niedziela, 10 listopada 2019

Śmierć Jezusa Chrystusa

Dlaczego Jezus zmarł na krzyżu? Czy ze względu na wymagania prawa, które mówi o śmierci grzesznika, a Jezus zmarł, ponieważ wziął na siebie nasze grzechy, a razem z nimi zapłatę za te grzechy, czyli śmierć?
Czy swoją śmiercią uwolnił nas od ciążącego na nas wyroku śmierci?
Myślę, że wielu chrześcijan tak właśnie to widzi. Czy mają rację?

Ten problem jest nie tylko poważny, ale też bardzo złożony, ponieważ wymaga znalezienia odpowiedzi na wiele różnych pytań.

Może zacznę od takiego pytania: Czy można grzechami jednej osoby obciążyć kogoś innego? Czy grzech może zostać zdjęty z grzesznika i położony na kogoś innego? Inaczej mówiąc, czy oczyszczenie z grzechów polega na fizycznym zdjęciu grzechów z grzesznika?

Słyszałem kiedyś takie porównanie, w którym grzesznikiem był kierowca, który przekroczył dozwoloną prędkość, co było symbolem grzechu, a następnie został ukarany mandatem, co z kolei było odpowiednikiem „zapłaty za grzech”. Jednak policjant, który wystawił mandat okazał się być miłosiernym człowiekiem i wziął na siebie ten mandat, co miało symbolizować miłosiernego Boga, który karą za nasze grzechy obciąża samego siebie, czyli Jezusa Chrystusa. 

Wszystkie tego typu porównania mają jedną podstawową wadę, traktują śmierć jako karę za grzech. I to w dodatku karę, która koniecznie musi zostać wykonana.
Czy Boże prawo żąda śmierci grzesznika? Co o tym mówi Biblia?

Ezechiela 18,20-24 Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego. Lecz gdy bezbożny odwróci się od wszystkich swoich grzechów, które popełnił, i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość, na pewno będzie żył, nie umrze. Nie będzie mu się przypominać żadnych jego przestępstw, które popełnił, będzie żył przez sprawiedliwość, którą się kierował. Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył? A gdy sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełnia bezprawie, i czyni wszystkie te ohydne rzeczy, których dopuszcza się bezbożny, czy ma żyć? Nie będzie mu się przypominało tych wszystkich sprawiedliwych czynów, które spełnił; z powodu niewierności, której się dopuścił, i z powodu swojego grzechu, który popełnił, umrze!

Z tego fragmentu wynika kilka prawd.
Po pierwsze, odpowiedzialność za grzech spoczywa na grzeszniku, to znaczy nie można obciążyć konsekwencjami grzechu kogoś innego. „Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna”.
Po drugie, każdy grzesznik może uniknąć konsekwencji grzechu, „zapłaty za grzech”, jeżeli „odwróci się od wszystkich swoich grzechów (…) i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań (…) na pewno będzie żył, nie umrze”.
Wreszcie po trzecie, grzesznik może żyć nie dlatego, że ktoś umarł za niego, ale dlatego, że odwrócił się od wszystkich swoich grzechów i zaczął przestrzegać wszystkich Bożych przykazań.

Jeżeli tak, to dlaczego Jezus zmarł na krzyżu? Jego śmierć, co wynika choćby 18 rozdziału Ezechiela, nie może być traktowana jako „zastępcza śmierć” poniesiona za człowieka. To nie jest tak, że Jezus został „ukarany” zamiast grzesznika i dlatego, ponieważ kara została już wymierzona, grzesznik nie zostanie już ukarany. Śmierć Jezusa była konieczna z innego powodu. Ponieważ warunkiem koniecznym do życia jest odwrócenie się od wszystkich grzechów, to właśnie do osiągnięcia tego celu była niezbędna śmierć Jezusa na krzyżu. 

Od momentu, kiedy Adam i Ewa zgrzeszyli, ludzie składali Bogu ofiary. To Bóg polecił ludziom, aby składali ofiary. W jakim celu? Czy Bóg potrzebował tych ofiar?

Psalm 50,8-13 Ganię cię z powodu krwawych ofiar twoich, całopalenia twoje są zawsze przede mną. Nie wezmę byka z domu twego ani kozłów z zagród twoich. Mój bowiem jest wszelki zwierz leśny, Tysiące zwierząt na górach. Znam wszelkie ptactwo gór i moje jest to, co rusza się na polach. Gdybym łaknął, nie mówiłbym ci o tym, Bo mój jest świat i to, co go napełnia. Czyż jadam mięso byków Albo piję krew kozłów?

Widać wyraźnie, że Bóg nie potrzebował tych ofiar, a w pewnym momencie nawet zaczął ich nienawidzić

Izajasza 1,11-13 Co mi po mnóstwie waszych krwawych ofiar - mówi Pan. Jestem syty całopaleń baranów i tłuszczu karmnych cieląt, a krwi byków i jagniąt, i kozłów nie pragnę. Gdy przychodzicie, aby zjawić się przed moim obliczem, któż tego żądał od was, abyście wydeptywali moje dziedzińce? Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań - nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości

Dlaczego Bóg wyraża tu swoją niechęć do tego, co przecież sam polecił robić? Przecież to Bóg ustalił cały system ceremonialny, którego istotnym elementem było składanie ofiar? Czy może być tak, że powodem Bożej niechęci było wypaczenie tego systemu? A przecież cały ten system był symbolem tego, co zrobił Jezus, był symbolem nie tylko śmierci Jezusa, ale całej Jego misji. Składanie ofiar miało wywołać taki sam efekt, jak śmierć Jezusa. A efektem tym miało być odwrócenie się grzeszników od wszystkich grzechów.

Przysłów 4,4 Niech się twoje serce mocno trzyma moich słów, przestrzegaj moich przykazań, a będziesz żył!
Przysłów 7,2-3 Strzeż moich przykazań, a będziesz żył, strzeż mojego wskazania jak swej źrenicy! Przywiąż je do swoich palców i wypisz je na tablicy swojego serca!

Żydzi wypaczyli cały system ofiarniczy. Miał on poruszać ich serca, miał im przypominać, że konsekwencją grzechu jest śmierć, czyli przelanie krwi. To dlatego grzesznicy mieli osobiście zabijać ofiary przyprowadzane do świątyni. Krew tych zwierząt mieli czuć na swoich rękach, a przede wszystkim krew niewinnych zwierząt miała poruszać ich sumienia. Jednak Żydzi dosyć szybko zaczęli traktować składanie ofiar tak samo, jak poganie. Uważali, że składają te ofiary Bogu i uważali, że sam fakt złożenia ofiary jest wypełnieniem Bożego polecenia. Tysiące zwierząt i tysiące litrów przelanej krwi przestały na nich robić jakiekolwiek wrażenie, nie poruszały ich sumień. Uważali, że są sposobem na oczyszczenie z grzechów. Zamiast odkryć duchowe, symboliczne znaczenie tego, co nakazał im Bóg, zadowalali się dosłownym wykonywaniem Bożych poleceń. Bóg powiedział o przywiązywaniu przykazań do palców? Zaczęli robić to dosłownie. I uważali, że właśnie o to chodziło Bogu. Bóg powiedział „Nie zabijaj”, więc nie zabijali, chyba że na polecenie Boga. Odebranie życia traktowali jako grzech, ale już myślenie o zabiciu kogoś nie było przez nich uważane za coś niezgodnego z prawem. Przyjmowali dosłowne znaczenie tego wszystkiego, co polecał im Bóg.

Jednak to nie Bóg potrzebował tych wszystkich ofiar, ale grzesznicy. Przelewana krew miała poruszać serca i wywoływać niechęć do grzechu, do każdego grzechu. Kulminacją całego systemu ofiarniczego była ofiara złożona dobrowolnie przez Jezusa. I tak jak zwierzęta składane w ofierze miały poruszać serca ludzi, tak samo ofiara Jezusa miała i ma poruszać serca.

Jednak wielu chrześcijan uważa dzisiaj, że Jezus wziął na siebie nasze grzechy i został ukarany śmiercią zamiast nas. Zdejmując z nas nasze grzechy uwolnił nas od konsekwencji naszych grzechów, czyli od śmierci, ponieważ razem z grzechami wziął na siebie także śmierć, która przysługuje grzesznikom. Przyjmują dosłowne znaczenie pewnych biblijnych cytatów, mówiących o śmierci Jezusa, na przykład tych:

Rzymian 5,6 Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych
1 Koryntian 15,3 Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism

W ten sposób nie biorą pod uwagę duchowego wpływu ofiary Jezusa na ludzkie serca. Uważają tym samym, że rozwiązaniem problemu kierowcy ukaranego mandatem jest zapłacenie mandatu przez kogoś innego, a nie zmiana nastawienia kierowcy do jazdy niezgodnej z przepisami. Tymczasem w niebie znajdą się nie tyle ci kierowcy, których mandaty zostały zapłacone; co ci, którzy odrzucili swoje upodobanie do jazdy niezgodnej z przepisami i po prostu przestali otrzymywać mandaty. Oczywiście ich wcześniejsze mandaty zostały zapłacone, jednak o wiele ważniejsza była ich wewnętrzna przemiana.

Ofiara Jezusa może wpłynąć na serce grzesznika, powodując powstanie w nim niechęci i obrzydzenia do grzechu, a to prowadzi do odrzucenia grzechu. Jednak trudno jest uzyskać taki efekt, jeżeli przyjmuje się dosłowne znaczenie takich zdań, jak to: „Chrystus (…) wydał samego siebie za mnie” (Gal 2.20). Skoro Jezus wziął moje grzechy na siebie i umarł śmiercią, którą ja powinienem umrzeć, to znaczy że problem moich grzechów został rozwiązany. Wszystko co muszę zrobić, to uwierzyć w Jezusa: „Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony? A oni [Paweł i Sylas] rzekli: UWIERZ W PANA JEZUSA, A BĘDZIESZ ZBAWIONY” (Dz 16,30-31). Czy tak rzeczywiście jest? 

Rzeczywiście do zbawienia wystarczy uwierzyć w Jezusa, ale wiara w Niego to nie przekonanie o tym, że On istnieje i że jest naszym Zbawcą. Wiara w Jezusa to taki rodzaj wiary, który przekształca grzesznika w nowego człowieka. Skutkiem prawdziwej wiary jest śmierć starego i narodzenie się nowego człowieka, oczywiście nie w dosłownym, ale duchowym znaczeniu. Wiara w Jezusa to przede wszystkim właściwe zrozumienie tego, co stało się w trakcie całego pobytu Jezusa na ziemi, a czego kulminacją był krzyż Golgoty. To jest właśnie ta prawda, która jest w stanie uwolnić każdego człowieka z niewoli grzechu, ale najpierw musi zostać przyjęta do serca.

Rzymian 3,23-25 Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów

Kogo Bóg chciał „przebłagać” przy pomocy ofiary Jezusa? Może ktoś uważa, że samego siebie, że dopiero ofiara Jezusa skłoniła Boga Ojca do wybaczenie nam naszych grzechów, ale takie wyjaśnienie nie jest zgodne z Biblią. 

„Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył?” (Ez 18,23). 

Boża sprawiedliwość jest „usatysfakcjonowana” samym odwróceniem się grzesznika od jego wszystkich grzechów. Nie jest jej już potrzebna śmierć takiego człowieka, byłego grzesznika, a tym bardziej nie jest jej potrzebna „ofiara zastępcza”. Ofiara Jezusa nie miała przebłagać Boga Ojca, ale nasze kamienne serca. „Wam to Bóg najpierw, wzbudziwszy Syna swego, posłał go, aby wam błogosławił, ODWRACAJĄC KAŻDEGO Z WAS OD ZŁOŚCI WASZYCH” (Dz 3,26).

Śmierć Jezusa ma skłaniać grzeszników do odwrócenia się od grzechu, a nie zdjęcie z grzesznika odpowiedzialności za grzech; ma skłonić grzesznika do porzucenia grzechu, a nie umożliwienie mu wiecznego życia w grzechu. Grzech jest zawsze związany z indywidualnymi decyzjami ludzi. Jezus swoim życiem i śmiercią objawił nam prawdę o Bogu, o Bożej miłości, a jednocześnie objawił też prawdę o grzechu, odkrywając przed nami prawdziwe skutki działania grzechu. Nam pozostawił decyzję, czy poznając prawdę pokochamy Boga, czy też raczej wybierzemy „miłość” do grzechu.

To my sami musimy podjąć decyzję, czy podczas czytania Biblii zadowalamy się dosłownym znaczeniem pewnych fragmentów mówiących o śmierci Jezusa, czy też raczej będziemy dążyli z całych sił do odkrycia ich prawdziwego, duchowego znaczenia. To każdy z nas musi zdecydować, czy czytając zdanie „Chrystus umarł za grzechy nasze”, rozumie je tak, że Chrystus dosłownie wziął na siebie nasze grzechy i umarł za nas; czy też raczej rozumie je tak, że Chrystus umarł  Z POWODU naszych grzechów, aby swoją śmiercią poruszyć nas tak, abyśmy zapragnęli odrzucenia wszystkich grzechów.

Jaka interpretacja zadowala moje serce? Czy ta dosłowna, która nie wymaga ode mnie żadnego wysiłku w celu osiągnięcia właściwego stanu ducha, czy też raczej ta, która uświadamia mi mój beznadziejny stan, a jednocześnie daje mi nadzieję, pokazując mi Tego, który chce pomóc mi zmienić mój beznadziejny stan?

Jezus kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, ale kocha nas za bardzo, aby zostawić nas takimi, jakimi jesteśmy. Czy pozwolimy mu zrobić to, co On pragnie zrobić dla nas?

piątek, 8 listopada 2019

KIM SĄ ADWENTYŚCI DNIA SIÓDMEGO

Kim sa ADS
Adwentysci Dnia Siodmego jako kosciol wyznaja protestanckie zasady oparte tylko na Biblii (zasada Sola Scriptura), zbawienia wylacznie na podstawie laski (zasada Sola Gratia) i jedynie za posrednictwem Jezusa Chrystusa (zasada Solus Christus.) Adwentysci postrzegaja swiat jako miejsce wielkiego boju miedzy Bogiem a Szatanem, w ktory wlaczona jest cala ludzkosc. Akceptuja doktryne trojcy czyli wiare w jednego Boga w trzech osobach to jest Ojca i Syna oraz Ducha Swietego . Adwentysci wierza ze czlowiek jest zbawiony z wiary tylko dzieki ofierze Jezusa ale wiare mozna ocenic po uczynkach wiec swietuja biblijny sabat - sobote i przestrzegaja 10 przykazan dekalogu oraz dobrze czynia wszystkim . Nie praktykuja kultu swietych, obrazow i figur. Sprawuja chrzest doroslych przez zanurzenie, Wieczerze Panska ( podaja wiernym chleb i wino ) i umywanie nog jako obrzadek pokory i sluzby ( przed Wieczerza Panska ) , ale takze jako nawiazanie do powszechnego kaplanstwa wierzacych. Adwentyzm nie wyznaje niesmiertelnosci duszy, uznaje zas kondycjonalizm - niesmiertelnoscia zostana obdarzeni tylko zbawieni i beda zyli wiecznie z Jezusem na odnowionej ziemi a Szatan i niesprawiedliwi zostana zniszczeni po sadzie ostatecznym na wieki ( nie wierza w czysciec czy pieklo ) , wraz z nastaniem paruzji (drugiego adwentu) - czyli powtornego przyjscia Chrystusa w chwale . Cialu, jako swiatyni ducha nalezy sie troska, co wiaze sie z powstrzymywaniem od uzywania narkotykow w tym alkoholu, tytoniu oraz takich uzywek, jak kawa czy herbata albo wieprzowiny itp. pokarmow ktore Biblia uznaje za nieczyste ( wedlug ksiega Mojzesza ) nauka teraz potwierdza ze sa to rzeczy niezdrowe i dlatego adwentysci sa czasem jaroszami itp. choc nie jest to zasada . Adwentysci wierza ze kazdy z nas bedzie rozliczany przez Boga z tego poznania jakie mial ale wszyscy powinni starac sie poznac Biblie i zyc wedlug jej nauki a zadaniem chrzescijan jest gloszenie ewangelii slowem i czynem . Zasadniczym i unikatowym skladnikiem doktryny adwentystycznej jest wiara w nauke o swiatyni niebianskiej, w ktorej arcykaplanska sluzbe pelni Jezus Chrystus.

K ADS - https://youtu.be/rr7nPKg-zk8

"Powiedz to swiatu " o poczatkach adwentyzmu

https://vimeo.com/238892284

Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G

ps :

O Biblii i znaczeniu pismach EGW w K ADS

https://www.youtube.com/watch?v=gISmLtP5CdI&t=927s

piątek, 1 listopada 2019

Komputerowa wersja planu zbawienia

Komputery są dzisiaj prawie wszędzie. Kto z nas nigdy nie używał komputera? Kto z nas nigdy nie miał problemów, których przyczyną był źle działający komputer?

Jakie są przyczyny złego działania komputerów?

Każdy komputer składa się z dwóch elementów, fizycznych urządzeń (hardware) i oprogramowania (software). Problemy mogą się pojawiać w obu z nich.

Części z których zbudowany jest komputer zużywają się, a poza tym mogą mieć wady fabryczne, mogą też ulec uszkodzeniu na skutek działania czynników zewnętrznych (uderzenie, zalanie wodą, itp.).

Jeżeli chodzi o oprogramowanie, to są dwa rodzaje programów. Pierwszy to tak zwany system operacyjny, specjalny program, który nadzoruje pracę całego komputera. To dzięki systemowi operacyjnemu uruchomiony komputer jest gotowy do działania, czyli uruchomiania programów drugiego rodzaju, czyli programów użytkowych. Takimi programami są edytory tekstu, programy graficzne, przeglądarki internetowe i wiele innych. Problemy z oprogramowaniem mogą być związane z samym systemem operacyjnym, albo z jakimś programem użytkowym. Te pierwsze często kończą się tym, że komputer nie chce działać prawidłowo, te drugie uniemożliwiają korzystanie z jednego programu. Skąd się biorą takie problemy? Programy są tworzone przez ludzi i mogą zawierać błędy, wpływające negatywnie na pracę komputera. Są też programy tworzone specjalnie po to, aby zakłócać pracę komputera, a nazywane są wirusami komputerowymi.

Wszystkie problemy związane z komputerami możemy podzielić ze względu na ich przyczynę. Otóż problemy te mogą wynikać z:

1. fizycznej niedoskonałości części z jakich składa się komputer;
2. niezamierzonych błędów popełnionych przez programistę lub użytkownika;
3. celowego działania autora programu lub użytkownika.

Zanim przejdę do właściwego tematu muszę jeszcze o czymś powiedzieć. Do poprawnego działania komputera sprawne muszą być oba jego elementy składowe, czyli hardware i software. Obie są ważne, żadna z nich nie może „żyć” bez drugiej. Sprzęt sam z siebie nie jest w stanie nic zrobić, z kolei programy bez sprzętu nie mogą działać.

Co należy robić, aby utrzymywać komputer w dobrym stanie? Należy o niego dbać. Po pierwsze musi znajdować się w odpowiednich warunkach (temperatura, wilgotność, czystość powietrza, itp.), musi mieć zapewnione źródło zasilania energią elektryczną (właściwe napięcie, częstotliwość, moc), oraz musi mieć zainstalowany dobry system operacyjny (np. Windows, chociaż w tym miejscu niektórzy mogą stwierdzić, że jeżeli dobry, to nie Windows) oraz jakieś programy użytkowe. Ważne jest, aby były to programy pochodzące z dobrego źródła, nie zawierające błędów lub co gorsze dodatków w postaci szkodliwego oprogramowania.

Człowiek jest bardzo podobny do komputera, oczywiście nie fizycznie.

Zostaliśmy stworzeni przez Boga, który najpierw uformował ciało pierwszego człowieka, czyli hardware, a potem tchnął w to ciało „dech życia”, czyli zainstalował system operacyjny. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czyli pozwolił mu wybrać jakie chce zainstalować programy, inaczej mówiąc Bóg pozwolił człowiekowi decydować o tym, co robi. I podobnie jak robią to producenci komputerów, dał człowiekowi „instrukcję użytkownika”. Instrukcja ta mówi o różnych warunkach, jakie muszą być spełnione, aby nasze życie było zgodne z naszym przeznaczeniem.

I tak jak ma to miejsce dzisiaj, kiedy wielu ludzi wykorzystuje komputery w niewłaściwy sposób, Adam i Ewa zrobili niewłaściwy użytek z ich komputera. Popełnili błąd, którego skutkiem była dosyć radykalna zmiana warunków w jakich żyli. To tak, jakby wstawili swoje komputery do zimnego i wilgotnego pomieszczenia, nie tylko brudnego i z bardzo zanieczyszczonym powietrzem, ale też z bardzo kiepskim zasilaniem, które z czasem staje się coraz słabsze. To radykalnie zmieniło ich możliwości życia. A wszystko dlatego, że uznali za korzystne pewne zmiany w oryginalnym oprogramowaniu. Zainstalowali sobie wirusa, który od razu rozpoczął swoje niszczycielskie działanie.

Czy ludzie, którzy wymyślili komputery, od początku zakładali, że mogą one być niewłaściwie wykorzystywane? Raczej nie, ale kiedy zaczęły pojawiać się problemy, zaczęto też szukać rozwiązań. Kiedy zaczęły pojawiać się wirusy, zaczęto opracowywać programy antywirusowe.

Błąd Adama i Ewy spowodował nie tylko zmianę warunków zewnętrznych, ale wpłynął także na ich system operacyjny. Zainstalowany w nim wirus spowodował zmianę sposobu myślenia i zaczął wpływać na podejmowane przez pierwszych ludzi decyzje.

I teraz przyszedł właściwy moment aby pokazać bardzo ważną różnicę, między człowiekiem a komputerem.

O tym co robi komputer nie decyduje sam komputer, ale jego operator. Komputer nie ma świadomości, a tym bardziej wolnej woli. Robi to, co nakazuje mu program. To operator komputera decyduje o tym, jakie programy mają być zainstalowane i uruchamiane.
Od komputerów różnimy się tym, że to my podejmujemy decyzje o tym, co robimy, czyli jakie programy instalujemy i z jakich korzystamy.

Czy Bóg wiedział o wszystkich problemach, które pojawią się po stworzeniu świata? Czy Bóg wiedział, że ludzie zgrzeszą? Tak, wiedział o tym zanim nas stworzył. I zanim nas stworzył miał już przygotowany sposób rozwiązania problemu grzechu. Miał przygotowany „serwis komputerowy” działający 24/7.

Jak działa ten serwis? Ktoś mógłby powiedzieć, że chyba niezbyt szybko, ponieważ historia grzechu liczy sobie około sześć tysięcy lat, i chyba jeszcze trochę potrwa. Zastanówmy się jednak nie nad tym, jak szybko powinien działać, ale co powinien naprawić.

Jeżeli ktoś używa komputera i ten komputer bardzo często się psuje, to może problem jest nie tyle z komputerem, co z jego użytkownikiem? Może nie wykorzystuje go we właściwy sposób i należy w pierwszej kolejności zmienić sposób, w jaki jest używany komputer, zmienić nastawienie użytkownika? Jeżeli tego nie zrobimy, to problemy będą się ciągle powtarzały. Problem grzechu jest poważniejszy niż problem jednego komputera i jego użytkownika. W dobie internetu problemy przenoszą się z jednego komputera na drugi bardzo szybko. Aby skutecznie rozwiązać problem należy doprowadzić do sytuacji, gdy wszystkie komputery są we właściwym stanie, wszystkie pracują prawidłowo i żaden nie stanowi zagrożenia dla innych. Inaczej mówiąc, nie da się załatwić problemu grzechu usuwając tylko skutki jego działania. To tak, jak z gorączką. Jest ona objawem choroby, ale my często zamiast leczyć przyczynę, „leczymy” skutek, czyli stosujemy środki na obniżenie temperatury. Jednak nierozwiązany problem po jakimś czasie wróci. Skuteczny serwis to taki, który usuwa przyczyny problemów i wtedy naprawia uszkodzenia, czyli skutki. Bóg robi to cały czas, Jego serwis działa 24/7 i robi wszystko, aby usunąć prawdziwą przyczynę grzechu, czyli zmienia nasze serca. Zmienia je tak, aby przestały chcieć grzeszyć, a zapragnęły żyć w harmonii z Bogiem. Gdy tak się stanie, wtedy Bóg naprawi całą resztę.

Celem działania Bożego serwisu komputerowego jest, aby po pierwsze każdy komputer działał dobrze i był zabezpieczony przed działaniem wirusów. Po drugie jego celem jest, aby cała sieć komputerowa działał dobrze, a to będzie możliwe wtedy, gdy wszystkie komputery zostaną nie tylko naprawione, ale każdy z nich będzie miał zainstalowany program antywirusowy.

Jednak są takie komputery, których Bóg nie może naprawić, ponieważ one tego nie chcą. I dlatego pewnego dnia Bóg będzie zmuszony do tego, aby je nie tylko odłączyć od sieci, ale wyłączyć całkowicie. Zostaną one zniszczone, ponieważ sama ich egzystencja stanowi zagrożenie dla innych komputerów.

Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież są takie komputery, które działały dobrze, ale ze względu na zużycie części przestały działać. Co z nimi, przecież to nie ich wina, że nie doczekały globalnej naprawy całego systemu. Boży serwis komputerowy przewiduje też ich reanimację. Bóg przechowuje kopię zapasową każdego komputera. Taka kopia to dokładny obraz tego, jakie oprogramowanie było zainstalowane na komputerze i w jakim było stanie. Pewnego dnia Bóg wykorzysta te kopie zapasowe instalując je na całkowicie nowych komputerach. Zrobi to raz, używając do odtworzenia zniszczonych kiedyś komputerów całkowicie nowych i doskonałych części, a we wszystkich działających w tym czasie komputerów, które zostały zabezpieczone przed szkodliwym oprogramowaniem, wymieni wszystkie części na nowe i doskonałe.

To nie części z jakich składa się komputer decydują o jego osobowości, ale to w jaki sposób działa i reaguje, czyli całe oprogramowanie. Kiedy człowiek zmienia komputer na nowy, ale przenosi na nowy dokładną kopię tego, co znajdowało się na starym, to siadając do niego rozpoznaje wszystko to, co widzi na monitorze. Nie ma żadnego problemu z korzystania z nowego, chociaż widzi go pierwszy raz w życiu. Widzi go po raz pierwszy, ale czuje się tak, jakby go znał od wieków.

I w taki sposób Bóg przywróci wszystko do takiego stanu, jak był przez Niego przewidziany, gdy stwarzał świat. I nic się nie będzie więcej psuło, i nigdy nikt nie będzie tworzył wirusów komputerowych. Nie będzie już więcej śmierci, żałoby, krzyku i trudu. „A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka” (Ap 21,27). Jedyna różnica między pierwotną, doskonałą siecią komputerową a tą nową, stworzoną niejako na nowo, jest to, że nowa będzie doskonale zabezpieczona przed problemami. Tym zabezpieczeniem nie będzie doskonały program zabezpieczający, ale świadoma rezygnacja użytkowników z używania szkodliwych programów. Będzie to coś więcej niż rezygnacja, będzie to niechęć do robienia jakiejkolwiek rzeczy, która źle wpływa na komputery i całą sieć.

Od sześciu tysięcy lat Bóg stara się pokazać prawdę o tym, czym jest grzech i jakie są jego skutki. Jednocześnie objawia nam jak bardzo nas kocha i jak dużo jest gotów poświęcić dla nas. I tak jak komputer nie jest w stanie sam sobie zapewnić doskonałych warunków pracy, tak samo my nie możemy żyć, jeżeli nie korzystamy z tego, co Bóg daje nam każdego dnia, tylko dlatego, że nas kocha.

Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny (J 3,16)

To Bóg daje nam życie i podtrzymuje cały czas nasze istnienie swoim Słowem. Każdego dnia daje nam możliwość zmiany naszego charakteru, abyśmy zapragnęli życia zgodnego z „Instrukcją użytkownika”. Jednak decyzję pozostawia nam. Objawia nam doskonałość i głębokie zaangażowanie swojego serwisu komputerowego. Kto z nas zrezygnowałby z takiego serwisu, który nie tylko jest darmowy, ale też rozwiązuje absolutnie wszystkie problemy? Jest tylko jeden warunek, należy tak serwisowany komputer używać zgodnie z instrukcją.

I to ten warunek jest tak trudny do zaakceptowania przez wielu z nas. Odbierają to jako ograniczenie ich wolności. Dlaczego żaden użytkownik nie dziwi się, że nie można komputera na przykład oblewać wodą albo instalować program, który nieodwracalnie niszczy twardy dysk? A jednocześnie ci sami użytkownicy nie widzą nic złego w tym, że robią coś, co zabija ich samych? Jak wielu ludzi wiedząc o zagrożeniu i tak instaluje w swoim komputerze pewne programy, albo wchodzi na niebezpieczne strony internetowe? Robią to, ponieważ tego chcą i uważają, że uda się im uniknąć negatywnych skutków. Robią to, ponieważ chcą zaspokajać swoje nie tyle pragnienia, co pożądliwości, ponieważ tak naprawdę wiedzą że to, czego tak bardzo pragną, jest złe.

W przypadku komputerów może się to zakończyć poważną awarią, zmuszającą do poważnej i kosztownej naprawy. Jednak my nie jesteśmy komputerami. Nie możemy się „zresetować” albo przywrócić sobie „ustawienia fabryczne”. To może zrobić tylko Bóg, a i tak nie będzie nikomu instalował innego oprogramowania niż to, jakie każdy z nas zainstalował. Jeżeli dobrowolnie zrezygnujemy z używania niektórych programów, to Bóg usunie je z naszych systemów operacyjnych, wraz ze wszystkim skutkami ich działania. Jednak nasza rezygnacja jest konieczna. Jeżeli tego nie zrobimy, to nasza egzystencja skończy się pewnego dnia, ponieważ nie tylko nie będzie dla nas miejsca na nowym świecie, ale nasze serca nie będą chciały tam żyć.

I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać? (Ap 6,16-17)

Czy jestem gotowy do tego, aby zrezygnować w moim komputerze z każdego programu, o którym wiem, że jest szkodliwy? Bez tej rezygnacji Bóg nie będzie mógł dokonać niezbędnej naprawy w swoim serwisie. Czy moim pragnieniem jest uwolnienie się od takich programów?

czwartek, 31 października 2019

BIBLIA I RELIGIE O DUSZY I ŻYCIU

Biblia i religie o duszy i zyciu !

Od zarania dziejow ludzie zastanawiaja co sie dzieje z czlowiekiem po smierci ...przez wieki rozni mysliciele  i filozofowie albo prorocy odp. na to pytanie w rozny sposob ...podajac rozne argumenty i dowody ,... w zasadzie mamy trzy punkty widzenia na ten temat...

a) Wedrowka dusz ...., poglad ktory zaklada ze dusze kiedys odeszly od Boga ...upadly w grzech lub zapomnialy ze sa bogiem i zeby ponownie wrocic do Boga lub stanu doskonalosci musza odbyc caly cykl powtornych narodzin a przez to wiele sie nauczyc o sobie, Bogu i swiecie oraz niebie i czyscu lub  piekle....
ten system wierzen zaklada ze dusza w kazdym  ciele lub miejscu przebywa tylko jakis czas do chwili gdy na stale wroci do Boga albo swojej pierwotnej boskiej swiadomosci lub  rozplynie sie w  nicosci z powodu osiagniecia doskonalosci.... to nazywamy wedrowka dusz... inaczej reinkarnacja

( szkola wschodu ) np.. Indyjskie Wedy... dusza czlowieka moze wcielac sie w cialo ludzkie ale tez zwierzece i roslinne itp.

 ( szkola zachodnia, inaczej Grecka ) zaklada ze dusza czlowieka wciela sie tylko w cialo ludzkie a zwierzeta i rosliny maja dusze zbiorowa ktora pozniej dzieli sie na dusze ludzkie
 dlatego  rozne plemiona np. Indianie oddaja czesc zwierzecym totemom ktore symbolizuja ducha plemienia

 ( jest tez szkola Egipska)  ktora uczy ze dusza sama decyduje w jakim ciele chce sie narodzic ...

, poza tym... reinkarnacji podlegaja nie tylko ludzie ale wszyscy... nawet bogowie ...

Starozytne misteria np. Dionizosa lub Orfeusza albo Ozyrysa tez uczyly o wedrowce dusz podobnie bylo w poganskiej religii Celtow itp.

W tym systemie wierzen nie ma za bardzo miejsca np. na nauke o zbawcy czy zmartwychwstaniu bo jest ono tu niepotrzebne a o wszystkim decyduja nasze uczynki poniewaz za nie otrzymujemy nagrode lub kare w kazdym miejscu i czasie gdy sie odradzamy.. dlatego ten system wierzen byl i jest obecny w poganskich religiach i nie mozna go latwo pogodzic z takimi religiami jak Judaizm czy Chrzescijanstwo albo Islam .

Wazna uwaga !

Pierwotnie Zydzi i chrzescijanie wierzyli ze dusza to inaczej czlowiek ( wedlug ksiag Mojzesza dusza jest we krwi ) sladem tego pogladu jest ludowe powiedzenie ze np. w jakies wiosce mieszka 100 lub 500 dusz czyli ludzi , ale z czasem pod wplywem greckim w obu religiach uznano ze dusza lub duch moze zyc bez ciala po smierci ale  chrzescijanstwo w wiekszosci dzis nie wierzy w reinkarnacje choc w wedrowke duszy wierzyli Gnostyccy chrzescijanie np. Katarzy a teraz sa to Rozokrzyzowcy a w Judaizmie sa to czesto zwolennicy Kabaly czy w Islamie zwolennicy Sufizmu...
 Na temat co to jest lub bedzie ..niebo albo  pieklo ( np. czy pieklo bedzie to miejsce wiecznych meczarni lub tylko wiecznej smierci niesprawiedliwych i demonow )  albo czy istnieje czysciec.......w chrzecijanstwie trwaja dyskusje do dzis  podobnie jest w judaizmie i islamie !

b) Religie wierzace w jednego Boga i zmartwychwstanie ludzi oraz sprawiedliwy sad ostateczny na koncu swiata ( glownie chodzi tu o Judaizm i Chrzescijanstwo czy Islam itp. )

Dzis wielu wierzy ze kazdy czlowiek spi i czeka na zmartwychwstanie i sad w grobie ( przynajmniej taka jest nauka Biblijna wedlug SJ czy Adwentystow itp. )  ktorzy wtedy albo dostapia wiecznego zycia albo unicestwienia na zawsze ....

Innie  wyznania przyjely ....pewnie pod wplywem mysli greckiej np nauki Platona ....ze dusza ludzka po smierci oddziela sie od ciala i idzie do nieba lub piekla i tam przebywa az do dnia zmartwychwstania i osadzenia sprawiedliwie przez Boga wszystkich ludzi.... ktorzy wtedy albo dostapia wiecznego zycia albo meki wiecznej na zawsze ....

 Jak widac w oficjalnym chrzescijanstwie itp. religiach pod wplywem wymieszania sie pojec chrzescijansko-poganskich doszlo z czasem  do zamieszania w tej kwestii  dlatego warto poznac Biblie i historie religii i dokladnie samemu zbadac ten temat.

c) Mamy jeszcze poglad materialistyczny ktory zaklada ze czlowiek zyje tylko tu i teraz ....ale trzeba wtedy zignorowac lub inaczej wyjasnic wierzenia i doswiadczenia wszystkich ludow i roznych swietych pism od czasow pierwotnych do dzis ....


Zrodla tego opracowania to rozne ksiazki i pisma religijne oraz historyczne itp. z mojej domowej biblioteki np.ksiazki Swiatopoglad Rozokrzyzowcow Max Hendel , Ewangelia  Wodnika  itd. oraz  Biblia itp.

material opracowal   Tomasz G


Ps :

Swieto Wszystkich Swietych a Zaduszki. Czym roznia sie wedlug tradycji

W Swieto Wszystkich Swietych Kosciol wspomina zarowno kanonizowanych i beatyfikowanych, jak i nieznanych swietych.
Uroczystosc ta wprowadzil w IX wieku papiez Grzegorz IV.
Wczesniej 1 listopada wspominano meczennikow, ktorzy oddali swoje zycie dla wiary w Chrystusa.
Z kolei Dzien Zaduszny zapoczatkowal w X wieku sw. Odilon, benedyktyn, ktory chcial stworzyc przeciwwage dla poganskiego kultu zmarlych.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Potop i jego echa w ludzkiej pamieci - Czyli potop a swieto zmarlych

http://www.youtube.com/watch?v=zYIUzORyqRE


środa, 30 października 2019

BIBLIA A ŻYCIE WIECZNE I ŚWIĘTO ZMARŁYCH

Post użytkownika Tomasz Grzesikowski opublikowany na stronie grupy Forum Adwentystów  „Biblia a zycie wieczne i swieto zmarlych ... Stary Testament ani razu nie uzywa slowa ,,niesmiertelnosc", poniewaz Izraelici nie akceptowali idei niesmiertelnej duszy, dopoki nie ulegli wplywom hellenskim w ostatnich wiekach p.n.e. Wiara w niesmiertelna dusze ma swoje korzenie w slowach weza, ktorymi zwiodl Ewe, mowiac: ,,Na pewno nie umrzecie" (Rdz 3:4). Everett Ferguson, znawca judaizmu i epoki wczesnochrzescijanskiej, napisal: ,,Chrzescijanska nadzieja na zycie po smierci, czesto wyrazana jest slowami 'niesmiertelnosc duszy' - fraza, ktora nigdy nie pojawia sie w Pismie Swietym. Biblijna doktryna jest nauka o zmartwychwstaniu. 'Niesmiertelnosc duszy' jest jedynie wynikiem powiazania platonskiej tradycji z idea zmartwychwstania w pismach ojcow Kosciola Niesmiertelnosc duszy trudno pogodzic z doktryna o zmartwychwstaniu, ktora jest fundamentalna dla chrzescijanstwa. Filozofowie greccy, ktorzy propagowali bezwarunkowa niesmiertelnosc czlowieka to rozumieli, dlatego na Areopagu przerwali kazanie apostola Pawla, kiedy doszedl do cielesnego zmartwychwstania (Dz 17:32), poniewaz w ich zrozumieniu zycie wieczne polegalo na uwolnieniu duszy od ciala. Wielu wczesnochrzescijanskich teologow i przywodcow wywodzilo sie z greckiego kregu kulturowego, przyjmujac bezwarunkowa niesmiertelnosc bez weryfikacji tej idei w Biblii. Do niedawna podobnie bylo wsrod chrzescijanskich myslicieli, ale odkad zaczeto badac te kwestie, niejeden teolog przyjal biblijna nauke o smiertelnosci duszy i warunkowej niesmiertelnosci, w tym miedzy innymi tacy znani teolodzy jak John Stott, Clark Pinnock czy Oscar Cullmann Pieklo to inaczej grob bo przeciez nawet w modlitwie pt Wierze w Boga na kazdej mszy mówi sie "Jezus Chrystus- zostal umeczon pod pontskim Pilatem, ukrzyzowan, umarl i pogrzebion; zstapil do piekla trzeciego dnia zmartwychwstal ( czyli Jezus powstal z piekla to jest z grobu ) wstapil na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogacego; stamtad przyjdzie sadzic zywych i umarlych " A Ogien Wieczny przy koncu czasu ma trwac tylko tak dlugo, aby zniszczyc szatana i tych, ktorzy poszli za nim. Jak zatem rozumiec teksty biblijne mowiace o karze trwajacej ,,na wieki"? Najlepiej poszukac ich wyjasnienia w Biblii. W liscie Judy czytamy, ze Sodoma i Gomora ,,stanowia przyklad kary ognia wiecznego" (Jud 7). ,,Ogien wieczny" strawil te miasta, a jednak od dawna juz nie plonie! Pokazuje to, ze slowo ,,wieczny" nie odnosilo sie do czasu trwania ognia, lecz do jego konsekwencji, ktore w przypadku ognia gehenny beda wieczne. Pierwotnie Zydzi i chrzescijanie wierzyli ze dusza to inaczej czlowiek ( wedlug ksiag Mojzesza dusza jest we krwi ) sladem tego pogladu jest ludowe powiedzenie ze np. w jakies wiosce mieszka 100 lub 500 dusz czyli ludzi , ale z czasem pod wplywem greckim w obu religiach uznano ze dusza lub duch moze zyc bez ciala po smierci Tak dlugo, jak czlowiek zyje, mysli i dziala, mowimy o nim, ze jest dusza - istota zyjaca. W momencie smierci nastepuje odwrotnosc procesu stworzenia. Pismo Swiete tak opisuje te odwrotnosc: "Wroci sie proch do ziemi, tak jak nim byl, duch zas wroci sie do Boga, ktory go dal" (Kazn. Sal. 12,7). Dech zywota uczynil czlowieka zyjacym. Teraz, gdy Bog zabiera dech zywota, czyli zycie, cialo, czyli materia, podlega procesowi rozkladu - wraca do ziemi, skad zostalo wziete zgodnie ze slowami Bozymi: "bo prochem jestes i w proch sie obrocisz" (I Mojz 3,19). Bardzo wyraznie o tym pisal takze prorok Ezechiel mowiac: "Dusza, ktora grzeszy, ta umrze" (Ezech. 18,20 BG). A wiec dusza, czyli zyjacy, myslacy, rozumny czlowiek, jezeli grzeszy, a wszyscy ludzie takimi sa, podlega wyrokowi smierci jako zaplacie za grzech i musi umierac Warto przypomniec, ze katolicki dogmat o mekach czysccowych zostal ustanowiony w kosciele Rzymsko-katolickim jako dogmat dopiero okolo roku 1100 n.e. Inne koscioly chrzescijanskie np. Protestanckie czy Prawoslawne nie wierza w czysciec . W temacie tego co to jest lub bedzie pieklo , maja one tez rozne stanowiska , pamietamy ze i dogmat o wiecznym piekle w kosciele Rzymsko-katolickim zostal uznany oficjalnie w sredniowieczu i to nie bez sporow nawet miedzy samymi duchownymi ! Potop a swieto zmarlych W starozytnosci niemal wszystkie kultury obchodzily Swieto Zmarlych na poczatku listopada. Czy w ten sposob pierwsi ludzie upamietniali globalny kataklizm, ktory pogrzebal ich swiat w czasach Noego? Starozytni Egipcjanie, Fenicjanie, Asyryjczycy, Zydzi, Persowie, a takze mieszkancy dawnych Indii, Europy, Meksyku i Peru obchodzili na poczatku listopada Dzien Smierci polaczony z Nowym Rokiem. Frederick Filby, badacz dawnych tradycji, napisal: ,,Stary swiat zginal w listopadzie, a w rok potem w tym samym miesiacu zaczela sie nowa era. Oba te wydarzenia zakorzenily sie w pamieci ludzkosci. Odtad listopad kojarzy sie ludziom na calym swiecie z Dniem Zmarlych, a w wielu starozytnych kalendarzach takze z Nowym Rokiem, choc ta data nie ma uzasadnienia w przesileniu slonecznym, zrownaniu dnia z noca, czy w innym astronomicznym zjawisku" Wedlug biblijnej chronologii, potop zaczal sie 17. dnia drugiego miesiaca (Rdz 7:11). Miesiac ten nazywano Marheszwan, albo Bul (1Krl 6:38)[2]. Drugi miesiac zaczynal sie w polowie pazdziernika, a zatem 17. dzien tego miesiaca wypadal na poczatku listopada (Wj 34:22; 23:16)[3]. Wydaje sie, ze Swieto Zmarlych jest pamiatka rozpoczecia potopu, a Nowy Rok jego zakonczenia, gdyz w rok po potopie ludzie wyszli z Arki, aby rozpoczac zycie od nowa na ziemi. W starozytnosci te swieta obchodzono jedno po drugim na przelomie pazdziernika i listopada. Czy mozemy wykorzystac Swieto Zmarlych ku dobremu? Tak, bo mozemy opowiedziec naszym znajomym o sadzie Bozym, ktory zaskoczyl ludzkosc za dni Noego, kiedy to ostala sie tylko jedna rodzina, gdyz byla wierna Slowu Bozemu. Podobny sad przyjdzie na ten swiat przy powtornym przyjsciu Jezusa Chrystusa, kiedy znow tylko garstka okaze sie wierna przykazaniom Bozym (Ap 12:17; 14:12). Jezus powiedzial: ,,A jak bylo za dni Noego, tak bedzie i za dni Syna Czlowieczego" (Lk 17:26). Czy jestes juz dzis gotowy na Jego powtorne przyjscie i zmartwychwstanie sprawiedliwych oraz zycie wieczne z Jezusem ? Filip. 3:20-21 20. Nasza zas ojczyzna jest w niebie, skad tez Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, 21. Ktory przemieni znikome cialo nasze w postac, podobna do uwielbionego ciala swego, ta moca, ktora tez wszystko poddac sobie moze. 1 Tes. 4:15-17 15. A to wam mowimy na podstawie Slowa Pana, ze my, ktorzy pozostaniemy przy zyciu az do przyjscia Pana, nie wyprzedzimy tych, ktorzy zasneli. 16. Gdyz sam Pan na dany rozkaz, na glos archaniola i traby Bozej zstapi z nieba; wtedy najpierw powstana ci, ktorzy umarli w Chrystusie, 17. Potem my, ktorzy pozostaniemy przy zyciu, razem z nimi porwani bedziemy w oblokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze bedziemy z Panem. (BW) Jonatan D Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G ps : Zycie, niesmiertelnosc i wiecznosc - wyklad pastora Marka Rakowskiego https://youtu.be/7YAZb8l_jZU Apel o rozwage na grobach ... ojca Grzegorza K ... https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/apel-o-grzegorza-kramera-na-wszystkich-swietych-zamiast-na-znicze-wydaj-na/6jh3yhd”.
6 godz.

wtorek, 22 października 2019

Jak rozpoznać prawdziwe posłuszeństwo?

Rzymian 3,10 Nie ma ani jednego sprawiedliwego

Rzymian 6,23 Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć

Jana 8,34-36 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie

1 Tesaloniczan 2,13 A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa

Galacjan 2,19-20 Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu. Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie

Galacjan 5,13 Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości

Galacjan 5,22-24 Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami

Galacjan 5,19-21 Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta,  bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą

Jana 17,3 A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś

Jana 14,15 Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie

1 Jana 3,8-9 Kto popełnia grzech, z diabła jest (…). A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził.

Hebrajczyków 6,4-6 Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko

2 Piotra 2,20-22 Jeśli bowiem przez poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa wyzwolili się od brudów świata, lecz potem znowu w nie uwikłani dają im się opanować, to stan ich ostateczny jest gorszy niż poprzedni. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie

* * * * *
 
O czym mówią te cytaty?

Mówią one o tym, kim jesteśmy i kim możemy się stać, jeżeli poddamy się działaniu Bożego planu zbawienia. Mówią też co się z nami stanie, jeżeli tego nie zrobimy.

Jesteśmy grzesznikami i jeśli nasz stan nie ulegnie zmianie, to umrzemy drugą, wieczną śmiercią.

Jesteśmy grzesznikami, co oznacza, że jesteśmy niewolnikami grzechu. Jako niewolnicy grzechu mamy szansę zmiany, ponieważ jest Ktoś, kto może nas uwolnić z tej niewoli. Tym Kimś jest Jezus Chrystus.
Niewolnik to ktoś, kto czuje się zmuszany do robienia czegoś, czego nie chce robić. Taka osoba może zostać uwolniona i w ten sposób przestaje być niewolnikiem grzechu, stając się wolnym człowiekiem.
Jednakże, jeżeli ten, kto jest niewolnikiem, traci chęć i pragnienie wolności, ponieważ zbyt mocno związał się ze swoją niewolą i nie może już sobie nawet wyobrazić innego życia, to z niewolnika w domu niewoli staje się domownikiem tego domu, staje się synem właściciela domu, synem grzechu.
I pozostanie tym synem na zawsze.

W jaki sposób Syn, Jezus Chrystus, może uwolnić niewolnika?
Objawiając mu Prawdę, która znajduje się w Bożym Słowie, którą ten niewolnik musi przyjąć do swojego serca jako Boże Słowo, a nie ludzkie. Jeśli to zrobi, to znaczy przyjmie i zaakceptuje objawioną mu prawdę, wtedy ta Prawda będzie w nim skutecznie działać, zmieniając go z niewolnika w wolnego człowieka.
Tą prawdą jest wiedza o Bogu, ale nie wiedza w postaci faktów czy informacji. One są ważne, ale tylko dlatego, że dzięki nim można nawiązać bliskie relacje z Bogiem. Te bliskie relacje to miłość do Boga. 
Tylko miłość do Boga może sprawić, że człowiek zaczyna żyć zgodnie z Bożymi wymaganiami, zgodnie z Bożym Prawem, co oznacza, że może żyć w posłuszeństwie Bogu, żyć i nie grzeszyć. Nie ma prawdziwego posłuszeństwa bez miłości.  Prawdziwe posłuszeństwo jest rezultatem miłości do Boga.

Człowiek zostaje uwolniony nie po to, aby żył tak, jak poprzednio, aby zaspokajać pożądliwości ciała, czyli po to, aby nadal grzeszył; ale po to, aby w jego życiu objawiał się coraz obfitszy owoc Ducha. Uwolnienie związane jest z całkowitą zmianą charakteru, zmianą którą można porównać ze śmiercią. Stary charakter zostaje ukrzyżowany i rodzi się nowy, bardzo podobny do charakteru Chrystusa. Dlatego po uwolnieniu człowiek zaczyna żyć tak, jakby to Jezus żył na jego miejscu.

Co wskazuje na to, że człowiek stał się wolny?
Całkowity zanik „uczynków ciała” i objawienie „owocu Ducha”. Objawienie jakiegokolwiek uczynku ciała świadczy o tym, że proces uwalniania jeszcze się nie zakończył i taki człowiek nadal jest niewolnikiem grzechu.

Uwolnienie z niewoli grzechu może też być porównane do narodzin nowego człowieka. Pomimo tego, że jest to ten sam człowiek, to zmiany jakie w nim zaszły są tak radykalne, że stał się on całkowicie inną osobą. Gwarancją utrzymania stanu wolności jest utrzymywanie w sercu zasianego tam przez Boga „Bożego posiewu”. 

I chociaż ta zmiana już zaszła w życiu człowieka, to nadal ma on wolną wolę i może cofnąć te zmiany, jeżeli wróci do poprzedniego życia, czyli wróci do domu niewoli. Jednak taki człowiek nie stanie się ponownie niewolnikiem grzechu, a synem grzechu. Taki powrót praktycznie zamyka mu drogę do wolności. Stał się synem grzechu. Biblia przedstawia stan takiego człowieka jako beznadziejny.


Czy szatan spokojnie patrzy na realizację planu zbawienia?

Raczej nie, on robi wszystko co może, aby w jakiś sposób powstrzymać nas od realizacji tego planu. W jaki sposób próbuje osiągnąć swój cel?
Przede wszystkim przez zniekształcanie Prawdy, co można porównać do pokazywania Prawdy w krzywym zwierciadle.
Ludzie patrząc na taki fałszywy obraz mają złudzenie, że zostali już uwolnieni i że nie są już niewolnikami. Jak to działa?
Szatan swoim krzywym zwierciadłem zniekształca znaki, które wskazują na stan niewoli i stan wolności. Ludzie, którzy są nadal niewolnikami myślą, że już nimi nie są, ponieważ nie znają prawdziwego znaczenia widocznych dla nich znaków. Widzą w swoim życiu coś, co nazywają „owocem Ducha”, ale nie wiedzą, że jest to tylko falsyfikat, a nie oryginał. 
Z kolei widoczne dla nich „uczynki ciała” nie są przez nich rozumiane jako znaki pozostawania w niewoli.

W ten sposób wielu ludzi, uważających się za Chrześcijan, wierzy w to, że są posłuszni Bogu. Żydzi w taki właśnie sposób myśleli kiedyś o sobie. Byli przekonani, że wierzą w Boga i że przestrzegają Jego przykazań. Wierzyli, że są posłuszni Bogu.

Czy mieli rację?
Dlaczego tak myśleli?

Z powodu działań szatana, który wykorzystując ich wady charakteru i używając swojego „krzywego zwierciadła” zachęcił ich do zaakceptowania w ich sercach fałszywego obrazu Boga i Jego wymagań. W ten sposób, chociaż byli oni pewni, że kochali Boga, to tak naprawdę kochali fałszywy obraz Boga. Taka miłość nie zmienia charakteru człowieka na podobieństwo charakteru Chrystusa, a tym samym nie przystosowuje człowieka do Bożych wymagań.

Czego Bóg wymagał od Żydów i czego Bóg wymaga dzisiaj od nas?

Co Bóg powiedział do Żydów, kiedy znajdowali się pod górą Synaj? Sprawdźmy to w Księdze Wyjścia.

A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia. A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim. I przyszedł Mojżesz, i zwołał starszych ludu, i przedstawił im te wszystkie słowa, które Pan mu nakazał. Wtedy cały lud odpowiedział razem, mówiąc: Uczynimy wszystko, co Pan rozkazał. A Mojżesz powtórzył Panu słowa ludu (Wyjścia 19,5-8)

Jakie były (I nadal są) Boże wymagania? Żydzi (a teraz my) mieli pilnie słuchać głosu Boga i przestrzegać przymierza.

Jaki jest sens tych słów?

Wyjaśnienie znajduje się w Biblii. Kiedy Mojżesz ponownie tłumaczył Żydom Boże prawo, powiedział o Bożych wymaganiach:

Teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy, abyś przestrzegał przykazań Pana i jego ustaw, które Ja ci dziś nadaję dla twego dobra (Powtórzonego Prawa 10,12-13)

Słuchanie głosu Boga i przestrzeganie przymierza to „przestrzeganie przykazań Pana i jego ustaw”. W tym fragmencie ważne jest nie tylko to, że wskazuje on na konieczność przestrzegania przykazań, ale przede wszystkim to, że Bóg mówi w jaki sposób przykazania mogą być przestrzegane! 
Warunkiem prawdziwego posłuszeństwa jest miłość do Boga. Tylko dzięki miłości człowiek może służyć Bogu z całego serca i z całej duszy.

Abyś go miłował

Jana 14,15 Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie

W jakim stanie musi być serce człowieka, aby mógł on służyć Bogu „z całego serca”? Musi zostać obrzezane.

Obrzeżcie więc nieobrzezkę waszego serca, a waszego karku już nie zatwardzajcie (Powtórzonego Prawa 10,16)

Z serca musi być usunięte każde przywiązanie do tego, co złe, co nie pochodzi od Boga. Czy człowiek może to zrobić sam? Nie, ale jeżeli tego pragnie, jeżeli chce żyć w obecności Boga, to On zrobi to:

I obrzeże Pan, Bóg twój, twoje serce i serce twego potomstwa, abyś miłował Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej, abyś żył (Powtórzonego Prawa 30,6)

Takie pragnienie może się pojawić tylko wtedy, gdy człowiek przestanie kochać samego siebie, a zacznie kochać Boga. Tylko wtedy Bóg może zmienić człowiekowi charakter, dając mu nowe serce, które myśli i czuje inaczej. 

Poznanie Prawdy, która uwalnia z niewoli grzechu, związane jest ze zdobywaniem wiedzy, ale tylko jeden jej rodzaj może dać człowiekowi wolność.
Wiedza, która jest nam potrzebna, to wiedza o Bogu.
To wiedza o tym, jak bardzo Bóg kocha nas, grzeszników.
To wiedza o tym, co Bóg jest gotowy zrobić dla nas.
Bóg dał nam Biblię właśnie po to, abyśmy tę wiedzę mogli w niej znaleźć i dzięki temu poznać Go i przede wszystkim pokochać Go.

Kiedy czytamy Biblię i poznajemy różne fakty, kiedy budujemy naszą biblijną wiedzę, ale ta wiedza nie powoduje, że zaczynamy kochać Boga, to cała ta wiedza jest całkowicie bezwartościowa. Taka wiedza powoduje jedynie, że rośnie nasza duma i pycha, ale nie zmienia naszych charakterów.
Tylko taka miłość, która czyni nas gotowymi do poświęcenia absolutnie wszystkiego dla Boga, jest tą miłością, której potrzebujemy.

Biblia to historia tego, jak kochający Bóg objawia ludziom samego siebie. Jeśli czytając Pismo Święte nie widzimy tego, to znaczy, że wciąż jesteśmy ślepi, że nadal jesteśmy niewolnikami grzechu, lub co gorsze, staliśmy się domownikami domu niewoli, synami grzechu.

Bóg jest miłością i jego pragnieniem jest, abyśmy kochali nie tylko Jego, ale abyśmy także kochali się nawzajem.

1 Jana 5,2 Po tym poznajemy, iż dzieci Boże miłujemy, jeżeli Boga miłujemy i przykazania jego spełniamy

Przestrzeganie przykazań, czyli prawdziwe posłuszeństwo, nie jest możliwe bez miłości. Tylko miłość ma moc, która uodparnia człowieka na działanie wszelkich pokus.
Tylko miłość do Boga daje człowiekowi moc, która jest potrzebna do bezgrzesznego życia.
Tylko miłość do Boga sprawia, że człowiek nienawidzi wszystko to, co jest związane z grzechem (ale nie grzeszników).
Tylko miłość do Boga może całkowicie uwolnić człowieka od grzechu.
I ta sama miłość jest jednocześnie gwarancją, że człowiek nigdy nie wróci do domu niewoli. Bo jak człowiek może dobrowolnie wrócić do czegoś, co powoduje obrzydzenie, niechęć, awersję, niesmak czy też nienawiść?

Czy kocham Boga w taki sposób? Czy pozwoliłem Bogu obrzezać moje serce? Czy moje serce zostało oczyszczone z przywiązania do tego, co złe?

Może wciąż odczuwam pewne braki w mojej miłości do Boga, może jest jeszcze coś, czego nie chcę odrzucić i nadal czuję przywiązanie do czegoś, o czym doskonale wiem, że jest złe, ale nie potrafię tego odrzucić. Może nie wiem co powinienem zrobić, aby mój charakter stał się podobny do charakteru Boga.

To co jest potrzebne aby naprawdę kochać Boga, to pokora.

Jak człowiek może stać się pokorny? Musi patrzeć na Boga i jednocześnie porównywać się z Nim. Musi z jednej strony zobaczyć jak wspaniały jest Bóg, a z drugiej strony poznać swój beznadziejny stan. I w takim momencie każdy człowiek ma dwa wyjścia.

1. Jego pragnieniem staje się życie z takim Bogiem, ale świadomość tego, kim jest, popycha go ukorzenia się przed Bogiem, wyznania swojej grzeszności, bezradności i bezsilności. To jest właśnie pokora, która otwiera drzwi serca na przyjęcie Bożej miłości.

2. Człowiek może też po prostu odwrócić się od Boga, jeżeli poznana Prawda nie spowodowała powstania pragnienia życia z Bogiem, pragnienia życia z tym, który jest „Pragnieniem wieków”. Zamiast pokory w takim człowieku rośnie pycha i duma. Serce staje się coraz twardsze i zamknięte, a zamiast miłości, rozkwita w nim egoizm.

Czy mam w sobie taką pokorę i pragnienie odrzucenia wszystkiego, co rani Tego, który dał mi wszystko, wliczając w to Jego samego?

Brak pokory prowadzi do egoizmu, brak pokory rozwija takie cechy charakteru jak arogancja, duma, pycha, samowystarczalność, gniew, agresja, itp.
Rozwój tych cech jest możliwy, jeżeli serce człowieka jest wypełnione złymi rzeczami, kiedy nie zostało jeszcze obrzezane. Wady charakteru są rezultatem posiadania niewłaściwych priorytetów, które są niezgodne z Bożym prawem.

Jakie jest rozwiązanie tego problemu?

Osiągnięcie takiego stanu, w którym całkowicie zanikła chęć robienia tego, co złe, chęć grzeszenia, a na jej miejscu pojawiła się niechęć i wstręt do grzechu.

Kiedy w człowieku rodzi się niechęć i wstręt do czegoś?
Kiedy to „coś” niszczy to, co człowiek lubi lub kocha. Dlatego bardzo ważne jest to, co człowiek kocha.

Czy jego miłość skierowana jest na zewnątrz, to znaczy kocha ludzi (rodziców, rodzeństwo, męża, żonę, przyjaciół, sąsiadów, itp.)? Jeżeli tak, to taki człowiek nienawidzi to, co niszczy tych, których kocha, czuje wstręt do grzechu, który tych, których kocha, prowadzi do wiecznej śmierci. 

 Ale może jego miłość skierowana jest do wewnątrz? Taki człowiek podejmując decyzje kieruje się przede wszystkim własnym dobrem i nie myśli o innych. Kocha samego siebie, ale ten rodzaj miłości nie pochodzi od Boga. Jest to egoizm, główna cecha charakteru szatana.


Podam pewien przykład, który wyjaśni w jaki sposób w człowieku rodzi się niechęć.

Lubię oglądać mecze piłki nożnej. Wyobraźmy sobie, że w trakcie oglądania jakiegoś ciekawego meczu przychodzi do mnie moje kilkuletnie dziecko i prosi mnie, abym się z nim pobawił.
Co robię?
 Może mówię mu, że zrobię to jak tylko skończy się mecz, a może przestaję oglądać ten mecz i idę pobawić się z dzieckiem?
Moja decyzja zależy od tego co jest w moim sercu, czy jest w nim miłość czy egoizm.

Ale to nie wszystko, ponieważ o wiele ważniejsze od tego co robię, jest to co chcę robić.
Gdybym był dobrym ojcem, to moim pragnieniem byłoby spędzanie czasu razem z dzieckiem (a tak na marginesie, to pragnieniem Boga jest spędzanie czasu z nami). A wtedy odrzuciłbym nie tyle to, co jest mniej ważne, ale przede wszystkim to, co próbuje mnie oddzielić od tego, kogo kocham. Gdybym był takim ojcem, to nawet nie zacząłbym oglądania meczu, ponieważ ważniejsze byłoby dla mnie spędzanie czasu z dzieckiem.

Ale wyobraźmy sobie, że nie jestem dobrym ojcem i odpowiadam dziecku, że pobawię się z nim po meczu. Dziecko odchodzi, ale ponieważ nadal odczuwa potrzebę spędzania czasu ze mną (co oznacza, że jeszcze mnie kocha), przychodzi ze swoją prośbą po raz drugi, i może trzeci i czwarty (i znowu tak na marginesie, robi to samo, co Bóg robi dla nas).
Jaka jest wtedy moja reakcja?

Są dwie możliwości.

1. Ponieważ wciąż chcę oglądać mecz, to staje się bardziej stanowczy i zmuszam dziecko do tego, aby mi dało spokój. Być może moja stanowczość zaczyna zmieniać się w agresję. W taki sposób pokazuję, że bardziej kocham siebie niż moje dziecko. Mój egoizm rośnie i coraz bardziej dominuje nade mną, a prawdziwa miłość zanika we mnie.

2. W pewnym momencie uświadamiam sobie, że przecież to jest moje dziecko, które kocham. Zaczynam rozumieć, że moją decyzją ranię jego uczucia i dzięki miłości do dziecka odrzucam to, co mnie od niego separuje. Jestem szczęśliwy, że mogę poświęcić czas mojemu dziecku. Moja miłość rośnie i wzmacnia się, a egoizm maleje. 

A co, jeżeli mówię sobie, że wprawdzie chcę obejrzeć mecz, ale jako ojciec muszę zająć się dzieckiem, po czym to robię?
W miłości nie ma słowa „przymus”. Tak naprawdę taka decyzja jest wyborem opcji nr 1. Mój egoizm ukrył się, ale nadal jest zakorzeniony w sercu i nie tylko nie znika, ale rośnie. Nie widzę tego, że moje pragnienia są niewłaściwe, nie widzę ani mojego problemu ani jego prawdziwego źródła. Winę za powstały problem zrzucam na dziecko. Mój egoizm, chociaż ukryty, nadal się rozwija a miłość zanika.

Jaki jest powód takiego zachowania? Mam niewłaściwy obraz doskonałego ojca. Mam niewłaściwe pojęcie o tym, co to znaczy być dobrym ojcem. I każda następna zła decyzja tylko pogłębia mój stan. Im gorszym staję się ojcem, tym trudniej jest mi to zmienić.
Wszystko dlatego, że mam niewłaściwy punkt odniesienia, nie mam dobrego wzorca, z którym mógłbym się porównać.


Cała historia ludzkości to historia możliwości, jakie Bóg dawał każdemu człowiekowi, objawiając mu prawdę, dając każdemu szansę na pokochanie Go. Historia ludzkości to także historia działań podejmowanych przez szatana, który robił wszystko, aby zachęcić ludzi do odrzucenia możliwości poznania Boga, poznania Prawdy. Dzisiaj widzimy dalszy ciąg tej historii. Nic się nie zmieniło, nadal jesteśmy pod wpływem jednej z dwóch istniejących mocy, jesteśmy pod wpływem Boga albo szatana. I jeśli ktoś nie jest pod wpływem Boga, jeśli nie jest posłuszny Bogu, to jest pod wpływem szatana i to jemu jest posłuszny, nawet jeżeli deklaruje swoje posłuszeństwo Bogu.

Kto kieruje moim życiem? Komu jestem posłuszny? Kogo tak naprawdę kocham?
Czy Bóg naprawdę jest dla mnie najważniejszy? Czy jestem gotowy, aby oddać mu nie tylko jedną godzinę dziennie, oraz kilka godzin siódmego dnia tygodnia, ale cały mój czas?
Czy jestem gotowy, jak Abraham, do bezwarunkowego wypełniania Jego woli? Czy znam Jego wolę? 

Komu jestem posłuszny i czy moje posłuszeństwo jest zgodne z tym wzorem, jaki objawia nam Biblia?