niedziela, 1 czerwca 2014

CHCIAŁABYM WIERZYĆ

Rozmowa o budowaniu zaufania

Zazdroszczę panu takiej mocnej wiary w Boga — powiedziała kobieta. — Też bym tak
chciała wierzyć, ale jak to
zrobić?
Musi pani wytworzyć z Nim więź — odpowiedział mężczyzna. — Apostoł Paweł uczy, że wiara jest ze słuchania Słowa Bożego. Trzeba je czytać. Najlepiej zacząć od Ewangelii.
Chcąc porównać rozwijanie zaufania do Boga do obdarzania zaufaniem ludzi, mężczyzna zapytał kobietę, czy ma przyjaciół i jak nawiązała z nimi przyjaźń.
Mam przyjaciółkę, z którą znam się 26 lat. Mieszkała w sąsiedztwie i pomagała mi, kiedy mój mąż był bardzo chory. Dużo rozmawiałyśmy. Przekonałam się do niej. I z czasem stała się moją przyjaciółką.
Podobnie jest z naszym zaufaniem do Boga — powiedział mężczyzna. — Do pewnego momentu tylko o Nim słyszymy, a potem, często gdy nadchodzi jakiś kryzys, poznajemy Go osobiście. Zaczynamy się Nim interesować. Poświęcamy Mu coraz więcej czasu. Przekonujemy się do Jego przyjaźni. Zaczynamy ufać, nawet jeśli wszystkiego nie rozumiemy. I to jest cała tajemnica zbawiennej wiary.
Żeby to zilustrować, mężczyzna narysował na kartce parowóz połączony z wagonem znakiem plus. Na lokomotywie napisał Chrystus, a na wagonie wyraz ja, po czym wyjaśnił:
Tą lokomotywą jest Chrystus, a wagonem jestem ja. Plus jest sprzężeniem, moją wiarą. Nie ona mnie zbawia, ale Chrystus. Wiara jedynie mnie z Nim łączy.
A czy do tego parowozu zostaną wrzucone moje grzechy? — zapytała kobieta.
Tak. Jezus zamienia czarny brud naszych grzechów na biały dym swojej czystości.
Potem mężczyzna postanowił wyjaśnić swojej rozmówczyni jeszcze kwestię podrzędnej roli emocji w relacjach z Bogiem.
Często w naszym życiu religijnym pojawiają się emocje. Nasz wiara nie powinna się na nich opierać. Przede wszystkim powinniśmy mieć świadomość zbawienia w Jezusie. To fakt niepodważalny. Nie powinny tego zmieniać ani nasze intelektualne wątpliwości, ani nastawienie emocjonalne. Musimy bardziej ufać faktom dotyczącym Bożego zbawienia, które opisuje Jego Słowo, niż naszym chwiejnym emocjom.
Dlaczego to takie ważne? — drążyła kobieta.
Bo wielu wątpi w swoją wiarę albo w autentyczność nawrócenia. Uważają, że coś w rodzaju uczuć religijnych jest warunkiem ich wiary albo ich zbawienia. Gdy odczuwają brak takich uczuć, myślą, że Bóg ich nie przyjął i ich nie miłuje.
Myślę, że zaczynam to rozumieć.
Niech pani sobie wyobrazi, że z grupą ludzi wędruje po górach wąską ścieżką nad krawędzią urwiska. Upadek oznacza pewną śmierć. Nagle ktoś podstawia pani nogę. Potyka się pani i zsuwa nad przepaść, ale jeszcze trzyma się rękami krawędzi. Siły szybko panią opuszczają. Nagle słyszy pani głos: Proszę mi podać rękę. Wciągnę panią. Co pani odpowie? Nie, dziękuję. Sama dam sobie radę? Albo: Nie, bo nie mam do pana zaufania? Czy też: Nie wierzę, że pan to potrafi?
Oczywiście, że szybko uchwyciłabym tę rękę i dała się wciągnąć na górę.
Naturalnie. Kontynuując wędrówkę, dla pewności trzyma pani mocno rękę swojego wybawcy. Ale to nie powstrzymuje złoczyńcy, który ponownie podstawia pani nogę. Tym razem zachwiała się pani, ale nie upadła. A gdyby z czasem puściła pani rękę swojego nowego przyjaciela i znowu upadła, on znów pomoże, a pani od razu z tej pomocy skorzysta, bo już pani doświadczyła, że jest godny zaufania.
Co pan chce tym zobrazować?
Wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji. Szatan nam wszystkim podstawia nogę. Wszyscy wisimy nad przepaścią. Jeżeli nie uchwycimy się ręki Jezusa, prędzej czy później zginiemy. Uchwycić się Jego ręki i mocno trzymać — to nasz ratunek.
Ale jak to dzieje się w praktyce?
To decyzja. Szczere uznanie, że nasze dalsze życie i zbawienie należą do Niego, i wyznanie Mu tego. Kiedyś pewien człowiek zapytał Jezusa, czy może uzdrowić jego dziecko. Miał wątpliwości. Jezus zwrócił mu na to uwagę. Wtedy ojciec dziecka powiedział: „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu”. Uchwycił się Zbawiciela tą małą ilością zaufania, jaką miał, mając nadzieję, że Jezus wzmocni jego wiarę. I tak się stało. Chrystus może wzmocnić także naszą wiarę przez różne doświadczenia.
Dotychczas myślałam, że do wiary potrzebne są pewne uzdolnienia albo odpowiednie wychowanie — stwierdziła kobieta. — Teraz widzę to inaczej.
Niektórym ludziom rzeczywiście trudno jest zaufać Bogu — przyznał mężczyzna. — Nie potrafią zaufać Bogu na skutek zaniedbań rodziców w dzieciństwie albo negatywnych doświadczeń, na przykład znęcania się emocjonalnego czy molestowania, rozwodu rodziców. To może zniszczyć ich zdolność do zaufania innym, w tym Bogu.
Na szczęście nie przeżyłam niczego takiego — powiedziała kobieta.
Tym bardziej nie powinno pani sprawiać trudności budowanie dobrych relacji z Bogiem. Gdy poznajemy Go bliżej, zaczynamy rozumieć Jego istotę i działanie. Nasze zaufanie do niego rośnie. Większość nie chce Go poznać bliżej, bo ma o Nim błędne wyobrażenie.
Oprac. O.D.

[Opracowano na podstawie książki Gerharda Padderatza pt. Wszechmogący? Bezsilny? Sprawiedliwy?, Warszawa 2011].
Znaki Czasu maj 2014 r.  www.sklep.zanakiczasu.pl



DEPRESJA JAK JĄ WYKRYĆ

Depresja to nie tylko problem jesienno-
-zimowy. Często przychodzi lub nasila się wiosną. Dotyka
14 proc. światowej populacji.
Oto dziesięć kroków wspomagających walkę z tą chorobą
— redakcja.
Anna ma 36 lat. Żyje z mężem i dwójką dzieci. Jednak to, czego
doświadcza każdego dnia, trudno nazwać życiem. Przez większość czasu jej myśli przepełniają strach i obawy. Nie ma ku temu wyraźnego powodu, mimo to strach jest stale obecny w jej życiu. Często jest spięta, wygląda mizernie, na ciągle przemęczoną. Czasami płacze bez powodu. Uśmiech i radość jej dzieci nie robią na niej wrażenia. Nocami nie może spać. „To straszne. Przerażające. Jestem zrozpaczona. Dłużej już tego nie zniosę — wyznała mi. — Nie mam ochoty nic robić. Nie mogę się do niczego zmobilizować. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę się z nikim spotykać. Ciągle tylko leżę, mimo że nie mogę spać. Nieustannie myślę tylko o swoich problemach. Zbrzydło mi jedzenie. Przez ostatnie tygodnie straciłam pięć kilo. Czasami myślę sobie, że najlepiej byłoby po prostu skończyć z tym koszmarem”.
Anna jest ofiarą depresji — najpowszechniejszego zaburzenia psychicznego. Na całym świcie cierpi na nią około 400 milionów ludzi — 12-14 proc. populacji1. Częstymi symptomami depresji są: ponury nastrój, brak zainteresowania przyjemnościami, poczucie winy, niskie poczucie własnej wartości, problemy ze snem, brak apetytu, brak energii, problemy z koncentracją. W najgorszych wypadkach depresja może doprowadzić do samobójstwa. Każdego roku w ten sposób kończy swoje życie około 850 tys. ludzi2.
Ten opis może przygnębiać, jednak jeszcze gorsze jest to, że dwie trzecie cierpiących z powodu depresji nie podejmuje leczenia, podczas gdy życie ponad 80 proc. chorych zmienia się na lepsze po przeprowadzeniu stosownej terapii.

Rodzaje depresji

Badacze wprowadzili podział na kilka typów depresji3.
Depresja duża jest stanem, w którym osoba ciągle czuje się przygnębiona, nic jej nie interesuje, ma zaburzenia apetytu, cierpi na bezsenność, trapią ją niepokój, osłabienie, wątpliwości oraz miewa skłonności samobójcze.
Depresja przewlekła jest rozciągnięta w czasie (trwa przez co najmniej dwa lata u dorosłych i jeden rok u dzieci/młodzieży) i ma takie same objawy jak depresja duża, jednak o mniejszej intensywności.
Depresja dwubiegunowa jest stanem, który wyróżnia się występowaniem dużej depresji oraz okresowymi epizodami maniakalnymi. W tym czasie, który może trwać nawet tydzień, umysł jest w nienaturalnym stanie — osoba taka jest albo nadmiernie wylewna, albo nadmiernie drażliwa, może mieć złudzenie wielkości, problemy ze snem, problem z zebraniem myśli, być nadmiernie rozmowna i aktywna, a także może doświadczać psychomotorycznych wzburzenień.
Cyklofrenia jest podobna do zaburzeń dwubiegunowych, jednak charakteryzuje się dłuższym czasem trwania i mniejszą intensywnością.
Czy mam depresję? Jeśli chcesz sprawdzić stan swojego umysłu, wykonaj test Wanga zamieszczony na końcu artykułu.

Dekalog
antydepresyjny

Dwoma podstawowymi metodami zwalczania depresji są psychoterapia i leczenie farmakologiczne. To ostatnie musi być poprzedzone konsultacją z psychiatrą, który zaproponuje odpowiednią terapię. Najbardziej skuteczną psychoterapią jest terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga pacjentom zyskać umiejętności innego podchodzenia do pewnych spraw, rozumienia i radzenia sobie z problemami, których doświadczają, co daje perspektywę zmniejszenia natężenia i czasu trwania choroby. Spośród wielu metod osiągnięcia takich rezultatów przedstawiam jedną — 10 kroków, które nazwałem dekalogiem antydepresyjnym4.
1. Świadomie zwalczaj pesymistyczne myśli. Negatywne myśli mające na nas największy wpływ nazywa się negatywną triadą poznawczą. Są to: (1) negatywne myśli i uczucia dotyczące własnej osoby; (2) skłonność do negatywnego odbierania zewnętrznego otoczenia; (3) postrzeganie przyszłości w negatywny sposób. Na przykład Anna była przekonana o tym, że jest złą matką i koszmarną żoną. Wydawało jej się, że mąż już jej nie kocha i na pewno ją zostawi. Wyobrażała sobie także, iż to, co spotkało jej matkę, przydarzy się także jej (matka Anny umarła w depresji).
Jak można zwalczać takie myśli? Pomogą dwa kroki. Po pierwsze, wyszukaj negatywne myśli, jakie na co dzień ci towarzyszą. Po drugie, skonfrontuj je z rzeczywistością.
Poprosiliśmy Annę, aby spisała stresujące sytuacje, jakie ją spotykają, w zeszycie z czterema kolumnami. W pierwszych trzech miała opisać zdarzenie, co w tym czasie czuła i myślała, jakie dowody przemawiają za jej wersją wydarzeń. W ostatniej kolumnie miała napisać pozytywną myśl, która mogłaby zastąpić tę negatywną. Na przykład pewnego dnia spotkała znajomą, która nie przywitała się i przeszła obojętnie. To wydarzenie wywołało u Anny wiele negatywnych myśli. Oto co napisała:
Zdarzenie: Znajoma przeszła obok mnie bez przywitania.
Co myślę i czuję: Chyba jest na mnie zła. To wywołało strach i odrzucenie.
Dowody: Poważny i nieprzyjemny wyraz twarzy.
Inna myśl: Może nie jest zła na mnie, ale trapi ją coś osobistego.
2. Przerwij błędny krąg negatywnych myśli. Anna myślała, że jej mąż znudzi się nią i w końcu ją porzuci. Dlatego też stała się bardziej wycofana we wzajemnych relacjach i przyjęła wobec niego pogardliwy stosunek. „Jeśli niedługo i tak mnie opuści, to po co mam się o niego martwić? — mówiła. — Słyszałeś, co powiedział, kiedy wchodził? Że już nie będzie ze mną lepiej, tak jak z moją matką. On chce się mnie pozbyć”. Takie słowa mogą wywołać negatywną reakcję ze strony jej męża, który z kolei swoim zachowaniem utwierdziłby ją w poczuciu odrzucenia i obawach porzucenia. Anna znalazła się w błędnym kole, które coraz bardziej pogrążało ją w spirali negatywnych emocji.
Jak można zmienić takie negatywne nastawienie? Jednym ze sposobów jest skonfrontowanie tych myśli z rzeczywistością. Tak naprawdę mąż Anny, Omar, bardzo ją kochał i robił wszystko, co w jego mocy, aby pomóc jej dojść do siebie. Anna wiedziała, że powinna dbać o małżeństwo i rodzinę oraz że powinna okazywać więcej miłości i troski. Poprzez skonfrontowanie negatywów i umocnienie pozytywów Anna mogła wyjść z błędnego koła negatywnych myśli bez umniejszania potencjału drzemiących w niej pozytywnych emocji. Wraz ze zmianą nastawienia zmienia się wszystko.
3. Unikaj myśli absolutnych w stylu: wszystko albo nic. „Omar już nigdy nie będzie mnie kochał tak jak kiedyś. Wszystko zawsze źle się kończy” — tego rodzaju myśli i nastawienie są typowe dla pacjentów dotkniętych depresją. Oceniają doświadczenia, sytuacje, ludzi i samych siebie przez pryzmat tylko dwóch kategorii: dobre albo złe, zawsze albo nigdy, święty albo grzesznik itd. Aby zmienić ten sposób myślenia, najlepiej jest stosować rozumowanie, które skłania się w optymistycznym kierunku. Na przykład Anna wiedziała, że mąż nadal ją kocha, nawet jeśli mógł być nią trochę zmęczony. Nauczyła się mówić: „Z Bożą pomocą wszystko będzie dobrze” oraz „Pewne rzeczy wychodzą mi źle, jednak inne robię całkiem dobrze”.
4. Nie karz się i nie krytykuj. Kolejną cechą charakterystyczną dla osobowości depresyjnej jest nieustanne ocenianie i krytykowanie swoich zachowań, uwypuklające osobiste niedoskonałości i błędy. Takie osoby ignorują swoje zalety i koncen­trują się na własnych słabościach. Takie poczucie niedowartościowania wykańcza i niszczy, podczas gdy docenianie własnych wartości pomaga w działaniu i tworzy nowe perspektywy.
5. Uwolnij się od jarzma słowa „powinienem”. Kiedy pozwalamy rozwijać się nastawieniu „ja powinienem”, staje się ono naszym tyranem, który ma ciągle nowe wymagania. Zamiast podejścia „powinienem” naucz się mówić „wolałbym”. Pierwsze jest żądaniem despotycznym i niepodporządkowanie się mu skutkuje poczuciem niskiej wartości, a w końcu depresją. To drugie jest aspiracją, celem do osiągnięcia dla własnego spokoju. Jeśli kiedykolwiek podejście do obowiązków powinno być bardziej elastyczne, to z pewnością wtedy, kiedy jesteś w depresji.
6. Unikaj nieprzyjemnych i stresujących sytuacji. Na przykład uczestniczenia w pogrzebach. Takie wydarzenia przysparzają stresów osobom, które mają skłonności depresyjne.
7. Doceń swoje wartości i zalety. Zdolność docenienia własnych umiejętności i osobistych zalet jest niezbędna dla osiągnięcia dobrego samopoczucia.
8. Naucz się czerpać radość i satysfakcję z tego, co robisz. Depresja jest skutkiem niedoceniania piękna i błogosławieństw życia. Dobrze oddał to Benjamin Franklin: „Bogatym jest nie ten, który ma wszystko, ale ten, który cieszy się z tego, co ma”. Umiejętność dostrzegania dobra i piękna wokół nas jest niezbędnym krokiem do osiągnięcia szczęścia w życiu.
9. Umacniaj swoją nadzieję. Brak nadziei jest istotną częścią stanu depresyjnego5. Poczucie braku nadziei ściśle wiąże się z depresją, symptomami depresyjnymi i tendencjami samobójczymi6. Badania nad metodami leczenia depresji wskazują, że zwalczanie stanu beznadziei jest ważnym czynnikiem wpływającym na skuteczność terapii, szczególnie podczas pierwszych tygodni leczenia7.
W jaki sposób zwalczać stan beznadziei? Rozwijanie zaufania do Boga, budowanie pewności siebie, pobudzanie osobistych wartości i wykorzystywanie umysłowych i duchowych zalet — wytwarza optymistyczną atmosferę. Nadzieja pozwala nam wierzyć, że zawsze jest wyjście i że przyszłość przyniesie lepsze rzeczy. Dlatego właśnie spytaliśmy Annę: Co zrobisz, kiedy uporasz się z depresją? Jak będzie wyglądał następny dzień? Planując przyszłość i życie z dziećmi, potrafiła wyobraźić sobie szczęście. Stopniowo zaczęła dostrzegać znaczenie życia, dzięki czemu pojawiło się światło. Jak noc nigdy nie pokona poranka, tak problem nigdy nie pokona nadziei.
10. Zaufaj Bogu. Religijność jest tym istotnym elementem walki z depresją, który zaczyna być coraz bardziej dostrzegany w badaniach nad na tą chorobą. Kilka ważnych badań8 w tym zakresie wskazuje, że stosunek pewnych aspektów religijności (np. publiczne zaangażowanie religijne, wewnętrzna religijna motywacja) jest odwrotnie proporcjonalny do występowania symptomów depresyjnych. To oznacza, że im większe jest religijne zaangażowanie, tym mniej występuje symptomów depresji.
Mario Pereyra

[Autor jest doktorem psychologii, pracownikiem naukowym na uniwersytetach w Cordobie w Argentynie i w Montemorelos w Meksyku].
Znaki Czasu maj 2014 r. www.sklep.znakiczasu.pl.

rzepiękny kolor i wyjątkowy smak zachwyci niejednego smakosza surówek. Podstawowy składnik tej surowizny to burak. Zazwyczaj jemy go w postaci ugotowanej, smażonej, pieczonej lub kiszonej. Rzadko zjadamy buraki na surowo,
bo z reguły nam nie smakują.
W ten sposób pozbawiamy się cennych witamin i minerałów. Buraki, zalecane przy problemach gastrycznych, mają sil

poniedziałek, 12 maja 2014

OBLUBIENICA

„Bo jak młodzieniec poślubia pannę, tak poślubi cię twój Odnowiciel, a jak oblubieniec raduje się z oblubienicy, tak twój Bóg będzie się radował z ciebie.” (Iz 62, 5)
Biblia zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie wykorzystuje motyw wesela, oblubieńca i oblubienicy dla zobrazowania relacji łączących Boga z ludźmi. Izajasz przedstawił Boga jako oblubieńca, co sugeruje, że jako ludzie nie jesteśmy dla Boga równorzędnym partnerem. To oblubieniec wybiera oblubienicę i proponuje jej małżeństwo, oblubienica może jedynie przyjąć lub odrzucić ofertę, „Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem” (J 15, 16). Z kolei Chrystus porównał swój pobyt wśród uczniów do obecności oblubieńca na uroczystości weselnej. Wreszcie Apokalipsa mówi o weselu Baranka, które na zawsze złączy Boga ze zbawionymi ludźmi, a związek ten będzie swoistym małżeństwem zawartym z Bogiem.
W liście do Efezjan Paweł podał zasady, które powinny być przestrzegane w każdym małżeństwie: „Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany” (Ef 5, 25-27). „Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem” (Ef 5, 22-23). Pierwszy fragment można zrozumieć na dwa sposoby: albo Chrystus utworzył Kościół a potem go przysposobił tak, aby stał się „święty i niepokalany”; albo najpierw przygotował sobie oblubienicę „bez zmazy i skazy”, a kiedy była gotowa, utworzył Kościół. Inaczej rzecz ujmując są dwa wydarzenia: przysposobienie oraz utworzenie Kościoła, i należy określić w jakiej kolejności one występują. Odpowiedź na to pytanie będzie możliwa po określeniu pojęcia „Kościół Chrystusowy”. W cytowanym już fragmencie listu do Efezjan Paweł napisał, że „Głową Kościoła” jest Chrystus, a sam Kościół jest ciałem, dla którego Jezus jest Zbawicielem. Z kolei w liście do Kolosan napisał, że „teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół” (Kol 1, 24). Rozwiązaniem problemu jest znów list do Efezjan: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła” (Ef 5, 31-32). Tak więc Kościół Boży zbudowany jest z tych ludzi, którzy „połączyli” się z Chrystusem, czyli tych, którzy narodzili się na nowo. Ostateczna odpowiedź na pytanie o to, w jakiej kolejności następują przysposobienie i utworzenie Kościoła, daje ewangelia Jana: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (J 14, 23). Miłość do Chrystusa powoduje utrwalenie Bożego Prawa w sercu człowieka, a to z kolei otwiera drzwi, przez które Bóg przychodzi po to, aby w człowieku zamieszkać. Przyjście to jest właśnie tym nowonarodzeniem, o którym Jezus powiedział Nikodemowi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3, 3). Nowonarodzenie jest:
·         potwierdzeniem oddania Bogu swojego życia;
·         oczyszczeniem z dotychczasowych grzechów;
·         przyjęciem Bożej ochrony, wzmacniającej odporność na pokusy wiodące do grzechu.
Poddanie się Bogu to przyjęcie w stosunku do Stworzyciela pozycji sługi i ukorzenie się przed Nim: „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Ps 51, 19); „Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie” (Iz 61, 1); ale „Ty jednak przez zatwardziałość swoją i nieskruszone serce gromadzisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga” (Rz 2, 5).
Oczyszczenie z grzechów odbywa się tak, jak w przypadku uzdrowienia trędowatego: „I oto trędowaty, przystąpiwszy, złożył mu pokłon, mówiąc: Panie, jeśli chcesz , możesz mię oczyścić. I wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu” (Mt 8, 2-3). Jezus dotykając chorego usunął z niego trąd. Nowonarodzenie jest jak małżeństwo, a jak napisał Paweł „tych dwoje będzie jednym ciałem”. Jezus przekazuje nowonarodzonemu człowiekowi swoją szatę sprawiedliwości, która zakrywa i usuwa wszystkie dotychczasowe grzechy. „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5, 17).
Wreszcie ostatni punkt, niewątpliwie bardzo kontrowersyjny, czyli życie człowieka po przyjęciu Ducha Świętego. Czy może ono być „bez zmazy, skazy, święte i niepokalane? Zdania na ten temat są podzielone, ale co o tym mówi Bóg poprzez Pismo Święte? W liście do Rzymian Paweł napisał: „Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania. Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi. Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu” (Rz 6, 5-7). Śmierć uwalniająca od grzechu to nie fizyczna śmierć, ale symboliczne ukrzyżowanie i unicestwienie grzesznego ciała, o czym Paweł przekonuje w dalszej części swojego listu: „Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego. … Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską” (Rz 6, 8-14). Paweł pisząc o nowym życiu, w którym człowiek nie ulega wpływowi grzechu, kilkakrotnie podkreśla, że jest ono możliwe po przyjęciu Ducha Świętego: „jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego [Jezusa] śmierci”, „jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem”, „jeśli tylko Duch Boży mieszka w was”. Potwierdził to także Jakub, pisząc: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jk 1, 2-4). Chrzest Duchem nie oddziela nas od pokus, bo nie zmienia się świat w którym żyjemy, ale zgodnie z obietnicą „umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia” (2 P 2, 9) i „wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Flp 4, 13). Jezus jest drogą prowadzącą do zbawienia, a nowonarodzenie jest tym momentem, o którym Dawid powiedział: „Postawił [Bóg] na skale nogi moje, umocnił kroki moje” (Ps 40, 3) a od którego Zbawiciel idzie razem z nami.
Żyjemy w czasach końca, w oczekiwaniu na przyjście Jezusa Chrystusa. W związku z tym, że pozostało niewiele czasu diabeł coraz intensywniej działa, aby jak najwięcej ludzi odciągnąć od Boga, jego celem jest „kraść, zarzynać i wytracać” (J 10, 10). Dlatego coraz ważniejsza jest kwestia właściwego zrozumienia Słowa, które jest „mocą Bożą ku zbawieniu” (Rz 1, 16). Jezus ostrzega nas, że „przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią [ludzie], ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom” (2 Tm 4, 3-4). Ale czy w baśniach jest moc prowadząca do zbawienia? „Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa” (Ap 14, 12). Czy na pewno dobrze rozumiemy te ostrzeżenia?


 Autor Lech Kujawa

czwartek, 8 maja 2014

USA W PROROCTWACH

Czy niestabilna sytuacja polityczna we wschodniej Europie oraz niegasnące konflikty na Bliskim Wschodzie mogą stać się zarzewiem trzeciej wojny światowej? Jaką rolę odegra w światowym konflikcie Ameryka?
Co przepowiadali na ten temat wizjonerzy i co na to biblijna Księga Apokalipsy?
Gdy kilkanaście lat temu wchodziliśmy w trzecie tysiąclecie, strasząc światową apokalipsą, odgrzebano nieco zmurszałe-
go Nostradamusa. Niestety, choć dopasowano apokaliptyczne wizje Nostradamusa do czasu przełomu wieków, nic się nie wydarzyło. Nie spadła kometa, nie było atomowego grzyba, nie wybuchł ogólnoświatowy konflikt. Ale gdy kilka lat później zawrzało na Bliskim Wschodzie i na sile przybrał konflikt amerykańsko-iracki, niezmordowani fani wizjonera z Salon znów prześcigali się w interpretacjach tajemniczych centurii. W grudniu 2012 straszono rzekomą przepowiednią Majów — kataklizmem, który miał zniszczyć ziemię. Współczesna scena polityczna świata wciąż niebezpiecznie wibruje — tym razem za naszą wschodnią granicą. Albert Einstein przepowiadał: „Nie wiem, jaką bronią będą walczyć ludzie w trzeciej wojnie światowej, ale w czwartej będą to kamienie”. Koniec cywilizacji?

Nostradamus,
Bush i Husajn

Interpretatorzy proroctw Nostradamusa podejrzewają, że te najbardziej mrożące krew w żyłach wizje dotyczą początku XXI wieku. Czterowiersz 77 z Centurii VIII ma być zapowiedzią konfliktu zbrojnego trwającego 27 lat, podczas którego zostanie wykorzystana broń biologiczna i nuklearna. Ma o tym świadczyć ostatni werset: „Czerwony grad, woda, krew i ciała pokrywają ziemię”. Współcześni komentatorzy widzą tu albo środki użyte do rozprzestrzeniania zarazków albo wody atmosferyczne zanieczyszczone związkami radioaktywnymi w wyniku wybuchu jądrowego. O bliskości konfliktu nuklearnego ma świadczyć czterowiersz 16 z Centurii I: „zaraza, głód i śmierć z rąk żołnierza” ma spaść na ludzi w momencie, w którym „stulecie zbliży się do punktu swego odnowienia”. Przed rokiem 2000 interpretowano to jako astrologiczne symbole przełomu stuleci i łączono z okultystyczną wizją przejścia Ery Ryb w Erę Wodnika. Przełom mamy jednak za sobą, a wypełnienie „proroctwa” wciąż przed nami. W czterowierszu 46 z Centurii II Nostradamus wciąż krąży wokół przełomu tysiącleci, ale precyzuje szczegóły wojenne: „Kiedy wielki cykl stuleci odnowi się, spadną krew, mleko, głód, wojna i choroby, na niebie widziany będzie ogień ciągnący za sobą iskrzący się ogień”. Zgodnie z tą przepowiednią śmierć miał przynieść meteoryt lub kometa. Żadne takie zjawisko jednak nam teraz nie zagraża. O nadejściu komety Nostradamus wspomniał jeszcze raz w czterowierszu 62 z Centurii II: „Mabus wkrótce umrze i wydarzy się przerażające zniszczenie ludzi i zwierząt: nagle zemsta się pojawi, sto rąk, pragnienie i głód, kiedy kometa przemknie”. Tutaj już uwagę o komecie interpretatorzy odnieśli do pocisków rakietowych jako bardziej prawdopodobnej przyczyny globalnego zniszczenia. Podobnie zinterpretowano „rybę podróżującą przez ziemię i wodę” z czterowiersza 29 z Centurii I. Ma ona być „wyrzucona na brzeg przez wielką falę, jej dziwna postać, dzika i przerażająca”. Ryba — jak sugerują entuzjaści Nostradamusa — to nawiązanie do współczesnych technologii wojskowych. Należy się tu według nich doszukiwać aluzji do wystrzelenia wymierzonej w przeciwnika rakiety jądrowej z okrętu podwodnego. To wydarzenie byłoby przed nami, jednak większość „badaczy” odniosła tę relację do wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku. W podróżującej przez morza i lądy rybie doszukano się wystrzelonych z amerykańskich okrętów pocisków Cruise, które zniszczyły iracki system dowodzenia. „Wielką falą” wyrzucającą na brzeg rybę miał być huk silnika, który wizjonerowi XVI wieku mógł kojarzyć się z hukiem fal morskich.
Według fascynatów czterowierszowych zaklęć trzecia wojna światowa może zacząć się od konfliktu między Ameryką a światem islamskiego terroru. Czterowiersz 49 z Centurii X miałby dowodzić ataku na Nowy Jork polegającego na skażeniu wody pitnej: „Ogród świata w pobliżu nowego miasta, na drodze wydrążonych gór, będzie zdobyte i dotrze do zbiornika, zmuszone do picia wody zatrutej siarką”. Z kolei czterowiersz 97 z Centurii VI ma mówić o wybuchu w mieście bomby atomowej: „Niebiosa będą się piec przy czterdziestu pięciu stopniach. Ogień zbliża się do wielkiego nowego miasta, ogromny płomień wzbije się w górę”. A może miało to opisać eksplozję i upadek wież World Trade Center?
Nad magicznymi czterowierszami Nostradamusa łamał sobie głowę niejeden. Usiłowanie ich zrozumienia, a co więcej — doszukania się sensacji i umiejscowienia jej tuż obok nas jest silniejsze od dystansu, jaki na pewno by się tu przydał...

Kod, Eufrat
i Armagedon

Czy zapowiedź konfliktu bliskowschodniego można znaleźć w Biblii? Czy są tam daty i miejsca, nuklearne wizje? Tak twierdzi Michael Drosnin, który w swej książce pt. Kod Biblii doszukał się tajemniczego szyfru przepowiadającego wszystkie wydarzenia na ziemi. Stosując kabalistyczne metody interpretacyjne, Drosnin miał odnaleźć zapowiedź wojny atomowej. Do konfliktu miało dojść w 1996, 2000 lub 2006 roku na Bliskim Wschodzie. Posługując się metodą równoodległych ciągów liter, Drosnin odnalazł — jak twierdził — klucz do przyszłości. W rzekomo zakodowanym tekście biblijnym krzyżować się miały frazy: „wojna światowa”, „zagłada nuklearna”, „terroryzm”, „Jerozolima”. A ponieważ Drosnin znalazł również obok nazwy krajów: Libia, Iran, Syria, wywnioskował, że wojna rozpocznie się od ataku sprzymierzonych sąsiadów na Izrael. Swój udział w konflikcie miał też mieć Arafat, którego imię Drosnin wyczytał przy frazie „koniec dni”. Pikanterii proroctwu Drosnina dodawał fakt, że w miejscu opisywanym przez Księgę Apokalipsy jako Armagedon, a zinterpretowanym przez Drosnina jako starożytne miasto izraelskie Megiddo, miała się znajdować jedna z największych izraelskich baz lotniczych. Stamtąd — jak sugerował — mógł wyjść nuklearny konflikt i objąć swymi skutkami cały świat.
W fantazjowaniu nie pozostają w tyle chrześcijanie. Głównego bohatera trzeciej i ostatniej wojny światowej postrzega w Izraelu część protestantów reprezentujących tzw. dyspensacjonalizm. Skłaniają się oni w stronę literalnego wypełnienia proroctw o Izraelu. Uważają, że trzecia wojna światowa zacznie się od konfliktu żydowsko-arabskiego. W ich teorii swoje miejsce ma jednak i Irak. Tak bowiem niektórzy odczytują wzmiankę o rzece Eufrat przy opisie szóstej plagi: „A szósty wylał swą czaszę na rzekę wielką, na Eufrat. A wyschła jej woda, by dla królów ze wschodu słońca droga stanęła otworem”1. Dalej jest mowa o trzech demonach, które gromadzą świat na wielką wojnę w miejsce „zwane po hebrajsku Har-Magedon”2. Niektórzy chrześcijanie w królach ze wchodu upatrywali Rosję, Chiny i Irak. Według innych z kolei Irak miał być nowym Babilonem, który uderzy i otoczy Izrael (przejście przez wyschnięty Eufrat). Kim naprawdę są „trzy duchy nieczyste, jakby ropuchy”? Czy mogą to być mocarstwa i czy Armagedon może oznaczać, jak chcą niektórzy, dolinę Megiddo?

Literalna Apokalipsa?

Pojmowanie apokaliptycznego Eufratu jako rzeki, Babilonu jako miasta w Iraku, a Izraela jako państwa w Palestynie jest sprzeczne z Nowym Testamentem, który usunął etniczne i geograficzne odniesienia Starego Testamentu. Apokalipsa nie jest zapisem konfliktów międzynarodowych, lecz historią dwóch Kościołów — Bożego i odstępczego, czyli historią podzielonego chrześcijaństwa. Geografia starożytnego Bliskiego Wschodu ilustruje w tej księdze duchowe zmagania czasów końca. W miejsce starożytnego Izraela Nowy Testament wprowadza pojęcie Izraela duchowego — dzieci według wiary, a nie „według ciała”3. Babilon symbolizuje to samo co wszetecznica — Kościół, który sprzedał czystą wiarę za wpływy polityczne. Eufrat, zgodnie z apokaliptyczną interpretacją rzeki, oznacza ludy4 — to symbol narodów, które wspierają duchowy Babilon, czyli panującą religię zamieszania i władzy. Podobnie jak w czasach perskiego króla Cyrusa, kiedy wyschnięcie Eufratu spowodowało upadek Babilonu, tak podczas szóstej plagi duchowy Babilon, czyli panujący Kościół, straci wsparcie narodów świata, co pociągnie jego niespodziewany upadek5. Armagedon nie jest wojną narodów, lecz kulminacją duchowego boju między Chrystusem a szatanem. Jego centrum jest rozproszony po świecie lud Boży, a nie militarne starcie. Trzy nieczyste żaby to demoniczne przeciwieństwo trzech aniołów. Tak jak tzw. trójanielskie poselstwo ma obwieścić prawdy Boże „wśród każdego narodu”, tak demony pójdą na świat, aby zwieść jego mieszkańców6. Trudno również w królach ze wschodu widzieć armię muzułmańską czy też innych przywódców maszerujących na Izrael, skoro ukazani są oni jako sprzymierzeńcy Jezusa. Z kolei apokaliptyczny wschód bibliści odczytują jako kierunek astronomiczny — wschód niebiański. Stamtąd ma nadejść Chrystus jako Król królów, a towarzyszyć Mu będą aniołowie7.
Apokalipsa wyraźnie akcentuje miejsce ostatniego konfliktu: „po hebrajsku Har-Magedon”8. Nacisk na hebrajski jest wskazówką, że znaczenia symbolu należy szukać w Starym Testamencie. Har po hebrajsku to góra, magedon może pochodzić od Megiddo lub mo’ed — zgromadzenie. Jedynym miejscem w Biblii, gdzie występują te dwa słowa razem (har mo’ed), są zapisane w Księdze Izajasza słowa Lucyfera pragnącego zająć miejsce Chrystusa na Bożej „górze zgromadzenia”9. Armagedon symbolizuje więc ostatni wysiłek szatana, by unicestwić prawdziwych chrześcijan10. Nie może oznaczać miejsca, gdyż po pierwsze tekst mówi o górze Megiddo, a takiej nigdy nie było, po drugie Armagedon ma objąć cały świat11, a wskazywana tu przez niektórych dolina Megiddo ma zaledwie kilkanaście kilometrów, po trzecie przez dolinę przepływa potok Kiszon, a nie rzeka Eufrat wymieniona w Księdze Apokalipsy w kontekście Armagedonu.

Ameryka
— policjant świata

Co najmniej sto tomów — tyle musiałaby mieć Biblia, by dokładnie opisać przyszłe wydarzenia. Choć nie zapowiada szczegółów, to jednak wyraźnie kreśli kierunek, w którym będzie zdążać świat. Mówi o totalitarnym systemie religijno-politycznym, który ma przypominać średniowieczne rządy, gdy religia miała wpływ na państwo i prawodawstwo. Apokalipsa nazywa to „obrazem bestii”, a przewodnią rolę przypisuje w tych działaniach… Stanom Zjednoczonym. Tak uważają wnikliwi badacze biblijnych proroctw. Ameryka jawi się jako policjant świata, jedyne polityczne mocarstwo, które w czasach ostatecznych będzie egzekwować narzucane innym prawa, w tym religijne. Ponieważ Księga Apokalipsy opisuje dzieje chrześcijan i wielkiego boju między prawdą Chrystusa a fałszem Jego przeciwnika, nie skupia się na politycznym aspekcie hegemonii Stanów Zjednoczonych. 13. rozdział Księgi Apokalipsy opisujący powstanie kraju o obliczu Baranka, który zmienia się w Smoka, obrazuje USA, które pojawiły się jako kraj wolności religijnej, a skończą jako państwo nietolerancji i dyktatu.
Stany Zjednoczone będą wykonywać „całą władzę pierwszej bestii”12, jak Apokalipsa nazywa wpływowy Kościół, który odstąpił od czystych nauk ewangelii. Zamianę nauk biblijnych na sprzeczne z nimi nauki kościelne nazywa „bluźnierstwami przeciwko Bogu”13. Ten proces „świętego przymierza” toczy się co najmniej od 1982 roku. Tygodnik „Time” odkrył ponad dwie dekady temu najpilniej strzeżoną tajemnicę: „Święte przymierze: o konspiracji Reagana z papieżem, aby wspomóc polską Solidarność i przyspieszyć zgon komunizmu — raport śledczy” — taki tytuł pojawił się 24 lutego 1992 roku na tysiącach okładek. „Time” ujawnił, że tajne przymierze miało na celu utworzenie nowego porządku świata, pod moralnym patronatem papiestwa i politycznym protektoratem USA. Amerykański prezydent wyznał prasie: „Wszystko, co wiedzieliśmy, a czego papież mógł nie wiedzieć, przekazywaliśmy mu od razu”. Z kolei według „USA Today” od tego czasu prezydent USA regularnie konsultuje się z papieżem. Według Biblii związek między tymi dwiema potęgami wpłynie na los całej ziemi. Proroctwa te odczytywano w ten sposób już w XIX wieku, gdy nic nie mogło racjonalnie wskazywać na taki scenariusz. Dziś jesteśmy świadkami zapowiedzianego biegu historii. Jakże znamienne wydają się słowa byłego amerykańskiego ambasadora w Watykanie Thomasa Melady’ego: „Wierzę, że USA, jako jedyna superpotęga światowa, oraz Stolica Apostolska, jako jedyna ogólnoświatowa moralno-polityczna moc, mają szczególną rolę do odegrania w przyszłości. Ich działania wpłyną na życie ludzi we wszystkich częściach świata”. USA za aprobatą Watykanu dążą do wprowadzenia globalnego systemu religijno-politycznego. Ukazywane jest to jako wielkie błogosławieństwo dla całego świata i stale towarzyszą temu zapewnienia o pokoju i bezpieczeństwie. Ale apostoł Paweł, pisząc o czasach końca, przestrzega, że „gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną”14.
Wielu religijnych i politycznych przywódców w Stanach Zjednoczonych woła o powrót „chrześcijańskiej” Ameryki sprzed konstytucji, zmierzając do usunięcia rozdziału Kościoła i państwa. Kiedy to się stanie, USA przemówią głosem apokaliptycznego Smoka, a Baranek przeistoczy się w Bestię. Według Biblii ewentualna wojna nie będzie końcem ziemskiej cywilizacji, bo Armagedon ma polegać na prześladowaniach religijnych, a nie wybuchu atomowym. Będzie jednak krokiem na przepowiedzianej drodze do objęcia przez USA funkcji policjanta świata.
K.S.

1 Ap 16,12. 2 Ap 16,16. 3 Ga 3,28; Kol 3,11. 4 Ap 17,15. 5 Ap 18,8; Jr 50,33-40. 6 Ap 14,7; 16,14. 7 Ap 7,2; Jud 1,14-15. 8 Ap 16,16. 9 Iz 14,13. 10 Ap 12,7. 11 Ap 14,20; 16,14. 12 Ap 13,12. 13 Ap 13,16. 14 1 Tes 5,3.

[W artykule wykorzystano książkę Jonatana Dunkela pt. Apokalipsa].
Znaki Czasu Maj 2014 www.sklep.znakiczasu.pl




niedziela, 4 maja 2014

SIÓDMA PLAGA APOKALIPSY






SIÓDMA PLAGA APOKALIPSY

‘Ziemia zadrżała i zatrzęsła się, a posady gór się zachwiały, zadrżały, bo rozgniewał się; buchnął gniew z nozdrzy Jego, a ogień pożerający z ust Jego zionął, węgle rozżarzone płonęły przed Nim; nachylił niebiosa i zstąpił, a ciemna chmura była pod stopami Jego; z blasku przed Nim występowały obłoki Jego, grad i węgle ogniste, i zagrzmiał Pan na niebiosach a Najwyższy wydał swój głos, grad i węgle ogniste; wypuścił strzały swe i rozproszył ich, ukazało się dno morza i odsłoniły się posady świata’

To był spokojny ranek. Właśnie świtało. Niektórzy jeszcze spali po całonocnych zabawach. Inni już wstali i planowali kolejny dzień. Większość mieszkańców tego miasta to ludzie zamożni. Niczego im nie brakowało. Mieszkali w dobrze urządzonych domach, toteż szukali innych rozrywek. Wielu z nich wróciło z nocnej zabawy pod domem pewnego cudzoziemca. Chcieli zabawić się z jego gośćmi, ale coś dziwnego stało się z ich wzrokiem, tak że z trudem wrócili do swoich domów. Zabawa nie udała się. Będą musieli dziś wrócić i dać nauczkę temu Lotowi. Zapowiadał się piękny dzień. Niebo było bezchmurne. Żadnego wiatru. I nagle do ich uszu doszło coś jakby odgłos przeciągłego grzmotu. Ktoś krzyknął : - Patrzcie w górę! I w tym momencie zobaczyli jakby płonące kule, które gwałtownie spadały w ich kierunku. To były sekundy, kiedy deszcz ognia i siarki spadł na cały okręg sodomski. Ziemia pod ich stopami zatrzęsła się, po czym każdego zmiótł ognisty podmuch. W jednym momencie przestały istnieć okoliczne miasta, wszyscy mieszkańcy a nawet cała roślinność. Pozostał tylko popiół i dym unoszący się z tego miejsca.

Wszyscy znacie tę historię. Czy wiecie, dlaczego dziś ją przypominam? Dlatego, że współczesny świat znalazł się dokładnie w tym samym miejscu, co tamte miasta. Tuż przed zniszczeniem, Bóg posłał tam trzech aniołów. Dwóch z nich weszło do Sodomy. Dotąd myślałem, że ci aniołowie mieli za zadanie zniszczyć te miasta. Ale to nie prawda. Wiecie po co oni zeszli na ziemię? Żeby uratować tylu ludzi, ilu się da. Dzisiaj świat znalazł się w takiej samej sytuacji. Bóg posłał trzech aniołów, aby uratowali tylu ludzi, ile się tylko da. Bowiem świat stanął u progu zagłady. Mało kto, zdaje sobie z tego sprawę, że ta historia wkrótce powtórzy się, ale na skalę światową. Czas łaski prawie się kończy. Czy spodziewacie się, że możecie usłyszeć głos trąby, która nie będzie zwiastować cudownej Bożej łaski, ale nadciągający Sąd Boży, nad życiem tych, którzy nie przyjęli Jezusa Chrystusa. W któryś dzień, wielu z nas będzie światkami, że zabrzmi głos trąby. I dźwięki nie będą mówić – ‘cudowna Boża łaska’, tylko Bóg zada wam pytanie:- co zrobiłeś w swoim życiu z Jezusem Chrystusem? Czy był dla ciebie elementem rozrywki, czy twoim Panem i Zbawicielem?

Wkrótce cały świat usłyszy potężny głos Bożej trąby, zwiastujący nadejście końca naszego świata. Wkrótce Bóg położy kres cierpieniu i wszelkiemu złu. Wkrótce Bóg zniszczy grzech na ziemi. Czy jesteś na to przygotowany? Czy jesteś dzisiaj bliżej Boga, czy bliżej grzechu? Jeżeli jesteś bliżej Boga, ogień z nieba, który spadnie na ziemię nic ci nie zrobi. Lecz jeżeli jesteś bliżej grzechu, ogień spali cię. Tak Bracia i Siostry, kończy się miłosierdzie i łaska, a nadchodzi sprawiedliwość. Na naszych oczach wypełniają się ostatnie proroctwa z Księgi Objawienia. Przypomnę kilka z nich, chociaż jest ich kilkadziesiąt.

Gwałtowny wzrost autorytetu i roli papiestwa w świecie. Papież uważany jest dzisiaj przez przywódców światowych za niekwestionowanego przywódcę moralnego świata. Księga Objawienia zapowiada, że postawią posąg zwierzęciu. Po raz pierwszy od powstania papiestwa, w wielu państwach postawiono posągi papieżowi. Czy wiecie, że w Buenos Aires postawiono posąg przedstawiający papieża wychodzącego z morza? Szatan naigrywa się z ludzi nie znających Pisma Świętego.

Dalej, atak na Amerykę. Word Trade Center. Po czym Ameryka staje się nie tylko największym mocarstwem, ale przywódcą i policjantem świata. Zgodnie z tym, co zapowiedziała Biblia. Może już bezpośrednio ingerować, a nawet atakować inne państwa.
Przemówienie papieża w Parlamencie Europejskim i próba zjednoczenia Europy na bazie tak zwanych wartości chrześcijańskich, pod egidą Watykanu.

Niemal codziennie agencje informacyjne donoszą o nowych faktach, będących wypełnieniem się ostatnich proroctw. I to w świecie religijnym, politycznym, czy ekonomiczno – gospodarczym. Przy tym, nie ma dnia bez katastrof, powodzi, pożarów, huraganów, trzęsień ziemi, kataklizmów różnego rodzaju. Jednocześnie mówi się o pokoju, o bezpieczeństwie. Obiecuje się dobrobyt w nowym Millenium. Jednak Biblia zapowiada coś zupełnie przeciwnego.

Bracia i Siostry, drodzy Przyjaciele, nie będzie pokoju, nie będzie dobrobytu ani bezpieczeństwa. Wkrótce ludzi zaskoczy największe wydarzenie w historii ludzkości. Tak zwany Dzień Pański. A stanie się to niespodziewanie. Pan Jezus powiedział tak: a Dzień Pański nadejdzie jak złodziej w nocy. A Izajasz 47.11 pisze: niespodziewanie zaskoczy ich zagłada. Dlaczego tak się stanie? Ano dlatego, że prawie wszyscy mieszkańcy ziemi, odrzucą Bożą ofertę zbawienia. Doprowadzając jednocześnie do degradacji siebie i całą planetę. Jedynym rozwiązaniem będzie powrót Chrystusa, i ustanowienie Bożego Królestwa. Bez wojen, zła, płaczu i niesprawiedliwości.

Kiedy byłem na Campie, pewnej niedzieli rano, pod dużym namiotem, wszyscy słuchaliśmy radiowego nabożeństwa z Głosu Nadziei. Mowa była o przyjściu Chrystusa. Nabożeństwo było bardzo piękne, ale w pewnym momencie padło takie zdanie: ’przyjście Chrystusa nie będzie wydarzeniem katastroficznym’. Wiecie, to jest chyba jakaś pomyłka, gdyż przyjście Chrystusa będzie najbardziej katastroficznym wydarzeniem w historii ludzkości. W Drugim Liście do Tesaloniczan 2.8 pisze: gdy się objawi Pan Jezus ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego, Jezusa. Izajasz 13.9 dodaje: oto nadchodzi Dzień Pana, okrutny, pełen srogości i płonącego gniewu; aby obrócić ziemię w pustynię a grzeszników z niej wytępić. I Sofoniasz 1.14: bliski jest wielki Dzień Pana, bliski i bardzo szybko nadchodzi. Słuchaj, Dzień Pana jest gorzki. Wtedy nawet i bohater będzie krzyczał. Dzień ów jest dniem gniewu, dniem ucisku i utrapienia, dniem huku i hałasu, dniem obłoków i gęstych chmur. Wtedy ześle strach na ludzi, tak iż chodzić będą jak ślepi.

Czy pamiętacie ślepotę sodomczyków, gdyż zgrzeszyli przeciwko Panu. Ich krew będzie rozbryzgana niby piach, a ich wnętrzności rozrzucone niby błoto; ani ich srebro, ani ich złoto nie będzie ich mogło uratować w Dniu gniewu Jahwe, bo ogień gniewu Jahwe pochłonie całą ziemię; doprawdy, koniec straszną zagładę zgotuje wszystkim mieszkańcom ziemi. Koniec cytatu. Kiedy po tym programie, rozmawiałem z jego twórcami, powiedzieli mi tak: - ‘wiesz, nie należy ludzi straszyć końcem świata’. Ja rozumiem, że trzeba przede wszystkim wskazać ludziom nadzieję. Pokazać Drogę, Prawdę i Życie, jakim jest Chrystus. Przede wszystkim trzeba pokazać im miłość Bożą. Ale to jest pół Prawdy. Druga połowa to sprawiedliwość Boża. To prawda, że drugie przyjście Chrystusa dla niektórych będzie wybawieniem. Lecz dla ogromnej większości będzie katastroficzną zagładą.

Dzisiaj nadszedł czas, aby powiedzieć otwarcie ludziom, co się stanie z tymi, którzy tę miłość odrzucą. Dlatego Bóg posyła mnie i ciebie Bracie i Siostro, tak jak posłał Jonasza i Noego, aby obwieścić światu, że dzień Jego zagłady jest blisko. Izajasz 13.5: ciągną z daleka, od krańców nieba, Pan i narzędzia Jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię; biadajcie, bo bliski jest Dzień Pana, który nadchodzi jako zagłada od Wszechmocnego, dlatego opadają wszystkie ręce i truchleje każde serce ludzkie. Słowo mówi ‘biadajcie’. Nie urządzajcie zabaw, dyskotek, nie róbcie wielkich planów na przyszłość. Nie szukajcie przyjemności. Nie szukajcie bezpieczeństwa w pieniądzach; ale biadajcie, bo bliski jest Dzień Pański. W 10.23 dodaje: gdyż jak jest postanowione, Wszechmocny, Pan Zastępów, dokona zagłady na całej ziemi.

W zeszłym tygodniu mieliśmy bardzo ciekawe lekcje, o potopie. On jest symbolem ostatecznej zagłady całej ziemi. Wielu chrześcijan nie wierzy w ogólnoświatowy potop, tak jak nie wierzy w zagładę całej ziemi. Chociaż Apostoł Piotr w Drugim Liście 3.6 pisze: przez co ówczesny świat zalany wodą zginął, ale teraźniejsze niebo i ziemia zachowane są dla ognia i utrzymane na Dzień Sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Tak jak przed potopem, ludzie nie wierzyli, że spadnie deszcz i woda zaleje świat, bo przecież nigdy deszcz nie padał. Tak i dzisiaj wielu powątpiewa, że cała ziemia może spłonąć. A proroctwo mówi tak: a Dzień Pański nadejdzie jak złodziej, wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną.

Są jednak naukowcy, astronomowie, którzy wierzą, że coś takiego może się stać. Otóż udowodnili, iż jest możliwe, że cała ziemia może płonąć. Mam tu przed sobą raport amerykańskich astronomów. Otóż, według nich, stało by się to wtedy, gdyby deszcz asteroid o masie około 50 kilogramów, spadł na ziemię; lub gdyby uderzyła w ziemię asteroida przekraczająca 1,5 kilometra średnicy. Fakty, które przedstawili są wielce zastanawiające. Otóż, ostatnimi laty zaobserwowano gwałtowne zwiększenie liczby obcych ciał niebieskich, obierających kurs w kierunku ziemi. Ciała te poruszają się z ogromnymi prędkościami, 30 do 50 km/s co daje w przeliczeniu 100 – 180 000 km./ godz. Z tego powodu posiadają ogromna energię. I tak, jedna taka planetoida, o wielkości piłki do koszykówki wyzwala energię bomby atomowej, o sile czterokrotnie większej niż ta, która zrzucona została na Hiroszimę i Nagasaki. W ostatnich dziesięciu latach wojskowe satelity, mające za zadanie wykrywanie ataków jądrowych zarejestrowały 250 takich wybuchów na dużej wysokości; spowodowanych przez małe planetoidy eksplodujące podczas zetknięcia się z atmosferą ziemi. Jeżeli takie obiekty przebiją się przez atmosferę, tuż nad ziemia eksplodują, i zamieniają się w ogniste kule, powodując nieugaszone pożary rozprzestrzeniające się we wszystkich kierunkach w ognistym podmuchu. Tak stało się w 1871 w USA. W kilku stanach, a szczególnie w miasteczku Pechtigo, gdzie straciło życie 3 000 ludzi. Taki sam ogień z nieba spadł na Tajgę tunguska w roku 1908 zmiatając i paląc obszar 2 000 km2 . A więc obszar wielkiego miasta. 27 lat później, taki sam ogień spadł na Pustynię brazylijską.

To są fakty. Ludzie, którzy badają te narastające zjawiska traktują je bardzo poważnie, a nawet z lękiem. Żeby nie być gołosłownym, w zeszłym roku, astronom Karl Roger dokonał przerażającego odkrycia. Za pomocą dużego teleskopu wykrył planetoidę JA1 o średnicy 2 km, która leciała wprost w kierunku ziemi. Planetoida dosłownie otarła o naszą planetę, mijając ją o włos, przecinając orbitę ziemi w miejscu, gdzie ta była zaledwie 7 godzin wcześniej. A więc tylko 7 godzin dzieliło nas od zderzenia. Czyżby ostrzeżenie? Obecnie znamy tylko 2 000 planetoid o średnicy 1 km i więcej, których orbity przecinają orbitę ziemską. Planetoida wielkości domu przelatuje między ziemią a księżycem mniej więcej raz na dzień. A planetoida wielkości boiska piłkarskiego raz w miesiącu. Jeszcze gorzej jest z ciałami spoza systemu słonecznego. Nie wiemy kiedy i skąd przylecą. Prawdopodobieństwo wykrycia takiej asteroidy jest bardzo małe, bowiem teleskopy badają pod tym względem tylko 4% nieba.

W przeciwieństwie do nieświadomych ludzi, astronomowie są nieźle przestraszeni i biją na alarm. Gdzie są chrześcijanie, którzy biją na alarm, z powodu rzeczy jakie mają przyjść na świat? A może tak naprawdę nie wierzymy, że świat zmierza do zagłady? Osobiście wierzę, że Bóg ma kontrolę nad tymi zjawiskami, i na pewno nie dojdzie do przypadkowego zderzenia. Jednak Biblia zapowiada, że największe plagi będą miały kosmiczne pochodzenie. Podobnie jak znaki poprzedzające: zaćmienie słońca, księżyca, znaki na niebie i gwiazdach. Jak na przykład, niedawne zderzenie Jowisza z kometą Schumerkeylewi 9. Aż wreszcie poruszenie się mocy niebieskich. Być może naruszenie grawitacji międzyplanetarnej lub słonecznej.

Strona 1 z 212>

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

APOKALIPSA - SIEDEM GŁÓW BESTII A OBECNY PONTYFIKAT

Jakiś czas temu w mediach i w internecie dominował temat rezygnacji papieża Benedykta XVI i wyboru jego następcy Franciszka. Wydarzenia te na nowo wywołały zainteresowanie badaczy biblijnych enigmatycznym proroctwem z 17. rozdziału Apokalipsy, które zaowocowało powstaniem ciekawych propozycji interpretacyjnych.
Apokalipsa w 17. rozdziale w obrazowy sposób opisuje zwierzę z siedmioma głowami (zob. w. 3). Następnie anioł wyjaśnia
Janowi, że głowy te reprezentują siedmiu kolejnych królów: pięciu upadło, szósty rządzi obecnie, a siódmy nastąpi po nim (zob. w. 10). Kiedy jego panowanie nastąpi, będzie trwało tylko przez krótki czas. Razem z ósmym królem bestia zostanie zniszczona (zob. w. 11).
Przez ostatnie dekady niektórzy adwentystyczni interpretatorzy utożsamiali te siedem głów (siedmiu królów) z siedmioma papieżami następującymi po sobie od roku 1929 (rok w którym Watykan stał się niepodległym i suwerennym państwem na mocy Traktatu Laterańskiego). Przez pewien czas uważano, że to Jan Paweł II, sprawujący pontyfikat w latach 1978-2005, jest ostatnim papieżem. Jednakże jego śmierć spowodowała reinterpretację tego proroctwa. To, że Benedykt XVI jest siódmym papieżem od 1929 roku oraz jego pontyfikat trwał relatywnie krótko (około ośmiu lat), sprawiło, iż niektórzy zaczęli utożsamiać go z siódmym królem. Dlatego też nowy papież Franciszek jest traktowany jako ostatni przed nadejściem czasów końca.
Skąd pojawiły się takie teorie? Niestety sformułowano je bez uważnego przeanalizowania tekstu biblijnego, opierając się na nowinach medialnych, które zostały przekształcone w fikcyjne biblijne przepowiednie, nastawione na wywołanie sensacji. Fakty historyczne oraz tekst Pisma Świętego zostały ze sobą tak powiązane, aby odpowiadać utrwalonemu rozumieniu, które niestety nie ma poparcia w tekście biblijnym.
W rzeczywistości pogląd, jakoby uzdrowienie śmiertelnej rany papiestwa nastąpiło w 1929 roku, jest jedynie przypuszczeniem, a nie faktem historycznym. Trudno traktować podarowanie papiestwu niewielkiego, suwerennego terytorium, jako wypełnienie się tego proroctwa, którego zasięg obejmuje, zgodnie z opisem w Ap 13,11-18, cały świat. Rok 1929 może stanowić początek gojenia się śmiertelnej rany, jednak fakt, że od podpisania Traktatu Laterańskiego minęły 84 lata podważa wszelkie dowody mające przemawiać za tym, że papieska rana została wyleczona.
Ponadto rozumowanie odnoszące „krótki czas” panowania siódmego króla do ośmioletniego pontyfikatu Benedykta XVI całkowicie pomija jeszcze krótszy pontyfikat Jana Pawła I, który panował zaledwie 34 dni, zanim zmarł w 1978 roku (zob. Ap 17,10). Ta i wiele innych podobnych niekonsekwencji pokazują, że taka interpretacja biblijnego proroctwa jest błędna i bezowocna.
Dlatego też powinniśmy przyjrzeć się 17. rozdziałowi Apokalipsy, starając się ustalić znaczenie, jakie Bóg nadał temu zagadkowemu fragmentowi.

Kobieta na zwierzęciu

17. rozdział Apokalipsy możemy podzielić na dwie części: (1) widzenie (zob. w. 1-6a), w którym Jan widzi kobietę określaną jako wszetecznica, siedzącą na zwierzęciu; (2) wysłuchanie (zob. w. 6b-18), gdzie anioł wyjaśnia Janowi znaczenie wizji nierządnicy siedzącej na bestii.
W widzeniu Jan jest świadkiem sądu nad wielką wszetecznicą, która siedzi nad wieloma wodami i która zwodziła mieszkańców ziemi (zob. w. 1-2). Kobieta ta jest następnie nazwana: „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi” (w. 5). W Starym Testamencie nierządnica symbolizuje odstępczy lud Boży (zob. Iz 1,21; Jr 3,1; Ez 16,23; Oz 3,4). Nierządnica z 17. rozdziału Apokalipsy przedstawia podmiot, który niegdyś był wierny Bogu, lecz później sprzymierzył się z odwiecznym przeciwnikiem Boga i Jego wiernych. Babilon jest więc zbiorczym określeniem dla odstępczego ciała w czasach końca.
Zuważmy, że na początku nierządnicę określa się jako siedzącą „nad wielu wodami” (zob. w. 1). Jednak kiedy widzi ją Jan, siedzi ona na szkarłatnym zwierzęciu (zob. w. 3). Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę literacki charakter księgi, który jest widoczny także w wielu innych jej fragmentach (zob. Ap 5,5-6). Dlatego też wody i zwierzę są dwoma symbolami, które odnoszą się do tych samych okoliczności. Zgodnie z Ap 17,5 wody nad którymi widziana była nierządnica, symbolizują świecką i polityczną władzę świata. W Księdze Jeremiasza sformułowanie „nad wielu wodami” (Jr 51,13) odnosi się do rzeki Eufrat. Tak jak pomyślność starożytnego Babilonu była zależna od rzeki Eufrat, tak Babilon czasów końca będzie się opierał na świeckiej i politycznej władzy świata, aby realizować swoje plany i cele.
Ponadto bestia jest symbolem władzy politycznej (systemu politycznego). To, że wszetecznica Babilon siedzi na zwierzęciu, oznacza, że w czasach końca ten system religijny będzie kontrolował władze polityczne. Dlatego też proroctwo mówi nam, że w czasach końca siły polityczne na świecie zjednoczą się z odstępczym systemem religijnym, zwanym Babilon, tworząc więź religijno-polityczną.

Trzy fazy istnienia bestii

W drugiej części 17. rozdziału czytamy, że Jan był bardzo zaskoczony, widząc nierządnicę. Dostrzega w niej kobietę, która schroniła się na pustkowiu, uciekając przez prześladowaniem węża w czasie proroczego okresu 1260 dni w średniowieczu (zob. Ap 12,13-14). W odpowiedzi na zaskoczenie Jana anioł obiecuje wyjaśnić „tajemnicę” nierządnicy i szkarłatnego zwierzęcia, na którym siedzi, a także ich znaczenie w czasach końca (Ap 17,7).
Jan opisuje, że zwierzę „było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z otchłani” (w. 8). Taki opis bestii przywodzi na myśl boski tytuł: „który był i który jest, i który ma przyjść” (Ap 4,8). Dlatego takie określenie bestii ukazuje ją jako parodię Boga. Jednakże ta trzyczęściowa formuła wskazuje również, że bestia przeszła przez trzy fazy egzystencji. To z kolei łączy szkarłatną bestię z 17. rozdziału Apokalipsy z bestią z morza z 13. rozdziału (zob. Ap 13,1 oraz 17,3)1.
Po pierwsze, bestia „była”. Innymi słowy istniała ona już w przeszłości. Sformułowanie „była” odnosi się do aktywności bestii w proroczym okresie 1260 dni/lat (zob. Ap 13,5). Początkiem tego okresu jest rok 538 n.e., kiedy to Kościół zachodnioeuropejski, któremu przewodziło rzymskie papiestwo, uznał się za główną władzę duchową i zdominował świat zachodni przez cały okres średniowiecza. Dzisiaj, w czasach tolerancji religijnej, takie oświadczenia mogą być uznawane za surowe i niesprawiedliwe, jednak obecne realia nie mogą wymazać faktów historycznych.
Kolejny etap istnienia zwierzęcia: „już go nie ma”, rozpoczął się w 1798 roku, kiedy to w wyniku rewolucji francuskiej otrzymało ono śmiertelną ranę (zob. Ap 13,3). Był to koniec opresyjnej władzy politycznej Kościoła [rzymskokatolickiego]. Bestia na jakiś czas zniknęła ze światowej sceny, jednak przetrwała.
Po trzecie, po wyleczeniu śmiertelnej rany, bestia powróci do życia, przepełniona szatańską nienawiścią, skierowaną przeciwko wiernemu ludowi Bożemu. Proroctwo mówi nam, że opresyjny system religijno-polityczny, który zdominował świat w czasie średniowiecza, powróci w czasach ostatecznych, aby ponownie go opanować. Wśród mieszkańców ziemi powrót bestii będzie budził podziw i zdumienie (zob. Ap 13,8; 17,8).
Tak więc 17. rozdział Apokalipsy opisuje bestię z morza z 13. rozdziału w okresie, kiedy jej śmiertelna rana została wyleczona. Na tej ponownie ożywionej bestii Jan widzi nierządnicę Babilon. Dlatego też system religijny, który odegra kluczową rolę w ostatecznym konflikcie, jest w istocie kontynuacją polityczno-religijnej władzy, która prześladowała lud Boży w czasie proroczego okresu 1260 dni w średniowieczu.
Apokalipsa mówi nam, że religia ponownie zdominuje politykę i będzie ją kontrolować tak jak w przeszłości, ale przez krótki czas. Jest jednak znacząca różnicą między charakterem tej władzy w wiekach średnich i w czasach końca. O ile bestia z morza, reprezentująca Kościół średniowieczny, była władzą religijno-polityczną, to szkarłatna bestia jest wyłącznie władzą polityczną. W czasach końca religia i polityka będą rozdzielone.

Siedem głów bestii

To prowadzi nas do kluczowego fragmentu Apokalipsy: „Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. Siedem głów to siedem pagórków, na których rozsiadła się kobieta, i siedmiu jest królów. Pięciu upadło, jeden jest, inny jeszcze nie przyszedł, a gdy przyjdzie, będzie mógł krótko tylko pozostać. A zwierzę, które było, a już go nie ma, jest ósmym, i jest z owych siedmiu, idzie na zatracenie” (Ap 17,9-11).
Fragment rozpoczyna się od odwołania się do „mądrości”, która jest konieczna dla zrozumienia znaczenia głów bestii. Do takiej samej mądrości wzywał Jan w kontekście liczby bestii (zob. Ap 13,18). Ta mądrość odnosi się do duchowej wnikliwości, którą można otrzymać, nie dzięki bystremu umysłowi czy wyjątkowym intelektualnym zdolnościom, a jedynie przez Ducha Świętego (zob. Jk 1,5). Tylko dzięki tej boskiej mądrości wierni będą mogli dostrzec prawdziwą naturę szatańskiej mocy w czasach końca.
Idąc dalej, widzimy, że zwierzę ma siedem głów, tak jak rudy smok (szatan) w Ap 12,3. Bestia nie może być odzielona od swoich głów. Przez wieki bestia władała i podejmowała różne działania za pośrednictwem swoich głów. Kiedy jedna z głów otrzyma śmiertelny cios, cała bestia umiera (zob. Ap 13,12-14). Musimy więc przyjrzeć się bliżej temu, co reprezentują owe głowy.
Siedem głów to siedem pagórków, na których rozsiadła się kobieta”. Wskazany jest tutaj kolejny symbol. Początkowo była mowa o tym, że kobieta siedziała „nad wielu wodami” (Ap 17,1), później na szkarłatnym zwierzęciu (zob. w. 3), teraz natomiast anioł mówi, że siedzi ona na siedmiu pagórkach (w. 9). Wody, zwierzę i pagórki to różne symbole świeckiej władzy politycznej (zob. w. 15), która w czasach końca będzie wspierała Babilon jako odstępczy system religijny. Musimy pamiętać, że Apokalipsa nie opisuje jednostkowych postaci z przeszłości czy teraźniejszosći, ale całe systemy i światowe władze — zarówno polityczne, jak i religijne.
Greckie słowo oros oznacza „pagórek”, nie „wzgórze”, jak sugerują niektórzy tłumacze, odnosząc fragment do miasta Rzym, które było położone na siedmiu wzgórzach. Jednak ponieważ siedem pagórków z 17. rozdziału Apokalipsy następuje po sobie, nie można ich interpretować dosłownie. W Starym Testamencie góry często reprezentują światowe władze i imperia (zob. Jr 51,25; Ez 35,2-5; Dn 2,35). Na przykład starotestamentowe królestwo Judy często jest nazywane górą Syjon (zob. Ps 48,1-3; Iz 29,8).
Z pewnością anioł nie odnosi się do dosłownego rozumienia pagórków, skoro zaraz potem wyjaśnia Janowi, że te pagórki w rzeczywistości symbolizują „siedmiu królów” (w. 9). Jednakże nie można ich traktować jako konkretnych królów z co najmniej trzech powodów. Przede wszystkim, jak ustaliliśmy wcześniej, Apokalipsa nie zajmuje się konkretnymi osobami, ale całymi systemami. Po drugie, tych siedmiu królów jest porównywanych z siedmioma pagórkami — symbolem królestw i imperiów. Po trzecie, w Starym Testamencie słowo „królowie” jest innym określeniem dla królestw i imperiów (zob. Dn 2,37-39; 7,17).

Siedem głów jako następujące po sobie imperia

Opierając się na dowodach biblijnych, najsensowniejszą interpretacją jest ta, zgodnie z którą siedem pagórków, na których siedzi wszetecznica Babilon, symbolizuje siedem kolejno następujących po sobie imperiów, przez wieki dominujących na świecie, poprzez które szatan działał przeciwko Bogu2. Wspólnymi cechami tych imperiów był religijno-polityczny charakter władzy i przymus, który wykorzystywały do prześladowania ludu Bożego.
Anioł tłumaczy dalej Janowi, że z perspektywy jego czasu pięć z tych którestw upadło, jedno istnieje obecnie, a siódme pojawi się w przyszłości. Jak już wspomniano, ten zagadkowy tekst zrodził wiele spekulacyjnych interpretacji, głównie z powodu niedostrzegania przez interpretatorów faktu, że znaczenie tych kolejno następujących po sobie królestw wyjaśniono Janowi w kontekście jego czasów, a nie naszych. Nie ma takiego fragmentu w tekście, z którego wynikałoby, że Jan został przeniesiony do innych czasów. Anioł po prostu wyjaśnia mu to, co Jan wcześniej widział w trakcie widzenia.
Dlatego też kluczem do zrozumienia znaczenia siedmiu głów jest szóste królestwo, które — jak napisano — „jest”. Słowo „jest” odnosi się do czasów Jana, a więc czasów panowania szóstej głowy — imperium rzymskiego. Pięć upadłych głów to te imperia, które panowały na świecie i prześladowały lud Boży przed czasami Jana: (1) Egipt zniewolił i prześladował Izrael, dążąc do jego zagłady; (2) Asyria zniszczyła i rozbiła na wiele części dziesięć plemiona Izraela; (3) Babilon zniszczył Jerozolimę i wygnał Judę; (4) Persja niemal unicestwiła Żydów w czasach Estery; (5) Grecja prześladowała i chciała zniszczyć Żydów poprzez Antiocha Epifanesa. Siódme królestwo, „które jeszcze nie przyszło”, odnosi się do średniowiecznego papiestwa, które z perspektywy Jana ujawni się w przyszłości, po upadku imperium rzymskiego.
Anioł wyjaśnił dalej, że szkarłatne zwierze jest częścią okresu panowania ósmej głowy — mocy na świecie, która nastanie w czasach ostatecznych. Jest to jedna z wcześniej wspomnianych siedmiu głów. Mimo, że ósma głowa jest jedną z wcześniejszych siedmiu, traktuje się ją jako nową moc. Którą głowę dokładnie? Prawdopodobnie siódmą, która to wcześniej doznała śmiertelnego ataku, jednak później wraca do życia, dzięku uzdrowieniu rany.
Ta siódma władza ponownie pojawi się w czasach końca, jako ósma głowa i będzie miała podobne wpływy jak w średniowieczu. W czasie panowania ósmej głowy nierządnica Babilon siedzi na szkarłatnym zwierzęciu. Żyjemy obecnie w czasie siódmej głowy, gdyż ósma głowa jeszcze nie zyskała władzy. Jednak pojawi się ona na świecie w czasach końca i narzuci swoje rządy mieszkańcom ziemi.

Będzie mógł krótko tylko pozostać”

Błędne interpretacje tego fragmentu nadają mu znaczenie, zgodnie z którym siódmy papież będzie rządził przez krótki okres czasu. Grecki przymiotnik użyty dla oddania słowa „krótko”, brzmi oligon, co oznacza „krótki czas” lub „krótką chwilę”. To słowo różni się od słowa micron, używanego w Apokalipsie do określenia niewielkiego okresu czasu (zob. Ap 6,11; 20,3). Słowo oligon nie odnosi się do okresu czasu, ale określa raczej jego jakość. Na przykład w jednym fragmencie czytamy, że po wyrzuceniu z nieba szatan uświadamia sobie, że „czasu ma niewiele [oligon kairon]” (Ap 12,12). Ten „krótki czas” nie odnosi się do okresu czasu, gdyż minęły tysiące lat od wygnania szatana z nieba. To raczej inny sposób wyrażenia tego, że czas szatana zbliża się do końca. Podobnie kiedy osoba skazana na śmierć uświadamia sobie, że ma tylko „krótki czas”, nawet jeśli egzekucja ma się odbyć za kilka lat.
Takie samo znaczenie greckiego słowa oligon pojawia się w Ap 17,10. To, że siódma władza musi pozostać tylko przez krótki czas, nie odnosi się więc do ilości czasu — krótkiego okresu egzystencji, co raczej do wyrażenia w inny sposób, że jej istnienie zależy od Boga („będzie mógł krótko tylko pozostać”) i zakończy się tak jak w przypadku szatana (zob. Ap 12,12). Siódma władza otrzyma śmiertelny cios — wydarzenie, które miało miejsce w związku z rewolucją francuską w 1798 roku.

Podsumowanie

Ta krótka analiza wskazuje, że siedem kolejnych głów bestii z 17. rozdziału Apokalipsy symbolizuje nie siedmiu konkretnych królów, ale siedem historycznych królestw (imperiów): pięc istniało przed czasmi Jana, szóstym był Rzym (czasy Jana), a siódmym było średniowieczne papiestwo, które z perspektywy Jana miało dopiero nadejść. Taka wykładnia wynika z dokładnej analizy tekstu, która opiera się na zasadach biblijnej hermeneutyki. Koncepcja, zgodnie z którą siedem głów symbolizuje konkretnych „królów”, czyli papieży od roku 1929, nie znajduje poparcia w tekście. Taka interpretacja opiera się na spekulacjach i jest narzucona tekstowi biblijnemu.
Sama Apokalipsa ostrzega przez dodawaniem czegoś do słów proroczych z tej księgi lub ujmowaniem z nich (zob. Ap 2,18-19). Księga Apokalipsy jest Słowem Bożym danym przez Chrystusa (zob. Ap 1,2). Fałszowanie proroctw Apokalipsy wiąże się z daleko idącymi konsekwencjami — wieczną zagładą. Tym którzy dodają coś do słów proroctwa, Bóg doda plagi opisane w księdze. To ostrzeżenie nie odnosi się do ingerowania w konkretne słowa Apokalipsy — jak gdyby chodziło o zagrożenie dla pewnych koncepcji werbalnego natchnienia. Dodawanie czegoś do słów proroctw Apokalipsy musi polegać na wypaczaniu i przekształcaniu tych proroctw, aby dostosować je do własnych celów. Oznacza to także narzucanie spekulacyjnych koncepcji i poglądów niemających poparcia w tekście biblijnym. Musimy opierać się wyłącznie na tym, co Jan wyraźnie opisuje w tekście i odrzucać spekulacje niebędące z nim w zgodzie.
Zajmując się proroctwami Apokalipsy, Pismo musimy interpretować przy pomocy Pisma. Nie możemy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, które wykraczają poza to, co zostało nam objawione. Jakakolwiek interpretacja opierająca się na doniesieniach medialnych i bieżących wydarzeniach, podejmowana w celu odniesienia proroctw do obecnej sytuacji i wywołania ogólnego podniecenia, jest subiektywna i oparta na przypuszczeniach. Takie interpretacje nigdy nie będą skutkować wzmocnieniem naszej wiary w proroctwo. W istocie mogą tylko podważyć nasze zaufanie w jego prawdziwość. Proroctwa Apokalipsy rozumiane prawidłowo mają znaczenie praktyczne — uczą nas, jak żyć teraz i jak przygotować się na nadchodzące wydarzenia. Prawidłowe rozumienie proroctw będzie nas również inspirowało i motywowało do dzielenia się z innymi poselstwem ewangelii. v
Ranko Stefanovic

[Dr Ranko Stefanovic jest wykładowcą Nowego Testamentu na Andrews University w USA].

1 Inny pogląd — zob. Ekkehardt Mueller, The Beast of Revelation 17: A Suggestion (Part I), „Journal of Asia Adventist Seminary”, 10, nr 1, 2007, s. 38-40. 2 William Johnsson, The Saints’End-Time Victory Over the Forces if Evil [w:] Symposium of Revelation — Book 2, Daniel and Revelation Committee Series 7, Biblical Research Institute, Silver Spring MD 1992, s. 17.
Odwiedź  www. sklep.znakiczasu. pl zapraszam