Trwanie we wszystkim co jest wolą Bożą.
Felieton do Szkoły Sobotniej na 28 marca 2026
Czy możemy naprawdę pozostać radośni i wdzięczni w obliczu zniechęcających okoliczności lub cierpienia?
Wielu chrześcijan zmaga się z koncepcją poznania i spełnienia woli Bożej. W jaki sposób zdaniem Pawła naśladowcy Chrystusa mogą zjednoczyć się i żyć zgodnie z wolą Bożą? Według Pawła misja będzie najskuteczniejsza wtedy, gdy ludzie będą żyć i pracować razem: Żydzi i poganie, chrześcijanie o różnym pochodzeniu, mężczyźni i kobiety.
Paweł świadomie budował więzi i jedność między wierzącymi, bez użycia nowoczesnych narzędzi komunikacji. Przez osobiste pozdrowienia i więź oraz docenianie współpracowników, Paweł przypominał Kościołowi, że są częścią czegoś większego niż oni sami. Pragnął, aby zarówno wierzący, którzy pochodzili ze środowiska żydowskiego jak i pogańskiego współpracowali harmonijnie, pokazując, że jedność w Chrystusie może przezwyciężyć podziały. Ogólnie rzecz biorąc, w zakończeniu listu do Kolosan Paweł zwrócił uwagę na znaczenie pielęgnowania jedności w Kościele, zachęcając wierzących do aktywnego działania na rzecz jedności i rozwiązywania podziałów które pojawiały się w lokalnych społecznościach.
Autor podręcznika zwrócił uwagę na szacunkową ilość kilometrów, które przebył Paweł w czasie swojej misji. Myślenie o misji Pawła w tych kategoriach pozwala nam wyobrazić sobie jak wielka musiała być skala jego zaangażowania. Paweł był głęboko oddany sprawie głoszenia ewangelii. Jest coś niezaprzeczalnie pięknego w tym poziomie zaangażowania, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę jak trudno jest dzisiaj uzyskać jakikolwiek poziom zaangażowania.
Autor kończy część lekcji na poniedziałek stwierdzeniem: „Zagrożenia dla jedności Kościoła nie są niczym nowym. W ostatnich latach Kościół adwentystów przeszedł głębokie zmiany w miarę swojego ogólnoświatowego rozwoju, a różnego rodzaju siły przeciwdziałały jego jedności. Ten nacisk może być odczuwalny na każdym poziomie organizacji kościelnej.” Pogląd, że globalne rozprzestrzenianie się adwentyzmu w jakiś sposób zagraża jedności, wydaje się dziwny w przypadku wyznania religijnego, które szczyci się pracą misyjną, którą wykonuje. Zamiast celebrować fakt, dynamicznego rozwoju, który przynosi różnorodność perspektyw i sposobów odnoszenia się do Boga, różnorodność ta została przedstawiana jako coś, czego należy się obawiać. Taka perspektywa sprzyja powstawaniu tzw. bańki informacyjnej, podsyca podejrzliwość, zachęca ludzi do lekceważenia innych kultur i ostatecznie przeczy samemu przesłaniu „dzielenia się dobrą nowiną”.
Osoby z różnych środowisk, które dołączają do naszego Kościoła, często odkrywają po pewnym czasie ograniczenia naszej adwentystycznej kultury. Zaczynają zastanawiać się, czy rzeczywiście mieszczą się w obrębie naszego wyznania wiary. Jak szeroka jest platforma teologiczna na której się znajdują? Tego rodzaju pytania mogą poszerzać zrozumienie i pogłębiać odpowiedzialność, jednak często są określane jako wyraz braku jedności.
W kontekście zacytowanej wyżej wypowiedzi zastanawiam się w jaki sposób autor definiuje pojęcie jedności. Zauważyliśmy już wcześniej w czasie naszych studiów, że odczuwanie zagrożenia jedności w Kościele może faktycznie być oznaką działania ducha Chrystusa. Jedność może być często błędnie rozumiana jako jednolitość, gdzie wszyscy myślą, wierzą i wyrażają wiarę w taki sam sposób. W niektórych środowiskach adwentystycznych jedność może być subtelnie utożsamiana ze zgodą: jesteśmy zjednoczeni, ponieważ wszyscy postrzegamy rzeczy w ten sam sposób. Jednak ten rodzaj jedności jest kruchy, ponieważ jest zbudowany na identyczności, a nie na relacjach. Według Biblii jedność ma swoje korzenie w Chrystusie, a nie w identycznych poglądach. Pawłowy obraz ciała (1 Kor 12) jasno pokazuje, że jedność obejmuje różnorodność. Nawet we wczesnym Kościele możemy zaobserwować szereg różnych nieporozumień, przy równoczesnym, wspólnym zaangażowaniu w misję Chrystusa. Oznacza to, że konflikty są możliwe nawet wtedy, gdy panuje jedność. W rzeczywistości konflikt nie jest wrogiem jedności. Gdy podchodzimy do niego z pokorą, miłością i gotowością słuchania, konflikt może stać się narzędziem, dzięki któremu kształtuje się głębsza jedność, wzajemne zrozumienie i uświadomienie sobie naszych własnych uprzedzeń.
Wspólnota może osiągnąć swego rodzaju „jedność”, ale pod spodem kryje się wymuszona identyczność. Emocje są tłumione, różnice zacierane, a konflikty eliminowane kosztem samej wspólnoty. To, co wygląda na pokój, jest w rzeczywistości kontrolą, a to, co wygląda na jedność, jest w rzeczywistości brakiem prawdziwej relacji, wyboru i empatii. W przeciwieństwie do takiego obrazu, jedność, do której wzywa nas Chrystus, nie unika napięcia, ale się nim zajmuje. Pozwala na odczuwanie, kwestionowanie, a nawet nieporozumienia, pozostając jednocześnie zakorzeniona w miłości i wspólnej przynależności. To przejście od „musimy być tacy sami, aby być razem” do „jesteśmy razem, więc podejmiemy się trudu zrozumienia się nawzajem”.
Co to oznacza w kościele adwentystycznym? Kiedy ktoś ostrzega nas, że jedność jest zagrożona, warto postawić sobie pytanie, jakiego rodzaju jedności bronimy? Jeśli jedność oznacza bycie takim samym, unikanie trudnych rozmów lub uciszanie głosów, które stawiają nam wyzwania, to w takich przypadkach jedność oznacza, obronę komfortowego stanowiska lub przywileju kontrolowania. Jeśli natomiast jedność ma swoje korzenie w Chrystusie, to tworzy przestrzeń dla szczerego dialogu, różnorodnych perspektyw, a nawet napięć, ponieważ ufa, że miłość może nas zjednoczyć pomimo różnic zdań. Prawdziwa jedność nie jest zagrożona przez głębokie, szczere pytania, świadomość kulturową ani odmienne doświadczenia; raczej przeciwnie - jest przez nie wzmacniana.
Paweł zwraca uwagę na znaczenie posiadania jasnego, konkretnego celu w życiu chrześcijańskim. Z Kol 4:12–13 dowiadujemy się, w jaki sposób Epafras definiuje ten cel. Mianowicie modli się on, aby wierzący stali mocno, rozwijali swój charakter i trwali we wszystkim co jest zgodne z wolą Bożą. Oznacza to ugruntowanie w wierze, rozwijanie miłości na wzór Chrystusa i życie z pełnym zaufaniem do Bożych obietnic.
Kluczowe słowa w tym fragmencie to: być doskonałym (dojrzałym, kompletnym) trwać we wszystkim co jest wolą Bożą. Te cechy pokazują, jak wygląda ugruntowane i celowe życie chrześcijańskie. „Stać” oznacza trwać w wierze i wartościach, nawet w obliczu wyzwań. „Doskonałość” wskazuje na duchową dojrzałość wyrażaną w miłości, cierpliwości i łasce wobec innych. Być „doskonałym” oznacza żyć z ufnością i pewnością co do obietnic i wskazówek Boga, a nie z ciągłym zwątpieniem.
Słowo „doskonały” oznacza również dojrzały lub kompletny. W kilku biblijnych fragmentach, na przykład w Księdze Hioba (36:4; 37:16), użyte jest hebrajskie słowo tamim. Nie oznacza ono bezgrzeszności ani nieskazitelności. Wskazuje ono raczej na idę prawości. Ta sama myśl pojawia się w Mt 5:48 (Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.) Postrzeganie doskonałości jako prawości, a nie bezgrzeszności, przesuwa uwagę od obsesyjnej nieskazitelności w stronę życia, które jest pełne i spójne.
Czynienie „całej woli Bożej” przypomina nam, że wiara powinna być wpleciona w każdy aspekt naszego życia – nasze relacje, decyzje, pracę i codzienne interakcje. Idee Pawła wzywają nas do prowadzenia życia stabilnego, które rozwija się i jest w pełni zgodne z Bożym celem, który polega na odzwierciedlaniu Chrystusa nie tylko w wierze, ale także w sposobie, w jaki żyjemy.
W naszym kościelnym środowisku czasami pojawia się idea bycia w świecie, ale nie z tego świata. Często ta koncepcja sprowadza się do płytkich wyznaczników, takich jak dieta, muzyka czy zewnętrzne zwyczaje. Rzadko jest ona ujmowana w kategoriach charakteru. Rzadko wskazuje na ludzi, którzy kochają głęboko, dążą do sprawiedliwości lub narażają się na ryzyko dla dobra innych. Wiara, która naprawdę „nie jest z tego świata”, charakteryzuje się radykalnym zaangażowaniem w okazywanie miłości i równości. Tego rodzaju świadczenie wyróżnia się o wiele bardziej niż dietetyczne zwyczaje czy typ nabożeństwa. Innymi słowy, jest to zaproszenie do demonstrowania przemienionego sposobu bycia.
Życie ukształtowane przez Chrystusa powinno być najbardziej widoczne w tym, jak kochamy, jak dążymy do sprawiedliwości i jak pomagamy innym, zwłaszcza gdy nas to kosztuje. Takie świadectwo wyróżnia się w sposób, w jaki inne, powierzchowne świadczenie nigdy nie potrafi tego dokonać.
W lekcji położony został również silny nacisk na znaczenie czujności oraz pilności czy rychłości. To prawda, że bycie przygotowanym jest cenne, jednak ciągłe naciskanie na pilność może być paraliżujące. Obietnica powrotu Chrystusa wydaje się mniej związana z pilnością, a bardziej z pewnością. Nie jest to po prostu wezwanie do ciągłego niepokoju czy starania się, ale zaproszenie do zaufania temu, co już zostało zapewnione wcześniej.
Obietnica powrotu Chrystusa powinna nas zakotwiczyć, a nie wyczerpywać. Kiedy ta obietnica przeradza się w nieustanną presję lub niepokój, może zmienić ton wiary z czegoś co jest życiodajne na coś, za czym wciąż próbujemy nadążać. Miłość w sposób naturalny rodzi wierność, a nie zmusza do niej. W ten sposób powstaje relacja a nie ciągłe staranie się.
To ważne, aby ton naszego poselstwa nie był „ciężki”, ale raczej pełen nadziei. Jeśli ewangelia jest dobrą nowiną, powinna tworzyć przestrzeń dla zaufania, a nie tylko dla pilności/rychłości. Ewangelię można przyjąć ze strachu lub z radości. Jest ona zaproszeniem do ponownego skupienia wiary wokół czegoś co umacnia i podtrzymuje - wokół relacji, miłości i pewności tego, kim jest Chrystus i co już dla nas uczynił.
Autor powtarza schemat starania się i niepokoju zwłaszcza w rozważaniach na temat poselstwa do Laodycei i powracającym motywie braku odpowiedzi ze strony wierzących na Boże powołanie. Końcowe pytanie dotyczy tego, co należy czynić, aby pozostać wiernym Bogu. Prawdziwa miłość nie wyraża się w postaci lęku o dochowanie wierności. Osoba, która prawdziwie kocha drugiego człowieka, nie pyta ciągle, jak pozostać wiernym. Wierność staje się naturalnym następstwem tej miłości.
Jeśli Chrystus naprawdę w nas mieszka, to Jego życie prowadzi nas w stronę ludzi, a nie odprowadza nas od nich. Polega to na tym, że stajemy po stronie tych, którzy się boją, słuchamy tych, których głosy są często ignorowane, stawiamy czoła systemom lub postawom, które dehumanizują oraz tworzymy przestrzeń, do której ludzie należą, a nie są wykluczani. Na tym polega życie w relacji z Chrystusem, który przekształca nas w taki sposób, by aktywnie sprzeciwiać się złu w otaczającym nas świecie, w tym również w Kościele.
DO PRZEMYŚLENIA
Paweł nie dzieli się w liście do Kolosan detalami ze swojego życia. Pozostawił to Tychikowi i Onezymowi. Ich zadaniem było poinformowanie kościoła w Kolosach o wszystkim, co się z nim dzieje. Przekażą oni wieści na temat Pawła i opowiedzą o jego nadziei na osobiste spotkanie z nim. W swoich listach oraz w Dziejach, Paweł wspomina ponad 100 chrześcijan, którzy z nim współpracowali. W samym tylko liście do Rzymian 16 wymienia 26 osób. To był również kościół, którego Paweł wcześniej nie odwiedził. Jakie wnioski można z tego wyciągnąć?
Kol 4:10-11. W jaki sposób Paweł zachęcał do budowania więzi? Paweł łączy swoją małą grupę ludzi, którzy go odwiedzali i służyli mu w więzieniu (trzech Żydów i trzech pogan), oraz małą grupę chrześcijan w Kolosach (Nymfa i Archippa). Dlaczego jest to ważne dla nich i dla nas?
Kol 1:7-8; 4:12. Epafras mieszkał w Kolosach, ale pierwotnie musiał usłyszeć ewangelię od Pawła podczas wizyty w Efezie. Został ewangelistą, aby głosić ewangelię swojemu ludowi. Czego możemy się nauczyć z jego modlitwy, aby Kolosanie „byli doskonali i trwali we wszystkim, co jest wolą Bożą”?
Kol 4:14-15. Czego możemy się dowiedzieć o Łukaszu, Demasie i Nimfie? Dlaczego Paweł, który miał moc uzdrawiania, podróżował z lekarzem? Demas jest wspomniany w Biblii trzykrotnie (Flm 24; Kol 4:14; 2 Tm 4:10). Czego możemy się nauczyć z jego biografii?
Nimfa była chrześcijanką i mieszkała, prawdopodobnie w Laodycei lub sąsiednim mieście Kolosy w której domu wierni gromadzili się na nabożeństwie. Okazywała swoją wiarę poprzez praktyczną miłość i gościnność, co było kluczowym aspektem budowania wspólnoty w I wieku n.e.
Warto zwrócić uwagę, że we wczesnym Kościele kobiety odgrywały ważną rolę. Między innymi były uznanymi prorokiniami (córki Filipa Dz 21:9); nauczycielkami (Pryscylla Dz 18,26; „uczące tego co szlachetne” - Tt 2,3); przywódczyniami Kościoła (Rz 16:1.3-5; Flp 4:3; Kol 4:15), a nawet być może apostołkami - Junia (Rz 16:7)? To pokazuje, że w Nowym Testamencie kobietom powierzono posługę głoszenia Słowa.
Kol 4:16-18. Paweł pragnie, aby inne kościoły które były położone w okolicy Kolosów utrzymywały wzajemny kontakt i dzieliły się otrzymanymi listami. Co wynika ze wzmianki o liście do Laodycei? Zarówno list do Laodycejczyków oraz do Kolosan nie dotyczyły tylko jednego kościoła, ale były listami, które należało odczytać w innych wspólnotach. Jaki wniosek wynika z tego w kontekście powstawania kanonu Nowego Testamentu? Z zakończenia listu do Kolosan można wyciągnąć wniosek, że Pawłowi zależało, aby, poszczególne kościoły wzajemnie się wspierały i dzieliły swoją nauką.
W jaki sposób zmienia się nasze życie, gdy wiemy, że ewangelia nie dotyczy abstrakcyjnych, teologicznych idei, ale Boga i ludzi? Jak możemy na nowo docenić Jezusa - Słowo, które stało się ciałem? Jak możemy doświadczyć naszej pełni w Nim?
„Nic tak nie pomaga zdrowiu ciała i duszy jak gotowość wdzięczności. Naszym obowiązkiem jest sprzeciwiać się depresji i niezadowoleniu, tak jak obowiązkiem jest modlić się. Jeśli zdążamy do nieba, to czy możemy, idąc do domu Ojca, całą drogę szemrać, utyskiwać i narzekać?” Ellen White, Śladami Wielkiego Lekarza”
„W codziennym życiu ledwo zdajemy sobie sprawę, że otrzymujemy o wiele więcej, niż dajemy, i że tylko wdzięczność wzbogaca życie. Łatwo zapominamy, że wspólnota chrześcijańskich braci jest darem łaski, darem Królestwa Bożego. Tylko dzięki wdzięczności ta wspólnota staje się tym, czym ma być”. — Dietrich Bonhoeffer, Life Together
Kończąc swój list Paweł wskazuje wierzącym drogę do życia naznaczonego wdzięcznością i zaufaniem. Wdzięczność kształtuje sposób, w jaki Kościół reaguje zarówno na radość, jak i trudności. Życie zgodnie z wolą Bożą przybliża wierzących do głębszej jedności z niebem i ze sobą nawzajem, odzwierciedlając obecność Chrystusa na świecie.
Przygotował Jan Pollok