czwartek, 18 grudnia 2014

CUDOWNE DZIECKO - MESJASZ

Cudowne dziecko - Mesjasz
 
Judaizm
Izaj. 9:5-6
5. Albowiem dziecie narodzilo sie nam, syn jest nam dany i spocznie wladza na jego ramieniu, i nazwa go: Cudowny Doradca, Bog Mocny, Ojciec Odwieczny, Ksiaze Pokoju.
6. Potezna bedzie wladza i pokoj bez konca na tronie Dawida i w jego krolestwie, gdyz utrwali ja i oprze na prawie i sprawiedliwosci, odtad az na wieki. Dokona tego zarliwosc Pana Zastepow.
(BW) VII w p n e
 
Chrzescijanstwo
Ew Mat 18- 25.
18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa bylo tak. Po zaslubinach Matki Jego, Maryi, z Jozefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazla sie brzemienna za sprawa Ducha Swietego. 19 Maz Jej, Jozef, ktory byl czlowiekiem sprawiedliwym i nie chcial narazic Jej na znieslawienie, zamierzal oddalic Ja potajemnie. 20 Gdy powzial te mysl, oto aniol Panski ukazal mu sie we snie i rzekl: "Jozefie, synu Dawida, nie boj sie wziac do siebie Maryi, twej Malzonki; albowiem z Ducha Swietego jest to, co sie w Niej poczelo. 21 Porodzi Syna, ktoremu nadasz imie Jezus, On bowiem zbawi swoj lud od jego grzechow". 22 A stalo sie to wszystko, aby sie wypelnilo slowo Panskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, ktoremu nadadza imie Emmanuel, to znaczy: "Bog z nami". 24 Zbudziwszy sie ze snu, Jozef uczynil tak, jak mu polecil aniol Panski: wzial swoja Malzonke do siebie, 25 lecz nie zblizal sie do Niej, az porodzila Syna, ktoremu nadal imie Jezus.
(BW) I w n e

 
Islam
"I oto powiedzieli aniolowie: 'O Mario! Zaprawde, Bog wybral ciebie i uczynil cie czysta, i wybral ciebie ponad kobietami swiatow. O Mario! Bog zwiastuje ci radosnl wiesc o Slowie pochodzacym od Niego, ktorego imie Mesjasz, Jezus, syn Marii. On bedzie wspanialy na tym swiecie i w zyciu ostatecznym i bedzie jednym z przyblizonych. I bedzie przemawial do ludzi juz w kolysce, a takze jako maz dojrzaly; i bedzie wsrod sprawiedliwych.' Ona powiedziala: 'O Panie moj! Jakze bede miala syna, skoro nie dotknal mnie zaden mezczyzna?' Powiedzial: 'Tak bedzie! Bog stwarza to, co chce ! Kiedy On decyduje o istnieniu jakiejs rzeczy, to tylko mowi: 'Badz!' - i to staje sie."
(Koran 3: 42, 45-47)  VII w n e ....
 
 
Zaratusztranizm
W Starej swietej perskiej Awescie opisana jest koncepcja, wg ktorej Zaratusztra - Zoroaster ( dzis nie ma wiadomo dokladnie kiedy zyl perski prorok .... czas to od 1500 do 600 lat p n e ) nie umarl smiercia naturalna, lecz swiadomie zanurzyl sie w wodach jeziora Kasaoja w Pamirze Bezposrednio przed dniem Sadu Ostatecznego do jeziora tego ma wejsc dziewica, zostac cudownie zaplodniona nasieniem Zaratusztry i urodzic Saoszjanta czyli mesjasza, ktory poprowadzi zastepy sprawiedliwych do ostatecznej walki ze zlem.W tzw. nowej Awescie, napisanej ok. 630 r. p.n.e., zwanej tez Awesta Pahlawijska, fragment opisujacy nadejscie mesjasza tak " dziewica ma byc zaplodniona Duchem Swietym i urodzic syna samego Dobrego Boga Ahury Mazdy, ( Madry Pan ) ktory bedzie jednoczesnie czlowiekiem i Istota Swietlista". - slawni Medry - krolowe czyli Magowie ktorzy szukali Nowego krola Izraela z ewangelii Mat... mogli byc wyznawcami Zaratusztranizmu ....
 
Mity i legendy Jest wiele innych mitow i ledend mowiacych o boskich zbawcach i dzieciach oraz zlotych latach pod ich rzadami , chodzi np ; o greckiego Kronosa lub Dionizosa czy egipskiego Ozyrysa albo Horusa oraz perskiego Mitre lub indyjskiego Kryszne itd...
 
Zrodla tego opracowania to rozne ksiazki i pisma oraz rozne strony religijne oraz historyczne itp. ...
 
Spokojnej Soboty ( i Wesolych Swiat dla tych co  swietuja teraz pamiatke  pierwszego przyjscia Syna Bozego Jezusa Chrystusa ! ) pozdrawiam ! Tomasz G z rodzina
 
Ps ;
Choinka jest z Niemiec... to zwyczaj ewangelicki ...jak glosi legenda Marcin Luter zrobil ja pierwszy raz dla swoich dzieci jako pamiatke drzewa z raju .KRK dlugo walczyl z choinka dlatego np w Hiszpanii i tp krajach najwazniejsza jest szopka ( pierwszy zrobil szopke sw Franciszek ) do Polslski choinka przyszla w XIX w czasie zaborow ( duzo religii mialo kult swietych drzew, moze to pamiec o drzewie zywota z Biblii )  a wigilia to zwyczaj slowian ... jest to uczta dla przadkow i pozegnanie starego roku stad 12 potraw czyli jedna na kazdy miesiac , to tak na szybko . Nie mam jakichs szczegolowych danych na temat choinek w zborach adwentowych... w Niemczech lub w ich domach ale wiem ze na zachod od Polskich choinki w zborach czy domach prywatnych wyznawcow sie zdarzaja ( szczegolnie w USA ) w Polsce nie ma choinek w zborach K ADS ( uwazam ze u nas w duzej mierze takie obawy sa wziete od Swiadkow J ) szczegolnie w rodzinach roznych wyznaniowo . Ja w domu mam choinke .... poza tym w KRK choinka jest znow tylko do swieta trzech kroli.... 6 stycznia ( dawna tradycja z przed II soboru Watykanskiego ) a nie jak przedtem do swieta Matki Bozej Gromnicznej 2 luty i nie ma juz swieta Matki Bozej Gromnicznej tylko jest swieto ofiarowana Panskiego , zreszta zawsze tak bylo tylko ze ludzie znali to swieto pod nazwa ludowa .... material opracowal Tomasz G
Ellen G White a swieta BN

Przesłano przez Tomasz Grzesikowski 

wtorek, 2 grudnia 2014

ŻONA KAINA

W czwartym rozdziale starotestamentowej Księgi Rodzaju czytamy o Kainie, synu Adama i Ewy, że „obcował (…) z żoną swoją,
a ta poczęła i urodziła Henocha”.
Niby normalne, ale problem w tym,
że do tego momentu nie ma w Biblii
żadnego sprawozdania o jakichkolwiek
kobietach poza Ewą.
wzmianka o żonie Kaina niemal na początku Biblii wydaje się pewnym proble-
mem. Kim była? Nie ma na ten temat żadnej informacji. Jedyny wniosek, jaki się nasuwa, to ten, że pierwsi potomkowie Adama i Ewy musieli poślubiać swoich braci i swoje siostry. Taka konkluzja narzuca jednak istotne pytanie, nie mniej problematyczne: czy Bóg, stwarzając ludzi, zaplanował na samym początku kazirodztwo jako sposób na wypełnienie Jego polecenia: „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię”?1.
Co prawda do sprawozdania o Kainie nie ma o tym wzmianki, ale pojawia się ona nieco dalej, że po urodzeniu się Seta — kolejnego po Kainie i Ablu synu Adama i Ewy — „żył Adam osiemset lat i zrodził synów i córki”2. To właśnie spośród tych córek Adama i Ewy ich synowie musieli wybrać sobie żony. Innego wyjścia nie ma — żona Kaina musiała być jego rodzoną siostrą. Praktyka małżeństw między bliskimi krewnymi w drugim pokoleniu ludzkości była, jak widać, koniecznością. W trzecim pokoleniu małżeństwa mogły być zawierane między kuzynami pierwszego stopnia, a w czwartym pokoleniu — między kuzynami drugiego stopnia.
Ale czy kazirodztwo nie było nim od początku? Nie bez znaczenia jest fakt, że Adam i Ewa zostali stworzeni jako doskonali. Czytamy, że po ich stworzeniu „spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre”3. Niebezpieczeństwo wrodzonych defektów wskutek bliskiego pokrewieństwa rodziców na tym etapie istnienia ludzkości nie istniało, nawet pomimo pojawienia się już grzechu.
Jeszcze wieki po potopie Abraham poślubił swoją przyrodnią siostrę Sarę4. W czasach, gdy Izraelici mieszkali w Egipcie, powszechną praktyką w egipskiej rodzinie królewskiej było zawieranie małżeństw między rodzeństwem. Na przykład w czasach Mojżesza, za panowania XVIII dynastii, Hatszepsut poślubiła swojego przyrodniego brata Tutmosisa II5. Pośród Izraelitów było podobnie, jako że Amram, ojciec Mojżesza, poślubił młodszą siostrę swojego ojca — Jochebed6. Takie małżeństwa były postrzegane w starożytnych kulturach zdecydowanie odmiennie niż obecnie.
Jednak gdy Bóg wyprowadził Izraelitów z Egiptu i odłączył ich od reszty narodów jako święty naród kapłański7, Izraelici otrzymali prawa zakazujące wszelkich form kazirodztwa8. W Egipcie praktyki te były powszechne, ale w swoim nowym kraju Izraelici mieli unikać takich pogańskich zwyczajów. W 18. rozdziale starotestamentowej Księgi Kapłańskiej pojawia się zakaz związków seksualnych z bliskimi krewnymi takimi jak: rodzice, przybrani rodzice, rodzeństwo, przyrodnie rodzeństwo, wnukowie, synowe, zięciowie, ciotki, wujowie, szwagrowie i szwagierki. Co niegdyś było dopuszczone z konieczności, zostało za Mojżesza zakazane. Jako naród święty Izraelici mieli przestrzegać wzniosłych standardów moralnego życia, które miały ich wyróżniać spośród okolicznych narodów. Te szczególne zakazy dotyczące sfery seksualnej należy postrzegać przez pryzmat warunków, jakie panowały na starożytnym Bliskim Wschodzie w tamtych czasach. Kulty rozmaitych bogiń płodności wśród rożnych narodów nakazywały „wydawanie swego ciała na rozmaite przyjemności zmysłowe w ramach religijnych obowiązków”9. W przeciwieństwie do tego Izraelici mieli się poświęcić Jahwe i odzwierciedlać Jego świętość wobec otaczających ich narodów. Izrael miał stać się „światłością pogan” dla ich zbawienia10.
Podsumowując, choć na początku historii ludzkości małżeństwa między bliskimi krewnymi były koniecznością, to jednak w czasach, gdy Izraelici stali się narodem, związki seksualne między bliskimi krewnymi zostały zakazane. Powodem tego zakazu był przede wszystkim szczególny status Izraelitów jako świętego ludu Bożego, ale także niebezpieczeństwo genetycznych wad, nasilające się wraz z pogłębianiem się skutków grzechu. Niebezpieczeństwo to nie istniało zaraz po stworzeniu pierwszych ludzi, jako że Bóg stworzył wszystko w doskonałym stanie. Obecnie ryzyko genetycznych powikłań jest bardzo wysokie, ale w pierwszych pokoleniach ludzkość nie była obarczona takim ryzykiem.
Oprac. A.S.

1 Rdz 1,28. 2 Rdz 5,4. 3 Rdz 1,31. 4 Zob. Rdz 20,12. 5 Przybliżone okresy panowania Tutmosisa II (Totmesa II) to 1482-1479 p.n.e. a Hatszepsut — 1479-1458 p.n.e.
6
Zob. Wj 6,20. 7 Zob. Wj 19,6; Kpł 19,2.
8
Zob. Kpł 18,7-17; 20,11-12.14.17.20-21; Pwt 23,1; 27,20.22-23. 9 A. Noordtzij, Leviticus, Bible Student’s Commentary, Grand Rapids 1982, s. 181. 10 Iz 49,6.


[Opracowano na podstawie: Michael G. Hasel, „Where did Cain Get his wife? Genesis 4:17” (w:) Interpreting Scripture. Biblie Questions and Answers, red. Gerhard Pfandal, Silver Spring (MD) 2010, s. 135-137].
Znaki Czasu listopad 2014r. www.sklep.znakiczasu.pl

ETYKA ETYKA

Nie, to nie będzie artykuł o zmianie rozporządzenia umożliwiającej — wreszcie — nauczenie w szkole etyki, choćby jednego ucznia, ale o znanym profesorze etyki i jego ostatnich propozycjach rozpoczęcia dyskusji o dopuszczalności kazirodztwa.
Kazirodztwo jest jednym z tabu spotykanych w większości religii i kultur. Niestety
coraz częściej jesteśmy
świadkami przełamywania różnych tabu, w tym i tego.

Tabu i jego funkcje

We wszystkich społeczeństwach od ich zarania istniały pewne specyficzne zakazy, często religijne — stykania się z pewnymi przedmiotami, zwierzętami czy ludźmi lub dokonywania pewnych czynności — których złamanie godziło w bóstwo i groziło karą sił nadnaturalnych. Określa się je mianem tabu.
Co konkretnie jest w danym czasie i miejscu takim tabu, często decyduje ów czas i miejsce. Dziś w wielu miejscach złamanie tabu nie wywołuje już lęku przed gwałtowną reakcją sił nadprzyrodzonych, ale przed gwałtowną negatywną reakcją ogółu społeczeństwa lub choćby jego najbardziej wpływowej części, establishmentu, mainstreamu.
Dziś w Europie Zachodniej bicie dzieci (choćby klapsy), pedofilia lub pochwała takich zachowań naruszają kulturowe tabu. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu homoseksualizm był tabu. Nie wypadało się do tego publicznie przyznawać. Osoby, które się do tego przyznały lub zostały ujawnione, spotykały się ze społecznym odrzuceniem. Dziś homoseksualiści chwalą się swoją orientacją seksualną, a tabu stała się jej publiczna krytyka. Kto się ośmieli, od razu dostaje łatkę homofoba i ma zakaz wstępu na salony.
O rzeczach objętych tabu się nie mówi, nie pisze ani nawet się ich celowo nie zauważa. Może się to wydawać sprzeczne z naczelnym hasłem humanizmu: człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, ale jednak spełnia pewne ważne społecznie funkcje.
Po pierwsze, to rodzaj autocenzury. Nawet jeśli wolno mi pisać o wszystkim, nie o wszystkim pisać warto, zwłaszcza gdy to pisanie może przynieść społeczności więcej szkody niż pożytku. Rozumiał to już apostoł Paweł, który pisał: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne”1.
Po drugie, i chyba nawet ważniejsze, funkcją tabu jest gwarantowanie biologicznego przetrwania społeczności. Dlatego tabu objętym było niemal wszędzie kazirodztwo i zabijanie innych ludzi. Czasami funkcją tabu było i jest zachowanie integralności i tożsamości określonego narodu, plemienia, rodu. Służyły temu na przykład zakazy małżeństw mieszanych. Rodzina i rodzice też objęci byli tabu widocznym w zakazach publicznego prania rodzinnych brudów, kalania własnego gniazda (co odnosi się również do krytykowania ojczyzny) czy podnoszenia ręki na rodziców.

Niebezpieczne
zabawy

Już to pobieżne spojrzenie na istotę tabu każe z ostrożnością podchodzić do wszelkich prób negowania potrzeby jego istnienia. Niestety wielu tego nie rozumie, zwłaszcza reprezentantów sztuki oraz naukowców. Wielu wręcz bawi się w przełamywanie tabu, nazywane dziś przekraczaniem granic. Dowodzą tym, że w ich rozumieniu każde tabu jest czymś z definicji złym, ograniczeniem wolności, z czego trzeba się koniecznie wyzwolić.
Jakaś „artystka” tworzy „instalację artystyczną” z drewnianego greckiego krzyża ze zdjęciem męskich genitaliów w środku. Inny „artysta” publicznie drze i depcze na koncercie Biblię. Jeszcze inny z klocków lego poskładał obóz koncentracyjny z więźniami w kształcie kościotrupów — też w ramach „instalacji artystycznej”.
Przekraczanie granic to również ulubiona zabawa kina, jak chociażby w polskim filmie z 2012 roku pt. Bez wstydu. Krytycy przed jego ukończeniem zdawali się martwić jedynie o to, czy uda się w Polsce nakręcić na „przyzwoitym” poziomie film o kazirodztwie. Sama „przyzwoitość kazirodztwa”, a co za tym idzie i fabuły filmu, żadnych wątpliwości już nie wzbudzała — co najwyżej zmartwienie, czy w purytańskiej Polsce film nie wywoła kontrowersji i nie zostanie zakazany. A film opowiada o erotycznej fascynacji między bratem a siostrą. Zdaniem krytyków po raz pierwszy w polskim kinie temat kazirodztwa pokazano „z taką siłą i wizualną odwagą”, co w skrócie oznacza dużo seksu na ekranie.

Przykład idzie
z Niemiec

W Niemczech, gdzie kazirodztwo jest karalne, Niemiecka Rada Etyki chce obecnie to prawo zmienić. Okazją do rozpoczęcia dyskusji była sprawa rodzeństwa będącego jednocześnie parą mającą już czworo dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych. W dzieciństwie zostali rozdzieleni, ale spotkali się w dorosłym życiu i rozpoczęli współżycie seksualne. Mężczyzna spędził nawet z tego powodu trzy lata w więzieniu. Niemiecka opinia publiczna podobno jest tym wstrząśnięta, a Niemiecka Rada Etyki chce zmienić los tej pary. Zaczyna się twierdzić, że prawny zakaz kazirodztwa ogranicza konstytucyjne prawo do seksualnego samookreślenia i swobodnego kształtowania życia rodzinnego.
Dla Rady nawet ryzyko urodzenia chorych dzieci nie jest wystarczającym powodem, żeby zakazać kazirodczych związków, bo przecież ryzyko to można ograniczyć, stosując antykoncepcję, a poza tym innym osobom obciążonym genetycznie nie zakazuje się posiadania dzieci. Nadto — zdaniem Rady — jest to zmuszanie ludzi do ukrywania swojej miłości i wyrzekania się jej. Prawo nie powinno tak głęboko wnikać w kwestię seksualności. Tyle rady światłej Rady.

Przypadek
Hartmana

Niedawno do grona przełamywaczy tabu kazirodztwa dołączył znany profesor Jan Hartman, który na swoim blogu zaproponował rozpoczęcie dyskusji na temat legalizacji kazirodztwa. Powołał się przy tym na przykład niemiecki i snuł dywagacje na temat piękna miłości erotycznej rodzeństwa, która może być „czymś wyższym niż najwznioślejszy romans niespokrewnionych ze sobą ludzi”. Zastrzegł się co prawda, że „nie jest za legalizacją związków kazirodczych”, ale za rozpoczęciem na ten temat dyskusji. Jednak jakie to ma znaczenie, skoro pisał również, że w wolnym społeczeństwie nie należy już od nikogo wymagać, „aby w życiu prywatnym praktykował takie czy inne obyczaje, a od tego czy owego się powstrzymywał”.
Pewnie gdyby prof. Hartman poruszył to na jakiejś konferencji naukowej, nikt by na to nawet nie zwrócił uwagi — ot, głos naukowca do naukowców w ramach wąskiego dyskursu akademickiego. Ale na swoim oficjalnym blogu prof. Hartman jest przede wszystkim politykiem, a jego propozycja — deklaracją polityczną, programem politycznym jego i środowiska ideowo mu bliskiego. To nie mogło przejść bez echa. I nie przeszło.
Reakcja opinii publicznej była natychmiastowa i ostra. W internecie zawrzało, a opozycja momentalnie przeszła do ataku. Od jego wypowiedzi odcięła się nawet jego własna partia, a następnie wykluczyła go ze swego grona. Uniwersytet Jagielloński stwierdził, że poglądy ich profesora są jego prywatnymi poglądami, a jego wypowiedź narusza godność zawodu nauczyciela akademickiego.
Po kilku dniach prof. Hartman przyznał się do błędu, ale jedynie co do formy poruszenia tematu, a nie co do samego tematu. Dalej powoływał się na powszechność motywu kazirodztwa w sztuce i religii. Przywołał nawet biblijne postaci Adama i Ewy, by powiedzieć, że wszyscy jesteśmy owocami kazirodztwa (co, tak na marginesie, bardzo dziwnie brzmi w ustach osoby, która na co dzień publicznie deklaruje swój ateizm). Uznał się przy tym za ofiarę braku wolności słowa w mediach i płytkiej wolności akademickiej. Stwierdził, że jeśli tylko w relacjach seksualnych dwojga dorosłych osób panuje dobrowolność i nawzajem się nie krzywdzą, to należy takie relacje dopuścić.
Tylko czy rzeczywiście dla legalizacji kazirodztwa wystarczy spełnienie tych dwóch warunków? Czy za tym zakazem nie leży coś więcej?

Co na to
medycyna?

Zakaz kazirodztwa ma swoje medyczne uzasadnienie. Dzieci z takich związków są w znacznie większym stopniu niż inne narażone na choroby genetyczne. Żeby człowiek zapadł na chorobę genetyczną, zazwyczaj konkretny rodzaj danego genu determinującego chorobę musi wystąpić podwójnie, czyli być przekazany przez ojca i matkę. Ponieważ bliscy krewni mają dużo wspólnych genów, ryzyko pojawienia się niekorzystnej mutacji u dziecka z kazirodczego związku jest dużo większe niż u dziecka z pary niespokrewnionej.
Twierdzenie, że wystarczy stosować antykoncepcję, nie czyni dziś zakazu kazirodztwa nielogicznym. Jeśli kazirodztwo zostałoby z tego powodu zalegalizowane, mogłoby się okazać, że na karalność zasługiwać wtedy będzie jedynie niestosowanie antykoncepcji. Poza tym, kto wtedy byłby odpowiedzialny za rodzenie się w takich związkach dzieci z chorobami genetycznymi? Wychodzi na to, że państwo, które na to pozwoliło. Czy osoby, które urodziły się w wyniku takich związków chore, mogłyby skutecznie pozwać państwo o odszkodowanie z tego tytułu, gdy dorosną? Jeśli prof. Hartman chce dyskusji, niech zacznie ją choćby od rozstrzygnięcia tej kwestii. Dziś za zakazem kazirodztwa stoi przede wszystkim dobro dzieci, które mogłyby się z takich związków narodzić, płacąc za to swoim zdrowiem, jak również dobro społeczeństwa jako całości.

A gdyby tak...

Gdyby jednak pójść za głosem prof. Hartmana i rozpocząć dyskusję o legalizacji kazirodztwa... Gdyby tak uznać argument, że skoro dwoje dorosłych spokrewnionych bliskich się na to godzi bez niczyjej krzywdy, to czemu nie... Wtedy powstałoby zaraz pytanie, dlaczego właściwie mielibyśmy się zatrzymać tylko na legalizacji kazirodztwa. A jak trzy albo cztery osoby będą chciały żyć w seksualnej komunie? A jak za jakiś czas zechcą sformalizować swoją relację związkiem partnerskim, tyle że wieloosobowym? Skoro wszystko będzie dobrowolne i bez czyjejkolwiek krzywdy, to zdanie profesora już znamy: czemu nie?
Konstytucyjna przeszkoda w postaci definicji małżeństwa jako związku jednego mężczyzny z jedną kobietą, byłaby tylko przeszkodą do pokonania. Trzeba by tylko zacząć nad tym dyskusję. Właściwie można by ją zacząć już od legalizacji bigamii. Skoro kazirodztwo — zdaniem tak światłych głów — jest już na tyle w porządku, że warto dyskutować o jego legalizacji, to czemu nie zalegalizować wielożeństwa? Jak znajdą się tacy, co się na to zgodzą, i uznają, że ich to nie krzywdzi, to zdanie profesora już znamy: czemu nie?
Tylko jaki będzie koniec tych społecznych eksperymentów promowanych przez zwolenników skrajnego liberalizmu? Do czego nas doprowadzi to nieustanne przesuwanie granic w aprobowaniu tego, co jeszcze wczoraj było nie do pomyślenia?
Przypomnijmy: jedną z funkcji tabu jest gwarantowanie biologicznego przetrwania społeczności. Łamanie kolejnych tabu to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Gdyby prof. Hartman i jemu podobni mieli swoją własną gałąź, to pozostałoby im życzyć miłego spadania, ale niestety — wszyscy siedzimy na tej samej.
Panie Profesorze, już apostoł Paweł ostrzegał: „Nie błądźcie: złe rozmowy psują dobre obyczaje”2. Dyskusja nad legalizacją kazirodztwa to ewidentnie rozmowa o zachowaniach tak złych, że sama rozmowa o ich legalizacji jest zła i może prowadzić tylko do zła jeszcze większego. Czy to w ogóle etyczne? No tak, ale apostoł Paweł nie dla każdego jest autorytetem.
Olgierd Danielewicz


1 1 Kor 6,12. 2 1 Kor 15,33.

Znaki Czasu  listopad 2014 r  www.sklep.znakiczasu.pl

niedziela, 30 listopada 2014

TRZY FAKTY O PRZEŻYCIACH Z POGRANICZA ŚMIERCI

Trzy fakty o przeżyciach z pogranicza śmierci
Według przeprowadzonego kilka lat temu sondażu, 5 proc. Amerykanów miało
doświadczenie z pogranicza śmierci. Zanim jednak przyjmiemy je jako dowód na życie po śmierci, zapoznajmy się z następującymi faktami.
Ludzie, mając przeżycia z pogranicza śmierci, nie są martwi. Każdy lekarz powie nam, że ustanie funkcji oddychania nie jest równoznaczne ze śmiercią. Podobnie jest w przypadku zaprzestania akcji serca. Ba, żyjemy nawet wtedy, kiedy żadnych oznak aktywności mózgu nie pokazuje EEG. Śmierć następuje dopiero wówczas, gdy obumrze tyle komórek, że nie można już przywrócić nas do życia, a więc umieranie zajmuje trochę czasu.
Komórki mózgowe na przykład zaczynają obumierać dopiero po 4-6 minutach bez tlenu. Serce można przywrócić do pracy po 15 minutach od „śmierci”. Mięśnie obumierają dopiero po kilku godzinach. Proces umierania mogą ponadto wydłużyć nietypowe warunki, na przykład hipotermia [wyziębienie].
Innymi słowy, jeśli ktoś powie, że miał doświadczenie z pogranicza śmierci, z medycznego punktu widzenia wcale nie był martwy! Prawie martwy? Tak. Naprawdę martwy? Nie. Właśnie dlatego o doznaniach takich mówi się „z pogranicza śmierci”, a nie „po śmierci”.
Umieranie nie zapewnia doświadczenia z pogranicza śmierci. Według tego samego sondażu, który wykazał, że 5 proc. dorosłych Amerykanów miało przeżycia z pogranicza śmierci, dwie trzecie osób, które stanęły oko w oko ze śmiercią, nie miało takich doznań. Krótko mówiąc, jedna na trzy osoby ma mistyczne przeżycia, dwie nie mają. Jak myślicie, o kim napiszą w brukowcach?
Co więcej, nie wszystkie doświadczenia na granicy śmierci są jednakowe. Około dwóch trzecich osób, które je miały, nie opuszcza ciała, a trzy czwarte nie widzi żadnego tunelu ani światełka w nim.
Około 1 proc. przeżyć z pogranicza śmierci odbieranych jest jako coś „bardzo nieprzyjemnego”, a nawet potwornego.
Różnice te pokazują, że doświadczenia na granicy śmierci są nie tyle obiektywnym opisem śmierci, ile subiektywną reakcją na proces umierania. Na doznania takie może mieć wpływ pochodzenie danej osoby. Innymi słowy, na przeżycia z pogranicza śmierci mogą oddziaływać osoby, które je mają.
Aby mieć doświadczenia z pogranicza śmierci, nie trzeba umierać. Wszystkie doznania z pogranicza śmierci mogą się wydarzyć w świecie „rzeczywistym” pod wpływem narkozy, guza przysadki, nadmiaru dwutlenku węgla. Światełko można widzieć pod wpływem padaczki, migrenowych bólów głowy, medytacji, a także narkotyków, na przykład LSD, psylocybiny, meskaliny. U niektórych zjawisko to występuje nawet podczas zasypiania!
Ergo: mózg w niektórych okolicznościach reaguje dziwnie, choć przewidywalnie. Czy można się więc dziwić, że ludzie umierający — przerażeni, zszokowani, zatruci produktami ubocznymi obumierania komórek — widzą niezwykłe rzeczy?
Nie wiemy do końca, czemu ludzie widzą pewne rzeczy, umierając, ale nie wiemy też, dlaczego widzimy pewne rzeczy, śniąc. Ostateczna odpowiedź na oba pytania kryje się zapewne w naszych głowach, nie poza nimi.
C.G.


Z POGRANICZA ŚMIERCI

Kilka tygodni wcześniej, leżąc w łóżku, poczuł w palcach u nóg mrówki, które rozbiegły się po całym ciele i zeszły w głowie
, powodując głośne, nieprzyjemne dzwonienie. Joe miał wrażenie, że spada przez szary, mglisty tunel.
Zdumiony usiadł na łóżku. Wrażenie powtarzało się wielokrotnie: za każdym razem strach topniał, a zaciekawienie rosło. Wreszcie zamiast się opierać, postanowił ulec.
Któregoś popołudnia, kiedy mrowienie nadeszło, wyciągnął się, zamknął oczy i rozluźnił. Po tym jak dzwonienie dotarło do głowy, pomyślał sobie, że nie ma się czego bać, i wtem wyfrunąwszy przez sufit, zaczął się unosić w czymś w rodzaju zaśnieżonego telewizora. Zbyt przerażony, aby nawet krzyknąć, szybko się wyrwał i z szeroko otwartymi oczami siadł w pozycji wyprostowanej na łóżku.

Podróż astralna

Joe opowiedział o wszystkim koledze Fredowi.
To podróż astralna — orzekł kolega. — Miewam je od lat. Byłem na Jowiszu. Rozmawiałem w świecie astralnym ze swoim dziadkiem.
Wytłumaczenie wywarło na Joem nie lada wrażenie. Dotąd zawsze uważał, że coś, czego nie da się laboratoryjnie zbadać, nie istnieje. Ale po kilku sekundach w „świecie astralnym” nie był już tego taki pewien.
Wkrótce jednak został chrześcijaninem i gdy zawierzył życie Jezusowi, doznania te nigdy się nie powtórzyły.
Szybko poznał przyczynę. Studiując Biblię, odkrył, że rzekoma podróż astralna wcale taką nie była. Nigdy też naprawdę nie opuścił ciała. Po prostu komuś zależało, by tak myślał. Biblia nie tylko uratowała go przed tym zwiedzeniem, lecz także lepiej wyjaśniła, co rzeczywiście wtedy nastąpiło i dlaczego tak wielu daje się oszukać.

Przeżycia
na granicy śmierci

Jedną z najciekawszych rzeczy w podróżach astralnych jest ich zdumiewające podobieństwo do tak zwanych doświadczeń z pogranicza śmierci. U człowieka, który ich doznaje, podstawowe funkcje biologiczne, jak bicie serca czy oddychanie, ustają, a po przywróceniu do życia potrafi on przedstawić fantastyczne sprawozdania na temat tego, co widział, kiedy „nie żył”.
Opisywane przez takich ludzi zjawiska, jak dzwonienie, poruszanie się w tunelu czy rzekome opuszczenie ciała, jako żywo przypominają te, których Joe i inni doświadczyli w podróżach astralnych.
W chwili śmierci człowiek słyszy dzwonienie czy też buczenie” — pisał dr Raymond Moody junior, który w latach 70. ubiegłego wieku zaczął dokumentować przeżycia z pogranicza śmierci. Potem „następuje szybkie przemieszczanie się wewnątrz zamkniętego obszaru, tunelu, w kierunku światła. Do tego dochodzi zaskoczenie z powodu przebywania poza ciałem”.
Joe też znał to odczucie, choć wcale na krawędzi śmierci się nie znalazł!
Ludzie, którzy odbyli podróże astralne i mieli przeżycia na granicy śmierci, donoszą o takich samych doznaniach. Nic dziwnego, jedne i drugie bowiem biorą się z tych samych kłamstw, wedle których mamy nieśmiertelne dusze, a zmarli dalej żyją.

Nieśmiertelne dusze?

Wbrew popularnej teologii słowo Boże nigdzie nie uczy, jakoby w naszych ciałach przebywała nieśmiertelna dusza, która może nas opuścić, gdy znajdujemy się na skraju śmierci (doświadczenie z pogranicza śmierci) lub w odmiennym stanie świadomości (podróż astralna).
Hebrajskie słowo tłumaczone czasem w naszych Bibliach jako „dusza” to nefesz. Dawne przekłady Księgi Rodzaju mówią, że Bóg tchnął w Adama dech życia, tak że „stał się człowiek duszą [nefesz] żywiącą [żyjącą]”1.nowszych czytamy, że „stał się człowiek istotą żywą”. Aby powstała żywa istota ludzka, potrzeba więc „tchnienia życia” i „prochu ziemi” (fizycznego ciała).
Tego samego hebrajskiego wyrazu użyto w wersecie 19., mówiącym o tym, jak Bóg przyprowadził do Adama wszystkie zwierzęta, by je nazwał, a „każde (...) zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę »istota [nefesz] żywa«”2.
Księga Apokalipsy również używa słowa „dusza” (gr. psyche) na określenie zwierząt żyjących w morzu: morze „stało się jakoby krew umarłego, a każda dusza [nefesz] żywa zdechła w morzu”3.
Jak pisze LeRoy Froom, historyk Kościoła, „setki wybitnych badaczy Biblii z wszelkich wyznań i różnych wieków potwierdzają, że nie ma w niej ani jednego fragmentu mówiącego, jakoby człowieka w życiu doczesnym — całego bądź jakąś cząstkę — cechowała nieśmiertelność”.
Z kłamstwem o nieśmiertelnej duszy wiąże się kłamstwo o „życiu po życiu”. Według Pisma Świętego zmarli nie unoszą się w żadnej eterycznej mgle, lecz spoczywają w nieświadomym śnie, oczekując zmartwychwstania. W Księdze Koheleta czytamy: „Żywi wiedzą przynajmniej tyle, że umrą, podczas gdy umarli nie wiedzą już nic”4. Księga Psalmów mówi: „Umarli nie mogą już wysławiać Pana, żaden z tych, którzy zeszli do krainy milczenia”5.
Kiedy Łazarz umarł, Jezus oznajmił uczniom: „Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić”, kilka wersetów dalej zaś wyjaśnił: „umarł”6.
Apostoł Piotr przyznał królowi Dawidowi miejsce nie w niebie, lecz w grobie: „Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. (...) Albowiem nie Dawid wstąpił do nieba”7.

Demoniczne
zwiedzenie

Choć jednak Biblia nigdzie nie mówi, jakoby ludzie mieli nieśmiertelne dusze, przestrzega przed demonicznymi siłami, które mogą nas zwieść wszelkiego rodzaju oszustwami. Opisując wyrzucenie szatana z nieba, Księga Apokalipsy podaje: „I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię”8. Jednym ze sposobów, jakimi zwodzi całą zamieszkałą ziemię, jest kłamstwo, że chociaż nasze ciała umierają, nadal żyjemy jako nieśmiertelne dusze. Księga Rodzaju ujawnia jednak, że było to pierwsze kłamstwo, które Ewa usłyszała w Edenie: „Na pewno nie umrzecie!”9. W różnych formach głoszone jest ono do tej pory i wielu w nie wierzy.
Według sondażu przeprowadzonego kilka lat temu przez Uniwersytet w Chicago, 42 proc. Amerykanów twierdzi, że miało kontakt ze zmarłymi. Ba, wiara w nieśmiertelną duszę oraz jej logiczne następstwo, czyli życie od razu po śmierci, tworzą podwaliny prawie wszystkich religii Wschodu i ruchu New Age.
Mimo że chrześcijanie śmieją się z mistycyzmu New Age, osoby wierzące w nieśmiertelną duszę są podatne na takie zwiedzenia. Chrześcijański celebryta Pat Robertson, mówiąc o tych, którzy mieli doświadczenia z pogranicza śmierci, w książce Answers to 200 of Life’s Most Probing Questions [Odpowiedzi na 200 najwnikliwszych pytań] napisał, że „wielu z nich dano ujrzeć piekło. (...) Doświadczenie to zmieniło życie ich wszystkich, co stanowi oczywisty dowód istnienia życia po śmierci”.
Przed laty na łamach znanego amerykańskiego czasopisma religijnego „Christianity Today” pojawił się artykuł, w którym napisano, że „przeżycia na granicy śmierci nie »dowodzą« niczego na temat życia po śmierci. (...) Są co najwyżej stronniczymi, niejednoznacznymi, fragmentarycznymi, zniekształconymi migawkami [innego świata]”.

Nadprzyrodzone
szalbierstwa

Główna nauka Pisma Świętego mówi, że „wszyscy (...) zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej”10, a naszą jedyną nadzieją na życie wieczne jest Jezus Chrystus11. Mimo to niewiele osób (o ile w ogóle jakieś), które odbyły podróż astralną lub miały doświadczenia z pogranicza śmierci, wraca z przekonaniem o swojej potrzebie Chrystusa. „Zamiast tego — czytamy w »Christianity Today« — nabierają podejrzliwości wobec religijnego »sekciarstwa«. (...) Współcześni wizjonerzy przyjmują duchowość nie prostą, lecz pełną wesołości i śmiechu”.
Magazyn „Christianity Today” był najbliżej prawdy, stwierdzając, że „nie można wykluczyć wpływów demonicznych”. Pewnie, że nie można, bo to jedyne wyjaśnienie w świetle biblijnej prawdy na temat natury człowieka, stanu umarłych i zbawienia.
Chociaż niektóre podróże astralne i doświadczenia na granicy śmierci można przypisać czynnikom psychologicznym, inne są w istocie rzeczy szalbierstwami, i to nadprzyrodzonymi. W grę mogą wchodzić halucynacje, ale też siły demoniczne, gdyż Biblia mówi, że „sam (...) szatan podaje się za anioła światłości”12.
Przedstawiając nadprzyrodzone złe moce, Pismo Święte nie posługuje się bynajmniej figurami poetyckimi, lecz ostrzega nas przed dosłownymi siłami, których zwiedzenia są tak wyraziste, przekonujące i realne, że bez właściwego zrozumienia Biblii ludzie są w zetknięciu z nimi niemal bezbronni.
Po pierwszej podróży Joego w świat astralny niektórzy znajomi chrześcijanie przestrzegali go, że to diabelska sprawka. Joe, święcie przekonany o prawdziwości swoich przeżyć, roześmiał się znajomym w twarz.
W Świętego Mikołaja też wierzycie? — rzucił kpiąco.
Kiedy jednak został chrześcijaninem i pojął, czego tak naprawdę doświadczył, próbował o szatańskich zwiedzeniach przekonać swojego kolegę Freda.
To niemożliwe, żebyś rozmawiał ze swoim dziadkiem, bo twój dziadek śpi snem wiecznym — argumentował.
Wyjaśnił, że za tymi doznaniami stoją nadprzyrodzone moce. Ale Fred ani myślał tego słuchać.
Nie — odparł. — Znam swojego dziadka.
Nie on jeden!
Clifford Golstein

1 Rdz 2,7 Biblia gdańska (BG). 2 Jeśli nie za­znaczono inaczej, wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 5. 3 Ap 16,3 BG. 4 Koh 9,5 Biblia warszawsko-praska (BWP). 5 Ps 115,17 BWP. 6 J 11,11.14. 7 Dz 2,29.34. 8 Ap 12,9. 9 Rdz 3,4. 10 Rz 3,23.
11
Zob. Dz 4,12. 12 2 Kor 11,14.

Znaki Czasu listopad 2014 r.  www.sklep.znakiczasu.pl

środa, 19 listopada 2014

ISLAM WCZORAJ I DZIŚ



Islam wczaroj i dzis - zloty wiek Islamu od VII do XI w n e ( zrodla rozne strony oraz Koran i ksiazki ) 
Tolerancja Arabow
"Bardzo ciekawie wygladala sytuacja religijna w kalifacie Arabskim bo dzieki duzej tolerancji z jaka traktowali swych poddanych kalifowie z jednej strony rozwijal sie Islam, z drugiej przybywalo wyznawcow chrzescijanstwa lub judaizmu. Na dalekie tereny Azji zaczeli przybywac wyznawcy nestorianizmu, monofizytyzmu, maronizmu czy judaizmu . Niestety ekspansja krzyzowcow zalamala to wielkie i cywilizowane panstwo z takim trudem stworzone a teraz rozrywane przez konflikty religijne i coraz liczniejszych wrogow zewnetrznych ...zaczelo chylic sie ku upadkowi " ale i potem np za czasow sultana Saladyna ( gdy Jego wojska odbily Jerozolime z rak krzyzowcow nie bylo mordowania Zydow i chrzescijan ,niestety gdy krzyzowcy zdobywali wczesniej rozne miasta chocby Jerozolime mordowali wszystkich  niekatolikow ) a wiec dlugi czas w krajach Islamu muzulmanie i chrzescijanie oraz Zydzi zyli wspolnie w miare spokojnie np w Palestynie albo Hiszpani a pozniej nawet w Turcji , wtedy gdy w chrzescijanskiej Europie przesladowano i zabijano wtedy niekatolikow i Zydow ... i szkoda ze w koncu wojny miedzy chrzescijanami i muzulmanami jednak zaowocowaly  tym ze obudzilo demona fanatyzmu Islamu czego owoce zbieramy do dzis . Islam i dzisiaj jest rozny ..mniej lub bardziej otwarty... wezmy chocby Polskich Tatarow ...a nowozytny fundamentalizm i terroryzm Islamski tez czesto byl i jest  wykorzystywany przez rozne rzady do wlasnych celow np w czasie I i II wojny swiatowej do walki miedzy Anglikami i Niemcami a potem do walki z ZSRR lub USA czy Izraelem itd ... lub teraz do ograniczania pod pozorem walki z fundametalizmem wielu praw i wolnosci obywatelskich .....
 
Anas ibn Malik przekazal ze Prorok powiedzial:
"Wyruszajcie w Imie Allaha, ufajac mu, i trzymajcie sie religii Wyslannika Allaha. Nie zabijajcie ludzi starych, niemowlat, dzieci, ani kobiet; nie badzcie nieuczciwi wzgledem lupow, czyncie dobro, gdyz Allah kocha tych ktorzy czynia dobro."
(Sunan Abu-Dauud, Kitaab ul-Dzihaad, nr. 2608)
 
Gdy Abu Bakr wysylal armie islamska do Syrii, taki dal im rozkaz:
"Nie dopuszczajcie sie zdrady, i nie odchodzcie od drogi prostej. Nie wolno wam okaleczac, ani zabijac dzieci, starcow czy kobiet. Nie niszczcie palm, nie palcie ich ogniem i nie scinajcie zadnych drzew owocowych. Nie wolno wam zabijac zadnych stad zwierzat ani wielbladow, jedynie dla waszego wyzywienia. Prawdopodobnie napotkacie na ludzi ktorzy poswiecili swe zycie sluzbie Bozej ; pozostawcie ich dla tego ku czemu poswiecili swe zycie. Prawdopodobnie napotkacie na ludzi ktorzy czestowac was beda roznymi potrawami. Mozecie jesc, ale nie zapomnijcie wspominac Imienia Allaha."
(Przekazal Imaam at-Tabari w "at-Ta'rikh", 1, 1850)
 
Abûl Fidâ Ismâ`il Ibn Kathir
 (zm. 774H – rahimahullah)
 zrodlo: Al-Bidaayah wan-Nihaayah, 10/584-585
 „Jesli charydzyci (dzis to Salafici czyli fanatycy ) by kiedykolwiek zdobyli wladze, zapewne spustoszyli by cala ziemie, i nie pozostawili by zywcem ani dzieci, kobiet, ani mezczyzn, jako ze wedlug nich (inni) ludzie szerza zepsucie ktorego nie mozna pozbyc inaczej niz poprzez masowa zaglade (tych ludzi).”

ps :
 
Sura (rozdzial ) Krowa 190 - 193

190 Zwalczajcie na drodze Boga
tych, ktorzy was zwalczaja,
lecz nie badzcie najezdzcami.
Zaprawde; Bog nie miluje najezdzcow!
 
191 I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie,
i wypedzajcie ich,
skad oni was wypedzili
- Przesladowanie jest gorsze niz zabicie. -
I nie zwalczajcie ich przy swietym Meczecie,
dopoki oni nie beda was tam zwalczac.
Gdziekolwiek oni beda walczyc przeciw wam, zabijajcie ich!
- Taka jest odplata niewiernym! -
 
192 Ale jesli oni sie powstrzymaja...
- zaprawde, Bog jest przebaczajacy, litosciwy!
 
193 I zwalczajcie ich,
az ustanie przesladowanie
i religia bedzie nalezec do Boga.
A jesli oni sie powstrzymaja,
to wyrzeknijcie sie wrogosci,
oprocz wrogosci przeciw niesprawiedliwym
 
__._,_.___

Posted by: "TomekG" <Tomasz.Grzesikowski@interia.pl>









__,_._,___

czwartek, 30 października 2014

POTOP I JEGO ECHA W LUDZKIEJ PAMIĘCI

Potop i jego echa w ludzkiej pamieci
W starozytnosci niemal wszystkie kultury obchodzily Swieto Zmarlych na poczatku listopada. Czy w ten sposob pierwsi ludzie upamietniali globalny kataklizm, ktory pogrzebal ich swiat w czasach Noego? Skad sie wziela okultystyczna symbolika swieta Halloween? Czy powinnismy pozwalac dzieciom przebierac sie za czarownice, duchy i kosciotrupy? Czy moze z tego wyniknac dla nich jakas szkoda?
Prawdziwa geneza Swieta Zmarlych
Starozytni Egipcjanie, Fenicjanie, Asyryjczycy, Zydzi, Persowie, a takze mieszkancy dawnych Indii, Europy, Meksyku i Peru obchodzili na poczatku listopada Dzien Smierci polaczony z Nowym Rokiem. Frederick Filby, badacz dawnych tradycji, napisal: „Stary swiat zginal w listopadzie, a w rok potem w tym samym miesiacu zaczela sie nowa era. Oba te wydarzenia zakorzenily sie w pamieci ludzkosci. Odtad listopad kojarzy sie ludziom na calym swiecie z Dniem Zmarlych, a w wielu starozytnych kalendarzach takze z Nowym Rokiem, choc ta data nie ma uzasadnienia w przesileniu slonecznym, zrownaniu dnia z noca, czy w innym astronomicznym zjawisku”
Wedlug biblijnej chronologii, potop zaczal sie 17. dnia drugiego miesiaca (Rdz 7:11). Miesiac ten nazywano Marheszwan, albo Bul (1Krl 6:38)[2]. Drugi miesiac zaczynal sie w polowie pazdziernika, a zatem 17. dzien tego miesiaca wypadal na poczatku listopada (Wj 34:22; 23:16)[3]. Wydaje sie, ze Swieto Zmarlych jest pamiatka rozpoczecia potopu, a Nowy Rok jego zakonczenia, gdyz w rok po potopie ludzie wyszli z Arki, aby rozpoczac zycie od nowa na ziemi. W starozytnosci te swieta obchodzono jedno po drugim na przelomie pazdziernika i listopada.
 
Halloween, swieto demonow ?
Z czasem historia potopu ulegla zapomnieniu, ale dzien pamieci po wszystkich zmarlych byl nadal obchodzony, z tym, ze w krajach anglosaskich poprzedzalo go okultystyczne swieto Halloween (All Hallows Eve), czyli wigilia Wszystkich Swietych (ang. All saints day).
Dawni Celtowie w Wielkiej Brytanii czcili w tym dniu Samhaina, demonicznego „pana smierci”. Wierzyli, ze tego dnia dusze zmarlych wracaja do swiata zywych. Czy jako chrzescijanie powinnismy pozwalac naszym dzieciom przebierac sie za czarownice, duchy i kosciotrupy lub godzic sie na ich udzial we wrozbach towarzyszacych zabawom w Halloween? Dla dzieci jest to okazja, aby przebrac sie w niecodzienne stroje, nazbierac slodyczy i zabawic z rowiesnikami. Natomiast dla krolestwa ciemnosci jest to promocja. Czy powinnismy promowac cokolwiek, co ma zwiazek z krolestwem ciemnosci? Slowo Boze tego nie zaleca. Apostol Pawel napisal: „Od wszelkiego rodzaju zla z dala sie trzymajcie” (1Tes 5:22).
Czy mozemy wykorzystac Swieto Zmarlych ku dobremu? Tak, bo mozemy opowiedziec naszym znajomym o sadzie Bozym, ktory zaskoczyl ludzkosc za dni Noego, kiedy to ostala sie tylko jedna rodzina, gdyz byla wierna Slowu Bozemu. Podobny sad przyjdzie na ten swiat przy powtornym przyjsciu Chrystusa, kiedy znow tylko garstka okaze sie wierna przykazaniom Bozym (Ap 12:17; 14:12). Jezus powiedzial: „A jak bylo za dni Noego, tak bedzie i za dni Syna Czlowieczego” (Lk 17:26). Czy jestes gotowy na Jego powtorne przyjscie?
dr Alfred J. Palla
 Przesłane przez Tomasz Grzesikowski