Felieton do Szkoły Sobotniej na 23 maja 2026
Być może lepszym tytułem dla lekcji w tym tygodniu byłoby stwierdzenie „Okazywanie wiary” ponieważ sami nigdy jej nie wytwarzamy. Jak czytamy w naszym podręczniku: „Wiara nie jest czymś, co sami możemy wytworzyć, ponieważ „Bóg każdemu dał miarę wiary” (Rz 12:3) i wiara jest darem od Boga (Ef 2:8-9).”
Okazywanie wiary nie jest jedynie mentalną akceptacją doktryny lub grupy doktryn, ani nawet istnienia Boga/Jezusa/Ducha. Wiara, która zbawia, to szczere zaufanie Panu. Niestety autorka podręcznika przedstawia wiarę w bardzo uproszczony sposób jako przeciwieństwo do wątpliwości i zdaje się sugerować, że jeśli doświadczamy czegoś, co zaburza naszą relację z Bogiem lub pozostawia nas w niepewności, co do tego jak iść naprzód, to nasza wiara jest w jakiś sposób niepełna lub słaba.
Jeżeli wiara rzeczywiście jest darem od Boga, to dlaczego Bóg nie może przeprowadzić człowieka przez okresy, w których jego wiara jest krucha lub niepewna? Autorka naszej lekcji zdaje się wymagać, aby w jakiś sposób samemu podtrzymywać wiarę, jednocześnie uznając, że sama wiara nie pochodzi od nas. Wiara to coś więcej niż koncepcja, która została przedstawiona w lekcji.
Zacznijmy jednak od początku, Jak zdefiniować wątpliwości? Kiedy pojawiają się wątpliwość? W języku teologicznym, wątpliwości są granicą tego, co obecnie wiemy na temat Boga. Wątpliwości są często naturalnym efektem ubocznym dotarcia do granic naszego zrozumienia. Podobnie jak odkrywca, który wkracza na nieznane terytorium, przeżywa lęk, niepewność i czasami dezorientację. Zamiast jednak zawracać ku temu, co wydaje się znajome i pewne pojawia się w tym momencie możliwość pójścia naprzód i rozwinięcia głębszego zrozumienia kim jest Bóg.
Wątpliwość to po prostu pytanie, na które nie ma jeszcze odpowiedzi. Ludzie mają tendencję do przywiązywania zbyt dużej wagi do wątpliwości, a czasami nawet wstydu spowodowanego wątpieniem. Zwłaszcza w środowiskach religijnych ci, którzy wątpią są czasami stygmatyzowani wstydem. Jednak jeśli nasza relacja z Bogiem jest zbudowana na autentycznej komunikacji, a Jego miłość jest bezwarunkowa, możemy zwrócić się do Niego z naszymi wątpliwościami, lękami i najgłębszymi pytaniami. Czujemy ulgę, wiedząc, że jest On wystarczająco wielki, by to wszystko przyjąć. Nie musimy udawać, żeby to zrobić. Kiedy traktujemy wątpliwości jako pytanie, na które nie ma jeszcze odpowiedzi, nasze doświadczenie wiary może przekształcić się w coś w rodzaju przygody.
Wątpliwość nie zawsze oznacza brak wiary. Czasami jest zaproszeniem do wejścia w głębszą relację z Bogiem. Co więcej, konfrontacja z wątpliwościami, zmaganie się z nimi i szczere trwanie w nich nie jest przeciwieństwem wiary. Kiedy jesteśmy gotowi aby przyznać się do swoich wątpliwości, a nawet postawić im wyzwanie, ujawniamy w ten sposób, że jesteśmy przekonani, że warto zmagać się o zrozumienie tego kim jest Bóg i jak działa w naszym życiu.
Autorka lekcji pyta, dlaczego łatwiej jest mieć wiarę teraz niż w czasach biblijnych i odpowiada, że posiadamy Pismo Święte i znamy długą historię świata, którą możemy przeanalizować. Jednak to pytanie wydaje się płytkie, ponieważ choć Izraelici nie mieli Pisma Świętego, które mamy dzisiaj, to nie żyli w systemach ukształtowanych przez media społecznościowe, kapitalizm, przeciążenie technologiczne ani nie przeżywali życia w takim tempie jak współczesny człowiek. To prawda, że posiadamy więcej zapisanych relacji niż Izraelici. Mamy świadectwa dotyczące uzdrowień, uwolnienia od demonów oraz historie opisujące Bożą opatrzność. Równocześnie jednak posiadamy więcej przykładów ludzkiego okrucieństwa, cierpienia i strat. Dlatego porównywanie czasów biblijnych z naszymi nie wydaje mi się w pełni trafne.
Biblia jest bardzo ważna, ponieważ daje nam wgląd w jaki sposób ludzie w tamtych czasach zmagali się z problemami, wątpili, ufali, ponosili porażki, cierpieli oraz spotykali Boga na przestrzeni dziejów. Z całą pewnością warto powracać do świadectw ludzi, którzy żyli w minionych wiekach, to jednak musimy pamiętać, że ostatecznie wiara ma swoje korzenie w intymnej relacji z Bogiem i zaufaniu, jakie osobiście pokładamy w Jego charakterze. Żadne powtarzanie historii innej osoby nie może zastąpić potrzeby naszego osobistego doświadczenia Boga.
Możemy przyjść do Jezusa takimi, jakimi jesteśmy, niezależnie od tego, jak silna jest nasza wiara. Ojciec, który przyprowadził swojego syna, aby Jezus go uzdrowił miał jedynie tyle wiary aby powiedzieć „Panie, pomóż niedowiarstwu memu!” W jaki sposób zatem zdefiniować wiarę? Czym jest wiara?
Wiara jest trwałą relacją z Bogiem. Jak zauważył Jakub, chrześcijańska wiara jest czymś więcej niż tylko przekonaniem, że Bóg istnieje (diabły również wierzą i drżą). Odwołując się do bardzo starej metafory, wiara jest jak krzesło. Nie wystarczy jedynie mówić o krześle, czy wskazywać na jego istnienie. Wiara to siedzenie na krześle i pozwolenie Temu, który utrzymuje wszystko, trzymać również mnie.
Jeżeli założymy, że wątpliwość jest pytaniem to możemy jeszcze inaczej spojrzeć na naszą metaforę wiary jako krzesła. Mogę zapytać: „Czy krzesło mnie utrzyma?”. Mogę dotknąć krzesła, przyjrzeć się mu, lekko na nim usiąść, aby zaufać, że jest bezpiecznym przedmiotem i w końcu, gdy przeznaczę więcej czasu i lepiej je zrozumiem usiąść na nim z pełnym ciężarem mojego ciała. Wątpliwości są po prostu częścią procesu poznawania i ufania, czy Bóg jest godny zaufania. Kiedy poznaję i doświadczam Go wtedy bardziej ufam i znajduję odpowiedzi na moje pytania. Gdy stajemy w obliczu nowych prób w życiu, cały proces może mieć następujący przebieg: czy krzesło (Bóg) jest w stanie mnie podtrzymać? Kiedy spoglądam wstecz na moje przeszłe pytania (wątpliwości), na które otrzymałem odpowiedź, jestem w stanie mieć trochę więcej wiary niż ostatnio. Dlatego wiara nie jest jednorazowym aktem, ale procesem trwania.
W lekcji zwrócono również uwagę, że wiara nie jest uczuciem. Często miarą „dobrej wiary” jest zdolność do zachowania tego, co uważa się za pozytywne uczucie, nawet w beznadziejnej sytuacji. Patrzymy na kogoś, kto odnajduje radość, doświadczając ubóstwa i nazywamy go osobą o silnej wierze. Widzimy kogoś, kto przeżywa okres życiowych klęsk i jeśli zachowuje jakieś pozytywne emocje, również przypisujemy mu wiarę. Jednak jeśli ktoś wyraża to, co uważa się za negatywne emocje w autentycznie bolesnej sytuacji, zaczynamy kwestionować jego wiarę. Wydaje mi się, że koncepcja „wiara, a nie uczucie” ujawnia nie tylko niewypowiedziany język przywilejów, ale także historię głęboko związaną z uciskiem.
Możemy postawić inną tezę, mianowicie, że wiara zawsze zawiera w sobie uczucie. Biblia zawiera wiele opisów ludzi, którzy szczerze przedstawiali Bogu swój żal, gniew, strach, zagubienie i lament. Emocje są dowodem na to, że jesteśmy w pełni zaangażowani w codzienne, normalne życie i wnosimy tę rzeczywistość do naszych relacji z Bogiem. Jeśli znajduję radość w czymś trudnym, ponieważ ufam Bogu, to ta radość świadczy o systemie wierzeń, który ją wspiera. Jeśli odczuwam złość, urazę lub smutek i szczerze dzielę się tymi emocjami z Bogiem, to również świadczy o tym, że ufam Mu na tyle, by przedstawić Mu pełnię mojego doświadczenia. Uczucia to sygnały. Ujawniają, gdzie jesteśmy i przez co przechodzimy. Czy mogę przeżyć autentyczną wiarę, jeśli jestem oderwany od różnych aspektów mojej perspektywy, moich emocji i moich doświadczeń? Nie sądzę, by wiarę i uczucia można było oddzielić. Co więcej, nie sądzę, by było to konieczne. Zaufanie Bogu nie zawsze oznacza spokojną pewność. Czasami wiara oznacza ciągłe, szczere stawanie przed Bogiem, gdy życie wydaje się nie do zniesienia.
W lekcji zwrócono także uwagę na temat miary wiary, która jest darem od Boga. Niestety wielu ludzi może wpaść w pułapkę wstydu lub niepewności z powodu swojego rzekomego „braku wiary”. W takiej perspektywie wiara wydaje się być rodzajem produktu konsumpcyjnego, na którego zdobycie musimy zapracować. Jeśli wiara jest darem od Boga i polega na całkowitym zaufaniu Chrystusowi w kwestii zbawienia, oznacza to, że wiara jest przede wszystkim ciągłym, rozwijającym się doświadczeniem relacji, które u każdej osoby będzie wyglądać inaczej.
Niestety czasami oceniamy naszą drogę wiary na podstawie etapu naszego wzrostu lub rozwoju. Często zapominamy, że przygoda i podróż wiary jest sama w sobie codziennym dochodzeniem do wiary. Nie możemy pominąć faktu, że wzrost wiary jest procesem, który następuję stopniowo.
List do Hebrajczyków 11 jest bardzo cenny w dyskusji nad znaczeniem wiary w życiu ludzi, ponieważ pokazuje różne sposoby, nawiązywania kontaktów z Bogiem. Pokazuje różnych ludzi, w różnych kontekstach i okolicznościach, którzy budowali swoje relację z Bogiem pod szerokim parasolem wiary. Żadna z tych historii nie jest identyczna. Przedstawiają one zarówno mężczyzn jak i kobiety, osoby z różnych środowisk społeczno-ekonomicznych oraz osoby, które przeżyły bardzo niedoskonałe życie. Boże rozumienie wiary jest o wiele szersze niż nasze, ponieważ nawet osoby które przeżywały moralnie skomplikowane życie nadal okazywały wiarę w znaczący sposób.
W części na czwartek zostało umieszczone zdanie: „Wiara i wątpliwości mogą istnieć obok siebie.” Moim zdaniem jest to sedno każdej szczerej rozmowy o wierze i modlitwie. One współistnieją. Myślę, że nasza niezdolność do radzenia sobie z napięciem i lęk przed własnymi emocjami często przekonują nas, że nie możemy jednocześnie wierzyć i wątpić. Ten lęk zawsze będzie hamował naszą relację z Bogiem, ponieważ w momencie pojawienia się wątpliwości, zamiast się z nią zmagać, próbujemy od niej uciec.
Piękno Listu do Hebrajczyków 11 polega na tym, że choć zawiera on ważne przykłady wiary z przeszłości to tak naprawdę, jego historia wciąż jest pisana. Nasze życie, choć niekanoniczne, dostarcza nowych historii wiary, nowych świadectw tego, jak wiara może się objawiać w różnych kontekstach i pokoleniach.
Na koniec kilka uwag na temat wiary Jezusa. Autorka zgłębia temat trwałej wiary, sugerując, że posiadanie wiary Jezusa oznacza, że Jezus przebywa w nas. Słowo „trwać lub mieszkać” jest jednym z najpiękniejszych sposobów na uchwycenie idei intymności, do której zaprasza nas wiara.
Wyrażenie, które pojawia się w Ap 14:12 (ten pistin Iesou) „wiara Jezusa”(BW, BT, BG), lub „wierzyć Jezusowi” (SNPL) lub „wiara w Jezusa (ESV) może być również przetłumaczone jako „wierność Jezusa”. Takie sformułowanie przesuwa punkt ciężkości z ludzkiej reakcji na działanie Boga, na wierne świadectwo Chrystusa, które jest modelem i podstawą zbawienia i wytrwałości. Pozwala to uniknąć bardziej biernego odczytywania wiary jako jedynie intelektualnego przekonania o Jezusie lub jako ludzkiego aktu wierności, który koncentruje się na nas, a nie na Bogu.
Wiara polega na uczeniu się w jaki sposób polegać na Bogu w codziennym życiu, kiedy jesteśmy zmęczeni, przytłoczeni, niepewni i zmagamy się z przeciwnościami losu. Modlitwa, szczerość wobec Boga, przeżywanie czasu z Jego Słowem i pozostawanie otwartym na Jego obecność to sposoby na budowanie naszej wiary, niezależnie od życiowych wzlotów i upadków.
DO PRZEMYŚLENIA
Co jest takiego w naturze ludzkiej, że w każdym pokoleniu są ludzie, którzy pragną zobaczyć znak? Dlaczego znaki są dla nas tak fascynujące? Dlaczego Jezus mówi ludziom w Mk 8:11-12, że nie otrzymają żadnego znaku, ale w Mt 12:39-40 podaje znak Jonasza?
Dlaczego istnieje tak duża rozbieżność między wiarą uczniów (Mk 4:40), wiarą kobiety kananejskiej (Mt 15:21–28) i wiarą rzymskiego setnika (Łk 7:1–10)?
Jaki jest związek między wiarą jako darem (Rz 12:3) a narzędziem zbawienia (Ef 2:8)? Co mamy na myśli, mówiąc, że „wiara nie jest uczuciem”?
W jaki sposób powierzchowne odczytanie Hbr 11:1 zaciemnia jego prawdziwe znaczenie? Rozdział 11 opisują życie wiary różnych biblijnych postaci, która z nich najbardziej do ciebie przemawia? Kto twoim zdaniem jest „bohaterem wiary”? Kogo z nich byś nie wybrał, a jednak Bóg go wybrał? Jak poszerza to nasze zrozumienie tego, co jest ważne dla Boga? W jaki sposób ich historie mogą być dla nas dzisiaj zachętą i inspiracją?
W jaki sposób wyrażenie „wiara Jezusa” (Ap 14:12) było historycznie rozumiane w adwentyzmie? Czego możemy się nauczyć ze stopniowego rozwoju naszego rozumienia jako Kościoła? Co Mt 26:36–42 mówi nam o wierze Jezusa w tym przełomowym momencie?
W jaki sposób możemy wyjść poza traktowanie Hbr 11:6 jako naszej osobistej modlitwy? W jaki sposób Bóg wynagrodził nasze zbiorowe poszukiwanie Go oraz Jego Pisma Świętego w ciągu ostatnich 50 lat?
Jeśli „wiarę Jezusa” najlepiej rozumieć jako „wierność Jezusa” – czyli aktywną, lojalną i wierną postawę Chrystusa w konflikcie kosmicznym, zwłaszcza objawioną w Jego ofiarnej śmierci i dawaniu świadectwa o prawdziwym charakterze Boga – to przesuwa to naszą uwagę z ludzkiej wiary jako odpowiedzi na boski cel na wierność samego Chrystusa jako paradygmat i fundament życia wierzących. Dlaczego ta zmiana jest tak ważna?
W jaki sposób ta zmiana może zmienić postrzeganie naszej roli w wielkim dziele Boga, jakim jest pojednanie i odnowa Jego świata? W jaki sposób pomaga nam dostrzec, że Bóg wzywa nas wszystkich do zaangażowania się w to dzieło, przez współpracę z Nim, aby uczynić świat takim jakim On chciałby aby był, zanim powróci?
Przygotował Jan Pollok