piątek, 10 lipca 2026

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

Przesłanie o krzyżu

Felieton do Szkoły Sobotniej na 11 lipca 2026

Co robi człowiek, kiedy to, co sobie wyobrażał lub na co miał nadzieję, okazuje się zupełnie inne od rzeczywistości, której doświadcza?

Teologia krzyża odgrywała kluczową rolę w twórczości Pawła i stanowiła Bożą odpowiedź na podziały w Kościele. Apostoł opisuje przesłanie krzyża jako moc Bożą i pokazuje kontrast między ludzką głupotą a boską mądrością, przedstawiając krzyż jako punkt przecięcia się tego co jest najgorsze w człowieku z dobrocią Boga.

Jest to piękna obserwacja, ponieważ pomijając narrację o zbawieniu, pomijając rozumienie krzyża jako narzędzia odkupienia i życia wiecznego, samo ukrzyżowanie jest głęboko niepokojące. To publiczna egzekucja innej istoty ludzkiej. To celebracja morderstwa. To zbiorowa decyzja, że czyjeś życie nie jest już warte ochrony. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że ludzie domagający się śmierci Jezusa to ci sami ludzie, którzy twierdzili, że szanują prawo.

Bycie świadkiem czyjejś zagłady nie ogranicza się do stóp krzyża. W historii naszej cywilizacji ten schemat powtarzał się niezliczoną ilość razy, czy to w starożytności, w średniowieczu, w epoce Oświecenia, podczas ludobójstw które dzieją się z przerażającym okrucieństwem aż do naszych czasów. Krzyż symbolizuje nie tylko zwycięstwo Boga, ale także ludzką zdolność do niewyobrażalnego okrucieństwa. Ta rzeczywistość wykracza poza czas i kulturę.

W tym sensie krzyż jest tym, co wyrównuje. Jesteśmy równi przed Bogiem w miłości, którą On nam ofiarowuje, ale jesteśmy również równi w zniszczeniu, do którego jesteśmy zdolni, odrzucając tę miłość. To znacznie rozszerza znaczenie przesłania krzyża. W kręgach chrześcijańskich, krzyż zawiera przesłanie dotyczące odkupienia i zbawienia. Zapowiada zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i grobem. W chaosie ukrzyżowania rozwija się jeszcze inne przesłanie. Krzyż jest miejscem spotkania nie tylko dobroci Boga, z tym, co najgorsze w ludzkości, ale także jest to miejsce spotkania pełni Bożej miłości z pełnią człowieczeństwa.

Na krzyżu widzimy skruszonego łotra, który prosi o litość. Widzimy kobiety, które nie chcą opuścić Jezusa w Jego cierpieniu. Widzimy rzymskiego setnika, który nagle zaczyna inaczej patrzeć na ten dramat. Widzimy mężczyznę, który niesie krzyż dla Chrystusa. Są protekcjonalni żołnierze, ludzie, którzy być może spotkali Jezusa po raz pierwszy i którzy zostaną na zawsze zmienieni. Widzimy Jana, którego opiece Jezus powierza swoją Matkę. Krzyż jest mikrokosmosem całej historii zbawienia. Zawiera w sobie cale spectrum ludzkich postaw oraz Bożej dobroci.

Kiedy w mojej wyobraźni staję przed krzyżem, uświadamiam sobie, że każda postać, która brała udział w tej historii reprezentuje cząstkę mnie samego. Mogę być częścią „pobożnego” tłumu, który krzyczał: „Ukrzyżuj Go”. Mogę być „bezbożnym” łotrem, który prosi o przebaczenie. Mogę być matką, która stoi blisko Niego i płacze u stóp krzyża. Mogę być Jego uczniem, który ucieka w strachu, albo tym, który pozostaje przy krzyżu. Krzyż to nie tylko historia o tym, co ludzkość kiedyś zrobiła Chrystusowi. To zwierciadło ukazujące, kim mogę być dzisiaj. Każda ludzka postawa wobec Jezusa jest obecna na krzyżu i każdego dnia wybieram, którą osobą z tej historii będę dzisiaj. Każdego dnia mogę rozpoznać cząstkę siebie w strachu Piotra, desperacji złodzieja, przeżyciu setnika, niezłomności kobiet, a nawet pewności



2


tłumu. Ta świadomość powstrzymuje mnie od czytania tej historii tak, jakby tylko „tam” istnieli bohaterowie i złoczyńcy. Zamiast tego staje się ona zaproszeniem do zbadania mojego serca.

Być może dlatego krzyż jest centrum chrześcijańskiej historii. Nie mówi nam jedynie, kim jest Bóg; mówi nam prawdę o nas samych. Ujawnia naszą zdolność do strachu, pychy, samozachowawczości, a nawet okrucieństwa, jednocześnie ukazując Boga, którego odpowiedzią jest przebaczenie, pojednanie i ofiarna miłość. Jeśli odejdziemy od krzyża, widząc tylko to, co inni zrobili źle, prawdopodobnie przegapimy jedno z jego najgłębszych zaproszeń. Krzyż wzywa mnie, abym dostrzegł wszystkie te części w sobie i uświadomił sobie, że nawet mimo tych cech Bóg wciąż nazywa mnie swoim umiłowanym. Kiedy to dostrzegam i przyjmuję Jego łaskę, potrafię okazać tę samą łaskę tym z którymi się stykam.

Stwierdzenie Pawła, że „mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną” (1 Kor 1:18) wymaga komentarza. Paweł nie krytykuje ludzkiej inteligencji, ale podkreśla, że wielu ludzi odrzuca ewangelię, ponieważ nie spełnia ona ich oczekiwań co do mądrości, władzy czy sukcesu. Dla Greków idea ukrzyżowanego Zbawiciela wydawała się irracjonalna i mało imponująca w porównaniu z wyrafinowaną filozofią tamtych czasów. Dla wielu Żydów Mesjasz, który został zabity przez Rzym był niewyobrażalny, ponieważ oczekiwali oni politycznego wybawiciela, a nie cierpiącego sługi.

Paweł nie chciał przekształcać ewangelii, aby uczynić ją bardziej atrakcyjną. Pozostał skupiony na ukrzyżowanym Chrystusie, ufając całkowicie Bożej mądrości, która może czasami wydawać głupia według ludzkich standardów. Pomimo sceptycyzmu i sprzeciwu, z jakim się spotykał, to jednak wielu ludzi z każdego środowiska odpowiedziało na przesłanie ewangelii. Lekcja przypomina nam, że nie powinniśmy się zniechęcać, gdy ewangelia jest źle rozumiana lub odrzucana. Przeciwnie, jesteśmy powołani do wiernego ucieleśniania i dzielenia się miłością Chrystusa, ufając, że Bóg już działa w sercach tych, którzy są na Niego otwarci, nawet w miejscach, które wydają się mało prawdopodobne lub stawiają opór.

Dla tych, którzy odrzucają Boga, krzyż wydaje się słaby, irracjonalny i głupi. Ale dla tych, którzy przyjmują Bożą łaskę, jest to właśnie moc, dzięki której zbawienie staje się możliwe. Przez swoją śmierć Jezus pojednał ludzkość z Bogiem, poniósł nasze grzechy i dokonał tego, czego ludzki wysiłek nigdy nie byłby w stanie dokonać.

Paweł podkreśla, że zbawienie nie jest czymś, co osiągamy sami, ale darem pochodzącym wyłącznie od Boga. Natomiast ci, którzy odrzucają krzyż, ostatecznie przyczyniają się do własnej zguby – nie dlatego, że Bóg pragnie ich zguby, ale dlatego, że odrzucają życie, które On dobrowolnie ofiarowuje. Mimo, że choć ludzka mądrość często ceni władzę, status i samowystarczalność, krzyż ukazuje inny rodzaj mądrości: zakorzeniony w pokorze, ofiarnej miłości i Bożej łasce.

Warto zadać sobie pytanie, jakiej mocy tak naprawdę ufam, gdy życie staje się trudne. Kiedy ktoś mnie rani, źle rozumie lub krytykuje, moim pierwszym odruchem jest często chęć wytłumaczenia się, obrony mojego stanowiska lub upewnienia się, że ta osoba rozumie moją wersję wydarzeń. Coś we mnie pragnie natychmiastowego rozwiązania. Chcę, aby nieporozumienia zostały wyjaśnione, rany uleczone, a sprawiedliwość nadeszła zgodnie z moim planem. Jednak krzyż przypomina mi, że Boża droga rzadko podąża w tempie, jakiego oczekuję.



3


Krzyż przypomina, że miłość często działa cicho, niemal niezauważalnie, niczym korzenie rosnące pod powierzchnią, zanim drzewo w ogóle wyda owoc. Działa według innego zegara niż my. My mierzymy sukces przy pomocy dni, tygodni lub lat. Bóg mierzy w wymiarze życia, pokoleń i wieczności. Uczniowie myśleli, że Piątek to koniec historii, ale Bóg już wtedy pisał Niedzielę. To, co wyglądało na porażkę, stało się miejscem, w którym rozpoczęło się odkupienie.

Może dlatego Paweł mówi, że krzyż jest głupstwem dla tych, którzy giną. Z ludzkiej perspektywy przebaczenie zamiast odwetu wydaje się głupotą. Wybór pokory zamiast autopromocji również wydaje się głupotą. Kochanie wrogów, cierpliwe czekanie, odmowa manipulowania wynikami czy wiara w to, że ofiarna miłość jest silniejsza niż siła, mogą wydawać się naiwne w świecie, który ceni władzę, szybkość i pewność. Jednak mądrość Boga zawsze różniła się od naszej. To stanowi dla nas wyzwanie, ponieważ czasami przeżywamy relacje, które chcielibyśmy, aby szybciej się zagoiły. Wypowiadamy modlitwy, na które chcielibyśmy szybko otrzymać odpowiedź i spotykamy ludzi, co do których chcielibyśmy, aby zmienili się szybciej. Jednak krzyż zachęca nas do zaufania, że dzieło Boże często rozwija się na długo, zanim zdążymy je zobaczyć. Moja rola nie polega na wymuszaniu rezultatów, ale pozostaniu wiernym – by wciąż wybierać pokorę zamiast pychy, łaskę zamiast urazy i miłość zamiast potrzeby bycia w porządku, nawet jeśli wydaje się to nieskuteczne, a nawet głupie.

Być może właśnie dlatego Paweł nazywa krzyż mocą Bożą. Ujawnia on moc, która nie spieszy się, nie narzuca ani nie wymaga natychmiastowych rezultatów. Przeciwnie, cierpliwie przemienia serca z biegiem czasu. Być może właśnie ten paradoks Paweł chciał pokazać Koryntianom, a także nam: to, co świat odrzuca jako głupotę, może być w rzeczywistości najgłębszą mądrością. Krzyż uczy nas, że największe dzieło Boga często dokonuje się na długo przed tym, zanim je rozpoznamy, zachęcając nas do zaufania nie tylko Jego miłości, ale i Jego czasowi.

Paweł napisał, że „Żydzi domagali się znaków, a Grecy szukali mądrości”, a krzyż nie był ani jednym, ani drugim. Autor lekcji zwrócił uwagę na silne reakcje uczniów na słowa Jezusa o Jego ukrzyżowaniu. Czy potrafimy wyobrazić sobie jakie byłyby nasze reakcje na miejscu uczniów? Czy jest możliwe, że słowa i czyny Jezusa również wydawałyby się nam niezrozumiane? Gdybym całe życie wierzył, że Mesjasz przyniesie wyzwolenie z opresji czy to politycznej, czy religijnej, z pewnością oczekiwałbym takiego wyzwolenia. Spodziewałbym się zwycięstwa.

Wyobraź sobie, że patrzysz uważnie, jak obiecany mesjasz dokonuje cudu za cudem, uzdrawia chorych, uspokaja burze, wskrzesza umarłych i demonstruje władzę nad każdą możliwą siłą fizyczną i duchową. Jako Jego uczeń, byłeś świadkiem wskrzeszenia Łazarza, byłeś świadkiem przywrócenia do życia córki Jaira. Wiesz, że Jezus miał władzę nad śmiercią. Wszystko to po to, aby teraz zobaczyć, że jego ostatecznym aktem jest najbardziej upokarzająca forma egzekucji, jaką można sobie wyobrazić. Jaka byłaby twoja reakcja na Jego śmierć?

Czy byłbyś duchowo zdruzgotany, ba, być może nawet odczuwałbyś jego śmierć jako pewnego rodzaju zdradę. Jak to jest możliwe, że ktoś z tak wielką mocą mógł zakończyć swoje życie taką porażką? Być może nawet z takiej perspektywy możemy zrozumieć zaparcie się Piotra. Nie sądzę, żeby Piotr odrzucił Chrystusa. Myślę, że Piotr odrzucił wersję Chrystusa, do której się przyzwyczaił, wersję, którą stworzył w



4


swoim umyśle. Jego mesjasz nie tylko posiadałby moc, ale i okazywał ją przy każdej okazji. Chrystus, który się poddał, nie był Chrystusem, którego Piotr oczekiwał.

Wyobrażam sobie, że dla uczniów było to coś więcej niż tylko irracjonalne lub niezrozumiałe działanie ze strony Chrystusa. Było to doświadczenie pełne żalu. Prawdopodobnie dopiero po latach uczniowie zdali sobie sprawę, że Jezus nie wyrzekł się mocy, poddając się krzyżowi. Przeciwnie, ukazał jej pełnię.

Wydaje mi się, że to właśnie sprawia, że Boża mądrość tak bardzo różni się od naszej i ostatecznie przewyższa ją. Boża mądrość nie ogranicza się do chwili obecnej ani do natychmiastowych skutków decyzji. Rozciąga się na całą historię. Bóg widzi nie tylko to, co dzieje się teraz, ale także to, co dzisiejsze decyzje będą oznaczać dla przyszłych pokoleń. Nasza mądrość często ogranicza się do tego, co jest tuż przed nami. Oceniamy sukces i porażkę na podstawie natychmiastowych rezultatów, ponieważ nie znamy jutra. Być może dlatego krzyż wydawał się początkowo głupi, ale z czasem okazał się najgłębszym wyrazem zarówno Bożej mądrości, jak i Bożej miłości.

W praktyce, krzyż stał się nie tylko symbolem zbawienia, ale także demonstracją mądrości poddania się i strategii uległości. Krzyż dzisiaj pomaga nam inaczej spojrzeć na nasze życie i sposób poruszania się w świecie. Zachęca mnie do uświadomienia sobie, że prawdziwa siła nie tkwi w udowadnianiu, kim jestem, ale w budowaniu takiej pewności siebie, że nie potrzebuję już aprobaty tych, którzy mnie nie dostrzegają.

Chociaż w czasach Pawła krzyż był uważany za haniebny i głupi, to jednak po spotkaniu zmartwychwstałego Chrystusa stał się centralnym punktem jego życia. To spotkanie przemieniło w nim wszystko. Paweł dostrzegł w krzyżu największe objawienie Bożej miłości.

Ellen White napisała, że gdy spojrzymy na miłość Ojca ukazaną w ofiarowaniu Jego Syna i poddamy się boskiemu wpływowi, nasze serca ulegną przemianie i odtąd nasze życie będzie w bliskiej harmonii z Bogiem. Autorka sugeruje, że kiedy prawdziwie dostrzegamy miłość Ojca objawioną przez ofiarę Chrystusa, nasze serca zostają przemienione i nasze życie nabiera głębszej harmonii z Bogiem.

Historia przypomina nam jednak, że krzyż nie zawsze był rozumiany w taki sposób. Imię Chrystusa, a nawet symbol krzyża, zbyt często były wykorzystywane do usprawiedliwiania wojen, kolonizacji, niewolnictwa, rasizmu, seksizmu i innych form nieludzkiego traktowania, zamiast ucieleśniać ofiarną miłość objawioną na Golgocie. To pomaga wyjaśnić, dlaczego wielu ludzi waha się dziś identyfikować jako chrześcijanie – niekoniecznie dlatego, że odrzucili Jezusa, ale dlatego, że doświadczyli imienia Chrystusa kojarzonego z osądem, wykluczeniem, nienawiścią lub krzywdą, a nie z miłością krzyża.

Być może jednym z nieustających wezwań krzyża jest pytanie, czy my, podobnie jak wielu ludzi w czasach Jezusa, nie stworzyliśmy zbawiciela na nasze podobieństwo – takiego, który potwierdza naszą władzę, nasze założenia i nasze systemy, zamiast je kwestionować. Ci sami ludzie, którzy pragnęli Mesjasza, który wyzwoli ich spod rzymskiego ucisku, z trudem rozpoznali zbawiciela, którego królestwo w niczym nie przypominało ich oczekiwań. Jeśli nie będziemy ostrożni, my również możemy stać się uczestnikami tych samych systemów dominacji, wykluczenia i ucisku, które krzyż Chrystusa miał obnażyć i z których ostatecznie miał nas wyzwolić.



5




DO PRZEMYŚLENIA

1 Kor 1:10-13, Jakie były przyczyny napisania przez Pawła pierwszego listu do kościoła w Koryncie?

1 Kor 1:17-31. Jaki jest główny cel tego fragmentu? Czy komentarze Pawła na temat mądrości świata umniejszają wartość edukacji i wykształcenia w życiu chrześcijanina? Dlaczego proste głoszenie krzyża przyniosło więcej owoców w Koryncie niż logika, filozofia i nauka w Atenach?

1 Kor 1:20-21, 23, 25, 27. Paweł trzykrotnie posługuje się słowem „głupstwo” w pierwszym rozdziale listu. Jakie jest znaczenie tego słowa?

1 Pi 2:24. Co ten werset mówi o krzyżu? Jak to się ma do słów Pawła z Kol 1:20?

1 Kor 1:18-19. Kiedy Paweł mówi o tych, którzy „giną”, kto lub co powoduje tę zagładę?

Rz 6:23. W jaki sposób ten werset powtarza słowa Pawła z 1 Kor 1:18-19?

Dz 13:16-47 Co ten fragment mówi nam o znaczeniu krzyża (wersety 26, 38 i 47)? Ukrzyżowany Mesjasz był kimś zupełnie nieoczekiwanym zarówno dla Żydów, jak i Greków. Co to mówi nam o Bogu?

Porównaj 1 Kor 1:18, 24 z Rz 1:16-17. Jaki jest związek między krzyżem Chrystusa a „mocą Bożą”?

1 Kor 1:24-29. Jaki jest związek między głupotą i mądrością z jednej strony, a „mocą” i „słabością” z drugiej? W 1 Kor 1:26 Paweł mówi: „niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu”. Jakie przesłanie kryje się w tych słowach?

W Ogrodzie Getsemane Jezus powiedział: „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie;”. Co to zdanie mówi nam o cenie zbawienia?

Przesłanie o ukrzyżowanym Chrystusie było „kamieniem obrazy” dla Żydów i głupstwem dla Greków. Jakie biblijne tematy, o których mówimy dzisiaj, mają podobny skutek we współczesnym społeczeństwie?

1 Kor 2:14 Paweł mówi, że „człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego”. Jak możemy mówić o sprawach duchowych w taki sposób, aby rzeczywiście docierały do umysłów i serc ludzi?

To, co wyglądało na głupotę lub przeszkodę w wierze, było w rzeczywistości objawieniem geniuszu Boga i środkiem, za pomocą którego grzech zostanie pokonany. Jest to powód do refleksji nad faktem, że drogi Boże różnią się od dróg ludzkich.

Czy to, co Paweł mówi o głupocie w porównaniu z krzyżem Chrystusa, jest wystarczającym powodem, abyśmy odrzucili cały pomysł posługiwania się filozofią w próbach przekazywania ewangelii?

Co powoduje, że krzyż jest tak atrakcyjny i potężny w życiu wierzących?



6





Przygotował Jan Pollok

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz