Felieton do Szkoły Sobotniej na 14 marca 2026
Autor naszego podręcznika zaczyna lekcję od stwierdzenia „Powszechnie uważa się, że ludzie, którzy za dużo myślą o niebie, nie nadają się do życia na ziemi.” Jest to fałszywa dychotomia, ponieważ w taki sposób niebiańskie nastawienie jest przedstawione jako przeciwieństwo wykonywania ziemskiego dobra. Te dwie rzeczywistości nie są ze sobą sprzeczne. Nikt nie namawia ludzi, aby nie byli skupieni na niebie. Posiadanie niebiańskiego nastawienia, nie wyklucza uczestnictwa w ziemskim życiu.
Nasz język teologiczny, nasza wiara, a nawet nasze historyczne pochodzenie, są zakorzenione w nadziei na Powtórne Przyjście Jezusa. Adwentyzm zrodził się z wielkiego rozczarowania, które było wynikiem koncentrowania uwagi i spekulacji związanej z wyznaczeniem daty powrotu Chrystusa. Przeciwstawienie zainteresowania niebem zainteresowaniu ziemskim dobrem jest marnowaniem okazji, aby powiedzieć, że ci, którzy są zainteresowani niebem są także zainteresowani obecnym dobrem tu na ziemi i troszczą się o dobro tych, którzy mają zainteresowanie niebiańskimi sprawami. Posiadanie zainteresowań niebiańskimi sprawami oznacza, że troszczymy się również o ludzi, których Bóg pragnie mieć w niebie. Aby naprawdę mieć niebiańską naturę, musimy o nich pamiętać. Założenie, że osoby wierzące powinny troszczyć się przede wszystkim o niebo wydaje się historycznie i kulturowo niezgodne z tym, co przeżyliśmy w przeszłości.
Adwentyzm wyłonił się ze wspólnoty wierzących, którzy organizowali swoje życie wokół przekonania o rychłym powrocie Jezusa. Ruch ten rozwinął się z grupy ludzi, którzy wierzyli, że wiedzą, kiedy Chrystus powróci, mimo że Pismo Święte jasno stwierdza, że nikt nie zna dnia ani godziny. Z tego powodu sformułowanie mówiące o rychłym powrocie Chrystusa i wezwanie do „niebiańskiego nastawienia” nie jest niczym nowym w adwentystycznym słowniku. Stanowi fundament naszej tradycji. Pierwsi adwentyści, którzy byli najbardziej przekonani, że Chrystus powróci wkrótce byli również tymi, którzy zakładali szkoły, szpitale, wydawnictwa i organizacje pomocowe. Ich nadzieja na niebiańską rzeczywistość nie oddzielała ich od świata; wręcz przeciwnie, inspirowała ich do troski o ten świat. W tym sensie prawdziwe „niebiańskie nastawienie” historycznie było motorem czynienia dobra na ziemi, a nie było jego rywalem.
Co więcej, autor lekcji zwraca uwagę, że praktyczne zasady „pochodzą z nieba”. Wskazuje również, że przykazania takie jak „miłujcie nieprzyjaciół waszych” i „błogosławcie tym, którzy was przeklinają”, mogą być zachowane tylko przez tych, którzy zostali „wzbudzeni z Chrystusem”. Wniosek: chrześcijaństwo równa się moralność. Jednak tego rodzaju rozumowanie jest problematyczne z kilku powodów. Po pierwsze, pomija prawdę, że wiele osób z różnych wyznań, a nawet ci, którzy deklarują brak wiary, wykazują bardzo wyraźną wrażliwość moralną, współczucie i poświęcenie. W niektórych przypadkach czynią to skuteczniej niż ci, którzy publicznie twierdzą, że zmartwychwstali z Chrystusem. Sugerowanie, że moralna wrażliwość jest cechą którą posiadają wyłącznie chrześcijanie, nawet jeżeli jest to uczynione podświadomie, jest niebezpieczne i elitarne.
Możemy dostrzec dobroć wyrażaną przez wielu ludzi, którzy działają w ramach różnych kultur i tradycji. Chrześcijańskie rozumienie wykonywania tego co dobre polega na podkreśleniu, że dobro manifestuje się w odzwierciedlaniu obrazu Boga w całej ludzkości i nie jest to cnota zarezerwowana wyłącznie dla chrześcijan. Nawet Jezus stwierdził, że posiada swoich naśladowców, którzy „nie są z tej owczarni” (Jn 10:16). Naśladowanie Chrystusa przemienia źródło naszej etyki. To jest trafne stwierdzenie, niezależnie od tego, czy etyka ta pochodzi od ludzi, którzy są chrześcijanami, czy nie.
Po drugie, według takiej retoryki ci, którzy pochodzą spoza chrześcijańskiej tradycji są „inni”. W ten sposób można łatwo ocenić tych którzy pochodzą spoza chrześcijańskiej tradycji, jako tych, którzy nie posiadają tego co posiadają osoby wierzące w tradycji chrześcijańskiej. Sugerowanie, że standard moralności powinien być definiowany przez jedną wspólnotę, zawiera w sobie ton moralnej wyższości. Takie rozumowanie prowadzi do wspierania różnych ideologicznych przekłamań, takich jak chrześcijański nacjonalizm, który zakłada, że chrześcijanie posiadają wyjątkowe zrozumienie wartości lub sprawiedliwości, czego nie posiadają inne osoby.
Ludzki wysiłek nie przybliża nas do Boga – łaska jest cudem. Dlatego autor lekcji podkreślał potrzebę szukania tego, co w górze. To prawda, że niektóre rzeczy można zrozumieć jedynie przez pryzmat osobistych relacji z Bogiem, ale jak zaznaczono w tekście, zrozumienie tych rzeczy nie jest zbudowane na samowystarczalności ani ludzkim wysiłku, lecz na łasce Bożej, która umożliwia zrozumienie.
Dlatego warto ponownie przemyśleć na czym polega „niebiańskie nastawienie umysłu”? Niebiańskie nastawienie umysłu zwraca naszą uwagę na przyszłą rzeczywistość i kieruje wierzącą osobę w stronę tego, co jeszcze nie nadeszło. W przeciwieństwie do tej koncepcji chrystocentryczne nastawienie umysłu wykracza poza czas. Skupienie uwagi na Chrystusie zakotwicza teraźniejszość, jednocześnie kształtując nadzieję na to, co ma nadejść. Kiedy Bóg znajduje się w centrum, przyszłość nie jest umniejszana, równocześnie teraźniejszość nie jest zaniedbywana.
Wezwanie do kształtowania niebiańskiego nastawienia umysłu może czasem brzmieć jak zaproszenie do życia które polega wyłącznie na spoglądaniu tylko do przodu. Jednak chystocentryczne nastawienie umysłu oznacza zwracanie uwagi na obecność Boga tu i teraz. Chrystus nie jest ograniczony do jakiejś przyszłej ewentualności. Niebo ma sens, ponieważ jest tam Chrystus, ale Chrystus jest również obecny tu i teraz. Jeśli nasza uwaga jest skupiona na Nim, jesteśmy prowadzeni zarówno ku obiecanej przyszłości, jak i do wiernej obecności tu i teraz. W tym sensie naszym celem nie powinno być niebiańskie nastawienie umysłu, lecz nastawienie chrystocentryczne.
Hasła typu „Koniec wojny!” brzmią ironicznie, zwłaszcza gdy jesteśmy świadkami rozpętanej wojny w Iranie i okrucieństw, które od czterech lat dzieją się w Ukrainie a także aktów przemocy w innych częściach świata. Sugestia, że położenie kresu wojnie, sprzeciwianie się wycinkom lasu czy groźbie użycia broni jądrowej jest przejawem „krótkowzrocznego” myślenia w świetle wieczności, jest nie tylko błędna, ale odzwierciedla również niedojrzałą formę chrześcijaństwa. Przyznanie, że ludzkie życie jest mniej cenne niż nadzieja na niebo jest niepokojące. Taka perspektywa odzwierciedla brak empatii dla Boga i brak bliskości z Jego cierpieniem. Zbagatelizowanie obecnego cierpienia jako błahego oznacza ujawnienie obojętności wobec Bożego smutku z powodu ludzkiego cierpienia.
To prawda, że fragmenty takie jak Jn 14:1–3 podkreślają, że nawet Jezus oczekiwał swojego powrotu i z niecierpliwością nadal oczekuje zjednoczenia ludzkości z boskością w wieczności. Biblia bardzo konsekwentnie przedstawia Chrystusa jako Boga, który wkracza w ludzki smutek.
Wyobraźmy sobie, jak okrutnie by to zabrzmiało, gdyby Jezus odmówił pomocy cierpiącym ludziom, ponieważ był skupiony wyłącznie na przyszłości. Nie na tym polegała jego misja. W Ewangeliach Jezus został przedstawiony jako ten, który odpowiada na potrzeby tych, którzy byli głodni, chorzy, pogrążeni w żałobie i uciskani. Według Jezusa, Królestwo Boże rozpoczyna się na ziemi. Kiedy Chrystus uczył swoich uczniów modlitwy: „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”, modlitwa ta nie pomijała ziemskich spraw. Przeciwnie, potwierdzała, że to, co ma nadejść jest bardzo ważne, ale to, co dzieje się tu i teraz oraz wobec kogo, ma równie duże znaczenie.
Następnie autor lekcji zauważył, że nigdy nie słyszymy haseł takich jak „Koniec ze świeckością!” i że powinniśmy dążyć do realizacji takiego hasła. Autor wyjaśnia, w jaki sposób powinniśmy interpretować „świeckość”, zwracając uwagę na grzeszne zachowania.
„Świeckość” można również pokazać w religijnych kontekstach. Według Biblii świeckość polega na kierowaniu się egoistycznymi motywami, takimi jak pycha, dążenie do kontrolowania, poczucie wyższości czy poczucie własnej sprawiedliwości. Jezus sprzeciwiał się takim postawom, szczególnie wtedy, gdy były widoczne wśród przywódców religijnych. Na zewnątrz przedstawiali się oni jako pobożni, ale w rzeczywistości zaniedbywali sprawiedliwości, miłosierdzia i pokory. Takie aspekty „świeckości”, które ujawniają się w kontekstach religijnych, mogą być trudniejsze do rozpoznania, ponieważ są skrywane pod płaszczykiem języka duchowego i są połączone ze społeczną akceptacją.
Ponieważ z Chrystusem zostaliśmy wzbudzeni z martwych, dlatego Jego Duch żyje w nas, abyśmy mogli doświadczyć tej przemiany. Autor lekcji nie rozwija jednak tego tematu tylko odsyła czytelnika do listu do Rzymian 1, wskazując na gniew Boga z powodu nieposłuszeństwa i nieczystości a następnie zupełnie niespodziewanie kieruje tyradę w stronę listu do Rzymian 1:26-27 na temat związków osób tej samej płci, co nie ma nic wspólnego z tekstem listu do Kolosan. Czytelnik może czuć się nieco zagubiony w tym labiryncie wersetów i greckich słów.
Argumentacja autora lekcji jest przykładem jak niebezpieczne może być wyrwanie tekstu z kontekstu i jak bardzo niepoprawna metodologicznie jest taka interpretacja Biblii. Na pierwszy rzut oka ktoś mógłby powiedzieć, że porównywanie Pawła z listu do Kolosan z Pawłem z listu do Rzymian może być pożyteczne. Jeśli jednak sięgamy do listu do Rzymian 1, ważne jest, abyśmy pozwolili, aby list do Rzymian 1 przemawiał w pełnym kontekście. Autor lekcji zwrócił uwagę na fragment listu do Rzymian 1:26–27, który ilustruje nieczystość związków osób tej samej płci. Pomija jednak fakt, że Paweł dalej w kolejnych wersetach prowadzi swoją argumentację, która nie jest już związana z tematem związków jednopłciowych. Paweł mówi dalej o takich rzeczach jak zazdrość, morderstwo, waśnie, podstęp, złośliwość, plotki, oszczerstwa, arogancja, chełpliwość, wymyślanie różnych sposobów czynienia zła, nieposłuszeństwo wobec rodziców, brak miłości i miłosierdzia (Rz 1:29–31). Ponadto zaraz po przedstawieniu tej listy Paweł zwraca się do czytelnika i przestrzega przed osądzaniem: „Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś, człowiecze, który sądzisz” (Rz 2:1). Jeśli chcielibyśmy włączyć list do Rzymian do dyskusji o liście do Kolosan, należałoby przedstawić dany fragment w całości wraz z całym jego biblijnym kontekstem. W przeciwnym razie uwaga skupia się tylko na jednym zagadnieniu, do którego Paweł nie ograniczał się w liście do Rzymian. Na tym właśnie polega słabość popularnej w niektórych kręgach tzw. metody tekstów dowodowych. Niestety tekst wyrwany z kontekstu jest pre-tekstem. Kiedy patrzymy na list do Kolosan 3, widzimy, że dotyczy on czegoś znacznie szerszego: porzucenie „starego człowieka”, w tym niemoralności seksualnej, chciwości, gniewu, oszczerstwa i kłamstwa. Paweł nie zatrzymuje się jednak w tym miejscu, ponieważ zwraca uwagę na konieczność rozpoczęcia nowego życia (ubrania nowego człowieka), które jest naznaczone współczuciem, pokorą, łagodnością, cierpliwością i miłością (Kol 3:5–14). Nie warto sięgać do listu do Rzymian, ponieważ w samym liście do Kolosan jest wystarczająco dużo materiału. Jeśli jednak mimo wszystko sięgamy do listu do Rzymian, musimy być uczciwi i uwzględnić cały kontekst tego, o czym Paweł pisał w liście do Rzymian 1. W przeciwnym razie ryzykujemy ujawnienie naszych uprzedzeń, traktując wybiórczo tylko te fragmenty, które pasują do naszej narracji, gdy chcemy pokazać jakie „grzechy” uważamy za najbardziej nieczyste. Grozi to odwróceniem uwagi od głównej tezy listu do Kolosan, na której Paweł skupia uwagę, a mianowicie od kompleksowej przemiany życia w Chrystusie.
Na marginesie naszej dyskusji warto jednak zauważyć w jaki sposób Kościół odnosi się do „niewłaściwych aktów seksualnych”. Uwaga zawsze skupia się na osobach dorosłych, które świadomie wyrażają zgodę na relacje w społeczności LGBT. Oburzenie moralne wydaje się nieproporcjonalnie skierowane przeciwko dobrowolnym relacjom, podczas gdy kościoły często milczą na temat przemocy seksualnej która dzieje się często w kościelnych ławkach, a czasami nawet liderzy kościoła utrwalają szkodliwe zachowania. Nie będę dalej rozwijał tego tematu. Problem na naszym polskim podwórku religijnym jest aż nadto transparentny.
Idea gniewu Bożego zdaje się pociągać wielu wierzących, ponieważ oferuje ona psychologiczne usprawiedliwienie. Jeśli wyobrażamy sobie Boga, który kieruje swój gniew w stronę określonych grup, to unikanie przynależności do tych kategorii staje się sposobem na poczucie moralnej wyższości. Obecność ludzi z marginesu społecznego utwierdza słabo wierzącą osobę w przekonaniu, że należy do „właściwej” grupy. Z tego powodu niektórzy ludzie obawiają się wizji Boga, który na pierwszym miejscu stawia łaskę, miłosierdzie oraz radykalne włączenie do społeczności ludzi, którzy nie są tak „dobrzy” jak my. Bóg, który burzy strukturę podtrzymującą duchową wyższość wydaje się „niesprawiedliwy”. Gdy nie ma grupy, którą można potępić, słabo wierząca osoba traci podstawę, na której może zdefiniować siebie jak lepszą od innych. Taki paradygmat pomaga wyjaśnić, dlaczego ideologie polityczne, takie jak nacjonalizm i supremacja, mogą znaleźć żyzny grunt w niektórych kręgach chrześcijaństwa.
Jak na ironię, język który został zastosowany aby opisać „nowe życie” chrześcijan wykorzystuje takie zwroty takie jak „wybrani” „powołani”, „wybrani przez Boga” i w ten sposób promuje ideę wyższości. Przekonanie, że tylko nieliczni są zdolni do przyjęcia tego elitarnego powołania, wzmocnione frazą „wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych”, jeszcze bardziej pogłębia ten podział.
Następnie autor lekcji zawraca uwagę na osiem cech, które wymienia Paweł w 3:12-14. Są to: serdeczne współczucie, dobroć, pokora, łagodność, cierpliwość, przebaczenie, a przede wszystkim miłość. To niewątpliwie piękne ideały. Czy jednak ucieleśniamy te cechy, które celebrujemy?
W jaki sposób język pokory może współistnieć z retoryką, która podkreśla bycie „wybranym” lub „wybrańcem”? W jaki sposób język życzliwości współistnieje z retoryką, która bagatelizuje cierpienie świata a troskę o to cierpienie uznaje jako „krótkowzroczną”? Jak wezwania do czułości współistnieją z surowym i poniżającym językiem, którego używa się w odniesieniu do osób LGBT? Dysonans między celebrowanymi cnotami a praktykowaną postawą jest zdumiewający. Przepaść między deklarowanym współczuciem a żywą wrogością jest jednym z powodów, dla których wielu ludzi we współczesnym świecie nie chce mieć nic wspólnego z chrześcijaństwem.
Ciekawy jest również wątek muzyczny w naszej lekcji. Nacisk jaki został położony na „psalmy, hymny i pieśni duchowe” ma być wskazówką jaką muzykę wykonywać w czasie nabożeństw. Jednak podtekst odzwierciedla adwentystyczne skłonności do marginalizowania kultury. Niektóre style muzyczne są subtelnie wywyższane, podczas gdy inne są bardzo wyraźnie odrzucane i demonizowane. Takie zachowanie doprowadziło do marginalizowania tradycji muzycznych wywodzących się z kultur pozaeuropejskich. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się dyskusją o stylu nabożeństwa, w praktyce staje się formą kulturowego wymazywania.
Przesłanie, które kryje się za tą dyskusją jest takie, że istnieje tylko jeden akceptowalny sposób życia, oddawania czci Bogu i doświadczania Go. Ci, którzy nie spełniają tego oczekiwania, są określani mianem nieświętych, podczas gdy ci, którzy pasują do narzuconego wzorca, są uznawani za tych, którzy należą do „resztki”.
Przykład Jezusa jest bezcenny. Nigdy nie traktował obecnego cierpienia jako czegoś drugorzędnego tylko dlatego, że nadchodziła wspanialsza przyszłość. Wręcz przeciwnie, świadomość Królestwa Bożego sprawiała, że był bardziej wyczulony na ból, który go otaczał. Uzdrawiał ludzi, karmił ich i płakał z nimi. Przykład Jezusa przekonuje mnie, że nadzieja na niebo powinna pogłębiać nasze współczucie dla otaczającego nas świata, a nie je umniejszać. Być ukształtowanym przez Boga oznacza odzwierciedlać Jego charakteru wobec innych zwłaszcza tych, których nie rozumiemy lub z którymi się nie zgadzamy.
Cytat z książki Działalność Apostołów bardzo trafnie puentuje naszą dyskusję: „Gdy Duch Boży panuje w umyśle i sercu, nawrócony człowiek śpiewa nową pieśń, gdyż uświadamia sobie, że spełnia się dla niego Boża obietnica, zgodnie z którą jego przestępstwo zostało przebaczone, a grzech wymazany. Okazał skruchę przed Bogiem za to, że złamał Jego prawo, oraz wiarę w Chrystusa, który umarł dla usprawiedliwienia grzeszników. Usprawiedliwiony z wiary ma pokój ‘z Bogiem prze Pana naszego, Jezusa Chrystusa’”.
DO PRZEMYŚLENIA
W dwóch ostatnich rozdziałach listu do Kolosan Paweł opisał na czym polega praktyczne zastosowanie doktryn, których nauczał w pierwszych dwóch rozdziałach. Nie ma żadnej korzyści z tego, gdy chrześcijanie głoszą i bronią prawdy, ale nie okazują jej w swoim życiu.
Pogańskie religie w czasach Pawła niewiele lub wcale nie mówiły o moralności osobistej. To, w co dana osoba wierzyła, nie miało bezpośredniego związku z jej zachowaniem. Osoba wierząca mogła pokłonić się bożkowi, złożyć ofiarę na ołtarzu i wrócić do dawnego życia.
Dlatego jednym z głównych atutów judaizmu w świecie pogańskim w I n.e. był jego wysoki standard moralny. Ludzie, zmęczeni niemoralnym światem pogaństwa, z radością przyjęli sposób życia, który oferował jasne i czyste zasady. Czuli, że liczne przepisy Tory pomagają im w znalezieniu nowego sposobu życia.
Kol 3:1-2. Co w tym kontekście oznacza wezwanie Pawła: „Myślcie o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi”? Czym różni się to od eskapizmu XIX wieku? Jak wygląda to w życiu codziennym? W jaki sposób nowa droga do autentycznej, satysfakcjonującej świętości wiąże się z nauką myślenia, a nie jedynie podążaniem za nurtem świata lub ślepym podążaniem za „nie rób tego, nie kosztuj tamtego, nie dotykaj tego”?
Kol 3:2-5. Co tak naprawdę oznacza „uśmiercać to co jest ziemskie”, skoro Bóg pewnego dnia napełni wszystko nowym życiem, które obecnie jest ukryte? W jaki sposób „uśmiercamy to, co jest ziemskie w naszej naturze”? W jaki sposób metafora „zrzucenia starego odzienia i włożenia nowego” jest w tym pomocna?
Kol 3:10. Na czym polega „odnawianiem się na obraz Stwórcy”? Jaką rolę odgrywa w tym wiedza? W jaki sposób bycie chrześcijaninem oznacza naukę intensywnego myślenia i zdolność do wyobrażania sobie nowych rzeczy, a nie do wyłączania umysłu i wyobraźni?
Kol 3:12-17. Na czym polega życie nowym życiem? Jaką rolę odgrywają w tym muzyka i uwielbienie? Jak wygląda to w różnych kulturach, skoro czynimy wszystko „w imię Pana Jezusa”? Czy wielbienie i nabożeństwo jest niezależne od kultury?
Kol 3,16. Jak słowo Chrystusa może być żywe we wspólnocie chrześcijańskiej? Co musimy badać i odkrywać? Jaką rolę odgrywają w tym dary duchowe? Jak wydobyć sens i zastosowanie nowego życia w Chrystusie we wszystkich aspektach naszego życia, 24/7, a nie tylko jeden dzień w tygodniu? Jak może to wyglądać w życiu gospodyni domowej, osoby pracującej, emeryta, studenta?
Przygotował Jan Pollok