sobota, 31 stycznia 2015

ZASADY WIARY

Sola Scriptura jest fundamentalną zasadą protestantyzmu. Uznanie najwyższego autorytetu Biblii w sprawach wiary, pozwoliło w okresie Reformacji ponownie odkryć prawdę o Bogu i zbawieniu. Oparcie się na Piśmie Świętym zawsze było najlepszą metodą na odróżnianie tego co pochodzi od Boga od rzeczy będących inspiracją sił ciemności. Żydzi, którzy analizowali poprzez Stary Testament wszystko to, co robił Jezus, dochodzili do wniosku, że jest On obiecanym Mesjaszem. "A wielu z ludu uwierzyło w niego i mówiło: Czy Chrystus, gdy przyjdzie, uczyni więcej cudów, niż Ten ich uczynił?" (J 7,31). Jednak dla wielu z nich nauki faryzeuszów były co najmniej tak samo ważne jak Słowo Boże, i kiedy Jezus wskazywał na "niebiblijność" wielu z tych nauk, pozostawali przy nich odrzucając Prawdę. 
Ciekawe jest to, że nie podważali tego, co Jezus mówił. Nikt mu nie zarzucał głoszenia fałszywych nauk niezgodnych z Zakonem. Wiarygodność Jezusa podważano stwierdzeniami, które sprawiały wrażenie słusznych: "I dziwili się Żydzi, i mówili: Skąd ta jego uczoność, skoro się nie uczył?" (J 7,15). Mówiąc to nie twierdzili wprost, że Jezus kłamie, ale sugerowali, że bez odpowiedniego wykształcenia nie można być autorytetem w sprawach dotyczących Boga i wiary. Inny argument przeciwników Jezusa dotyczył jego pochodzenie: "Czy z Galilei przyjdzie Chrystus? Czy Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z rodu Dawida i z Betlejemu?" (J 7,41-41). Niektóre zarzuty stawiane Jezusowi nie odnosiły się w ogóle do Pism, na przykład oskarżenia o to, że działa pod wpływem demonów. Sami faryzeusze , kiedy nie potrafili wskazać na żadne odstępstwo Jezusa powoływali się na swój autorytet, stawiając go wyżej od autorytetu Słowa Bożego: "Czy kto z przełożonych lub z faryzeuszów uwierzył w niego? Tylko ten motłoch, który nie zna zakonu, jest przeklęty" (J 7,48-49). 
Dziś, kiedy czytamy te słowa, najczęściej dziwimy się Żydom, że nie uwierzyli Jezusowi.Niejeden z nas myśli: "Gdybym ja był na ich miejscu, na pewno uwierzyłbym i został uczniem Jezusa". Ale czy naprawdę tak by było? Jak często dzisiaj stawiamy wyżej ludzkie nauki ponad to, co mówi Biblia? Ilu protestantów odrzuca święcenie Szabatu, choć nie ma to żadnych biblijnych podstaw? Jak wielu chrześcijan nie dostrzega sprzeczności pomiędzy pełnym miłości Bogiem a istnieniem wiecznego piekła? Wreszcie jaki jest nasz stosunek do grzechu? Jak często usprawiedliwiamy nasze przywiązanie do ziemskich, "grzesznych" przyjemności, nieświadomie powtarzając argumenty Lucyfera o tym, że Prawo Boże jest zbyt trudne, aby je przestrzegać? 
Czy rzeczywiście dla każdego z nas zasada Sola Scriptura jest najważniejsza? Co tak naprawdę zmieniło się od czasów, kiedy Jezus chodził po Ziemi i czy rzeczywiście nie robimy takich samych błędów, jakie wtedy popełniali Żydzi?
__._,_.___

Posted by: lech_kujawa@yahoo.ie









JAKI JEST BÓG ? MONOTEIZM A TRÓJCA

„Słuchajże Izraelu: Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest.” (Pwt 6,4 BG)
Próbując poznać i zrozumieć Boga podświadomie staramy się dopasować Go do naszego sposobu postrzegania i oceniania świata. Chcemy widzieć Boga w takiej postaci, jaka jest możliwa do zaakceptowania przez nasze zmysły i rozum. Bardzo chętnie dostrzegamy u Boga cechy ludzkie. Już w księdze Rodzaju czytamy, że Bóg „odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił” (Rdz 2,2). W tej samej księdze jest napisane, że „żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim” (Rdz 6,6). Bóg może się też rozgniewać, o czym można się wielokrotnie przekonać w Księgach Mojżeszowych, ale okazuje też swoją litość i miłosierdzie, a przede wszystkim swoją miłość do ludzi. Z tego powodu postrzegamy Boga jako istotę, która jest podobna do nas, w czym utwierdzają nas fragmenty Biblii mówiące o stworzeniu: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas” (Rdz 1,26). Imiona które są używane w Słowie Bożym do określenia Boga, takie jak Pan, Ojciec, Władca, Zbawca, Sędzia, czy Król, także zachęcają do personifikacji Stwórcy. Efektem tego jest postrzeganie Boga jako istoty podobnej do człowieka, tylko o większych możliwościach. Czy jest to słuszny pogląd?
Biblia nie zawiera fizycznego opisu Boga, który dawałby wyobrażenie tego, jak nasz Stwórca wygląda. Znajdują się w niej natomiast dwa ciekawe opisy obecności Boga. Księga Wyjścia przedstawia w jaki sposób Izrael widział obecność Boga na górze Synaj: „góra Synaj cała dymiła, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu. Jej dym unosił się jak dym z pieca, a cała góra trzęsła sie bardzo” (Wyj 19,18), z kolei apostoł Jan w Apokalipsie umieścił opis swojej wizji nieba i Boga: „oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś; a ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisowego i karneolowego, a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu, ... a z tronu wychodziły błyskawice i głosy, i grzmoty” (Ap 4,2-5). Kiedy Mojżesz poprosił Boga „Pokaż mi, proszę, chwałę twoją!”, Pan mu odpowiedział: „Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię ‘Pan’ przed tobą ... Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu ... gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę, a gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można” (Wyj 33,18-23). Możliwość oglądania Boga przez człowieka została też przedstawiona w ewangelii Jana: „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go” (J 1,18). Jezus potwierdził to własnymi słowami mówiąc do Żydów: „Ojca widział tylko Ten, który jest od Boga” (J 6,46).
Wątpliwości mogą budzić te fragmenty Pisma Świętego, które pozornie zaprzeczają stwierdzeniu o niemożliwości oglądania Boga. Można na przykład przeczytać, że „rozmawiał Pan z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem” (Wyj 33,11). Inny przykład rozmowy Boga z człowiekiem znajduje się w księdze Rodzaju, gdy Pan ukazał się Abrahamowi w dąbrowie Mamre: „A podniósłszy oczy, ujrzał trzech mężów, którzy stanęli przed nim ... Potem odwrócili się mężowie i poszli stamtąd do Sodomy. Abraham zaś stał nadal przed Panem, a zbliżywszy się, Abraham rzekł: Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym? ... I odszedł Pan, gdy skończył rozmowę z Abrahamem” (Rdz 18,1-33). Nie ulega wątpliwości, że Mojżesz i Abraham rozmawiali z Bogiem, trzeba się tylko zastanowić nad tym, czy w trakcie rozmowy widzieli oni Boga takiego, jakim on jest w rzeczywistości, czy też w takiej postaci, jaką Bóg wybrał, aby rozmowa mogła się odbyć. To, że w dąbrowie Mamre Pan ukazał się Abrahamowi w ludzkiej postaci nie oznacza wcale, że tak rzeczywiście wygląda. „To, co jest zakryte, należy do Pana, Boga naszego, a co jest jawne, do nas i do naszych synów” (Pwt 29,28). Nasz Stwórca wyraźnie zaznaczył, że nasza wiedza o nim nie jest kompletna, ponieważ możemy poznać Go tylko w takim zakresie, w jakim On zdecydował się nam objawić.
Rozważania te prowadzą do ciekawych wniosków na temat drugiego przykazania: „Nie uczyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze i co jest na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym” (Pwt 5,8-9). Jest ono nie tylko nawiązaniem do pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”, ale także ostrzeżeniem, aby nikt nie próbował w jakikolwiek sposób przedstawiać Boga. Żaden obraz czy rzeźba nie są w stanie oddać prawdy o istocie Boga, a takie próby nie prowadzą do niczego dobrego. Jedną z zasad wiary adwentystów jest ta, dotycząca Boga: „Bóg jest jeden: Ojciec, Syn i Duch Święty, jedność trzech wiekuiście współistniejących osób. Bóg jest nieśmiertelny, wszechmogący, wszechwiedzący, przewyższający wszystko i zawsze istniejący. Jest On nieskończony i niepojęty przez ludzkie zrozumienie, a jednak znany dzięki objawieniu samego siebie. Godzien jest wiecznej czci, uwielbienia i służby całego stworzenia”. W drugim zdaniu wymienione są te cechy, które posiada tylko Bóg. W trzecim określona została relacja między Bogiem i ludźmi, której charakter wynika z naszych ograniczeń. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie i zrozumieć Boga, wiemy o nim tylko tyle ile On nam o sobie powiedział. Ostatnie zdanie jest logiczną konsekwencją przyjęcia tego jaki jest Bóg. Z kolei pierwsze zdanie jest próbą określenia Boga jako istoty, ale użycie słowa „osób” może prowadzić do próby „uczłowieczenia” Boga, co z kolei jest źródłem różnego rodzaju poglądów ariańskich, negujących istnienie Trójcy i zaprzeczających boskości Jezusa. Właściwe zrozumienie istoty Boga, a właściwie przyjęcie, że nie można jej zrozumieć, tylko przyjąć to co Bóg nam przekazuje, jest jedną z fundamentalnych kwestii prowadzących do Prawdy. Do tej Prawdy, o której Jezus powiedział Żydom: „i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J 8,32). Najlepszą drogą do tego jest oparcie się na faktach przedstawionych w Biblii. Część z nich została już przytoczona i wynika z nich, że nie powinniśmy podejmować jakichkolwiek prób personifikacji Boga. To działania zmierzające do przekroczenia granicy, której przekroczyć nie jesteśmy w stanie. Co jeszcze podaje nam Biblia?
Stary Testament mówi o Duchu Bożym już na samym początku księgi Rodzaju: „A ziemia była pustkowiem i chaosem, ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód” (Rdz 1,2). Duch Pański działał poprzez takich sędziów Izraela, jak Otniel (Sdz 3,10), Gedeon (Sdz 6,34), Jefta (Sdz 11,29) i Samson (Sdz 13,25). Działał także na króla Saula (1 Sm 10,6) i Dawida (1 Sm 16,13) oraz różnych proroków (Ne 9,30). Duch Boży to nie tylko forma mocy Boga, ponieważ ma możliwość przemawiania (2 Sm 23,2) i stwarzania (Hi 33,4), można Go też zasmucić (Iz 63,10), ma też własną wolę (Ez 1,12).
W Starym Testamencie znajdują się także informacje o Zbawicielu. Część z nich wskazuje na Boga jako Zbawiciela: „Tak mówi Pan, Król Izraelski i jego Odkupiciel, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja jestem ostatni, a oprócz mnie nie ma boga” (Iz 44,6), „Tak mówi Pan, twój Odkupiciel i twój Stwórca” (Iz 44,24). Bóg zdecydowanie odrzuca możliwość odkupienia od grzechów przez kogoś innego niż On sam: „Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę” (Iz 43,25). Jednak to, co można przeczytać w innym miejscu (Iz 48,16-17): „Od samego początku nie mówiłem w skrytości, odkąd się to dzieje, Ja tam jestem! A teraz Wszechmogący, mój Pan, posłał mnie i jego Duch. Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraelski” sugeruje, że Odkupiciel zostanie wysłany przez Boga. Kolejny fragment mówi to jeszcze wyraźniej: „Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie, a my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” (Iz 53,4-5). Kolejna sprzeczność? Nie, jeżeli odrzucić osobowe postrzeganie Boga i przyjąć, że nie wiemy jaki Bóg jest i że znamy tylko niektóre prawdy o Nim. Nie, jeżeli przyjmiemy, że chociaż nie potrafimy tego zrozumieć jak jest to możliwe, to jednak Bóg, Duch Boży i Zbawiciel są Jednym (Jedynym) Bogiem, chociaż są przez nas dostrzegani jako niezależne od siebie istoty.
Cztery ewangelie Nowego Testamentu to opis życia i działalności Jezusa Chrystusa. Przedstawione są w nich sytuacje, w których Żydzi oskarżali Go o to, że podaje się za Boga, a Jezus nigdy nie zaprzeczył tym oskarżeniom. Podczas rozmów z Żydami wielokrotnie odnosił się do tych fragmentów Starego Testamentu, które mówiły o tym, że jest Bogiem. W 8 rozdziale ewangelii Jana znajduje się opis jednej z takich dyskusji, podczas której Jezus powiedział: „Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach”. Bardzo znamienna była reakcja rozmówców Jezusa: „Wtedy pytali go: Kimże Ty jesteś?”. Pomimo odniesienia się do fragmentu księgi Izajasza, w którym Bóg mówi o sobie: „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: Oto jestem” (Iz 52,6), religijni przywódcy Izraela nie zrozumieli wypowiedzi Jezusa. Otoczeni murem własnych poglądów nie dopuszczali do siebie możliwości istnienia innej Prawdy niż ta, którą sobie stworzyli. Ile dramatyzmu, rozczarowania i bezsilności zawartych jest w odpowiedzi Jezusa: „Po co Ja w ogóle mówię do was?”. Ci, którzy byli duchowymi przywódcami Izraela albo nie rozumieli Chrystusa, albo starali się go zabić, kiedy rozumieli że mówi o swojej boskości. A u podstaw ich działania leżało „osobowe” rozumienie Boga oraz wypowiedź Mojżesza: „Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!” (Pwt 6,4) sugerująca „jednoosobowość” Boga. Może gdyby znali ostatnią księgę Nowego Testamentu, Apokalipsę, łatwiej by im było zmienić zdanie na temat Boskości Jezusa Chrystusa. Znajduje się tam fragment, który łączy wiedzę nowotestamentową o Mesjaszu ze Starym Testamentem. Apostoł Jan zobaczył w swojej wizji „kogoś podobnego do Syna Człowieczego ... On zaś ... rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła” (Ap 1,13-18). Porównanie tego tekstu z przytoczonym wcześniej cytatem z Izajasza: „Tak mówi Pan, Król Izraelski i jego Odkupiciel, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja jestem ostatni, a oprócz mnie nie ma boga” (Iz 44,6) rozwiałoby wszelkie ich wątpliwości, powinno też rozwiać je dzisiaj.
Co do jakiegokolwiek fizycznego podobieństwa między Bogiem i stworzonymi przez Niego ludźmi, wystarczy w odpowiedni sposób spojrzeć na to, co o Bogu wiemy z Biblii. Bóg jest wszechwiedzący, nasza wiedza na temat otaczającego świata z całą pewnością nie jest pełna i doskonała, a wiedzy na temat przyszłości nie mamy żadnej. Bóg jest wszechobecny, co samo w sobie jest trudne, jeżeli nie niemożliwe, do wyobrażenia, człowiek może być w danym momencie tylko w jednym miejscu. Czy człowiek, lub istota podobna do człowieka, może słuchać w tym samym czasie kilkunastu innych ludzi? A kilkuset, kilka tysięcy lub milionów? To kolejna rzecz która jest dla ludzi niemożliwa i jednocześnie trudna do wyobrażenia. A nasz Bóg nie tylko słyszy wszystkich ludzi, ale zna też wszystkie ludzkie myśli. „Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią” (Wyj 20,4), inaczej mówiąc nie próbuj wyobrażać sobie Boga w jakiejkolwiek znanej postaci, bo żadna z nich nie będzie odpowiednia i właściwa. Bóg jest niepojęty przez ludzkie zrozumienie. Ale nie oznacza to, że nie można odnaleźć pewnych analogii, które pozwalają na problem Trójcy spojrzeć w trochę inny sposób. Na przykład atmosfera otaczająca Ziemię. Stanowi jedną całość, nie składa się z rozłącznych i niezależnych od siebie części, a jednak funkcjonują takie pojęcia jak powietrze arktyczne czy wiatry równikowe, które wskazują na jakąś część atmosfery, która ma swoje indywidualne cechy. Ziemskie oceany stanowią jeden system „naczyń połączonych”, są jakby jednym olbrzymim organizmem a nie kilkoma, które ze sobą tylko współpracują. I tutaj można wskazać na przykład na prądy morskie, które mają swój indywidualny zbiór charakterystycznych dla nich cech. Ale nie można ich oddzielić od otaczających ich wód i wskazać, że są niezależnymi ciałami.
Bóg nie jest taki jak ziemska atmosfera czy też ziemskie oceany. Jaki jest Bóg wie tylko On sam. Objawia się w takim zakresie, jaki jest ludziom potrzebny i jednocześnie możliwy do przyjęcia. Biblia nie jest podręcznikiem o Bogu i nie ma na celu przekazania całej wiedzy o Nim, ponieważ jest to niemożliwe. Ma natomiast pokazać prawdę o Bożym charakterze i Bożej miłości do ludzi. Ma wreszcie przyciągać do Boga każdego człowieka nie strachem przed surowymi konsekwencjami sprzeciwiania się woli Boga, ale przez miłość do Stwórcy, który oddał sam siebie za nasze grzechy, aby zapewnić nam zbawienie. Żądania naszego Boga są bardzo proste i podał je Mojżesz: „teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy, abyś przestrzegał przykazań Pana i jego ustaw, która ja ci dziś nadaję dla twego dobra” (Pwt 10,12).
__._,_.___

Posted by: lech_kujawa@yahoo.ie









środa, 31 grudnia 2014

NAJWSPANIALSZY UPOMINEK

Jaki najlepszy upominek w życiu dostałaś? — zapytał mnie niedawno mąż.
To był prezent, który dostałam na drugim roku studiów — odparłam.
Dobrze pamiętam tamten
dzień. Siedzieliśmy z rodziną, rozpakowując upominki, gdy wtem uświadomiłam sobie, że wszystkie już otwarto — a ja trochę zostałam na lodzie!
Rodzice zawsze starali się bardzo sprawiedliwie obdarowywać nas prezentami, ale tym razem bez dwóch zdań zostałam potraktowana najgorzej. Każde z rodzeństwa oprócz paru drobnych upominków dostało jeden główny, a ja tylko te drobne.
Nie chcąc sprawiać rodzicom przykrości, milczałam. Może przypadkiem zapomnieli, tłumaczyłam sobie. To na pewno jakieś niedopatrzenie.
Kiedy uprzątnęliśmy z podłogi papier opakunkowy, tata wyrwał mnie z zamyślenia, prosząc o wyniesienie worka z papierem i wstążkami do śmietnika. Otworzyłam drzwi do garażu, włączyłam światło i wtedy go zobaczyłam: lśniący, błękitny (używany) samochód, którym mogłam wrócić na uczelnię! Niczego mu nie brakowało, nawet kokardy na dachu! O niespodziance wiedziała cała rodzina poza mną. Nie miałam pojęcia, że przez cały czas za drzwiami czekał na mnie upominek!
Myśląc teraz o tym, dochodzę do wniosku, że samochód nie był jednak moim najlepszym upominkiem. Najlepszy bowiem sprawiono mi, zanim jeszcze przyszłam na świat! Ofiarowano mi go dwa tysiące lat temu, kiedy urodziło się Dziecię, Jezus Chrystus, który ofiarował dar zbawienia całemu światu! „Gdy nadeszło wypełnienie czasu — czytamy w Biblii — zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili”1.
Nie trzeba błagać
W angielskim słowniku Merriam-Webster definicja hasła gift (prezent, dar, upominek, podarunek) brzmi prawie tak, jakby autorzy publikacji wiedzieli o darze zbawienia w Jezusie Chrystusie. Czytamy bowiem, że gift to „coś dobrowolnie przekazanego przez jedną osobę drugiej bez niczego w zamian”. Właśnie czymś takim jest dar zbawienia! Jezus dobrowolnie za nas umarł. Nie potrafilibyśmy wieść bezgrzesznego życia, ale on to uczynił. I zginął śmiercią, na którą my zasługujemy. A to, że nie zasługujemy na ten dar, czyni go tym bardziej niesamowitym.
W Liście do Rzymian opisano to w następujący sposób: „Rzadko umiera ktoś za człowieka sprawiedliwego. Może jeszcze odważyłby się ktoś umrzeć za człowieka szlachetnego. Tymczasem Bóg okazuje swoją miłość do nas przez to, że Chrystus umarł za nas, kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami”2.
Jeśli dręczy was czasem myśl, czy Bóg was kocha, powyższe wersety powinny ją oddalić. Apostoł Paweł nie rzekł: „Chrystus umarł za nas, kiedy byliśmy dobrzy” ani: „Chrystus umarł za nas, kiedy na to zasługiwaliśmy”, lecz oświadczył: „Chrystus umarł za nas, kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami”.
Kilka lat temu, będąc w sklepie spożywczym, zobaczyłam matkę na zakupach z córeczką. Dziewczynka poprosiła o słodycze, ale spotkała się z odmową. Nie dała jednak za wygraną. Nie miała pieniędzy, aby móc sobie sama kupić smakołyk, ale wiedziała, że będzie należał tylko do niej, jeśli da jej go mama. Wzięła więc go z półki i pobiegła za mamą, głośno błagając. Błaganie przybierało na sile, aż w końcu mama poddała się i niechętnie włożyła łakoć do koszyka.
Tak się cieszę, że nie musimy błagać o zbawienie! Nie musimy biegać za Bogiem, błagając i błagając, aż w końcu ustąpi i nas zbawi. Zbawienie to dar w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie ma mowy o błaganiu ani o zarobieniu, czy zasłużeniu sobie na nie.
Każdy, kto wierzy
Moim ulubionym wersetem opisującym dar zbawienia jest tekst z Ewangelii Jana: „Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne”3.
W tekście tym wyróżnia się moim zdaniem jedno słowo: każdy. Bardzo pojemne słowo. Dar zbawienia oferowany jest każdemu, kto go przyjmie, nie tylko garstce wybrańców. „Każdy” oznacza też, że oferuje się go nie tym, którzy są „wystarczająco dobrzy”, lecz wszystkim. Tak się składa, że znam paru z owych „każdych”: Mężczyzna prowadzący nieuczciwie interesy. Kobieta sprzedająca swoje ciało. Mężczyzna, który woli bardziej alkohol niż żonę i pracę. No i ta dwójka „każdych”, czyli ty i ja.
Co z pewnością?
W ubiegłym roku przemawiałam jako gość do grupy sześćdziesięciorga dzieci w wieku od 12 do 14 lat. Spytałam je: „Gdybyście mogły zadać Bogu jedno pytanie, jak by ono brzmiało?”. Odpowiedzi wprawiły mnie w zdumienie. Zdecydowana większość pytań wyrażała lęk o własne zbawienie: Czy będę zbawiona? Czy jestem na tyle dobry, żeby pójść do nieba? Czy będę się smażyć w piekle? Czy Bóg wybaczy mi zło, które popełniłem, i zbawi mnie, jak przyjdzie?
Te dzieci nie są osamotnione w swoich obawach. Moja znajoma Anita jako dziewczynka strasznie się bała. Mówiono jej, że jeśli umrze przed wyznaniem każdego grzechu, nie będzie zbawiona. Jakież męczarnie musiała przechodzić ta młoda osoba! W nocy, zamiast spać, przypominała sobie każdy grzech, który kiedykolwiek popełniła. Bała się zasnąć, bo gdyby zmarła we śnie i zapomniała przeprosić choćby za jeden grzech, byłaby zgubiona!
Bóg jednak jest Bogiem miłości. Ojcem, który chce podnieść na duchu swoje dzieci. W związku z tym dał nam wiele pokrzepiających wersetów w Biblii, które mówią o naszym zbawieniu. Na przykład takie:
Napisałem to wam, wierzącym w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne”4.
Oto teraz nie ma wyroku potępiającego dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, gdyż prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolniło cię od prawa życia i śmierci”5.
Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę! Nie jest to więc waszą zasługą, lecz darem Boga. Nie za dokonane czyny, aby nikt się nie chełpił”6.
Wszyscy, których powierza Mi Ojciec, przyjdą do Mnie i nikogo z nich nie odrzucę”7.
Rozpakujmy prezent
Jak „rozpakować” Boży dar zbawienia?
Przede wszystkim zaprośmy Jezusa do naszego życia. Potem wyznajmy swoje grzechy i żałujmy za nie, wierząc, że zapłacił za nie swoją śmiercią. Ale to jeszcze nie koniec. Najlepsze dopiero przed nami!
Modląc się do Boga, stopniowo będziemy się do Niego przybliżać. Czytając Biblię, coraz bardziej będziemy Go poznawać. A im bardziej będziemy Go znali, tym usilniej będziemy pragnęli naśladować Jego styl życia. I ciągle będziemy ufać w Jego dar zbawienia.
Stała ufność w dar zbawienia odgrywa niezwykle istotną rolę. Dlaczego? Bo nawet po oddaniu życia Jezusowi uczenie się życia od Niego jest ciągłym procesem i człowiek ponosi niekiedy porażkę. Bóg jednak nie odbiera nam daru zbawienia, gdy grzeszymy. Może nam wybaczyć, gdyż Jezus umarł za nas.
Apostoł Jan napisał: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”8.
W nadchodzące dni proponuje ci dar zbawienia, dar życia wiecznego! Dar, który czeka na ciebie cały czas. Nie zostawiaj go nierozpakowanego. To najwspanialszy upominek, jaki w życiu dostaniesz!
Nancy Canwell

1 Ga 4,4-5 Biblia warszawska. 2 Rz 5,7–8. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii paulińskiej (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2011. 3 J 3,16. 4 1 J 5,13. 5 Rz 8,1-2. 6 Ef 2,8-9. 7 J 6,37. 8 1 J 1,9.

[Przedruk z „Sign of the Times” 12/2013. Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl].


Znaki Czasu grudzień 2014 r. www.sklep.znakiczasu.pl

JAK ŻYĆ ADWENTEM

Może nigdy nie czekaliście z praniem, aż skończą się wam wszystkie czyste koszule. Może nigdy nie musieliście jeść fast fooda w drodze do pracy, bo rano zaspaliście. Ale jeżeli jesteście w większości, to wiecie, co znaczy odkładać coś na ostatnią chwilę, a potem zwijać się jak w ukropie, żeby zdążyć. Na pewno wiecie, jak to jest. Wszyscy wiemy. Dlatego właśnie markety pod koniec tygodnia i dzień przed Gwiazdką pękają w szwach. I może dlatego tylu ludzi uważa szykowanie się na powtórne przyjście Chrystusa za wariactwo.
Gros chrześcijan chciałoby przygotować się na dzień powrotu Chrystusa i zdaje sobie sprawę, że przyjście Pana oznacza dzień sądu bez możliwości apelacji. Większość z nas jednak traktuje paruzję (drugi adwent) mniej więcej tak jak wizytę u dentysty, tzn. na pewno wiemy, że nastąpi, i faktycznie powinniśmy czyścić zęby nicią, ale kto z nas ma na to czas? Przecież musimy dziś pójść do fryzjera, zbilansować książeczkę czekową i wykombinować, co powiedzieć szwagrowi o terminie zwrotu zaciągniętej u niego pożyczki.
Udana zwłoka
Choć może dziwnie to zabrzmi, udana zwłoka musi być dobrze zaplanowana. Czemu? Bo nie można czekać do ostatniej chwili, chyba że ma się bardzo dobre informacje o tym, kiedy ten moment nastąpi.
Jeślibym na przykład powiedział wam, że zrobienie świątecznych sprawunków odłożę do Wigilii, moglibyście wziąć mnie za głupca. A gdybym powiedział, że kupno autocasco odłożę na dzień przed wypadkiem, wzięlibyście mnie za głupca do kwadratu.
Boże Narodzenie to ustalona data, którą znam zawczasu. Prawdopodobnie z dużym przybliżeniem mogę nawet przewidzieć pierwszy opad śniegu, zwłaszcza gdy bacznie śledzę prognozę pogody. Będę wiedzieć o tym z góry i mieć czas, żeby się przyszykować. Lecz jeśli zwlekam z przygotowaniami na przyjście Jezusa, to tak jakbym wiedział, kiedy ono nastąpi.
Paruzja przypomina miłość od pierwszego wejrzenia. Nieprzewidywalna? Zawsze. Kłopotliwa? Czasami. Przecudowna? O ile jesteśmy wolni. O ile z tego nieoczekiwanego momentu możemy uczynić początek czegoś pięknego. Jeżeli natomiast nie możemy, bo na przykład mamy żonę, sześcioro dzieci i kredyt hipoteczny na trzydzieści lat, wówczas miłość od pierwszego wejrzenia tylko nas unieszczęśliwi.
Oczywiście jeśli powtórne przyjście Jezusa naprawdę przypomina zakochanie się, nie będziemy zwlekać z przygotowaniami. Ba! Nie będziemy się ich mogli doczekać, starając się być rzeczywiście stale gotowi. Mało tego, Jezus powiedział, że właśnie taką postawę powinniśmy prezentować. Oświadczył, że musimy być zawsze gotowi na Jego powrót, bo nie możemy z góry wiedzieć, kiedy przyjdzie, podobnie jak nikt nie wie, kto wygra w totka.
Nie wiecie, którego dnia przyjdzie wasz Pan! (…). W chwili, kiedy się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie. (…). O tym, kiedy nadejdzie ten dzień i godzina, nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”1.
Ilustracja
Gwoli wyjaśnienia Jezus opowiedział swoim naśladowcom dwie historie: jedną o człowieku, który się mocno zdziwił, gdy szef wrócił wcześniej, niż się tego spodziewał; drugą o grupie dziewcząt, które były bardzo zaskoczone, że wesele zaczęło się później, niż sądziły2. Obie historie opowiadają o ludziach, którym się wydawało, że wiedzą, kiedy trzeba być gotowym, i którzy strasznie się z powodu swoich domniemań rozczarowali.
W obydwu przypowieściach Bóg na pierwszy rzut oka przypomina nauczyciela od matematyki, który zawsze robi niezapowiedziane sprawdziany, wiecznie starając się przyłapać nas na czymś, czego nie wiemy. Ale gdy wspomnianym fragmentom Ewangelii św. Mateusza przyjrzymy się dokładniej, okaże się, że Jezus przypomina w nich raczej nauczyciela, który zaskakuje klasę oświadczeniem: „Jeśli będziecie odrabiać prace domowe, dam wam piątki na koniec roku bez żadnych sprawdzianów”.
Czy to dobra nowina? Tak, jeśli będziemy odrabiać prace domowe! Zła, jeśli nie będziemy.
Właśnie to chce nam przekazać Jezus. Nie kazał nam kupować broni ani długiej białej szaty. Nic z tych rzeczy! Polecił nam: zacisnąć zęby i wytrzymać — jak było z babcią, która pracowała na nocną zmianę, żeby opłacić studia mojej mamy; zachować czujność — jak było z ojcem, który czytał uważnie umowę, żeby nie dać się wykiwać facetowi sprzedającemu mi moje pierwsze auto; mieć oczy dookoła głowy — jak jest z każdą matką, która w centrum handlowym ciągle ma baczenie na swoje dziecko.
Nie są to rzeczy, które można ciach! wykonać szybciutko w ostatniej chwili, gdy nasza pociecha skończy już studia, gdy podpiszemy już umowę albo gdy nasze dziecko już się zgubi.
Jeszcze dwa przykłady
Jezus opowiedział kolejne dwie historie, chcąc się upewnić, czy dobrze zrozumieliśmy znaczenie przypowieści, tj. czy pojmujemy, jak zacisnąć zęby i wytrzymać, jak zachować czujność i jak mieć oczy dookoła głowy.
W pierwszej pewien człowiek pozostawił trzem pracownikom nadzór nad rodzinnym interesem, podczas gdy sam wybrał się w daleką podróż. Dwóch z nich dobrze wywiązało się z zadania, za co po powrocie chlebodawcy otrzymali nagrodę. Trzeci jednak tak się bał popełnić jakikolwiek błąd, że w ogóle nie kiwnął palcem, więc niezadowolony szef, gdy wrócił, zwolnił go3.
Brzmi złowieszczo? Jeśli tak, to zadajmy sobie pytanie, czemu utożsamiamy się z trzecim pracownikiem — a następnie przeczytajmy kolejną historię.
Sala sądowa. Wszyscy oskarżeni zaskoczeni werdyktami. Co takiego zrobiliśmy, żeśmy na to zasłużyli? — pytają.
Byliście dla mnie dobrzy — odpowiada Jezus jednym, a drugim oświadcza coś przeciwnego.
Co? Jak to? Kiedy? — wołają wszyscy. — W życiu Cię na oczy nie widzieliśmy!
Cokolwiek uczyniliście komuś w potrzebie — rzecze Jezus — mnieście to uczynili. Kiedykolwiek zlekceważyliście kogoś w potrzebie, mnieście zlekceważyli. Może osoba, która była głodna, której było zimno lub która znajdowała się w więzieniu, nie mogła wam odpłacić za to, coście uczynili lub czegoście nie uczynili. Ja jednak mogę wam odpłacić w Dniu Sądu4.
Jezus nie opowiedział nam tego jedynie po to, by skłonić nas do wrzucenia paru groszy do skarbonki UNICEF-u (choć to też dobry pomysł). Nie, mówił o tym, czego nam trzeba, abyśmy przysposobili się na Jego drugie przyjście. Pokazał rodzaj ludzi zawsze gotowych na Jego powrót.
Jak być gotowym na przyjście Pana
Ludzie, którzy są gotowi na spotkanie z Jezusem, nie siedzą z założonymi rękami, pucując swoje aureole, tylko pracują jak pszczółki. Ze wszystkich sił i wszelkimi środkami starają się pomagać innym. I nie ociągają się, bo wiedzą, że niektórzy potrzebują pomocy niezwłocznie: ciężarne nastolatki, uchodźcy, podopieczni hospicjów, dzieci w szpitalach chcące, by poczytać im na dobranoc.
Ludzie, którzy potrzebują szczególnej pomocy, na ogół nie mogą długo czekać. Nie dysponują środkami ani czasem. Przede wszystkim zaś wielu z nich brakuje nadziei. Ledwie tli się w nich wiara, że jeśli wytrzymają jeszcze trochę, los się do nich uśmiechnie. Pomagając, dajemy im tę nadzieję.
Pomyślcie o sytuacjach, które na cały dzień wprawiły was w dobry nastrój, bo na przykład ktoś celowo na waszych oczach zostawił wam monetę w wózku sklepowym. Jeżeli okażemy trochę spontanicznej dobroci, będziemy w stanie uczynić to samo dla innych. Możemy na przykład pomóc ludziom uwierzyć, że Bóg ich kocha, bo zobaczą w nas odrobinę Jego miłości. Możemy pomóc im uwierzyć, że Bóg ma dla nich lepsze jutro, bo dzięki nam będą mieć odrobinę lepszy dzień.
Możemy to robić codziennie. Nie musimy czekać na czasy końca, aby rozsiewać dookoła ziarna Bożej miłości. Nie, możemy to robić, będąc u fryzjera, bilansując książeczkę czekową albo rozmawiając ze szwagrem o pieniądzach, któreśmy od niego pożyczyli.
Czy to naprawdę wariactwo? Pod warunkiem że odłożymy to na później.
Przygotowanie się na powtórne przyjście Chrystusa nie kryje w sobie nic tajemniczego. Szykujemy się na nie tak samo jak na zmierzenie ciśnienia krwi albo wysłuchanie dziecka, gdy potrzebuje z kimś porozmawiać. Na czym to polega? Na byciu człowiekiem, który cały czas jest gotowy.
Innymi słowy, na ujrzenie powracającego Pana będziemy gotowi wówczas, jeżeli będziemy Go dostrzegać w każdym napotkanym człowieku.
Greg Brothers

1 Mt 24,42.44.36. 2 Zob. Mt 24,45-51; 25,1-13. 3 Zob. Mt 25,14-30. 4 Zob. Mt 25,31-46.

[Przedruk z „Signs of the Times” 5/2013. Tłum. Paweł Jarosław Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl]

Biblijne fakty
na temat paruzji
Powtórne przyjście Chrystusa należy do najważniejszych prawd biblijnych. Wspomniane jest 250 razy w samym Nowym Testamencie, czyli w co 25. wersecie.
Paruzja to również obietnica, którą Jezus wyraźnie złożył, będąc na ziemi: „Nie pozwólcie, aby serca wasze były wstrząśnięte. Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie. W domu mego Ojca jest wiele mieszkań; gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Teraz idę tam, aby przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, to znowu powrócę i zabiorę was do siebie, abyście byli tam, gdzie Ja jestem”1.
Pokrzepiające słowa Chrystusa są pewne jak to, że dwa i dwa jest cztery. Mamy to jak w banku! To, że Jezus przyjdzie jeszcze na ziemię, jest tak pewne jak to, że 2000 lat temu żył na ziemi.
Chrystus raz złożył siebie w ofierze, żeby ponieść grzechy wielu, a potem objawi się już nie ze względu na grzech, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują”2.
W ostatnim rozdziale Biblii Jezus przyobiecał: „Oto wkrótce przyjdę i przyniosę ze sobą nagrodę. Odpłacę nią każdemu zgodnie z jego czynami”3.
G.B.
1 J 14,1-3. 2 Hbr 9,28. 3 Ap 22,12. Cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia.
Znaki Czasu grudzień 2014 r. www.sklep.znakiczasu.pl

poniedziałek, 29 grudnia 2014

PRZECIW PRZEMOCY

Przez wieki utarło się określać kobiety słabszą płcią. Może dlatego że nie potrafiły się bić jak mężczyźni, a może dlatego że bite przez mężczyzn nie były się w stanie bronić. Nasza kultura każe nam jednak brać słabszych w obronę.

Przemoc wobec kobiet niejedno ma imię. Najpowszechniejsza jest przemoc fizyczna. U Barbary zaczęło się od szturchania, popychania, ciągnięcia za włosy. Mąż zaraz za to przepraszał, a ona — wychowana w podobnych warunkach — nie widziała w tym większego zagrożenia. Jednak raz mąż wpadł w furię, bo dziecko płakało, a on był po pracy zmęczony. Po pobiciu Barbara 10 dni spędziła w szpitalu. Mimo to nie chciała złożyć zeznań na policji, żeby nie stracił pracy, a ona środków utrzymania. Podczas kolejnej ciąży została pobita trzykrotnie i to w obecności ich dziecka. Dziś jej mąż siedzi za to w więzieniu.
Grażyny mąż nie uderzył nigdy, ale doświadczyła przemocy psychicznej. Zaczęło się od utraty pracy przez męża. Przeżył to tak silne, że nie był w stanie znaleźć nowej. Rodzina utrzymywała się z pasji Grażyny. Jednak nie na wszystko starczało. Mąż zaczął robić jej awantury, że to wszystko przez nią, wyrzucał z domu lub do niego nie wpuszczał. Raz groził, że ją zabije, a innym razem pozorował samobójstwo. A ona się nieustannie bała, że on to wreszcie zrobi.
Kamila doświadczyła przemocy seksualnej. W wieku 50 lat zachorowała na tyle poważnie, że przestała się samodzielnie poruszać. Mimo choroby mąż zmuszał ją do czynności seksualnych. Gdy się broniła, bił ją i groził, że przestanie karmić. Bała się o tym powiedzieć nawet pielęgniarce, żeby nie trafił do więzienia, bo nie miałby się nią kto opiekować. Ostatecznie uwolniła się od niego dzięki pomocy rodziny.
Przypadki przemocy ekonomicznej najczęściej zachodzą wtedy, gdy tylko jedno ze współmałżonków pracuje. Mąż Julii opłacał czynsz oraz media. O pieniądze na wszystko inne — żywność, ubrania, lekarstwa, spotkania towarzyskie — Julia musiała go prosić i skrupulatnie się rozliczać, nawet z najdrobniejszych kwot. Mąż notował przy niej nawet koszty prezentów od jego rodziny i porównywał z kosztami prezentów od jej rodziny. Gdy kupiła coś jego zdaniem niepotrzebnego, zarzucał jej niegospodarność. Kiedy protestowała, że takie rozliczenia ją upokarzają, oskarżał ją, że wydaje ich pieniądze na kochanka1.
Konwencja antyprzemocowa
To tylko nieliczne przykłady różnych form przemocy wobec kobiet. Żeby ograniczyć to zjawisko, Rada Europy przygotowała w 2011 roku Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Rząd Polski podpisał ją 18 grudnia 2012 roku. Żeby weszła u nas w życie, wymaga jeszcze ratyfikacji.
Konwencja składa się z preambuły i 81 artykułów zgrupowanych w 12 rozdziałach. Ma zastosowanie do wszystkich form przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej. Jej celem jest zapobieganie i zwalczanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; eliminacja wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz wspieranie równości kobiet i mężczyzn, w tym poprzez wzmocnienie pozycji kobiet; ochrona osób dotkniętych przemocą oraz skuteczne ściganie i karanie jej sprawców.
Konwencja podkreśla związek między osiąganiem równości płci a eliminacją przemocy wobec kobiet. Równość płci ma zdaniem autorów Konwencji zmniejszać zagrożenie przemocą. Przez promowanie równości płci rozumie się działania na rzecz zrównywania szans kobiet i mężczyzn oraz solidarnego i sprawiedliwego dzielenia się prawami i obowiązkami zarówno w życiu rodzinnym, jak i zawodowym.
W Konwencji nakazuje się karanie przemocy fizycznej, seksualnej i psychologicznej, napaści seksualnej i gwałtu, nękania (tzw. stalkingu), molestowania seksualnego, zmuszania do zawarcia małżeństwa, okaleczania narządów płciowych kobiet, przymusowej aborcji i sterylizacji.
Nad wdrażaniem przez strony postanowień Konwencji ma czuwać niezależna grupa ekspertów ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zwana GREVIO, oraz Komitet Stron składający się z przedstawicieli stron Konwencji. GREVIO może żądać od stron składania sprawozdań, przeprowadzać postępowania, formułować dla stron wnioski i zalecenia.
W uzasadnieniu do wniosku o ratyfikację Konwencji czytamy, że związanie się przez Polskę Konwencją jest zasadne, gdyż dowodziłoby zaangażowania Polski w tworzenie powszechnego systemu ochrony praw człowieka. Obowiązkiem zaś każdego państwa jest zapewnienie obywatelom właściwej ochrony. Wprowadzenie przez Polskę rozwiązań proponowanych w Konwencji umożliwi ograniczenie wpływu, jaki przemoc wobec kobiet oraz przemoc domowa ma na społeczeństwo.
Poparcie
Za ratyfikacją Konwencji murem stoją główne media oraz różne autorytety, a wśród nich prof. Marek Safian, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i obecny sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Pod koniec października br. w rozmowie z Janiną Paradowską w Radiu Tok FM powiedział, że nie widzi przeszkód, żeby ją ratyfikować, ani żadnego zagrożenia dla klasycznej definicji rodziny. Uważa, że Konwencja ściśle realizuje wartości naszej konstytucji, opiera się na zasadzie równego traktowania wszystkich ludzi, zakazie przemocy, poszanowaniu wolności. Konwencja spełnia wymagane standardy i na tym etapie rozwoju naszej demokracji powinniśmy umieć godzić się co do tego, co jest dobrem wspólnym — zaznaczył profesor.
O jej ratyfikowanie od dawna apelują organizacje kobiece broniące praw człowieka oraz pomagające ofiarom przemocy. Ich zdaniem Konwencja pomoże chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji, gdyż opiera się na idei, że istnieje związek między przemocą a nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawia, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.
Wątpliwości
Mogłoby się wydawać, że w kraju mężczyzn całujących kobiety w rękę i ustępujących im miejsca w autobusach i tramwajach zapobieganie i zwalczanie przemocy wobec kobiet nie powinno budzić najmniejszych wątpliwości. A jednak.
Tak jak Konwencja spotkała się z profesorskim poparciem, tak samo spotkała się z profesorską krytyką — tym razem prof. Andrzeja Zolla, również byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Anną Siek z KAI profesor stwierdza m.in., że rozwiązania w niej proponowane nie są w Polsce potrzebne, bo nasze prawo dostatecznie przeciwdziała przemocy wobec kobiet. Przypomina, że wiele państw nie ratyfikowało Konwencji, a podpisały ją tylko nieliczne kraje. Zaleca ostrożność. Twierdzi, że jest w niej wiele sprzeczności i nieprecyzyjnych sformułowań, które budzą wątpliwości co do prawdziwych intencji jej napisania. Największe wątpliwości budzi u niego art. 12 o promowaniu „zmian wzorców społecznych i kulturowych, dotyczących zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk, opartych na idei niższości kobiet, na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”. Zdaniem profesora artykuł ten zobowiązuje do wykorzeniania tradycji. Plusy widzi tylko w zorganizowaniu „antyprzemocowej infrastruktury, wspierającej ofiary”.
Wiele wątpliwości wyrazili też niektórzy posłowie podczas sierpniowego posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Konwencji zarzucono, że stoi w sprzeczności z niektórymi przepisami Konstytucji RP oraz zbyt głęboko ingeruje w porządek wewnętrzny państwa, w szczególności jeśli chodzi o przekazanie niektórych kompetencji organów władzy państwowej ciałom i organizacjom międzynarodowym. Co do Konstytucji RP pytano się o art. 32 mówiący o równości wobec prawa — dlaczego chcemy zwalczać przemoc tylko wobec kobiet, a nie także wobec mężczyzn? Czy postulowane w Konwencji wprowadzanie do programów nauczania na wszystkich etapach edukacji treści dotyczących równości kobiet i mężczyzn oraz niestereotypowych ról społeczno-kulturowych nie naruszy prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z ich przekonaniami, o czym mówi art. 48 Konstytucji? Posłowie pytali, czym w ogóle są te niestereotypowe role społeczno-kulturowe. Czy chodzi tu o ideologię gender?
Obecna podczas tej dyskusji Joanna Banasiuk, wiceprezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, wyraziła zdziwienie dla ignorowania faktu, że według badań unijnej Agencji Praw Podstawowych Polska jest krajem o najniższym odsetku przemocy wobec kobiet, co każe wnosić, że rozwiązania prawne, jakie już u nas obowiązują, są wystarczające. Czyżby więc chodziło o wprowadzenie do naszego porządku prawnego kwestii ściśle ideologicznych? — zakończyła pani Banasik.
W odpowiedzi na te różne wątpliwości Małgorzata Fuszara, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, powiedziała m.in., że Konwencja rzeczywiście kładzie nacisk na zwalczanie przemocy wobec kobiet, bo 90 proc. ofiar przemocy wśród dorosłych to kobiety, a pewne formy przemocy dotyczą tylko kobiet albo przede wszystkim kobiet, np. gwałty. Jednak nie jest prawdą, że Konwencji nie stosuje się w ogóle do mężczyzn. Choć pewne formy przemocy zdarzają się daleko od nas, to nie znaczy, że nigdy do nas nie trafią. Konwencja — zdaniem pani pełnomocnik — sprzyja rodzinie. Powodem większości rozwodów jest przemoc. Jeśli będziemy ją zwalczać, będziemy skutecznie zapobiegać rozbiciu rodziny. Co do kulturowych stereotypów pełnomocnik powiedziała: „Gdybyśmy nie zmieniali kulturowych stereotypów płci, czyli płci społeczno-kulturowej, czyli gender, to żadnej kobiety na tej sali by nie było, a żaden mężczyzna nie miałby urlopu wychowawczego. (...) Jeśli nie będziemy rozbijać takich stereotypów i zmieniać społecznej świadomości, to pozostaniemy w takiej separacji płci, która jest przeciwna indywidualnym wyborom, predyspozycjom i postępowaniu w taki sposób, który pozwala się wszystkim jednostkom rozwijać”. Pani pełnomocnik wyraziła obawę, czy wątpliwości co do ratyfikacji Konwencji nie zostaną na arenie międzynarodowej odebrane jako wątpliwości Polski odnośnie do walki z przemocą wobec kobiet w ogóle.
* * *
Kto ma rację, jak zwykle pokaże czas. Chrześcijanie natomiast zawsze powinni opowiadać się za godnością i wartością każdej istoty ludzkiej oraz potępiać wszelkie formy przemocy fizycznej, seksualnej i emocjonalnej oraz znęcania się w rodzinie. Duch Chrystusowy objawia się miłością i akceptacją, dążeniem do wspierania innych, a nie do wykorzystywania i krzywdzenia. Skoro chrześcijanie mają — według słów Jezusa — kochać nawet swoich nieprzyjaciół, to o ileż bardziej bliskich? W prawdziwym chrześcijaństwie nie ma więc miejsca na żadną przemoc,
a na przemoc w rodzinie w szczególności. Dlatego najlepszym zabezpieczeniem przed przemocą domową jest pielęgnowanie przez domowników osobistej pobożności, rozumianej jako posłuszeństwo przykazaniom Jezusa Chrystusa.
Olgierd Danielewicz

1 Źródło: www.rownetraktowanie.gov.pl. Niektóre imiona zostały zmienione.


Znaki Czasu grudzień 2014 www.sklep.znakiczasu.pl

niedziela, 21 grudnia 2014

ŚWIĘTO NARODZENIA PAŃSKIEGO ( BOŻE NARODZENIE)

Bardzo krotka refleksja na temat swieta Narodzenia Panskiego i trochę dluzsza zwiazana z historia choinki.
 
Henryk Patryarcha
 
 
Święto Narodzenia Pańskiego
Święto Narodzenia Pańskiego (a nie Bożego Narodzenia, ponieważ nie narodził się Bóg ale Syn Człowieczy) zajmuje w kalendarzu liturgicznym niezwykłą pozycje. Jego tradycje i obyczaje, zakorzeniły się tak głęboko w świadomości świata chrześcijańskiego, że wierzący z trudem godzą się z faktem, że ani data, ani zwyczaje z tym świętem związane, nie mają najmniejszego potwierdzenia w Biblii. Ani ewangeliści ani zapowiedzi prorockie nie dostarczają żadnej informacji, która pozwoliłaby związać narodziny Jezusa z konkretnym dniem czy miesiącem. Narodzenie Pańskie jest jedynym świętem kościelnym, które nie ma żydowskich korzeni i w odróżnieniu od Wielkanocy czy Zielonych Świątek nie ma swojego proroczego odpowiednika w Starym Testamencie.
Obchodzenie dnia urodzin obce było pierwotnemu chrześcijaństwu, ponieważ były to pogańskie zwyczaje. Poganie obchodzili uroczyście dzień. narodzin, chrześcijanie natomiast dzień zgonu jako dzień zwycięstwa i chwały. Afrykański retor Arnobiusz Starszy (III/IV w.) napisał, że jeszcze pod koniec III wieku chrześcijanie w Afryce naśmiewali się z pogan, że świętują dzień narodzin swoich bogów (Przeciw poganom, VII, 238).
Orygenes (ok. 185-254), najwybitniejszy z greckich pisarzy kościelnych, był przekonany, że istnieją tylko dwa chrześcijańskie święta, które należy obchodzić: Wielkanoc i Zielone Świątki (Contra Celsum, VIII, 392). W innym dziele napisał, że nie ma żadnej informacji o dnu narodzin jakiegokolwiek świętego Starego Przymierza (Księga Kapłańska, Homilia 8) i podaje dalej, ze chrześcijanie zwracali uwagę na te wydarzenia z życia Jezusa, które związane były bezpośrednio z planem zbawienia, a wiec dzień śmierci i zmartwychwstania.
Czytałem ostatnio 3Moj 23 i zastanawiałem się nad symbolicznym znaczeniem podanych tam świąt rocznych. Ciekawe jest to, że wszystkie siedem świat rocznych symbolizują najważniejsze wydarzenia zwiazane z życiem Chrystusa i realizacją planu zbawienia ale żadne z tych świąt nie nawiazuje do jego narodzin.
Już filozof grecki o poglądach epikurejskich, Kelsus (Celsus) w piśmie skierowanym przeciw chrześcijanom a napisanym ok. 178 roku, uważa chrześcijaństwo za chaotyczny splot pogańskich wierzeń i obyczajów. Cała nauka chrześcijańska to po prostu plagiat i typowy synkretyzm rożnych kierunków religijnych. Dzieło tego pogańskiego retora zaginęło, ale można odtworzyć go na podstawie odpowiedzi udzielonej Kelsusowi przez Orygenesa (ok. 185 – 254) w pracy Contra Celsum.
Oczywiście nie wszystkie zarzuty Kelsusa są prawdziwe, ale ten pogański retor zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz; naśladowcy Chrystusa przestali walczyć z pogańskimi zwyczajami. Adoptowali pogańskie wierzenia, obrzędy i święta nadając im tylko chrześcijański charakter. Pojawia się więc poważne pytanie; Czy jako lud Boży oczekujący na powtórne przyjście Zbawiciela mamy brać udział w obrzędach i zwyczajach tylko dlatego, że nadano im chrześcijańskie znaczenie?
 
Choinka – Przystrojona choinka, świerk lub jodła, to jeden z najbardziej widocznych zwyczajów świąt Bożego Narodzenia. We wszystkich religiach agrarnych drzewa odgrywały ważną role. Głęboko w ziemię ukorzenione drzewo, które swoim wierzchołkiem „sięga nieba” było ogniwem łączącym ziemię z niebem. W drzewie widziano symbol nieustannego życia i wzrostu. Wierzono, że zielone cały rok drzewa iglaste posiadały w sobie życiodajne moce i miały magiczne właściwości, były symbolem życia, płodności, odradzania się i trwania. Sądzono, że drzewa przynoszą szczęście, zdrowie i powodzenie. Rzymianie ozdabiali świątynie w czasie trwania uroczystości świątecznych zielonymi gałązkami. Kapłani celtyccy używali do tego celu jemiołę, a pogańskie plemiona Anglosasów bluszczu. Plemiona germańskie obchodząc święto zimowego przesilenia zapalali na palenisku drzewo dębowe. Jego ciepły płomień symbolizował nowonarodzenie słońca. Również Izraelici mieli skłonności ulegania pogańskim zwyczajom, w których drzewa odgrywały dużą rolę. Świadczy o tym wiele wypowiedzi biblijnych: np. 5Moj 12,2;  Iz 57,5;  Jer 3,6;  17,2;  Ezech 6,13 i inne.
Choinka pojawia się po raz pierwszy na miedziorycie Łukasza Cranacha Starszego (1472 – 16.10.1533) w opisie podroży po Alzacji w miejscowości Schlettstadt w roku 1509. Przyozdobioną choinkę spotykamy ponownie w 1539 roku w katedrze w Strasburgu. W domu cechowym w Bremen postawiono choinkę w roku 1570 jako małe drzewko ozdobione jabłkami, orzechami, daktylami i papierowymi kwiatami. Dzieci cechu miały prawo potrząsać drzewkiem i to co spadło należało do nich. Podobne drzewko pojawia się w roku 1597 w Bazylei. W roku 1597 choinka pojawiła się w Turkheim Kolo Colmar zakupiona przez magistrat miasta, którą ozdobiono kolorowym papierem, jabłkami, wstążkami i ciastkami. W roku 1603 pojawił się zapis w księdze ratuszowej w Strasburgu, że postawioną choinkę ozdobiono papierowymi kwiatami róży, jabłkami i ciastkami. Rok później zanotowano w Strasburgu: „Na Boże Narodzenie w domach mieszkańców Strasburga stawiane są choinki, na których zawiesza się róże z farbowanego papieru, jabłka i opłatki..” W 1621 roku choinka pojawiła się obok żłobka w kościele Neustift (południowy Tyrol), a w 1698 roku można było już kupić choinkę na targu w Gdańsku przyozdobioną owocami.
Choinka zadomowiła się na dworach niemieckich w połowie XVII wieku. Następnie od ok. 1800 pojawia się w domach zamożnych mieszczan, a w połowie XIX stulecia staje się powszechnym zwyczajem. W XIX stuleciu, wraz z emigracją Niemców na Wschód upowszechnia się zwyczaj stawiania i ubierania choinki w Rumunii, Polsce i w Rosji.
W 1814 roku protestancki bankier z Berlina A. von Arnstein przyniósł zwyczaj ozdabiania choinki do katolickiego Wiednia, a w roku 1817 na polecenie arcyksiężnej Henriette ozdobiona choinka znalazła się również w pałacu cesarskim.
W pierwszej połowie XIX wieku choinka z ozdobami i świecami pojawiła się również w pałacach arystokracji francuskiej w Paryżu. W 1837 roku Księżniczka meklemburska, wydana za księcia z Orleanu upowszechniła w Paryżu zwyczaje choinkowe, znane już wcześniej w protestanckiej części Niemiec. W pałacu królewskim pojawiła się choinka w roku 1840. Natomiast w całej Francji, choina, wywodząca się z Alzacji (teraz należy do Francji) upowszechniła się pół stulecia później.
Do Anglii zwyczaje choinkowe dostały się po roku 1840, za sprawa Alberta z Sachsen-Coburg-Gotha (26.08.1819 – 14.12.1861), małżonka królowej Wiktorii (24.05.1819 – 22.01.1901).
Pierwsza publicznie postawiona choinka w USA pojawiła się w 1891 roku. Postawiono ją przed Białym Domem. Natomiast pierwsza choinka oświetlona sztucznym światłem ustawiona została w Nowym Jorku w roku 1912. 
Nie wszyscy jednak pochwalali tą nową modę stawania w kościele lub w domu choinki. W roku 1494 napisał Sebastian Brant, satyryk, jurysta i pisarz miejski ze Strasburga (1458 – 10.05.1521) „...ten, kto nie ma nic nowego, i na przełomie roku nie śpiewa i nie obchodzi domu z gałązkami zielonego świerku, ten wierzy, ze nie dożyje końca roku” (Das Narrenschiff).
W roku 1654 ukazał się zbiór kazań luterańskiego pastora ze Strasburga J.K. Dannhauera (23.03.1603 – 07.11.1666), w których ostro skrytykował tą modę argumentując, że przez zewnętrzne drobnostki spycha się Słowo Boże na dalszy plan.
Również w krajach protestanckich nie wszystkim podobały się zwyczaje choinkowe. W roku 1693 zagroził elektor Brandenburski Friedrich III (11.07.1657 – 25.02.1713) karą grzywny wszystkim, którzy dopuszczą się przestępstwa ozdabiania choinki grania i tańczenia pod nią.
Interesujące jest to, że w początkowej fazie zwyczaj stawiania choinek przyjął się w krajach i rejonach protestanckich, natomiast w krajach katolickich traktowano choinkę jako pogański zwyczaj, który nawet zwalczano.
W katolickim Freiburgu zabroniono nawet w 1554 roku ścinania choinek. Choinkę postawiono we Freiburgu dopiero w 1625 roku w sali szpitala Św. Ducha. Ozdobiona była ona owocami i smakowitymi ciastkami. Dopiero po nowym roku obnoszono ja po mieście a następnie strząsano wszystko z drzewka dla miejskiej biedoty. Jeszcze pod koniec 19 wieku wyśmiewano się z protestantów, że stworzyli religie choinki, a w roku 1935 w watykańskim czasopiśmie „Osservatore Romano” określono zwyczaj zapalania światła na choince jako pozostałość pogańskich zwyczajów religii natury.
Dopiero po 1900 roku katolicy i ewangelicy zaakceptowali choinkę jako symbol ozdabiając nią kościoły. W krajach Katolickich stawiano żłobki i odgrywano sceny narodzin Jezusa, natomiast w kręgach ewangelickich czytano biblijne sprawozdanie narodzin w Betlejem i śpiewano kolędy.
W Polsce średniowiecznej wieszano czubek świerka lub gałązki drzew iglastych pod sufitem była to tzw. podłazniczka. Zwyczaj ten zachował się na wsiach, szczególnie na południu Polski, jeszcze do okresu międzywojennego, natomiast zwyczaj stawiania choinki rozpowszechnił się początkowo pod zaborem pruskim, a później wraz z osadnictwem niemieckim na ziemiach polskich na pozostałych terenach. Powszechny zwyczaj ubierania choinki pojawił się dopiero po zakończeniu 1 Wojny Światowej.
 
__._,_.___

Posted by: Heinrich Patryarcha <patryarcha@aol.com>








czwartek, 18 grudnia 2014

CUDOWNE DZIECKO - MESJASZ

Cudowne dziecko - Mesjasz
 
Judaizm
Izaj. 9:5-6
5. Albowiem dziecie narodzilo sie nam, syn jest nam dany i spocznie wladza na jego ramieniu, i nazwa go: Cudowny Doradca, Bog Mocny, Ojciec Odwieczny, Ksiaze Pokoju.
6. Potezna bedzie wladza i pokoj bez konca na tronie Dawida i w jego krolestwie, gdyz utrwali ja i oprze na prawie i sprawiedliwosci, odtad az na wieki. Dokona tego zarliwosc Pana Zastepow.
(BW) VII w p n e
 
Chrzescijanstwo
Ew Mat 18- 25.
18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa bylo tak. Po zaslubinach Matki Jego, Maryi, z Jozefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazla sie brzemienna za sprawa Ducha Swietego. 19 Maz Jej, Jozef, ktory byl czlowiekiem sprawiedliwym i nie chcial narazic Jej na znieslawienie, zamierzal oddalic Ja potajemnie. 20 Gdy powzial te mysl, oto aniol Panski ukazal mu sie we snie i rzekl: "Jozefie, synu Dawida, nie boj sie wziac do siebie Maryi, twej Malzonki; albowiem z Ducha Swietego jest to, co sie w Niej poczelo. 21 Porodzi Syna, ktoremu nadasz imie Jezus, On bowiem zbawi swoj lud od jego grzechow". 22 A stalo sie to wszystko, aby sie wypelnilo slowo Panskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, ktoremu nadadza imie Emmanuel, to znaczy: "Bog z nami". 24 Zbudziwszy sie ze snu, Jozef uczynil tak, jak mu polecil aniol Panski: wzial swoja Malzonke do siebie, 25 lecz nie zblizal sie do Niej, az porodzila Syna, ktoremu nadal imie Jezus.
(BW) I w n e

 
Islam
"I oto powiedzieli aniolowie: 'O Mario! Zaprawde, Bog wybral ciebie i uczynil cie czysta, i wybral ciebie ponad kobietami swiatow. O Mario! Bog zwiastuje ci radosnl wiesc o Slowie pochodzacym od Niego, ktorego imie Mesjasz, Jezus, syn Marii. On bedzie wspanialy na tym swiecie i w zyciu ostatecznym i bedzie jednym z przyblizonych. I bedzie przemawial do ludzi juz w kolysce, a takze jako maz dojrzaly; i bedzie wsrod sprawiedliwych.' Ona powiedziala: 'O Panie moj! Jakze bede miala syna, skoro nie dotknal mnie zaden mezczyzna?' Powiedzial: 'Tak bedzie! Bog stwarza to, co chce ! Kiedy On decyduje o istnieniu jakiejs rzeczy, to tylko mowi: 'Badz!' - i to staje sie."
(Koran 3: 42, 45-47)  VII w n e ....
 
 
Zaratusztranizm
W Starej swietej perskiej Awescie opisana jest koncepcja, wg ktorej Zaratusztra - Zoroaster ( dzis nie ma wiadomo dokladnie kiedy zyl perski prorok .... czas to od 1500 do 600 lat p n e ) nie umarl smiercia naturalna, lecz swiadomie zanurzyl sie w wodach jeziora Kasaoja w Pamirze Bezposrednio przed dniem Sadu Ostatecznego do jeziora tego ma wejsc dziewica, zostac cudownie zaplodniona nasieniem Zaratusztry i urodzic Saoszjanta czyli mesjasza, ktory poprowadzi zastepy sprawiedliwych do ostatecznej walki ze zlem.W tzw. nowej Awescie, napisanej ok. 630 r. p.n.e., zwanej tez Awesta Pahlawijska, fragment opisujacy nadejscie mesjasza tak " dziewica ma byc zaplodniona Duchem Swietym i urodzic syna samego Dobrego Boga Ahury Mazdy, ( Madry Pan ) ktory bedzie jednoczesnie czlowiekiem i Istota Swietlista". - slawni Medry - krolowe czyli Magowie ktorzy szukali Nowego krola Izraela z ewangelii Mat... mogli byc wyznawcami Zaratusztranizmu ....
 
Mity i legendy Jest wiele innych mitow i ledend mowiacych o boskich zbawcach i dzieciach oraz zlotych latach pod ich rzadami , chodzi np ; o greckiego Kronosa lub Dionizosa czy egipskiego Ozyrysa albo Horusa oraz perskiego Mitre lub indyjskiego Kryszne itd...
 
Zrodla tego opracowania to rozne ksiazki i pisma oraz rozne strony religijne oraz historyczne itp. ...
 
Spokojnej Soboty ( i Wesolych Swiat dla tych co  swietuja teraz pamiatke  pierwszego przyjscia Syna Bozego Jezusa Chrystusa ! ) pozdrawiam ! Tomasz G z rodzina
 
Ps ;
Choinka jest z Niemiec... to zwyczaj ewangelicki ...jak glosi legenda Marcin Luter zrobil ja pierwszy raz dla swoich dzieci jako pamiatke drzewa z raju .KRK dlugo walczyl z choinka dlatego np w Hiszpanii i tp krajach najwazniejsza jest szopka ( pierwszy zrobil szopke sw Franciszek ) do Polslski choinka przyszla w XIX w czasie zaborow ( duzo religii mialo kult swietych drzew, moze to pamiec o drzewie zywota z Biblii )  a wigilia to zwyczaj slowian ... jest to uczta dla przadkow i pozegnanie starego roku stad 12 potraw czyli jedna na kazdy miesiac , to tak na szybko . Nie mam jakichs szczegolowych danych na temat choinek w zborach adwentowych... w Niemczech lub w ich domach ale wiem ze na zachod od Polskich choinki w zborach czy domach prywatnych wyznawcow sie zdarzaja ( szczegolnie w USA ) w Polsce nie ma choinek w zborach K ADS ( uwazam ze u nas w duzej mierze takie obawy sa wziete od Swiadkow J ) szczegolnie w rodzinach roznych wyznaniowo . Ja w domu mam choinke .... poza tym w KRK choinka jest znow tylko do swieta trzech kroli.... 6 stycznia ( dawna tradycja z przed II soboru Watykanskiego ) a nie jak przedtem do swieta Matki Bozej Gromnicznej 2 luty i nie ma juz swieta Matki Bozej Gromnicznej tylko jest swieto ofiarowana Panskiego , zreszta zawsze tak bylo tylko ze ludzie znali to swieto pod nazwa ludowa .... material opracowal Tomasz G
Ellen G White a swieta BN

Przesłano przez Tomasz Grzesikowski