Felieton do Szkoły Sobotniej na 25 kwietnia 2026
W tym tygodniu przyglądaliśmy się roli Biblii w naszej relacji z Bogiem. Czy używamy Biblii, aby dopasować ją do naszego życia, lub czy pozwalamy, aby Słowo Boże przemieniało nas i przypominało, że jesteśmy kochani?
Szatan robi wszystko, aby odciągnąć nas od przeżywania czasu z Bogiem. Ponieważ Biblia demaskuje działalność Szatana, dlatego wykorzystuje on wszelkie możliwe środki, aby zmusić nas do zaprzestania jej czytania.
Zaniedbywanie czytania Biblii nie tylko wpływa na nasze relacje z Bogiem, ale także negatywnie wpływa na nasze relacje z innymi. Autorka naszego podręcznika napisała, że kiedy Szatan trzyma nas z dala od Biblii, „w małżeństwach pojawiają się kłótnie, a rodzice tracą cierpliwość w stosunku do dzieci. Przestajemy się także rozumieć ze swoimi przyjaciółmi i współpracownikami. Życie wydaje się pochłaniać cały nasz czas. Czujemy się zestresowani i przytłoczeni i nie widzimy wyjścia z tej sytuacji.” Lekcja interpretuje te objawy jako skutki braku czytania Biblii.
Wydaje mi się jednak, że taka teza balansuje na krawędzi przesądu. Twierdzenie, że gdy nie czytamy Biblii wystraczająco długo, to prowadzi to do napięć w małżeństwie., krzyków na dzieci, braku cierpliwości dla innych, zapracowanego życia, stresu i obciążeń, to tak, jak gdyby nasze religijne życie i co za tym idzie, nasza relacja z Bogiem była jedynie formą rutyny.
Taka perspektywa sugeruje również, że osoby, które nie czytają Biblii, nie są zdolne do kochania, prowadzenia etycznego życia czy budowania relacji międzyludzkich. Takie myślenie przedstawia Biblię jako jedyny autorytet moralny w taki sposób, że odrzuca rzeczywistość, w której żyje wielu innych ludzi.
Napięcia w małżeństwie powstają z wielu powodów; rodzice krzyczą na dzieci na przykład z powodu późnego kładzenia się spać; brak cierpliwości do przyjaciół lub współpracowników można by połączyć z innymi aspektami zdrowia i równowagi. Wszystkie te rzeczy niekoniecznie są objawami braku wystarczającej ilości czasu poświęcanego na czytanie Biblii. Mogą one wynikać z wielu elementów w życiu danego człowieka. Jezus przepowiedział: „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.” (Jn 16,33). Twierdzenie, że trudności, które pojawiają się w naszych ludzkich relacjach są znakiem, że nie czytamy Biblii wystarczająco dużo, jest dowodem na to, że nie bierzemy pod uwagę innych aspektów życia, które mogą prowadzić do tych trudności. Co więcej, taka teza redukuje czytanie Biblii do transakcji na zasadzie „coś za coś”. Bóg staje się kimś w rodzaju Świętego Mikołaja, który powoduje, że życie i nasze relacje są nieco łatwiejsze, jeśli tylko poświęcimy wystarczająco dużo czasu na czytanie Jego Słowa.
Być może lepszą i głębszą tezą byłoby nietraktowanie lektury Biblii jako pewnego rodzaju transakcji, rytuału, czy miernika duchowego rozwoju, ale raczej jako miejsca spotkania. Nie bierzemy do ręki Biblii, aby zasłużyć na Bożą miłość lub zapewnić sobie lepsze warunki życia; bierzemy ją po to, aby przypomnieć sobie to, co już zostało nam obiecane: że jesteśmy umiłowani. Od tego momentu zaczyna się przemiana.
Następnie w lekcji pojawiło się pytanie: „Jak bardzo powierzchowne lub niespójne jest twoje życie religijne? Jakie zmiany powinniśmy poczynić w tej sprawie? Co twoja odpowiedź powinna ci powiedzieć o wprowadzeniu pewnych zmian, jeśli zajdzie taka potrzeba?” Mimo że to pytanie wydaje się być pomocne, to jednak prowadzi w stronę relacji zbudowanych na uczynkach. Jeżeli moja relacja z Bogiem jest zbudowana na mojej chwiejności, czy to nie powoduje, że w tej relacji ja przejmuję inicjatywę a nie Bóg? Jer 31:3 przypomina nam: „Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego tak długo okazywałem ci łaskę.”. To Bóg inicjuje nasze relacje i ta inicjacja miała miejsce zarówno w przeszłości, jak i w teraźniejszości oraz w przyszłości. Jego miłość przyciąga mnie nawet wtedy, gdy jestem chwiejny i niekonsekwentny w moim religijnych życiu. Pytanie zatem nie dotyczy sprawdzenia czy czytamy wystarczająco dużo, ale czy pozwalamy, aby głos Boga był głośniejszy niż wszystkie inne głosy które próbują zdefiniować naszą wartość.
Wielu ludzi, którzy żyją w różnych tradycjach religijnych, a także ci, którzy w ogóle nie są związane z żadną religią, są życzliwi, emocjonalnie zrównoważeni i głęboko ludzcy w traktowaniu innych. Jednocześnie niektóre osoby doskonale znają Pismo Święte, a mimo to wykazują okrucieństwo, manipulację lub krzywdę. Pismo Święte samo w sobie przyznaje, że sama wiedza nie równa się przemianie. Nawet Szatan zna Pismo Święte. Taka koncepcja obnaża słabość każdego światopoglądu, który utożsamia znajomość Biblii z moralną lub relacyjną integralnością i jest pewnego rodzaju duchową propagandą.
Chciałbym bardzo mocno podkreślić, ze nie umniejszam wartości lektury Biblii ani przeżywania czasu na modlitwie. Obie te praktyki posiadają wielkie znaczenie. Obawiam się jednak tezy, według której konsekwentne stosowanie tych praktyk zawsze prowadzi do transformacji, a ich brak jest zawsze dowodem na niedostatek.
Warto zauważyć, że motywacja do konsekwentnego stosowania tych dwóch praktyk może pochodzić z bardzo różnych źródeł. Miłość może prowadzić do ich konsekwentnego stosowania, gdy dana osoba podchodzi do sprawy z troską i zaangażowaniem. Troska o przeżycie może prowadzić do konsekwentnego praktykowania lektury Biblii i modlitwy, gdy te nawyki są stymulowane koniecznością. Strach również może prowadzić do konsekwentnego ich stosowania, gdy te działania są powtarzane, w celu uniknięcia straty lub kary. Uzależnienie może działać podobnie, gdy schematy są utrwalane, ponieważ wypełniają one odczuwalną pustkę. Zastanawiając się nad swoim życiem religijnym, lepiej zadać sobie pytanie: co motywuje mnie do konsekwentnego praktykowania lektury Słowa Bożego i modlitwy. Czy jest to miłość, czy strach?
Jeśli zauważymy, że nasze zaangażowanie w pobożne życie i studiowanie Biblii ma swoje korzenie w lęku, warto pamiętać, że Bóg nie jest Bogiem kapryśnym i zmiennym. On nie opuści nas, jeśli pewne zwyczaje i tradycje nie zostaną zachowane. Zaproszenie, aby przeżywać z Nim czas nie jest kwestią obowiązku. Dotyczy raczej naszego osobistego kontaktu i Jego pragnienie bycia blisko nas, tak jak On pragnie, abyśmy my byli blisko Niego.
Bardzo cenne zdanie zostało umieszczone w części na poniedziałek: Co do osobistego studiowania Biblii, musimy zachować ostrożność, by nie oczekiwać, że Biblia będzie służyć naszym celom, czy naszemu punktowi widzenia, który nie zawsze musi być zbieżny z Bożym.”
Warto zastanowić się jak często Pismo Święte było i jest wykorzystywane do celów instytucjonalnych lub kulturowych. Począwszy od metody tzw. tekstów dowodowych, które wyciągnięte z kontekstu często służą do uzasadniania naszych zasad wiary; na kurczowym trzymaniu się konkretnych interpretacji; a skończywszy na wykorzystywaniu Pisma Świętego do uzasadniania szkodliwych systemów, takich jak rasizm, niewolnictwo, mizoginia czy homofobia. Biblia może być konsekwentnie wykorzystywana do realizacji naszych denominacyjnych agend i celów. Dlatego ta przestroga musi przede wszystkim odnosić się do wspólnotowego i instytucjonalnego wykorzystywania Biblii.
Autorzy lekcji zauważają, że „nie powinniśmy wybierać jedynie tych fragmentów Biblii, które wydają się nam wygodne.” Warto jednak pamiętać, że różni ludzie znajdują się na różnych etapach w swoim duchowym rozwoju i nie wolno tego lekceważyć. Ktoś na początku swojej duchowej drogi może podchodzić do Pisma Świętego w sposób dla siebie odpowiedni. Czy wolno nam definiować w jaki sposób ktoś spotyka się z Bogiem? W historii chrześcijaństwa dostęp do Biblii był często kontrolowany przez osoby sprawujące władzę, które następnie definiowały jedyny „właściwy” sposób korzystania z niej.
Ponadto w lekcji znajduje się również stwierdzenie ostrzegające przed skupianiem uwagi wyłącznie na znanych fragmentach, które zawierają pocieszenie. Czasami znane fragmenty, które zawierają pocieszenie są dokładnie tym, czego człowiek w danym momencie potrzebuje. Wykorzystywanie Biblii w różny sposób i w różnych okresach duchowego rozwoju nie czyni kogoś niewiernym. Odzwierciedla to raczej rzeczywistość, w której ludzie rozwijają się, przeżywają uzdrowienie i przechodzą przez życie w czasie rzeczywistym.
Biblia jest rzeczywiście „kopalnią prawd”, które wciąż czekają na odkrycie. Taka koncepcja, otwiera drzwi do rozwoju, sugerując, że wierzenia mogą pozostać niezmienne lub ulec zmianie, gdy okaże się, że są ograniczone lub błędne. Idee i zasady mogą się rozwijać i przeobrażać – nawet te które zostały zdefiniowane w naszym zbiorze 28 zasad. Jako adwentyści często twierdzimy, że stoimy na straży zasady sola scriptura, jednak w praktyce pisma Ellen White traktowane są często z porównywalnym autorytetem do Pisma Świętego. Warto o tym pamiętać, gdy studiujemy lekcję, która podkreśla centralną rolę Biblii.
Biblia może kształtować sposób, w jaki podejmujemy decyzje, budujemy relacje i żyjemy w naszych domach, miejscach pracy i kościołach. Pismo Święte to coś więcej niż tylko słowa zapisane na kartce papieru – jest ono opisane jako żywe, zdolne dotrzeć do najgłębszych zakamarków ludzkiego serca w sposób, w jaki nic innego nie potrafi. Autor biblijny w księdze Psalmów zachęca wierzących do internalizacji Biblii. Słowo Boże ukryte w sercu staje się przewodnikiem, źródłem pocieszenia i przemiany. Niczym pokarm dla duszy, Pismo Święte jest przedstawiane jako coś, co odżywia, podtrzymuje i przynosi życie, zwłaszcza gdy podchodzi się do niego w sposób otwarty i z modlitwą.
Stwierdzenie, że „Nasza zdolność przyjmowania pouczeń ze Słowa Bożego zależy w dużej mierze od stanu naszego serca, kiedy studiujemy Biblię”, po raz kolejny stawia nas w sytuacji Zbawiciela i zawiera przesłanie, że musimy upewnić się, że nasze serca są gotowe, aby przyjąć Słowo Boże. Takie stwierdzenie stawia moc Bożego Słowa w złym świetle. Jeśli Biblia jest potężna i żywa, to posiada moc przemawiania do naszych serc, kiedy bierzemy ją do ręki. Nie możemy przygotować naszych serc na słuchanie Słowa Bożego; to Słowo Boże pomaga zmienić nasze serca mocą Ducha Świętego!
W tym tygodniu duży nacisk został położony na to, aby nasze serca były przygotowane na czytanie Biblii. „Jeśli trwamy w stanie apatii i grzechu i nie jesteśmy chętni, aby się zmienić, samo czytanie Biblii niewiele nam da”. Nie jesteśmy w stanie sami wyzwolić się ze stanu apatii. Tylko Bóg może nas oczyścić z naszych grzechów. Musimy przyjść do Niego tacy, jacy jesteśmy i pozwolić, aby Biblia przez Ducha Świętego dokonała przemiany. W takim kontekście możemy zmienić to zdanie w następujący sposób: „nawet jeśli przyjdziemy do Niego z naszą apatią, wątpliwościami i grzechem, Biblia przez Ducha Świętego może nam pomóc.”
Przekonanie, że nasze serca muszą być prawe, aby Biblia miała na nas jakikolwiek wpływ, wydaje się sprzeczna z intuicją. Czyż nie po to w pierwszej kolejności sięgamy po Pismo Święte – aby zdobyć informację, aby zmierzyć się z wyzwaniem i zostać przemienionym? Gdyby moje serce było prawe już przed lekturą Biblii, po co byłoby potrzebne jej czytanie? Podobne napięcie pojawia się, gdy myślimy o prawie. Gdyby nie było grzechu, prawo nie byłoby potrzebne. Jednak idee, które przypominają o sprawiedliwość z uczynków tak bardzo wrosły w naszą doktrynę, że wypaczają same prawdy, których rzekomo bronimy.
Oczywiście są i tacy ludzie, którzy biorą do ręki Biblii z zamiarem jej obalenia, ale nawet oni czasami znajdują pocieszenie lub zostają przemienieni. To jest dowód na to, że siła nie tkwi w ludzkiej gotowości. Należy pamiętać, że Biblia jako zbiór słów, nie posiada, żadnej wewnętrznej mocy poza Bogiem. Jej znaczenie jest zakorzenione w Bogu, którego objawia. To On umarł na krzyżu za wszystkich, On pragnie, aby wszyscy zostali zbawieni. Jedną z najtrudniejszych do przyjęcia prawd w chrześcijaństwie jest ta, że często nie istnieje miara w jaki sposób Bóg działa w sercu człowieka. Zostaliśmy nauczeni, aby szukać natychmiastowej zmiany, widocznych rezultatów i wyraźnej transformacji, jednak Bóg nie działa w takim samym tempie, w jaki my działamy.
Nawet wtedy gdy nasze zaangażowanie w relacje z Bogiem lub nasza lektura tekstu wydają się nie być stałe, Bóg zawsze pozostaje niezmienny. Kiedy nacisk zostaje położony na bycie wystarczająco prawym, wystarczająco dobrym lub wystarczająco świętym, wiara zaczyna przypominać system „zarabiania”, a nie relację łaski. Bóg, albo spotyka nas takimi, jakimi jesteśmy, jak często to podkreślamy, albo wymaga, abyśmy stali się dobrzy, zanim nastąpi nasze z Nim spotkanie.
Jeśli skłaniamy się ku poglądowi, że nasze serca muszą być całkowicie prawe, zanim spotkamy Boga, pojawia się ważne pytanie. Jak pogodzić to z krzyżem? Jak pogodzić to z ideą wyrażoną w Rz 5:8, gdzie jest napisane, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł? Bóg przemawia do nas z serca i Biblia odzwierciedla tę prawdę.
Jest to bardzo ważne stwierdzenie, które jest zarazem wyzwaniem, ponieważ wymaga rozpoznania wpływu dominujących kultur i głosów tych, którzy historycznie sprawowali władzę i twierdzili, że przemawiają w imieniu Boga. Oznacza to konieczność zbadania interpretacji, które usprawiedliwiały krzywdę, wykluczenie lub ucisk, a także oznacza to trwanie w przekonaniu, że serce Boga objawia się najwyraźniej przez miłość, łaskę i miłosierdzie. Ukrywanie Słowa Bożego w sercu to nie tylko uczenie się na pamięć fragmentów Pisma Świętego. To uznanie, że serce i charakter Boga są ukryte w Słowie, pozwalając tej obecności kształtować od wewnątrz to, kim jesteśmy.
DO PRZEMYŚLENIA
Zgodnie z lekcją na ten tydzień, jeśli pragniesz rozwijać swoją relację z Bogiem, najlepszym, co możesz zrobić, jest poświęcenie Mu codziennego, wartościowego czasu na modlitwę, czytanie Jego natchnionego Słowa i poddanie swojej woli Jego naukom. Dzisiejsza lekcja dotyczy roli Biblii w relacji z Bogiem.
Hbr 4:12. Co ten werset mówi na temat Biblii? „Szatan stosuje wszelkie możliwe środki, by uniemożliwić ludziom zdobycie wiedzy biblijnej, ponieważ wyraźnie demaskuje ona jego oszustwa.” (WB 362) Jak znaleźć więcej czasu w naszym życiu na czytanie Słowa Bożego?
Lamentacje 3:22-23 „Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja.” Piękno relacji z Bogiem polega na tym, że nawet jeśli przeżywamy wzloty i upadki w naszych z Nim relacjach, Bóg jest cudownie stały. Jak Jeremiasz wyraża tę prawdę w Lamentacjach?
2 Tm 3:15-17. Co autor biblijny mówi na temat natury Starego Testamentu?
2 Pi 1:19-21. Czy słowa Biblii są natchnione, czy też natchnieni są ludzie, którzy je spisali? Czy istnieją sposoby, dzięki którym ludzie którzy nie są teologami mogą studiować Biblię, aby osiągnąć wiedzę w rozumieniu Biblii na poziomie naukowym?
We współczesnej kulturze popularnej nie ma żadnego wzorca, żadnej solidnej podstawy, na której można by polegać. W przeciwieństwie do tego warto zwrócić uwagę na stwierdzenia, które znajdujemy w Biblii (Jn 17:17; Prz 30:5-6; 1 Tes 2:13). Czy wystarczy przyjąć te twierdzenia na poziomie intelektualnym, czy raczej musimy je pogłębić? W Hbr 13:8 Jezus został przedstawiony jako ten który jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki.
Ellen G. White wychowała się w tradycji metodystycznej. W tej tradycji podkreśla się istnienie czterech źródeł prawdy: Biblia, tradycja, rozum i doświadczenie. Spośród nich, Biblia ma ostatnie słowo. Zdaniem twórcy metodyzmu – John’a Wesley’a – „Biblia ma prymat/pierwszeństwo”. Czy takie zestawienie jest pomocna dla dzisiejszego adwentystycznego rozumienia prawdy? Wielu adwentystów pyta: Skoro mamy Biblię, po co jest nam potrzebna tradycja, rozum i doświadczenie?
Psalm 119:11 „W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie.”. Jakiej rady udziela autor Psalmu i jak można ją zastosować współcześnie? Autorka lekcji pyta: „Jak zmieniłoby się życie twojej rodziny, gdybyś korzystał/a z biblijnych wskazówek, podejmując ważne życiowe decyzje, rozwiązując problemy rodzinne i stawiając czoło wyzwaniom? Co zmieniłoby się w twoim miejscu pracy i kościele, gdyby słowa Biblii stanowiły miarę postrzegania świata i postępowania ludzi?”
1 Kor 2:14 „Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.” Co ten werset oznacza dla ciebie?
W jakim stanie serca i umysłu podchodzę do Pisma Świętego? Jakie różne nastawienia mają ludzie, którzy biorą do ręki Biblię?
Od którego miejsca w Biblii powinien zacząć czytać ktoś, kto chciałby pogłębić swoją relację z Bogiem?
Przygotował Jan Pollok