czwartek, 19 lipca 2018

KRÓLOWE NIEBIOS "KRÓLOWE POLSKI"-ŚLUBY KRÓLA JANA II KAZIMIERZA



Krolowe Niebios "Krolowa Polski" - Sluby krola Jana II Kazimierza ...

Krol polski Jan II Kazimierz (1648-68) oglosil Krolowe Niebios "Krolowa Polski". Historyk katolicki Malachi Martin napisal, i odtad, na Polske spadly rozne plagi ...

Krolowa Niebios ...

Miasta i narody, ktore poswiecaja sie czy poddaja innym istotom niz Pan Jezus, pograzaja sie w duchowej ciemnosci, poniewaz czesc oddawana kazdej innej istocie poza Bogiem jest poklonem wobec Szatana. Rezultatem jest ruina, czesto nie tylko duchowa, ale i ekonomiczna. Polska wydaje sie niefortunna ofiara tej strategii. W XVI pod wzgledem militarnym, ekonomicznym i kulturowym nasz kraj nalezal do najwiekszych poteg Europy. Polska slynela z tolerancji. Ludzie przesladowani w innych czesciach Europy w naszym kraju mogli zyc i czcic Boga zgodnie z wlasnym sumieniem. W zamian wnosili swe talenty i etos pracy.

Trzecia czesc sejmu byla wowczas w Polsce protestancka, nie dlatego, zeby procent protestantow byl az tak wysoki, ale dlatego, ze katolicka wiekszosc nie kierowala sie w wyborach bigoteria, lecz kompetencjami kandydatow. W efekcie, XVI stulecie przeszlo do historii jako okres najwiekszej swietnosci Polsk. Do dzis nazywamy je "zlotym wiekiem" polskiej kultury. Powazny wklad mieli w tym protestanci, jak na przyklad Mikolaj Rej czy Andrzej Frycz Modrzewski.

Sytuacja zmienila sie w XVII wieku. Za sprawa prowadzonej przez jezuitow Kontrreformacji zaczeto z Polski wypedzac innowiercow. Tradycja zajela miejsce Pisma Swietego; kult Krolowej Niebios pozycje Zbawiciela; przesladowania zastapily tolerancje. Palono polskie Biblie, chrzescijanska literature, protestanckie koscioly. Wplyw Slowa Bozego malal, a narod pograzal sie w pijanstwie, korupcji i bigoterii. Kres wolnosci slowa, mysli i wyznania zaowocowal w kolejnym wieku rozbiorami Polski.

Jedna z przyczyn upadku polskiej tolerancji bylo sprowadzenie do naszego kraju jezuitow w 1564 roku. Zakon ten, powolany do zwalczania Reformacji, kierowal sie maksyma: "Cel uswieca srodki". Zakonnicy przebrani w goralskie gunki podjudzali prosty lud w Krakowie, aby zniewazac i burzyc niekatolickie koscioly chrzescijanskie i palic Biblie. Wysylali swe "bojowki" do innych polskich miast, aby tam dokonywac podobnego rozboju.

Jezuici rozwineli w Polsce swoje szkolnictwo. Poczatkowo stalo ono na niezwykle wysokim poziomie. Z czasem jednak, gdy zabraklo konkurencji ze strony szkol protestanckich, ich szkoly staly sie ostoja zacofania. W duzej mierze z nich pochodzila zasciankowa szlachta, ktora swoim liberum veto blokowala niemal kazda korzystna dla naszej ojczyzny reforme.

Wychowanek jezuitow, kontreformacyjnie nastawiony krol Zygmunt III Waza, przeniosl w 1596 roku stolice, a w 1611 dwor z "zarazonej" protestantyzmem Malopolski do Warszawy. Zanikowi tolerancji religijnej towarzyszyl stopniowy upadek gospodarczo-militarny kraju. W 1612 roku skapitulowala polska zaloga na Kremlu, w 1618 stracilismy Smolensk, w 1621 Ryge i Inflanty, w 1648 Zaporoze, w 1667 lewobrzezna Ukraine, a w 1657 roku zwierzchnosc nad Prusami Ksiazecymi.

Zastanawia fakt, ze najwieksza dekadencja przypada na czas, gdy krol polski Jan II Kazimierz (1648-68) oglosil Krolowe Niebios "Krolowa Polski". Historyk katolicki Malachi Martin napisal, ze zawarty z nia pakt "nigdy nie zostal odwolany, ani odrzucony przez narod polski, rzad polski, katolicki czy komunistyczny, od 1655 roku." Odtad, na Polske spadly trzy rozbiory, przetoczyly sie przez nia dwie swiatowe wojny, dotknely ja nazistowskie zbrodnie, stalinowskie czystki i inne plagi.


Czy chce powiedziec, ze kult Krolowej Niebios narzucony polskiemu spoleczenstwu jest jedyna przyczyna nieszczesc, jakie spadly na nasz kraj? Bynajmniej. Zastanawia jednak, ze kraje, ktore mu holduja (Polska, Hiszpania, Portugalia, Ameryka Lacinska) przez wiele wiekow klepaly biede, ktora ominela kraje, ktore odrzucily kult Krolowej Niebios (np. Wielka Brytania, Niemcy, Skandynawia, Szwajcaria, USA). Przy czym nie chodzi tylko o biede w sensie ekonomicznym, lecz przede wszystkim w duchowym, gdy idzie o znajomosc Boga i Jego Slowa.

Prorok Jeremiasz powiedzial ludziom, ktorzy czcili Krolowa Niebios, utrzymujac przy tym, ze nie przeszkadza im to wciaz wierzyc w prawdziwego Boga:

    "Pan nie mogl juz zniesc niegodziwosci waszych postepkow ani ohydnych czynow, jakie popelniliscie. Dlatego kraj wasz zostal obrocony w pustkowie, stal sie przedmiotem klatwy." (Jer. 44:22-23).

Przestepowanie przykazan, w tym II przykazania biblijnego Dekalogu, ktore zakazuje oddawania czci stworzeniu (Wj. 20:4-5) otwiera przed krolestwem ciemnosci dodatkowe mozliwosci sciagania nieszczesc i zaslepiania ludzi na Ewangelie.

Odzegnajmy sie od kultu istoty, ktora nie ma nic wspolnego z blogoslawiona matka naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Oddawanie czci Krolowej Niebios jest kultem stworzenia a nie Stworcy. Zdaje nas i nasz kraj na laske istot, ktore nie sa przyjazne nam, ani Bogu, choc deklaruja wiare w Niego.

dr Alfred Palla

  http://eliasz.dekalog.pl/goscie/palla/krolowa.htm

Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G

ps :

Nowa Polska  Katolicka - Premier Mateusz Morawiecki podpisuje na Jasnej Gorze akt zawierzenia naszego kraju obrazowi Czarnej Madonny.Stajemy sie kuriozum w skali swiata. Zaczynamy cofac sie w otchlan Sredniowiecza...Co stanie sie ze wszystkimi ateistami i innowiercami czy pojda na banicje, ? Swiat pyta gdzie w Polsce jest rozdzial kosciola od panstwa a moze z czasem bedzie taka nowa Katolicka Europa w przyszlosci ?

https://youtu.be/gAZteIOjWR4
__._,_.___

Posted by: Tomasz Grzesikowski <tomasz.grzesikowski@interia.pl>
 
 
 




.
 

__,_._,___

piątek, 6 lipca 2018

JAN HUS 603 LAT OD ŚMIERCI

Jan Hus - 603 lat od smierci ( zrodla rozne strony oraz ksiazki adwentowe itp.)
Jan Hus to narodowy bohater Czech, ktory w literaturze katolickiej jest przedstawiany jako heretyk.
Wiekszosc katolikow powtarza bezmyslnie te opinie, nie majac pojecia o tym..... kim byl i czego nauczal.
Jan Hus podobnie jak wielu innych reformatorow kosciolala nauczal ze nabozenstwa i Biblia ma byc w jezykach narodowych.... zrozumialych dla wszystkich ( lacina byla w kosciele katolickim jezykiem liturgicznym do lat 60 tych XX w ) Jan Hus chcial tez zniesienia kultu swietych i obrazow oraz obowiazku celibatu duchownych w kosciele ....poza tym byl zwolennikiem pogladu ze chleb i wino to tylko symbol ciala i krwi Jezusa .... a chleb i wino sa dla wszystkich wiernych , uwazal tez ze Biblia to jedyne i najwazniejsze zrodlo wiary dla chrzescijan itd...

Wezwany na Sobor w Konstancji, ktory odbyl sie w roku 1415, otrzymal od cesarza Zygmunta gwarancje nietykalnosci – “list zelazny”.
Jednak duchowni papiescy wytlumaczyli cesarzowi, ze ‘heretykowi nie trzeba dotrzymywac slowa’ i Jan Hus zostal uwieziony, a nastepnie spalony na stosie, pomimo protestu polskiej delegacji pod kierownictwem Pawla Wlodkowica.Jan Hus zostal spalony na stosie podczas Soboru w Konstancji 6 lipca 1415 roku.

Taki sam los spotkal kilka miesiecy pozniej jego przyjaciela, Hieronima z Pragi.
Hus zyl w czasach Wielkiej Schizmy w kosciele zachodnim, (1378-1417), kiedy to najpierw bylo dwoch, a potem jednoczesnie trzech papiezy.
W celu rozwiazania schizmy, w 1414 roku zwolano Sobor w Konstancji, na ktorym pozbawiono urzedu trzech papiezy - Grzegorza XII, Benedykta XIII oraz Jana XXIII, a na ich miejsce w listopadzie 1417 roku powolano Martina V, zawzietego przeciwnika nauk gloszonych przez Wycliffe’a w Anglii i Husa w Czechach.
Poggius Florentini, rzymskokatolicki ksiadz bedacy swiadkiem egzekucji, tak opisal ostatnie chwile Jana Husa w liscie do swojego przyjaciela Leonarda Nikolai:
Nastepnie Jan Hus zaspiewal wersem, zachwyconym glosem, jak psalmista w trzydziestym pierwszym psalmie, czytajac z kartki w rece:
"W Tobie, Panie, skladam moja nadzieje, naklon Twoje ucho ku mnie." Z taka chrzescijanska modlitwa Hus przybyl do stosu, patrzac na niego bez strachu. Wspial sie na niego, potem dwoch pomocnikow kata zdarlo z niego jego ubrania i ubralo go w koszule nasaczona smola. W tym momencie jeden z elektorow, ksiaze Ludwik z Palatynatu, podjechal i nalegal na Jana Husa, by odwolal swoje bledy, tak aby mogl uniknac smierci w plomieniach. Lecz Jan Hus odpowiedzial: "Dzisiaj upieczecie chuda ges, ale za sto lat od teraz uslyszycie spiewajacego labedzia, ktorego zostawicie nieupieczonego i zadna pulapka ani siec nie zlapie go dla was." Pelen litosci i przepelniony wielkim podziwem, ksiaze odszedl. "Hus" w jezyku czeskim oznaczalo "ges". Sto lat pozniej wystapil Marcin Luter, ktory w swoim herbie mial labedzia.
Wazne !

Polacy a sprawa Jana Husa , ....
Jana Husa w wiezieniu w Konstancji odwiedzili panowie polscy: Jan z Tuliszkowa, kasztelan kaliski, i Zawisza Czarny z Grabowa a nauki Jana Husa przenikaly takze do Polski.
Program "umiarkowanych husytow" - kalikstynow, byl popularny wsrod czesci szlachty polskiej.
Odpowiadalo jej zwlaszcza haslo sekularyzacji dobr koscielnych, Kosciola narodowego i walka z przewaga niemiecka.
W poczatkowym okresie propagatorami husytyzmu w Polsce byli Czesi przybywajacy do Polski, jak np. przyjaciel Jana Husa, Hieronim z Pragi lub ubodzy ksieza, ktorzy przyjeli nauki reformatora.
W czasie wojen na terenie Czech, polscy chlopi i mieszczanie spieszyli z Polski do Czech, aby wziac udzial w walce po stronie husytow.
W Polsce zawiazalo sie stronnictwo prohusyckie ze Spytkiem z Melsztyna i Abrahamem Zbaskim na czele.
Poczatkowo krol Jagiello okazywal husytom przychylnosc, ale pod wplywem stronnictwa Zbigniewa Olesnickiego, biskupa krakowskiego, wydany zostal w r. 1434 edykt wielunski, nakazujacy chwytac heretykow i poddawac ich karze.
Po smierci krola Wladyslawa Jagielly rozpoczela sie akcja przeciwhusycka prowadzona przez wspomnianego wyzej bpa Zbyszka Olesnickiego, jednak husyci utrzymali sie w Wielkopolsce, na Kujawach, Pomorzu Zachodnim i Pokarpaciu do polowy XV w.
18.grudnia 1999 roku papiez Jan Pawel II powiedzial: „Uwazam za swoj obowiazek wyrazic glebokie ubolewanie z powodu okrutnej smierci zadanej Janowi Husowi oraz glebokiej rany, jaka w jej nastepstwie otwarla sie w umyslach i sercach Czechow, stajac sie przyczyna konfliktow i podzialow”.

Ps :

Wielki boj” Ellen G White to ksiazka nieprzecietna. Juz od czasu jej pierwszego wydania budzila duze zainteresowanie, ale tez niemale kontrowersje. Ukazujac geneze odwiecznego konfliktu miedzy dobrem a zlem, wyjasnia przyczyny upadku wielu imperiow. Autorka w sposob bezkompromisowy przytacza z dziejow chrzescijanstwa przyklady manipulacji sumieniami ludzi i wykorzystywania ich niewiedzy.

__._,_.___

Posted by: Tomasz Grzesikowski <tomasz.grzesikowski@interia.pl>






 


.
 

__,_._,___

czwartek, 5 lipca 2018

DZIESIĘĆ WIELKICH FAKTÓW O POSELSTWIE TRZECH ANIOŁÓW


Dziesiec wielkich faktow o poselstwie trzech aniolow ...

Dziesiec wielkich faktow o poselstwie trzech aniolow - Przed powtornym przyjsciem Jezusa Chrystusa, Bog ponownie posyla swoich poslancow ze szczegolnym i ostatnim poselstwem, ktore ma byc ratunkiem dla zyjacych w tym czasie ludzi - Musi ono dotrzec do wszystkich mieszkancow ziemi, poniewaz kazdy czlowiek jest drogocenny w oczach Boga i musi miec szanse podjecia wlasciwej decyzji zanim czas dobiegnie konca. Rozpoczyna sie ono slowami: ,,I widzialem innego aniola, lecacego przez srodek nieba, ktory mial ewangelie wieczna, aby ja zwiastowac mieszkancom ziemi i wszystkim narodom, i plemionom, i jezykom, i ludom, ktory mowil donosnym glosem: Bojcie sie Boga i oddajcie mu chwale, gdyz nadeszla godzina sadu jego, i oddajcie poklon temu, ktory stworzyl niebo i ziemie, i morze, i zrodla wod..." (Obj. 14:6.7). Z tym wspomnianym aniolem laczy sie jeszcze dwoch kolejnych i razem wolaja, aby kazdy uczynil to, co pozwoli mu spotkac przychodzacego Jezusa w pokoju.

Dziesiec wielkich faktow o poselstwie trzech aniolow ...

https://youtu.be/kdW2yUVeh1Y

Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G

Ps :
__._,_.___

Posted by: Tomasz Grzesikowski <tomasz.grzesikowski@interia.pl>










.
 

__,_._,___

środa, 20 czerwca 2018

BÓG I KARA





Bog i kara ....

Czy uporczywe domaganie sie karzacego oblicza Boga jako gwaranta porzadku i bezpieczenstwa na swiecie nie jest przewrotna forma naszej potrzeby odwetu?

"Widzac to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, zeby ogien spadl z nieba i zniszczyl ich? Lecz On odwrociwszy sie, zabronil im". (Lk 9, 54-55)

Jezus wraz uczniami udaje sie w kierunku Jerozolimy. Idzie z polnocy na poludnie, ale po drodze trzeba przejsc Samarie. Chociaz wielu Zydow omijalo te kraine, by uniknac nieprzyjemnosci ze strony Samarytan, Jezus nie chce robic "objazdow". Zapewne z praktycznych wzgledow, by zaoszczedzic troche czasu i energii. Ale moze chcial sie rowniez spotkac z tamtejszymi mieszkancami.

Jednak w oczach Samarytan Galilejczycy idacy do Jerozolimy byli heretykami. Samarytanie, powolujac sie na Prawo Mojzeszowe, twierdzili, ze skoro nie ma tam mowy o budowie swiatyni w Jerozolimie, to jej pojawienie sie na Syjonie jest niezgodne z wola Boza. Z grubsza rzecz ujmujac, koscia niezgody bylo miejsce, w ktorym nalezy czcic Boga. Samarytanie uznali, ze takie miejsce znajduje sie na ich ziemi. Dlatego "nieortodoksyjnych" odstepcow, czyli w zasadzie Zydow, nalezy unikac jak ognia. Stad odmowa udzielenia gosciny Jezusowi.

Bycie nieprzyjetym boli. Pomijajac religijne animozje, wiadomo, ze w trakcie wedrowki zwlaszcza pod koniec dnia czlowiek pada z nog, chce mu sie pic, jesc, spac. Najwidoczniej Jezusowi tez zalezalo, aby z wyprzedzeniem odpowiednio przygotowac miejsce, skoro wczesniej wyslal poslancow. W takiej sytuacji oczekiwaloby sie minimum ludzkiego zrozumienia, a tu klops. Chcac nie chcac, trzeba szukac innego miejsca odpoczynku i snu, a takze rozejrzec sie za jedzeniem i woda. Slowem, dodatkowa uciazliwosc, poprzedzona nadto rozczarowaniem.

Apostolowie, spotykajac sie z niegoscinnoscia Samarytan i pewnego rodzaju dyskryminacja (jestescie Zydami, dlatego wara stad), wpadli na malo oryginalny pomysl: niechec Samarytan, a takze ich samych, najlepiej potraktowac ogniem, biorac inspiracje z Sodomy i Gomory, a takze proroka Eliasza - przeciez do tego zacheca Pismo. Jezus poskramia "inkwizytorskie" zapedy Jakuba i Jana.

Sw. Lukasz pisze, ze Jezus zabronil "synom gromu" urzadzania piekla na ziemi. Pojawia sie tutaj greckie slowo "epitimao", podobnie jak w Lk 9, 42, gdzie Chrystus "rozkazal surowo" zlemu duchowi, aby opuscil czlowieka, a w Lk 8, 24 nakazal burzy i wiatrom, by sie uciszyly. Teraz mocnym slowem, ktore nie pozwala na dyskusje, ucisza burze gniewu i checi odwetu, ktora rozpetala sie w sercach dwoch braci. Jezus nie zgadza sie na manifestacje sily.

"Bog jest Sedzia sprawiedliwym, ktory za dobro wynagradza, a za zlo karze". Tak brzmi prawda wiary, rzekomo majaca swe oparcie w Ewangelii. Dzieci ucza sie jej ciagle na katechezie szkolnej. Ale jak uzasadnic te uswiecona tradycja maksyme w kontekscie dzisiejszej Ewangelii? Bo jako zywo, widzimy, ze jest dokladnie na odwrot. Potrzeba kary i swiete oburzenie rodzi sie w glowach uczniow, a nie w sercu Chrystusa. On raczej surowo karci uczniow i powstrzymuje w nich chec zemsty. Czy uporczywe domaganie sie karzacego Boga jako gwaranta porzadku i bezpieczenstwa na swiecie nie jest przewrotna forma naszej potrzeby odwetu? Poniewaz sami chcielibysmy sie nieraz rozprawic z innymi, zsylajac na nich ogien, to czy mozna sie dziwic, ze taki obraz Boga wcale nas nie razi, a nawet wydaje sie nam przyjazny?

To prawda, ze w Starym Testamencie znajdziemy liczne opisy kary Bozej. Zwlaszcza Ksiegi Kronik jak refren powtarzaja, ze kazdorazowa przegrana Izraela z najezdzcami i pojscie w niewole to kara za nieposluszenstwo, twardy kark i czczenie obcych bogow. Dawid tez zostal ukarany za swoj grzech, chociaz Bog przebaczyl mu zbrodnie na Uriaszu i cudzolostwo. Ale juz Kain nie otrzymal kary, na jaka zasluzyl, a nawet byl chroniony przez Boga. Jezus rowniez przestrzega wielokrotnie przed kara piekla ognistego, przed waska droga do zguby, grozi gorszycielom maluczkich. Nie sa to jednak kary wynikajace z msciwosci Boga.

Caly Stary Testament powoli dojrzewal do wniosku, ze ani potop, ani liczne niewole Izraela nie uzdrowily czlowieka. Chociaz sila razenia ciemnosci zostala na chwile przyhamowana, wewnetrzna sklonnosc czlowieka do zla pozostala nienaruszona. Dlugofalowo kary nie zdawaly egzaminu. Negatywna motywacja do dobrego postepowania predzej czy pozniej ulatniala sie z pamieci i ludzie ponownie wiklali sie w te same klopoty. Dlaczego? Poniewaz kara byla jedynie zewnetrzna ingerencja, ktora zasadniczo ograniczala skutki, a nie przyczyny choroby. To wlasnie prorocy, patrzac na notoryczny upor Izraelitow, glosili, ze bez podarowania czlowiekowi nowego centrum - nowego serca, sklonnosc do zla nie moze zostac raz na zawsze zlikwidowana. Ostatecznie tylko smierc i ofiara Chrystusa, przypieczetowana Jego zmartwychwstaniem i wylaniem Ducha, mogly dac szanse na wewnetrzna przemiane czlowieka. Ale nie w mgnieniu oka.

Po drugie, czasem zapominamy, ze w Biblii mamy do czynienia z powolnym Objawieniem Boga i stopniowym wychowywaniem czlowieka do przyjecia Ewangelii. To Jezus Chrystus, Jego slowa i czyny, sa ostatecznym odslonieciem Boga - koncowym etapem dlugiej drogi. Dlatego nie wszystko, co znajdujemy np. w Prawie, obowiazuje chrzescijan, poniewaz Chrystus je wypelnil (Por. Mt 5, 17). Wzial ten ciezar na siebie zamiast ludzi, ktorzy nie mieli sily go dzwigac - jak powiada sw. Piotr (Por. Dz 14, 10). Dlatego apostolowie zebrani na Soborze Jerozolimskim uznali, ze nie nalezy obciazac nawroconych pogan przepisami Prawa, poniewaz "nowe serce" podarowane jest czlowiekowi z laski, a nie za dobrze wykonana robote, ktorej nota bene czlowiek i tak nie mogl wykonac. Rozumienie kary tez zmienia sie na podobnej zasadzie.

Powsciagliwosc Jezusa w karaniu wyplywa wlasnie z tego Ducha. Milosierdzie Boga wie, ze wprawdzie upor czlowieka mozna na pewien czas przelamac strachem, a posluszenstwo wymusic Prawem, ale wtedy po ziemi beda chodzic sami niewolnicy. Poruszony tym samym Duchem, sw. Ambrozy z Mediolanu, doktor Kosciola, ktory ochrzcil sw. Augustyna, pisze w jednym z komentarzy: "Z tego jednak, ze karcil uczniow, ktorzy chcieli ogien spuscic z nieba na tych, ktorzy nie przyjeli Chrystusa (Lk 9, 54), widzimy, iz nie zawsze winnismy wystepowac karcaco wobec tych, ktorzy zgrzeszyli. Niekiedy lagodnosc bardziej ci pomaga do wyprobowywania cierpliwosci, a temu, kto zgrzeszyl do poprawy." Ambrozy nie twierdzi, iz nalezy porzucic wszelkie karanie. Przekonuje jednak, ze istnieja inne, skuteczne srodki, ktore moga spowodowac zmiane w czlowieku grzesznym. Nie surowosc, lecz lagodnosc. Drastyczne i rewolucyjne "ciecia" maja zrodlo w oburzeniu, ktoremu brak milosci.

I tutaj pojawia sie problem. Tak jak trudno nam pogodzic sprawiedliwosc z Bozymi milosierdziem (bo najczesciej je sobie przeciwstawiamy), podobnie nie wiemy, jak stanowczosc moze wspolistniec z lagodnoscia. Dzieje sie tak rowniez dlatego, ze milosierdzie mylimy z poblazliwoscia, a lagodnosc z ckliwoscia.

Tymczasem Ambrozy jest pelen zdumienia, gdy patrzy na to, co czyni Jezus. Nawiazujac tez do drugiej czesci dzisiejszej Ewangelii, stwierdza, ze "przedziwne jest we wszystkim dzialanie Pana". Przelamanie naszych wewnetrznych schematow i korekta wypaczonych obrazow Boga odbywa sie przez przygladanie sie temu, co robi Pan. To On ma byc punktem odniesienia, a nie nasze wlasne uprzedzenia czy sady, ktore granicza z zyczeniowym mysleniem lub urazona duma.

Przy dosc pobieznej lekturze wydawaloby sie, jakby druga czesc dzisiejszej Ewangelii byla wzieta z innej bajki. To pozory. Jakub i Jan nie odrobili lekcji, ktora dopiero co uslyszeli z ust Jezusa. Nieco wczesniej powiedzial, ze bedzie wydany w rece ludzi, zabity i zmartwychwstanie, ale nie wspomnial, ze w miedzyczasie bedzie rzucal gromy z krzyza, powalajac przeciwnikow na ziemie. Uczniowie niewiele z tego zrozumieli. Najpierw chca zabronic komus, kto z nimi nie chodzi, wyrzucania zlych duchow, czemu Jezus sie sprzeciwia (Por Lk 9, 49-50). A potem probuja naprawiac swiat kara, ktora nie ma nic z wspolnego z leczeniem, lecz jest zwyklym wyrownaniem rachunkow.

Uczen musi wiec spelnic kilka kluczowych warunkow, jesli chce przystac do Jezusa. Przede wszystkim, nie kierowac sie zasada "nasi" i "oni", ktora dzieli, i w pewnym sensie probuje ograniczac Boga: mozesz dzialac tylko wsrod nas, poza nasza grupa - nie. I druga wazna zasada: uczen musi opanowac chec odwetu, ktora jest pozorna sprawiedliwoscia i pomyslem zlego.

Widac, ze Jezus musial sie tymi wybrykami apostolow nieco zdenerwowac. Bo kiedy po chwili przychodza do niego dwaj kandydaci na uczniow (trzeciego sam Jezus zaprasza), nie postepuje z nimi jak z apostolami na poczatku. Ci uslyszeli najpierw: "Pojdzcie za mna", ale o tym, co ich jeszcze czeka, powie im znacznie pozniej. Natomiast tutaj w dosc stanowczych slowach Mistrz stawia kawe na lawe. Zada od zainteresowanych radykalizmu: niezwlocznosci w decyzji, ubostwa, zgody na to, ze nie beda miec domu i rozstania sie z przeszlym zyciem. Bo to nie jest jeden z wielu, lecz jedyny Mistrz, nad ktorego niczego nie mozna przedlozyc. Uczen rezygnuje z wielu cennych ludzkich wartosci, a takze z niewlasciwych zachowan, by wybrac Kogos nieporownywalnie wiekszego.

Calosc doskonale podsumowuje sw. Ambrozy: "Chrystus nie przyjmuje tego, kto bez zastanowienia chce sie poswiecic, nie gniewa sie na tych, ktorzy niegodnie swego Pana odtracili, aby pokazac, ze doskonala cnota nie kieruje sie pomsta; ze nie ma gniewu tam, gdzie jest pelnia milosci; ze slabosci nie nalezy wykluczyc, lecz ja wspomagac".

https://jezuici.pl/2014/02/czy-bog-karze-dzis-za-grzechy/
Bog egzekutor?

Jak pogodzic biblijne sprawozdania z nadnaturalnych egzekucji z obrazem Boga, ktory cierpliwie czeka na swoje dzieci, pragnac zdobyc nasze serca?

http://www.znakiczasu.pl/



__._,_.___

Posted by: Tomasz Grzesikowski <tomasz.grzesikowski@interia.pl>






 


.

__,_._,___
00 

poniedziałek, 4 czerwca 2018

RUCH NIEDZIELNY

Ruch niedzielny toruje sobie drogę w ukryciu. Przywódcy maskują prawdziwe zamiary, a wielu z tych, którzy przyłączają się do ruchu, nie rozumie, do czego ruch ten zmierza... Działają w zaślepieniu. Nie dostrzegają, że gdy rząd protestancki odstąpi od zasad, które czynią ich wolnym, niezależnym narodem, i na drodze procesów legislacyjnych wprowadzi do konstytucji zasady propagujące papieski fałsz i papieskie zwiedzenie, popchną naród ku horrorowi rzymskiego średniowiecza.
Nie możemy spełniać zachcianek ludzi, którzy używają swoich wpływów, by ograniczać wolność religijną i skłonić lub zmusić swoich bliźnich do zachowywania niedzieli jako dnia odpoczynku. Pierwszy dzień tygodnia nie zasługuje na żadną cześć. Jest to fałszywy sabat, a dzieci Boże nie mogą być współuczestniczyć z tymi ludźmi, którzy wywyższają ten dzień i gwałcą prawo Boże, depcząc Boży dzień odpoczynku. Lud Boży nie może wybierać takich ludzi na urzędy publiczne, gdyż w ten sposób uczestniczyłby w ich grzechach.
Gdy naród do tego stopnia pogwałci zasady, którymi kieruje się nasz rząd, że wprowadzi prawo niedzielne, protestantyzm poda rękę papiestwu.
Protestanci użyją całego swojego wpływu i siły, opowiadając się po stronie papiestwa. Przez państwowy akt wymuszenia fałszywego sabatu nadadzą życie i moc zepsutej wierze Rzymu, doprowadzając do powrotu tyranii i ucisku sumienia.
Prędzej czy później prawa niedzielne zostaną wprowadzone.
Wkrótce prawa niedzielne zostaną wprowadzone siłą, a ludzie na wpływowych stanowiskach będą podjudzeni przeciwko garstce ludu Bożego, zachowującej przykazania.
Proroctwo z trzynastego rozdziału Księgi Objawienia stwierdza, że moc przedstawiona jako zwierzę z rogami „podobnymi do baranich sprawi, że ziemia i jej mieszkańcy” oddadzą cześć papiestwu, symbolizowanemu tu przez zwierzę podobne do pantery... Proroctwo to wypełni się wówczas, gdy w tym kraju [Stanach Zjednoczonych] zostanie wydany powszechny nakaz święcenia niedzieli, którą Rzym uważa za szczególny znak swej władzy...
Polityczne zepsucie niszczy sprawiedliwość i poszanowanie prawdy. Nawet w tak wolnym kraju jak Ameryka ludzie ustanawiający prawa zastosują się, w celu uzyskania przychylności ogółu, do wymagań obywateli, którzy żądać będą ustaw nakazujących święcenie niedzieli.
"Wydarzenia czasów końca"

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

ZMIANA PRZYKAZANIA O SOBOCIE

Historycy stwierdzają, że chrześcijanie jeszcze przez wiele lat, a nawet wieków "obchodzili sabat regularnie". Zmiana przykazania IV była procesem, który trwał kilka wieków. Zaczęło się niewinnie. Sykstus, biskup rzymski, nakazał około 125 roku n.e. uczcić zmartwychwstanie Chrystusa w niedzielę wielkanocną. W 200 roku biskup rzymski Wiktor uczynił święcenie wielkanocnej niedzieli obowiązkiem. Papież Sylwester (314-335) nakazał w sobotę post, zaś Innocenty (401-417) uczynił go obowiązkiem. Kolejni papieże coraz bardziej zaniżali wartość sabatu, wywyższając w jego miejsce niedzielę.
Pierwsze kościelne prawo niedzielne przeforsowała rzymska delegacja podczas synodu przywódców chrześcijańskich w Laodycei w 364 roku. W kanonie 29 tego prawa czytamy: "Chrześcijanie nie powinni judaizować i próżnować w sobotę, lecz pracować; natomiast dzień Pański [niedzielę] powinni uhonorować i będąc chrześcijanami, jeśli możliwe, nie pracować tego dnia. Jeśli zaś będą judaizować, należy ich odsunąć od Chrystusa."
Jakby w odpowiedzi na to, biskup Atanazy Wielki (296-373) napisał w IV wieku n.e.: "W dzień sabatu spotykamy się razem, nie dlatego, żebyśmy byli pod wpływem judaizmu, gdyż nie zachowujemy fałszywych sabatów, lecz spotykamy się, aby w sabat wielbić Jezusa, który jest Panem sabatu."
Jako pierwsi odstąpili od sabatu niektórzy chrześcijanie w Rzymie i Aleksandrii. Najpierw, aby odciąć się od Żydów i uniknąć prześladowań, gdyż Rzymianie brali chrześcijan za sektę żydowską, a później pod presją dominujących w starożytności kultów słonecznych , których członków pragnęli pozyskać do kościoła. Kulty te czciły niedzielę jako "dzień słońca", do czego zresztą nawiązuje nazwa niedzieli w wielu językach świata (ang. Sunday, niem. Sonntag) .
Historyk kościoła Sokrates Scholastyk napisał w V wieku n.e.: "Mimo, że wszystkie kościoły na całym świecie mają nabożeństwo co tydzień w sabat, to chrześcijanie w Aleksandrii i Rzymie, na podstawie jakiejś starodawnej tradycji, zaprzestali tego." Tą tradycją były wspomniane kulty słoneczne, szczególnie mitraizm, który w pierwszych wiekach rywalizował z chrześcijaństwem ramię w ramię. Historyk Franz Cumont pisze, że wyznawcy Mitry "święcili także niedzielę oraz 25 grudnia, jako dzień narodzin Słońca". Inny historyk Arthur Weigall w książce The Paganism in Our Christianity (Pogaństwo w naszym chrześcijaństwie) napisał: "Ale jako święto słońca, niedziela była dniem poświęconym Mitrze. Warto zauważyć, że skoro Mitrę nazywano Dominus, czyli 'Pan', niedziela musiała być ' Dniem Pańskim' na długo przez czasami chrześcijańskimi."
Pomimo wpływu kultów słonecznych i zaniżania wartości soboty przez kolejnych papieży, wielu chrześcijan wciąż uważało sabat za dzień odpoczynku i nabożeństwa. Potwierdza to historyk Sozomen, który napisał w 440 roku n.e.: "W Konstantynopolu ludzie zbierają się razem zarówno w dzień sabatu, jak pierwszego dnia tygodnia, ale zwyczaju tego nie przestrzega się w Rzymie czy Aleksandrii."
Pierwsze świeckie prawo niedzielne wydał cesarz Konstantyn 7 marca 321 roku. Brzmiało tak: "W czcigodny dzień Słońca [venerabili die Solis], niech urzędnicy i mieszkańcy miast wypoczywają, zaś wszystkie sklepy i warsztaty niech będą pozamykane. Na wsi jednak osoby zajmujące się rolnictwem mogą swobodnie kontynuować swoje zajęcia."
Znawca starożytności, profesor Aleksander Krawczuk, trafnie zauważył: "Można rzec bez przesady, że edykt Konstantyna obowiązuje w większości krajów świata aż po dzień dzisiejszy; ów bowiem 'dies Solis' to oczywiście nasza niedziela."
W 538 roku, podczas synodu w Orleanie, kościół rzymski wydał bardziej rygorystyczne prawo niedzielne, niż edykt Konstantyna z 321 roku. W kanonie 28 uchwalonym przez te synod czytamy, że nawet "prace wiejskie mają być zaprzestane, aby nic nie mogło przeszkodzić ludziom w uczęszczaniu do kościoła."
Papież Grzegorz I (590-604) nakazał represje wobec chrześcijan święcących sobotę. Pomimo prześladowań, sabat był święcony dalej przez grupy chrześcijan w kilku częściach Europy, i dopiero "sobór florencki w roku 1441 wydał formalny zakaz obchodzenia soboty, jako dnia świętego."
Kościołom, które powstały w rezultacie Reformacji zawdzięczamy ogromnie dużo, gdyż przywróciły chrześcijaństwu wiele biblijnych prawd. Niestety, sabat nie był jedną z nich, co być może przeszkodziło Reformacji odnieść jeszcze większy sukces.
Do debaty z Lutrem papiestwo wezwało wybitnego teologa dr Ecka. Dyskusja toczyła się wokół autorytetu Pisma Świętego. Luter twierdził, że kościół nie może stać ponad Biblią, zaś Eck, broniący teologii rzymskiej, utrzymywał, że w wypadku sprzeczności ze Słowem Bożym, ostatnie słowo ma papież. Argumentował, uderzając w najsłabszy punkt Reformacji: "Kościół przeniósł święto z soboty na niedzielę, swoją własną mocą, na co wy nie macie wsparcia Pisma Świętego."
Czyniąc to Eck obnażył jedną z nielicznych niekonsekwencji protestantów, którzy twierdzili, że we wszystkich praktykach religijnych kierują się zasadą sola Scriptura ("tylko Biblia"), według której każda doktryna musi opierać się wyłącznie na Biblii. Zmiana nakazu święcenia soboty na niedzielę nie ma wsparcia w Słowie Bożym. Nic dziwnego, że tym samym argumentem posłużył się także arcybiskup Gaspare de Posso, podczas soboru trydenckiego 18 stycznia 1562 roku, próbując wykazać, że tradycja jest równie natchniona jak Pismo Święte, podważając fundament Reformacji - wiarę, że Słowo Boże jest ostatecznym autorytetem w sprawach wiary.
W średniowieczu istniały grupy chrześcijan święcące sabat, głównie spośród Waldensów i anabaptystów, którzy należeli do najbardziej prześladowanych ludzi w dziejach chrześcijaństwa. Nauka o biblijnym sabacie rozpowszechniła się, gdy rozdział kościoła od państwa położył kres prześladowaniom inspirowanym przez setki lat przez odstępczy Kościół. Sabat jest jedną z ostatnich prawd Bożych, które uległy zapomnieniu w średniowieczu, a które Bóg przywrócił chrześcijaństwu, aby Kościół Boży przed powtórnym przyjściem Chrystusa nie różnił się pod względem zasad wiary od kościoła apostolskiego.
Autor Jarek Kejna
Zobacz więcej reakc
Komentarze

niedziela, 1 kwietnia 2018

PIEKŁA NIEMA ?

„Piekla nie ma” - taka wypowiedz papieza Franciszka miala pasc w
rozmowie dla dziennika „La Repubblika” ...

https://wiadomosci.wp.pl/piekla-nie-ma-szokujace-slowa-papieza-franciszka-6236201757361793a

Stary Testament ani razu nie uzywa slowa „niesmiertelnosc”, poniewaz
Izraelici nie akceptowali idei niesmiertelnej duszy, dopoki nie ulegli
wplywom hellenskim w ostatnich wiekach p.n.e. Wiara w niesmiertelna
dusze ma swoje korzenie w slowach weza, ktorymi zwiodl Ewe, mowiac: „Na
pewno nie umrzecie” (Rdz 3:4).

Everett Ferguson, znawca judaizmu i epoki wczesnochrzescijanskiej,
napisal: „Chrzescijanska nadzieja na zycie po smierci, czesto wyrazana
jest slowami ‘niesmiertelnosc duszy’ – fraza, ktora nigdy nie pojawia
sie w Pismie Swietym. Biblijna doktryna jest nauka o zmartwychwstaniu.
‘Niesmiertelnosc duszy’ jest jedynie wynikiem powiazania platonskiej
tradycji z idea zmartwychwstania w pismach ojcow Kosciola

Niesmiertelnosc duszy trudno pogodzic z doktryna o zmartwychwstaniu,
ktora jest fundamentalna dla chrzescijanstwa. Filozofowie greccy, ktorzy
propagowali bezwarunkowa niesmiertelnosc czlowieka to rozumieli, dlatego
na Areopagu przerwali kazanie apostola Pawla, kiedy doszedl do
cielesnego zmartwychwstania (Dz 17:32), poniewaz w ich zrozumieniu zycie
wieczne polegalo na uwolnieniu duszy od ciala.

Wielu wczesnochrzescijanskich teologow i przywodcow wywodzilo sie z
greckiego kregu kulturowego, przyjmujac bezwarunkowa niesmiertelnosc bez
weryfikacji tej idei w Biblii. Do niedawna podobnie bylo wsrod
chrzescijanskich myslicieli, ale odkad zaczeto badac te kwestie,
niejeden teolog przyjal biblijna nauke o smiertelnosci duszy i
warunkowej niesmiertelnosci, w tym miedzy innymi tacy znani teolodzy jak
John Stott, Clark Pinnock czy Oscar Cullmann

Pieklo ma trwac tylko tak dlugo, aby zniszczyc szatana i tych, ktorzy
poszli za nim. Jak zatem rozumiec teksty biblijne mowiace o karze
trwajacej „na wieki”? Najlepiej poszukac ich wyjasnienia w Biblii. W
liscie Judy czytamy, ze Sodoma i Gomora „stanowia przyklad kary ognia
wiecznego” (Jud 7). „Ogien wieczny” strawil te miasta, a jednak od dawna
juz nie plonie! Pokazuje to, ze slowo „wieczny” nie odnosilo sie do
czasu trwania ognia, lecz do jego konsekwencji, ktore w przypadku ognia
gehenny beda wieczne.

Pierwotnie Zydzi i chrzescijanie wierzyli ze dusza to inaczej czlowiek (
wedlug ksiag Mojzesza dusza jest we krwi ) sladem tego pogladu jest
ludowe powiedzenie ze np. w jakies wiosce mieszka 100 lub 500 dusz czyli
ludzi , ale z czasem pod wplywem greckim w obu religiach uznano ze dusza
lub duch moze zyc bez ciala po smierci

Tak dlugo, jak czlowiek zyje, mysli i dziala, mowimy o nim, ze jest
dusza - istota zyjaca. W momencie smierci nastepuje odwrotnosc procesu
stworzenia. Pismo Swiete tak opisuje te odwrotnosc: "Wroci sie proch do
ziemi, tak jak nim byl, duch zas wroci sie do Boga, ktory go dal" (Kazn.
Sal. 12,7). Dech zywota uczynil czlowieka zyjacym. Teraz, gdy Bog
zabiera dech zywota, czyli zycie, cialo, czyli materia, podlega
procesowi rozkladu - wraca do ziemi, skad zostalo wziete zgodnie ze
slowami Bozymi: "bo prochem jestes i w proch sie obrocisz" (I Mojz
3,19). Bardzo wyraznie o tym pisal takze prorok Ezechiel mowiac: "Dusza,
ktora grzeszy, ta umrze" (Ezech. 18,20 BG). A wiec dusza, czyli zyjacy,
myslacy, rozumny czlowiek, jezeli grzeszy, a wszyscy ludzie takimi sa,
podlega wyrokowi smierci jako zaplacie za grzech i musi umierac

Warto przypomniec, ze katolicki dogmat o mekach czysccowych zostal
ustanowiony w kosciele Rzymsko-katolickim jako dogmat dopiero okolo roku
1100 n.e. Inne koscioly chrzescijanskie np. Protestanckie czy
Prawoslawne nie wierza w czysciec . W temacie tego co to jest lub bedzie
pieklo , maja one tez rozne stanowiska , pamietamy ze i dogmat o
wiecznym piekle w kosciele Rzymsko-katolickim zostal uznany oficjalnie w
sredniowieczu i to nie bez sporow nawet miedzy samymi duchownymi !

Jonatan D

Ps :

Czy dusza jest ....

https://youtu.be/Ib0pGHhBOMw
__._,_.___

Posted by: Tomasz Grzesikowski <tomasz.grzesikowski@interia.pl>










.
 

__,_._,___