niedziela, 23 sierpnia 2015

CHRONOLOGICZNIE BŁĘDNE NAUKI KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

 połowa II wieku – podział na kler i laikat
 ok. 190 – kult relikwii
 310 – modlitwy za zmarłych
Biblia mówi: A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd. – Heb 9:27
 310 – czynienie znaku krzyża
 320 – wprowadzenie wojskowych świec
 321 – edykt Konstantyna Wielkiego wywyższający pogańskie święto słońca – niedzielę jako dzień wolny od pracy w odróżnieniu od obchodzonego przez Żydów i nawróconych chrześcijan siódmego dnia tygodnia – szabatu.
 325 – „klątwa kościelna” dla świętujących Wielkanoc poza niedzielą ustanowioną na Soborze w Nicei (później potwierdzona przez papieża Jana VII w 878 r.)
 354 – rozpoczęcie celebracji świąt „Bożego” narodzenia. Chrystus narodził się pod koniec września lub na początku października.
Natomiast rzymskokatolicki ks. Mieczysław Żywczyński rozbrajająco szczerze przyznaje pisząc o kulcie boga Mitry:
„Dzień jego przyjścia na ziemię czczono 25 grudnia. Dlatego też chrześcijanie, którzy widzieli w mitraizmie śmiertelne niebezpieczeństwo, przyjęli 25 grudnia jako dzień narodzin Chrystusa” (Kościół i społeczeństwo pierwszych wieków, Pax, Warszawa 1985, str 148).
 375 – oddawanie czci aniołom, zmarłym świętym, wprowadzenie wizerunków, początek kultu obrazów, wypaczenie chrztu przez „pokropienie” i włączenie niemowląt
Biblia mówi: Oddajcie Panu chwałę należną imieniu jego! Złóżcie Panu pokłon w świętej szacie! – Ps 29:2
 394 – codzienne odprawianie mszy
Biblia mówi: A każdy kapłan sprawuje codziennie swoją służbę i składa wiele razy te same ofiary, które nie mogą w ogóle zgładzić grzechów, lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej. – Heb 10:11-12
 418  – sobór w Kartaginie zapoczątkował chrzest niemowląt stwierdzając, że „dzieci zmarłe bez chrztu przynależą do szatana”
 431 – sobór w Efezie przemianował Marię, matkę Chrystusa, na Matkę Bożą, co dało początek kultu Marii (Efez był w tym czasie ośrodkiem kultu Królowej Niebios – Diany – poganie stawiali jej kapliczki przy drogach, a jej wizerunki umieszczali w domach na długo zanim zwyczaje te powiązano z kultem Maryi)
 V wiek –  upowszechnienie pojęcia: „Maryja – Pośredniczka Łask”, zapoczątkowanie modlitw do Maryi
 500 – księża zaczęli ubierać się odmiennie od ludzi świeckich
Biblia mówi: Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę. – Ap 2:6
Słowo nikolaita pochodzi od greckich słów: Nikao, co oznacza zwycięzca/zdobywca, oraz laos, co oznacza ludzi. Razem znaczy to tyle, co zdobywcy/zwycięzcy ludzi. Bóg tego nienawidzi, gdyż duchowni mają patent do nazywania się elitarną klasą, z przekonaniem, że laicy są głupi i muszą robić wszystko, co duchowni sobie wymyślą. W ten sposób księża podbijają ludzkość poprzez podbój umysłów. Księża mają całkowitą dominację nad umysłami laików w ławkach. Mogą także umieścić w głowach katolików, że mogą odpuszczać grzechy i sprawować eucharystyczną ofiarę.
Pamiętacie takie kawałki: „Jesteś za głupi na samodzielne czytanie Biblii! Ty tego nie pojmiesz! Musisz nas słuchać, słuchać naszej wersji…”?
 506 – synod w Agde ustanawia święto „narodziny Jana Chrzciciela”. Jedno z wielkich i oryginalnych świąt na cześć Tammuza było obchodzonych w czerwcu. W rzeczywistości, czerwiec został nazwany jego imieniem w niektórych miejscach. Święto to było wciąż mocno obchodzone przez rzymian, więc papiestwo wpadło na dobre rozwiązanie. Jan Chrzciciel urodził się 6 miesięcy przed Chrystusem, a skoro wg ich świąt narodziny Chrystusa były 25 grudnia, to czerwiec może być miesiącem narodzin Jana Chrzciciela. Jednym ze świętych imiona Tammuza było Oannes. To było idealne, bo w łacinie – języku kościoła – Jan toJoannes. Tak więc to święto jest kontynuowane i przez chrześcijan i przez pogan. Kompromis znaleziony.
 526 – ostatnie namaszczenie. W pogańskim systemie babilońskim umierający byli namaszczani przed ostatnią podróżą. Namaszczano w imię „pana nieba”.
Biblia mówi: Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. – Jk 5:14
Wykonuje się to w lecznictwie, z widokiem na zdrowie, nie na śmierć.
 528  – zakony zapoczątkowane przez Benedykta z Nursji we Włoszech
 547 – ustanowienie 40-dniowego Wielkiego Postu
 593 – papież Grzegorz I wymyślił doktrynę o istnieniu czyśćca
 ok. 600 – modlitwy kierowane do Marii, świętych i aniołów
 600  – nakaz papieża Grzegorza I, aby w modlitwach i na nabożeństwach używany był wyłącznie język łaciński
 606 – tytuł papieża lub powszechnego biskupa został nadany biskupowi Rzymu przez niegodziwego cesarza Fokasa. Zrobił to na złość Ciriacusowi, biskupowi Konstantynopola, który sprawiedliwie ekskomunikował go za spowodowanie zabójstwa swojego poprzednika – cesarza Mauritiusa. Grzegorz I, biskup Rzymu, odrzucił ten tytuł, ale następca – Bonifacy III przyjął ten tytuł.
Zauważ: W Piśmie nigdzie nie znalazł się dowód na obecność Piotra w Rzymie. Urzędujący 25 lat trzeci biskup Rzymu, Klemens, zaznaczył, iż „nie ma realnych dowodów z I wieku na to, że Piotr kiedykolwiek był w Rzymie”.
Biblia mówi:Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych (o Chrystusie). – 1P 2:25
 610 – wprowadzenie święta Wszystkich świętych
 656 – rozpoczęcie celebracji „zwiastowania NMP” zatwierdzone podczas synodu w Toledo. Jest to wynik wcześniej ustanowionego święta „Boże” narodzenie (25 grudnia). Długo przed Chrystusem, pogański Rzym czcił Kybele, matkę babilońskiego mesjasza, 9 miesięcy przed 25 grudnia.
 709 – całowanie papieża w stopy. Pochodzi od całowania cesarza imperium w stopy. Biblia wyraźnie zabrania tego.
Biblia mówi:I upadłem mu do nóg, by mu oddać pokłon. A on rzecze do mnie: nie czyń tego! Jam współsługa twój i braci twoich, którzy mają świadectwo Jezusa, Bogu oddaj pokłon! A świadectwem Jezusa jest duch proroctwa. – Ap 19:10
 757 – Doczesna władza papieża rozpoczęła się. Pojawiło się przekonanie, że papieże mogą być właścicielami rozległych ziem, które były nietykane przez nikogo. Praktyka ta nie została potwierdzona, ponieważ opierała się na dokumencie znanym jako „Donacja Konstantyna”.  Uważał, że mógł korzystać z cudownych uprawnień pochodzących z tytułu biskupa Rzymu. Następni papieże korzystali z tych praktyk bez wahania.
 787 – sobór w Nicei upełnomocnił kult krzyża, relikwii i obrazom świętych (dopuszczając kult obrazów i relikwii anulowano II przykazanie Boże, które go zakazuje (2 Mojż 20,3-6), aby jednak liczba przykazań zgadzała się podzielono ostatnie przykazanie na dwie części – w katechizmach katolickich X przykazanie brzmi: „Ani żadnej rzeczy, która jego jest”).
 801 – Dni Krzyżowe ustanowione przez Leona III
 847 – Dekrety Izydora dały papieżowi moc supremacji wewnątrz kościoła. Te dekrety były związane zasadniczo z „Donacją Konstantyna”. Dawały mu władzę i bogactwo.
 850 – święcona woda zmieszana ze szczyptą soli i błogosławiona przez księdza
Biblia mówi:Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą. – Jer 2:13
 890 – oddawanie czci świętemu Józefowi
 927 – ustanowienie szkoły Kardynałów
 964 – chrzest/błogosławieństwo dzwonów. Dzwony najpierw były zanurzane w wodzie święconej, a potem namaszczane świętym olejem na zewnątrz i wewnątrz. Następnie odmawiano modlitwę nad tymi dzwonami, której esencją było stwierdzenie, iż ilekroć dzwon zadzwoni, złe duchy będą odsunięte.
Biblia mówi:I zdumiewali się wszyscy, tak iż pytali się nawzajem: Co to jest? Nowa nauka głoszona z mocą! Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne. – Mk 1:27
Imię Chrystusa odsuwa złe duchy, nie dźwięk dzwonów.
 988 – opat z Cluny – Odilo wprowadził w klasztorach kluniackich Zaduszki czyli dzień modlitw za dusze zmarłych
 995 – kanonizacja zmarłych świętych zapoczątkowana przez papieża Jana XV
Biblia mówi: Panie! Podniosłeś z otchłani duszę moją, Ożywiłeś mnie pośród tych, którzy schodzą do grobu. – Ps 30:4
Bóg sam wybiera świętych, swoich wiernych, nie uznaje kanonizacji nikogo innego.
 998 – post w piątki w czasie Wielkiego Postu
Biblia mówi:A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich, uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku, którzy zabraniają zawierania związków małżeńskich, przyjmowania pokarmów, które stworzył Bóg, aby wierzący oraz ci, którzy poznali prawdę, pożywali je z dziękczynieniem. – 1Tym 4:1-3
 1003 – uroczystości ku czci zmarłych
 1077 – Ogłoszenie przez papieża Grzegorza VII w „Dictaus Papae” że:
- Kościół katolicki nigdy nie zbłądził i nigdy nie popełnił żadnego błędu
- Ustanowienie „ekskomuniki” (klątwy kościelnej)
- Narzucenie celibatu na I Synodzie Postnym odbytym w Rzymie
 1090 – różaniec (mechaniczna modlitwa przy użyciu paciorków) wynaleziona przez Piotra Hernita, zaczerpnięta od Hindusów i Mahometan. Forma modlitwy potępiona przez Chrystusa.
 1095 – udzielenie „odpustu” przez papieża Urbana II dla uczestników pierwszej wyprawy krzyżowej, sprzedaż odpustów zapoczątkowana na przełomie XV i XVI wieku
 1100 – msze za pieniądze
Biblia mówi:Jej wodzowie to wilki drapieżne, przelewają krew, niszczą życie ludzkie, aby osiągnąć zysk. – Ez 22:27
 1140 – ustanowienie siedmiu sakramentów, zbawienie przez kościelne rytuały
 1170 – papież Aleksander III zatwierdził kanonizację zmarłych świętych (zapoczątkowaną przez Jana XV w 995 r.)
 1184 – Konsylium w Weronie ustanowiło Świętą Inkwizycję jako instytucję państwowo-kościelną
 1190 – wprowadzona sprzedaż odpustów
 1200 – zastąpienie chleba waflem
 1215 – spowiedź uszna – cicha spowiedź grzechów do księdza zamiast Bogu (obowiązkowo raz w roku) ustanowiona przez papieża Innocentego III w czasie trwania Soboru Laterańskiego IV
 1215 – papież Innocenty III ogłosił transsubstancjację (przeistoczenie) opłatka podczas  ofiary mszy świętej – według katechizmu katolickiego w czasie mszy ofiaruje się prawdziwe ciało i krew Chrystusa na przebłaganie za grzechy ludzi, którzy je spożywają
 1216 – krwawa inkwizycja przenosi się do Francji
Biblia mówi:Nie zabijaj. – Ex 20:13
 1220 – adoracja opłatka (hostii) zarządzona przez papieża Honoriusza III (katolicy winni są oddawać hostii taką samą cześć jaka należy się Bogu)
Biblia mówi:Oddawali cześć ich bałwanom, Które stały się dla nich pułapką. – Ps 106-36
 1229 – synod w Tuluzie zakazał pod karą śmierci czytania i posiadania Biblii przez laików (znalazła się ona w spisie ksiąg zakazanych)
Biblia mówi:Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany. – 1Tym 3:16-17
 1251 – szkalperz wynaleziony przez angielskiego zakonnika Simora Stoka. Jest to brązowy kawałek materiału z wizerunkiem „Matki Boskiej”. Ma chronić od wszelkich niebezpieczeństw, jak będzie się go nosiło na gołej skórze. (Chrześcijańska forma talizmanów? /G.)
 1254 – data rozpoczęcia „stosowania tortur” w celu wymuszenia zeznań, nakaz papieża Innocentego IV
 1303 – papieska bulla Unam Sanctum mówi, że zbawienie i odpuszczenie grzechów nie może być osiągnięte poza kościołem rzymskokatolickim, a papież ma duchową i doczesną władzę nad wszystkim. Uległość wobec papieża była niezbędna do zbawienia.
 1312 – święto Bożego Ciała wprowadzone przez papieża Urbana IV na soborze
 1316 – została skomponowana pieśń Ave Maria
 1325 – Tiara – potrójna korona papieska symbolizująca potrójną władzę papieża jako arcykapłana, króla i proroka, wprowadził Jan XXII
 1414 – sobór w Konstancji zabronił laikatowi spożywania wina w czasie komunii
 1443 – dogmat o czyśćcu zatwierdzony przez Konsylium we Florencji – zbawienie można nabyć cierpieniem w czyśćcu lub ofiarami
 1476 – ustanowienie „godzinek” do Najświętszej Marii Panny przez papieża Sykstusa IV
 1477 – uzasadnienie obchodów świąt „Niepokalanie Poczętej” przez papieża Sykstusa IV
 1508 – Zdrowaś Mario (druga połowa modlitwy ukończona 50 lat później i zatwierdzona przez papieża Sykstusa V pod koniec XVI wieku) wprowadzona
 1515 – ponowne zatwierdzenie odpustów z dodatkową możliwością odpustu dla zmarłych przez papieża Leona X
 1545 – Sobór w Trydencie uznał ludzkie tradycje przyjęte przez Kościół za autorytet w sprawach wiary równy Pismu Świętemu
 1545 – księgi apokryficzne dodane do Biblii przez Sobór w Trydencie, nie były uznawane przez społeczność żydowską
Biblia mówi:Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze. – Ap 22:17
 1547 – zatwierdzenie „polewania” dzieci jako chrzest (w przypadku dzieci „polewanie” było praktykowane już wcześniej, a w 1314 r. zmieniono zanurzenie dorosłych na „polewanie”)
 1560 – wyznanie wiary papieża Piusa IV narzucone jako oficjalne wyznanie wiary. Prawdziwi chrześcijanie uznają Pismo jako wyznania wiary.
 1563 – Małżeństwo, Kapłaństwo, Bierzmowanie uczyniono sakramentami
 1657 – Maryja „Królową Polski” – uroczyste oddanie narodu pod jej zwierzchnictwo przez króla polskiego Jana Kazimierza – początek kłopotów Polski
 1742 – „Pasje” (droga krzyżowa) zaczęto obchodzić od XV wieku, a zatwierdził papież Benedykt XIV
 1852 – wprowadzenie Nabożeństw Majowych
 1854 – papież Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Marii Panny (dogmat ten głosi, że Maria, matka Jezusa urodziła się bez grzechu pierworodnego, tak samo jak Jezus, a więc że matka urodziła Marię w sposób nadprzyrodzony)
 1854 – papież Pius IX stwierdził i ogłosił, że jedynym zbawiającym kościołem jest Kościół Katolicki
 1864 – Sobór Watykański I pod przewodnictwem Piusa IX potępił wolność wyboru religii, prasy i odkryć naukowych, nie zatwierdzonych przez Kościół Katolicki i potwierdził tymczasową władzę papieża nad władzami świeckimi
 1870 – papież Pius IX ogłosił dogmat o nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności
 1907 – papież Pius X potępił modernizm, wszystkie odkrycia współczesnej nauki nie zatwierdzone przez papieża
 1930 – szkoły publiczne potępione przez Piusa XI
 1950 – Pius XII ogłosił dogmat o wniebowzięciu Maryi Panny, wynosząc jej kult jako „Orędowniczki”
 1954 – Maryja ogłoszona królową niebios. Zobacz Jer 7:18; 44:17-19,25. Królowa niebios to Isztar z Babilonu, a także Astarte. Wszystkie te praktyki są odrazą w oczach Boga, to kult dawnych bogiń pod płaszczykiem Maryi i chrześcijaństwa.
 1964 – Maryja uznana Matką Kościoła przez papieża Pawła VI
 2000 – kardynał Joseph Ratzinger – prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki i Wiary (przemianowanej w 1965 r. ze Świętego Oficjum znanego uprzednio jako Święta Inkwizycja) ogłosił deklarację „Dominus Iesus”, w której główną myślą było to, że: „tylko w Kościele Rzymsko-Katolickim można znaleźć wszystkie środki potrzebne do zbawienia”
Biblia mówi: I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.- Dz 4:12
Autor Wojciech Didyk

czwartek, 20 sierpnia 2015

SOBOTA DZIEŃ ŚWIĘTY !


Ksiądz świętujący sobotę
Andreas Fischer, niegdyś katolicki ksiądz, głęboko zastanawiał się nad decyzją świętowania soboty. Był zdania, że przykazanie sobotnie nie jest częścią prawa ceremonialnego, jako że sobota została ustanowiona przy stworzeniu, zanim zaistniała potrzeba systemu ofiarniczego. Cytując Mt 5,17-18, wskazywał, że Jezus nie zezwolił na usunięcie czegokolwiek z prawa Bożego (1). Przy pomocy Jk 2,10-12 wykazywał, że uczniowie Jezusa nie zmienili soboty na inny dzień (2). Odważnie wskazywał na Kościół katolicki jako źródło wypaczeń. Sugerował, iż świętowanie niedzieli jest bezpośrednim wypełnieniem przepowiedni z Dn 7,25 o odstępstwie związanym z próbą zmiany „czasów i praw” (3). Swoje poglądy Fischer przypłacił życiem w 1540 roku. W roku 1529 on i jego żona zostali skazani na śmierć. On cudem uniknął egzekucji, jego żona utonęła.
Są rzeczy, za które warto oddać życie (4). Salomon, najmądrzejszy z ludzi, powiedział: „Zdobywaj prawdę i nie sprzedawaj jej” (Prz 23,23). Fischer i jego żona byli ludźmi wielkiej odwagi i uduchowienia. Niektórzy ludzie nie są gotowi bronić swoich poglądów. Idą z prądem, pod dyktando większości, nie chcąc się odróżniać od otoczenia (5). Są jednak i tacy jak Józef, Daniel i Paweł. „Najbardziej brak na świecie ludzi uczciwych, nieprzekupnych, nieza­kłamanych i czystych w najgłębszych zakamarkach serca i duszy. Ludzie tacy nie obawiają się nazwać grzech po imieniu, a sumienie ich jest wierne obowiązkowi, jak igła magnetyczna biegunowi północnemu. Lu­dzie ci staną po stronie sprawiedliwości, choćby niebiosa przeminęły” (Wychowanie, s. 41).
Fischer i jego żona podjęli najważniejszą decyzję. Czynili to, co słuszne, dlatego że było to słuszne, a konsekwencje pozostawili Bogu. Ich życiową zasadą było: „Prawda jest warta wszystkiego” (6). Prawda nadal jest prawdą, bez względu na to, czy większość w nią wierzy, czy nie. Prawda jest prawdą bez względu na popularność. Prawda jest prawdą bez względu na to, czy ktoś ją przyjmuje, czy nie.
Czy staniesz w szeregu ludzi wiernych Bogu? Czy poświęcisz życie temu, co słuszne, bez względu na cenę? Czy będziesz żył zgodnie z prawymi zasadami, bez względu na konsekwencje? Czy zdecydujesz się iść za prawdą za wszelką cenę, pozostawiając skutki Bogu? (7).
Odnośniki:
(1) Mt 5:17-18 bw "(17) Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. (18) Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie."
(2) Jk 2:10-12 bw "(10) Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego. (11) Bo Ten, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj; jeżeli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz, jesteś przestępcą zakonu. (12) Tak mówcie i czyńcie, jak ci, którzy mają być sądzeni przez zakon wolności."
(3) Dn 7:25 bw "(25) I będzie mówił zuchwałe słowa przeciwko Najwyższemu, będzie męczył Świętych Najwyższego, będzie zamyślał odmienić czasy i zakon; i będą wydani w jego moc aż do czasu i dwóch czasów i pół czasu."
(4) Mt 16:24-25 bw "(24) Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną. (25) Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je."
(5) Mt 7:13-14 bw "(13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują."
(6) Jn 8:31-32 bw "(31) Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie (32) i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi."
(7) Jn 14:6 bw "(6) Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.".
Przekład Biblii księdza Jakuba Wujka z 1599 roku:
Exo 20:8-11 wuj "(8) Pamiętaj, abyś dzień Sobotni święcił. (9) Sześć dni robić będziesz, i będziesz czynił wszystkie dzieła twoje. (10) Ale dnia siódmego Szabbat Pana Boga twego jest: nie będziesz czynił żadnej roboty weń, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój, i służebnica twoja, bydle twoje, i gość, który jest między bronami twemi. (11) Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię i morze, i wszystko co w nich jest, i odpoczął dnia siódmego, i przetoż błogosławił Pan dniowi Sobotniemu i poświęcił go"

środa, 19 sierpnia 2015

AUTENTYCZNA HISTORIA

Emotikon heart Piękna autentyczna historia przedstawiająca przemieniającą moc łaski Jezusa Chrystusa Emotikon heart
Wiele lat temu byłem duchownym w pewnej niebezpiecznej ubogiej wiosce. Wspinałem się na wzgórza i schodziłem opowiadając ludziom o miłości Jezusa. Pewnej nocy zostałem zaskoczony przez dwóch chłopaków, którzy przystawili mi nóż do piersi i zabrali mi pieniądze i zegarek. Kiedy odeszli, pozostałem tam drżąc ze strachu. Pomimo wszystko Bóg był obecny podczas tego napadu, gdyż kiedy powiedziałem do napastników: „Proszę, weźcie pieniądze, zegarek, ale nie bijcie mnie; ja nie robię nikomu krzywdy, jestem tylko pastorem, co chodzi i opowiada o miłości Jezusa", wybuchnęli śmiechem i poszli sobie, zabierając moje rzeczy. Kilka tygodni później rozpocząłem serię wykładów biblijnych, trwających 90 wieczorów. Pierwszego wieczoru zauważyłem, że pewien chłopak, siedzący z tyłu, nieprzerwanie na mnie patrzył. Za każdym razem, kiedy na niego spoglądałem, chował się za innymi osobami. Przez następne wieczory już się nie pojawił, ale odwiedzając domy tej ubogiej wioski, pewnego dnia spotkałem go. Drzwi były na wpół otwarte, on pobiegł i się schował. Wyszła jego matka. Chciałbym porozmawiać z pani synem powiedziałem. Nie ma go, wyszedł odpowiedziała. Jestem jego przyjacielem, proszę pani; jestem pastorem i chcę go tylko pozdrowić; wiem, że tam jest. W tym momencie pojawił się. Był bez koszuli. Jego ciało pełne tatuaży i blizn ukazywało w pewien sposób trudne życie, jakiego doświadczał. Co się stało? zapytał z niechęcią. Byłeś obecny pierwszego wieczoru i więcej nie przyszedłeś. Nie podobał ci się wykład? Zapytałem. Zaczęliśmy rozmawiać i nagle mnie sparaliżowało, kiedy zwierzył mi się, że był jednym z napastników, którzy zabrali mi pieniądze i zegarek. Pomyślałem, że mnie pan rozpoznał powiedział. Nie odpowiedziałem ta noc, kiedy mnie napadłeś, była ciemna, ale pamiętam, że widziałem cię w zborze. Później, wyciągając rękę, powiedziałem: No dobrze, a co z moimi pieniędzmi i zegarkiem? Popatrzył na mnie przerażony i nie wiedząc co robić, bronił się: Już ich nie mam. Dobrze, zawrzyjmy umowę powiedziałem. Będę prowadził spotkania przez kolejnych 90 wieczorów; jeśli od dziś żadnego nie opuścisz, twój dług zostanie umorzony. Jeśli nie, będziesz musiał zwrócić mi pieniądze. Zgoda? W ten sposób był obecny każdego wieczoru na wszystkich moich wykładach. Czasami przychodził w połowie lub pod koniec poselstwa. Nie objawiał żadnego zainteresowania. Wydawało się, że był tam jedynie by spłacić dług, albo przyglądając się w zborze jakiejś ładnej dziewczynie. Pewnej nocy widziałem jak się trząsł. Jego oczy były szeroko otwarte. Podczas gdy wygłaszałem kazanie, czułem, że Duch Święty dotykał życia tego chłopaka. Moje kazanie dotyczyło nawrócenia. Przedstawiłem świadectwa życia przeobrażonego mocą Boga i wiedziałem, że jego serce zostało wstrząśnięte. Po zakończeniu poszedłem przywitać się z uczestnikami spotkania, ale on się nie pojawił. Kędy wróciłem, znalazłem go siedzącego w pierwszej ław ce, płaczącego. Usiadłem obok niego i zapytałem: Co się stało? Odpowiedział mi ze smutnymi oczami: Czy to prawda, o czym pan mówił? Czy może Bóg zmienić życie każdego człowieka? Oczywiście, że tak odpowiedziałem. W tym momencie spojrzał na mnie ze wściekłością. To kłamstwo krzyknął. Bóg może zmienić życie kogokolwiek oprócz mojego. Dlaczego tak myślisz? spytałem. Wtedy on opowiedział mi historię swojego życia. Nigdy nie poznał swojego ojca. Został spłodzony w domu publicznym i praktycznie tam też się narodził. Kiedy był dzieckiem, inne kobiety opiekowały się nim, podczas gdy jego matka pracowała. Któregoś dnia chciał dowiedzieć się, dlaczego wszystkie dzieci miały ojców, a on nie. Matka spoliczkowała go, mówiąc, że nie powinien o to pytać. Nie było to konieczne. Jakiś czas później, jeden przyjaciel na ulicy zatroszczył się, by mu wytłumaczyć, dlaczego nie miał ojca i od tamtej pory zaczął czuć do wszystkich nienawiść. Kiedy miał 12 lat, jego matka zachorowała na gruźlicę i pewnego dnia zaczęła wymiotować krwią. Musieli opuścić dom, w którym żyli. Zamieszkali wtedy na wzgórzu. Pewnego ranka powiedział prawie dusząc się moja matka umierała. Dzień wcześniej poszła do przychodni medycznej i wypisano jej receptę, ale nie miała pieniędzy, żeby kupić lekarstwo. Kaszlała i kaszlała, a chust ka była cała poplamiona wyplutą krwią. Nikt nie chciał mi pomóc, pastorze, a ja miałem zaledwie 12 lat. Wówczas to zszedłem ze wzgórza. Stałem jakiś czas na przystanku autobusowym patrząc na ludzi. Nie wiem, skąd wziąłem odwagę, ale skradłem pewnej kobiecie złoty naszyjnik. Wspiąłem się ponownie na wzgórze. Wiedziałem, kto skupował skradzione rzeczy. Wziąłem pieniądze i wróciłem do miasta, a kiedy zapadła noc, byłem z powrotem w do mu, niosąc lekarstwo dla mojej matki. Ale tego dnia coś pękło w moim sercu. Zrozumiałem, że mogłem żyć sam, że nie potrzebowałem nikogo. Od tamtej pory zacząłem kraść i uciekać, i uciekać, i nigdy więcej już nie prze stałem tak biec. Nauczyłem się palić, zacząłem palić marihuanę, wąchać kokainę i później, kiedy to wszystko już nie wystarczało, zacząłem wstrzykiwać sobie kokainę. Narkotyki są bardzo drogie, i żeby móc zaspakajać mój nałóg, rozprowadzam kokainę. Jestem zły. Dokonałem rzeczy, których na wet pan sobie nie wyobraża i teraz, nie znając tego, o czym panu opowiadam, przychodzi pan, mówiąc mi, że Jezus może zmienić moje życie. Jak pan chce, bym w to uwierzył? Rozmawialiśmy długo i potem pomodliłem się za niego. Kolejnego wieczoru nie pojawił się. Przestał uczestniczyć w spotkaniach przez kolejne trzy czy cztery wieczory. Podczas jednego z nich, jego matka odnalazła mnie po spotkaniu i powiedziała: Pastorze, musi pan ze mną szybko iść; Jorge Roberto, pański przyjaciel, potrzebuje pana. Pobiegliśmy. Był tam, przywiązany do słupa jak zwierzę. Krzyczał i przeklinał. Matka opowiedziała mi co się stało. Tamtego popołudnia przyszedł i zaczął chodzić po pokoju z miejsca na miejsca. Potrzebuję narkotyku mówił potrzebuję narkotyku, ale nie mogę więcej go używać, bo Jezus zmienił moje życie. Jednak z upływem czasu stawał się coraz bardziej nerwowy: ciało upominało się o narkotyk. Uderzył głową w ścianę i otworzyła się rana. Wtedy matka zbliżając się do niego, powiedziała: Synu, nie rób sobie krzywdy, jeśli potrzebujesz narkotyku, idź i po szukaj go, ale nie rań się. Był ślepy, nie widział nic. Uderzył matkę po twarzy i rzucił nią o podłogę. Później, zdawszy sobie sprawę, co zrobił, uklęknął i podniósł ją. Mamo, wybacz mi, jestem szalony, potrzebuję narkotyku, ale nie mogę więcej go zażyć, bo Jezus zmienił moje życie powiedział płacząc. I dalej mówił: Zwiąż mnie tym sznurem, bo jak nie, to pójdę szukać narkotyku, a ja nie chcę więcej takiego życia. Kiedy matka go związała, poprosił, by mnie poszukała w zborze. I teraz tam byłem. Rozwiązałem go. Usiadł na łóżku. Był blady, jego oczy były czerwone, drżał. Czy dam radę? zapytał prawie błagając. Oczywiście, że tak. Inni tego dokonali, ty również tego dokonasz z Bożą pomocą. Tak oto rozpoczęła się wielka walka. Co wieczór przychodził do zboru. Kiedy się nie pojawiał, wiedziałem, że ponownie się narkotyzował. Wówczas szukałem go. Wiedziałem gdzie go odnaleźć; znałem to wzgórze jak własną dłoń. Pewnego piątkowego wieczoru odnalazłem go naćpanego w jamie za tracenia. Niech pan sobie idzie! krzyczał. Przeklęta godzina, kiedy pana napadłem. Kiedy pana nie znałem, zanim opowiedział mi pan o Bogu, próbo wałem być szczęśliwy na swój sposób. Teraz nie mogę nic zrobić; nie mam pokoju, sumienie mnie prześladuje. Niech pan sobie idzie i zapomni o mnie. Ja nigdy tego nie dokonam. Nigdy tego nie dokonam? Z pewnością uzdrowiony przez Jezusa niewidomy również w którymś momencie swojego życia pomyślał: "nigdy tego nie dokonam". To logiczne, ty sam nigdy tego nie zdołasz zrobić. Co najwyżej mógłbyś założyć ciemne okulary i udawać, że widzisz, podczas gdy twoje oczy są całkowicie zaćmione ślepotą. To oczywiste, że ty sam nigdy nie dasz rady. Żeby to zrozumieć, musi upłynąć trochę czasu, ale kiedy wszystko w tym życiu zawodzi, nie pozostaje nic innego jak dać szansę Panu Jezusowi. Jorge Roberto ostatecznie powierzył całkowicie swoje serce Jezusowi i Jezus zatroszczył się, aby przeobrazić jego wnętrze. Napełnił jego serce nowymi motywacjami i w rezultacie stało się, że Jorge przestał palić, pić, używać narkotyków i zaczął uczciwie pracować. Nikt nie chciał go zatrudnić. Czasami jesteśmy okrutni. Znakujemy przestępcę na zawsze żelazem i ogniem. Głosimy ewangelię zbawienia, ale nie wierzymy, że osoba doznała przeobrażenia. Pewien mój przyjaciel, bardziej przez wzgląd na mnie niż przez wiarę w chłopaka, załatwił mu pracę. Pamiętam to popołudnie, kiedy Jorge Roberto przyszedł do mnie ze swoją pierwszą zarobioną pensją. Wyglądał jak dziecko z nową zabawką. Proszę spojrzeć na to. Zdobyłem te pieniądze pracując mówił z oczami pełnymi emocji. Wraz z nadejściem grudnia ochrzcił się i kiedy wyszedł z baptysterium, objąłem go. Wszystko to było jak sen. Obejmowałem chłopaka, który mnie napadł, ale którego Pan zdobył dla królestwa niebieskiego. Rok później zostałem przeniesiony jako misjonarz do Amazonii. Po ja kimś czasie wróciłem do stolicy. Przybiegli do mnie bracia, aby przekazać mi wiadomość: "Pana przyjaciel, Jorge Roberto, nie żyje". Co się stało? Pewne go sobotniego ranka w drzwiach kaplicy zboru, trzech byłych kolegów z jego bandy, w operacji "palenia archiwum", dźgnęli go siedem razy nożem. Nie było szans, by go uratować. W kilka chwil leżał w kałuży krwi. Nie dotykajcie mnie powiedział do osób, które próbowały mu po móc. Sądzę, że umrę, ale to nic. To tutaj Jezus mnie odnalazł, pokochał, przebaczył mi i przemienił. Bracia ulokowali go w samochodzie i pojechali do szpitala na pogotowie. Jeden z diakonów podtrzymywał jego głowę, i powiedział mi, że będąc blisko szpitala, Jorge Roberto otworzył oczy i powiedział: Bardzo proszę, niech pan odszuka pastora Bulion i powie mu, że spotkamy się kiedy Jezus przyjdzie powtórnie na ziemię. Upłynęło już wiele lat od tamtego czasu i do dziś pamiętam dzień, kiedy był on niepokojony przez ludzi, którzy chcieli zademonstrować mu, że był w błędzie idąc za Jezusem. Powiedział: Nie wiem, czy jestem w błędzie czy nie. Chcę studiować Biblię i lepiej ją poznać. Wiem tylko to, że byłem przestępca i Jezus mnie przemienił. Kim byłeś ty? Kim jesteś teraz? Czego dokonała ewangelia w twoim życiu? Nie mów mi proszę, że zmienił się sposób twojego myślenia, lecz to jak zmienił się twój charakter, twoje serce, twoja natura. Istota ludzka, która rodzi się z dala od Boga, jest specjalistą w masko waniu się. Kiedy jesteśmy dziećmi, w pewien sposób jesteśmy autentyczni. Kiedy widzimy kogoś, kogo nie lubimy, mówimy bez ogródek to, co myślimy. Jeśli ktoś nas częstuje słodyczami, które nam nie smakują, bez zwlekania od mawiamy. Kiedy w kręgu przyjaciół pozostanie ostatni kawałek tortu, jesteśmy pierwsi, żeby wziąć go dla siebie. Ale z czasem jak dorastamy, uczymy się ukrywać nasze prawdziwe uczucia i maskować nasze reakcje. W gronie przyjaciół, może pozostać ostatni kawałek tortu i my, chociaż mamy na niego ochotę, mówimy, że nie. Uśmiechamy się, nawet kiedy coś nam się nie podoba. Mówimy "bardzo mi miło", chociaż w głębi serca nie chcemy więcej widzieć danej osoby. Wszystko to w pewien sposób przenosi się na życie duchowe. Prawie nieświadomie przyzwyczajamy się robić z chrześcijaństwa przedmiot pozorów. Ale Jezus przyszedł na świat, aby przywrócić nam właściwą wizję chrześcijańskiego życia, aby otworzyć nasze oczy, abyśmy rozpoznając naszą ludzką bezsilność, pobiegli w silne ramiona tego, który może wszystko. To dlatego chrześcijanin może spoglądać w przeszłość bez lęku i powiedzieć z całą pewnością: "Byłem ślepy, a teraz widzę". (`Chrystus Jest Rozwiązaniem` - Allejandro Bullon)

czwartek, 13 sierpnia 2015

ARKA PRZYMIERZA

ARKA PRZYMIERZA
W samym centrum Miejsca Najswietszego izraelskiej swiatyni spoczywala Arka Przymierza. Byla zakryta zlota przeblagalnia, na ktorej staly dwa zlote wyobrazenia cherubow. Co symbolizowala i jakie byly jej losy?
Slowo „arka” pochodzi od lacinskiego arca, ktore oznacza skrzynie, podobnie jak hebrajskie slowo aron. Arka byla skrzynia o dlugosci 2,5 lokcia, szerokosci i wysokosci 1,5 lokcia1, czyli okolo 131 × 0,78 × 0,78 cm. Jej pelna nazwa brzmi: „Skrzynia Przymierza Jahwe Zastepow, zasiadajacego na tronie miedzy cherubami”2, gdyz w srodku byly tablice z przykazaniami Bozymi, zas Arka byla niczym podnozek tronu Bozego.
Zbudowal ja mistrz Besalel, obdarzony specjalna madroscia i zdolnoscia do wykonania sprzetu swiatynnego3. Jako materialu uzyl twardego drewna akacjowego, pokrywajac je wewnatrz i zewnatrz warstwa zlota4. W dolnych rogach umiescil cztery zlote pierscienie na drazki, aby nikt jej nie dotykal w czasie transportu. Nad nia znajdowala sie szczerozlota pokrywa, zwana przeblagalnia, na ktorej staly dwie zlote figury cherubow.
Skarb swiatyni
Uprzywilejowane miejsce Arki w centrum Miejsca Najswietszego potwierdza jej role jako fundamentu i serca calego sanktuarium5. Prawo Boze w jej wnetrzu oznacza, ze dekalog jest podstawa rzadow Bozych i norma zachowania w Krolestwie Bozym. Dekalog byl podstawa kazdego przymierza z Bogiem, stad nazwa Arka Przymierza6. Zlozone w niej prawo swiadczylo o Bozym charakterze, stad nazwa Skrzynia Swiadectwa.
W II tysiacleciu p.n.e. panowal na Bliskim Wschodzie zwyczaj umieszczania traktatow i przymierzy w swiatyni u stop boga7. Na przyklad w liscie faraona Ramzesa II do krola hetyckiego mowa o umieszczeniu przymierza miedzy obu panstwami pod stopami Teszuba, hetyckiego boga, a egipska kopia zostala zlozona u stop boga slonca Re8. Analogie te wskazuja na kluczowa role tablic z przykazaniami w Arce Przymierza, a zarazem na jej role jako podnozka Boga, ktorego chwala ukazywala sie nad nia, skad Bog przemawial9.
Zlote skrzydla cherubow tworzyly nad Arka tron Bozy, ktorego podnozkiem byla Arka, zas opoka kamienne tablice z przykazaniami10. Cheruby strzegly wejscia do ogrodu Eden11. W wizji proroka Ezechiela cheruby niosly tron Bozy12. W Ksiedze Apokalipsy stoja przy tronie Bozym w niebie13. Motyw cherubinow i tronu Bozego w swiatyni izraelskiej umacnia jej zwiazek ze swiatynia w niebie, ktora byla dla niej wzorem.
Arke zakrywalo zlote wieko zwane przeblagalnia (hebr. kapporet). Hebrajskie slowo kapporet oznaczalo „przykrycie”. Odnosilo sie do roli, jaka spelnialo to wieko, a dodatkowo obrazowalo, ze pojednanie z Bogiem wymaga okrycia naszej grzesznej natury przez Jego sprawiedliwosc, abysmy sie mogli ostac w obliczu prawa Bozego14. Jak mowi psalm Dawida: „Blogoslawiony ten, ktoremu odpuszczono wystepek, ktorego grzech zostal zakryty!”15.
Moc towarzyszaca
Arce
Podczas wedrowki do Ziemi Obiecanej kaplani niesli Arke na drazkach przeprowadzonych przez zlote pierscienie. Bog za posrednictwem Arki wskazywal Izraelitom kierunek marszu i miejsca postoju16. W jej obecnosci przestal plynac Jordan, upadly mury Jerycha, zginely tysiace ciekawskich z Bet-Szemesz17. Filistyni, gdy dostala sie w ich rece, postawili ja w swiatyni swego bozka, a „rano znaleziono posag ich boga Dagona rozbity i lezacy twarza ku ziemi przed Skrzynia Panska, a glowa Dagona i obie jego dlonie lezaly odciete na progu i tylko tulow pozostal z niego”18.
Arka, ze wzgledu na obecnosc Boza, zyskala reputacje skrzyni pelnej nadprzyrodzonej mocy. Pobudzilo to takich badaczy jak Erich von Däniken do snucia spekulacji, ze Arka byla silnym kondensatorem czy transformatorem sluzacym Mojzeszowi jako radio do komunikacji z Bogiem19. Steven Spielberg i George Lukas w filmie Poszukiwacze zaginionej Arki ukazali ja jako potezna bron, ktora hitlerowcy chcieli wykorzystac przeciwko aliantom. Ostatnia scena ukazuje Arke jako obiekt okultystyczny, kontrolowany przez moce demoniczne.
Biblia nie wspiera zadnych przesadow, w tym o Arce. Izraelici odnosili sukcesy, gdy trwali w przymierzu z Bogiem, ktorego Arka byla symbolem. Ale sama Arka nie uchronila ich przed porazkami, kiedy odstapili od Boga. Dowodzi tego incydent, jaki mial miejsce podczas wojny z Filistynami, na ktora zdesperowani, ale dalecy od Boga, sprowadzili Arke, przesadnie kalkulujac, ze odniosa zwyciestwo dzieki jej obecnosci. Poniesli porazke pod Ebenezer, zas Arka dostala sie w rece Filistynow20. Moc bowiem nie tkwila w skrzyni, lecz w Bogu, ktory nad nia manifestowal swoja obecnosc wtedy, kiedy Izraelici trwali z Nim w przymierzu.
Gdzie jest
Arka Przymierza?
Biblia nie mowi, co sie stalo z Arka Przymierza, ktora nie powrocila juz do nowej swiatyni izraelskiej, zbudowanej po niewoli babilonskiej. Teorii jest kilka. Wedlug jednej z nich, spopularyzowanej w filmie Poszukiwacze zaginionej Arki, uprowadzil ja faraon Szeszonk w X wieku p.n.e., ktory najechal Izrael po smierci krola Salomona (970-931). Jednakze ani Biblia, ani egipskie hieroglify nie wymieniaja Jerozolimy wsrod miast zdobytych przez tego faraona, co jest znamienne. Krol Judei uratowal Jerozolime przed szturmem, placac Szeszonkowi wysoki trybut. Wsrod przekazanych mu zlotych przedmiotow nie bylo Arki21. O blednosci tej tezy swiadczy zapis, ze byla w Jerozolimie za czasow krola Jozjasza (640-609), a wiec trzysta lat po najezdzie Szeszonka22.
Arka zniknela ze swiatyni miedzy czasami krola Jozjasza (640-609) a powrotem z niewoli babilonskiej, gdyz zgodnie z zydowska Miszna nie bylo jej w swiatyni izraelskiej zbudowanej przez Zorobabela po niewoli babilonskiej23. Naocznie przekonal sie o tym rzymski wodz Pompejusz, ktory z ciekawosci wszedl w 63 roku p.n.e. do przybytku w Jerozolimie, podobnie jak Tytus w 70 roku n.e. Obaj podali, ze Miejsce Najswietsze bylo puste24.
Zydzi, po powrocie z niewoli babilonskiej, przywiezli lub odtworzyli sprzet, jaki zabrali Babilonczycy pod wodza krola Nabuchodonozora w VI wieku p.n.e. Nie mysleli jednak o rekonstrukcji Arki Przymierza, gdyz najwazniejsza byla jej zawartosc — tablice z przykazaniami, ktore stanowily o przymierzu z Bogiem. Bog zapisal je wlasnym palcem, dlatego odtworzenie ich nie wchodzilo w gre. Bez tablic z przykazaniami Arka bylaby tylko pusta skrzynia.
Czy Arka Przymierza dostala sie w rece Babilonczykow? Chyba nie, gdyz nie ma jej w spisie przedmiotow, jakie zabrali ze swiatyni w Jerozolimie, ani wsrod tych, ktore wrocily do niej po niewoli25. Wedlug starozytnych zrodel Arke Przymierza i Namiot Spotkania wyniesiono ze swiatyni Salomona, zanim Jerozolima wpadla w rece Babilonczykow26.
Wedlug miedzytestamentalnych zrodel zydowskich calym przedsiewzieciem kierowal prorok Jeremiasz: „Z Bozego polecenia prorok kazal niesc za soba Namiot i Arke, gdy wyszedl. Kiedy zas wszedl na gore, na ktora Mojzesz wstapil i przygladal sie dziedzictwu Bozemu, przyszedlszy tam, znalazl Jeremiasz pomieszczenie w postaci pieczary. Umiescil tam namiot, Arke i oltarz kadzenia, a wejscie zarzucil kamieniami. Kilku z tych, ktorzy mu towarzyszyli, powrocilo, aby zaznaczyc droge, ale juz nie mogli jej odnalezc”27.
Prorok Jeremiasz mial przystep do swiatyni, gdyz pochodzil z rodziny kaplanskiej. Sugerowana wyzej przez Druga Ksiege Machabejska gora Nebo lezy kilkadziesiat kilometrow od Jerozolimy. Tak odlegla lokalizacja jest watpliwa, gdyz trzeba by wielu wtajemniczonych, aby zaniesc tam Arke i Namiot Spotkania, nie zwracajac na siebie uwagi.
Wydaje sie, ze powyzsza wskazowka miala odwrocic uwage od prawdziwego schowka, ktory musial byc blizej Jerozolimy, byc moze w niej samej. Wielu uwaza, ze w czasach Salomona (970-931) lub krola Jozjasza (640-609) wykonano pod Wzgorzem Swiatynnym grote, w ktorej chowano Arke w obliczu najazdu. Niestety, podziemia dawnej swiatyni sa niedostepne, gdyz nad nimi wzniesli swoje swiete budowle muzulmanie. Oficjalne prace wykopaliskowe sa tam niemozliwe, a co do nieoficjalnych...
Podziemny korytarz
W 1981 roku Meir Yehuda Getz, naczelny rabin Izraela, kierowal budowa synagogi w Jerozolimie. Pracowali za Murem Zachodnim, zwanym Sciana Placzu, ktory otaczal teren dawnej swiatyni Heroda. Robotnicy usuwali kawal skaly, aby umocowac w niej tak zwana arke, czyli specjalna nisze, w ktorej przechowuje sie w synagogach Tore, czyli Piecioksiag Mojzeszowy.
Z otworu wykutego w scianie zaczela lac sie woda. Poszukujac jej zrodla, natrafili na podziemna grote o dlugosci 25 × 30 × 8 m. Rabin Getz zorientowal sie szybko, ze odkryli wejscie do tak zwanej Bramy Warrena, przed ktora niegdys znajdowalo sie Miejsce Najswietsze swiatyni izraelskiej.
Brama Warrena lezy przy poludniowym krancu tunelu ciagnacego sie okolo 300 m wzdluz Muru Zachodniego ku dawnej twierdzy Antonia. Nazywano go Tunelem Rabinackim, gdyz zapewne sluzyl kaplanom uslugujacym w swiatyni. We wrzesniu 1996 roku proba otwarcia jego czesci, zwanej Tunelem Hasmonejskim, ktora przechodzi w poblizu twierdzy Antonia pod Via Dolorosa, zakonczyla sie protestem Palestynczykow i zamieszkami, w ktorych zginely 53 osoby.
Rabini wybrali wowczas dziesieciu zaufanych mezow, aby na czele z Getzem i Gorenem po kryjomu kontynuowali ekskawacje. Wierzyli, ze w podziemiach za Brama Warrena jest sekretne przejscie wiodace do podziemnej komnaty pod Miejscem Najswietszym dawnej swiatyni. Wybranych mezczyzn czekalo poltora roku ciezkiej pracy. Zaraz na poczatku znalezli dlugie schody prowadzace gleboko w dol, ale dno wypelniala woda z mulem, ktora najpierw musieli wypompowac, aby posuwac sie dalej.
Na koncu wybili niewielki otwor w podziemnej krypcie i skierowali przezen swiatlo latarki. Jak twierdzili, zobaczyli przez ten otwor kilka swiatynnych artefaktow. Wsrod nich byla Arka Przymierza, czesciowo przywalona kamieniami, ktore przygniotly jednego z cherubinow, ale drugi byl nietkniety.
Prace te trzymano w najwiekszej tajemnicy, aby nie zwrocic uwagi muzulmanow ani radykalnych zydowskich zwolennikow odbudowy swiatyni. Wszyscy bioracy w nich udzial zaprzysiegli milczenie, dlatego nawet po 10 latach malo kto wiedzial, ze prace rabinow w podziemiach mialy na celu odszukanie Arki.
Rabini potrzebowali jeszcze okolo roku, aby spenetrowac i oczyscic ostatnie 12 metrow dzielacych ich od podziemi samej swiatyni, kiedy informacja o wykopaliskach przedostala sie do prasy. Najwyzsza Rada Muzulmanska wezwala muzulmanow do protestow przeciwko wykopaliskom prowadzonym pod terenem, ktory jest swiety dla islamu.
Arabowie zarzadzili strajk generalny. Wkrotce na miejsce przybyly policja i wojsko, aby chronic rabinow i ich ludzi przed ukamienowaniem. Gershom Salomon, ktory bral udzial w tych wykopaliskach, tak wspomina przebieg wydarzen: „Wlasnie odkrylismy kolejny mur blokujacy tunel. Pamietam, ze kilku z nas wraz z rabinem Getzem zabralo sie za burzenie go, gdyz ulokowane za nim przejscie prowadzilo do miejsca pod podloga swiatyni, gdzie przechowywano Arke Przymierza, Menore i inne naczynia swiatynne. Bylismy tak blisko. Tak blisko! Ale wlasnie wtedy Arabowie wszczeli demonstracje przeciwko naszym aktywnosciom”29.
Arabowie, kiedy zorientowali sie, jaki jest zasieg prac prowadzonych przez rabinow, wkopali gleboko w ziemie zelbetonowe filary, aby zabezpieczyc sie na przyszlosc przed podobnymi podkopami. Wejscie do Bramy Warrena zabetonowano. Nawet zwolennicy odbudowy swiatyni opowiedzieli sie za pozostawieniem podziemi w spokoju, aby nie prowokowac rozruchow. W 1992 roku nadano powierzchni muru przy wejsciu do podziemi wyglad naturalnej skaly, aby swiezy beton nie wywolywal ciekawosci turystow ani zainteresowania tunelem.
Tak wiec w dalszym ciagu nie wiemy na pewno, czy Arka istnieje i czy ukryto ja w podziemiach dawnej swiatyni izraelskiej. Natomiast wiemy, ze tak jak pierwowzor swiatyni Bozej na ziemi znajduje sie w niebie, tak tez czytamy, ze znajduje sie w nim Arka Przymierza. Apostol Jan napisal: „Potem swiatynia Boga w niebie sie otwarla i Arka Jego Przymierza ukazala sie w Jego swiatyni”30.
Alfred J. Palla
1 Zob. Wj 25,10. 2 1 Sm 4,4. 3 Zob. Wj 37,1. 4 Zob. Wj 25,11; 37,1-9. 5 Zob. J. Lemanski, Ksiega Wyjscia, s. 534. 6 Zob. Ap 11,19; 15,5. 7 Zob. N.M. Sarna, Exploring Exodus, s. 209. 8 Zob. U. Cassuto, A Commentary on the Book of Exodus, s. 331.
9 Zob. 1 Krn 28,2; Ps 99,5; 132,7, La 2,1; Lb 7,89. 10 Zob. 1 Sm 4,4; 2 Sm 6,2; Ps 80,2; 2 Krl 19,15; Iz 37,16; 1 Krn 28,2; Jr 3,16-17; Wj 25,16.21. 11 Zob. Rdz 3,24. 12 Zob. Ez 1,5-28. 13 Zob. Ap 4,6-8. 14 Zob. U. Cassuto, dz. cyt., s. 332. 15 Ps 32,1.
16 Zob. Lb 10,33. 17 Zob. Joz 3,13; 6,13.20; 1 Sm 6,19. 18 1 Sm 5,4. 19 Zob. E. von Däniken, Chariots of the Gods?, New York, 1971, s. 40. 20 Zob. 1 Sm 4,10-18. 21 Zob. 1 Krl 14,25-26. 22 Zob. 2 Krn 35,3. 23 Zob. Miszna, Moed, Joma, 5:2; 3:14. 24 Zob. Tacyt, Dzieje, 5, 9:1. 25 Zob. Jr 52,17-23; Ezd 1,9-11. 26 Zob. Druga Ksiega Machabejska 2,4-6; J. Flawiusz, Wojna zydowska, 5, 5:5. 27 Druga Ksiega Machabejska, 2,4-6. 29 Wywiad z Gershomem Salomonem [cyt. w:] R. Price, In search of Temple Treasures, s. 169. 30 Ap 11,19.
Znaki Czasu lipiec-sierpien 2014 www.sklep.znakiczasu.pl
Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G

niedziela, 9 sierpnia 2015

TEN KTÓRY NAS GONI

Running after
TEN, KTÓRY NAS GONI

Bóg nie ma dziś zbyt dobrych notowań. Oskarża się Go o małostkowość, niesprawiedliwość, mściwość, megalomanię, mizoginizm, despotyczność. Czy słusznie?

Znany ateista Richard Dawkins powiedział kiedyś:  „Starotestamentowy Bóg jest chyba najbardziej odpychającą postacią w całej literaturze. Jest to zazdrosny (czym zresztą się szczyci), małostkowy, niesprawiedliwy, pamiętliwy, mściwy, krwiożerczy megaloman, mizogin, homofob, rasista, ludobójca, dzieciobójca, sadomasochista, tyran i despota, który zsyła zarazy, dokonuje czystek etnicznych i morduje dzieci i niemowlęta”. Ojojoj!
Bóg nie ma dziś zbyt dobrych notowań. Dawkins jest tytko jednym z wielu jawnych ateistów, którzy z całych sił pragną zniszczyć wiarę w Boga. Swój gniew wymierza głównie w Boga Starego Testamentu, ale w dzisiejszych czasach dla wielu ludzi wcale nie lepszy jest Bóg Nowego Testamentu. Prawdę mówiąc, niejeden z nas ma jakieś „ale” wobec Boga. Obojętnie, czy wierzymy w Jego istnienie, czy nie, myślenie o Nim rodzi nasze obawy, Całkiem niedawno siedziałem przy stoliku w uroczej kafejce w Nowej Anglii z sześcioma, siedmioma młodymi absolwentami najbardziej elitarnych uczelni amerykańskich. Spotykamy się co tydzień, aby podyskutować o wybranej książce i o Bogu. Tym razem pewna dziewczyna, zaczerwieniwszy się, wyrzuciła z siebie stek bluźnierstw. „Wy, chrześcijanie — poskarżyła się — myślicie, że pozjadaliście wszystkie rozumy. Tyle że Bóg, któremu służycie, jest pokręcony!”.
Dziewczyna gniewała się, wręcz wściekała na Boga głównie dlatego, że choć na świecie panuje ból i cierpienie, to ten rzekomo kochający Bóg nie kiwnie palcem, tylko stoi sobie z boku z założonymi rękami. Oczywiście nie musimy mieć aż tak skrajnego podejścia do Boga, aby mieć o Nim fałszywe wyobrażenie. Może po prostu jest nam obojętny. Może wypaliliśmy się tą całą „zabawą w Kościół”.
Może zmęczyło nas uganianie się za kimś, kto a nuż nie jest tego wart. A takie uganianie się wymaga nie lada zachodu: trzeba co tydzień chodzić do kościoła, modlić się codziennie, czytać Biblię, starać się być dobrym. Wszystko to są bez wątpienia wartościowe rzeczy.
Chrześcijański pisarz Ravi Zacharias przedstawia historię Alfreda E. Smitha, byłego gubernatora stanu Nowy Jork, który w 1928 roku z ramienia Partii Demokratycznej ubiegał się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kiedy Smith i jego przyjaciele wybrali się na kilkudniową wyprawę na ryby, Smith któregoś razu obudził się wcześnie rano, aby pójść do kościoła razem z paroma osobami z grupy. Próbując wymknąć się po cichu, tak aby nie obudzić śpiących, usłyszeli, jak jeden rozespany kolega szepcze: „Byłoby straszne, jakby się okazało, że mają rację!”.
Tak, zrezygnowanie z tego Boga, odrzucenie Go lub odmówienie Mu byłoby wielkim błędem, ale nie dlatego, jakoby był On jakąś wymagającą osobą, którą zalewa krew, gdy ktoś się jej nie podporządkuje, lecz dlatego że decyzja taka oddzieliłaby nas od Istoty, która nie chce niczego więcej prócz zażyłej więzi ze swoimi stworzeniami.

Przypatrzmy się bliżej
Kiedy ktoś bierze Biblię i otwiera Stary Testament, dzieje się coś dziwnego. Zamiast natrafić tam na zagniewanego Boga, odkrywa coś zupełnie przeciwnego. Owszem. Stary Testament przedstawia Boga, który wyraża w działaniu swoje niezadowolenie, ale przecież tak samo postępują wszyscy odpowiedzialni, kochający rodzice, gdy ich dzieci robią coś, co rani je same lub innych. Jednak Stary Testament tak naprawdę ukazuje Boga, który kocha człowieka, któremu na człowieku zależy i który za człowiekiem goni.
Spójrzmy choćby na Psalm 23. W zaledwie sześciu wersetach Dawid oświadcza, że Bóg troszczy się i dba o swój lud tak jak pasterz o własną trzodę. Dlatego właśnie Dawid śmiało oznajmia, że choćby „chodził pośród cienia śmierci”1, zła się nie ulęknie. Mając przy sobie Niebiańskiego Pasterza, zawsze znajdzie otuchę. Punkt kulminacyjny psalmu wykracza poza wygody i opiekę pasterską. Dawid ogłasza cudowne słowa, że dobroć i łaska pójdą w ślad za nim przez wszystkie dni jego życia2.
Świadomość, że Boża łaska będzie nam stale towarzyszyć, przyprawia o zawrót głowy. Dawid potwierdził tę piękną prawdę w Psalmie 139: „Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę. Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki, zamieszkał na krańcu morza: tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mię Twoja prawica”3.
Najwyraźniej niezależnie od tego, co Dawid robił i gdzie się udał, Bóg nigdy się od niego nie odwrócił. Ba, historia Dawida zawiera nie tylko same sukcesy, ale też momenty nieprawdopodobnie tragiczne i niechlubne. Człowiek znany z zaangażowania się w obronę Bożej sprawy i Bożego ludu przed olbrzymem Goliatem jest tym samym człowiekiem, który cudzołożył z Batszeba, a następnie kazał zamordować jej męża, jednego ze swoich najlepszych żołnierzy. Dzieje Dawida zawierają niejedną smutną kartę.
Jednak mimo wszystko Dawid potrafił z przekonaniem pisać, że Bóg przy nim trwa. Potrafi! twierdzić, że Boża dobroć i laska będą mu towarzyszyć przez wszystkie dni jego żyda.

Co naprawdę mówi Psalm 23?
Ale to nie wszystko. Niestety, ci, którzy przełożyli Psalm 23, odarli go po części z piękna. Dawid użył tu hebrajskiego słowaradaf, które pojawia się na kartach Starego Testamentu ponad 140 razy. W innych miejscach tłumacze oddają je zgodnie z jego znaczeniem, ale, o dziwo, w Psalmie 23, gdzie piękno tego słowa powinno być w pełni ukazane, przekładają je niedokładnie. Radafoznacza dosłownie „ścigać”, „gonić za”, „uganiać się za”. A zatem właściwy przekład Psalmu 23 mówiłby, że Boża łaska nie tyle za nami „podąża”, nie tyle nam „towarzyszy” i nie tyle „idzie w ślad” za nami, ile nas wręcz „goni”!
Wielu mylnie sądzi, jakoby Bóg oczekiwał, że będziemy się za Nim uganiali. Większość systemów religijnych opiera się właśnie na tej koncepcji, która w dużej mierze odzwierciedla to, że ich wyznawcy służą bogom ze strachu, wierząc, że muszą ugłaskać swojego niebiańskiego władcę.
Zastanówmy się. Niektóre religie twierdzą, że aby trafić do ichniego raju, trzeba spełniać pewne praktyki. Aby polepszyć swój status w następnym wcieleniu, karma musi być w tym wcieleniu korzystna, bo to ona decyduje, czy w następnym wcieleniu będziemy człowiekiem, zwierzęciem, owadem czy innym żywym organizmem. A więc duchowe życie ludzi ma polegać na ciągłych staraniach rekompensowania wyrządzonego przez nich zła, tak aby w następnym wcieleniu mogli być ludźmi, a nie na przykład krowami.
Wszystkie systemy religijne tego typu opierają się na koncepcji, zgodnie z którą musimy jakoś uganiać się za Bogiem, oświeceniem, rajem albo innym celem. Według nich, postępując zgodnie z określonymi wskazówkami lub przestrzegając danych zasad, możemy się wspiąć na szczyt drabiny wiodącej ku wiecznemu pokojowi.
Tak naprawdę różne religie świata — islam, buddyzm, ateizm i wszystkie inne — odpowiedzialność za życie wieczne i wzrost duchowy składają bezpośrednio na barki istot ludzkich. To ludzie muszą uganiać się za Bogiem, wiedzą lub czymkolwiek innym, co potrzebne jest do osiągnięcia zbawienia.

Czy chrześcijanie nie myślą podobnie?
Niestety, tak samo mniema wielu chrześcijan. Najwyraźniej wierzą, że aby zjednać sobie przychylność i błogosławieństwo Boga, muszą się za Nim uganiać.
Pewna kobieta chodząca do jednego z kościołów, w których wygłaszam kazania, poinformowała mnie, że chce nosić nakrycie głowy, ponieważ uważa, że Bóg będzie jej wtedy błogosławił. Potem zaczęła mi wymieniać litanię wszystkich rzeczy, które musi zmienić w swoim życiu. Cały czas powtarzała: muszę to, muszę tamto, muszę siamto. W końcu udało mi się przerwać jej słowotok, rzucając wyzwanie jej wyraźnemu przekonaniu, jakoby to do niej należało uganianie się za Bogiem poprzez porządkowanie życia duchowego (nie oznacza to wcale, jakobyśmy mieli bagatelizować pokonywanie swoich wad charakteru). Wskazałem jej, że Biblia, zwłaszcza Stary Testament, ukazuje Boga jako nie tego, który oczekuje od nas, że będziemy się za Nim uganiali, lecz Boga ganiącego za nami.
Co ciekawe, oprócz Psalmu 23 w Biblii jest wiele miejsc, które wykorzystują obraz Pasterza szukającego owiec. W Księdze Ezechiela na przykład Bóg oznajmia: "Oto Ja, Ja szukać będę owiec moich, i pytać się za niemi. Jako się pyta pasterz o trzodę swoje, kiedy bywa w pośrodku owiec swoich rozproszonych: tak się Ja będę pytał za owcami moimi, i wyrwę je ze wszystkich miejsc, kędy były rozproszone w dzień obłoku i chmury"4.
Tę samą koncepcję widzimy w Nowym Testamencie, gdy Jezus obwieszcza swoją służbę w słowach przypominających Psalm 23. Gdy przedstawiciele ówczesnych elit religijnych wyrzekali, że Chrystus przestaje z prostytutkami, grzesznikami i poborcami podatków, nasz Pan rzekł im: "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie szuka tej zaginionej, aż ją znajdzie?"5.
Pismo Święte ukazuje Boga jako tego, który nas goni. Jako Boga. który zrobi wszystko, by zdobyć względy istot stworzonych na Jego obraz i podobieństwo, podobnie jak młody mężczyzna ugania się za młodą kobietą, która skradła mu serce. Bóg nie jest Bogiem zagniewanym. Ani nieżyczliwym. Nie stoi z założonymi rękami, czekając, aż Go znajdziemy, aż zdołamy się wspiąć do nieba, lecz zniża niebo do ziemi, stale uganiając się za swoimi zbłąkanymi owcami. Gonił nas do tego stopnia, że aby móc z nami przebywać jako jeden z nas, przyjął nasze ciało i naszą krew!
Tak właśnie wygląda prawda o wiekuistym Bogu Starego i Nowego Testamentu.

SHAWN BRUCE
1 Ps23,1 Biblia Wujka.
2 Ps 23,6 Biblia Tysiąclecia
3 Ps 139,7-10 Biblia Tysiąclecia
4 Ez34,11-12 Biblia Gdańska
5 Łk 15,4 Biblia Paulińska.

Za: Znaki Czasu — maj 2015, ss. 17-19

piątek, 31 lipca 2015

HADES, SZEOL,GEHENNA W BIBLII

Sens, jaki niektórzy nadają nowotestamentowemu słowu "hades" skażony jest wpływem religii rzymskiej oraz hellenizmu. Aby dojrzeć nowotestamentowe znaczenie tego słowa musimy oprzeć się na egzegezie biblijnych tekstów, które go używają. Następnie powinniśmy porównać je ze starotestamentowym odpowiednikiem słowa "hades", którym jest "szeol", a nie ze znaczeniem, jakie oba te słowa przybrały w rezultacie poglądów opartych na lekturze Homera a nie Biblii. Homer bowiem używał słowa "Hades" na oznaczenie krainy, gdzie zmarli prowadzą nieśmiertelną egzystencję. We wczesnych wiekach kościół rzymski przejął ten pogański koncept. Odtąd także greckie słowo "hades" występujące w Nowym Testamencie zaczęto rozumieć i tłumaczyć na inne języki (w tym polski) jako "piekło" - miejsce wiecznej kaźni potępionych.
Hebrajskie słowo "szeol" występuje 65 razy w Starym Testamencie. Lektura wszystkich 65 przypadków wskazuje, że najbliższym synonimem słowa "szeol" jest "grób" lub "cmentarz". W takim znaczeniu używali słów "szeol" czy "hades" tak wybitni bibliści jak Henry Constable, E. W. Bullinger, J. H. Pettingell. Takiego zdania był także William Smith.(1) Leroy E. Froom napisał w swym monumentalnym dziele:
"A careful examination of the sixty-five sheol passages will show that the word "gravedom" - not primerily the place of interment or the locality of departed spirits, but the condition of death or the death-state - offers the nearest suitable preponderant rendering. The insertion of "gravedom" forsheol into the sixty-five texts where sheol appears, would clarify the whole problem, and afford the nearest possible uniform meaning. The harmony and consistency would result, and a semblance of order come out ot much confusion. Added to this is the fact that the New Testement Greek hades, equivalent of the Hebrew sheol, may likewise be consistently translated gravedom. This is further reason for approving this term."(2)
Podaję luźne (ze względu na jego techniczność) tłumaczenie powyższego tekstu: "Uważne zbadanie 65 przypadków użycia słowa "szeol" pokazuje, że słowo "grób" - "cmentarz" - nie jako miejsce duchów ludzi zmarłych, lecz jako stan śmierci - oferuje najbliższe adekwatne znaczenie. Użycie słowa "grób" w każdym z 65 przypadków, gdzie pojawia się w Biblii słowo "szeol" wyjaśniłoby problem, jaki się wiąże z jego tłumaczeniem, oferując najbliższe możliwe jednolite znaczenie. Zapanowałaby harmonia i zgodność w miejsce obecnego zamieszania w tej sprawie. Także fakt, że nowotestamentowe greckie słowo "hades", które jest odpowiednikiem hebrajskiego "szeol", może również być konsekwentnie tłumaczone jako "grób", przemawia za tym terminem.
Następujące teksty bibijne (a przykłady możnaby mnożyć) wskazują, że "grób" jest najbliższym synonimem biblijnego "szeolu" i "hadesu":
  • "Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani [hebr. szeol], Nie dopuścisz, by twój pobożny oglądał grób." (Ps.16:10)
     
  • "Lecz teraz, ty nie daruj mu tego, skoroś mąż mądry i zapewne będziesz wiedział, co masz z nim zrobić, aby jego siwizna zbroczona krwią zstąpiła do grobu [hebr. szeol]." (1Krl.2:9)
     
  • "Próbowali go pocieszać wszyscy synowie jego i wszystkie córki jego, ale nie dał się pocieszyć i mówił: W żałobie zejdę do syna mego do grobu [hebr. szeol]. I opłakiwał go ojciec." (Rdz.37:35)
     
  • "Czego mam oczekiwać? Kraina umarłych [szeol] moim domem. W ciemności uścielę sobie łoże." (Hi.17:13).
Zarówno hebrajskie słowo "szeol" jak greckie "hades" są synonimami cmentarzyska, grobu, stanu śmierci, krainy w której panuje śmierć, gdzie nie ma życia: "Bo po śmierci nie pamięta się o Tobie, a w krainie umarłych [hebr. szeol], któż Cię wysławiać będzie" (Ps.6:6). Dlatego wierzący, którzy chowali świętego Szczepana w grobie nie radowali się, że poszedł do nieba, lecz "opłakiwali go wielce" (Dz.8:2). Apostoł Paweł nie pocieszał chrześcijan, którzy utracili bliskich pogańską nauką, że zmarli w Chrystusie prowadzą lepsze życie po śmierci, ale prawdą o zmartwychwstaniu, podkreślając, że zmarli "śpią" nie wiedząc o niczym, dopóki nie zbudzi ich głos Chrystus podczas zmartwychwstania (1Kor.15:52):
"Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy." (1Tes.4:13-18) [podkreślenia moje A.P.)
Słowa "gehenna" oraz "hades", choć oba tłumaczone w polskich przekładach Biblii jako "piekło" mają różne znaczenie. Warto zwrócić uwagę, że wszystkie miejsca, w których występuje "gehenna" nie odnoszą się do czasu obecnego, lecz do przyszłego (np. Mt.5:22.29-30; 10:28; 18:9; 23:15.33). Piekło ("gehenna") nie płonie obecnie, jak błędnie naucza wiele kościołów, jezioro ognia (gr. gehenna) wciąż jest przyszłością. W tym piekle spłonie Szatan, jego aniołowie i wszyscy niesprawiedliwi (Ap.20:10. 14-15). W nim spłonie również śmierć i zawsze towarzyszący jej "hades", w którym przebywali wszyscy zmarli ludzie (nie tylko niepobożni!) oczekując na zmartwychwstanie do życia wiecznego lub na wieczną śmierć (J.5:28-29).
Nie tylko Szczepan, ale nawet starotestamentowy bohater wiary król Dawid nie poszedł do nieba, ale zgodnie ze świadectwem Biblii, wciąż pozostaje w swym grobie: "Bo Dawid nie wstąpił do nieba" (Dz.2:34). Najlepszym przykładem tego, co dzieje się ze sprawiedliwymi między chwilą śmierci a zmartwychwstania jest los Pana Jezusa. Biblia mówi, że Chrystus zakosztował śmierci "sprawiedliwy za niesprawiedliwych" (1P.3:18; Heb.2:9). Pozostawał w "hadesie" (grobie, cmentarzysku, krainie umarłych) przez trzy dni do czasu swego zmartwychwstania w niedzielę rano, dlategoCredo mówi: "Zstąpił do piekieł (gr. hades - cmentarz, grób, kraina umarłych), a trzeciego dnia zmartwychwstał". Słowo "hades" i "szeol" są w tekście biblijnym tak blisko powiązane ze śmiercią i grobem, że tłumacze często oddają je jako "śmierć" (zob. 1Kor.15:55; Oz.13:14).
Jak widzimy w "hadesie" znajdują się nie tylko niebobożni, jak wierzyli poganie, ale także słudzy Boży, nawet sam Chrystus zakosztował śmierci i "hadesu", który zawsze idzie z nią w parze (Ap.6:9; 20:13-14). Jezus zmartwychstał. Podobnie sprawiedliwi jak niesprawiedliwi zmartwychwstaną z grobu, cmentarza, objęć śmierci, krainy umarłych (hebr. "szeol", gr. "hades").
"Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia." (J.5:28-29)
Bóg obiecuje, że nie pozostawi nas w grobie zniszczeniu: "A nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, bo nie zostawisz duszy [psyche] mojej w otchłani [hadesie] I nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie." (Dz.2:26-27). Nawiasem mówiąc ten tekst nie tylko utożsamia hades z grobem, ale także pokazuje, że ciało i dusza (psyche) spoczywają razem do czasu powtórnego przyjścia Chrystusa.
Przy tej okazji warto podkreślić, że Słowo Boże nie naucza, że ludzie mają nieśmiertelną duszę, a w związku z tym, że po śmierci będą niezniszczalni. Poganie akceptując dualizm wierzyli, że dobro nie może unicestwić zła, a więc Bóg nie potrafi pokonać zła. Może je wtrącić do piekieł, ale nie może go unicestwić. Biblia naucza czegoś innego. Tylko Bóg jest nieśmiertelny i ma nieśmiertelność (1Tym.1:17; 1Tym.6:16). Pozostałe istoty mają życie wyłącznie dzięki Niemu.
Poza Bogiem nikt nie ma nieśmiertelności. Biblia mówi wyraźnie: "Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota" (1J.5:12). Alternatywą tej prawdy jest kłamstwo. Czy wiesz, że Szatan wygłosił pierwsze kazanie na temat nieśmiertelności duszy? To on skłamał pierwszym rodzicom, mówiąc: "Na pewno nie umrzecie" (Rdz.3:4)? Czy jest tylko przypadkiem, że ta nauka jest filarem wszystkich pogańskich systemów religijnych? Czy przypadkiem stanowi nieodzowny element wszystkich form okultyzmu włącznie z ruchem New Age? Bez nauki o nieśmiertelnej ludzkiej duszy oczywiście nie byłoby nauki o piekle ani czyśćcu. Zachęcam do zapoznania się z artykułem pt. "Życie po śmierci?".
Pan Jezus powiedział wyraźnie, że alternatywą dla życia wiecznego jest "zginąć": "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny" (J.3:16). Apostoł Paweł nie mógł oddać tej kwestii jaśniej, gdy powiedział: "Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz.6:23).
Poniżej podaję kilkanaście z terminów występujących w Starym i Nowym Testamencie, gdy mowa o losie niesprawiedliwych. Warto zapoznać się z każdym z poniższych tekstów i przyjąć nieunikniony wniosek, który wskazuje, że losem niezbawionych będzie unicestwienie, a nie wieczne męki w piekle:
  • wyginą (hebr. karath) - "Złoczyńcy bowiem wyginą, a ufający Panu posiądą ziemię" (Ps.37:9)
  • nie będzie ich - "Jeszcze trochę, a nie będzie bezbożnego" (Ps.37:10)
  • zgładzi (hebr. karath) - "Ujrzysz zagładę bezbożnych!" (Ps.37:34)
  • spali (hebr. baar) - "Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień - mówi Pan Zastępów - tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki." (Mal.3:19)
  • spali (hebr. baar) - "obrócą się w popiół" (Mal.3:21)
  • wytraci (hebr. szachat) - "wszystkich bezbożnych wytraci" (Ps.145:20)
  • pochłonie ich ogień (hebr. akal) - "Pan w gniewie swoim pochłonie ich, A ogień ich pożre." (Ps.21:9)
  • zginą (hebr. abad) - "Bezbożni wyginą, A nieprzyjaciele Pana są jak ogień w piecu, zniszczeją, pójdą z dymem" (Ps.37:20)
  • zniweczy i zabije (gr. analisko) - "A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego" (2Tes.2:8).
  • zatraci (gr. apoleia) - "końcem ich jest zatracenie" (Flp.3:19).
  • zniszczy (gr. apollumi) - "bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle [gr. 'gehenna"] (Mt.10:28). Inne teksty z tym słowem: Mt.21:41; 22:7; Lk.17:27.29; J.3:16.
  • umrzeć (gr. apotnesko) - "A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki" (J.11:26).
  • wytraci (gr. diaftheiro) - "wytracenia tych, którzy niszczą ziemię" (Ap.11:18).
  • spali (gr. katakaio) - "W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje i zebrać pszenicę do spichlerza swego, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym." (Łk.3:17)
Bóg jest Bogiem miłości. Męczenie ludzi przez nieskończoność w piekle, które nie ma żadnej zbawczej roli, nie harmonizuje z prawdziwym charakterem Boga. Wieczna kaźń dla samej kaźni jest wytworem perwersyjnej i sadystycznej imaginacji, jaka cechuje Szatana. Jezioro ognia, w którym zgodnie z powyższymi tekstami zginą (spłoną) niepobożni jest aktem zarówno sprawiedliwości jak i miłosierdzia. Wieczne cierpienie w piekle nie służyłoby niczemu, a przecież zgodnie z wierzeniami kościołów, które hołdują tej idei, z piekła nie ma wybawienia. Ten pogański przesąd utrudnia ludziom pełne poznanie Ewangelii, gdyż zniekształca charakter Boga przypisując mu cechy jego przeciwnika.
* * *
Napotykając w Biblii na teksty, które z pozoru potwierdzają niebiblijną naukę o piekle czy nieśmiertelności duszy (np. przypowieść o Łazarzu, czy wypowiedź Jezusa na krzyżu z przestawionym przecinkiem), warto pamiętać, że w Biblii jest kilkadziesiąt tekstów, które mówią jednoznacznie, że całkowita i wieczna zagłada będzie losem niezbawionych. Jej namiastką było zniszczenie w czasach Noego. Tym razem jednak, zamiast w morzu wody zginą w jeziorze ognia (gr. "gehenna").
W związku z tym, że "cała Biblia jest natchniona" (2Tym.3:16), także i te nieliczne teksty, które z pozoru wydają się zaprzeczać reszcie, gdy podejdziemy do nich bez uprzedzeń, jakie narzuciła nam tradycja, jeśli poddamy je uczciwej egzegezie i odczytamy w ich kontekście, okażą się być w harmonii z resztą Słowa Bożego. Próby wyjaśniania wspomnianych kilku tekstów podjąłem się już w książce "Apokalipsa: Czasy końca w proroctwach Biblii", dlatego na ten temat pozwolę sobie zarekomendować poniższe artykuły, które z pochodzą z tej książki: 
 Autor : Jonatan Dunkel



poniedziałek, 20 lipca 2015

Historia Prawdziwa

Emotikon heart Piękna autentyczna historia przedstawiająca przemieniającą moc łaski Jezusa Chrystusa Emotikon heart
Wiele lat temu byłem duchownym w pewnej niebezpiecznej ubogiej wiosce. Wspinałem się na wzgórza i schodziłem opowiadając ludziom o miłości Jezusa. Pewnej nocy zostałem zaskoczony przez dwóch chłopaków, którzy przystawili mi nóż do piersi i zabrali mi pieniądze i zegarek. Kiedy odeszli, pozostałem tam drżąc ze strachu. Pomimo wszystko Bóg był obecny podczas tego napadu, gdyż kiedy powiedziałem do napastników: „Proszę, weźcie pieniądze, zegarek, ale nie bijcie mnie; ja nie robię nikomu krzywdy, jestem tylko pastorem, co chodzi i opowiada o miłości Jezusa", wybuchnęli śmiechem i poszli sobie, zabierając moje rzeczy. Kilka tygodni później rozpocząłem serię wykładów biblijnych, trwających 90 wieczorów. Pierwszego wieczoru zauważyłem, że pewien chłopak, siedzący z tyłu, nieprzerwanie na mnie patrzył. Za każdym razem, kiedy na niego spoglądałem, chował się za innymi osobami. Przez następne wieczory już się nie pojawił, ale odwiedzając domy tej ubogiej wioski, pewnego dnia spotkałem go. Drzwi były na wpół otwarte, on pobiegł i się schował. Wyszła jego matka. Chciałbym porozmawiać z pani synem powiedziałem. Nie ma go, wyszedł odpowiedziała. Jestem jego przyjacielem, proszę pani; jestem pastorem i chcę go tylko pozdrowić; wiem, że tam jest. W tym momencie pojawił się. Był bez koszuli. Jego ciało pełne tatuaży i blizn ukazywało w pewien sposób trudne życie, jakiego doświadczał. Co się stało? zapytał z niechęcią. Byłeś obecny pierwszego wieczoru i więcej nie przyszedłeś. Nie podobał ci się wykład? Zapytałem. Zaczęliśmy rozmawiać i nagle mnie sparaliżowało, kiedy zwierzył mi się, że był jednym z napastników, którzy zabrali mi pieniądze i zegarek. Pomyślałem, że mnie pan rozpoznał powiedział. Nie odpowiedziałem ta noc, kiedy mnie napadłeś, była ciemna, ale pamiętam, że widziałem cię w zborze. Później, wyciągając rękę, powiedziałem: No dobrze, a co z moimi pieniędzmi i zegarkiem? Popatrzył na mnie przerażony i nie wiedząc co robić, bronił się: Już ich nie mam. Dobrze, zawrzyjmy umowę powiedziałem. Będę prowadził spotkania przez kolejnych 90 wieczorów; jeśli od dziś żadnego nie opuścisz, twój dług zostanie umorzony. Jeśli nie, będziesz musiał zwrócić mi pieniądze. Zgoda? W ten sposób był obecny każdego wieczoru na wszystkich moich wykładach. Czasami przychodził w połowie lub pod koniec poselstwa. Nie objawiał żadnego zainteresowania. Wydawało się, że był tam jedynie by spłacić dług, albo przyglądając się w zborze jakiejś ładnej dziewczynie. Pewnej nocy widziałem jak się trząsł. Jego oczy były szeroko otwarte. Podczas gdy wygłaszałem kazanie, czułem, że Duch Święty dotykał życia tego chłopaka. Moje kazanie dotyczyło nawrócenia. Przedstawiłem świadectwa życia przeobrażonego mocą Boga i wiedziałem, że jego serce zostało wstrząśnięte. Po zakończeniu poszedłem przywitać się z uczestnikami spotkania, ale on się nie pojawił. Kędy wróciłem, znalazłem go siedzącego w pierwszej ław ce, płaczącego. Usiadłem obok niego i zapytałem: Co się stało? Odpowiedział mi ze smutnymi oczami: Czy to prawda, o czym pan mówił? Czy może Bóg zmienić życie każdego człowieka? Oczywiście, że tak odpowiedziałem. W tym momencie spojrzał na mnie ze wściekłością. To kłamstwo krzyknął. Bóg może zmienić życie kogokolwiek oprócz mojego. Dlaczego tak myślisz? spytałem. Wtedy on opowiedział mi historię swojego życia. Nigdy nie poznał swojego ojca. Został spłodzony w domu publicznym i praktycznie tam też się narodził. Kiedy był dzieckiem, inne kobiety opiekowały się nim, podczas gdy jego matka pracowała. Któregoś dnia chciał dowiedzieć się, dlaczego wszystkie dzieci miały ojców, a on nie. Matka spoliczkowała go, mówiąc, że nie powinien o to pytać. Nie było to konieczne. Jakiś czas później, jeden przyjaciel na ulicy zatroszczył się, by mu wytłumaczyć, dlaczego nie miał ojca i od tamtej pory zaczął czuć do wszystkich nienawiść. Kiedy miał 12 lat, jego matka zachorowała na gruźlicę i pewnego dnia zaczęła wymiotować krwią. Musieli opuścić dom, w którym żyli. Zamieszkali wtedy na wzgórzu. Pewnego ranka powiedział prawie dusząc się moja matka umierała. Dzień wcześniej poszła do przychodni medycznej i wypisano jej receptę, ale nie miała pieniędzy, żeby kupić lekarstwo. Kaszlała i kaszlała, a chust ka była cała poplamiona wyplutą krwią. Nikt nie chciał mi pomóc, pastorze, a ja miałem zaledwie 12 lat. Wówczas to zszedłem ze wzgórza. Stałem jakiś czas na przystanku autobusowym patrząc na ludzi. Nie wiem, skąd wziąłem odwagę, ale skradłem pewnej kobiecie złoty naszyjnik. Wspiąłem się ponownie na wzgórze. Wiedziałem, kto skupował skradzione rzeczy. Wziąłem pieniądze i wróciłem do miasta, a kiedy zapadła noc, byłem z powrotem w do mu, niosąc lekarstwo dla mojej matki. Ale tego dnia coś pękło w moim sercu. Zrozumiałem, że mogłem żyć sam, że nie potrzebowałem nikogo. Od tamtej pory zacząłem kraść i uciekać, i uciekać, i nigdy więcej już nie prze stałem tak biec. Nauczyłem się palić, zacząłem palić marihuanę, wąchać kokainę i później, kiedy to wszystko już nie wystarczało, zacząłem wstrzykiwać sobie kokainę. Narkotyki są bardzo drogie, i żeby móc zaspakajać mój nałóg, rozprowadzam kokainę. Jestem zły. Dokonałem rzeczy, których na wet pan sobie nie wyobraża i teraz, nie znając tego, o czym panu opowiadam, przychodzi pan, mówiąc mi, że Jezus może zmienić moje życie. Jak pan chce, bym w to uwierzył? Rozmawialiśmy długo i potem pomodliłem się za niego. Kolejnego wieczoru nie pojawił się. Przestał uczestniczyć w spotkaniach przez kolejne trzy czy cztery wieczory. Podczas jednego z nich, jego matka odnalazła mnie po spotkaniu i powiedziała: Pastorze, musi pan ze mną szybko iść; Jorge Roberto, pański przyjaciel, potrzebuje pana. Pobiegliśmy. Był tam, przywiązany do słupa jak zwierzę. Krzyczał i przeklinał. Matka opowiedziała mi co się stało. Tamtego popołudnia przyszedł i zaczął chodzić po pokoju z miejsca na miejsca. Potrzebuję narkotyku mówił potrzebuję narkotyku, ale nie mogę więcej go używać, bo Jezus zmienił moje życie. Jednak z upływem czasu stawał się coraz bardziej nerwowy: ciało upominało się o narkotyk. Uderzył głową w ścianę i otworzyła się rana. Wtedy matka zbliżając się do niego, powiedziała: Synu, nie rób sobie krzywdy, jeśli potrzebujesz narkotyku, idź i po szukaj go, ale nie rań się. Był ślepy, nie widział nic. Uderzył matkę po twarzy i rzucił nią o podłogę. Później, zdawszy sobie sprawę, co zrobił, uklęknął i podniósł ją. Mamo, wybacz mi, jestem szalony, potrzebuję narkotyku, ale nie mogę więcej go zażyć, bo Jezus zmienił moje życie powiedział płacząc. I dalej mówił: Zwiąż mnie tym sznurem, bo jak nie, to pójdę szukać narkotyku, a ja nie chcę więcej takiego życia. Kiedy matka go związała, poprosił, by mnie poszukała w zborze. I teraz tam byłem. Rozwiązałem go. Usiadł na łóżku. Był blady, jego oczy były czerwone, drżał. Czy dam radę? zapytał prawie błagając. Oczywiście, że tak. Inni tego dokonali, ty również tego dokonasz z Bożą pomocą. Tak oto rozpoczęła się wielka walka. Co wieczór przychodził do zboru. Kiedy się nie pojawiał, wiedziałem, że ponownie się narkotyzował. Wówczas szukałem go. Wiedziałem gdzie go odnaleźć; znałem to wzgórze jak własną dłoń. Pewnego piątkowego wieczoru odnalazłem go naćpanego w jamie za tracenia. Niech pan sobie idzie! krzyczał. Przeklęta godzina, kiedy pana napadłem. Kiedy pana nie znałem, zanim opowiedział mi pan o Bogu, próbo wałem być szczęśliwy na swój sposób. Teraz nie mogę nic zrobić; nie mam pokoju, sumienie mnie prześladuje. Niech pan sobie idzie i zapomni o mnie. Ja nigdy tego nie dokonam. Nigdy tego nie dokonam? Z pewnością uzdrowiony przez Jezusa niewidomy również w którymś momencie swojego życia pomyślał: "nigdy tego nie dokonam". To logiczne, ty sam nigdy tego nie zdołasz zrobić. Co najwyżej mógłbyś założyć ciemne okulary i udawać, że widzisz, podczas gdy twoje oczy są całkowicie zaćmione ślepotą. To oczywiste, że ty sam nigdy nie dasz rady. Żeby to zrozumieć, musi upłynąć trochę czasu, ale kiedy wszystko w tym życiu zawodzi, nie pozostaje nic innego jak dać szansę Panu Jezusowi. Jorge Roberto ostatecznie powierzył całkowicie swoje serce Jezusowi i Jezus zatroszczył się, aby przeobrazić jego wnętrze. Napełnił jego serce nowymi motywacjami i w rezultacie stało się, że Jorge przestał palić, pić, używać narkotyków i zaczął uczciwie pracować. Nikt nie chciał go zatrudnić. Czasami jesteśmy okrutni. Znakujemy przestępcę na zawsze żelazem i ogniem. Głosimy ewangelię zbawienia, ale nie wierzymy, że osoba doznała przeobrażenia. Pewien mój przyjaciel, bardziej przez wzgląd na mnie niż przez wiarę w chłopaka, załatwił mu pracę. Pamiętam to popołudnie, kiedy Jorge Roberto przyszedł do mnie ze swoją pierwszą zarobioną pensją. Wyglądał jak dziecko z nową zabawką. Proszę spojrzeć na to. Zdobyłem te pieniądze pracując mówił z oczami pełnymi emocji. Wraz z nadejściem grudnia ochrzcił się i kiedy wyszedł z baptysterium, objąłem go. Wszystko to było jak sen. Obejmowałem chłopaka, który mnie napadł, ale którego Pan zdobył dla królestwa niebieskiego. Rok później zostałem przeniesiony jako misjonarz do Amazonii. Po ja kimś czasie wróciłem do stolicy. Przybiegli do mnie bracia, aby przekazać mi wiadomość: "Pana przyjaciel, Jorge Roberto, nie żyje". Co się stało? Pewne go sobotniego ranka w drzwiach kaplicy zboru, trzech byłych kolegów z jego bandy, w operacji "palenia archiwum", dźgnęli go siedem razy nożem. Nie było szans, by go uratować. W kilka chwil leżał w kałuży krwi. Nie dotykajcie mnie powiedział do osób, które próbowały mu po móc. Sądzę, że umrę, ale to nic. To tutaj Jezus mnie odnalazł, pokochał, przebaczył mi i przemienił. Bracia ulokowali go w samochodzie i pojechali do szpitala na pogotowie. Jeden z diakonów podtrzymywał jego głowę, i powiedział mi, że będąc blisko szpitala, Jorge Roberto otworzył oczy i powiedział: Bardzo proszę, niech pan odszuka pastora Bulion i powie mu, że spotkamy się kiedy Jezus przyjdzie powtórnie na ziemię. Upłynęło już wiele lat od tamtego czasu i do dziś pamiętam dzień, kiedy był on niepokojony przez ludzi, którzy chcieli zademonstrować mu, że był w błędzie idąc za Jezusem. Powiedział: Nie wiem, czy jestem w błędzie czy nie. Chcę studiować Biblię i lepiej ją poznać. Wiem tylko to, że byłem przestępca i Jezus mnie przemienił. Kim byłeś ty? Kim jesteś teraz? Czego dokonała ewangelia w twoim życiu? Nie mów mi proszę, że zmienił się sposób twojego myślenia, lecz to jak zmienił się twój charakter, twoje serce, twoja natura. Istota ludzka, która rodzi się z dala od Boga, jest specjalistą w masko waniu się. Kiedy jesteśmy dziećmi, w pewien sposób jesteśmy autentyczni. Kiedy widzimy kogoś, kogo nie lubimy, mówimy bez ogródek to, co myślimy. Jeśli ktoś nas częstuje słodyczami, które nam nie smakują, bez zwlekania od mawiamy. Kiedy w kręgu przyjaciół pozostanie ostatni kawałek tortu, jesteśmy pierwsi, żeby wziąć go dla siebie. Ale z czasem jak dorastamy, uczymy się ukrywać nasze prawdziwe uczucia i maskować nasze reakcje. W gronie przyjaciół, może pozostać ostatni kawałek tortu i my, chociaż mamy na niego ochotę, mówimy, że nie. Uśmiechamy się, nawet kiedy coś nam się nie podoba. Mówimy "bardzo mi miło", chociaż w głębi serca nie chcemy więcej widzieć danej osoby. Wszystko to w pewien sposób przenosi się na życie duchowe. Prawie nieświadomie przyzwyczajamy się robić z chrześcijaństwa przedmiot pozorów. Ale Jezus przyszedł na świat, aby przywrócić nam właściwą wizję chrześcijańskiego życia, aby otworzyć nasze oczy, abyśmy rozpoznając naszą ludzką bezsilność, pobiegli w silne ramiona tego, który może wszystko. To dlatego chrześcijanin może spoglądać w przeszłość bez lęku i powiedzieć z całą pewnością: "Byłem ślepy, a teraz widzę". (`Chrystus Jest Rozwiązaniem` - Allejandro Bullon)