Szlachetny
Książę Pokoju Księga Izajasza część V
Felieton pastora Janka Polloka
Dlaczego, według
różnych fragmentów Starego Testamentu, aby dojść do Księcia
Pokoju trzeba przejść po krwawej ścieżce?
W tym tygodniu
zajmowaliśmy się fragmentem księgi Izajasza - rozdziały 9-12. Te
cztery rozdziały zawierają kilka fragmentów Pisma Świętego,
które są niezwykle cenne dla chrześcijan. W
rozdziale 9 znajdują się słowa, które stały się tekstem wielu
chrześcijańskich hymnów łącznie ze słynnymi chórami z
oratorium Mesjasz
Haendel’a, a rozdział 11 zawiera barwną prezentację
wegetariańskiego królestwa Bożego: „Nie
będą krzywdzić ani szkodzić na całej mojej świętej górze,”
(11,9). Jednak te cudowne obietnice przeplatają się z dużą
ilością krwi i wojen. Faktycznie tuż po przedstawieniu wizji
pokojowego królestwa Izajasz opisuje odbudowanie resztki Izraela
przy pomocy siły i rozlewu krwi. Kilka uwag na ten temat rozdziałów
9-12 umieściłem w części Do
przemyślenia.
W tekście mojego felietonu postanowiłem zająć się problemem
proroctw mesjańskich. Tekst felietonu został opracowany na
podstawie książki A. Thompson, Who’s
Afraid of the Old Testament God,
Pacesetter Bilble School 2003.
Jednym z
najbardziej mocnych i oczywistych twierdzeń Nowego Testamentu jest
to, że Jezus z Nazaretu przyszedł jako spełnienie mesjańskiej
nadziei Starego Testamentu. Po zmartwychwstaniu Jezus wyjaśnił
uczniom na drodze do Emmaus prawdziwe znaczenie Starego Testamentu:
„I
począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im,
co o nim było napisane we wszystkich Pismach.” (Łk
24,27). Następnie powiedział, „Potem
rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc
jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o
mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył
im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma.”
(Lk 24,44-45). Wydaje się jednak, że owe oczywiste stwierdzenia
Nowego Testamentu nie są wystarczająco jasne i powodują różne
problemy interpretacyjne. Po pierwsze, społeczność żydowska jako
całość nie przyjęła Jezusa z Nazaretu jako spełnienia nadziei
Starego Testamentu. Z żydowskiego punktu widzenia chrześcijaństwo
jest odłamem, który pokłada nadzieję w mesjanistycznym
pretendencie. Drugie spostrzeżenie, którego nie możemy lekceważyć,
jest takie, że uczniowie Jezusa również źle zrozumieli jego
misję. Ewangelie synoptyczne Mateusz, Marek i Łukasz, podkreślają
kontrast między pojmowaniem misji przez Jezusa i przez jego uczniów.
Po zmartwychwstaniu, uczniowie w końcu zrozumieli misję Jezusa i
uwierzyli, jednak podczas służby Jezusa nie wierzyli ani nie
rozumieli. Bez względu na to, co późniejsi chrześcijanie przyjęli
i w co wierzyli, uczniowie Jezusa początkowo najwyraźniej nie
zrozumieli prawdziwego znaczenia mesjańskich proroctw ani
prawdziwego znaczenia systemu ofiarniczego. W świetle narracji
Nowego Testamentu prawdopodobnie, nawet Jan Chrzciciel tak naprawdę
nie rozumiał, co mówił, gdy powiedział: „Oto
Baranek Boży, który gładzi grzech świata!”
(Jn 1,29,36). Później, gdy Jan znalazł się w więzieniu, głęboko
rozdarty wątpliwościami, wyraża swoją niepewność w pytaniu:
„Czy
Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać
innego?”
(Mt 11,3).
Każdy, kto jest
członkiem konserwatywnej wspólnoty chrześcijańskiej, zdaje sobie
sprawę ze sposobu, w jaki są przedstawiane proroctwa mesjańskie.
Po
pierwsze wskazuje się na setki niezwykłych proroctw, które
zapowiadają misję prawdziwego Mesjasza, Jezusa z Nazaretu. Szanse,
że ktokolwiek inny niż Jezus z Nazaretu spełni te proroctwa,
wynoszą jeden do milionów. Po drugie, naród żydowski miał wiele
okazji, by przyjąć Jezusa. Zarówno proroctwa, które są tak
wyraźne, jak również system ofiarniczy, który zwracał ich uwagę
na obiecanego Zbawiciela, pozostawiają ich bez wymówki. Mimo to
Żydzi odrzucili Mesjasza. Takie rozumowanie prowadzi do wniosku, że
Żydzi w I wieku byli po prostu uparci, a uczniowie byli przynajmniej
ślepi, jeśli nie głupi. Jednak drugi aspekt tego problemu wydaje
się być jeszcze bardziej niebezpieczny, gdyż prowadzi do wniosku,
że „my chrześcijanie” nie jesteśmy tak uparci jak oni, a
ponieważ wyraźnie zrozumieliśmy proroctwa, z pewnością jesteśmy
bardziej oświeceni niż uczniowie.
Przy okazji
studiowania proroctw mesjanistycznych w księdze Izajasza warto
spojrzeć szerzej na przepowiednie dotyczące Mesjasza. Chrześcijanie
w różnych czasach powoływali się na różne elementy Pisma
Świętego, aby ustanowić i wzmocnić wiarę w Mesjasza. „Proroctwa”
wskazujące na Mesjasza można podzielić na cztery podstawowe
kategorie:
1. Proroctwa, które
były oczywiste dla czytelnika Starego Testamentu, jako wskazujące
na tego, który miał przyjść. Może je nazwać klasycznymi
proroctwami.
2. Proroctwa, które
Jezus zastosował do siebie i swojej misji w wyniku zrozumienia
swojej tożsamości i własnego studiowania Pisma Świętego. Na
podstawie tekstów ewangelii, które posiadamy można stwierdzić, że
zastosowanie tych proroctw do Mesjasza w taki sam sposób, jak
rozumiał to Jezus, było czymś świeżym i oryginalnym. Jego
podejście do tego tematu różniło się całkowicie od żydowskiej
nauki na temat Mesjasza.
3. „Proroctwa”,
które zostały odkryte i zastosowane przez autorów Nowego
Testamentu w czasie trwania samych wydarzeń lub wkrótce potem. Ten
rodzaj „proroctw” był wyjątkowo popularny w epoce Nowego
Testamentu i przykłady takich „proroctw” często możemy znaleźć
w samym Nowym Testamencie.
4. „Proroctwa”
które zostały zastosowane do misji Jezusa w późniejszych wiekach
chrześcijaństwa.
Spójrzmy na kilka
przykładów.
Proroctwa
mesjańskie zrozumiałe dla wierzących w czasach Starego Testamentu
Jest to podstawowa
kategoria proroctw mesjańskich. Bez solidnych fundamentów na tym
poziomie nikt w ogóle nie spodziewałby się Mesjasza. W naszym
współczesnym zrozumieniu, jeśli proroctwo jest rzeczywiście
proroctwem, powinno być ogłoszone przed danym wydarzeniem lub przed
pojawieniem się osoby, której dotyczy.
Warto najpierw
zwrócić uwagę na znaczenie terminu „mesjasz” oraz „mesjański”.
Hebrajskie słowo mashiah
oznacza „pomazańca”. Izraelici stosowali to słowo jako termin
techniczny do króla jako pomazańca.
Z biegiem czasu ludzie zaczęli patrzeć w przyszłość na ideał
pomazańca. Dlatego precyzyjnie rzecz ujmując termin „mesjańskie”
odnosi się do tych proroctw, które wskazywały na nadchodzącą
postać króla, potomka rodu Dawida. Jednak w tradycyjnej
chrześcijańskiej interpretacji słowo to nabrało znacznie
szerszego znaczenia, tak że prawie wszystko w Starym Testamencie
może być zakwalifikowane jako „mesjańskie”, jeśli w
jakikolwiek sposób wskazuje na nadchodzącego Odkupiciela. Mamy
tutaj do czynienia z cały spektrum starotestamentowych typów, które
wskazują na Chrystusa: król, prorok, sługa i „syn człowieczy”.
Rodzaju 49,10 (BG)
„Nie
będzie odjęte sceptrum od Judy, ani Zakonodawca od nóg jego, aż
przyjdzie
Szylo, i jemu będzie oddane posłuszeństwo narodów.”
Liczb 24,17 (BW)
„Widzę
go, lecz nie teraz, oglądam go, lecz nie z bliska. Wzejdzie gwiazda
z Jakuba, Powstanie berło z Izraela, I roztrzaska skronie Moabu,
Ciemię wszystkich synów Seta.”
Chociaż termin
„mesjasz” nie pojawia się tutaj, to jednak dla Żydów ten
fragment miał znaczenie „mesjanistyczne” i jest jednym z
powodów, dla których Żydzi i uczniowie Jezusa szukali potężnego
Mesjasza, który zniszczyłby wrogów narodu.
Musimy również
poruszyć kwestię systemu ofiarniczego. Czy system ten nie stanowił
jasnego obrazu osoby i dzieła Mesjasza? Możemy odpowiedzieć tak,
ale obraz ten nie były wyraźny. Gdzie w Starym Testamencie można
znaleźć wyraźną interpretację systemu ofiarniczego, który
odnosiłby się do osoby Mesjasza? Niestety, nigdzie. Nasze
interpretacje systemu ofiarnego pochodzą z Nowego Testamentu. List
do Hebrajczyków jest potężnym wykładem znaczenia systemu
ofiarniczego w kontekście misji Jezusa - Mesjasza. Jednak musimy
pamiętać, że list do Hebrajczyków został napisany dopiero po
śmierci Jezusa, a nie wcześniej. Wyobrażenie Jezusa jako naszego
arcykapłana jest przede wszystkim wynikiem natchnionej refleksji nad
zakończonym dziełem Jezusa w świetle systemu ofiarniczego.
Musimy uważać,
aby nie pomylić tego, co jest typem, z tym co jest archetypem; co
jest cieniem, a co jest rzeczywistością. Bardzo często traktujemy
system ofiarniczy Starego Testamentu prawie tak, jakby był on
wyraźniejszy niż rzeczywiste wydarzenie w Jezusie Chrystusie. Nic
dziwnego, że jesteśmy często zdumieni jak to jest możliwe, że
Żydzi odrzucili Jezusa a uczniowie byli otępiali i z wielkim trudem
po jakimś czasie zaczęli rozumieć rzeczywistość. Być może
wielcy prorocy Starego Testamentu mieli przemyślenia na temat
związku pomiędzy systemem ofiarniczym i śmiercią tego, który
miał nadejść. Ciekawe, że ani jeden z nich nie uznał za
stosowne, aby przekazać nam swoje spostrzeżenie na ten temat; list
do Hebrajczyków jest w Nowym Testamencie, a nie w Starym!
Pięcioksiąg
zawiera jeszcze jedno proroctwo „mesjańskie”, na które
powinniśmy zwrócić uwagę, a mianowicie obietnicę z Pwt 18,15-19
dotyczącą wielkiego proroka, takiego jak Mojżesz, który miał
nadejść pewnego dnia w przyszłości. Fragment nie mówi, kiedy i
jak taki prorok miał przyjść. Pan po prostu obiecał ludowi, że
prorok będzie podobny do Mojżesza i będzie pochodził spośród
ich braci (Pwt 18,18). Obietnica proroka była wyraźnie częścią
paliwa, które rozpaliło nadzieje ludzi na przyszłość.
Prorok Izajasz
pisał w czasach królów, kiedy zarówno lud, jak i on sam zaczęli
zdawać sobie sprawę, że żaden z ich królów nie spełnił
wielkiego ideału Boga. Za pośrednictwem proroka Pan Bóg zaczął
kierować nadzieję ludu na tego idealnego przyszłego króla z domu
Dawida. Dlatego Izajasz przedstawił prawdziwe obietnice Mesjasza,
pomazańca, który ma odkupić swój lud.
Iz 9,2-7. To
proroctwo wyraźnie mówi o tronie Dawida i wskazując w ten sposób
na jego mesjański charakter. Z punktu widzenia nowotestamentowych
stwierdzeń dotyczących Jezusa, najbardziej fascynującą częścią
tego proroctwa jest lista tytułów podana w wersecie 5: „Albowiem
dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na
jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec
Odwieczny, Książę Pokoju."
Żydowscy przywódcy w czasach Jezusa mieli wielkie trudności z
zaakceptowaniem roszczeń Jezusa do boskości. Myśleli o wielkim
przywódcy, który miał pochodzić z linii Dawida, ale uważali go
za postać ludzką,
która miała założyć „królestwo Jahwe”. Kiedy Jezus
twierdził, że jest zarówno tym ludzkim Mesjaszem, jak i Bogiem,
byli zaskoczeni. Jednak Izajasz podaje nam kluczową wzmiankę według
której, dziecko, które miało przyjść, rzeczywiście będzie
potężnym Bogiem.
Iz 11,1-9. Z kolei
to proroctwo opisuje, w jaki sposób „różdżka
z pnia Isajego”
zbuduje wielkie, pokojowe królestwo w przyszłości. Duch Boży
spocznie na nim (w. 2) i będzie sądził ubogich w sprawiedliwości
(w. 4). Jaki jest punkt kulminacyjny? „Ziemia
będzie pełna poznania Pana jakby wód, które wypełniają morze”
(w. 9). Posiadając takie proroctwo, każdy oczekiwał nadejścia
Mesjasza.
Kolejne
„mesjańskie” poświadczenie w Starym Testamencie, znajduje się
w Dn 7,13. Księga Daniela należy do trzeciej części kanonu
Starego Testamentu do tzw. Pism. Właśnie tutaj pojawia się
nadziemska postać „syna człowieczego”. „Syn Człowieczy” to
tytuł, którego pisarze Nowego Testamentu często używali na
określenie Jezusa. Faktycznie był to jeden z ulubionych tytułów
Jezusa. To wyrażenie z księgi Daniela pomogło przygotować drogę
dla twierdzeń Jezusa, że rzeczywiście posiadał on niebiańskie
pochodzenie.
Mesjańskie
nadzieje w czasach Chrystusa posiadały solidne podstawy. W I w.n.e.
pytanie z całą pewnością nie dotyczyło tego, czy
przyjdzie Mesjasz. Jezus zwrócił uwagę swoim słuchaczom na inne
pytanie: „Jakiego rodzaju będzie to Mesjasz?”
Proroctwa
mesjańskie, które stały się jasne wskutek nauczania Jezusa
Najlepszym
przykładem w tej kategorii proroctw „mesjańskich” jest słynny
fragment z Izajasza 53 - proroctwo o cierpiącym słudze. Jesteśmy
przesiąknięci nowotestamentowym zrozumieniem życia i nauczania
Jezusa. Jednym z najbardziej oczywistych i znaczących aspektów jego
życia było Jego cierpienie i śmierć. Jednak przed śmiercią
Jezusa praktycznie wszyscy wokół niego odmawiali przyjęcia tej
koncepcji, łącznie z tymi, którzy zaakceptowali go jako obiecanego
Odkupiciela.
Uczniowie i tłum
(przynajmniej na chwilę) chcieli go obwołać królem. Nikt jednak
nie chciał go przyjąć jako cierpiącego sługi. Jezus musiał
zdawać sobie sprawę z ogromnego wyzwania, jakie stało przed nim w
postaci popularnej koncepcji Mesjasza. Sposób w jaki zacytował
tekst z Iz 61 w czasie nabożeństwa w synagodze w Nazarecie
prawdopodobnie rozczarował słuchaczy. „Duch
Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim
dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a
ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym
zwiastował miłościwy rok Pana.”(Łk
4,18-19). To co stało się dalej było prawdziwą niespodzianką.
Zgromadzeni ludzie prawdopodobnie czekali na następną linijkę
dobrze znanego im tekstu: „abym
ogłosił … dzień pomsty naszego Boga”
(Iz 61,2). To było to, co wszyscy pragnęli zobaczyć i usłyszeć.
Zamiast tego Jezus usiadł i powiedział: „Dziś
wypełniło się to Pismo w uszach waszych.”
(Łk 4:21). Początkowo zgromadzenie zareagowało przychylnie na jego
„łaskawe słowa”, jednak zaraz potem zaczęły się ujawniać
prawdziwe implikacje i zgromadzenie zmieniło się we wściekły
tłum, który zamierzał zamordować Jezusa. (w. 29). Sprzeciwianie
się ustalonej tradycji jest trudne i bardzo niebezpieczne.
Jezus był
pierwszym, który publicznie połączył słynny fragment z Iz 53 z
rolą Mesjasza.
Co
ciekawe, społeczność żydowska również zinterpretowała Izajasza
53 mesjanistycznie, ale ich mesjańska interpretacja nie ma prawie
żadnego związku z fragmentem biblijnym. W tradycji żydowskiej
piękny fragment opowiadający o chęci sługi do cierpienia w
imieniu swojego ludu, został całkowicie zmieniony i przeformułowany
w taki sposób że stał się hymnem wielbiącym wojowniczego
Mesjasza, który powoduje że inne narody cierpią. W tej
interpretacji cierpiącym sługą Jahwe jest Izrael. Taki był
mesjański pogląd w czasach Jezusa.
Możemy tylko
wyobrazić sobie przed jakim wyzwaniem stał Jezus, gdy próbował
przekazać dobrą nowiną o Mesjaszu, który delikatnie troszczy się
o cierpiącego grzesznika. Ludzie nie chcieli przyjąć takiego
Mesjasza, dlatego zniszczyli go jako zagrożenie dla ich ustalonej
tradycji. Ale czyniąc to, nieświadomie doprowadzili do wypełnienia
się tych właśnie proroctw, które Jezus wywiódł na światło
dzienne i które stały się tak centralne dla chrześcijańskiego
zrozumienia Mesjasza. Pełniejsze znaczenie poświęcenia się Jezusa
zaczęło wyłaniać się wśród naśladowców Jezusa po
zmartwychwstaniu. Kiedy społeczność chrześcijańska zastanawiała
się nad ziemskimi doświadczeniami Jezusa, zaczęła postrzegać
Stary Testament w radykalnie nowym świetle.
Proroctwa
odkryte i zastosowane w świetle wydarzeń z życia Jezusa
Ta kategoria
proroctw mesjańskich jest niewątpliwie najbardziej znana i
najpopularniejsza wśród pisarzy Nowego Testamentu, ale jest
prawdopodobnie najtrudniejsza do zrozumienia dla współczesnego
czytelnika. Aby zrozumieć tę kategorię proroctw trzeba zwrócić
uwagę na dwa elementy. Po pierwsze, musimy zrozumieć, w jaki sposób
Bóg działał przez swoich natchnionych pisarzy, innymi słowy, na
czym polega natchnienie autorów biblijnych, a po drugie, musimy
zrozumieć sposoby argumentacji, która była stosowana w pismach
rabinicznych w pierwszym wieku.
Aby zrozumieć
koncepcję natchnienia musimy założyć, że Pan Bóg jest
doskonały, Biblia jest słowem Bożym, dlatego Biblia jest
doskonała. Trzeba jednak zaznaczyć, że Biblia jest doskonała do
celu, dla którego Bóg ją przeznaczył. Biblia nie jest jednak
doskonała w takim sensie w jakim Pan Bóg jest doskonały. Słowo
Boże trzeba porównać do wcielenia/inkarnacji: doskonałość
boskości została przyodziana w niedoskonałość i słabość
ludzkiego ciała. Niektórym ludziom wydaje się, że logika i
retoryka pisarzy biblijnych jest w rzeczywistości logiką i retoryką
Boga. Tak jednak nie jest! Pismo Święte odzwierciedla logikę i
retorykę ludzi, którzy przekazywali Boże poselstwo pod wpływem
Jego Ducha, równocześnie jednak byli oni pod wpływem swoich
własnych ograniczeń językowych, charakteru, wiedzy i zdolności.
Natchnienie jest procesem, który obejmuje powstanie tekstu, jego
transmisję, tłumaczenie, interpretowanie i aplikację. Duch
kontroluje proces natchnienia w taki sposób, że osoba, która
szczerze poszukuje prawdy może ją odnaleźć w tekście Biblii.
Jednak różne szczegóły, zwłaszcza jeżeli są rozpatrywane w
oderwaniu od kontekstu i w oderwaniu od Bożego zamiaru komunikowania
prawdy, mogą być bardzo mylące. Jeśli natchniony pisarz był
osobą dobrze wykształconą i dobrze władał językiem, to jego
tekst był również na wysokim poziomie. Jeśli natomiast pisarz
wywodził się z prostego środowiska, to widoczne to było również
w jego języku, słownictwie i sposobie przekazywania tekstu. Duch
nie usuwał ludzkich elementów. Jak to się ma do naszego
zrozumienia proroctw „mesjańskich”? Właśnie w ten sposób, że
pisarze Nowego Testamentu byli ludźmi pierwszego wieku naszej ery, a
ponieważ Bóg zdecydował się objawić swoją wolę w I wieku,
zainspirował ich do głoszenia swojego poselstwa w przyjętych
formułach myślowych I wieku.
Pisarze Nowego
Testamentu używali standardowych i powszechnie przyjętych w tamtych
czasach żydowskich metod czytania i komentowania Pisma Świętego.
Co ciekawe, w Nowym Testamencie nie ma śladów na to, że żydowscy
przeciwnicy pierwszych gmin chrześcijańskich kwestionowali ich
metodologię, do której sami byli przyzwyczajeni. Sprzeciwiali się
raczej wnioskom, które wyciągali chrześcijanie. Nie byli gotowi
przyjąć cierpiącego sługi jako swojego Mesjasza, nawet wtedy, gdy
chrześcijańscy autorzy stosowali właściwe metody argumentacji.
Jedną z cech metodologii żydowskiej, która jest dla nas
szczególnie istotna, jest tendencja do wczytywania późniejszych
wydarzeń do wcześniejszych narracji. Taką metodę stosowano w
komentarzach do Starego Testamentu, które nazywano midraszem. Aby
zilustrować tę metodę spójrzmy na Midrash Rabbah do księgi
Rodzaju 15.
Interpretując
zdanie „Oto ukazał się dymiący piec i płonąca pochodnia”,
Symeon Ben Abba powiedział w imieniu jeszcze bardziej znanego
rabina, rabina Johanana, że w tej wizji Bóg objawił Abrahamowi
cztery rzeczy: Gehennę (piekło), królestwa, które będą uciskały
Izrael (Egipt, Babilon, Persja, Media, Rzym), Objawienie i Świątynię.
W Midraszu została następnie zapisana rabiniczna dyskusja na temat
pełniejszego znaczenia zaproponowanej interpretacji. Gdy spojrzymy
na oryginalny kontekst księgi Rodzaju żaden z powyższych czterech
elementów nie pojawia się w tekście. Wersety które bezpośrednio
poprzedzają to zdanie (Rdz 15,13-16) mówią o podporządkowaniu się
innemu narodowi, który okazał się Egiptem. Jednak w świetle
późniejszej żydowskiej historii i teologii rabini wyszli daleko
poza biblijną narrację, rozszerzając temat „dymiącego pieca”
tak aby objąć nim negatywne elementy piekła i ucisku. Z kolei
„płonącą pochodnię” interpretowali jako odnoszącą się do
aspektów pozytywnych Objawienia i Świątyni. Komentarz do Rdz 15
został przedstawiony w taki sposób aby zasugerować, że Abraham
zobaczyć kompletny obraz historii swojego narodu.
W tym samym
midraszu można zobaczyć bardzo ciekawy przykład żydowskiej
metodologii, a mianowicie użycie pojedynczego słowa występującego
w jednym fragmencie w celu rozszerzenia treści innego wersetu, w
którym występuje to samo słowo. Na przykład rabin Jozue
twierdził, że to doświadczenie Abrahama wskazuje, iż Bóg objawił
Abrahamowi podział Morza Czerwonego. Jak doszedł on do tej
niezwykłej interpretacji? Klucz leży w hebrajskim słowie
oznaczającym „połacie” (gezarim),
które pojawia się w zdaniu: „oto
ukazał się dymiący piec i płonąca pochodnia, które przesuwały
się między owymi połaciami.”
(Rdz 15,17). To samo hebrajskie słowo, pojawia się w Ps 136,13 „On
rozdzielił Morze Czerwone na części”
(gezarim).
Rabin Jozue założył, że treść wersetu z Psalmu 136
(rozdzielenie Morza Czerwonego) musiała zostać uwzględniona we
wcześniejszym doświadczeniu Abrahama, ponieważ w biblijnej
narracji w obu fragmentach użyte jest to samo słowo (gezarim).
Doszedł zatem do wniosku, że Bóg objawił Abrahamowi rozdzielenie
Morza Czerwonego. Powyższe przykłady są typowe dla rabinicznej
interpretacji Pisma Świętego. Autorzy Nowego Testamentu byli
częścią żydowskiej kultury I w. n.e. dlatego stosowali te same
metody interpretacyjne.
Zwróćmy teraz
uwagę w jaki sposób pisarze Nowego Testamentu przedstawiali
„proroctwa” na temat Mesjasza, którego już wcześniej
zaakceptowali z całkiem innych powodów. Te „proroctwa” nie były
podstawą mesjańskiej misji Jezusa; były po prostu późniejszymi
potwierdzeniami czegoś, w co już wierzyli jego wyznawcy.
Apostołowie posługiwali się tą samą metodą w swojej pracy
ewangelizacyjnej, ponieważ świadczyli głownie w środowisku
żydowskim. Jeżeli rozumiemy wczesne środowisko
judeochrześcijańskie nie musimy kwestionować uczciwości pisarzy
Nowego Testamentu, ani nie musimy obwiniać Boga za to, że używał
ludzi, którzy stosowali takie dziwne metody. Bóg zawsze posługiwał
się ludźmi w ich własnym środowisku, aby przemawiali do ludzi,
którzy byli im współcześni. Musimy ich zrozumieć, abyśmy mogli
zrozumieć poselstwo, które Bóg skierował do nich i poprzez nich,
również dla nas.
Spójrzmy teraz,
jak autorzy Nowego Testamentu wykorzystywali żydowską metodologię
do sfomułowania mesjańskich twierdzeń Jezusa. Przemówienie Piotra
w dniu Pięćdziesiątnicy jest przykładem stosowania
starotestamentowych „proroctw” mesjańskich. W Dziejach 2,23
Piotr mówi na temat „powziętego
z góry Bożego postanowienia i planu”,
że Żydzi wydadzą Jezusa na ukrzyżowanie. Następnie odwołuje się
do Psalmu 16 mówiąc, że Dawid mówił „o
nim”,
to znaczy o Jezusie (Dz 2,25). Gdy spoglądamy do Psalmu 16, nie ma w
nim nic, co mogło wskazywać czytelnikom Starego Testamentu, że ten
psalm odnosi się do Mesjasza. Jest to po prostu psalm dziękczynny
za to, że Bóg zachował swój lud. Jednak Piotr stwierdza: „Dawid
mówi o nim” - Piotr wyraźnie ma na myśli Jezusa, Mesjasza.
Gdybyśmy chcieli osądzić Piotra na podstawie naszego sposobu
myślenia, moglibyśmy powiedzieć, że Piotr się mylił. Jednak
taki wniosek nie bierze pod uwagę metod przyjętych w czasach
Piotra. Piotr się nie mylił; po prostu posługiwał się opisaną
wyżej metodologią żydowską, która pozwalała na połączenie
późniejszych wydarzeń z wcześniejszymi fragmentami. Innymi słowy,
ważne jest, abyśmy zdali sobie sprawę, w jaki sposób znaczenie
słowa „proroctwo” mogło być bardzo rozszerzone w I wieku n.e.
i nie tylko odnosić się do prorokowania w sensie przepowiadania
przyszłości, ale także do zmiany perspektywy czasu. Takie
rozumienie „proroctwa” jest wskazówką do zrozumienia ogromnej
liczby mesjańskich cytatów w Nowym Testamencie, które po prostu
nie wydają się być przepowiedniami w ich pierwotnym kontekście
Starego Testamentu.
W kontekście
proroctw mesjańskich trzeba jeszcze zwrócić uwagę znaczenie słowa
„wypełnić”
które jest bardzo ważne zwłaszcza w ewangelii Mateusza.
Zrozumienie tego słowa pozwoli nam na wyjaśnienie wielu fragmentów,
które zostały nazwane przez chrześcijańskich interpretatorów
„proroctwami”. Warto w tym kontekście porównać Oz 11,1 z Mt
2,15. Werset z Mateusza opisuje ucieczkę Jezusa i jego rodziców do
Egiptu. Fragment kończy się następującym stwierdzeniem: „aby
się spełniło, co powiedział Pan przez proroka, mówiącego: Z
Egiptu wezwałem syna mego.
(Mt 2,15). Na pierwszy rzut oka współczesny czytelnik mógłby
podejrzewać, że Mateusz odnosi się do proroctwa Starego Testamentu
takiego, które wyraźnie przewiduje przyjście Mesjasza, tak jak
rozumiał je czytelnik Starego Testamentu. Jednak w tekście Oz 11,1
znajduje się zupełnie coś innego. U Ozeasza cytowany fragment
wyraźnie odnosi się do wyjścia Izraela z Egiptu. W jaki sposób
wyjście z Egiptu mogło przewidzieć przyjście Chrystusa? Warto
jednak pamiętać, że Mateusz używa typowej żydowskiej
metodologii, aby wczytać późniejsze wydarzenia we wcześniejsze
teksty. Jednak tym przypadku Mateusz nie używa terminu „proroctwo”,
chociaż wielu późniejszych chrześcijańskich interpretatorów nie
wahało się to zrobić, co przyczyniło się do zamieszania.
Zrozumienie żydowskiej metodologii może być pomocne w zrozumieniu
ogólnego podejścia Mateusza, jednak bardzo ważną wskazówką do
zrozumienia tego typu „proroctwa” jest słowo „wypełnić”,
za którym kryje się greckie słowo pleroo,
które oznacza „wypełnić”, a także „napełnić”. Stosując
to drugie znaczenie możemy powiedzieć, że Mateusz po prostu
stwierdza, że „starożytne słowa proroka opisujące, jak Bóg
wyprowadził swego syna z Egiptu, zostały teraz napełnione nowym
znaczeniem w życiu i służbie Jezusa Chrystusa”. Dla Mateusza
bowiem Jezus jest nowym „synem Bożym”. Tak więc zamiast
przepowiedni, która się urzeczywistnia i w ten sposób „wypełnia”,
Mateusz widzi raczej starą historię, której słowa zostały
napełnione nowym znaczeniem, o którym nigdy wcześniej nie myślano.
Podobne jest
znaczenie słowa „wypełnić” w Mt 5,17, gdzie Jezus mówi, „Nie
mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie
przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.” Jezus
nie mówi tutaj o unieważnieniu przykazań, które zostały
wypełnione, ale raczej o napełnieniu ich nowych znaczeniem o czym
świadczy dalszy komentarz (Mt 5,21-22).
Proroctwa
rozumiane jako mesjańskie w późniejszych wiekach ery
chrześcijańskiej
W tej kategorii
proroctw „mesjańskich” należy wymienić kilka „proroctw”,
które były często używane w chrześcijańskiej interpretacji
Biblii w późniejszych wiekach. Jednym z takich proroctw jest tak
zwana protoewangelia
z Rdz 3,15: „Ustanowię
nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a
jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.”.
Ten klasyczny tekst został potraktowany jako zapowiedź wielkiej
kosmicznej walki między siłami dobra a siłami zła, konfliktu
między Chrystusem a Szatanem. Możemy zauważyć w tekście
elementy, które wskazują ten konflikt, jednak ani autorzy w Stary
ani w Nowym Testamencie nie podchwycili tego fragmentu i nie
zastosowali go do Chrystusa. Taka interpretacja tego tekstu pojawiła
się po zamknięciu kanonu Pisma Świętego.
Innym ważnym
przykładem jest proroctwo z Dn 9,24-27. Współcześni uczeni mają
tendencję, aby zaprzeczać, że księga Daniela została napisana w
VI w.p.n.e. wskazują raczej na datę w okolicach powstania
Machabeuszy (ok. 165 p.n.e.). Według nich księga Daniela nie jest
autentycznym proroctwem, ale historią spisaną jako proroctwo.
Konserwatywni chrześcijanie nadal twierdzą, że księga jest
proroctwem, jednak ich interpretację bardzo się różnią. Nie będę
się zajmował tym tematem dzisiaj, ponieważ interesuje nas jedynie
historia interpretacji księgi Daniela. Proroctwo z 9 rozdziału było
postrzegane przez wielu chrześcijan jako najważniejsze ze
wszystkich proroctw mesjańskich, które nie tylko mówi o przyjściu
Mesjasza, ale także o czasie jego przyjścia. Na przykład wielki
fizyk sir Izaak Newton w swoim komentarzu do księgi Daniela
oświadczył, że proroctwo Daniela jest „kamieniem węgielnym”
wiary chrześcijańskiej.
W
Dn 9,27 znajduje się kluczowe stwierdzenie, „w
połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów”.
W kontekście Jezusa, fragment ten odnosi się do śmierci Chrystusa
na krzyżu i zakończenia systemu ofiarnego.
Historia
interpretacji wskazuje, że tylko stopniowo fragment ten zajął
swoje miejsce jako kamień węgielny, ponieważ niewiele jest dowodów
w Piśmie Świętym lub we wczesnych pismach żydowskich, które
sugerowałyby, że proroctwo to zostało użyte do przewidzenia czasu
lub misji Jezusa. Dopiero w pierwszej połowie III wieku dwaj Ojcowie
Kościoła: Klemens Aleksandryjski (zm. 220) i Tertulian (zm. 240)
zastosowali to proroctwo do opisania wcielenia i śmierci Chrystusa.
Jednak wskazywali oni, że proroctwo to kończy się około roku 70.
n.e. w czasie zniszczenia Jerozolimy przez Rzymian. Historia
interpretacji Daniela 9,24-27 jest fascynująca, ale w naszym temacie
proroctw mesjańskich trzeba po prostu podkreślić fakt, że jest to
proroctwo, które wspólnota chrześcijańska „odkryła” wiele
lat po zakończeniu ziemskiej służby Jezusa. Niemniej jednak
proroctwo to przyniosło wiele pocieszenia i zachęty ludowi Bożemu.
Nadzieja mesjańska pozostaje niezmienna przez wieki, najpierw w
Starym Testamencie, kiedy lud Boży z coraz większym zapałem
oczekiwał tego, który miał przyjść. Następnie, w osobie Jezusa
Chrystusa, przynajmniej część społeczności żydowskiej uznała
Tego, który przyszedł, za swojego Odkupiciela.
DO
PRZEMYŚLENIA
W jaki sposób
wyjaśnić te fragmenty Biblii, które opisują przemoc i
równocześnie pokazać piękno biblijnego ideału tak aby zachować
spójność Biblii?
Problemy związane
z nadchodzących „dzieckiem” z Izajsza 9:
Opis
rządów „Dziecka” przypomina rządy które obowiązywały w
królestwach tego świata. Ten opis był zgodny z wyobrażeniami
mesjasza, które mieli ludzie żyjący w czasach Pana Jezusa. Kiedy
jednak przyszedł Jezus, nie zwrócił on uwagi na zwycięskiego
króla z Izajasza 11, ale na cierpiącego sługę z Izajasza 53.
Niestety ludzie nie zaakceptowali modelu cierpiącego sługi,
ponieważ nie pasował on do ich wyobrażeń. Czy ludzie w czasach
Pana Jezusa mogli powołać się na tekst Starego Testamentu, aby
uzasadnić odrzucenie modelu cierpiącego sługi?
W
tekście Izajasza 9 został wykorzystany bardzo podniosły styl aby
opisać osobę oraz misję nadchodzącego wybawiciela: Cudowny
Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Jednak
proroctwa mesjańskie w ścisłym sensie, nie zapowiadały
„mesjasza” jako postaci boskiej. To prawda, że miał on być
„pomazańcem” ale nie w znaczeniu inkarnowanego Boga. Taki
pogląd pojawił się dopiero po zmartwychwstaniu.
Izajasz 12 -
psalm
pocieszenia.
Ten rozdział przynosi pociechę: „I
powiesz w owym dniu: Dziękuję ci, Panie, gdyż gniewałeś się
wprawdzie na mnie, lecz twój gniew ustał i pocieszyłeś mnie.”
(Iz 12,1).
Czy osoba wierząca
może swobodnie powoływać się na obietnice Bożego pocieszenia,
nawet wtedy, gdy nie może ona sprostać wymaganemu ideałowi?
Przygotował
Janek Pollok