Felieton do Szkoły Sobotniej na 7 lutego 2026
Rytuał obrzezania był postrzegany przez Pawła jako przeszkoda w głoszeniu ewangelii co wydaje się nieco dziwne, ponieważ rytuał ten był nadany Abrahamowi przez Boga. Jednak właśnie z powodu tego nakazu obrzezanie było postrzegane przez Pawła jako najbardziej niebezpieczna podróbka sprawiedliwości, która jest wynikiem przyjęcia Chrystusa przez wiarę. Dlatego Chrystus stał się centralnym punktem listu do Filipian 3:1-16.
Bardzo podoba mi się tytuł lekcji w tym tygodniu: „Ufność tylko w Chrystusie”. To stwierdzenie zwraca uwagę na fakt, że nasze uczynki nas nie zbawiają. Jeśli zaprosiliśmy Boga do naszych serc, to nasze czyny powinny reprezentować działania oraz głos Boga w tym świecie. Prawdziwy chrześcijanin musi ucieleśniać w tym świecie Chrystusa, zwłaszcza w odniesieniu do osób zmarginalizowanych i bezbronnych, pamiętając, że nawet w czasie trudności to Chrystus w nas przekonuje nas, aby tak czynić. Radować się oznacza radować się w Jezusie Chrystusie, pokładając ufność w Jego działaniu w naszym życiu, nawet wtedy, gdy przeżywamy trudne chwile.
Radość z mocy Chrystusa działającej w nas, gdy dzielimy się jego miłością z ludźmi, którzy są wokoło nas jest czymś niezwykle pięknym. W jednej z miejscowości, w której pracuję, istniała w XX wieku spora wspólnota wiary, niestety dzisiaj pozostały tylko budynki. Na jednym z nich na frontowej ścianie wymalowany był olbrzymi mural z napisem: „Jezus przychodzi, czy jesteś gotowy?” Na muralu przedstawione było również stworzenie świata, byli trzej aniołowie, żniwa, snopy, cały szereg różnych wersetów z Apokalipsy. W środku budynku była graciarnia. Gdy w 2021 roku nasza Diecezja dopisała do listy moich obowiązków opiekę nad tym „kościołem”, pomyślałem, że będzie to strata czasu. Jednak przy pomocy grupy woluntariuszy, wysprzątałem, uporządkowałem i nieco zmodernizowałem hall. Zamalowaliśmy olbrzymi mural i w to miejsce na frontowej ścianie umieściliśmy olbrzymie logo ADRA i otworzyliśmy Społeczną Spiżarkę. Początkowo raz w tygodniu otwieraliśmy hall dla ludzi, którzy potrzebowali jedzenia. Dzisiaj hall otwarty jest dwa razy w tygodniu, pracuje w nim 7 woluntariuszy – wszyscy spoza naszego Kościoła. W każdym tygodniu obsługujemy około 60 osób. Nawiązaliśmy kontakty z lokalną szkołą i wspieramy dzieci pochodzące z ubogich rodzin. Obecnie gromadzę fundusze, aby wyremontować drugi budynek, w którym kiedyś był kościół i chcę otworzyć w nim coś co roboczo nazwałem ADRA Chapel. Wśród klientów, którzy przychodzą po jedzenie jest wielu, którzy proszą o modlitwę i wyrażają swoje duchowe potrzeby, dlatego potrzebujemy obecnie otworzyć stary kościół, aby służył duchowym potrzebom ludzi.
W innej miejscowości, gdzie nasz Kościół nie ma żadnej obecności zorganizowałem program dla pracowników sezonowych, którzy przyjeżdżają z Wysp Pacyfiku, aby pracować sezonowo w rolnictwie. Są to głównie młodzi ludzie (21-30). W każdy czwartek przywożę im owoce i warzywa. Śpiewamy piosenki religijne oraz dzielę się z nimi krótkimi rozważaniami na temat Ewangelii Marka. Ta praca rzeczywiście przynosi niezwykłą radość, kiedy możemy spotykać tych ludzi w obszarach, w których mają konkretne potrzeby.
To tylko dwa przykłady tego, co znaczy wykonywać w świecie pracę, którą Bóg w nas wykonał. Jest o wiele więcej podobnych przykładów. Każde środowisko ma inne potrzeby i sztuka polega na tym, aby rozpoznać te potrzeby i spotkać ludzi tam gdzie się znajdują, aby towarzyszyć im w ich duchowym rozwoju. W każdym przypadku, gdy dzielimy się tym co Bóg w nas już wykonał, zapraszamy innych do przyłączenia się do Królestwa, które nie jest z tego świata. Jest to jedna z najbardziej satysfakcjonujących i inspirujących prac, jakie istnieją. W ten sposób możemy powiedzieć, że żyjemy na co dzień Królestwem Bożym i nie ma większej nagrody niż właśnie ta. Tajemnica sukcesu nie polega na tym jak dużo mamy zasobów i jak dużej liczbie osób pomagamy, ale czy wykonujemy tę pracę regularnie. (W moim przypadku od pięciu lat w każdą środę i w każdy czwartek i w każdy piątek!) Zaproszenie innych do Bożego Królestwa nie jest jednorazowym wydarzeniem, ale raczej stylem życia. Ewangelizacja nie polega na przeprowadzeniu „kampanii” lecz praktycznym życiu wśród tych, którzy nas potrzebują.
Poniedziałkowa lekcja rozpoczyna się od stwierdzenia: „w świetle Bożych standardów żaden człowiek – chrześcijanin czy niechrześcijanin – nie jest dobry”. Zastanawiam się, jakiemu celowi służy takie sformułowanie. Czy taki sposób myślenia może ograniczać i hamować działalność i czy może wywoływać strach? W takiej formie, w jakiej zostało to stwierdzenie przedstawione może spełniać dwie funkcje. Po pierwsze, subtelnie wzmacniać ideę, że dobroć jest tym, co zapewnia dostęp do nieba, jednocześnie podkreślając, że nikt nigdy nie może go w pełni osiągnąć. W ten sposób powstaje przekonanie zbudowane na znaczeniu zasług, które jest zakorzenione w lęku, a nie w transformacji. Po drugie, obawiam się, że taka retoryka może paraliżować. Kiedy ludzie są świadkami okrucieństw lub niesprawiedliwości taka teologia może prowadzić do milczenia, ponieważ myślą oni „Ponieważ ja również nie jestem dobry, dlatego nie mam prawa zabierać głosu!” Wskutek takiego myślenia powstaje moralny bezruch i stagnacja. Tak sformułowana teologiczna teza uczy ludzi skupiania się na własnych ograniczeniach i skłonności do zła, zamiast na odpowiedzialności, aby działać z odwagą i współczuciem. Zamiast zachęcać do zaangażowania, uczy powściągliwości, wycofania i nieufności do siebie. W praktyce taki sposób myślenia pozostawia niesprawiedliwość bez odpowiedzi, ponieważ ludzie czują, że nie posiadają prawa, ani możliwości do reagowania na zło, skoro wszyscy są źli. Kiedy wiara jest definiowana głównie w kontekście dyskwalifikacji, może pozbawić ludzi odwagi do mówienia, stawiania oporu lub odważnego kochania w obliczu niesprawiedliwości. Taka teologia nie rodzi pokory, lecz raczej budzi lęk.
Jednak uznawanie siebie za chrześcijanina nie oznacza, że ktoś automatycznie angażuje się w otaczający go świat w zdrowy, hojny i życiodajny sposób. Samo przyjęcie chrześcijańskiej tożsamości nie gwarantuje, że żyjemy w sposób, który oddaje cześć Bogu lub przynosi korzyści innym ludziom. Rozróżnienie między deklarowaniem chrześcijaństwa a byciem ukształtowanym przez Chrystusa zachęca do uczciwego rachunku sumienia, który uosabiał apostoł Paweł.
Paweł zwracał uwagę na różnicę między wierzącymi Żydami, którzy szerzyli fałszywe nauki, a nieobrzezanymi wierzącymi ze środowisk pogańskich którzy całkowicie polegali na Chrystusie. Założenie, że wystarczy być osobą wierzącą nie oznacza, że dana osoba rozwija się w głębokich relacjach z Chrystusem. Bardzo łatwo jest czuć się wygodnie posiadając chrześcijańską tożsamość, ale równocześnie być ślepym i nie zauważać jak często jesteśmy współwinni, ponieważ unikamy sprawiedliwości lub wspieramy systemy, które wyrządzają krzywdę. Nasza chrześcijańska tożsamość nie powinna być źródłem pocieszenia, które ochrania nas przed dokonywaniem samooceny. Prawdziwa chrześcijańska tożsamość stale zaprasza nas do ocenienia stanu naszego serca.
Paweł wymienia również to, co można by uznać za jego duchowe kwalifikacje. Wszystko, co kiedyś wskazywało na jego prawość, wyższość lub szacunek w społeczności, ostatecznie straciło znaczenie. Jego zaszczyty, dyscyplina religijna, hojność i oddanie przestały służyć jako dowód prawości. W jaki sposób odnajdujemy pewność w rytmach i praktykach chrześcijaństwa, a nie w przemianie serca?
Ta refleksja wydaje się szczególnie ważna, w kontekście naszych relacji z systemami, które uciskają marginalizowane społeczności. Czy uczestniczymy w tych systemach, czy też znajdujemy w sobie odwagę, by się im przeciwstawić? Autor lekcji zaprasza wierzących, aby postawili sobie pytanie z czego są dumni i w czym upatrują swoją wartość. Takie zaproszenie stawia wyzwanie wszystkiemu czego nauczyliśmy się bronić, dlatego, że dotyczy rzeczy, które mogą nas w rzeczywistości powstrzymywać lub zaślepiać, podobnie jak zaślepiony był Paweł. Jego gorliwość była prawdziwa, ale jednocześnie była ulokowana w złym miejscu.
Paweł w przeszłości był pewien swoich racji. Kiedy spotkał Chrystusa i kiedy został skonfrontowany z mocą, która podważyła jego dawny sposób życia, zmienił zdanie. Ta gotowość do zmiany jest niezbędna. Prawdziwa przekształcająca moc pojawia się wtedy, gdy potrafimy powiedzieć: „Nie miałem racji, myliłem się. Żałuję i chcę się zmienić.” Taka postawa wydaje się być antidotum na religię zbudowaną na wstydzie i samozadowoleniu z wiary. Jest zaproszeniem do praktykowania chrześcijaństwa, które nas nie ogranicza ani nie paraliżuje, ale które nieustannie wzywa nas do okazywania odwagi, skruchy i głębszej miłości.
Postawa Pawła mobilizuje nas do zbadania, co daje nam pewność w naszej religijności i chrześcijaństwie. Skłania nas do postawienia pytania, w jaki sposób moje źródła pewności mogą nas zaślepiać oraz czy możemy uczciwie poddać je krytyce i zaangażować się w szczerą przemianę.
Paweł był głęboko przekonany, że zbawienie polega na byciu „w Chrystusie”. Opisuje swoje nawrócenie jako wymianę – porzucenie swojej dawnej, zbudowanej na prawie sprawiedliwości, aby zyskać Chrystusa. Bycie „w Chrystusie” oznacza pełne uczestnictwo w Bożym planie zbawienia, który Chrystus realizuje od początku do końca. Paweł przeciwstawia sprawiedliwość, którą sam sobie wypracował, sprawiedliwości, która przychodzi przez wiarę w Chrystusa, przypominając wierzącym, że prawo nie może dać życia. Prawdziwa zbawcza wiara to nie tylko wiara, ale udział w wierności Jezusa, który jako jedyny był w pełni posłuszny. Kiedy Chrystus żyje w nas, wtedy nie polegamy na własnych wysiłkach, lecz żyjemy Jego wiarą, działającą przez nasze zaufanie do Niego. To niezwykle ważny punkt, na którym powinniśmy się bardziej skupić jako wspólnota wiary.
Sednem chrześcijańskiego życia jest prawdziwe poznanie Chrystusa, a nie tylko wiedza o Nim. Poznanie Jezusa dokonuje się przez studiowanie Pisma Świętego, codzienne poleganie na Duchu Świętym oraz żywą relację z Nim. Poznanie Jezusa wnosi moc Jego zmartwychwstania do naszego życia, wskrzeszając nas do nowego życia, a także pogłębia się poprzez wspólnotę cierpienia, gdy trudne doświadczenia i próby pomagają nam lepiej zrozumieć Jego serce i wolę. Zamiast paraliżować się przeszłymi porażkami, wierzący są zaproszeni do patrzenia w przyszłość, żyjąc teraz nadzieją, przemianą i obietnicą daną w Jezusie, jednocześnie stale dążąc do pełnego odrodzenia.
Taka wizja poznania Chrystusa i podążania naprzód powinna bezpośrednio kształtować nasz sposób bycia w świecie. Jeśli poznanie Jezusa oznacza bycie ukształtowanym przez Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie, to musi to być widoczne w naszych relacjach i reakcjach, zwłaszcza w chwilach strachu, konfliktów i niesprawiedliwości. W naszych rodzinach może to wyglądać jak wybór cierpliwości zamiast kontroli, obecności zamiast władzy i naprawy zamiast kary. W naszych społecznościach być może wzywa nas to do przeciwstawienia się apatii i do podążania w kierunku cierpienia, a nie unikaniu go, a także nie wyrażania zgody na normalizację krzywdy lub przemocy. Dążenie naprzód w Jezusie oznacza, że nie pozwalamy, aby wyczerpanie, cynizm lub dawne porażki powstrzymały nas przed działaniem z miłością i odwagą tu i teraz, w każdej przestrzeni, w której się znajdujemy.
W czasach narastającej przemocy i autorytaryzmu to wezwanie staje się jeszcze bardziej naglące. Systemy autorytarne zawsze są zbudowane na strachu, konformizmie i milczeniu, ale życie Chrystusa pociąga nas ku prawdzie, współczuciu i moralnej jasności. Udział w „wspólnocie Jego cierpień” nie oznacza gloryfikowania bólu, lecz solidarność z tymi, których ten ból najbardziej dotyka, nawet jeśli wiąże się to z kosztami. Jeśli Jezus jest w „najmniejszych z tych”, którzy doświadczają cierpienia, jesteśmy wezwani, by wejść w te przestrzenie razem z Nim. Jak nazwała go Matka Teresa: „Jezus w Jego najbardziej bolesnym przebraniu”.
Poznanie Boga powinno mieć wpływ na naszą przynależność: nie jesteśmy już zakotwiczeni we władzy, nacjonalizmie ani samozachowawczości, lecz w królestwie naznaczonym sprawiedliwością, miłosierdziem i godnością. Oficjalne stanowisko Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego zostało ostatnio wyrażone w oświadczeniu na temat ludzkiej godności i przyzwoitości, potwierdzając, że adwentyści są powołani do obrony godności, równości i bezpieczeństwa wszystkich ludzi – zwłaszcza imigrantów i uchodźców – bez względu na status prawny lub kraj pochodzenia. Kościół odrzuca wszelkie prawa i praktyki, które dehumanizują, marginalizują lub sprawiają, że rodziny boją się wyznawać swoją religię, uczyć się i żyć swoim życiem. Kościół wzywa swoje zgromadzenia i szkoły, aby były miejscami gościnnymi i wstawiały się za rodzinami imigrantów, jednocześnie apelując do tych którzy stanowią prawo, aby czynili to ze współczuciem, sprawiedliwością i szacunkiem dla wartości człowieka, która została mu nadana przez Boga.
Nasza ostateczna lojalność nie należy się żadnemu narodowi ani systemowi politycznemu, lecz Królestwu Bożemu. Dlatego nie możemy bać się mówić i reprezentować tego Królestwa. Nie oznacza to, że powinniśmy unikać polityki ani nie angażować się w sposób, w jaki głosujemy. Przynależność do Królestwa Bożego ma wpływ na to w jaki sposób przedstawiamy się światu, który jest wokół nas, w jaki sposób głosujemy. Przynależność do Bożego Królestwa zobowiązuje nas do bycia proroczym głosem w otaczającym nas świecie. Jest to szczególnie ważne, gdy widzimy jak niektórzy ludzie w naszej społeczności stracili z oczu to, co znaczy naśladować Jezusa i być Jego rękami i nogami w takich czasach jak obecne.
Życie w spolaryzowanym społeczeństwie w którym polityka dokonała głębokich podziałów, stawia przed nami wyzwanie jak zachować pokój i być błogosławieństwem dla ludzi wokoło nas zwłaszcza tych, którzy myślą i wyrażają swoje idee inaczej. Jeśli czcisz Boga, który utożsamia się z najmniejszymi, jednocześnie dyskredytując, krzywdząc lub stwarzając warunki, w których najmniejsi cierpią… czy nie tęsknisz za pokojem? Jeśli tęsknisz za niebem bez granic, pełnym ludzi z każdego środowiska, wierząc, że teraz tylko niektórzy ludzie przynależą do określonych przestrzeni, … czy nie tęsknisz za wspólnotą? Jeśli masz nadzieję na przyszłość, w której Bóg ociera każdą łzę, ale pozostaje niewzruszony łzami bliźniego, … czy nie tęsknisz za sprawiedliwością?
Cytat który kończy naszą lekcję w tym tygodniu odzwierciedla tę myśl: „Ten, kto pragnie rozwinąć silny i zrównoważony charakter oraz chce być właściwie ukształtowanym chrześcijaninem, musi oddać wszystko i czynić wszystko dla Chrystusa, gdyż Odkupiciel nie przyjmie połowicznej służby” (E. White, Dzieje Apostołów, 274).
Jeśli twierdzisz, że podążasz za Chrystusem, pozwól Mu kształtować sposób, w jaki komunikujesz się z ludźmi każdego dnia. Im dłużej się wahasz, tym dłużej nadaremnie używasz imienia Pana, deklarując, że jesteś chrześcijaninem równocześnie nie odzwierciedlając w niczym Chrystusa. Paweł zwraca uwagę wierzących na słabość koncepcji dotyczącej samowystarczalności i kieruje ich ku głębokiej, żywej relacji z Chrystusem. Poznanie Chrystusa oznacza zarówno udział w mocy Jego zmartwychwstania, jak i chodzenie z Nim przez cierpienie. To wspólne poleganie na Chrystusie jednoczy wierzących, umacniając jedność zakorzenioną nie w sukcesie, lecz w wierności.
DO PRZEMYŚLENIA
Wielu chrześcijan wciąż ma wątpliwości co do zbawienia w Chrystusie tylko „przez wiarę”, poza „uczynkami Prawa”. Z jakiegoś powodu mylimy posłuszeństwo Chrystusowi z uczynkami Prawa, jakby miało ono zapewnić nam zbawienie. Dlatego warto postawić pytanie na czym polega różnica między „zbawieniem z uczynków” a „zbawieniem przez wiarę w Jezusa Chrystusa”.
Jaka jest istotna różnica między „posłuszeństwem”, do którego zachęcał Paweł, a „uczynkami prawa” które odrzucał” (3:9)?
Życie może być bardzo trudne dla nas wszystkich, niezależnie od tego, jak dobrze się teraz układa. Jeśli nawet teraz nie układa się dobrze, z czego możemy i powinniśmy się cieszyć? Co może powstrzymywać nas przed radością w obliczu trudności?
Dlaczego tak ważne jest, aby zawsze mieć przed oczami Pana, Jego dobroć, moc, miłość i zbawienie? W jaki sposób możemy zarówno indywidualnie jak i zbiorowo osiągnąć taki stan mimo nieuniknionych wyzwań codziennego życia? W jaki sposób taki punkt widzenia wzmacnia ideę jedności?
Flp 3:1-3. Dlaczego Paweł zalicza psy, złych pracowników i fanatyków obrzezania do tej samej kategorii? Dlaczego Paweł kontrastuje „radowanie się w Panu” z trzykrotnym „strzeżcie się” w wersecie 2? Do kogo odnosi się zaimek „my” w wersecie 3? Co to znaczy „nie pokładać ufności w ciele”? Nawet jeśli teraz rzeczy nie układają się dobrze w twoim życiu, z czego możesz lub powinieneś się cieszyć?
Flp 3:4-7. Paweł opowiada o kilku epizodach ze swojego dawnego życia, z których kiedyś był dumny. Czego dotyczyły? Czy są takie rzeczy w naszym życiu, z których kiedyś mogliśmy być dumni? Na czym, twoim zdaniem polega różnica, między tymi dwoma sposobami życia?
Flp 3:7 To, czym Paweł wcześniej się szczycił, w rzeczywistości osłabiało jego wiarę w Boga, ponieważ zaślepiało go na potrzebę zbawienia, które Bóg oferował w Chrystusie. Przed nawróceniem myślał o zbawieniu w kategoriach komercyjnych: zysk - strata. Oceniał życie z perspektywy duchowej księgi rachunkowej, licząc swoje aktywa i pasywa, mając nadzieję, że ostatecznie aktywa przewyższą pasywa. Z nowej perspektywy źródło dumy okazało się stratą. Ewangelia wywraca nasze kalkulacje do góry nogami.
Flp 3:8-9. W jaki sposób można zinterpretować wyrażenie „znaleźć się w Nim” - w Chrystusie?
Flp 3:10-16. Na czym polega według Pawła, „bycie w Chrystusie”?
Rz 7:7-12 i Mt 5:21-28. Jaki kluczowy element podkreśla zarówno Paweł jak i Mateusz w odniesieniu do Prawa?
Jn 9:39-41. W jaki sposób ten fragment przedstawia kontrast między sposobem, w jaki Saul z Tarsu postrzegał świat, a sposobem, w jaki postrzegał go apostoł Paweł? W jakim sensie chrześcijański styl życia jest nowym sposobem „widzenia”?
„Wiara w Chrystusa przekształca pewność siebie i przekierowuje ją z ludzkich osiągnięć w stronę całkowitego polegania wyłącznie na Chrystusie”. — Douglas J. Moo, The Letters to the Colossians and to Philemon
„Pragnienie Pawła, aby „poznać Chrystusa”, nie dotyczyło prywatnej duchowości, lecz powołania, które zostało ukształtowane przez osobisty przykład Mesjasza. Moc zmartwychwstania nie omija cierpienia, lecz działa poprzez nie. Życie wiary jest naznaczone upodobnieniem się do śmierci Chrystusa, aby móc dzielić Jego życie. To jest wzorzec autentycznej chrześcijańskiej egzystencji”. — N. T. Wright, Paul for Everyone: The Prison Letters.
Przygotował Jan Pollok