Felieton do Szkoły Sobotniej na 11 kwietnia 2026
Trwanie z Bogiem nie polega na robieniu więcej, ale na byciu obecnym i pozwalaniu, by nasze życie łączyło się z Jego życiem w sposób realny i ciągły. Jak w każdej ważnej relacji, zdarzają się okresy bliskości, dystansu, a nawet zagubienia. To nie umniejsza Bożej miłości ani Jego zaproszenia. Wręcz przeciwnie, przypomina nam, że Jego pragnienie, by być z nami, jest stałe, a nie warunkowe.
Biblia pokazuje nam najpełniejszy obraz Boga. Pismo Święte objawia nam, kim On jest, jaki jest i jak odnosi się do nas. Autorzy biblijni konsekwentnie przedstawiają Go jako potężnego, sprawiedliwego, miłosiernego, kochającego, mądrego i wiernego, który daje nam różne powody, by Mu zaufać. Jednocześnie podkreśla, że konflikt we wszechświecie rozpoczął się, gdy Szatan wypaczył charakter Boga, sugerując, że Bogu nie można ufać i że pozbawia On ludzkość tego co dobre. Szatan stara się uniemożliwić ludziom poznanie Boga, ponieważ fałszywy obraz Boga wytwarza dystans, wątpliwości i ostatecznie zrywa relacje.
Bardzo cenne jest pytanie, które autorka stawia w części na poniedziałek: „Czy jest możliwe, że ja również mogę niewłaściwie reprezentować charakter Boga?” Łatwo jest identyfikować zniekształcone obrazy Boga w kulturze, historii, a nawet u innych. Jednak o wiele trudniejsze – ale równocześnie o wiele bardziej owocne – jest spojrzenie do wewnątrz, do swojego życia. Jeśli głównym tematem wielkiego boju jest interpretowanie charakteru Boga, to nasze życie, słowa i postawy mogą pokazywać prawdziwy charakter Boga lub go zniekształcać. Dlatego tego rodzaju samoocena jest niezbędna dla rozwoju i harmonii.
Zatem w jaki sposób możemy wypaczyć obraz Boga? - przez posługiwanie się językiem zbudowanym na strachu, osądzanie, obojętność, czy nawet milczenie. Powyższe pytanie pomaga nam dostrzec, że poznanie Boga oznacza wierne odzwierciedlenie tego, kim On jest. Jednak taka refleksja wymaga pokory, uczciwości i otwartości na działanie Ducha Świętego w nas. Zachęca nas do wyjścia poza apologetyczny język, którym posługujemy się, aby opowiadać o Bożym charakterze i zacząć ucieleśnić Jego charakter w tym jak żyjemy, mówimy i odnosimy się do innych.
Kiedy trwamy w Bogu i żyjemy z Nim, nasze rozumienie Boga jest kształtowane przez nasze doświadczenie Jego bliskości. To doświadczenie kształtuje sposób, w jaki Go przedstawiamy innym. Jeśli nasze doświadczenie Boga jest naznaczone strachem lub dystansem, będzie to widoczne w tym, jak o Nim mówimy i jak traktujemy innych ludzi. Kiedy nasza relacja jest zbudowana na zaufaniu, obecności i poczuciu bycia znanym i kochanym, zaczynamy odzwierciedlać taką samą postawę na zewnątrz. Zaczynamy mniej osądzać i bardziej utożsamiać się z Jego charakterem. Dlatego pod wieloma względami refleksyjne pytanie na temat naszego reprezentowania Bożego charakteru nie dotyczy tylko korygowania błędnego obrazu, ale służy pogłębianiu relacji. Im bardziej żyjemy z Bogiem, tym dokładniej będziemy Go odzwierciedlać.
Z drugiej jednak strony warto pomyśleć, czy rzeczywiście potrafimy poprawnie reprezentować Boży charakter? Czy jest możliwe, że niewłaściwe reprezentowanie Chrystusa jest po porostu częścią naszych ludzkich ograniczeń? Apostoł Paweł przypomina nam, że nosimy skarb o niebywałej wartości „w naczyniach glinianych” (2Kor 4:7). Nie chcę przez to powiedzieć, że nie powinniśmy dobrze reprezentować Bożego charakteru. Warto jednak zwrócić uwagę, że w pytaniu o poprawne reprezentowanie Bożego charakteru może kryć się subtelnie zawoalowany perfekcjonizm, który jest bardzo głęboko zakorzeniony w dużej części chrześcijaństwa.
W historii ludu Bożego, wszystkie osoby, które reprezentowały Chrystusa, nawet te, które reprezentowały Go dobrze, reprezentowały Go również w sposób niedoskonały. Wielu biblistów i nauczycieli, nawet z najlepszymi intencjami, nadal przedstawia Chrystusa i Jego charakter w ograniczony sposób. Nawet uczniowie, którzy żyli z Chrystusem na co dzień, nie rozumieli części Jego przesłania. Zostali ukształtowani przez swój kontekst i kulturę i nawet po zmartwychwstaniu niektóre z tych ograniczeń pozostały nadal widoczne.
Warto zastanowić się nad innym pytaniem, „Co robimy, gdy zdajemy sobie sprawę, że źle przedstawiliśmy Chrystusa?”. Lub: „Jak z pokorą możemy przedstawiać Chrystusa, skoro wiemy, że prawdopodobnie popełniamy błąd?”. Postawienie tego problemu w ten sposób może pomóc nam skłaniać się ku prawości przez wiarę i łaskę, a nie w stronę naszych wysiłkach lub przekonania, że zawsze możemy lub powinniśmy postępować właściwie.
W jakim środowisku i w jakich warunkach możemy wiernie reprezentować Chrystusa - okazywać Bożą miłość innym, walczyć w imieniu potrzebujących lub stawać w obronie tych, którzy potrzebują obrony? Kiedy mimo wszystkich naszych ograniczeń, potrafimy wiernie odzwierciedlać Chrystusa? Kto przedstawił nam Chrystusa w taki sposób, że nauczyliśmy się ucieleśniać Jego miłość, łaskę i miłosierdzie wobec innych? W jakich okolicznościach miłość została nam tak dobrze przedstawiona, że potrafimy ją odzwierciedlać innym? Jakie schematy w naszym życiu pozwalają nam odzwierciedlać Chrystusa, którego spotkaliśmy w Słowie Bożym? Jak mogę pomóc w tworzeniu środowiska, w którym inni mogą doświadczyć tej samej łaski i nauczyć się jak dobrze reprezentować Chrystusa? Analizując powyższe pytania można odejść od prostego schematu dyskusji „dobrze - źle” i nie tyle zajmować się obsesyjnym myśleniem o tym co zrobiłem lub czego nie zrobiłem poprawnie ale raczej zastanowić się jakiego rodzaju środowiska pozwalają nam lepiej poznać Chrystusa, a tym samym Go ukazywać.
Kolejnym tematem, który proponuje nam autorka lekcji jest próba zdefiniowania pojęcia świętość. Często mówimy, że Bóg jest święty. W jaki sposób powinna być zdefiniowana „świętość”. Wydaje się, że nie tyle ważne jest definiowanie świętości i raczej pokazanie jej działania. Na przykład w ewangelii Jana czytamy, że Szabat jest święty lub że Bóg jest święty. Jednak te przykłady nie dostarczają nam definicji świętości. Świętość jest często opisywana jako atrybut Boga, coś nieodłącznie związanego z Jego naturą. Chociaż świętość można rozumieć jako atrybut natury Boga, to jednak miłość jest naturą Boga. Nie sądzę, że świętość można właściwie zrozumieć w oderwaniu od fundamentu jakim jest miłość.
Tak wiele rzeczy w sferze religii jak i w sferze wiary jest sprowadzana do widocznego, mierzalnego, obserwowalnego zachowania. Świętość jest postrzegana w kategoriach działania, jednak miłość dotyka głębszych warstw tożsamości. Wszystko co pochodzi od Boga, jest przedłużeniem, wyrazem lub manifestacją miłości. Świętość jest częścią miłości. Dobroć jest częścią miłości. Sprawiedliwość jest częścią miłości. Miłosierdzie jest częścią miłości. Nie są to cechy konkurujące ze sobą ani odizolowane. Są sposobami opisu pełni boskiej miłości. Są elementami układanki, które pomagają nam zrozumieć, jak wygląda miłość ucieleśniona w relacji do świata.
Kolejna teza, która wymaga starannej refleksji: ludzie nie mogą być święci ani przebywać w obecności Boga. Pismo Święte sprzeciwia się temu poglądowi. Świadectwo biblijne obejmuje ludzi, którzy stali w obecności Boga, oglądali Jego chwałę, rozmawiali z Bogiem, a nawet zmagali się z Nim. Sugerowanie, że ludzkość nie ma dostępu do obecności Boga, pozbawia nasze relacje elementu intymności. Ponadto wydaje się to sprzeczne z innym przekonaniem obecnym w chrześcijaństwie, że Bóg jest wszędzie. Skoro Bóg jest wszędzie, czy mogę być całkowicie odcięty od Jego obecności? Skoro możemy stanąć przed Bogiem w modlitwie, jak można twierdzić, że jesteśmy od Niego całkowicie oddaleni?
Świętość lepiej rozumieć jako coś, co kształtuje się przez bliskość z Bogiem. Jeśli świętość wypływa z miłości, to wraz z pogłębianiem się mojej miłości do Boga i wzrostem mojej intymności z Nim, świętość naturalnie wyraża się w moim życiu. Staje się mniej kwestią osiągnięć, a bardziej tego, co kształtuje się we mnie poprzez bliskość z Bogiem.
Opis stworzenia w księdze Rodzaju pokazuje nam dwa uzupełniające się aspekty Boga, który jest transcendentny i który powołuje świat do istnienia i wykracza poza ludzkie pojmowanie, jak również jest Bogiem osobowym i relacyjnym, który kształtuje człowieka swoimi rękami i wypełnia go tchnieniem życia. Zrozumienie Boga wymaga zarówno prawdy o Jego mocy, jak i Jego bliskości.
Idea, że potrzebujemy „zrównoważonego spojrzenia” na Boga, pozostaje abstrakcyjna, jeśli nie włączymy jej do naszego doświadczenia życiowego. Czymś innym jest intelektualne stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny i głęboko osobisty; i czym ś innym jest włączenie Go w nasze codzienne relacje, Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo zostaliśmy ukształtowani przez jedną ze stron. Dla niektórych z nas Boża moc wydaje się dominująca, co prowadzi do relacji naznaczonej raczej ostrożnością, strachem lub dystansem niż zaufaniem.
Często rozumiemy pojęcie „władzy” przez pryzmat naszych ludzkich relacji nacechowanych egoizmem, kontrolowaniem, dominacją lub zdolnością do narzucania swojej woli. To właśnie te rodzaje władzy widzimy ucieleśnione w systemach, przywództwie, a nawet w niektórych formach religii. Kiedy więc słyszymy, że Bóg jest wszechmocny, możemy nieświadomie przypisywać mu te same cechy, wyobrażając sobie Boga, który kontroluje, żąda lub przymusza. Pismo Święte jednak konsekwentnie inaczej definiuje władzę. To prawda, że moc Boga objawia się w stworzeniu, ale także w powściągliwości, cierpliwości, wchodzeniu w ludzką bezbronność, przy pomocy głębokiej miłości. Krzyż stał się najwyraźniejszym obrazem boskiej mocy – nie siły, lecz ofiarnej miłości, która przywraca, a nie dominuje.
Czy doświadczamy Boga jako potężnego i bliskiego, czy też jeden aspekt przyćmiewa drugi w sposób, który wpływa na naszą zdolność do zaufania, odpoczynku i budowania relacji?
Najpełniejszy obraz charakteru Boga został objawiony w Jezusie. Zamiast próbować zrozumieć Boga abstrakcyjnie, jesteśmy zaproszeni do spojrzenia na Jego Syna: Jego słowa, czyny, współczucie oraz ofiarną miłość. Ewangelie dostarczają uzupełniających się perspektyw, które pogłębiają nasze zrozumienie Jezusa, a tym samym Boga. Od Jego obecności wśród ludzkości po obietnicę, że będzie z nami na zawsze, Jezus objawia Boga, który jest bliski i relacyjny. Poznanie Jezusa jest kluczem do poznania Boga. To zrozumienie będzie się pogłębiać przez całą wieczność.
Czasami osoby wierzące, kiedy czują się bezsilni we swoim życiu, zawłaszczają moc Boga, aby poczuć się lepiej. Ich tożsamość jest połączona z Bogiem w zniekształcony sposób, a ich więź z Bogiem nie polega na oddawaniu Jemu czci. Zamiast tego Bóg staje się dowodem ich wyższości nad innymi. Z kolei inni wierzący, żyją w sztywnym pojmowaniu Boga i nie potrafią odkryć i zrozumieć jak bardzo potrzebne są: łaska, współczucie i czułość. Bóg, który nas zbawia, jest również Bogiem, który nas kształtuje.
Ludzie, którzy mają na nas największy wpływ, to nie ci, którzy dominują, ale ci, których obecność wywołuje reakcję i nas mobilizuje. Nauczyliśmy się utożsamiać władzę z dominacją, podczas gdy w rzeczywistości niektóre z najbardziej transformacyjnych form władzy mają swoje korzenie w otwartości i wrażliwości. Chrystus dał temu piękny przykład. Przez całe swoje życie na ziemi przyciągał ludzi, uosabiając przekonanie, uczciwość i gotowość do cierpienia za to, w co wierzył. Jego władza charakteryzowała się osobistym przekonaniem, otwartością i prawdomównością, które są atrybutami wrażliwości.
Stwierdzenie, że Bóg jest Bogiem mocy, samo w sobie nie jest problematyczne. Bóg jest potężny. Bóg jest stwórcą wszechświata, tym, który dokonał cudów. Bycie ukształtowanym przez takiego Boga nie jest problematyczne. Problem leży w definicji mocy, którą ze sobą niesiemy, i w sposobie, w jaki oczekujemy, że Bóg się nam objakwi. Często bierzemy moc Boga i wciskamy ją w schemat naszej własnej, płytkiej wyobraźni, a następnie pozwalamy, by ten wypaczony obraz kształtował nasz sposób postrzegania Boga i siebie nawzajem. Czyniąc tak, ignorujemy sposoby, w jakie Bóg objawił moc również poprzez wrażliwość, uległość, poddanie się, a nawet gotowość do oddania własnego życia.
Reprezentowanie Boga polega na poznaniu Go. Musimy coś wiedzieć, przynajmniej częściowo, aby dobrze Go reprezentować. Dlatego aby dobrze reprezentować Boga, musimy Go poznać zarówno poprzez miłość ojcowską, jak i macierzyńską
DO PRZEMYŚLENIA
Temat naszej lekcji został zaczerpnięty z Jn 17:3 „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.” Życie wieczne to poznanie Boga przez Jezusa Chrystusa. Jasne zrozumienie charakteru Boga jest fundamentem mocnej relacji z Bogiem. Mając to na uwadze, autorka lekcji analizuje fragmenty Biblii, które opisują charakter Boga.
W poprzedniej lekcji zastanawialiśmy się, jak można nawiązać żywą relację z kimś, kogo nie możemy zobaczyć, ani usłyszeć, ani dotknąć? Czy jest to możliwe?
Rdz 3,1-5. Jaki cel miał wąż w rozmowie z Ewą? Jakie kłamstwa na temat Boga wypowiedział wąż? W jaki sposób charakter Boga jest wypaczany we współczesnym świecie?
Świętość nie jest słowem, którego ludzie używają dziś często, jednak w Biblii słowo to jest często kojarzona z postacią Boga. Kpł 20:26, 1 Sam 2:2 i Iz 57:15. Co te fragmenty mówią na temat znaczenia świętości?
Flp 2:3-8 i 1 Kor 13:4-8. Ludzkie definicje miłości są bardzo często wypaczone i niedoskonałe. Jak Paweł definiuje miłość? Czego te fragmenty uczą nas na temat miłości? W jaki sposób pogłębiają nasze zrozumienie charakteru Boga?
Rdz 1:1; 2:7 Porównaj opisy Boga w Księdze Rodzaju. Jaką różnicę dostrzegasz? Czy ma to jakieś znaczenie?
Jn 13:3-5; 14:9 Uczniowie dowiedzieli się, że jeśli widzieli Jezusa, to widzieli Ojca. Co widzieli uczniowie?
Mt 1:23 Jakie jest znaczenie imienia Jezus? Jedną ze stylistycznych cech ewangelii Mateusza jest kilkakrotne powtarzanie ważnych idei - Mt 18,20; 28:20.
Prawdopodobnie wszyscy w pewnym sensie zapominamy, aby dziękować Bogu za tak wiele dobrych darów w naszym życiu. Jakie strategie stosujesz, aby wyrażać wdzięczność i uwielbienie w swoim życiu?
Jaka cecha charakteru Boga wywarła największy wpływ na twoje życie?
Przygotował Jan Pollok