piątek, 10 lipca 2026

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

Przesłanie o krzyżu

Felieton do Szkoły Sobotniej na 11 lipca 2026

Co robi człowiek, kiedy to, co sobie wyobrażał lub na co miał nadzieję, okazuje się zupełnie inne od rzeczywistości, której doświadcza?

Teologia krzyża odgrywała kluczową rolę w twórczości Pawła i stanowiła Bożą odpowiedź na podziały w Kościele. Apostoł opisuje przesłanie krzyża jako moc Bożą i pokazuje kontrast między ludzką głupotą a boską mądrością, przedstawiając krzyż jako punkt przecięcia się tego co jest najgorsze w człowieku z dobrocią Boga.

Jest to piękna obserwacja, ponieważ pomijając narrację o zbawieniu, pomijając rozumienie krzyża jako narzędzia odkupienia i życia wiecznego, samo ukrzyżowanie jest głęboko niepokojące. To publiczna egzekucja innej istoty ludzkiej. To celebracja morderstwa. To zbiorowa decyzja, że czyjeś życie nie jest już warte ochrony. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że ludzie domagający się śmierci Jezusa to ci sami ludzie, którzy twierdzili, że szanują prawo.

Bycie świadkiem czyjejś zagłady nie ogranicza się do stóp krzyża. W historii naszej cywilizacji ten schemat powtarzał się niezliczoną ilość razy, czy to w starożytności, w średniowieczu, w epoce Oświecenia, podczas ludobójstw które dzieją się z przerażającym okrucieństwem aż do naszych czasów. Krzyż symbolizuje nie tylko zwycięstwo Boga, ale także ludzką zdolność do niewyobrażalnego okrucieństwa. Ta rzeczywistość wykracza poza czas i kulturę.

W tym sensie krzyż jest tym, co wyrównuje. Jesteśmy równi przed Bogiem w miłości, którą On nam ofiarowuje, ale jesteśmy również równi w zniszczeniu, do którego jesteśmy zdolni, odrzucając tę miłość. To znacznie rozszerza znaczenie przesłania krzyża. W kręgach chrześcijańskich, krzyż zawiera przesłanie dotyczące odkupienia i zbawienia. Zapowiada zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i grobem. W chaosie ukrzyżowania rozwija się jeszcze inne przesłanie. Krzyż jest miejscem spotkania nie tylko dobroci Boga, z tym, co najgorsze w ludzkości, ale także jest to miejsce spotkania pełni Bożej miłości z pełnią człowieczeństwa.

Na krzyżu widzimy skruszonego łotra, który prosi o litość. Widzimy kobiety, które nie chcą opuścić Jezusa w Jego cierpieniu. Widzimy rzymskiego setnika, który nagle zaczyna inaczej patrzeć na ten dramat. Widzimy mężczyznę, który niesie krzyż dla Chrystusa. Są protekcjonalni żołnierze, ludzie, którzy być może spotkali Jezusa po raz pierwszy i którzy zostaną na zawsze zmienieni. Widzimy Jana, którego opiece Jezus powierza swoją Matkę. Krzyż jest mikrokosmosem całej historii zbawienia. Zawiera w sobie cale spectrum ludzkich postaw oraz Bożej dobroci.

Kiedy w mojej wyobraźni staję przed krzyżem, uświadamiam sobie, że każda postać, która brała udział w tej historii reprezentuje cząstkę mnie samego. Mogę być częścią „pobożnego” tłumu, który krzyczał: „Ukrzyżuj Go”. Mogę być „bezbożnym” łotrem, który prosi o przebaczenie. Mogę być matką, która stoi blisko Niego i płacze u stóp krzyża. Mogę być Jego uczniem, który ucieka w strachu, albo tym, który pozostaje przy krzyżu. Krzyż to nie tylko historia o tym, co ludzkość kiedyś zrobiła Chrystusowi. To zwierciadło ukazujące, kim mogę być dzisiaj. Każda ludzka postawa wobec Jezusa jest obecna na krzyżu i każdego dnia wybieram, którą osobą z tej historii będę dzisiaj. Każdego dnia mogę rozpoznać cząstkę siebie w strachu Piotra, desperacji złodzieja, przeżyciu setnika, niezłomności kobiet, a nawet pewności



2


tłumu. Ta świadomość powstrzymuje mnie od czytania tej historii tak, jakby tylko „tam” istnieli bohaterowie i złoczyńcy. Zamiast tego staje się ona zaproszeniem do zbadania mojego serca.

Być może dlatego krzyż jest centrum chrześcijańskiej historii. Nie mówi nam jedynie, kim jest Bóg; mówi nam prawdę o nas samych. Ujawnia naszą zdolność do strachu, pychy, samozachowawczości, a nawet okrucieństwa, jednocześnie ukazując Boga, którego odpowiedzią jest przebaczenie, pojednanie i ofiarna miłość. Jeśli odejdziemy od krzyża, widząc tylko to, co inni zrobili źle, prawdopodobnie przegapimy jedno z jego najgłębszych zaproszeń. Krzyż wzywa mnie, abym dostrzegł wszystkie te części w sobie i uświadomił sobie, że nawet mimo tych cech Bóg wciąż nazywa mnie swoim umiłowanym. Kiedy to dostrzegam i przyjmuję Jego łaskę, potrafię okazać tę samą łaskę tym z którymi się stykam.

Stwierdzenie Pawła, że „mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną” (1 Kor 1:18) wymaga komentarza. Paweł nie krytykuje ludzkiej inteligencji, ale podkreśla, że wielu ludzi odrzuca ewangelię, ponieważ nie spełnia ona ich oczekiwań co do mądrości, władzy czy sukcesu. Dla Greków idea ukrzyżowanego Zbawiciela wydawała się irracjonalna i mało imponująca w porównaniu z wyrafinowaną filozofią tamtych czasów. Dla wielu Żydów Mesjasz, który został zabity przez Rzym był niewyobrażalny, ponieważ oczekiwali oni politycznego wybawiciela, a nie cierpiącego sługi.

Paweł nie chciał przekształcać ewangelii, aby uczynić ją bardziej atrakcyjną. Pozostał skupiony na ukrzyżowanym Chrystusie, ufając całkowicie Bożej mądrości, która może czasami wydawać głupia według ludzkich standardów. Pomimo sceptycyzmu i sprzeciwu, z jakim się spotykał, to jednak wielu ludzi z każdego środowiska odpowiedziało na przesłanie ewangelii. Lekcja przypomina nam, że nie powinniśmy się zniechęcać, gdy ewangelia jest źle rozumiana lub odrzucana. Przeciwnie, jesteśmy powołani do wiernego ucieleśniania i dzielenia się miłością Chrystusa, ufając, że Bóg już działa w sercach tych, którzy są na Niego otwarci, nawet w miejscach, które wydają się mało prawdopodobne lub stawiają opór.

Dla tych, którzy odrzucają Boga, krzyż wydaje się słaby, irracjonalny i głupi. Ale dla tych, którzy przyjmują Bożą łaskę, jest to właśnie moc, dzięki której zbawienie staje się możliwe. Przez swoją śmierć Jezus pojednał ludzkość z Bogiem, poniósł nasze grzechy i dokonał tego, czego ludzki wysiłek nigdy nie byłby w stanie dokonać.

Paweł podkreśla, że zbawienie nie jest czymś, co osiągamy sami, ale darem pochodzącym wyłącznie od Boga. Natomiast ci, którzy odrzucają krzyż, ostatecznie przyczyniają się do własnej zguby – nie dlatego, że Bóg pragnie ich zguby, ale dlatego, że odrzucają życie, które On dobrowolnie ofiarowuje. Mimo, że choć ludzka mądrość często ceni władzę, status i samowystarczalność, krzyż ukazuje inny rodzaj mądrości: zakorzeniony w pokorze, ofiarnej miłości i Bożej łasce.

Warto zadać sobie pytanie, jakiej mocy tak naprawdę ufam, gdy życie staje się trudne. Kiedy ktoś mnie rani, źle rozumie lub krytykuje, moim pierwszym odruchem jest często chęć wytłumaczenia się, obrony mojego stanowiska lub upewnienia się, że ta osoba rozumie moją wersję wydarzeń. Coś we mnie pragnie natychmiastowego rozwiązania. Chcę, aby nieporozumienia zostały wyjaśnione, rany uleczone, a sprawiedliwość nadeszła zgodnie z moim planem. Jednak krzyż przypomina mi, że Boża droga rzadko podąża w tempie, jakiego oczekuję.



3


Krzyż przypomina, że miłość często działa cicho, niemal niezauważalnie, niczym korzenie rosnące pod powierzchnią, zanim drzewo w ogóle wyda owoc. Działa według innego zegara niż my. My mierzymy sukces przy pomocy dni, tygodni lub lat. Bóg mierzy w wymiarze życia, pokoleń i wieczności. Uczniowie myśleli, że Piątek to koniec historii, ale Bóg już wtedy pisał Niedzielę. To, co wyglądało na porażkę, stało się miejscem, w którym rozpoczęło się odkupienie.

Może dlatego Paweł mówi, że krzyż jest głupstwem dla tych, którzy giną. Z ludzkiej perspektywy przebaczenie zamiast odwetu wydaje się głupotą. Wybór pokory zamiast autopromocji również wydaje się głupotą. Kochanie wrogów, cierpliwe czekanie, odmowa manipulowania wynikami czy wiara w to, że ofiarna miłość jest silniejsza niż siła, mogą wydawać się naiwne w świecie, który ceni władzę, szybkość i pewność. Jednak mądrość Boga zawsze różniła się od naszej. To stanowi dla nas wyzwanie, ponieważ czasami przeżywamy relacje, które chcielibyśmy, aby szybciej się zagoiły. Wypowiadamy modlitwy, na które chcielibyśmy szybko otrzymać odpowiedź i spotykamy ludzi, co do których chcielibyśmy, aby zmienili się szybciej. Jednak krzyż zachęca nas do zaufania, że dzieło Boże często rozwija się na długo, zanim zdążymy je zobaczyć. Moja rola nie polega na wymuszaniu rezultatów, ale pozostaniu wiernym – by wciąż wybierać pokorę zamiast pychy, łaskę zamiast urazy i miłość zamiast potrzeby bycia w porządku, nawet jeśli wydaje się to nieskuteczne, a nawet głupie.

Być może właśnie dlatego Paweł nazywa krzyż mocą Bożą. Ujawnia on moc, która nie spieszy się, nie narzuca ani nie wymaga natychmiastowych rezultatów. Przeciwnie, cierpliwie przemienia serca z biegiem czasu. Być może właśnie ten paradoks Paweł chciał pokazać Koryntianom, a także nam: to, co świat odrzuca jako głupotę, może być w rzeczywistości najgłębszą mądrością. Krzyż uczy nas, że największe dzieło Boga często dokonuje się na długo przed tym, zanim je rozpoznamy, zachęcając nas do zaufania nie tylko Jego miłości, ale i Jego czasowi.

Paweł napisał, że „Żydzi domagali się znaków, a Grecy szukali mądrości”, a krzyż nie był ani jednym, ani drugim. Autor lekcji zwrócił uwagę na silne reakcje uczniów na słowa Jezusa o Jego ukrzyżowaniu. Czy potrafimy wyobrazić sobie jakie byłyby nasze reakcje na miejscu uczniów? Czy jest możliwe, że słowa i czyny Jezusa również wydawałyby się nam niezrozumiane? Gdybym całe życie wierzył, że Mesjasz przyniesie wyzwolenie z opresji czy to politycznej, czy religijnej, z pewnością oczekiwałbym takiego wyzwolenia. Spodziewałbym się zwycięstwa.

Wyobraź sobie, że patrzysz uważnie, jak obiecany mesjasz dokonuje cudu za cudem, uzdrawia chorych, uspokaja burze, wskrzesza umarłych i demonstruje władzę nad każdą możliwą siłą fizyczną i duchową. Jako Jego uczeń, byłeś świadkiem wskrzeszenia Łazarza, byłeś świadkiem przywrócenia do życia córki Jaira. Wiesz, że Jezus miał władzę nad śmiercią. Wszystko to po to, aby teraz zobaczyć, że jego ostatecznym aktem jest najbardziej upokarzająca forma egzekucji, jaką można sobie wyobrazić. Jaka byłaby twoja reakcja na Jego śmierć?

Czy byłbyś duchowo zdruzgotany, ba, być może nawet odczuwałbyś jego śmierć jako pewnego rodzaju zdradę. Jak to jest możliwe, że ktoś z tak wielką mocą mógł zakończyć swoje życie taką porażką? Być może nawet z takiej perspektywy możemy zrozumieć zaparcie się Piotra. Nie sądzę, żeby Piotr odrzucił Chrystusa. Myślę, że Piotr odrzucił wersję Chrystusa, do której się przyzwyczaił, wersję, którą stworzył w



4


swoim umyśle. Jego mesjasz nie tylko posiadałby moc, ale i okazywał ją przy każdej okazji. Chrystus, który się poddał, nie był Chrystusem, którego Piotr oczekiwał.

Wyobrażam sobie, że dla uczniów było to coś więcej niż tylko irracjonalne lub niezrozumiałe działanie ze strony Chrystusa. Było to doświadczenie pełne żalu. Prawdopodobnie dopiero po latach uczniowie zdali sobie sprawę, że Jezus nie wyrzekł się mocy, poddając się krzyżowi. Przeciwnie, ukazał jej pełnię.

Wydaje mi się, że to właśnie sprawia, że Boża mądrość tak bardzo różni się od naszej i ostatecznie przewyższa ją. Boża mądrość nie ogranicza się do chwili obecnej ani do natychmiastowych skutków decyzji. Rozciąga się na całą historię. Bóg widzi nie tylko to, co dzieje się teraz, ale także to, co dzisiejsze decyzje będą oznaczać dla przyszłych pokoleń. Nasza mądrość często ogranicza się do tego, co jest tuż przed nami. Oceniamy sukces i porażkę na podstawie natychmiastowych rezultatów, ponieważ nie znamy jutra. Być może dlatego krzyż wydawał się początkowo głupi, ale z czasem okazał się najgłębszym wyrazem zarówno Bożej mądrości, jak i Bożej miłości.

W praktyce, krzyż stał się nie tylko symbolem zbawienia, ale także demonstracją mądrości poddania się i strategii uległości. Krzyż dzisiaj pomaga nam inaczej spojrzeć na nasze życie i sposób poruszania się w świecie. Zachęca mnie do uświadomienia sobie, że prawdziwa siła nie tkwi w udowadnianiu, kim jestem, ale w budowaniu takiej pewności siebie, że nie potrzebuję już aprobaty tych, którzy mnie nie dostrzegają.

Chociaż w czasach Pawła krzyż był uważany za haniebny i głupi, to jednak po spotkaniu zmartwychwstałego Chrystusa stał się centralnym punktem jego życia. To spotkanie przemieniło w nim wszystko. Paweł dostrzegł w krzyżu największe objawienie Bożej miłości.

Ellen White napisała, że gdy spojrzymy na miłość Ojca ukazaną w ofiarowaniu Jego Syna i poddamy się boskiemu wpływowi, nasze serca ulegną przemianie i odtąd nasze życie będzie w bliskiej harmonii z Bogiem. Autorka sugeruje, że kiedy prawdziwie dostrzegamy miłość Ojca objawioną przez ofiarę Chrystusa, nasze serca zostają przemienione i nasze życie nabiera głębszej harmonii z Bogiem.

Historia przypomina nam jednak, że krzyż nie zawsze był rozumiany w taki sposób. Imię Chrystusa, a nawet symbol krzyża, zbyt często były wykorzystywane do usprawiedliwiania wojen, kolonizacji, niewolnictwa, rasizmu, seksizmu i innych form nieludzkiego traktowania, zamiast ucieleśniać ofiarną miłość objawioną na Golgocie. To pomaga wyjaśnić, dlaczego wielu ludzi waha się dziś identyfikować jako chrześcijanie – niekoniecznie dlatego, że odrzucili Jezusa, ale dlatego, że doświadczyli imienia Chrystusa kojarzonego z osądem, wykluczeniem, nienawiścią lub krzywdą, a nie z miłością krzyża.

Być może jednym z nieustających wezwań krzyża jest pytanie, czy my, podobnie jak wielu ludzi w czasach Jezusa, nie stworzyliśmy zbawiciela na nasze podobieństwo – takiego, który potwierdza naszą władzę, nasze założenia i nasze systemy, zamiast je kwestionować. Ci sami ludzie, którzy pragnęli Mesjasza, który wyzwoli ich spod rzymskiego ucisku, z trudem rozpoznali zbawiciela, którego królestwo w niczym nie przypominało ich oczekiwań. Jeśli nie będziemy ostrożni, my również możemy stać się uczestnikami tych samych systemów dominacji, wykluczenia i ucisku, które krzyż Chrystusa miał obnażyć i z których ostatecznie miał nas wyzwolić.



5




DO PRZEMYŚLENIA

1 Kor 1:10-13, Jakie były przyczyny napisania przez Pawła pierwszego listu do kościoła w Koryncie?

1 Kor 1:17-31. Jaki jest główny cel tego fragmentu? Czy komentarze Pawła na temat mądrości świata umniejszają wartość edukacji i wykształcenia w życiu chrześcijanina? Dlaczego proste głoszenie krzyża przyniosło więcej owoców w Koryncie niż logika, filozofia i nauka w Atenach?

1 Kor 1:20-21, 23, 25, 27. Paweł trzykrotnie posługuje się słowem „głupstwo” w pierwszym rozdziale listu. Jakie jest znaczenie tego słowa?

1 Pi 2:24. Co ten werset mówi o krzyżu? Jak to się ma do słów Pawła z Kol 1:20?

1 Kor 1:18-19. Kiedy Paweł mówi o tych, którzy „giną”, kto lub co powoduje tę zagładę?

Rz 6:23. W jaki sposób ten werset powtarza słowa Pawła z 1 Kor 1:18-19?

Dz 13:16-47 Co ten fragment mówi nam o znaczeniu krzyża (wersety 26, 38 i 47)? Ukrzyżowany Mesjasz był kimś zupełnie nieoczekiwanym zarówno dla Żydów, jak i Greków. Co to mówi nam o Bogu?

Porównaj 1 Kor 1:18, 24 z Rz 1:16-17. Jaki jest związek między krzyżem Chrystusa a „mocą Bożą”?

1 Kor 1:24-29. Jaki jest związek między głupotą i mądrością z jednej strony, a „mocą” i „słabością” z drugiej? W 1 Kor 1:26 Paweł mówi: „niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu”. Jakie przesłanie kryje się w tych słowach?

W Ogrodzie Getsemane Jezus powiedział: „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie;”. Co to zdanie mówi nam o cenie zbawienia?

Przesłanie o ukrzyżowanym Chrystusie było „kamieniem obrazy” dla Żydów i głupstwem dla Greków. Jakie biblijne tematy, o których mówimy dzisiaj, mają podobny skutek we współczesnym społeczeństwie?

1 Kor 2:14 Paweł mówi, że „człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego”. Jak możemy mówić o sprawach duchowych w taki sposób, aby rzeczywiście docierały do umysłów i serc ludzi?

To, co wyglądało na głupotę lub przeszkodę w wierze, było w rzeczywistości objawieniem geniuszu Boga i środkiem, za pomocą którego grzech zostanie pokonany. Jest to powód do refleksji nad faktem, że drogi Boże różnią się od dróg ludzkich.

Czy to, co Paweł mówi o głupocie w porównaniu z krzyżem Chrystusa, jest wystarczającym powodem, abyśmy odrzucili cały pomysł posługiwania się filozofią w próbach przekazywania ewangelii?

Co powoduje, że krzyż jest tak atrakcyjny i potężny w życiu wierzących?



6





Przygotował Jan Pollok

piątek, 3 lipca 2026

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

Działalność Pawła w Koryncie

Felieton do Szkoły Sobotniej na 4 lipca 2026

W tym kwartale skupimy się na Pierwszym i Drugim Liście do Koryntian. Bardzo lubię studiować poszczególne księgi biblijne przez pryzmat teologii biblijnej a nie teologii systematycznej. Lektura danej księgi biblijnej w jej oryginalnym kontekście pozwala poznać ją i zrozumieć tak jak zamierzał to uczynić autor księgi. Wiele wyzwań stojących przed Kościołem w czasach Pawła nie różni się wiele od wyzwań, z którymi Kościół zmaga się dzisiaj.

Paweł rozpoczyna List do Koryntian, przedstawiając się jako „apostoł Jezusa Chrystusa, powołany z woli Boga”. Autor lekcji zawraca uwagę, że przekonanie Pawła co do powołania przez Boga były tak silne, że większość swoich listów rozpoczynał właśnie w ten sposób. O Pawle często mówi się i interpretuje jego działalność w sposób heroiczny. Wielu przywódców religijnych przedstawia go jako ideał, jako płodnego pisarza, obdarzonego intelektem, charyzmatycznego, wpływowego i uprzywilejowanego. Jednak, kiedy myślimy o Pawle jako pisarzu, a zwłaszcza o jego wstępach do listów, nie sposób pominąć refleksji na temat jego historii. Po pierwsze, pewność, z jaką Paweł mówi o powołaniu przez Chrystusa, jest tą samą pewnością, z jaką uczestniczył w prześladowaniach i mordowaniu chrześcijan. Był wtedy pewien, że czyni to, do czego powołał go Bóg. Jaką osobą tak naprawdę był Paweł?

Oczywiście nie chcę umniejszać historii i szczerości nawrócenia Pawła. Wręcz przeciwnie, jest coś pięknego w przemianie, jaka dokonała się w jego życiu. Jednak nie można pominąć refleksji na temat ciągłości jego charakteru. Paweł posiadał zarówno zdolność, jak i przyzwolenie, by iść przez życie z pewnością siebie, niezależnie od tego, czy miał rację, czy się mylił. Ten sam Paweł, który z przekonaniem głosił swoje apostolstwo, był kiedyś przekonany, że prześladowanie chrześcijan jest słuszne. To nie umniejsza jego powołania, ale przypomina nam, że sama pewność nie jest dowodem prawdy.

Paweł przekazał potężne świadectwo, gdy spotkał Boga i zdecydował się, aby wybrać nową drogę. Jednocześnie warto pamiętać, że towarzyszyły mu różne przywileje w jego świecie. Prawdopodobnie dzisiaj Paweł również byłby uważany za uprzywilejowanego człowieka. Dlatego, rozpoczynając studiowanie Listu do Koryntian, warto pamiętać o Pawle nie tylko jako o bohaterze lub tytanie pracy i misji, ale także jako o człowieku, o jego ograniczeniach, przekonaniach, słabych i mocnych stronach oraz o tym jak kształtowały one sposób, w jaki Paweł rozumiał Boga i otaczający go świat.

Jedną z wielkich zalet Biblii jest ta, że nie została on spisana za pośrednictwem autorów, którzy nie byli ludźmi bez skazy. Bóg zawsze posługiwał się ludźmi takimi jakimi oni byli i którzy nieśli ze sobą zarówno mądrość, jak i słabości, pewność i rozwój, przemianę i nieustanną walkę. Czytelnicy Biblii bardzo często idealizują zarówno bohaterów jak również autorów biblijnych.

W tym kwartale spróbujemy spojrzeć na Pawła z innej perspektywy: z perspektywy Kościoła w Koryncie i wyzwań, przed którymi stała tamta wspólnota wiary, która próbowała wyznawać chrześcijaństwo w skomplikowanym świecie.

Lekcja rozpoczyna się od opisu działalności Pawła w Atenach i Koryncie podczas



2


jego drugiej podróży misyjnej. Czekając na Sylasa i Tymoteusza w Atenach, Paweł rozmawiał z ludźmi w synagodze, na agorze oraz Areopagu, dzieląc się historią o Jezusie z każdym, kto chciał go słuchać. Po przybyciu do Koryntu stosował ten sam zwyczaj rozpoczynając najpierw od synagogi, nauczając i przemawiając do Żydów, a następnie do pogan. Gdy Sylas i Tymoteusz dołączyli do niego, Paweł poświęcił się całkowicie głoszeniu Ewangelii.

Korynt był bogatym, strategicznie położonym miastem, które było jednym z głównych ośrodków handlu w świecie rzymskim. Miasto posiadało dwa porty, tutaj krzyżowały się główne szlaki handlowe umożliwiając wymianę kulturową. Prawdopodobnie był to jeden z powodów, dla których Paweł wybrał właśnie to miasto jako bazę dla swojej działalności. Korynt charakteryzował się różnorodnością religijną. Ludzie czcili wielu różnych bogów. Bałwochwalstwo, konkurujące systemy wierzeń, ambicje ekonomiczne i pytania o etykę były nieodłączną częścią codziennego życia, a niemoralność seksualna była wpleciona w jego kulturę. To właśnie w takim środowisku Paweł przeżył półtora roku, budując relacje, utrzymując się z produkcji namiotów i dzieląc się historią o Jezusie. Autor lekcji zwrócił uwagę, że wiele wyzwań, z którymi mierzył się Paweł, prawdopodobnie nie różni się od tych, z którymi mierzymy się dzisiaj. Paweł był gotowy, aby wykorzystać każdą okazję do dzielenia się swoją wiarą i kreatywnego myślenia o tym, jak przekazywać ewangelię w trudnych warunkach.

Korynt był dynamicznym miastem napędzanym przez handel, status, wpływy, przyjemności oraz konkurujące światopoglądy. Dzisiaj, przynajmniej w świecie zachodnim żyjemy w kulturze ukształtowanej przez bardzo podobne czynniki. Zamiast świątyń Afrodyty mamy algorytmy mediów społecznościowych, które przyciągają naszą uwagę i pożądanie. Zamiast świątyń dla różnych bogów, angażujemy się w społeczne i polityczne ideologie. Przeznaczamy czas na robienie kariery, zdobywanie bogactwa i sukcesów oraz budowanie pewności siebie. Żyjemy w świecie, w którym każdy zdaje się głosić inną prawdę o tym, co znaczy być człowiekiem i jak powinno się żyć.

W roku 2026 szczególnie istotna wydaje się rosnąca wokół nas polaryzacja. Niezależnie od tego, czy chodzi o politykę, religię, rasę, płeć, edukację, czy konflikty międzynarodowe, ludzie coraz częściej zamykają się w swoich obozach i informacyjnych bańkach. Wydaje się, że Korynt również był spolaryzowanym miastem, a jednym z największych wyzwań Pawła było nauczenie ludzi, jak żyć razem pomimo różnic. Być może jedną z najbardziej aktualnych lekcji płynących z Listu do Koryntian jest wyzwanie, jak ucieleśniać Chrystusa w kulturze, która nagradza oburzenie, pewność siebie i podziały.

Narastające rozczarowanie religijne powoduje, że wielu ludzi nie tyle odrzuca dzisiaj Boga, ile raczej kwestionuje instytucje, przywódców i systemy, które ich zawiodły. W takim kontekście problemy korynckiego społeczeństwa wydają się być zaskakująco „współczesne”. Paweł głosił ludziom, którzy dźwigali bagaż doświadczeń, konkurencyjne przekonania religijne, złożoność moralną oraz głębokie pytania o to, jak żyć. Czy nie są oni bardzo podobni do ludzi, którzy spożywają swoje posiłki i siedzą razem z nami przy stole, którzy pracują obok nas i mieszkają po sąsiedzku. Być może List do Koryntian ma nam do powiedzenia więcej niż nam się wydaje.

Warto zwrócić uwagę na kontekst społeczny Koryntu. Fakt, że to miasto



3


charakteryzowało się dobrobytem, jest szczegółem, którego nie należy pomijać, ponieważ posiada on znaczenie również dzisiaj. W mojej pracy na różnych kontynentach zauważyłem, że Bóg, który pojawia się w każdej wspólnocie, często wygląda zupełnie inaczej

Na przykład adwentyzm, który obserwowałem w Stanach Zjednoczonych różni się od adwentyzmu, którego doświadczyłem w Australii czy w Europie. Sposób, w jaki Bóg jest pojmowany w społeczności adwentystów czarnoskórych, historie, które są tam podkreślane, sposób egzegezy tekstów biblijnych oraz sposób, w jakie ludzie odnoszą się do Boga, znacząco różnią się od nabożeństw zdominowanych przez ludzi białych lub społeczności wielokulturowe.

Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg się zmienia. Raczej, Bóg jest przedstawiany inaczej w zależności od tego, kto kształtuje narrację. Dlatego świadomość, że Korynt był nie tylko miastem naznaczonym podziałami, ale także dobrobytem, pomaga nam lepiej zrozumieć tak wiele z tego, o czym Paweł pisze w obu swoich listach do Koryntian. Kontekst ma znaczenie, ponieważ kształtuje pytania zadawane przez ludzi, kształtuje bożki, których się kurczowo trzymają, i założenia, które wnoszą do wiary.

Czy zamożność mieszkańców Koryntu odegrała rolę w powstawaniu podziałów w kościele? Być może bogactwo, wykształcenie, wpływy lub status społeczny wzmacniały pewność siebie, która pozwalała ludziom popierać konkretnych przywódców. Być może członkowie społeczności poruszali się pewnie i śmiało ze względu na pozycję, jaką zajmowali w swoim świecie. Być może ich pozycja w społeczeństwie ułatwiała im definiowanie siebie poprzez grupy, do których należeli i głosy, za którymi podążali.

Jako ludzie ciągle się rozwijamy, zdobywamy nowe doświadczenia w różnych obszarach naszego życia. Temu rozwojowi niestety nie zawsze towarzyszy rozwój sfery religijnej i naszego wyobrażenia, kim jest Bóg. To powoduje, że dany system religijny staje się ciasny, ponieważ nie udziela odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Dlatego niektórzy ludzie zwłaszcza młodzież, odchodzą od kościoła, nie dlatego że odrzucają Boga, ale wersja Boga, której zostali nauczeni nie zaspokaja ich intelektualnego głodu. Być może zmiana miejsca w którym przeżywamy nabożeństwa, czytanie innych autorów, słuchanie innych głosów lub doświadczanie wiary w innej społeczności może pomóc odkryć, że Bóg, który kiedyś wydawał się tak odległy, faktycznie nigdy nie był mały. To narracja wokół Boga była zbyt mała. Czasami rozszerzenie głosów, którym pozwalamy przemówić w naszej wierze, poszerza naszą zdolność dostrzeżenia Boga, który był i jest z nami przez cały czas. Bóg się nie zmienia, ale sposób, w jaki jest przedstawiany, często się zmienia. To stwierdzenie jest prawdziwe, nie tylko w różnych kulturach, kościołach, ale nawet poszczególnych rodzinach. Ilu z nas przez całe lata, przyjmowało lub odrzucało obraz Boga, który został ukształtowany bardziej przez otaczających nas ludzi niż przez spotkanie z samym Chrystusem.

Paweł nie został przyjęty w Koryncie przez Żydów tak dobrze, jak się spodziewał. Co to znaczy, że Paweł chciał być dobrze przyjęty? Dlaczego czuł się rozczarowany? Czy był w tym element poczucia wyższości? A może był to skutek uboczny strachu? Być może Paweł zdawał sobie sprawę z ciężaru swojej przeszłości. Być może nosił w sobie głębokie poczucie wstydu lub to, co gdzie indziej opisał jako cierń w ciele.



4


Być może zmagał się z lękiem społecznym lub martwił się o to, jak jest postrzegany. Możliwe też, że przyzwyczaił się do bycia przekonującym i szanowanym, przez co odrzucenie było dla niego szczególnie bolesne, zwłaszcza po tym co przeżył nieco wcześniej w Atenach. Pismo Święte nie mówi nam dokładnie, co Paweł czuł, ale mówi nam, że Bóg spotkał się z nim w tamtej chwili.

Niezależnie od emocji które były przyczyną zniechęcenia, Bóg uspokoił Pawła. Moim zdaniem uspokojenie nie polegało jedynie na tym, że Bóg pomógł Pawłowi stać się lepszym kaznodzieją. Bóg po prostu zainwestował w głębszą relację z Pawłem. Często patrzymy na ludzi, których uważamy za filary w służbie dla Pana, takich jak Paweł, i zakładamy, że ich najwyższym powołaniem jest praca dla innych. Ważne jest jednak, aby pamiętać, że zapraszanie ludzi do relacji z Bogiem nie jest ważniejsze niż nasza własna relacja z Nim. To prawda, że Paweł głosił ewangelię, zakładał kościoły i nauczał, ale wszystko to byłoby puste, gdyby nie pogłębiał swojej więzi z Bogiem.

Chwile takie jak ta, w których głęboko ludzkie doświadczenie odrzucenia spotyka się z czułością Bożego pocieszenia, przypominają nam, że wciąż potrzebujemy mocnych, osobistych relacji z Bogiem. Mimo wszystkich sposobów, które wykorzystywał Paweł, aby prowadzić innych do Chrystusa, sam nadal potrzebował Chrystusa, który go wspierał. Żadna służba nie zastąpi potrzeby bycia osobiście znanym i kochanym przez Boga. To skłania mnie do postawienia jeszcze innego pytania, jak często patrzymy na świat i ludzi wokół przez pryzmat frustracji, a nie współczucia. W czasach, gdy łatwo jest definiować ludzi na podstawie ich poglądów politycznych, przekonań, stylu życia czy postów w mediach społecznościowych, być może Bóg zaprasza nas, abyśmy spojrzeli poza etykiety i przypomnieli sobie, że każdy człowiek jest kimś, kogo On głęboko kocha.

Zazwyczaj czytamy Pawła przede wszystkim jako teologa, ale zanim zaczął pisać listy, był duszpasterzem. Kiedy Bóg powiedział do Pawła: „Nie bój się bo mam wielu wiernych w tym mieście”, nie słyszę Boga po prostu zachęcającego Pawła do cięższej pracy. Słyszę Boga troszczącego się o Pawła w jego zniechęceniu. Przypomina mi to, że nawet ktoś tak wpływowy jak Paweł nigdy nie wyrósł z własnej potrzeby, bliskiej, intymnej relacji z Bogiem.

Historia Pawła przypomina nam, że zniechęcenie nie jest przeciwieństwem wierności. Nawet jeden z największych misjonarzy chrześcijaństwa chciał zrezygnować. Są chwile, kiedy służba, relacje, praca, rodzicielstwo, a nawet po prostu staranie się postępować właściwie, mogą być wyczerpujące. Czasami Bóg wzywa nas do wytrwałości, ponieważ wciąż jest praca do wykonania, której jeszcze nie dostrzegamy. Innym razem mądrość wzywa nas do odejścia od niezdrowych sytuacji. Obyśmy mieli boskie rozeznanie, by odróżnić jedno od drugiego.


DO PRZEMYŚLENIA

Dlaczego ludzie piszą listy? Dlaczego w dzisiejszym społeczeństwie ludzie piszą e-maile i SMS-y?

Dz 18:1-3. W czasie pobytu w Koryncie Paweł pracował u Akwili i Pryscylli, przy produkcji namiotów. Produkcja namiotów w I wieku n.e. opierała się głównie na produktach pochodzenia zwierzęcego. Rzemieślnicy pracowali z cilicium (trwałą,



5


wodoodporną tkaniną z koziej sierści) lub grubymi, natłuszczonymi skórami, takimi jak skóra cielęca i kozia. Materiały te pocięte na standardowe panele, nakładano na siebie i zszywano ze sobą za pomocą szydeł i grubych nici. Czy twoim zdaniem praca zarobkowa Pawła była zaletą jego misyjnej działalności czy raczej przeszkodą?

1 Kor 5:9-11; 8:4. Co możemy wywnioskować z tych tekstów na temat gospodarki, moralności i życia religijnego w Koryncie? Paweł stanął przed wyzwaniem, jakie stanowiło bałwochwalcze i rozwiązłe społeczeństwo. Jakie wyzwania współczesnej kultury utrudniają dzielenie się ewangelią?

1 Kor 16:5-9; 1:11-13; 7:1; 2 Kor 10:9. Co te wersety mówią nam o sytuacji w Koryncie i dlaczego Paweł napisał ten list?

Dz 17:16-34. Gdzie był Paweł przed przybyciem do Koryntu i co tam robił? Czym jego kazanie w Atenach różni się od tego, które wygłosił w Tesalonikach (Dz 17:1-3)?

Dz 18:4-11. Na czym polegała praca misyjna Pawła w Koryncie? Czego możemy się nauczyć z działalności misyjnej Pawła w Atenach i Koryncie na temat wykorzystywania różnych okazji do głoszenia ewangelii?

1 Kor 1:1; 2 Kor 1:1. Jakie dwa elementy służby Pawła zostały podkreślone w tych fragmentach? Jak rozpoznać, czy jesteś powołany przez Boga, czy przez innych ludzi? Jaki jest związek między tymi dwoma rodzajami powołań? Dlaczego Bóg powołuje daną osobę, a nie inną? Jakie jest twoje powołanie i skąd wiesz, że jest to właśnie twoje powołanie?

Dz 18:4-8. Jakie były rezultaty pracy Pawła w Koryncie?

Dz 18:9-10. W jaki sposób wyzwania, przed którymi stanął Paweł w Koryncie wpłynęły na jego samopoczucie? Co zrobił Bóg, aby zmienić jego nastawienie? Czy zdarzały się w Twoim życiu chwile, kiedy rozczarowanie i zniechęcenie były faktycznie wskazówkami, aby dokonać pozytywnej zmiany?

Paweł był przekonany, że jest apostołem Jezusa i że jego powołanie pochodzi od Boga. Jak ważne jest twoje osobiste przekonanie, o tym kim jesteś i gdzie możesz najlepiej służyć?

Kultura jak panowała w Koryncie miała wpływ na wierzące osoby, które tam mieszkały. Czy można być w świecie i jednocześnie nie ulegać wpływom świata?

Członkowie kościoła w Koryncie byli pod silnym wpływem otaczającej kultury. Czy można żyć w świecie, a jednocześnie nie ulegać jego wpływowi?

Zdumiewające jest, że Paweł nazywa wierzących w Koryncie, pomimo wszystkich ich problemów i nieszczęść, „świętymi”. W świetle tego, jak zdefiniować, kim jest święty?

W którym momencie kościół przestaje być kościołem chrześcijańskim? Czy uważasz, że kościół w Koryncie, gdyby istniał dzisiaj, zostałby przyjęty do wspólnoty kościołów chrześcijańskich, czy też zostałby rozwiązany, ponieważ nie można go już nazwać chrześcijańskim?





6