piątek, 15 listopada 2024

Błogosławieni Którzy Uwierzyli

 

Błogosławieni, którzy uwierzyli

Felieton do Szkoły Sobotniej na 16 listopada 2024

Czego potrzebujesz, aby uwierzyć?

W mojej pastoralnej pracy spotkałem ludzi, którzy posiadali coś, co można by nazwać wrodzoną duchową osobowością lub duchowymi cechami, których nie mogli zmienić. Posiadali olbrzymie pokłady wiary i zdolności wierzenia w rzeczy, w które wiele innych osób nie potrafiłoby uwierzyć. Inni z kolei mieli trudności z uwierzeniem nawet w najprostsze rzeczy i chociaż chcieli mieć więcej wiary, byli sceptykami, ponieważ odkryli, że nie mogą wykrzesać więcej wiary. Te dwie różne grupy ludzi potrzebują różnych sposobów, aby zdobyć większą i głębszą wiarę.

W Ewangelii Jana możemy zauważyć ciekawe napięcie pomiędzy wiarą zbudowaną na podstawie dowodów - znaków, a wiarą, która pojawia się bez obserwowania dowodów - znaków. Z jednej strony Jan eksponuje znaki, których dokonał Jezus, aby ludzie mogli uwierzyć, że jest On Mesjaszem. Z drugiej strony Jezus gani tych, którzy domagają się znaków, a ci, którzy uwierzyli bez zewnętrznych świadectw, są uważani za błogosławionych.

Oświadczenie Jezusa, że istniał przed Abrahamem, zapisane w Jn 8,58, ma ogromne znaczenie. Jeśli cofniemy się do wersetu 21, zauważymy, że Żydzi kwestionowali tożsamość Jezusa. Kiedy powiedział do nich: „Ja odchodzę, a wy mnie szukać będziecie ….”, źle zrozumieli Jego słowa i myśleli, że może chce odebrać sobie życie. W wersecie 25, Żydzi postawili kluczowe pytanie: „Kimże ty jesteś?”. Uważam, że każda wierząca osoba musi stale zadawać sobie to pytanie. Niestety, Żydzi nie znaleźli odpowiedzi na to pytanie. Jezus zwrócił się do nich w wersetach 31-32: „Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.”. Wtedy Żydzi odpowiedzieli: „Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie?”. Żydzi byli bardziej dumni ze swojego pochodzenia niż z wolności, jaką oferował Jezus, który wyjaśnił, że wolność, o której mówił nie dotyczy okoliczności historycznych, ale wyzwolenia od grzechu. Następnie w wersecie 37 wskazał, że ich rodowód stał się barierą. „Chcecie mnie zabić, bo słowo moje nie ma do was przystępu.”

Jezus poszedł jeszcze dalej, twierdząc, że nie są prawdziwymi potomkami Abrahama w sensie duchowym, ale należą do diabła i posiadają mordercze zamiary, które są w sprzeczności z wiarą Abrahama. Wrogość Żydów wobec Jezusa obnażyła ich głęboko zakorzeniony nacjonalizm, który przejawiał się w poczuciu wyższości nad Samarytanami i przeświadczeniu o czystości swojej krwi. Nie potrafili pojąć, że Jezus, który nie spełniał ich oczekiwań, był jednak tym, którego szukali.

W czasie dyskursu przedstawionego w wersetach 52-53 zapytali Jezusa, czy jest większy od Abrahama i proroków. Wtedy Jezus odpowiedział: „Zanim Abraham był, Ja jestem”. Ten fragment jest szczególnie ważny dzisiaj, kiedy widzimy gwałtowny wzrost chrześcijańskiego nacjonalizmu. Żydzi mocno podkreślali swoją tożsamość jako potomków Abrahama, ale nie potrafili dostrzec Boga, który stworzył Abrahama i który stał przed nimi.

Bardzo podobną dynamikę można dostrzec w naszym adwentystycznym kontekście. Jesteśmy dumni z naszego dziedzictwa, naszego wyjścia z Wielkiego Rozczarowania, naszego teologicznego dziedzictwa, ale podobnie jak Żydzi z czasów Jezusa, którzy trzymali się kurczowo tezy, że są potomkami Abrahama, możemy odkryć, że nasza tożsamość może być bardziej zakorzeniona w naszej historii, niż w Bogu, któremu rzekomo służymy. Nasze adwentystyczne dziedzictwo, choć bogate, jest ostatecznie „brudną szmatą”, jeśli pozwolimy mu, aby oślepiło nas na wolność, jaką oferuje nam Jezus. Jeśli nadal będziemy postrzegać siebie jako „potomków adwentyzmu”, możemy przegapić prawdziwą wolność, jaką Jezus oferuje dzisiaj każdemu z nas.

Podobnie jak Żydzi, którzy podkreślali znaczenie wyprowadzania swojego rodowodu od Abrahama, tak samo nasza adwentystyczna historia i prorocze dziedzictwo mogą stać się przeszkodą, jeśli pozwolimy aby przysłoniły naukę Jezusa. Kiedy budujemy naszą tożsamość na historycznym dziedzictwie, a nie na żywej relacji z Bogiem, możemy łatwo wpaść w pułapkę nacjonalizmu, nie wspominając o bałwochwalstwie czczenia czegoś innego niż Chrystus.

Namaszczenie Jezusa

Namaszczenie Jezusa, podobnie jak poprzednie akty-znaki w Ewangelii Jana, zostało opisane w jednym wersecie. Jednak znaczenie tego aktu wykraczało poza sam akt namaszczenia. Opis Marii, która namaściła stopy Jezusa jest zapowiedzią aktu umycia stóp uczniów w następnym rozdziale i pokazuje bezpośredni kontrast pomiędzy gestem Marii wobec Jezusa i aktem umycia nóg uczniów przez Jezusa. W takiej perspektywie akt umycia stóp należy postrzegać w świetle okazania Jezusowi czci i miłości przez Marię.

Jakie znaczenie posiadał „funt czystej maści nardowej”, którą ofiarowała Maria? (Jn 12,3)

Karoline Lewis w swoim komentarzu do Ewangelii Jana o którym wspomniałem już wcześniej, opisuje, że namaszczenie Jezusa powinno być przede wszystkim zinterpretowane jako akt obfitości. Każdy szczegół w wersecie 3 wskazuje na wyraz wielkiej miłości. Znaczenie funta maści, kosztowne perfumy, czysty nard, zapach wypełniający cały dom, przekracza wszelkie oczekiwania. Perfumy były drogie, ale nie dowiadujemy się o ich wartości, aż dopiero w wersecie 5, kiedy Judasz oznajmił, że można by je sprzedać za 300 denarów. Cena tej maści była absurdalnie wysoka, skoro wiemy, że zapłata za dzień pracy wynosiła jednego denara. Maria wydała więc roczną pensję, aby wyrazić swoje uczucie i miłość do Jezusa. Perfumy były wykonane z czystego nardu, bez domieszki innych składników co było zarezerwowane tylko dla szczególnych osób. Nard uzyskuje się z rośliny Nardostachys jatamansi, która pochodzi z Indii.

Warto również podkreślić, że akt namszczenia stóp nie był tylko sposobem w jaki Maria chciała podziękować Jezusowi za wzbudzenie z martwych jej brata. Zredukowanie tego wydarzenia tylko do aktu okazania wdzięczności pomija jego związek z obmywaniem stóp uczniów w rozdziale 13 i pomniejsza eksponowanie szerszego tematu dotyczącego obfitości, który pojawia się w całej Ewangelii. Namaszczenie przez Marię stóp Jezusa Marii zapowiadało akt umycia stóp uczniów, którego dokonał Jezus. Równocześnie akt umywania stóp uczniów, którego dokonał Jezus, przypomina akt którego dokonała Maria. Bliskość tych dwóch ilustracji, pokazuje wielkość miłości oraz niezwykłą wzajemność, która istnieje między Jezusem a wierzącą osobą i między wierzącą osobą a Jezusem. Jezus najpełniej wyraził tę ideę w swojej Mowie Pożegnalnej (Jn 14–16).

Biorąc pod uwagę, że czyn Marii był zapowiedzią śmierci Jezusa, jakie jest znaczenie zapachu, który wypełnił cały dom?

Komentarz Karoline Lewis na ten temat jest również bardzo interesujący: To, że zapach perfum przenika cały dom, przywodzi na myśl smród śmierci, zarówno Łazarza jak i Jezusa, a także zapach obfitej łaski. Kaznodzieja może wykorzystać ten szczegół, aby pokazać sposób, w jaki zapach może przeniknąć do każdego zakamarka domu, do twojego ubrania, do twojej skóry. Ekstrawagancja Marii nie usuwa zapachu śmierci, ale dopasowuje się do niego. Jest metaforycznym przedstawieniem tego, jak życie, które zapewnia Bóg, jest obecne nawet w rzeczywistości śmierci (John; Fortress Biblical Preaching Commentary, s. 166).

Zwróć uwagę, że Judasz jest obecny w domu, który napełnił się zapachem „wielkiej łaski”. A Judasz Iskariot, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i nie rozdano ubogim? (Jn 12,4-5)

Judasz nie został wspomniany tutaj po raz pierwszy. W komentarzu, który umieścił Jan do mowy Jezusa na temat tych, którzy nie wierzą, pojawia się również Judasz chociaż nie jest wymieniony po imieniu: „Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą.” Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. (Jn 6,64)

Czym różnił się Judasz od Marii?

Judasz okazywał fałszywą troskę o ilość pieniędzy, które według niego zostały zmarnowane a mogły być rozdane biednym. Potem dowiadujemy się, że był on złodziejem (Jn 12,6). Jako złodziej nie dawał on pieniędzy, lecz zabierał je biednym. Judasz jest przeciwieństwem Marii, która oddała wszystko, co miała dla Jezusa. Ponadto Judasz jest osobą niewierzącą, odłączoną od Jezusa, chociaż jest jednym z jego uczniów, podczas gdy Maria jest osobą wierzącą i jest blisko Jezusa. Obecność Judasza w scenie namaszczenia Jezusa jest bolesna. „Przypomina nam o dualizmie uczniostwa w Ewangelii Jana i kontraście między obfitością łaski a brakiem wiary” (K. Lewis, (John; Fortress Biblical Preaching Commentary, s. 167).

Tomasz

A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę. (Jn 20,24-25).

Jaka jest twoja reakcja na odpowiedź Tomasza, który dowiedział się o zmartwychwstaniu?

Tomasz powiedział to, co wszyscy chcemy powiedzieć - prawdę o tym do czego wszyscy nie chcemy się przyznać: jak trudno jest uwierzyć w Jezusa, którego nigdy nie spotkaliśmy dla siebie” (K. Lewis, (John; Fortress Biblical Preaching Commentary, s. 248).

Jn 20,27 nie jest jednoznaczny: Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz.

Czy Tomasz zrobił to, o co prosił go Jezus? Czy samo zobaczenie Jezusa w ciele wystarczyło, aby zrobić takie wyznanie?

Narracja w Ewangelii Jana 20 nie jest jasna „i zaprasza każdego wierzącego do osobistego spotkania. Sposób w jaki każda wierząca osoba i każdy uczeń, poznaje tożsamość Jezusa jest inny. Czy wystarczy zobaczyć? Usłyszeć? Dotknąć?” (K. Lewis, (John; Fortress Biblical Preaching Commentary, s. 249).

Łatwo stracić Boga z oczu, gdy świat wokoło nas jest surowy i nieprzejednany. Łatwo poczuć się zagubionym, gdy podstawowe prawa człowieka i zwykła przyzwoitość są lekceważone, a ludzie stawiają zysk finansowy ponad dobro innych. Rozumiem, dlaczego Tomasz się zmagał. Był świadkiem okrucieństwa, jakiemu został poddany Jezus oraz zdrady Judasza, kogoś, z kim przez lata szedł obok. Tomasz nie tylko opłakiwał śmierć swojego przyjaciela, ale także zmagał się ze zdradą kogoś kto należał do jego społeczności. Nic dziwnego, że jego wiara została zachwiana.

W jaki sposób relacje są kluczem do wiary?

Według Jana, przyjęcie na serio inkarnacji Jezusa oznacza przeżyć z Nim osobiste spotkanie. Szablonowa wiara nie wystarczy.

W potocznym ujęciu często mówimy, że jest to historia „Niewiernego Tomasza”, ponieważ większość tłumaczy Biblii oddaje słowa Jezusa skierowane do Tomasza w formie rozkazu „nie wątp, ale wierz”. Jednak w rzeczywistości użyte tutaj słowa apistos oraz pistos, dosłownie „ nie bądź niewierzący, ale wierzący”, są zgodne z całym tematem Ewangelii o byciu w światłości lub w ciemności, o byciu w relacji wiary z Jezusem lub wycofaniu się z tej relacji i odejściu (Jn 6,66). Lydia Novakovic w Handbook on the Greek Text zwraca uwagę, że są to jedyne dwa przypadki w Ewangelii Jana gdzie pojawiają się te słowa. Jan w swojej ewangelii nie posługuje się rzeczownikiem wiara (pistis) ale woli używać form czasownikowych słowa wiara.

Jezus zaprasza Tomasza, aby przeszedł z ciemności do światłości, od braku relacji do intymności. Zgodnie z komentarzem Karoline Lewis do historii Tomasza (s. 249), musimy skorygować naszą interpretację dotyczącą Niewiernego Tomasza, ponieważ Ewangelia Jana nie zajmuje się ani wątpliwościami, ani niepewnościami. „Być pomiędzy oznacza być samemu, na swoim, bez obecności innych ani w jednym, ani w drugim miejscu. … Ta skrajna dychotomia albo-albo w Ewangelii Jana nie jest kwestią wykluczania, ale radykalnym stwierdzeniem dotyczącym włączania.”. Być wcielonym oznacza być w relacji - w społeczności.

Nasza wiara musi być zakorzeniona w relacji z Jezusem, a nie w intelektualnym rozumieniu zwyczajów i tradycji. Odpowiedział Tomasz i rzekł mu: Pan mój i Bóg mój. (Jn 20,28)

Co oznacza podwójne określenie Jezusa przez Tomasza?

Wyznanie Tomasza jest ostatecznym świadectwem tego, kim jest Jezus. Jezus jest zarówno Panem, co podkreśla jego człowieczeństwo, jego rolę jako Rabina i jego ziemską służbę, jak również Bogiem. Twierdzenie, że Jezus jest Panem i Bogiem, ma na celu podtrzymanie tego, co zostało powiedziane w prologu: człowieczeństwa i boskości Jezusa. Ponadto wyznanie Tomasza jest osobiste, wskazuje na to użycie zaimka dzierżawczego „mój”, po to, aby wyrazić intymność tej relacji, a nie zindywidualizowaną teologię.

W historii Tomasza warto zwrócić uwagę jak delikatnie Bóg zaangażował się w przeprowadzenie Tomasza z niewiary do wiary. Historia Tomasza jest często redukowana do lekcji o wątpliwościach. Jednak Jezus zaprosił Tomasza, aby dotknął Jego ran. Jest to piękna lekcja o tym, że możemy prosić Boga o dowody, zwłaszcza gdy wszystko wokół nas wydaje się zaprzeczać Jego obecności. Wierzę, że Bóg nadal zaprasza nas, abyśmy zbliżyli się Niego po to, aby Go zobaczyć i dotknąć.

Bóg mówi: Jesteście Moimi rękami i stopami. Głębokie rany w twoim sercu, rozdarte przez surowość świata, który jest wokoło ciebie są podobne do ran, które odniosłem na krzyżu. „Nie zniechęcaj się, że jesteś zraniony”, mówi Bóg. „Te rany są dowodem bitwy i zwycięstwa. Dowodem, że miłość była i jest obecna, że mój krzyż nie poszedł na marne!” Jeśli przyjmę zaszczyt bycia rękami i stopami Chrystusa, muszę również uznać, że tak jak Jego ręce i stopy zostały zranione na krzyżu, tak również ja będę zraniony.

DO PRZEMYŚLENIA

Jn 8,56-58. Dlaczego świadectwo Abrahama było tak ważne, że zostało włączone do Ewangelii Jana? Ga 3,8. W jaki sposób ewangelia została ogłoszona Abrahamowi? Rdz 12,3. Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Abraham widział Mój dzień”? Zobacz Mt 1,1. Rz 4,1-5. Dlaczego Abraham pojawia się w tym miejscu w liście do Rzymian? Co Paweł mówi na temat zbawienia? (Rz 3,23-25.28)

Jn 12,1-3. Jakie znaczenie miał czyn Marii? W jaki sposób Maria świadczy o tym, kim naprawdę był Jezus?

Jn 18,38; 19,4.6.19 Jan uważał świadectwo Piłata za szczególnie ważne. Piłat był Rzymianinem, namiestnikiem i sędzią, podczas gdy większość świadków wspomnianych w Ewangelii to byli prości ludzie, którzy mieli żydowskie pochodzenie. W jaki sposób werdykt Piłata łączy się z tematem Ewangelii Jana? Skoro Piłat był przekonany, że Jezus był niewinny, dlaczego Go skazał? Piłat zadał pytanie „Co to jest prawda?” Jak moglibyśmy dzisiaj odpowiedzieć na to pytanie?

Jn 20,19-31. Tomasz nie był obecny, gdy Jezus po Zmartwychwstaniu ukazał się uczniom. Jaki błąd popełnił Tomasz? Co spowodowało, że zmienił swoje zdanie? Czy to była dobra, czy zła rzecz? Do jakiego wniosku doszedł Tomasz po spotkaniu z Jezusem? W jaki sposób historia Tomasza łączy się z głównym tematem Ewangelii?

Autorzy lekcji sugerują, że mamy jeszcze więcej powodów, aby wierzyć w Jezusa, niż mieli Jego uczniowie. Jakie poświadczenia posiadamy dzisiaj, których nie mieli uczniowie?

Jaki wpływ na twoje życia ma Jezus? W jaki sposób odpowiedziałbyś na to pytanie komuś kto nie jest chrześcijaninem?









Przygotował Jan Pollok

piątek, 8 listopada 2024

Więcej świadectw o Jezusie

 

Więcej świadectw o Jezusie

Felieton do Szkoły Sobotniej na 9 listopada 2024

Czy kiedykolwiek poczułeś/aś się niewygodnie z powodu czegoś, o co poprosił cię Jezus?

Jestem przekonany, że wiele osób miało w swoim życiu taki moment, kiedy czujemy, że Jezus prosi nas o przebaczenie komuś, zwłaszcza gdy ktoś jest dla nas nieprzyjemny i uprzedzony do nas. Przebaczyć, gdy ktoś na to nie zasługuje. Kochać ludzi, którzy są naprawdę trudni, lub zapewnić przestrzeń ludziom, od których po prostu chcielibyśmy odejść. To jest dla mnie niewygodne. Kulturowe środowisko, w którym żyjemy, każe nam zrobić jedną rzecz i wtedy przychodzi Jezus i mówi do nas w sposób, który może być ostry i niewygodny. Musimy wtedy zwrócić na to uwagę.

Pytanie o to, czy Jezus poprosił na kiedyś o coś co było niewygodne jest związane z historią na temat cudu rozmnożenia chleba i ryb. Ten cud został opisany we wszystkich Ewangeliach kanonicznych. Według historii jaką przedstawił Jan w rozdziale 6, ten cud był „znakiem”, który wskazywał na coś, co znajdowało się na znacznie głębszym poziomie. Po nakarmieniu pięciu tysięcy ludzi Jezus przeprawił się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. Jednak tłum szedł za nim i ostatecznie znalazł Go w synagodze w Kafarnaum. Właśnie tutaj, jak zostało to opisane w Ewangelii Jana, Jezus zaczął nauczać o swoim ciele i krwi. To kazanie wywołało konflikt: „Jakże ten człowiek może nam dać swoje ciało do jedzenia?” (Jn 6,52). Odpowiedź jakiej udzielił Jezus na to pytanie była jeszcze bardziej kontrowersyjna:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim.

Jakie jest znaczenie jeszcze bardziej stanowczych słów Jezusa? W którym miejscu znajduje się wskazówka, która pozwala na przejście z literalnej do symbolicznej rzeczywistości w relacji z Jezusem?

Chcę zwrócić uwagę na słowo meno – które pojawiło się na końcu tego fragmentu i które zostało przetłumaczone jako „mieszkać” lub „trwać w ”. Jest to bardzo ważny czasownik w ewangelii Jana, który mówi o budowaniu relacji. Ten czasownik jest użyty w Ewangelii Jana aż 40 razy. Mieszkać lub trwać oznacza być w związku czy w relacji z Jezusem. Ten, kto spożywa moje ciało i pije moją krew, jest w relacji ze Mną, mówi Jezus. Jan opisuje w jaki sposób zareagowali uczniowie na te słowa. Wielu z nich powiedziało: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? Wielu z nich opuściło Jezusa. Dlaczego Jezus poprosił o tak trudną rzecz? Dlaczego nie wystarczy po prostu jeść z Jezusem, tak jak uczynili to ludzie na zboczu góry? Dlaczego musimy jeść ciało Jezusa? Dlaczego Jezus jest tutaj tak prowokacyjny?

Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy, które się tutaj pojawiają:

1. Zamiast terminu oznaczającego jedzenie (esthio), Jezus używa czasownika trogo, który dosłownie oznacza „gryźć” lub „przeżuwać”. Jest on zazwyczaj używany do opisu sposobu, w jaki zwierzęta spożywają swoje pożywienie — rozrywając i przeżuwając pokarm. Jezus używa czasownik trogo w tym rozdziale aż cztery razy (6,54.56.57.58). Warto również zwrócić uwagę na tło dotyczące jedzenia mięsa i krwi:

Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko. Lecz nie będziecie jedli mięsa z duszą jego, to jest z krwią jego. (Rdz 9,3-4)

Gdyż życie wszelkiego ciała jest w jego krwi, w niej ono tkwi; dlatego powiedziałem do synów izraelskich: Nie będziecie spożywać krwi z żadnego ciała, gdyż życie wszelkiego ciała jest w jego krwi, więc każdy, kto ją spożywa, będzie wytracony. (Kpł 17,14

Wystrzegaj się tylko, aby nie spożywać krwi, gdyż krew to dusza, a nie będziesz spożywał duszy wraz z mięsem. (Pwt 12,23)

Prorok Ezechiel mówi o ptakach, które spadną na wrogów Izraela i będą jeść ich ciało i pić ich krew:

Jedzcie mięso bohaterów i pijcie krew książąt ziemi, … Najecie się tłuszczu do syta i napijecie się krwi aż do upicia się z mojej uczty ofiarnej, którą dla was przygotowałem. (Ez 39,18-19)

Jeśli przepisy, które przeanalizowaliśmy powyżej, dotyczyły spożywania mięsa z krwią zwierząt, o ileż bardziej odrażające musiały być słowa Jezusa, które zachęcały do spożywania Jego ludzkiego ciała. Stąd tak negatywna reakcja słuchaczy Jezusa.

Warto pamiętać. że mięso z krwią nie było zakazane z powodu brudu lub nieapetycznego wyglądu, ale z powodu świętości życia, ponieważ życie jest święte — wszelkie życie, w tym życie zwierząt — dlatego należy ono do Boga.

2. Zamiast zatrzymać rozczarowanych uczniów i próbować wyjaśnić swoją myśl, Jezus pozwolił im odejść. Patrzył, jak odchodzą i zwrócił się do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Piotr odpowiedział w imieniu grupy: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (Jn 6,68).

A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem. (Jn 6,61-64)

Autorzy lekcji zakończyli część na wtorek ciekawym a równocześnie problematycznym pytaniem: „Czego możemy się nauczyć z tej historii o tym, że większość zwykle się myli? Dlaczego musimy o tym pamiętać, zwłaszcza w związku z tymi elementami naszej wiary, które nie są popularne wśród większości — nawet większości chrześcijan?” W tym pytaniu zawarte jest założenie, że „większość zazwyczaj się myli”. Takie sformułowanie jest problematyczne, ponieważ przedstawia opinię większości jako z natury wadliwą. To uogólnienie z jednej strony zniechęca do wolnego od uprzedzeń dialogu i sprzyja mentalności „my kontra oni”. Tak sformułowane pytanie wydaje się sugerować również, że nasze adwentystyczne poglądy są jedynie słuszne i wymagają ochrony. Taka ekskluzywna linia rozumowania powodowała, że uczniowie Jezusa mieli problem z rozpoznaniem, że był On Mesjaszem. W żadnym przypadku nie twierdzę, że adwentystyczne wierzenia są błędne, ale fascynujące jest to, jak łatwo przychodzi nam krytyka innych naśladowców Jezusa za to, że nie rozumieją głębszego znaczenia Jego misji, podczas gdy sami tak mocno trzymamy się naszych tradycji, a nawet w pewnym sensie je uwielbiamy, ponieważ pomagają nam one różnić się od tego, co myślą na ten temat inni chrześcijanie. Właśnie takie myślenie zaślepiło przywódców religijnych w czasach Jezusa i uniemożliwiło im rozpoznanie Boga w ludzkiej postaci.

Czy jest możliwe, że przywiązanie do naszej tradycji religijnej może faktycznie ograniczać nas w głębszej i bardziej autentycznej więzi z Jezusem oraz w wyraźniejszym zrozumieniu Jego misji? Taka postawa może ograniczyć nas w rozwoju przemieniających aspektów wiary, które wykraczają poza rutynę i rytuały.

Jezus nigdy nie szukał uwierzytelnienia od swoich uczniów, naśladowców Jana ani tłumów które były zgormadzone wokół Niego. Szukał potwierdzenia tylko od swojego Ojca, co było widoczne zarówno na początku, jak i na końcu Jego służby. Chociaż Jego misja była źle rozumiana przez wielu, uwierzytelnienie jakie otrzymał od Ojca było niezachwiane. Tożsamość Jezusa był zbudowana na poparciu Tego, którego opinia naprawdę się liczyła. Jak mogłaby wyglądać moja wiara, gdyby moje jedyne uwierzytelnienie pochodziło od mojego Ojca Niebiańskiego?

Ton naszej lekcji sugeruje, że nasze uznanie boskości Jezusa jest kluczowe dla jego rzeczywistości. Jednak prawda o Jezusie istnieje niezależnie od naszych przekonań. To nie nasza wiara potwierdza tożsamość Chrystusa, ale raczej Chrystus potwierdza naszą wiarę.

Musimy zmienić nasze nastawienie, postrzegając wiarę jako dar od Jezusa, a nie jako coś, co „uwiarygodnia Go”. Świadectwo Jana Chrzciciela, nakarmienie 5000 i wiara Nikodema odzwierciedlają to, kim jest Bóg, ale Go nie definiują. Niezależnie od tego, czy wierzymy w Chrystusa, czy nie, On nadal jest Synem Bożym. Taka perspektywa kwestionuje pogląd, że nasza doktryna daje nam uprzywilejowaną pozycję; nasza doktryna nie daje mocy naszym rękom, ale raczej rękom Jezusa. Nasza sprawiedliwość jest jak „szata splugawiona”. Apostoł Paweł w Flp 2,13 przypomina nam, że „Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie, i wykonanie.” Ostatecznie chwała należy do Boga. Nasza wiara jest odpowiedzią na Jego rzeczywistość, a nie jest jej fundamentem.

Gdybyśmy budowali naszą tożsamość na Bożej aprobacie, a nie na ludzkim uwierzytelnieniu i tradycji, czulibyśmy się swobodniej stawiając trudne pytania i badając Słowo Boże z pokorą, postrzegając ten proces jako część wiary, a nie jako przejaw nielojalności.

Rozpoznanie doktryny jako daru, a nie znaku wyższości, przesuwa naszą uwagę z prostego potwierdzania tego, co wiemy, na wspólne poszukiwanie głębszych prawd. Jeśli podejdziemy do naszych doktrynalnych przekonań jako do odpowiedzi na Bożą prawdę, a nie jako do narzędzia do jej potwierdzania, stworzymy przestrzeń do ważnego i głębokiego dialogu.

Uczniowie znaleźli w Jezusie coś, co wykraczało daleko poza obrzędy, ceremonie i osobiste ambicje; odkryli pokój, radość i prawdziwą więź z Bogiem. Wybór pozostania z Jezusem, nawet wtedy, gdy inni odchodzą, rzuca nam wyzwanie, byśmy zbadali, czy nasze przekonania są zakorzenione w prawdziwym spotkaniu z Jego miłością, czy też w konformizmie. Pytanie uczniów: „Do kogo pójdziemy?”, przypomina nam, że nasza wiara musi być zakorzeniona w relacji z Chrystusem, a nie tylko w intelektualnym zrozumieniu lub przestrzeganiu zwyczajów.







DO PRZEMYŚLENIA

W tym tygodniu zwróciliśmy uwagę na niektóre osoby, które były świadkami i składały świadectwo o Jezusie. W każdym z tych przypadków zostały ukazane różne aspekty tego, kim był Jezus.

Jn 3,25-36 Wydaje się, że Jan Chrzciciel po wypełnieniu swojej misji i wskazaniu na kogoś większego (1,19-34) powinien zniknąć z narracji ewangelicznej. Jednak pojawia się on ponownie kilka rozdziałów dalej. W jaki sposób Jan Chrzciciel porównał siebie do Jezusa?

Uczniowie Jana Chrzciciela zazdrościli Jezusowi, gdy Jego służba się rozwijała. Możemy wyobrazić sobie pojawienie się zazdrości w stosunku do Jezusa, który żył w tym samym czasie i przestrzeni co Jan i jego uczniowie, którzy mogli pragnąć, aby to ich misja mogła mieć pierwszeństwo przed Jego nisją. Chociaż dzisiaj nie żyjemy obok Jezusa, to jednak czasami możemy nieświadomie postawić nasze plany ponad intencjami Boga.

Reakcja uczniów była bardzo ludzka. Ich lojalność wobec Jana stworzyła poczucie utożsamienia się z jego misją. Gdy posługa Jezusa zaczęła przewyższać posługę Jana, zrozumiałe jest, że mogli mieć poczucie straty. Ta historia może mieć swoje odniesienie do współczesnych zmagań, na przykład tendencji do przywiązywania się do przywódców lub tradycji i opierania się zmianom, które mogłyby nas zbliżyć do Jezusa.

Zastanawiam się co może oznaczać bycie „zazdrosnym” naśladowcą symbolicznego „Jana Chrzciciela” w czasach współczesnych? Tradycje, przywódcy lub metody mogą czasami dostarczać poczucia tożsamości. Kiedy ludzie spotykają Jezusa w sposób, który jest inaczej zdefiniowany niż w naszej kulturze, łatwo jest poczuć urazę. W ten sposób wielu z nas może chętniej utożsamiać się z „mniejszymi” formacjami wiary, trzymając się rutyny i liderów, jednocześnie tracąc pełne doświadczenie Jezusa. Podobnie jak uczniowie Jana, możemy nie rozpoznać, że nasze przywiązanie do tego, co znane, może uniemożliwić nam spotkanie Jezusa w pełni.

Ponadto czasami przywódcy religijni mogą trzymać się swoich zwolenników, aby zyskać ich poparcie, zamiast kierować ich do Chrystusa. W ten sposób służba może stać się areną do zaspokajania potrzeb napędzanych przez ego, zamiast służyć Bogu. W historii Jana Chrzciciela to właśnie jego pokora pozwoliła mu zneutralizować aprobatę jego uczniów i nie pozwolić, aby ich podziw podsycał jego ego. Jan wiedział jakie jest znaczenie jego misji, rozumiał, że był on jedynie instrumentem przekazującym Bożą miłość, którego ostatecznym celem było wskazywanie na Chrystusa. Warto zbadać źródło naszej lojalności i umieścić charakter i misję Chrystusa ponad wszelkimi ziemskimi powiązaniami, pozwalając, aby na Nim była skoncentrowana nasza wiara.

Jn 1,32-36. Jak to możliwe, że Jan Chrzciciel „nie znał” Jezusa, skoro byli kuzynami? Jak mogli być kuzynami, skoro należeli do różnych plemion (Jezus pochodził z Judy, plemienia Dawida, Zachariasz był kapłanem, z plemienia Lewiego)? Jeśli Jezus jest w pełni równy Bogu, w jakim sensie można Go nazwać „Synem Bożym”?

Żydzi oczekiwali Mesjasza, który wyzwoli ich spod panowania Rzymu i ustanowi Izrael jako potężny naród. Dlatego nie rozumieli deklaracji Jana, że Jezus jest „Barankiem Bożym” - ofiarą za grzechy ludzkości. Przez tekst Ewangelii Jan próbował zmienić ich błędne wyobrażenia, przedstawiając Jezusa nie jako politycznego przywódcę, ale jako tego który umożliwia pojednanie za grzechy. Jan znał Jezusa jako Mesjasza, ponieważ Bóg mu to objawił.

Jn 6,51-71. Jeżeli Jezus przyszedł, aby objawić, jaki jest Bóg, dlaczego w Ewangelii Jana tak często posługuje się zagadkami?

Jn 5,37-38. Jezus powiedział, że Ojciec składa o Nim świadectwo. Skoro słuchacze Jezusa nigdy nie widzieli, nie słyszeli ani nie dotykali Boga Ojca, w jaki sposób Ojciec składał świadectwo o Jezusie?

Jn 5,36 Ja zaś mam świadectwo, które przewyższa świadectwo Jana; dzieła bowiem, które mi powierzył Ojciec, abym je wykonał, te właśnie dzieła, które czynię, świadczą o mnie, że Ojciec mnie posłał. W jaki sposób ten werset odpowiada na poprzednie pytanie? W kilku przypadkach, gdy Ojciec przemówił do ludzi bezpośrednio, co powiedział o Jezusie (Mt 3,17; 17,5; Mk 1,11; Łk 3,22; 2 Pi 1,17-18; Jn 12,28)?

Jn 7,37-52. Czego dotyczyła wypowiedź Jezusa? Jaka była reakcja wielu osób w świątyni? Ludzie debatowali na temat miejsca pochodzenia Jezusa: Betlejem czy Nazaret. Skąd pochodził Jezus według Jana? Jakie nastawienie mieli przywódcy religijni do zwykłych wierzących?

Dlaczego niektórzy ludzie przyjęli Jezusa jako Mesjasza, a inni Go odrzucili mimo dostępnych dowodów?

Dlaczego w życiu wiary ważne jest ciągłe przypominanie sobie rzeczy, których Bóg dokonał w naszym życiu?























Przygotował Jan Pollok

poniedziałek, 4 listopada 2024

Autor Wojciech Didyk Czy przypowieść o bogaczu i Łazarzu uczy o nieśmiertelności Duszy

 CZY PRZYPOWIEŚĆ O BOGACZU I ŁAZARZU UCZY O NIEŚMIERTELNOŚCI DUSZY?

„Był pewien bogaty człowiek, który ubierał się w purpurę i bisior i wystawnie ucztował każdego dnia. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały; Pragnął on nasycić się okruchami, które spadały ze stołu bogacza. Nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. I umarł żebrak, i został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pogrzebany. A będąc w piekle i cierpiąc męki, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec swego palca w wodzie i ochłodził mi język, bo cierpię męki w tym płomieniu. I powiedział Abraham: Synu, wspomnij, że za życia odebrałeś swoje dobro, podobnie jak Łazarz zło. A teraz on doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. I oprócz tego wszystkiego między nami a wami jest utwierdzona wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd przejść do was, nie mogli, ani stamtąd przejść do nas. A on powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś posłał go do domu mego ojca. Mam bowiem pięciu braci - niech im da świadectwo, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham mu powiedział: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają. A on odpowiedział: Nie, ojcze Abrahamie, lecz jeśli ktoś z umarłych przyjdzie do nich, będą pokutować. I powiedział do niego: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś zmartwychwstał, nie uwierzą.” (Ewangelia Łukasza 16,19-31).
Ta przypowieść jest często cytowana jako jeden z Biblijnych dowodów na nieśmiertelność duszy. Biedak znalazł się na łonie Abrahama, tzn. w raju, a bogacz cierpiał w piekle, podczas gdy jego bracia nadal żyli na ziemi. Taka interpretacja wydaje się przeciwna generalnej nauce Pisma Świętego, że umarli nie posiadają świadomości: „Umarli o niczym nie wiedzą (…), nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz” (Księga Kaznodziei Salomona 9,5.10).
Przypowieść o bogaczu i Łazarzu występuje tylko w 16 rozdziale Ewangelii Łukasza. Jest wyjątkowa pod tym względem, że jako jedyna przypowieść Jezusa Chrystusa mówi o wydarzeniach po śmierci i jako jedyna zawiera imię (Łazarz). Większość 16 rozdziału Ewangelii Łukasza dotyczy kwestii bogactwa, a przypowieść ta ma dużo do powiedzenia na ten temat.
TŁO PRZYPOWIEŚCI
Pierwsza scena przypowieści przedstawia zdecydowaną różnicę życiowej sytuacji dwóch ludzi - bogacza i biedaka imieniem Łazarz. Ponieważ imiona dodają konkretu i wskazują na znaczenie narracji, istotne jest to, że bogacz nie został wymieniony z imienia.
Normalne byłoby oczekiwać, że bogacz zostanie nazwany, a biedny żebrak pozostanie bezimienny. Odwrócenie tego porządku jest jedną z istotnych cech tej przypowieści. Bogacz żyje w zbytku, podczas gdy Łazarz pokryty wrzodami chciałby dostać do jedzenia choćby resztki ze stołu bogacza. Jednak nie otrzymuje nawet tego - tylko psy litują się nad nim i przychodzą, by lizać jego wrzody.
Po śmierci biedak zostaje zaniesiony na łono Abrahama, gdzie znajduje spoczynek, podczas gdy bogacz zostaje po prostu pogrzebany. Jednak scena szybko rozwija się w taki sposób, iż bogacz znajduje się w ogniu piekielnym i woła do „ojca Abrahama”, by posłał Łazarza choćby z kroplą wody, aby ochłodzić jego gorejący język. Jest to najmniejsza wyobrażalna prośba o miłosierdzie - palec umoczony w wodzie, by schłodzić język bogacza, a nie całe jego ciało.
Jednak Abraham odmawia spełnienia tej prośby, podając przy tym dwojakie uzasadnienie odmowy - po pierwsze, bogacz miał wszystko, co dobre w doczesnym życiu, podczas gdy Łazarza spotykało samo zło, a więc teraz role się odwróciły - Łazarz doznaje pocieszenia, a bogacz cierpi. Po drugie, Abraham zauważa, że wielka przepaść istnieje między nimi, tak iż nikt nie może przejść z jednej strony na drugą.
Wtedy bogacz błaga, aby Łazarz został posłany do braci bogacza, żeby ich ostrzec. Abraham ponownie odmawia, czyniąc nawiązanie do świadectwa Mojżesza i proroków. Jednak bogacz nie daje za wygraną i stwierdza, że gdyby ktoś powstał z martwych i głosił przesłanie, wtedy z pewnością jego bracia się zmienią i unikną piekielnych męczarni. Abraham odpowiada, że skoro nie słuchają Mojżesza i proroków, to nie usłuchają także kogoś, kto powstałby z martwych. Tymi słowami kończy się przypowieść. Ale co to wszystko znaczy?
PRZYPOWIEŚĆ UCZY WŁAŚCIWEGO KORZYSTANIA ZE ŚRODKÓW MATERIALNYCH
Ponieważ przypowieść ta łączy się w 16 rozdziale Ewangelii Łukasza z innymi naukami dotyczącymi korzystania ze środków materialnych, sensowne jest postrzeganie jej jako dotyczącej tej samej kwestii. Kiedy posługujemy się tym założeniem, badając naukę płynącą z przypowieści, wiele jej punktów staje się jasnych.
Po pierwsze, bogacz i Łazarz stoją po przeciwnych stronach w kwestii posiadania środków materialnych. Pierwsza część przypowieści wyraziście to obrazuje. Po drugie, w przypowieści ich role odwracają się po śmierci, osiągając skrajną polaryzację - niebo kontra piekło. Bogacz ilustruje naukę zawartą w Ewangelii Łukasza 16,9-13: „I ja wam mówię: Zyskujcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby, gdy ustaniecie, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto jest wierny w najmniejszym, i w wielkim jest wierny, a kto w najmniejszym jest niesprawiedliwy, i w wielkim jest niesprawiedliwy. Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy to, co prawdziwe? A jeśli w cudzym nie byliście wierni, któż wam da wasze własne? Żaden sługa nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował, albo jednego będzie się trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.”. Jeśli nie używasz posiadanych środków dla dobra bliźnich, to nie możesz oczekiwać, że otrzymasz prawdziwe bogactwo i dom w wiecznych przybytkach. Wielu ludzi w czasach Jezusa Chrystusa wierzyło, że bogactwo jest znakiem Bożej przychylności, a bieda - Bożej niechęci wobec człowieka. Pan Jezus odniósł się do tej fałszywej teologii w tej przypowieści, wskazując, że „nagroda” dla bogacza była przeciwieństwem tego, czego się spodziewał. Jeśli nie używasz swoich środków materialnych dla dobra bliźnich, to nie możesz się spodziewać, że otrzymasz prawdziwe bogactwo i wieczne mieszkanie.
Lekceważąc bliźnich w potrzebie, narażamy się na wieczną zgubę. Nie chodzi o to, że pomaganie bliźnim nas zbawia, ale raczej zmiana serca dokonana przez ewangelię z konieczności musi przejawiać się zewnętrznymi czynami nacechowanymi łaskawością i dobrocią.
Szczegóły przypowieści należy ostrożnie interpretować.
Przypowieść o bogaczu i Łazarzu ma trzy istotne punkty:
(1) Bogaci mają obowiązek troski o ubogich w tym życiu.
(2) Pismo Święte jest wystarczającym świadectwem mającym prowadzić nas do skruchy i postępowania zgodnie z biblijną etyką.
(3) Nie ma szansy na zmianę po śmierci - każdy otrzyma odpłatę, na jaką zasłużył.
ŚMIERĆ A KWESTIA DUSZY
Czy przypowieść idzie dalej i uczy, że umarli są świadomi i otrzymują wieczną nagrodę po śmierci? Kilka dowodów świadczy przeciwko takiemu wnioskowi:
1. W innych miejscach w ewangeliach Jezus Chrystus nawiązuje do śmierci jako snu, z którego On obudzi ludzi (zob. Ewangelia Mateusza 9,24; Ewangelia Marka 5,39; Ewangelia Jana 11,11-12, zob. także Dzieje Apostolskie 7,60; 13,36; Pierwszy List Pawła do Koryntian 11,30; 15,6. 18.20.51; Pierwszy List Pawła do Tesaloniczan 4,13-15; Drugi List Piotra 3,4). Ta nauka o śmierci jako śnie występuje nie tylko w ewangeliach oraz pismach Piotra i Pawła, ale także w Ewangelii Łukasza 8,52.
2. Według przypowieści bogacz po śmierci miał oczy i język, czyli realne części ciała. Prosił także, by Łazarz „umoczył koniec palca swego w wodzie”. Ten cielesny stan jest przeciwny pojęciu nieśmiertelnej duszy opuszczającej ciało po śmierci.
3. Jeśli przypowieść ta miałaby być realnym obrazem życia po śmierci, to niebo i piekło byłyby dostatecznie blisko siebie, by mieszkańcy jednego i drugiego mogli ze sobą prowadzić rozmowy. Niezbyt to pożądana sytuacja dla każdej ze stron.
4. Używanie tej przypowieści jako dowodu, że ludzie otrzymują nagrodę natychmiast po śmierci, oznaczałoby, iż Chrystus Pan przeciwstawił się własnej nauce, kiedy powiedział przy innej okazji, że sprawiedliwi i bezbożni otrzymają nagrodę dopiero po Jego powtórnym przyjściu: „Syn Człowieczy przyjdzie bowiem w chwale swego Ojca ze swoimi aniołami i wtedy odda każdemu według jego uczynków.” (Ewangelia Mateusza 16,27; por. Ewangelia Mateusza 25,31-46; Ewangelia Łukasza 11,31-32).
5. Autorzy Starego Testamentu z naciskiem podkreślają, że umarli - zarówno sprawiedliwi, jak i bezbożni - spoczywają nieświadomi w grobie aż do dnia zmartwychwstania: „Tak jest z człowiekiem, gdy się położy i już nie wstanie; dopóki niebiosa będą trwać, nie ocknie się ani nie będzie obudzony ze swego snu.” (Księga Hioba14,12); „Umarli nie będą chwalili PANA ani nikt z tych, którzy zstępują do miejsca milczenia.” (Psalm 115,17); „Żyjący bowiem wiedzą, że umrą, ale umarli o niczym nie wiedzą i nie mają już żadnej zapłaty, gdyż pamięć o nich uległa zapomnieniu. Tak samo ich miłość, nienawiść i zazdrość już zginęły. I już nigdy więcej nie będą mieć działu we wszystkim, co się dzieje pod słońcem. (…) Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły; nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz.” (Księga Kaznodziei Salomona 9,5-6.10).
Te dowody wskazują, że w przypowieści o bogaczu i Łazarzu Pan Jezus po prostu użył popularnego, aczkolwiek błędnego poglądu o życiu po śmierci, jako graficznego sposobu zilustrowania prawdy, iż ewangelia domaga się od nas odpowiedzialności za to, jak żyjemy i jak dysponujemy posiadanymi środkami.
Lubię to!
Komentarz
Udostępnij