sobota, 9 lutego 2013

MORDERSTWO BEZ ŚWIADKÓW ?


Pierwsze w dziejach ludzkości morderstwo można uznać za skandal z wielu powodów. Na początek dlatego, że było pierwszą śmiercią człowieka w ogóle, już u zarania dziejów, i do tego zupełnie niespodziewaną, nagłą i gwałtowną. W dodatku było to bratobójstwo.
Rozsądnie byłoby spodziewać się stopniowego narastania zła — najpierw od jakiejś mniejszej tragedii ku  większej  i jeszcze większej. Tymczasem opis zabójstwa Abla, syna Adama i Ewy, przez jego rodzonego brata Kaina pojawia się dla nieprzygotowanego czytelnika Biblii stanowczo za wcześnie, odbierając nadzieję na wszelkie optymistyczne oczekiwania co do przyszłości.
Zwięzły opis tego zabójstwa, jaki znajdujemy w pierwszych kilkunastu wersetach czwartego rozdziału Księgi Rodzaju, otwiera długą historię nieludzkiego traktowania człowieka przez człowieka. Ta opowieść zaczyna się od przytoczenia okoliczności poprzedzających zbrodnię. Dalej opisuje wewnętrzne zmagania mordercy poprzedzające decyzję o zabójstwie. Ukazuje też zaangażowanie Boga w przebieg tego zdarzenia, zarówno przed nim, jak po nim — Bożą odpowiedź na istnienie zła.
W ogóle wydaje się, że całe to sprawozdanie bardziej koncentruje się na mordercy niż jego ofierze; że traktuje go w sposób uprzywilejowany. Kain spotyka się z Bożym zrozumieniem i uwagą, choć nie zasługuje na nie, a kiedy wybiera kierunek działania, nie dzieje się nic, co mogłoby ostrzec ofiarę. Czy zatem Bóg wyraził ciche przyzwolenie na tę zbrodnię? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Motywy

Kain i Abel przyszli na świat już po wypędzeniu Adama i Ewy z ogrodu Eden. Pierwszy narodził się Kain. Ewa uznała go za dar od Boga. Narodziny dzieci sprawiły, że smutek i poczucie beznadziejności, związane z opuszczeniem raju, ustąpiły miejsca nadziei na lepszą przyszłość.
Gdy chłopcy dorośli, Abel został pasterzem, a Kain rolnikiem. Nic jeszcze nie wskazywało na istnienie między nimi jakichkolwiek rozbieżności. Pierwszą oznaką konfliktu były ich odmienne postawy religijne. Kiedy Kain usiłował ofiarować Bogu płody rolne, Abel złożył na ofiarę pierworodne zwierzę. Bóg jednak „wejrzał na Abla i na jego ofiarę”, a „na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał”. W innych przypadkach w Starym Testamencie Bóg akceptował ofiarę, zsyłając z nieba ogień, który ją spalał. Ofiara Kaina nie została strawiona niebiańskim ogniem. W efekcie „Kain rozgniewał się bardzo i zasępiło się jego oblicze”. Jeśli gdzieś szukać początku zbrodniczego zamiaru, to chyba właśnie tu.
Powstaje logiczne pytanie: dlaczego Bóg nie przyjął ofiary Kaina? Zapewne obaj bracia złożyli w ofierze to, co mieli najlepsze. Gdyby Boża decyzja miała być arbitralna, gniew Kaina mógłby uchodzić za uzasadniony. Wydaje się jednak nieprawdopodobne, by Bóg ryzykował urażenie Kaina z powodu jakichś błahych uchybień. Dlaczego więc zostali potraktowani odmiennie?
Zacznijmy od samego rytuału składania Bogu ofiar. Czemu miał służyć? Był obowiązkiem czy wyrazem wdzięczności? Czy charakter ofiar miał odzwierciedlać wykonywane przez braci zajęcia, czy coś zupełnie innego? Bezpośredniej odpowiedzi na te pytania w samym sprawozdaniu o Kainie i Ablu nie ma. Nic jednak nie wskazuje, by między braćmi istniało jakieś inne źródło rozdźwięku niż uprzedzenie się Kaina wobec brata z powodu tego, jak Bóg odpowiedział na wyraz jego pobożności. A może ich drogi rozeszły się nie tyle wskutek tego, co Bóg myślał o nich, ale tego, co oni myśleli o Bogu. Może Kain uważał, że Boża przychylność mu się należy, i popadł w gniew, kiedy okazało się, że jest inaczej. A może skrycie gniewał się na Boga jeszcze wcześniej, a Boża reakcja jedynie jego gniew ujawniła...

Bratobójstwo
z premedytacją

Tak czy inaczej, w sercu Kaina narastała nienawiść. Bóg wiedział to i postanowił uświadomić Kainowi, w jakim niebezpieczeństwie się znalazł. Ostrzegł go, kim się staje, ulegając emocjom, które nim targają. „Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? — zapytał Kaina. — Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować”.
Słowa te ujawniają, że problem leżał w Kainie, a nie krzywdach, jakich rzekomo doznał. Sugestia, że byłby pogodny, gdyby wybrał inny kierunek myślenia i działania, wskazuje, iż rany odczuwane przez Kaina zostały zadane przez niego samego. Jednak słowa Boga są również dowodem Bożej troski. Przez spokojną i rozsądną perswazję Bóg dał Kainowi czas na zastanowienie się nad swoją postawą. Jeśli nawet gniewał się na Boga, nie powinien był swojej złości kierować przeciwko bratu.
Niestety, Kain dalej świadomie pielęgnował nienawistne uczucia wobec brata. Te narastały i w końcu doprowadziły go do popełnienia morderstwa. Czyn Kaina dowiódł, że nienawiść jest pokrewna zabójstwu i może do niego prowadzić. Ludzkie czyny, zanim zostaną popełnione, nabierają kształtu w myślach. Kain został o tym ostrzeżony, ale zlekceważył to ostrzeżenie i... padł ofiarą własnych myśli. Propozycja złożona Ablowi w dniu zabójstwa, by wyszli razem na pole, dowodzi premedytacji Kaina, który nie chciał mieć żadnych świadków. Myślał, że skoro nikt z ludzi nie będzie widział jego czynu, to nikt się nie dowie, kto jest zabójcą. To również dowód na to, że Kain utracił poczucie nieustannej i niewidzialnej Bożej obecności. Gdy już byli na polu, „rzucił się Kain na brata swego Abla i zabił go”.
Biblia oszczędza nam szczegółów tego pierwszego mordu, sugeruje jedynie, że Kain ukrył ciało i miał zamiar udawać, że nic złego się nie wydarzyło, a przynajmniej, że on o niczym nie wie.

Fałszywy trop

Wtedy Bóg przemówił do niego kolejny raz: „Gdzie jest brat twój Abel?”. To nie było jeszcze oskarżenie, tylko pytanie, jakby Wszechwiedzący dawał mu jeszcze jedną szansę — na refleksję, przyznanie się do winy. Ten jednak nie zamierzał do niczego się przyznawać. Odpowiedział: „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?”. Te słowa to nie tylko wyparcie się własnego czynu, ale wyrażenie kolejnej pretensji do Boga, który — zdaniem Kaina — sam powinien był pilnować Abla i zapewnić mu bezpieczeństwo. W ten sposób Kain obarczył Boga odpowiedzialnością za los swojego brata.
Wielu do dziś myśli podobnie. Uważają na przykład, że Bóg zawsze powinien interweniować na rzecz niewinnie cierpiących, a skoro tego nie czyni, to należy wątpić albo w Jego miłość, albo wszechmoc, albo nawet w Jego istnienie. Nie oni pierwsi, ani nawet nie Kain, próbowali zrzucać odpowiedzialność za zło na Boga. Zrobił to już Adam, najpierw oskarżając Ewę o nakłonienie go do grzechu, a zaraz potem Boga, bo mu ją dał. Ona z kolei oskarżyła węża, w końcu też stworzonego przez Boga. W tej postawie winny jest każdy, tylko nie sprawca; ostatecznie zaś winny jest Bóg — co najmniej braku dozoru nad swoimi stworzeniami.
Sprawowanie przez Boga nieustannego „policyjnego” nadzoru nad światem, aby powstrzymywać ludzi przed czynieniem krzywdy bliźnim, oznaczałoby koniec ludzkiej odpowiedzialności. Samo to może nawet wydawać się atrakcyjne, ale oznaczałoby to również koniec ludzkiej wolności. Bóg ostrzega, apeluje do naszego rozumu, ale do niczego nas nie zmusza. Tak było i z Kainem, który tak jak nie dał się przekonać silnym argumentom, tak pewnie nie ugiąłby się i przed argumentem siły typu: przestań narzekać, bo cię zabiję! A gdyby nawet się ugiął, to jedynie wzmogłoby to jego nienawiść do Boga i brata.
Boża siłowa interwencja — czy to na rzecz Abla, czy na rzecz milionów innych ludzi torturowanych i mordowanych w imię religii, politycznych ideologii czy z powodów ekonomicznych — na dłuższą metę jedynie pogorszyłaby sprawę. Złu pozwolono się rozwinąć, by pokazało swoje prawdziwe oblicze. I Bóg położy mu w końcu kres, ale nie zamierza zwalczać go siłą.

Wyrok

Udawanej niewiedzy Kaina co do losu brata Bóg przeciwstawił stanowcze słowa: „Cóżeś to uczynił? Głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi”. To jak pytanie: dlaczego zabiłeś swojego brata?
Ostatecznie Kain został ukarany, ale w sposób dalece odbiegający od popularnej wizji sprawiedliwości. Bóg powiedział Kainowi: „Bądź więc teraz przeklęty na ziemi, która rozwarła paszczę swoją, aby przyjąć z ręki twojej krew brata twego. Gdy będziesz uprawiał rolę, nie da ci już plonu swego. Będziesz tułaczem i wędrowcem na ziemi (...) położył też Pan na Kainie znak, aby go nikt nie zabijał”. Taki wyrok może się wydawać niezrozumiałą wyrozumiałością. Jednak zapowiedź, że ziemia nie wyda mu już swego plonu, oznaczała, iż przekleństwo nie przyjdzie z góry, jako arbitralnie narzucone przez Boga, ale pojawi się niejako oddolnie, z samej ziemi. Zbrodnia Kaina wywarła tajemniczy wpływ na całe środowisko, zmieniając warunki ludzkiej egzystencji. Sama przyroda zwróciła się przeciwko mordercy, uszczuplając jego plony i tym samym skazując go na cięższą pracę.
Jeśli czujemy się zawiedzeni tym, że wyrok nie był bardziej surowy, to warto pamiętać, że Kain sam sobie wyrządził największą krzywdę. Jego destruktywna postawa zainicjowała łańcuch zdarzeń, który doprowadził do tragedii. Jego własne myślenie zdeformowało go do tego stopnia, że stał się bratobójcą. Bóg nie czyhał na jego życie. Pozwolił mu natomiast ponosić gorzkie konsekwencje jego własnych decyzji.

Głos ofiar

Symboliczny obraz krwi Abla wołającej do Boga z ziemi kieruje uwagę czytelnika Biblii od mordercy ku jego ofierze. Bóg usłyszał ten „głos”. Do dziś wołająca z ziemi krew ofiar zbrodni jest gwarancją, że Bóg o nich nie zapomni. Wołanie z ziemi o przywrócenie sprawiedliwości nie zamilkło. Wiele lat po omawianym wydarzeniu prorok Izajasz zapewnił swój lud, że ofiary niesprawiedliwości nie zostaną zapomniane. „Bo oto Pan wyjdzie ze swojego miejsca, aby ukarać mieszkańców ziemi za ich winę; wtedy ziemia odsłoni krew na niej przelaną i już nie będzie ukrywała swoich zabitych”1. Także pogrążony w rozpaczy Job wierzył, że ludzkie wołanie o sprawiedliwość zostanie wysłuchane. „O ziemio, nie zakrywajże mojej krwi i niech nie ustanie moja skarga”2.
Do przykładów niewinnie cierpiących w dziejach Izraela i całej ludzkości nawiązywał też Jezus, zapewniając, że ofiary otrzymają zadośćuczynienie za poniesione krzywdy. „Aby dopominano się od tego pokolenia o krew wszystkich proroków, wylaną od założenia świata, począwszy od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który został zabity pomiędzy ołtarzem i świątynią. Zaprawdę, powiadam wam: Dopominać się jej będą od pokolenia tego”3. Jezus nie miał zamiaru karać współczesnych sobie za winę Kaina i innych zabójców z przeszłości. Jednak ludziom, do których Jezus się zwracał, groziło to, że dołączą do długiej listy złoczyńców, zapoczątkowanej przez Kaina. Tradycja odrzucania prawdy, rozpoczęta w Edenie, miała osiągnąć kulminacyjny punkt w odrzuceniu Jezusa przez współczesnych Mu ludzi i uśmierceniu Go. Do najpoważniejszych konsekwencji ludzkich decyzji należą te, które są bezpośrednim skutkiem ludzkich działań, a nie te, które spotykają ich w wyniku Bożej interwencji. Ludzka skłonność do wymierzania kary i niecierpliwość z powodu rzekomego braku działania Boga w kwestii rozwiązania problemu niesprawiedliwości często wynikają z niedostrzegania wymiaru kary wynikającej bezpośrednio z odrzucenia prawdy.
Zemsta nie jest najistotniejsza w sprawozdaniu o pierwszym morderstwie. Bóg nie czeka w pogotowiu, by zgładzić złoczyńcę, ale pozwala mu zebrać plon własnego siewu. Odmowa słuchania Bożych ostrzeżeń i przyjęcia Bożego uzdrowienia duszy prowadzi ludzi do nieuleczalnej degradacji i śmierci. Stają się oni niezdolni rozpoznać prawdę do tego stopnia, że nic już nie jest w stanie odwrócić ich od podjęcia złych decyzji.
To, co w Biblii wydaje się Bożą biernością wobec zła, nie umniejsza wcale powagi zła. Raczej ją podkreśla i kieruje uwagę od spodziewanej kary ku samemu złu. Prawdzie lepiej służy pozostawienie wydarzeń samym sobie, aby się rozwinęły w stopniu dostatecznym dla okazania ich charakteru. To lepsze niż podejmowanie działań wyjątkowych, które są w stanie uporządkować sytuację jedynie w ograniczonym zakresie i czasie.
Biblia świadczy też o tym, że prędzej czy później każde morderstwo i każda zbrodnia zostaną ujawnione, nawet te dokonane bez świadków. Krew ofiar ciągle woła z ziemi do Boga. Nie przywołuje zasług czy osiągnięć zamordowanych, ale woła o sprawiedliwość. A Bóg słyszy to wołanie i jeszcze na nie odpowie.    
Oprac. A.S.

1 Iz 26,21. 2 Hi 16,18-19. 3 Łk 11,50-51.

[Opracowano na podstawie książki: Sigve Tonstad, Skandale w Biblii, Warszawa 2006].

Znaki Czasu luty 2013 r.

POBUDKA


Dopóki jesteśmy zdrowi, mamy dach nad głową i pracę, rzeczywistość wydaje się całkiem znośna, a chwilami wręcz przyjemna. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie to złudne.

Zwykle tematem felietonu wstępnego bywa temat okładkowy — w tym numerze powinno nim być odkrycie leku na raka
 — jednak tym razem skupię się na tym, o czym mówi w wywiadzie Biznes z chorób, czyli pacjent w matrixie dr Aleksandra Niedzwiecki, współautorka książki będącej jednym z głównych źródeł informacji do artykułu Lek na raka odkryty! Przełom w badaniach.
Zacznijmy jednak od tego, czym jest ów matrix — pojęcie zapewne dla części czytelników 50+ nie całkiem czytelne. To nawiązanie do filmu Matrix — australijsko-amerykańskiej trylogii science fiction w reżyserii braci Wachowskich z początku tego wieku. Filmowy Matrix to wirtualny, sztuczny, nieprawdziwy, choć na pozór idealny świat, stworzony przez inteligentne maszyny, żeby kontrolować i wykorzystywać ludzi. Ludzie podłączeni do niego przez maszyny, będący w stanie „komputerowego snu”, nie są tego w ogóle świadomi. Żyją życiem zaprogramowanym i kontrolowanym. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Jednak nie dla wszystkich. Bohaterowie filmu to grupa niepodłączonych, wyzwolonych z Matrixa, którzy starają się uwolnić pozostałych, obudzić ich, przenieść do rzeczywistości. Nie bez olbrzymich przeszkód, oczywiście.
Czyżbyśmy żyli w takim świecie? Po lekturze Biznesu z chorób wydaje się, że w pewnym sensie tak. Świat medycyny to nie tylko świat oddanych pacjentom lekarzy i pielęgniarek, gotowych niczym doktor Judym poświęcić się w zupełności walce o zdrowie i życie pacjentów. Choć nawet taki podkolorowany obraz bardziej przypomina (nie)rzeczywistość serialową czeskiego Szpitala na peryferiach z lat 80. czy bardziej współczesnego szpitala w Leśnej Górze z Na dobre i na złe — niż codzienną dojmującą szarość służby zdrowia. Tacy lekarze na pewno gdzieś w tym świecie są. I chwała im za to, co robią dla swoich pacjentów. To nie tylko świat naukowców z oddaniem pracujących nad wynalezieniem nowych, bardziej skutecznych leków — wszystko dla dobra ludzkości. Tak nam dopomóż Bóg! Świat medycyny to dziś, niestety, również świat ograniczonej dostępności usług medycznych na wysokim poziomie i ciągle rosnącej liczby chętnych do leczenia. To również świat niewyobrażalnych zysków lobby farmaceutycznego, świat patentów, ograniczania konkurencji, świat manipulacji, matactw i oszustw. To świat bezwzględnie żerujący na najsilniejszym z ludzkich instynktów — na instynkcie samozachowawczym. Ludzie bowiem są gotowi zapłacić wiele i oddać wszystko za swoje życie i zdrowie.
To, co mnie w tym artykule najbardziej uderzyło, to informacja (może nie tyle nieznana, co bardzo mało znana), że globalna skuteczność chemioterapii — notabene bardzo drogiej terapii — to zaledwie 2,1 procent (i to skuteczność liczona nie całkowitą wyleczalnością, a jedynie pięcioletnią przeżywalnością po terapii). Oczywiście są pewne rodzaje nowotworów, w których ta terapia jest wielokrotnie skuteczniejsza, ale to oznacza też, że są i takie, w których jest wielokrotnie niższa od tego i tak już bardzo niskiego wskaźnika. Osobiście wiedziałem już o tych danych nieco wcześniej, ale są to dane z 2004 roku. Wydaje mi się, że dużo czytam, słucham i obserwuję, ale żadne medium głównego nurtu jakoś mi o tym nie doniosło, nie biło na alarm — że za wielkie pieniądze leczy się ludzi mało skutecznymi metodami; że może warto zacząć naciskać na zmiany w tym zakresie, na poszukiwanie innych metod, badania w zupełnie innych kierunkach. To milczenie jest znamienne. Może ono oznaczać celowe ukrywanie faktów przed opinią publiczną.
Podobno już dawno temu wynaleziono silnik samochodowy na... wodę. Dostarczałby energii najtańszej z możliwych. Każdego byłoby stać na paliwo. Zniknąłby problem zanieczyszczenia środowiska spalinami. Dlaczego jednak poza egzemplarzami eksperymentalnymi takich samochodów nikt nie produkuje? Bo jest jeszcze dużo ropy do wydobycia i dużo pieniędzy do zarobienia na tym, co jest. Czy przemysł farmaceutyczny nie zachowuje się podobnie? Chciałbym wierzyć, że nie, ale mam tej wiary coraz mniej.
Nie publikujemy tych informacji, żeby kogokolwiek zniechęcać do leczenia jedynymi mu znanymi lub jedynymi mu proponowanymi metodami terapii, gdy jednocześnie brak mu wiedzy o innych metodach czy realnego do nich dostępu. Publikujemy, by ludzie się dowiedzieli, że ktoś pracuje nad nowymi metodami leczenia raka i nowymi lekami i ma już udokumentowane sukcesy; by wiedząc, naciskali na zmiany. W końcu żyjemy w demokracji, czyż nie?
Ktoś może zapytać, co to ma wspólnego ze społeczno-religijnym profilem pisma? Otóż ma. Nasz miesięcznik nosi nazwę „Znaki Czasu” nie bez powodu. Naszym zadaniem jest śledzenie i ujawnianie znaków czasu — czyli według Biblii znaków czasów ostatecznych, znaków zapowiadających powrót Chrystusa i koniec tego świata, a początek nowego. Mamy te znaki identyfikować i ujawniać, żeby przekonać ludzi o powadze czasów, by mogli się przygotować na to wydarzenie, na nowy, lepszy świat.
O dniach ostatecznych Nowy Testament prorokuje, że będą to „trudne czasy”. Znamionować je będzie między innymi niezwykła kumulacja negatywnych cech ludzkiej natury. Ludzie mają być „samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga, którzy przybierają pozór pobożności”1. Listę tę zaczynają samolubstwo i chciwość. Może nieprzypadkowo. Zachodzi pytanie: czy inspirowane przez przemysł farmaceutyczny ograniczanie dostępności naturalnych leków w imię osiągania jeszcze większych zysków z produkcji horrendalnie drogich leków syntetycznych, które nawet nie tyle leczą, co podleczają chorych, zwalczając jedynie objawy chorób, a nie ich przyczyny — nie jest najbardziej bijącym w oczy dowodem megachciwości ludzi, którzy za tym stoją? Trudno o mocniejsze dowody na chciwość i trudne czasy. Obudźmy się!       
Andrzej Siciński

1 2 Tm 3,1-5.    Znaki Czasu  luty 2013 r. 
  

środa, 30 stycznia 2013

ALKOHOL NIEGROŹNA UŻYWKA CZY TWARDY NARKOTYK?

Film ten przedstawia w jaki sposób elity przez wielki używały alkoholu do ogłupiania i wyzyskiwania społeczeństw. Legalny alkohol stał się głównym narzędziem do obniżania inteligencji u ludzi, a im ciemniejszy naród tym łatwiej się nim rządzi.

Substancja ta robi nie tylko spustoszenie w umyśle konsumenta, ale także w całym organizmie, który po prostu w kontakcie z tą trucizną zaczyna gnić. Alkohol postrzegany jest u nas w kategoriach używki, mało kto postrzega go w kategorii twardego narkotyku jakim w rzeczywistości jest. Substancja ta wg. badań europejskiej agencji zdrowia zajmuje 3 miejsce na liście najniebezpieczniejszych narkotyków zaraz za heroiną. Samo słowo używka przeniknęło do świadomości społecznej za sprawą lobbingu korporacji oferujących alkohole, papierosy i kawę.

Patrząc na statystyki spożywania tej używki w formie wódki, wina, czy piwa nasuwa się myśl, że nasze społeczeństwo słabo jest zaznajomione z niebezpieczeństwem zdrowotnym, umysłowym i społecznym jakie niesie konsumowanie tego narkotyku.
Niestety politykom jest na rękę, abyśmy dalej go spożywali jednocześnie się degradując. Jeżeli chcemy się już napić to miejmy przynajmniej świadomość po jakiego rodzaju substancję sięgamy

Wideo: 
http://youtu.be/T7cWQ6a2tcI

---------------------------
Biuletyn StopCodex.pl



piątek, 25 stycznia 2013

LIST DO KRÓLA POLSKI JANA III SOBIESKIEGO

 


LIST GEORGE'A FOXA DO KROLA POLSKI JANA III SOBIESKIEGO

"O Krolu!"

Skladamy "ci zyczenia powodzenia w tym czasie i w tym, ktore nadejdzie. Pragnelibysmy moc posiadac Chrzescijanska wolnosc, by sluzyc i chwalic Boga, bedac w kraju, ktorego jestes Wladca, poniewaz nasze zasady ucza by nie czynic nic przeciwko Tobie Krolu, czy twojemu ludowi. Jestesmy ludzmi, ktorzy staraja sie posiadac dobre sumienie w stosunku do Boga poprzez Jego Ducha Swietego, i w tym Duchu wlasnie Mu sluzyc, chwalic i Jego czcic. Wszystkich ludzi chcemy traktowac rowno i sprawiedliwie, czyniac im tak jak bysmy chcieliby oni nam czynili, patrzac na Jezusa, ktory jest autorem i dokonczycielem naszej wiary; ktora to wiara oczyszcza nasze serca, i powoduje, ze mamy wolny dostep do Boga i bez wiary tej nie mozemy sie Mu podobac, przez ktora to wiare wszyscy sprawiedliwi zyja, jak jest napisane w Pismie Swietym; dla ktorej to, O krolu, pragnelibysmy miec wolnosc sumienia by sluzyc, chwalic Boga i modlic sie do Niego na naszych spotkaniach, gdy zgromadzamy sie w imieniu Jezusa, jak przykazuje, z obietnica, ze On bedzie posrod nas. Krolu mamy nadzieje i nie mozemy nic innego, lecz tylko mowic, ze taka jest wlasnie sluzba i obowiazek nalezny Bogu i Chrystusowi; i oddajemy Cesarzowi jego naleznosc i placimy nasze zobowiazania wg prawa i zwyczaju na rowni z naszymi sasiadami wg nalezytej proporcji.

Nigdzie nie czytamy w Pismie Nowego Testamentu, by Chrystus czy Jego uczniowie przesladowali lub wtracali do wiezien ludzi z powodu tego, ze nie podzielali wyznawanej przez nich wiary czy religii ani tez takie przykazanie zostalo im podane.

Przeciwnie: "niech pszenica i kakol rosna razem do czasu zniwa, a zniwa to koniec czasow tego wieku. Wtedy Chrystus posle Swoich aniolow, aby oddzielili pszenice od kakolu.

On zgromil takich, kiedy chcieli sciagnac z nieba ogien, aby spalil tych, ktorzy Go nie przyjeli i powiedzial im, ze nie wiedza, jakiego sa ducha. On nie przyszedl, aby niszczyc ludzkie zycie, ale by ich ratowac.

" Pragniemy by krol zastanowil sie i rozwazyl jak wielka ilosc przesladowan byla w swiecie Chrzescijanskim od czasow dni Apostolow, ktore dotyczyly religii.

Chrystus powiedzial, ze oni winni pojsc na wieczna zgube, co ktorzy Go nie odwiedzili w wiezieniu, potem-, co stanie sie z tymi, ktorzy Go uwiezili wieziac czlonki Jego Ciala, przez ktore On sie objawia?

Nikt nie moze powiedziec, ze koniec swiata juz nadszedl i okreslic - jak swiat Chrzescijanski odpowie wobec okropnego i straszliwego sadu Boga nad tymi, ktorzy przesladowali jeden drugiego w imie religii, pod pretekstem oddzielania pszenicy od kakolu, co nie bylo ich zadaniem i praca; to oddzielenie nie dla ludzi zostalo przeznaczone, ale dla Aniolow, ktorym to wyznaczyl Bog u konca wieku. Chrystus przykazuje, aby jeden milowal drugiego oraz swoich nieprzyjaciol i, ze poprzez to ludzie poznaja ich, ze sa Jego uczniami. O! Aby cale Chrzescijanstwo zylo w pokoju i jednosci, aby mogli poprzez swoje umiarkowane czy powsciagliwe postepowanie osadzic zarowno Turkow [muzulmanow] i Zydow i aby mieli wszyscy swoja wolnosc, ktorej wlascicielem jest Bog i Jezus i chodzic jak przystoi wg Ewangelii Pana Jezusa Chrystusa.

Naszym pragnieniem jest, aby Pan Bog Niebios zmiekczyl serce krola w kierunku delikatnego sumienia, bojazni Pana i strachu przed bycia Mu nieposlusznym. My blagamy krola by przeczytal niektore z szacownych wyrazen paru krolow i innych ludzi dotyczace spraw wolnosci sumienia, a specjalnie przemowien Stefana, krola Polski jak np.:" Nie do mnie nalezy reformowac ludzkie sumienia; ja zawsze z zadowoleniem oddawalem te sprawe Bogu, co nalezy do Niego, i tak, wiec czynie to teraz i w przyszlosci. Bede cierpial az do czasu zniwa, ze chwasty rosna, gdyz wiem, ze jest liczba wierzacych, ale mala; tak, wiec-mowi on-, kiedy niektorzy z nich zajeli sie przesladowaniami -"Ja jestem krolem ludzi, ale nie ich sumien" ( tak powiedzial krol Zygmunt August )

On takze potwierdzil, ze "religia nie ma byc wsiewana ogniem i mieczem'.[Kroniki Wolnosci Religii, cz. 2.].

Takze ksiazka napisana we Francji przez W.M. w roku 1576 zawiera takie zdanie: "Ci ksiazeta, ktorzy rzadza przez delikatnosc, lagodnosc przydawali sprawiedliwosci i stosowali umiarkowanie i miekkosc w kierunku poddanych, zawsze prosperowali i dlugo rzadzili.; Ale z kolei na odwrot, ci zas ksiazeta, ktorzy rzadzili okrutnie, niesprawiedliwie z uprzedzeniami bedac opresorami dla swoich poddanych, szybko upadali oni sami popadali w niebezpieczenstwo i ich majetnosci obracaly sie w kompletna ruine.

Veritus powiedzial:" Widzac Chrystusa, to stac sie Barankiem, ktorego wyznajesz jako swoja glowe i kapitana, co powoduje, ze twoje zachowanie jest podobne do owcy i uzywasz podobnej obrony, ktorej uzywal On, gdyz On nie bedzie pasterzem nad wilkami i dzikimi bestiami, ale jedynie owiec. Kiedykolwiek, wiec zgubisz nature owcy, powiada on, zmieniajac sie w wilka i dzika bestie i zaczniesz uzywac sposobow broni cielesnych to wtedy wykluczysz sie sam poza Jego powolanie i porzucisz Jego sztandar i on nie bedzie juz twoim kapitanem.

" Znajdujemy podobne w mowach krola Jakuba z Anglii do Parlamentu w 1609 roku:

'To, co jest czyste, to rzadzi poprzez swoj niebianski charakter, gdyz Bog nigdy nie zalozyl Swojego kosciola przy po pomocy gwaltu i rozlewu krwi i dalej powiada:' bylo normalnym stanem u Chrzescijan byc przesladowanym, ale nie przesladowac'.

"Krol Karol w swojej ksiazce: 'Moje Krolowanie[literatura grecka] str. 61 modli sie tak oto do Boga:'

"Ty widzisz ile jest okrucienstwa pomiedzy Chrzescijanami pod szyldem koloru skory i religii; jak gdyby nie moglibysmy byc Chrzescijanami bez krzyzowania jeden drugiego'.

"Strona 28,' Uswiadom ich, by powaznie rozwazyli, ze nic zwiazanego z gwaltem lub raniacym moze byc religijne.

"Strona 70,' Nie moze byc chwalebne ani przynosic skutku wyrabywanie religijnej reformacji przy pomocy miecza, lecz polerowanie go przez prawe i rownoprawne dyskusje pomiedzy tymi, ktorzy najbardziej zajmuja sie roznicami, ktorych nie nalezy zmuszac, ale przy pomocy rozumnego tlumaczenia przekonywac.'

"Strona 66,'Zwaz na to, ze zewnetrzne okolicznosci i formalnosci bedace w religii nie wszystkich pozeraja'.

"Strona 91,92,' W punkcie prawdziwej uswiadomionej delikatnosci tak czesto oglaszalem, jak malo pragne by moje prawa i moj sceptr powinny bronic Bozej suwerennosci, ktory jest Jedynym Krolem sumienia.

"Strona 123,'Wcale nie pragne by jakikolwiek czlowiek byl mi dalej poddany, lecz bysmy wszyscy byli poddani Bogu'

"strona 200,' O Ty Suwerenie naszych dusz, jedyny Dowodco naszego sumienia'

"Strona 346,'(w jego Medytacji nad Smiercia)' Jest to doprawdy smutnym posiadac nieprzyjaciol, aby byli oskarzycielami, rozdzielcami i sedziami'

"Ksiaze Oranski swiadczyl w 1579 roku, 'Jest niemozliwym by kraj utrzymac w pokoju z wyjatkiem, kiedy jest ustanowiona wolna tolerancja wobec wyznawanej religii'

,"W ktorym miejscu przeczytales w twoim dniu [mowi Menno] w pismach Apostolow, ze Chrystus czy Apostolowie kiedykolwiek wzywali wladze miejskie, czy inne by uzyly swojej wladzy przeciwko tym, ktorzy nie podzielali ich nauki czy doktryny lub nie byli posluszni ich slowom? On mowi: "wiem z cala pewnoscia, ze tam gdzie wladza wyciaga miecz, tam nie ma prawdziwej wiedzy, duchowego slowa ani kosciola Chrystusowego"; oznacza to,'Invocare brachium seculare (przyzywac ramie swieckie).

"To nie wyglada na Chrzescijanskie, ale na tyraniczne [powiedzial D. Philipson], aby skazywac i przesladowac ludzi z powodu i religii i ci, ktorzy tak czynia to z pewnoscia jest pokolenie Faryzeuszy, ktore odpycha Ducha Swietego'.

"Erazm powiedzial; 'Oni mysla, ze zabieraja nam pieniadze i nasze dobra, ale w ten sposob czyniac nie moga nam nic wiecej uczynic, by zaszkodzic naszemu zbawieniu; oni szkodza nam, gdy wtracaja do wiezienia, ale nie moga jednakze odlaczyc nas od Boga.'- In de Krydges wrede, fol.63.

"Lucernus powiada, 'Ten, ktory wszystko nakazuje, zwiazujac w ten sposob sumienia jest antychrystem.'-In de Bemise Disp.,Fol.71.

"Ireneusz stwierdza, 'Wszystko, co zmusza nasze sumienie, chociazby wedlug czynienia i dzialania bylo zabronione, ale nawet rozwazane przez jednego czy drugiego, jako niezbedne dla zbawienia, nie jest madrym, ani do osiagniecia jego pasujacym'. On stwierdza takze', chociaz istnieje roznorodnosc religii, to krolestwo nie powinno byc w jakikolwiek sposob wymuszane[narzucane].

" Cesarz Konstantyn powiedzial: 'Wystarczy mi, gdy zapewnie jednosc wiary, abym mial wytlumaczenie w czasie, kiedy stane przed tronem sadu Boga, i pozostawiam kazdemu wolnosc w jego zrozumiewaniu zgodnie z tym, ze kazdy za siebie odpowie przed krolewskim tronem sadu Chrystusa. Tak, wiec mamy pobudzac ludzi, ale nie zmuszac ich, ale blagac ich by dochodzili do Chrzescijanskiej jednosci, bo wymuszac na nich to gwaltem jest rzecza niemadra. -'Sebast. Frank, Chron. Fol.127

"Augustyn powiedzial; 'niektorzy powoduja niepokoj w kosciele, kiedy zaczynaja dzialac w kierunku oddzielania kakolu od pszenicy przed wlasciwym tego czasem; i poprzez ten blad slepoty oni sami sie oddzielili tak bardzo, ze nie pozostaja juz w jednosci z Chrystusem'.

"Retnaldus poswiadczyl:' Ten, ktory poprzez uwiezienie i przesladowania mysli,ze taka jest droga do szerzenia Ewangelii i kala sie swoje rece krwia, powinien raczej brac udzial w polowaniach na dzikie zwierzeta, niz byc ksiedzem czy kaznodzieja czy obronca Chrzescijanskiej religii.'

"' przez dlugi czas bylem zdeterminowany (powiedzial Henryk IV, krol Francji, w swojej mowie do Parlamentu w 1599) by zreformowac kosciol, czego bez pokoju zrobic nie moge: i jest to niemozliwym, aby reformowac lub nawracac ludzi gwaltem. Jestem krolem, jako pasterz i nie bede przelewal krwi moich owiec, ale zgromadze ich poprzez krolewska lagodnosc i dobroc, a nie poprzez sile tyranii: a poprzez zreformowana religie dam im prawo do zycia w wolnosci bez ich badania cenzurowania, molestowania, zmuszania czy czegokolwiek, co jest sprzeczne z ich sumieniem; gdyz powinni miec wolnosc wyznawania swojej religii'-[Vid. Chron. Van de Underg. 2. Deel, p.1514.]

'Eniusz powiedzial: 'Madrosc odchodzi, kiedy sprawy sie zaczyna wymuszac poprzez sile.

Tak, wiec najlepszymi z ludzi i najbardziej chwalebnymi ksiazetami zawsze byli ci, ktorzy udzielali tolerancji'.

"Euzebiusz, w swojej drugiej ksiazce o zyciu Konstantyna przekazuje takie slowa cesarza: "Niech ci, ktorzy sa w bledzie zostana obdarowani radoscia przyjmowana na podobienstwo owocu pokoju i cichosci z wiara; gdyz odnowienie komunikowania sie i spolecznosci moga ich przywiezc do prawidlowej drogi prawdy: niechaj nikt nikogo nie uciska, niechaj kazdy robi to, co w swoim umysle uwaza za sluszne. Doprawdy jest wielkim zaszczytem dla ksiazat by udzielac tolerancji osobom, ktore nie podzielaja tych samych pogladow i nie zgadzaja sie z nimi, ktorych opinie poprzez sluszne i poczciwe srodki nie moga byc zmienione; bo jesli oni sa godni zaufania, to beda sluzyc Bogu wedlug ich wlasnego przekonania, ale jesli sie im tego publicznie zabroni, to beda sie zgromadzac prywatnie i wtedy wszystkie te niedogodnosci i szkody i nieporozumienia z tego wynikajace, ktore sa argumentem przeciwko zezwoleniom na publiczna dzialalnosc religijna, staja sie automatycznie argumentami za wyrazeniem zgod y na publiczna dzialalnosc roznorodnych religii itd., bo gdy ludzie sa powstrzymywani, uciskani, wylaczani, To staje dla nich bezcennym laczyc wzajemnie sie z ludzmi, ktorych potrzeby nie sa zaspokojone i tworzyc bardziej skuteczniejsze i niebezpieczne konfederacje'.

"Podobna rada w czasie podzialow w Niemczech podczas pierwszej Reformacji byla mysl wyrazona przez cesarza Ferdynanda, i jego wspanialego syna Maksymiliana: gdyz zauwazyli oni, ze gwalt powodowal rozgoryczenie, co nie bylo blogoslawionym i nie odnosil sukcesu oraz byl sprzeczny z rozumnym i logicznym postepowaniem i w ten sposob wydali oni dekret o tolerancji.'

"Ksiaze Savoy pokutujac za spowodowanie wojny wydanej przeciwko Piemontczykom obiecal im tolerancje; stal sie potem dobrym wedlug przyrzeczonego im slowa.'

"jest znaczacym, ze od czasow cesarza Justyniana w roku 552, Katolicy i Nowatianie ( Grupa ktora nie uznawala wladzy biskupa Rzymu w kosciele ! ) posiadali niezaleznosc swoich kosciolow nawet w Rzymie.

"I Pawel glosil krolestwo Boze nauczajac rzeczy, ktore dotyczyly Pana Jezusa Chrystusa z zupelna otwartoscia; i nikt z ludzi mu tego nie zabranial i to czynil przez okres dwoch lat w swoim wynajetym domu w Rzymie i przyjmowal wszystkich, ktorzy do niego przychodzili.

"Teraz, O krolu, czytajac te szanowane swiadectwa krolow, cesarzy i innych i wolnosci, Ktora mial Pawel Rzymie w czasach nienawidzacego cesarza, jest naszym pragnieniem abysmy mogli miec ta sama wolnosc w Gdansku by sie spotykac w naszych wlasnych wynajetych domach gdzie nie byloby zadnych uprzedzen, co do krola lub miasta, gdzie moglibysmy sie spotykac razem, aby oczekiwac na Pana i modlic sie do Niego w Duchu i prawdzie w naszych wynajetych domach widzac, ze nasze zasady prowadza nas abysmy nie ranili zadnego z ludzi, ale milowali naszych nieprzyjaciol i modlili sie za nimi., Tak, za tymi, ktorzy nas przesladuja.

Tak, wiec O krolu, rozwazcie ty i miasto Gdansk czy nie byloby wam ciezarem gdyby to inni wymuszali na was byscie przechodzili z jednej religii do drugiej wbrew waszemu sumieniu?

I jesli byscie odpowiedzieli twierdzaco, ze byloby wam ciezko, wiec"czyncie tak innym jak byscie chcieliby inni czynili wam". oraz "nie czyncie innym tego, czego byscie nie chcieliby inni czynili wam", bo takie jest krolewskie prawo, ktoremu nalezy byc poslusznym.

I tak, wiec w milosci do twojej wlasnej niesmiertelnej duszy, i dla twojego wiekuistego dobra to zostalo napisane.

George Fox

Londyn 13 wrzesnia 1677

'"Blogoslawieni milosierni albowiem oni milosierdzia dostapia". I pamietaj krolu, Justyn Meczennik w swoich dwoch apologiach do cesarzy Rzymskich w obronie przesladowanych Chrzescijan oraz ta godna odnotowana apologia napisana przez Tertuliana na ten sam temat, nie dotyczyla tylko religii chrzescijanskiej, ale wszystkich przesladowan z powodu religii.

Tlumaczenie 06.2007 Roman Legierski

Od tlumacza:

Po tym liscie krol Jan III Sobieski zmienil na czas swego panowania polityke religijna swoich poprzednikow z XVII w , np. Zygmunta III Wazy i Jana Kazimierza ktorzy z powodow religijnych czasem wtracali do wiezien za wyznawana wiare czlonkow roznych spolecznosci protestanckich ( jesli nie byli to ludzie ze szlachty ) tu np. chodzilo o kwakrow wtraconych do wiezien w Gdansku . Niestety jeszcze w XVIII w mozna bylo w Rzeczypospolitej dostac sie do wiezienia za zmiane wyznania z katolickiego na inne , byl to smutny owoc zwyciestwa ideologii kosciola katolickiego w Polsce i jeden z wielu powodow upadkow i rozbiorow panstwa . Panstwa ktore w czasach swojego zlotego wieku czyli od XIV do XVII w bylo znane jako kraj wolnosci i tolerancji w calej Europie !
 Przesłane przez TomaszaGrzesikowskiego
__._,_.___

 
 

czwartek, 10 stycznia 2013

WOLNOŚĆ RELIGIJNA



 
  Adwentysci dnia siodmego nie sa odosobnieni w swojej trosce zwiazanej z demoralizujacymi skutkami wplywu srodkow masowego
przekazu i swieckiego systemu edukacji , wzrastajacym brakiem poszanowania dla Boga i Jego przykazan oraz katastrofalnym wzrostem liczby niepelnych rodzin .
Jak na ironie rozwiazania proponowane przez wielu z tych , z ktorymi zgadzamy sie w ocenie powyzszych zjawisk , moga okazac sie dla autentycznego zywego chrzescijanstwa wiekszym zagrozeniem , niz problemy ktore maja rozwiazac.
Klopot w tym , ze niektorzy ludzie probuja posluzyc sie wladza swiecka  w celu rozwiazania duchowych problemow. W przeszlosci , gdy grupy religijne mialy mozliwosc poslugiwania sie wladza polityczna dla realizacji swych celow , zazwyczaj wiazaly sie z tym podwojne konsekwencje:
1)  zanik autentycznego uduchowienia w grupie faworyzowanej i
20 przesladowanie mniejszosci o odmniennych pogladach religijnych.
Nawet w Stanach Zjednoczonych w drugiej polowie XIX wieku, adwentysci dnia siodmego nieraz byli ofiarami tego typu laczenia sie
Kosciola z panstwem. Ponad stu naszych wyznawcow zostalo aresztowanych za nieprzestrzeganie odpoczynku niedzielnego.
Wielu z nich aresztowano ,uwieziono , a nawet skazano na ciezkie roboty.
W tym czasie niemal niemozliwe bylo utrzymanie sie z pracy na roli jedynie w ciagu pieciu dni w tygodniu.
Czesciowo w samoobronie, Kosciol adwentystyczny zorganizowal Miedzynarodowe Stowarzyszenie Wolnosci Religijnej,
ktore obecnie jest czescia Sekretariatu Spraw Publicznych i Wolnosci Religijnej  przy Generalnej Konferencji Kosciola Adwentystow Dnia Siodmego. Organizacja ta dziala na rzecz dwoch scisle zwiazanych ze soba zasad :  wolnosci religijnej  oraz rozdzialu Kosciola od panstwa.
Dzialalnosc tego sekretariatu sluzy wiecej niz samoobronie. Jest takze kwestia realizacji zlotej ewangelicznej reguly postepowania.
Nie chcemy , by inni narzucali nam swoje poglady i praktyki religijne , a wiec dzialamy, by zapewnic wszystkim ludziom taka sama wolnosc, jakiej pragniemy dla siebie.
Przez wiele lat walczylismy o prawo rzymskich katolikow do posylania ich dzieci do szkol parafialnych, prawo amiszow do szczegolnego stylu zycia bez wtracania sie wladz panstwowych w ich sprawy , czy prawo wyznawcow santerii do skladania  poganskich ofiar. Udawalismy sie nawet do sadow , by bronic gorliwych czcicieli niedzieli przed zmuszaniem ich do pracy w pierwszy dzien tygodnia.
Czyniac to , jak wierzymy, skladamy swiadectwo o Bozym charakterze. Pan nie przymusza nikogo, by Go zaakceptowal. Pragnie wolnosci wyboru do tego stopnia ,ze zaryzykowal odrzucenie ze strony ludzi. Gdy nasi prarodzice podjeli te fatalna decyzje , Jezus postanowil przyjsc na ziemie i zaplacic kare za nasze grzechy. Gdyby Bog nie obdarzyl nas wolnoscia religijna, Chrystus nie musialby umrzec.
Wedlug proroctw ostateczny konflikt miedzy silami dobra i zla rozegra sie wlasnie w kwestii wolnosci religijnej. Demoniczne sily przekonaja ludzi, ze czynia wole Boza, przymuszajac innych do religijnych praktyk, cieszacych sie poparciem przedstawicieli wladz politycznych.
 Jednak prawdziwi wyznawcy Pana beda trzymac sie zasady....
    
"Trzeba bardziej sluchac Boga niz ludzi"
(Dz5,29)
 
Polecam Niezwykła historia adwentyzmu , książka zawiera istotne informacje na temat genezy współczesnego adwentyzmu. Czytelnik będzie mógł więcej dowiedzieć się o nauce i misji jaką pełni w świecie ten protestancki nurt chrześcijański , autor Dennis PettiboneWydawnictwo "Znaki Czasu" www.znakiczasu.pl
ul. Foksal 8 00-366 Warszawa +48 22 331 98 00 ; + 48 608 017 625

 

CO DALEJ Z WOLNOŚCIĄ RELIGIJNĄ ?


 
 Adam Plewa   
 
W marcu 2005 roku w Belgradzie, stolicy Serbii, na scianie adwentystycznego seminarium duchownego pojawil sie napis: „Smierc adwentystom!”. Serbia to nie Korea Polnocna, w ktorej nie ma zadnej wolnosci religijnej, a mimo to tylko w 2004 roku odnotowano tam ponad 100 incydentow wymierzonych przeciwko mniejszosciom religijnym. 
 
Podobne zjawiska maja miejsce na calym swiecie. Co sie dzieje z wolnoscia religijna? Czy jest dostatecznie chroniona?

Wedlug Religious Freedom World Report 2004-2005 w 32 krajach swiata nie ma wolnosci religijnej, w 48 wystepuja powazne jej ograniczenia, a 124 kraje zapewniaja wolnosc religijna w dosc szerokim zakresie. Z tych danych wynika, ze wolnosc religijna jest nadal chroniona w wiekszosci krajow swiata, i jest to dobra wiadomosc. Ale wynika tez, ze jest coraz czesciej atakowana i powaznie ograniczana, a nietolerancja religijna dotyka wszystkie grupy religijne: muzulmanow, chrzescijan, hinduistow i rozne mniejszosci religijne.

Zagrozenia

Powyzszy raport dowodzi, ze pod­stawowymi zagrozeniami dla wolnosci religijnej sa obecnie: ekstremizm religijny, nacjonalizm, nietolerancyjny sekularyzm oraz... potrzeba bezpieczenstwa.

Ekstremizm religijny. Narasta zagrozenie ze strony ekstremistow islamskich usilujacych narzucic spoleczenstwom prawo szariatu. Ekstremisci hinduscy i buddyjscy domagaja sie zakazu nawracania na inna religie. Nawet na Zachodzie, a zwlaszcza w Stanach Zjednoczonych, ekstremisci chrzescijanscy atakuja osrodki aborcyjne.

Nacjonalizm. Tozsamosc narodowa nierzadko ma takze wymiar religijny. Wiernosc religii wiekszosci bywa utozsamiana z patriotyzmem. Wyznawanie czy wybranie innej religii moze sie wiazac z oskarzeniem o zdrade wobec kraju i marginalizacja.

Nietolerancyjny sekularyzm. W niektorych krajach sekularyzm jest w rzeczywistosci gwarantem wolnosci religijnej. Jednak nie zawsze tak jest, zwlaszcza tam, gdzie jest wspierany przez aktywistow wrogo nastawionych do religii, jak na przyklad we Francji, w ktorej laickosc jest opakowana w antyreligijna ideologie.

Potrzeba bezpieczenstwa. Sa kraje, ktorych wladze postrzegaja religijnych konserwatystow i mniejszosci religijne jako potencjalnych terrorystow lub zagrozenie dla porzadku publicznego.

Religia oblezona

Jak religie oddzialuja na siebie we wspolczesnym swiecie? W ksiazce pt. The Clash of Civilization and the Remaking of the World Order (Zderzenie cywilizacji i nowy ksztalt ladu swiatowego) Samuel P. Huntington napisal: „We wspolczesnym swiecie religia jest jedna z centralnych, a wlasciwie najwazniejsza centralna sila motywujaca i stabilizujaca ludzi”4.

Przed czterdziestoma laty religia nie odgrywala tak istotnej roli w sprawach miedzynarodowych. Dzis jest inaczej. Sily religijne sa w stanie destabilizowac kraje i powodowac istotne zagrozenia dla pokoju. Przywodcy religijni odgrywaja coraz wazniejsza role w spoleczenstwach. Zdarza sie, ze wladze zwracaja sie do nich o pomoc w opanowaniu zamieszek, tak jak to mialo miejsce w Anglii i Francji, gdzie poproszono o to islamskich imamow.

Pomimo wzmozonego dialogu i czestszych spotkan miedzywyznaniowych w wielu miejscach swiata narastaja napiecia miedzy religiami.

W grudniu 2003 roku we wschodniej Indonezji doszlo do wielu mordow na tle religijnym wsrod chrzescijan i muzulmanow. Wielu ludzi po obu stronach konfliktu bylo przekonanych, ze Amerykanie przyleca, aby chronic chrzescijan.

Wielu muzulmanow postrzega wojny w Iraku i Afganistanie jako chrzescijanskie inwazje i atak na islam. Podobne reakcje mozna zaobserwowac w Indiach u hinduskich fundamentalistow i na Sri Lance u buddyjskich nacjonalistow. Zagrozenia, rzeczywiste czy urojone, pobudzaja do podejmowania skrajnych i gwaltownych srodkow „obronnych”.

W artykule pt. Relations with Islam (Relacje z islamem) Daniel Williams i Alan Cooperman napisali: „Wielu ludzi w Watykanie postrzega chrzescijanstwo jako wziete w niektorych czesciach swiata w oblezenie. Ludzie ci twierdza, ze w krajach Bliskiego Wschodu chrzescijanskie populacje kurcza sie po czesci w skutek od dawna utrzymujacej sie dyskryminacji i represji ze strony islamskich wiekszosci”2. Jakakolwiek jest tego przyczyna, widzimy coraz wiecej meczetow w tradycyjnie chrzescijanskich krajach, a coraz mniej kosciolow w krajach muzulmanskich. Nie sposob wybudowac chrzescijanski kosciol w Arabii Saudyjskiej, za to Arabia Saudyjska finansuje budowe wielu meczetow i szkol w Europie.

Huntington napisal: „Jednak na dluzsza mete Mahomet wygrywa. Chrzescijanstwo szerzy sie glownie przez nawrocenia, zas islam przez nawrocenia i reprodukcje”3. Do nawrocen i reprodukcji powinnismy dodac jeszcze czynnik imigracji.

Religijne mniejszosci czuja sie atakowane w zsekularyzowanej Europie, a zsekularyzowani humanisci sa przekonani, ze atakuja ich religijne ozywienia. Paradoksalnie zachodnia koncepcja rozdzielenia Kosciola i panstwa czyni chrzescijanstwo najslabiej broniona religia na swiecie. Wazne jest, by wzorce separacji nie obracaly sie w strone antyreligijnego uprzedzenia.

Wedlug danych z 2005 roku islam jest religia wiekszosciowa w 44 krajach. W 22 jest religia oficjalna, a 10 krajow nosi miano islamskich. Co najmniej cztery kraje przyjely buddyzm jako religie panstwowa. Natomiast wiekszosc krajow tradycyjnie chrzescijanskich to obecnie panstwa swieckie. Chrzescijanstwo nie jest wiec reprezentowane geopolitycznie. W efekcie podczas gdy Amerykanie uznaja antysemityzm i islamofobie za niedopuszczalne pogwalcenie praw czlowieka, to niektorym innym narodom znacznie trudniej jest uznac, ze to samo odnosi sie do chrystianofobii.

Chrzescijanstwo
— religia
przesladowanych

Anthony Browne w artykule pt. Church of Martyrs (Kosciol meczennikow) napisal: „Rosnacy nacjonalizm i fundamentalizm na swiecie oznacza, ze chrzescijanstwo wraca do swoich korzeni jako religia przesladowanych”4.

Pomyslmy tylko o tysiacach chrzescijan, ktorzy zostali zamordowani w indonezyjskiej prowincji Maluku, pieciu milionach chrzescijan stanowiacych obywateli drugiej kategorii w Pakistanie czy chrzescijanach przesladowanych na mocy prawa szariatu w 12 okregach Nigerii. Na Sri Lance, gdzie nawracanie na chrzescijanstwo jest zakazane, w 2004 roku zaatakowanych zostalo okolo 150 kosciolow chrzescijanskich.

W wielu czesciach swiata, w ktorych chrzescijanie sa mniejszoscia, postrzega sie ich jako proamerykanskich, promujacych kulture zachodnia i potencjalnych szpiegow. Prawo zakazujace bluznierstwa jest wymierzone przede wszystkim w chrzescijan. Sa regularnie dyskryminowani. W niektorych prowincjach Indii uchwalono prawo zakazujace nawracania. Duchowni byli tam bici i mordowani w celu sterroryzowania chrzescijanskich spolecznosci.

Wedlug Paula Marshalla z Centre for Religious Freedom w Waszyngtonie, 200 milionow chrzescijan doswiadcza przemocy z powodu swojej wiary, a 350 milionow jest dyskryminowanych w dostepie do pracy i dachu nad glowa. Mozna powiedziec, ze obecnie na poziomie geopolitycznym chrzescijanstwo jest chyba religia najslabiej broniona.

Dokad to zmierza? Koncepcja „starcia cywilizacji” jest pewnym uproszczeniem rzeczywistosci, ale ukierunkowuje nasze zrozumienie obecnej sytuacji. Globalna wojna religijna jest trudna do wyobrazenia, o ile religijni i nacjonalistyczni ekstremisci nie przejma wladzy nad swiatem. Religijni ekstremisci maja juz jednak dosc wladzy i wplywu w niektorych krajach, by zmienic polityke i zwiekszyc poziom dyskryminacji mniejszosci religijnych.

Nowe kozly ofiarne

Wydaje sie, ze zmierzamy do coraz wiekszych napiec miedzy religiami. Ich skutkiem beda przesladowania. W kryzysowych sytuacjach ludzie nieradzacy sobie z rzeczywistoscia potrzebuja kozla ofiarnego. I zazwyczaj go znajduja. Chrzescijanie staja sie kozlami ofiarnymi na Bliskim Wschodzie i w Azji. Sa mniejszoscia i maja powiazania z Zachodem, a zwlaszcza z Ameryka Polnocna, ktorej mieszkancy postrzegani sa jako narod chrzescijanski w sposob, jaki nawet nie marzy sie amerykanskim fundamentalistom.

Muzulmanie moga byc kozlami ofiarnymi w Ameryce Polnocnej i Europie z uwagi na ich rzeczywiste czy wyimaginowane powiazania z terroryzmem. Jest wiele przykladow niewinnych muzulmanow aresztowanych i wiezionych pod takimi zarzutami.

Ewangeliczni chrzescijanie sa niemal doskonalym kozlem ofiarnym. Praktycznie wszedzie sa mniejszoscia. Maja silne powiazania z Ameryka Polnocna. Aktywnie uczestnicza w prozelityzmie i wszedzie nawracaja ludzi. Wiekszosc mediow jest im przeciwna. Zazwyczaj nie maja silnej scentralizowanej organizacji. Nie ciesza sie poparciem zadnego kraju, a ich aktywnosc budzi wrogie reakcje wsrod tradycyjnych chrzescijan. W Azji i na Bliskim Wschodzie sa oskarzani przez tradycyjnych chrzescijan o to, ze zagrazaja status quo i prowokuja przemoc ze strony niechrzescijan. Prawoslawny patriarcha Emmanuel Delly tak powiedzial o dzialalnosci ewangelicznych chrzescijan w Iraku: „Nie jestem przeciwko ewangelicznym chrzescijanom. Gdy udaja sie do ateistycznego kraju, by glosic Chrystusa, sami im pomozemy”5. Dlaczego? Oto odpowiedz patriarchy: „Nawet gdyby muzulmanin przyszedl do mnie i powiedzial: »Chce byc chrzescijaninem«, nie przyjalbym go. Powiedzialbym mu, zeby poszedl do meczetu i staral sie byc dobrym muzulmaninem, a Bog go przyjmie. (...) Usilowanie nawracania muzulmanow na chrzescijanstwo jest niedopuszczalne”6. W Ameryce Lacinskiej tradycyjni protestanci i katolicy sa przeciwni prozelityzmowi ze strony ewangelicznych chrzescijan. W niektorych czesciach bylego Zwiazku Radzieckiego czesto postrzega sie ich jako skrajnych fundamentalistow i potencjalnych terrorystow. Jesli ewangeliczni chrzescijanie nadal beda sie rozwijac i ewangelizowac na calym swiecie, mozemy latwo sobie wyobrazic cicha zmowe tradycyjnych religii przeciwko temu rzekomemu zagrozeniu.

Swiadkowie Jehowy takze doskonale nadaja sie na kozla ofiarnego. Nie stosuja przemocy, nie angazuja sie w polityke, nie przyjmuja wsparcia ani nie zawieraja sojuszy z zadnymi organizacjami, nie angazuja sie w ruch ekumeniczny, a przy tym prowadza intensywny prozelityzm i odmawiaja pelnienia sluzby wojskowej. W ubieglym stuleciu jako pierwsi padli ofiara nazistowskich aresztowan i zostali niemal zupelnie wytepieni w Europie. Niewielu ludzi zwrocilo na to uwage. We Francji uznano ich za sekte i nalozono na nich podatek od sprzedazy ich publikacji w wysokosci 58 milionow euro. To niesprawiedliwe, ale kogo to obchodzi?

Co mozemy zrobic? Wiele globalnych trendow nie sprzyja trwalosci wolnosci religijnej. Nadchodzi walka. Badzmy gotowi bronic wolnosci religijnej dla wszystkich
i w kazdym miejscu. Bronmy zasady rozdzialu religii i panstwa, ale tez wyjasniajmy wladzom, ze dyskryminacja religii nie jest dobra polityka. Dzialajmy na rzecz poglebiania szacunku miedzy religiami. Badzmy glosem tych, ktorzy nie maja glosu, przesladowanych za wiare. Wolnosc religijna jest darem Stworcy dla ludzkosci.

John Graz

1 Nowy Jork 1997, s. 66. 2 „The Washington Post”, 12.4.2005. 3 Dz. cyt., s. 65. 4 „The Spectator”, 26.3.2005. 5 C. Murphy, Evangelicals Building a Base in Iraq, „The Washington Post”, 23.6.2005. 6 Tamze.

[Autor jest sekretarzem generalnym Miedzynarodowego Stowarzyszenia Wolnosci Religijnej (IRLA). Artykul jest skrotem rozdzialu z ksiazki Freedom and Faith, ktora niebawem ukaze sie w jezyku polskim].
 
(ZC 01/2013) Wydawnictwo "Znaki Czasu" www.znakiczasu.pl  
ul. Foksal 8 00-366 Warszawa +48 22 331 98 00 ; + 48 608 017 625


 

wtorek, 18 grudnia 2012

CZY TEORIA EWOLUCJI JEST NAUKOWA ?



Nauka
dokonuje wielu przełomowych odkryć, ale
w swoim
nieustannym
rozwoju ciągle też pokazuje nam,
że to, czego
kiedyś byliśmy
pewni, może się
potem okazać nieprawdziwe.
Czy teoria ewolucji jest teorią naukową? Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie obejmuje
kwestie światopoglądowe, dane i ich interpretację oraz wiele innych spraw. Prosta odpowiedź brzmi: tak, to jest teoria naukowa. Jednak zanim zrozumiemy, co to oznacza, musimy zadać pytanie, kiedy można uznać daną teorię za naukową.

Nauka a religia

Nauka to proces poszukiwania odpowiedzi. Każda koncepcja może zostać uznana za naukową, jeżeli można ją zbadać, stosując metodę naukową. Jeśli mamy jakąś teorię i chcielibyśmy wiedzieć, czy jest prawdziwa, możemy do tego podejść na kilka sposobów. Po pierwsze, możemy posłużyć się własnymi umiejętnościami rozumowania, aby ustalić, czy sami wierzymy, że nasza teoria jest prawdziwa. Możemy także zapytać o to Boga. Poszukiwa­nie odpowiedzi w Biblii oraz pytanie Boga jest podejściem religijnym. W końcu możemy także przeprowadzić obserwacje i eksperymenty, które mogą pomóc nam ustalić, czy teoria jest właściwa. To jest podejście naukowe. Porównajmy teraz te trzy podejścia.
Jeśli się nad tym zastanowić, skąd wiemy, że nasz wniosek będzie prawidłowy? Musimy porównać nasze rozumowanie z pewnego rodzaju standardem. Jeśli nie mamy takiego punktu odniesienia, nasz wniosek będzie tylko czystym zgadywaniem. Jeśli chcemy wiedzieć, ile zębów ma koń, czy bardziej pomocne będzie, jeśli wyobrazimy sobie, ile zębów powinien mieć, czy jeśli otworzymy mu pysk i je policzymy? Moglibyśmy też spytać Boga albo poszukać odpowiedzi na to pytanie w Biblii. Problem w tym, że Biblia nie jest po to, aby udzielać odpowiedzi na takie pytania, na które sami możemy odpowiedzieć i które nie mają żadnej duchowej wartości. Biblia została dana, aby odpowiadać na pytania innego rodzaju, o których niedługo powiemy. Natomiast jeśli chodzi o pytanie dotyczące uzębienia konia, to najlepiej zajrzeć mu w zęby i je policzyć. Jeśli tak postąpimy, użyjemy metody naukowej.
Metoda naukowa może być opisana następującą sekwencją wydarzeń. Naukowiec ma pomysł, nazwany hipotezą, a następnie myśli o odpowiednich obserwacjach i eksperymentach, które sprawdzą to założenie. Przeprowadzone obserwacje i eksperymenty mogą albo potwierdzić hipotezę, albo jej zaprzeczyć. Może również dojść do sytuacji, w której nie uzyskamy odpowiedzi i będzie konieczne dokonanie nowych obserwacji i eksperymentów, które lepiej przetestują hipotezę. Jednej rzeczy możemy być pewni: nauka nie da nam absolutnego dowodu albo kontrdowodu. Możemy uważać, że mamy dowody, ale zawsze jest możliwe, że nowe dowody zmienią ten obraz. Tylko w reklamach telewizyjnych nauka dostarcza dowodów!
Czasem mówię moim studentom, że połowa tego, czego nauczam, nie jest prawdą. Jednak będziemy musieli poczekać na nowe odkrycia naukowe, które pokażą nam, która połowa jest nieprawdziwa! Jakiś czas temu dowody naukowe wskazywały na to, że na terenie Kalifornii żyło kiedyś dziesięć gatunków pręgowców amerykańskich, ale nowe dowody mówią o trzynastu gatunkach. W genetyce molekularnej do niedawna za centralny dogmat uważano koncepcję, że każdy gen w naszych chromosomach kieruje rozwojem pojedynczego białka. Jednak nowe badania wskazują, że proces ten jest bardziej skomplikowany. Lista takich zmian w rozumowaniu naukowym jest nieskończona. Nauka dokonuje wielu przełomowych odkryć, ale w swoim nieustannym rozwoju ciągle też pokazuje nam, że to, czego kiedyś byliśmy pewni, może się potem okazać nieprawdziwe. W danym momencie nie mamy po prostu wystarczających dowodów, aby zdać sobie sprawę z tego, że nasza interpretacja nie była właściwa.
Są pewne teorie, które ze swej natury nie mogą być wyjaśnione przez naukę. Nie mogą być sprawdzone, niezależnie od tego, jak wiele przeprowadzi się badań. Na przykład: czy Jezus naprawdę dokonywał cudów w czasie swojego pobytu na ziemi? Spróbuj wymyślić eksperyment, który sprawdzi tę teorię, a przekonasz się, że jest to niewykonalne. Jezus żył na ziemi dawno temu, a nas tam nie było. Niektórzy z nas są absolutnie pewni, że dokonywał cudów, jednak tego przekonania nie można udowodnić naukowo. Życie i wiedza to coś więcej niż tylko nauka. Nauka to wspaniała droga do odkrywania wielu rzeczy, jednak nie może ona dać nam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ewolucja

Wróćmy teraz do naszego pytania o teorię ewolucji. Aby dać odpowiedź, która nie jest powierzchowna, musimy wyjaśnić sobie znaczenie słowa „ewolucja”. Najprościej mówiąc, biologiczna ewolucja to zmiany w czasie. Rośliny i zwierzęta zmieniają się, gdyż ich system genetyczny umożliwia im przystosowywanie się do różnorodnych warunków środowiskowych. Są pewne złożoności w tym procesie, których nie musimy tutaj poruszać, ale najistotniejszą częścią definicji jest to, że zmiany dokonują się w populacjach organizmów wraz z upływem czasu. Dobrym przykładem są dzioby żyjących na wyspach Galapagos ptaków z rodziny łuszczaków. W ciągu kilku lat zmienił się tam klimat, co spowodowało zmiany w zaopatrzeniu żywieniowym łuszczaków (znane jako zięby Darwina — dop. red.). Te osobniki, których dzioby były zbyt małe, aby pomieścić nowe pożywienie, miały mniejsze szanse na przetrwanie. Dlatego też przeciętny rozmiar dziobów łuszczaków zmienił się, aby umożliwić pomieszczenie nowego pożywienia. Kiedy natomiast klimat wrócił do wcześniejszego stanu, zmieniło się także dostępne pożywienie, co spowodowało odpowiednie zmniejszenie się rozmiaru dziobów. Jest to przykład mikroewolucji — zmiany w obrębie gatunku — która następuje przeważnie poprzez mutację i selekcję naturalną.
Kolejny przykład pochodzi ze szpitali. Przez dziesięciolecia stosowaliśmy antybiotyki, aby zabijać bakterie, jednak po takiej terapii zawsze pozostaje kilka pojedynczych bakterii. Skutkiem jest powstanie szczepów bakterii uodpornionych na nasze metody leczenia, a przez to bardzo trudnych do kontroli. To także mikroewolucja. Mikroewolucja nie prowadzi w zasadzie do powstania nowych typów zwierząt — umożliwia jedynie gatunkom zwierząt i roślin przystosowanie się do zmieniających się warunków środowiskowych.
Teoria ewolucji stawia jeszcze inną tezę: wszystkie formy życia ewoluowały przez długi czas od wspólnego przodka. Ta część teorii mówi, że ropuchy, wróble, robaki, kapusta, palmy, homary i naukowcy są wynikiem ewolucji — wyewoluowali z czasem od wspólnego jednokomórkowego przodka. To zjawisko określa się jako pochodzenie od wspólnego przodka.
Czy te ewolucyjne koncepcje mogą być zbadane naukowymi metodami? Z pewnością tak. Wielu naukowców prowadzi badania z zakresu mikroewolucji, obserwując, jak stworzenia zmieniają się na skutek zmian środowiska. Stosują obserwację i eksperymenty, aby przetestować hipotezy dotyczące tych zmian. Badają proces, który może być zaobserwowany i udokumentowany. A co z większymi zmianami w czasie jak pochodzenie od wspólnego przodka? Czy to także można zbadać metodami naukowymi? Naukowcy stosują wiele typów dowodów, aby rozwijać i sprawdzać hipotezy dotyczące ewolucji od wspólnych przodków.
Oba typy ewolucji mają charakter naukowy w tym sensie, że mogą być zbadane metodami naukowymi. Jednak jest między nimi różnica. Przynajmniej pewne części procesu mikroewolucji mogą być zaobserwowane, natomiast nie można zaobserwować pochodzenia różnych gatunków zwierząt od wspólnego przodka z odległej przeszłości. Poszukując wspólnego przodka, stosuje się co prawda dowody naukowe, jednak w większej mierze bazuje się na założeniach przyjmowanych dla zinterpretowania tych dowodów. Najważniejsze założenie, które jest powszechnie akceptowane przez naukowców, głosi, że w historii nigdy nie było żadnych cudów ani nadnaturalnych zdarzeń. Innymi słowy: wszystko w naturze może być wyjaśnione prawami natury, które zostały odkryte. Jest to założenie naturalizmu — światopoglądu, który nie przyjmuje możliwości stworzenia, czyli inteligentnego zamysłu. Ilekroć czyni się to założenie, naukowcy zawsze będą interpretowali dowody zgodnie z teorią wspólnego pochodzenia poprzez ewolucję. Dowód może być interpretowany na różne sposoby, ale w ujęciu naturalistycznym zaakceptować można tylko takie interpretacje, które zakładają pochodzenie wszystkich organizmów od wspólnego przodka poprzez ewolucję.
Wielu z nas chce wiedzieć więcej — nie tylko, czy teoria ewolucji może być zbadana naukowo, ale czy jest prawdziwa. Czasami termin „naukowy” jest używany w taki sposób, który sugeruje, że jeśli coś nie jest naukowe, to nie jest prawdziwe. Skoro cuda Jezusa nie mogą być zbadane naukowo, czy oznacza to, że nie były prawdziwe? To nie jest racjonalne stwierdzenie. Nauka nie może udowodnić, że cuda Jezusa miały miejsce; nie może także udowodnić, że nie miały miejsca. Nauka nic tu nie wnosi.
Co nam to mówi o ewolucji? Czy założenia naturalizmu mogą być sprawdzone metodami naukowymi? Jeśli tak, nie byłyby dalej założeniami. Twierdzenie, że na pochodzenie form życia nie miały wpływu żadne nadnaturalne zjawiska (nie było stworzenia), odnosi się do zdarzeń przeszłych. Nie może to być sprawdzone na drodze obserwacji czy przez eksperymenty. Z tego powodu takie założenie należy traktować jako dowolny wybór filozoficzny, a nie wybór, który ma oparcie w nauce. Istnieje wiele dowodów, o których twierdzi się, że przemawiają za teorią ewolucji trwającej miliony lat, jednak odmienne światopoglądy mogą prowadzić do innego rozumienia tych dowodów. Różnica tkwi w interpretacjach i założeniach, na których się one opierają. Nauka daje nam dowody do przemyśleń, ale nie może pokazać, jak je rozumieć.
Trudno wyjaśnić pewne dowody w biologii i geologii zgodnie z biblijną koncepcją stworzenia, podobnie jak trudno pogodzić wiele dowodów z teorią o milionach lat ewolucji. Ponieważ nas tam nie było i nie mamy wszystkich dowodów, nauka nie może dać nam pewnych odpowiedzi dotyczących początków, dlatego należy raczej poszukiwać odpowiedzi na te pytania u Boga.
Poniższy przykład ukazuje różnice w światopoglądzie i wynikających z niego odmiennych interpretacjach tych samych dowodów. W komórkach ciał zarówno robaków, jak i naukowców zachodzą te same procesy biologiczne. Naukowcy naturalistyczni uważają, że świadczy to o ewolucji od wspólnego przodka, ale z drugiej strony można wyciągnąć wniosek, że oba organizmy zostały stworzone przez tego samego twórcę. Różnica między interpretacjami ewolucjonistów i kreacjonistów nie może być zbadana metodami naukowymi, ponieważ opierają się one na odmiennych założeniach dotyczących tego, co wydarzyło się w przeszłości.
Studiując mikroewolucję, często możemy „zajrzeć koniowi w zęby i je policzyć”. Jednak pytając, czy ewoluowaliśmy z bakterii i robaków, odnosimy się do starożytnej historii, kiedy nie było żadnego naukowca, który mógłby „zajrzeć koniowi w zęby”. Możemy prosić o odpowiedź Boga,
a w tym przypadku będzie to z punktu widzenia duchowego ważne pytanie, do którego też odnosi się Biblia. Inna możliwość odpowiedzi jest z natury filozoficzna: możemy uświadomić sobie, jak niewielką liczbą dowodów dysponujemy, i sami zadecydować, że założenia naturalizmu są prawdziwe. Czy to właściwe podejście? Czy Bóg podziela to założenie, czy po prostu dziwi Go nasza naiwność?
Mam na nazwisko Brand. Mój ojciec poprosił eksperta od genealogii, aby odszukał naszych przodków. Jego poszukiwania doprowadziły go do zamożnych rodów angielskich. Problem jednak w tym, że ekspert oparł się na błędnym założeniu: przyjął, że nazwisko to było używane w niezmienionej formie przez kilkaset lat. Nie wiedział, że dziadek Brandt, niemiecki rolnik, nazwał pół tuzina swoich dzieci „Brandt”, ale na aktach urodzenia drugiego tuzina widniało nazwisko „Brand”. Dojście do właściwej genealogicznej interpretacji pochodzenia zależało od wiedzy o celowej zmianie nazwiska (zakładam, że była celowa, chociaż nikt nie wie, dlaczego to zrobił — i tak było ich tuzin). Historia naszego nazwiska nie podpadała pod typowy schemat pochodzenia nazwisk rodowych. Podobnie jest w nauce: nauka nigdy nie dostrzeże, że zwierzęta i rośliny powstały w wyniku inteligentnego zamysłu, jeśli badający te zjawiska naukowcy opierają się na błędnych założeniach dotyczących ich pochodzenia.

Konkluzja

Czy teoria ewolucji jest teorią naukową? Tak — w tym sensie, że może być zbadana metodami naukowymi. Czy to oznacza, że jest prawdziwa? Czy status teorii naukowej sprawia, że można jej założenia traktować jak udowodnione fakty? Wiele książek naukowych stanowczo stwierdza, że ewolucja jest takim samym faktem jak grawitacja. Jednak takie twierdzenia są nierealistyczne, jeśli właściwie rozumie się metodę naukową. Pewne elementy ewolucji, zwłaszcza mikroewolucji, są dobrze udokumentowane i wydają się zasadniczo prawdziwe, jednak w przyszłości może się okazać, że nawet tych elementów nie rozumieliśmy właściwie, gdyż nie wiedzieliśmy o nowych dowodach. Ta niepewność nie jest czymś niezwykłym w nauce o ewolucji — generalnie nauka ma to do siebie, że odkrycie nowego zjawiska ulepsza albo poprawia naukowe koncepcje.
Ewolucja w zakresie, w jakim mówi o starożytnej historii i pochodzeniu form życia, to inna kategoria. Nauka może badać te zagadnienia i tworzyć hipotezy, jednak nie będą one mogły być nigdy rzetelnie i naukowo sprawdzone. Nie było nas tam, a nasze tezy dotyczące starożytnej przeszłości są warte tyle, co nasze założenia. Twierdzenia nie są naukowe, jeśli przez „naukowe” rozumiemy, że są udowodnione jako prawdziwe; słowo „naukowy” ma inne znaczenie.
Wydaje mi się, że osoby, które są przekonane o prawdziwości ewolucyjnej historii (to jest o pochodzeniu wszystkich organizmów od wspólnego przodka), są w takim samym stopniu przekonane o prawidłowości założeń naturalizmu oraz o tym, że nauka zna właściwą odpowiedź na każde pytanie. My jesteśmy natomiast przekonani o tym, że Bóg przemówił do nas poprzez Biblię, dając nam prawdziwą historię życia na ziemi, co stanowi podstawę naszego chrześcijańskiego światopoglądu. Dlatego też dla wielu z nas Słowo Boże jest bardziej wiarygodnym źródłem informacji o starożytnej historii. W przeciwieństwie do nas Bóg był obecny przy powstawaniu życia. Jeśli chodzi o pochodzenie, „policzył końskie zęby” i dał nam odpowiedź. Biblia nie odnosi się do kwestii uzębienia konia, porusza natomiast temat początku świata, ponieważ ważne jest, abyśmy zdawali sobie sprawę, skąd pochodzimy, dlaczego tu jesteśmy i dokąd zmierzamy.
Pytanie: czy znam Jezusa? nie brzmi zbyt naukowo i niektórym może wydawać się bez znaczenia dla naszej decyzji o stosunku do ewolucji. Jednak uważam, że jest to najważniejsze pytanie ze wszystkich. Czy wierzymy współczesnym naukowym teoriom, czy może znamy Jezusa wystarczająco dobrze, aby ufać Jego słowu zawartemu w Biblii? 
Leonard Brand

[Przedruk z „Dialogue” 3/2012]
Znaki czasu grudzień 2012 r.