środa, 12 marca 2014

SIEDEM NIEWIDZIALNYCH UŻYWEK XXI WIEKU

Są tak rozpowszechnione, że aż niewidzialne. Stanowią trzon dzisiejszych społeczeństw, kultur, biznesów. 
Są legalne, systematycznie popularyzowane i większość ludzi nie potrafiłaby bez nich funkcjonować.
Kampanie antynikotynowe są dziś codziennością i od dziecka wiemy, że palenie szkodzi,
zabija, powoduje raka. Alkohol:
 też wiadomo, że jest niebezpieczny, a w samej Polsce spożycie mocnych trunków spada (Polacy powyżej 15. roku życia według danych WHO wypijają 10,6 litra stuprocentowego alkoholu rocznie, średnia europejska wynosi 10,85 litra). Narkotyki są traktowane powszechnie jako złe. Społeczeństwo wie też, czym jest seksoholizm, hazard czy uzależnienie od antydepresantów (w górującej w rankingach Islandii aż 10 proc. populacji spożywa je codziennie). Ale powyższe substancje w swym niebezpieczeństwie są jednak pod kontrolą — czy to rosnącej świadomości społecznej, czy reglamentacji prawnej. Pod spodem kryją się jednak substancje i zachowania tak rozpowszechnione, że aż niewidzialne, będące trzonem dzisiejszych społeczeństw, kultur, biznesów. Są legalne, systematycznie popularyzowane i większość ludzi nie potrafiłaby bez nich funkcjonować. To uzależnienia XXI wieku.

Bycie zajętym

Problemy ze zwolnieniem tempa? Z odmówieniem nowym obowiązkom? Gdy masz wolną chwilę, zaczynasz automatycznie sprawdzać pocztę w telefonie lub odwiedzać strony internetowe bez autentycznej potrzeby? Zjedzenie posiłku bez oglądania telewizji lub pójście do ubikacji bez gazety stały się kłopotliwe? Jeśli tak, to przyjrzyj się syndromowi bycia zajętym. W czasach definiowanych sukcesem posiadanie czasu wolnego zaczęło być uważane za lenistwo lub brak pracowitości, a pracoholizm stał się cnotą. Człowiek z 2014 roku jest otoczony zajętością: teleserwisy bankowe są czynne całą dobę, do sklepu można pojechać o każdej porze, większe miasta nigdy nie śpią, a słowo produktywność stało się synonimem poczucia wartości. Poczucie kontroli, unikanie winy ze względu na nicnierobienie, fałszywa satysfakcja z samego faktu podejmowania działania (zamiast optymalizacji, która jest efektywniejsza niż maksymalizacja), niekończąca się historia: mieć więcej, lepiej, bardziej — to wszystko znamiona aktualnego społeczeństwa. Uzależnianie napędzane lękiem przed byciem niewystarczająco dobrym, wyłączonym z wyścigu o sukces jest dziś standardem zachodnich kultur i nie pozwala być szczęśliwym. Pod spodem tej zajętości kryją się bowiem demony nowoczesnego społeczeństwa takie jak strach przed nudą, lęk przed byciem przeciętnym, problemy ze spędzaniem głębokich chwil z osobami bliskimi, wyrzuty sumienia spowodowane brakiem kontaktu z własnymi dziećmi czy przeżywanie trudnych momentów, gdy nie odnosi się kolejnego sukcesu. W USA coraz powszechniejsze staje się rozmawianie o ATBS, czyli Addicted to Busyness Syndrome (Syndrom Uzależnienia od Zajętości) i jest to znak obrony przed toksycznym sukcesem.

Popularność

Narcystyczna kultura selfies (sweet foci), budowanie poczucia własnej wartości na podstawie liczby facebookowych polubień, zbieranie do znajomych zupełnie nieznajomych osób wygenerowały nowe uzależnienie — od popularności. Historycznie zarezerwowane dla możnych, z czasem dla ludzi sławnych, dziś oferuje przeciętnemu zjadaczowi chleba bycie na językach całego świata w viralowym okamgnieniu. Brandy to dziś niekoniecznie marki i fizyczne produkty — przyszłością marketingu jest personal branding, czyli traktowanie siebie jako produktu i budowanie wokół siebie odpowiedniej historii. Świat hashtagów, lajków, systematycznego sprawdzania i monitorowania komentarzy przenosi szczególnie młodych ludzi ze świata zjedzenia obiadu z rodziną do świata zdjęcia „najlepszej na świecie pieczeni”, ze spaceru w parku do „duchowej kontemplacji naturą”, z rozbudzającej kawy do „budowania głębokich relacji przy małej czarnej”. Niegdyś tak robiła reklama, dziś robią to członkowie internetowych społeczności. Teoria kierowania wrażeniem E. Goffmana uczy, że ludzie używają odpowiednich strategii, aby pokazać się w jak najkorzystniejszym świetle. To miejsce dla najlepszej fotografii, najciekawszego zajęcia, najładniejszego uśmiechu, najfajniejszego dowcipu, najtwardszego komentarza i największej liczby polubień. To arena dla idealnego „ja”, czyli takiego obrazu siebie każdego z nas, jakiego mniej lub bardziej świadomie byśmy sobie życzyli. Sława nigdy nie była tak bardzo na wyciągnięcie ręki jak teraz, a iluzja kontroli tak potężna. W świecie wirtualnym można stać się każdym, w świecie realnym sprawa jest utrudniona.

Internet

Świat wirtualny coraz częściej zastępuje rzeczywisty. Według badań World Internet Project 64 proc. Polaków korzysta z internetu, z czego blisko połowa (47 proc.) ponad 10 godzin tygodniowo. Królują Kanadyjczycy (43,5 godzin miesięcznie), wyprzedzający Amerykanów o 8 godzin. O ile przydatności internetu do pracy, rozrywki czy komunikacji nikt dziś nie śmiałby kwestionować, o tyle jego nadmiar prowadzi do negatywnych konsekwencji. Uzależnienia od internetu przyjmują różnorakie formy: cybersex, cyberrelacje, kompulsje sieciowe (hazard, gry on-line, gra na giełdzie), przeładowanie informacyjne (przeszukiwanie sieci w poszukiwaniu informacji), gry komputerowe. Symptomy mogą obejmować utratę poczucia czasu, izolację od świata zewnętrznego, poczucie winy ze względu na nadmierne użycie, stan euforii pojawiający się w przypadku korzystania z sieci, unikanie konfrontacji z trudnymi emocjami i uciekanie od nich do wirtualnego świata. Gdy zrobimy szybką kalkulację, liczby okazują się przytłaczające: dwie godziny stracone na internecie dziennie to 14 godzin tygodniowo, a więc pełen dzień aktywności. W miesiącu są to już ponad cztery dni, a rocznie aż 52 dni. Idąc jeszcze dalej, co siedem lat człowiek traci w sieci jeden rok realnego życia. Zważywszy, że jest kwestią czasu, kiedy każdy będzie miał zagwarantowany dostęp do sieci i nie będzie się mógł bez niej obejść, prawdopodobnie podłączy się do niego przedmioty (tzw. internet rzeczy), a korzystanie z urządzeń mobilnych stanie się ze standardu koniecznością, uzależnienie od internetu stanie się z kłopotliwego zjawiska nową formą ludzkiego funkcjonowania.

Plotka

Frank McAndrew w The Science of Gossip: Why we can’t stop ourselves („Scientific American” z 2008) opisuje społeczne aspekty plotki: wzmacnianie grupowej moralności, wymianę informacji, dzielenie się wartościami i zainteresowaniami. Plotka jest także formą wewnątrzgrupowej obrony przed nietolerowanymi poglądami i zachowaniami innych, sposobem na unikanie nudy i zaspokajaniem potrzeby ciekawości poprzez poznawanie tajemnic. Definiowana także jako „wzmocnienie jednej osoby kosztem drugiej” (Hafen), „forma ataku” (Peter Vajda), w miejscu pracy często motywowana jest chęcią dostosowania się do panującej kultury organizacyjnej, zbudowania wyższego statusu czy sieci wpływów. Może prowadzić do zmniejszenia produktywności i tracenia czasu, zniekształcania informacji i zmiany faktów, obniżenia zaufania do plotkujących, demotywacji oplotkowanych, zranienia uczuć i nadwerężenia reputacji. „Daily Mail” opublikował wyniki badań (First Cape) pokazujące, że Brytyjki plotkują aż pięć godzin dziennie! Tematy dotyczą przede wszystkim problemów innych osób, tego, kto z kim się spotyka i jakie ma dzieci. W dalszej kolejności pojawiają się seks, zakupy i historie z oper mydlanych. W innych badaniach („Human Nature”) dr Robin Dunbar przekonywał, że 65 proc. dziennej mowy to plotkowanie. I choć często jest uważana za trywialną i powierzchowną, to jednak ewoluowała jako językowy konstrukt służący do zarządzania światem towarzyskim i bez niej komunikacja oparta na samych faktach byłaby encyklopedyczna i nieatrakcyjna dla rozmówcy. Trend celebryzacji kultury, doprowadzający do sytuacji, w której mózg stymulowany przez media częściej widzi znanych piosenkarzy i aktorów niż członków własnej rodziny, dodatkowo wzmacnia instytucję plotkowania. Ciężko sobie wyobrazić korporację bez tej formy budowania więzi i budowania grup znajomych obsmarowujących plotkami swoich przeciwników.

Jedzenie

W USA jest ponad 70 milionów uzależnionych od jedzenia osób (David Kessler, Federal Drug Administration). Badania nad zwierzętami pokazują, że narkotyki stymulują te same części mózgu w układzie nagrody co jedzenie. Około 50 proc. osób otyłych, 30 proc. z nadwagą, 20 proc. będących „na zdrowej diecie” jest uzależnionych od konkretnego jedzenia, kombinacji potraw albo określonych ilości pożywienia. Około 400 tys. zgonów jest bezpośrednio związanych z nadwagą, a koszty związane z leczeniem lub nieobecnością w pracy w samym 2000 roku wyniosły 117 mld dolarów (Thompson, Handbook of Eating Disorders and Obesity). Cukier jest toksyczną substancją i przyczyną numer jeden stłuszczonej wątroby. W Europie koszty leczenia otyłości u osób dorosłych to aż 6 proc. wszystkich kosztów przeznaczonych na wydatki zdrowotne. W ostatnich badaniach WOBASZ (Wieloośrodkowe Ogólnopolskie Badanie Stanu Zdrowia Ludności) oceniono, że ponad 20 proc. Polaków jest otyłych przede wszystkim ze względu na niską aktywność fizyczną i wysokie spożycie tłuszczów. Nadwagę ma 9,7 proc. 13-letnich chłopców i 3,9 proc. dziewcząt. Jedzenie stało się dla wielu osób nieskuteczną próbą ucieczki od problemów emocjonalnych, co doprowadziło do znacznego spopularyzowania takich zaburzeń jak anoreksja czy bulimia. W ogromnej mierze uzależnienie od jedzenia jest powodowane trendami społecznymi i wrastającą konsumpcją wszystkiego. Gdy w 1998 roku na Fidżi, gdzie tradycyjnie kobiety nie miały kompleksów na punkcie swego ciała, rozpoczęto pokazywanie amerykańskich filmów (typu Beverly Hills 90210), trzy lata później 73 proc. tychże kobiet uważało się za grube. Oglądając telewizję 3-4 razy w tygodniu, 30 proc. więcej kobiet przechodziło na dietę. Uzależnieniu od jedzenia zaczyna więc towarzyszyć uzależnienie od atrakcyjnego wyglądu (aktualny trend to tzw. fitness estetyczny), w przypadku mężczyzn mogące prowadzić do bigoreksji (uzależnienia od zwiększania masy mięśniowej).

Zakupy

Podczas gdy wskaźniki ekonomiczne rosną dzięki wydawaniu pieniędzy, psychiatria zachodzi w głowę, czy zakwalifikować kompulsywne kupowanie jako chorobę. W kulturze, w której mieć oznacza być, gdzie poczucie wartości jest definiowane stanem posiadania i pozwala odróżnić się od innych, kupowanie nie dotyczy już spełniania autentycznych potrzeb życiowych. Zwana w psychoanalizie oniomanią (z greckiego onios — ‘na sprzedaż’) dotyczy przede wszystkim krajów, w których dobrobyt jest standardem, a ambicja podstawowym motorem motywacyjnym. Niektórzy kupują dla siebie, inni robią stale prezenty, by czuć się akceptowanymi lub kochanymi. Są też poszukujący promocji albo niewolnicy marek — czyli tacy, którzy najpierw sprawdzają cenę produktu i jeśli nie jest najwyższa, poszukają innego. Ukuto nawet termin zwracaczoholików (ludzi, którzy kupują produkty, by po chwili je oddać). Widoczne są także różnice między płciami — kobiety kupują więcej produktów ilościowo, za to mężczyźni więcej wydają pieniędzy. Badania, w zależności od źródła, wskazują na 6 proc. uzależnionej populacji (Stanford University z 2006) albo 9 proc. (University of Virginia). 52 proc. Brytyjek twierdzi, że woli robienie zakupów od seksu, a 20 proc. Niemek czuje stałą potrzebę kupowania czegoś. Nałóg prowadzi do zwiększenia długów, okłamywania partnera, braku obecności w domu. Rozwiązaniem może być kultura voluntary simplicity, czyli wybór życia opartego na bardziej naturalnych potrzebach i występującego przeciwko ekstremalnemu konsumeryzmowi. Żyjąc tym trendem, pytamy się, czy zakup, jaki aktualnie robimy, prowadzi do naszego wzrostu duchowego, czy autentycznie go potrzebujemy do zaspokojenia prawdziwej potrzeby, czy nie spowoduje powstania długu. Jest to alternatywna forma budowania relacji z pieniędzmi i nie tylko pozwala je oszczędzać — dodatkowo prowadzi do zyskania czasu i możliwości definiowania siebie w sposób inny niż poprzez stan posiadania.

Telewizja

Uzależnienie szczególnie spopularyzowane, bo przeciętnie spędzimy na nim 13 lat życia. I o ile wartość telewizji jako edukacji czy rozrywki nie ulega wątpliwości, o tyle w chwili, gdy zastępuje ona życie rodzinne, a bez włączonego telewizora nie umiemy spędzić wieczoru, warto jest przyjrzeć się sobie. Czerwone światło należy także włączyć, gdy bez telewizora nie mamy pomysłu na czas wolny, na wakacjach nie umiemy odpoczywać, a fakt nieobejrzenia ulubionego programu jest traktowany z przesadną emocjonalnością. Statystyczny Polak, idąc za badaniami OBOP, w 2008 roku oglądał telewizję trzy godziny i 26 minut dziennie. Szczególnie narażone są dzieci urodzone w epoce medialnej. W badaniach Kaiser Family Foundation (Zero to Six: Electronic Media in the Lives of Infants, Toddlers and Preschoolers) wykazano że 80 proc. dzieci korzysta z telewizji lub gier komputerowych, w tym 77 proc. samodzielnie je włącza. 65 proc. żyje w domach, w których telewizor jest włączony minimum pół dnia, a 36 proc. — gdzie włączony jest stale. Takie dzieci rzadziej czytają (spadek o 9 proc.) i są bardziej agresywne (59 proc. rodziców twierdzi że ich dzieci kopiują agresywne zachowania). Aż 30 proc. dwulatków ma telewizor w swoim pokoju. Istnieją bezpośrednie korelacje między oglądaniem telewizji a otyłością. W sobotnie poranki liczba reklam śmieciowego jedzenia wynosi w ciągu czterech godzin aż 202 (badania TV Statistics przeprowadzone przez TV Free America). Dr Dimitri Christakis z University of Washington zwraca uwagę na zwiększone problemy z koncentracją w wieku siedmiu lat, jeśli dziecko oglądało telewizję przed trzecim rokiem życia. Udowodniono także związek między telewizją a wzrostem agresji i zachowań niespołecznych wśród dzieci (Scientific Advisory Report on Television and Social Behavior z 1972). Zważywszy na wzrost popularności telewizji reality show, można wnosić, iż uzależnienie od telewizji może prowadzić w skrajnych przypadkach do substytucji rzeczywistości na rzecz programów telewizyjnych i przeniesienie prawdziwego życia przed ekran telewizora.
Niech najlepszym podsumowaniem powyższych informacji staną się słynne słowa lekarza, ojca medycyny nowożytnej Paracelsusa: dosis facit venenum (wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną). Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.
Powodzenia dla wszystkich Czytelników w poszukiwaniu umiaru.  
Mateusz Grzesiak

[Autor jest nauczycielem, psychologiem, coachem, terapeutą i pisarzem. Prowadzi szkolenia w pięciu językach na całym świecie, głównie w Europie i Ameryce Południowej].
Znaki Czasu marzec 2014 r.   www.sklepznakiczasu.pl  e-mail kontakt@znakiczasu.pl Zachęcam do odwiedzenia. Zapraszam na bloga "tajemnicebiblii.blogspot.com "

czwartek, 6 marca 2014

NOE PO HOLLYWOODZKU

Pod koniec marca na ekrany kin całego świata wchodzi nowy film Darrena Aronofsky’ego
pt. „Noe: wybrany przez Boga”. To hollywoodzka wersja biblijnej historii o Noem i ogólnoświatowym potopie w gwiazdorskiej obsadzie. Oby gwiazdy nie okazały się jedynym atutem tego filmu.
Reżyser Czarnego łabędzia i Pi do filmu o Noem zaprosił Russella Crowe’a z Gladiotora, Jennifer Conne-
lly z Pearl Harbour, Raya Winstone’a z Furii, Emmę Watson z Harry’ego Pottera i Anthony’ego Hopkinsa z Milczenia owiec. Obsada i filmowe zwiastuny zapowiadają interesujące kino i wysokobudżetowy obraz.
Poza Noem wśród odtwarzanych postaci obejrzymy takich biblijnych bohaterów jak patriarchów Matuzalema i Lamecha, synów Noego Sema, Chama i Jafeta, ale także Adama i Ewę, Kaina i Abla, Tubal Kaina i innych.
Według zapowiedzi dzieło Aronofsky’ego to jego własna wizja biblijnej historii, bardziej niż na Biblii oparta na komiksie pt. Noe: za niegodziwość ludzi. Oczywiście kanwą dla obu, i komiksu, i filmu, jest biblijna opowieść o potopie. Przedpotopowy świat Aronofsky’ego to miejsce bez nadziei, deszczu i zboża, rządzony przez samozwańczych przywódców barbarzyńskich hord. Jedynym sprawiedliwym jest Noe, ukazany jako doświadczony wojownik, mag (sic!) oraz uzdrowiciel, który pragnie tylko jednego — pokoju dla swojej rodziny. Bóg we śnie oznajmia mu, że wielka podłość człowieka sprowadziła na świat równie wielki gniew; że człowiek splugawił świat i napełnił go przemocą i dlatego świat musi zostać zniszczony. Ma nadejść wielka powódź. Noe zaś ma zbudować wielki statek, by ocalić niewinnych. W trailerach (zwiastunach) filmu padają zdania, że choć potop to „koniec świata”, to jednocześnie jest to „dopiero początek” nowego świata. Pojawiają się obrazy ludzi wrogich poczynaniom Noego, zwierząt samodzielnie przybywających do arki, deszczu zalewającego świat, wybuchających spod ziemi gejzerów wody, ludzi próbujących siłą wedrzeć się do już zamkniętej arki.
Zdania internautów jak zwykle są podzielone. Wielu jest zachwyconych zwiastunami filmu i spodziewa się świetnego filmu ze spektakularnymi efektami — czegoś w rodzaju Roku 2012 (obraz potopu niszczącego współczesny świat), tylko w innych realiach. Widzą w Noem: wybranym przez Boga zapowiedź dobrego „christian fantasy”, cokolwiek to oznacza. Twierdzą, że współczesnemu kinu brakuje takich opowieści.
Inni w samym tytule dopatrują się dewocji. Dla nich Noe kojarzy się automatycznie z potopem, potop zaś z Biblią, a Biblia z dewocją. Mają pretensje nawet do polskiego podtytułu filmu: „wybrany przez Boga”. Uważają, że polscy dystrybutorzy nadali filmowi taki tytuł dla zysku, by do kin masowo poszły „mohery”. Niektórzy ateiści obawiają się religijnych wątków w filmie, już — niejako na zapas — czują się nimi rozdrażnieni. Inni deklarują, że pójdą na film nie ze względu na tematykę religijną, a dla ulubionego aktora czy efektów specjalnych. Są też tacy, którzy uważają, że Boga w tym filmie będzie tyle, co w tytule, czyli co kot napłakał.
Jeszcze inni już w dostępnych w internecie kilku wersjach zwiastunów filmu dopatrują się odstępstw od przekazu biblijnego, a co będzie, gdy zobaczą cały film?
Premiera przed nami. Na ile wierne przekazowi biblijnemu będzie dzieło Aronofsky’ego? Przekonamy się. Znając Hollywood, na pewno będzie to film nie tyle religijny, co komercyjny. Ma zarobić na siebie, na honoraria dla gwiazd oraz gwarantować zysk producentom. Religia zaś dobrze się nie sprzedaje. Jeśli jednak film zainspiruje widzów do sięgnięcia do oryginalnego przekazu biblijnego, by się przekonać, jak było naprawdę, to spełni swoje zadanie, choćby nawet nie było ono celem producentów.       

Andrzej Siciński 
Znaki Czasu marzec 2014 r. www.sklepznakiczasau.pl  e-mail  kontakt@znakiczasu. Warto zajrzeć Zachęcam do odwiedzenia bloga " tajemnicebibliiblogspot.com"

ZLEKCEWAŻONE OSTRZEŻENIE

O niektórych budynkach mówi się, że już nie nadają się do remontu, że lepiej je zburzyć, a na ich miejscu postawić nowe, od fundamentów poczynając. Tak się właśnie stało z cywilizacją przedpotopową.
W czasach Noego na ziemi ciążyło podwójne przekleństwo — z powodu przestępstwa -
Adama i morderstwa, jakiego dopuścił się Kain. Choć pojawiły się już na niej oznaki degradacji, to jednak wciąż była wspaniała i piękna, dostarczająca swych różnorodnych płodów w ogromnej obfitości. Drzewa znacznie przewyższały rozmiarami te, które występują obecnie. Ludzie także zachowali jeszcze wiele ze swej pierwotnej żywotności. Żyli po kilkaset lat. Było wśród nich wielu olbrzymów, ludzi o potężnym wzroście i sile, słynących z mądrości, ale ich winy były proporcjonalne do ich umysłowych zdolności.
Bóg obdarzył pokolenia przedpotopowe licznymi darami, ale używano tych dóbr dla własnej chwały i zamieniono je w przekleństwo. Ludzie skupili się na korzystaniu z darów, a nie na ich Dawcy. Zaczęli nawet zaprzeczać Jego istnieniu. Woleli czcić przyrodę zamiast Tego, który ją stworzył, uwielbiać ludzki geniusz i oddawać cześć wytworom własnych rąk. Człowiek upadał coraz niżej.

Zapowiedź zagłady

„Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe (...) ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości”1. Boże prawo było powszechnie łamane. Szerzyły się wszelkie możliwe grzechy, zbrodnia i nikczemność. Nieprawość była jawna i zuchwała. Sprawiedliwość była deptana. Krzyk uciskanych wznosił się do nieba. Rozpanoszyło się wielożeństwo, choć przecież na początku Bóg dał Adamowi jedną żonę. Nie szanowano więzi małżeńskich ani prawa własności. Kto pragnął żony albo dóbr swojego bliźniego, zabierał je siłą. Występek stał się tak powszechny, że Bóg już dłużej nie mógł tego znieść i powiedział: „Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi”2.
Pośród powszechnego zepsucia Metuszelach (znany bardziej jako Matuzalem), Noe i wielu innych starało się zachować pamięć o prawdziwym Bogu i powstrzymać zalew moralnego zła. Sto dwadzieścia lat przed potopem Pan przez anioła oznajmił Noemu swój zamiar i polecił zbudować arkę. Noe zaś miał głosić, że Bóg ześle na ziemię wielką powódź i zniszczy bezbożnych. Kto uwierzy poselstwu i przygotuje się na to wydarzenie, porzucając grzechy, znajdzie przebaczenie i zostanie uratowany.
Bóg podał Noemu dokładne wymiary arki i szczegółowe instrukcje dotyczące wszystkich jej detali. Ludzka mądrość nie mogła zaplanować tak mocnej i wytrzymałej konstrukcji. Bóg był projektantem, a Noe wykonawcą. Arka miała trzy piętra i jedne drzwi umieszczone z boku. Światło padało z góry, a różne pomieszczenia były tak rozplanowane, że wszystkie były oświetlone. Budowanie tak ogromnej budowli było powolnym i pracochłonnym zajęciem.
„Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary”3. Gdy Noe ostrzegał świat, budowanie arki świadczyło o jego szczerości. W ten sposób jego wiara stała się doskonała i widoczna. Dał światu przykład wiary w Słowo Boże. Wszystko, co miał, zainwestował w arkę. Gdy zaczął budować ogromną łódź na suchej ziemi, tłumy przychodziły ze wszystkich stron, by przyglądać się dziwnemu działaniu i słuchać płomiennych słów samotnego kaznodziei.

Reakcja świata

Wydawało się, że wielu przyjęło ostrzeżenie, nie nawrócili się jednak i nie chcieli porzucić swoich grzechów. Ich wiara została poddana próbie, w której nie wytrwali. Pokonani przez powszechną niewiarę odrzucili poselstwo Noego. Inni byli gotowi przyjąć słowa ostrzeżenia, ale tak wielu kpiło z tych słów, że oni również zaczęli robić to samo. Ludzie byli przekonani, że poselstwo Noego jest zwiedzeniem, a on sam fanatykiem. Wyśmiewano głupotę „obłąkanego” starca. Zamiast się upokorzyć przed Bogiem, trwano w nieposłuszeństwie i nieprawości.
Jednak Noe był niewzruszony jak skała. Otoczony powszechną pogardą i kpinami wyróżniał się świętą prawością i wiernością. Łączność z Bogiem uczyniła go silnym siłą pochodzącą z nieskończonej Mocy.
W świecie przedpotopowym panowało przekonanie, że prawa przyrody są ustalone na wieki i wszystko następuje po sobie w niezmiennym porządku. Do potopu nigdy nie padał deszcz, ziemia była zwilżana przez mgłę i rosę. Rzeki nigdy nie występowały ze swego koryta. Ustalone prawa trzymały wody w wyznaczonych im granicach. Czas płynął,
a w przyrodzie nie zachodziły żadne większe zmiany. Ludzie sądzili, że gdyby proroctwo Noego miało się spełnić, musiałyby nastąpić znaczące zmiany w przyrodzie. I dlatego uznali jego poselstwo za oszustwo. Sami zaś nadal świętowali i ucztowali, jedli i pili, sadzili i budowali, planowali zyski, coraz bardziej pogrążali się w bezprawiu i zuchwałej pogardzie dla Bożych przykazań. Twierdzili, że gdyby w słowach Noego była chociaż odrobina prawdy, to ludzie znani, mądrzy i wielcy zrozumieliby tę sprawę.
Gdyby mieszkańcy przedpotopowego świata uwierzyli ostrzeżeniu i opamiętali się w swych złych czynach, Pan uśmierzyłby swój gniew (tak jak to się stało później w przypadku Niniwy, która usłuchała poselstwa proroka Jonasza). Jednak przez swój upór i tłumienie wyrzutów sumienia oraz lekceważenie ostrzeżeń Bożego proroka przebrali miarę swej nieprawości, ściągając na siebie wyrok zagłady.

Koniec czasu łaski

Studwudziestoletni okres próby dobiegał końca. Noe zbudował arkę i zaczął gromadzić w niej żywność dla ludzi i zwierząt. Do końca apelował do ludzi o nawrócenie, by się ratowali, dopóki to możliwe. A oni do końca kpili i szydzili.
Nagle w tłumie szyderców zapanowała cisza. Oto z gór i lasów zaczęły ku arce nadchodzić zwierzęta, nawet te najdziksze. Ptaki same wlatywały do arki. Zwierzęta były posłuszne przykazaniu Bożemu, a ludzie nim wzgardzili. Zwierzęta weszły do arki po parze, a zwierzęta czyste — po siedem par.
Na końcu Bóg polecił Noemu: „Wejdź do arki ty i cały dom twój, bo widziałem, że jesteś sprawiedliwy przede mną w tym pokoleniu”4. Wyczerpało się miłosierdzie dla grzesznego rodzaju ludzkiego. Zwierzęta i ptaki weszły do arki, miejsca ucieczki. Noe i jego rodzina również byli już w arce, a wtedy „zamknął Pan za nim”5 masywne drzwi. Ludzie wewnątrz arki nie mogliby ich zamknąć sami. Zamknęły się pchnięte niewidzialną Bożą ręką.
Noe z rodziną byli już w arce. Ci, którzy odrzucili Boże miłosierdzie, zostali na zewnątrz. Na drzwiach arki była pieczęć niebios. Bóg je zatrzasnął i tylko On mógł je otworzyć. Tak samo zostaną zamknięte drzwi miłosierdzia, gdy Chrystus zakończy swoje obecne wstawiennictwo na rzecz grzesznych ludzi, tuż przed swoim powtórnym przyjściem. Wówczas łaska Boża nie będzie już powstrzymywać występnych, a szatan przejmie całkowitą kontrolę nad tymi, którzy wzgardzili miłosierdziem. Będą oni usiłowali zniszczyć lud Boży, ale jak Noe był zamknięty w arce, tak sprawiedliwi będą strzeżeni mocą Bożą.
Przez siedem dni, od chwili gdy Noe i jego bliscy weszli do arki, nie pojawił się żaden znak nadciągającej burzy. W tym czasie ich wiara została poddana próbie. Był to czas triumfu dla tych, którzy pozostali na zewnątrz. Pozorna zwłoka upewniła ich w przekonaniu, że poselstwo Noego było kłamstwem i że potop nigdy nie nastąpi.

Spełnienie proroctwa

Z nastaniem ósmego dnia pojawiły się ciemne chmury. Błyskawica rozdarła niebo i rozległ się potężny grzmot. Pojawiły się pierwsze wielkie krople deszczu. Świat nigdy nie był świadkiem czegoś podobnego. Wszyscy z przerażeniem zastanawiali się, czy to możliwe, że Noe mówił prawdę. Wtedy to „wytrysnęły źródła wielkiej otchłani i otworzyły się upusty nieba”6. Wydawało się, że woda spływa z chmur w potężnych wodospadach. Rzeki wystąpiły z brzegów. Fontanny wody wytryskiwały spod ziemi z nieopisaną siłą. Drzewa, budynki, skały i ziemia miotane były we wszystkie strony.
Ponad rykiem żywiołu dały się słyszeć zawodzenia ludzi, którzy wzgardzili autorytetem Boga. Wielu bluźniło Bogu. Inni byli sparaliżowani strachem, wyciągali ręce w stronę arki i błagali, by ich wpuścić. Nadaremnie. Zrozumieli, że do zguby doprowadziło ich przestępowanie prawa Bożego. Jednak chociaż ze strachu przed karą wyznawali swoje grzechy, nie odczuwali prawdziwej skruchy, nie brzydzili się złem. Gdyby sąd został powstrzymany, nadal urągaliby niebu swym postępowaniem. Tak samo gdy sąd Boży spadnie na ziemię przed jej ostatecznym zniszczeniem przez ogień, trwający w grzechach ludzie pojmą, czym są ich grzechy — znieważeniem świętego prawa Bożego. Nie będą jednak okazywać prawdziwej skruchy, tak jak grzesznicy przedpotopowego świata.
Niektórzy w desperacji, acz bezskutecznie próbowali włamać się do arki. Inni trzymali się arki, póki nie zmyły ich fale. Potężny korab drżał pod ciosami bezlitosnych wiatrów, rzucany z fali na falę. Wewnątrz ryczały przerażone zwierzęta. Arka płynęła jednak wśród szalejących żywiołów bezpiecznie pod opieką aniołów.
Na zewnątrz ludzie uciekali na najwyższe szczyty gór. Często człowiek i zwierzę walczyli o skrawek ziemi, póki woda nie pochłonęła ich obojga. Z najwyższych szczytów ludzie patrzyli wokoło na bezbrzeżny ocean. Już nie kpili i nie szydzili z uroczystej przestrogi sługi Bożego. Tęsknili za szansą, którą odrzucili. Błagali o jeszcze jedną godzinę łaski, jeszcze jeden przejaw miłosierdzia. Nawałnica przewaliła się nad ostatnimi miejscami ucieczki, a ci, którzy wzgardzili Bogiem, zginęli w mrocznych głębinach.

Historia się powtórzy

„Mocą Słowa Bożego (...) świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi”7. Nadciąga inna burza. Ziemia ponownie zostanie spustoszona przez gniew Boży, a grzech i ludzie lekceważący Boże prawo będą wytraceni.
Takie same grzechy, jakie wołały o pomstę do nieba w przedpotopowych czasach, są popełniane również dzisiaj. Zeświecczenie przedpotopowych ludzi nie było większe od zeświecczenia obecnie żyjących.
Chrystus powiedział: „Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego”8. Bóg nie potępił mieszkańców przedpotopowego świata za to, że jedli i pili, by zaspokoić swoje fizyczne potrzeby. Ich grzech polegał na tym, że korzystali z tych Bożych darów bez okazywania wdzięczności boskiemu Dawcy i folgowali nieumiarkowanemu apetytowi. Ludzie mieli też prawo żenić się i wydawać za mąż. Sam Bóg ustanowił i pobłogosławił małżeństwo jako związek święty i piękny. Ale te zalecenia zostały zapomniane.
Dziś jest podobnie. To, co jest dozwolone, doprowadzane jest do przesady. Ludzie pobłażają apetytowi, nie zachowują umiaru. Pozorni naśladowcy Chrystusa jedzą i piją z pijakami. Degradują siły moralne i duchowe. W ogóle nie hamują swych zmysłowych pragnień. Stają się niewolnikami żądz. Liczy się dla nich tylko to, co doczesne. Uczciwość poświęca się dla luksusu. Szerzy się oszustwo, przekupstwo i złodziejstwo. Gazety pełne są doniesień o najgorszych zbrodniach. Wydaje się, jakoby ich sprawcy zupełnie wyrzekli się człowieczeństwa. Potworności stały się tak powszechne, że nie budzą już nawet zdziwienia. Duch anarchii przenika wszystkie narody. Namiętność i bezprawie wymykają się spod kontroli, napełniając ziemię nieszczęściem i zniszczeniem. Biblijny obraz świata przedpotopowego wyraźnie przedstawia stan, do jakiego szybko zmierza współczesna cywilizacja. Już teraz w „chrześcijańskich” krajach codziennie popełniane są przestępstwa tak straszne jak te, za które zniszczeni zostali przedpotopowi grzesznicy.
Przed potopem Bóg posłał Noego z ostrzeżeniem, aby ludzie się opamiętali i uniknęli zagłady. Dziś też Bóg ostrzega świat, by przygotować ludzi na powrót Chrystusa. Wszyscy, którzy porzucą swe grzechy, ukorzą się przed Bogiem i uwierzą w Chrystusa, dostąpią przebaczenia. Dla wielu to zbyt wielkie wyrzeczenie, dlatego odrzucają ostrzeżenie i zaprzeczają autorytetowi prawa Bożego.
Apostoł Piotr napisał: „W dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia”9. Takie słowa słychać i dziś — że koniec świata to tylko mrzonki, że nie ma się czego bać, a ci, którzy głoszą powrót Chrystusa, to panikarze.
Jezus to przewidział, dlatego zadał kiedyś pytanie: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”10, po czym oświadczył, że świat będzie wtedy taki, jak za czasów Noego. Apostoł Paweł ostrzega nas, że w miarę zbliżania się końca możemy spodziewać się wzrostu bezprawia: „Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich”11. Mówi, że „w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy”12. Potem podaje wstrząsającą listę grzechów, które będą udziałem ludzi mających pozór pobożności.
Gdy mędrcy czasów Noego dowodzili, że świat nie może być zniszczony przez wodę, gdy obawy ludzi zostały uśpione, a Noe został uznany za zwodziciela i fanatyka — wtedy nadszedł wyznaczony przez Boga czas potopu. Mądrość szyderców okazała się głupotą. Boski Prawodawca okazał się potężniejszy niż prawa natury.
Ta historia się jeszcze powtórzy przed powrotem Jezusa Chrystusa. „A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną”13. Gdy filozoficzne rozważania usuną lęk przed Bożym sądem, gdy religijni nauczyciele zapowiedzą długie wieki pokoju i dobrobytu, a świat zajmować się będzie interesami i przyjemnościami, sadzeniem i budowaniem, ucztowaniem i uciechami, odrzucając Boże ostrzeżenie i szydząc z Bożych posłańców — „wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną”14.     
Oprac. A.S.

1 Rdz 6,5.11. 2 Rdz 6,7. 3 Hbr 11,7. 4 Rdz 7,1. 5 Rdz 7,16. 6 Rdz 7,11. 7 2 P 3,5-7. 8 Mt 24,38-39. 9 2 P 3,3-4. 10 Łk 18,8. 11 1 Tm 4,1. 12 2 Tm 3,1. 13 2 P 3,10. 14 Zob. 1 Tes 5,3.

 Znaki Czasu marzec 2014 r.www.sklep.znakiczasu.pl e-mail kontakt@znakiczasu.pl  Zapraszam do odwiedzenia warto zajrzeć.   Zachęcam do odwiedzenia bloga " tajemnicebiblii.blogspot.com"

NAUKA A BIBLIJNY POTOP

Księga Rodzaju opisuje przedpotopowy świat, w którym ludzie żyli kilkaset lat,
byli wśród nich olbrzymi, ziemia
była płodna,
nie znano chorób. Potop objął cały
glob, a potem
warunki życia
uległy zmianie
i ludzkie życie
zostało
skrócone.
Co na to
nauka? 
Rozważmy biblijny opis świata przed potopem, przebieg kataklizmu, budowę arki milczące świadectwo geologii.. Porównajmy to z naukowymi ustaleniami i wyciągnijmy wnioski.

Tajemnica sklepienia

W drugim dniu stwarzania Bóg „uczynił sklepienie i oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepie­niem”1. W oryginale słowo sklepienie (lub firmament) oznacza cienką, sprasowaną lub rozciągniętą warstwę. Sklepienie zawierające parę wodną, jako firmament kilka czy kilkanaś­cie kilometrów nad ziemią, dobrze pasuje do opisu ziemi przed potopem. Ta konfiguracja niesie bowiem pewne konsekwencje dla życia.
Po pierwsze, przenikanie światła przez takie sklepienie oznaczałoby głębszą penetrację światła o różowym ko­lorze. Badania dowiodły, że takie światło optymalnie po­budza wzrost komórek roślinnych, co wyjaśnia obecność w zapisie kopalnym gigantycznych widłaków, zwanych lepidodendronami, sięgających 30 metrów, podczas gdy obecne odmiany rosną na wysokość 40 centymetrów.
Po drugie, naukowcy oszacowali wpływ takiego sklepienia na ciśnienie atmosferyczne. Ocenili, że przed potopem ciśnienie atmosferyczne było prawie dwukrotnie większe niż dzisiaj, ponieważ wszystkie gazy były skompresowane pod sklepieniem. Także procentowa zawartość tlenu w atmosferze była wyższa — bańki powietrza zamknięte w burszty­nach w zapisie kopalnym sprzed potopu wykazują 30-procentową zawartość tlenu w porównaniu do obecnych 21 proc. Są to optymalne warunki do życia. Medyczne komory hiperbaryczne o wyższym ciśnieniu niż atmosfe­ryczne i z podwyższoną zawartością tlenu stały się obecnie użytecznym narzędziem medycznym. Umieszczeni w nich ludzie z otwartymi ranami zdrowieją z dnia na dzień zamiast w ciągu kilku tygodni. Takie leczenie przywraca utraconą pamięć, cofa zmiany starcze, pomaga ofiarom wylewów. Niezwykłość warunków przedpotopowych potwierdziły też doświadczenia z roślinami. Krzak pomidora rosnący przez dwa lata w takiej komorze osiągnął wysokość ponad pięciu metrów, miał 930 pomidorów i nadal rósł! Zapis kopalny mówi nam, że wśród roślin sprzed potopu gigantyzm był powszechny.
Po trzecie, efektem takiego firmamentu była filtracja przez wody sklepienia szkodliwego promieniowania, co zapewniało ograniczenie szkodliwych mutacji.

Arka — zdumiewająca
konstrukcja

Bóg powiedział Noemu, jak ma zbudować arkę2. Jej rozmiary zostały przeanalizowane przez ekspertów inżynierii wod­nej. Dr Henry Morris, który kierował wydziałami inżynierii wodnej w naj­lepszych amerykańskich uniwersytetach, po dokładnej analizie tych wy­miarów doszedł do wniosku, że arka praktycznie nie miała prawa przewró­cić się do góry dnem. Przeprowadzono analizę stabilności arki, badając jej przekrój, siły i mo­menty działające na nią, gdy była miotana przez szalejące burze. Okazało się, że siła wyporu zmierzająca do jej wyprostowania zawsze działała po­wyżej siły ciężkości, która mogłaby ją wywrócić. W rezultacie arka zawsze powracała do swojej normalnej pozycji pływania. Ponadto stosunek długości do szerokości 6:1 (300 łokci na 50 łokci) chro­nił ją przed poddawaniem się siłom fal o jednakowej wysokości na całej długości, gdyż pola tych fal zazwyczaj występują w różnorodnych i przełamanych wzorach, a nie w seriach długich jednorodnych sekwencji. Stosunek długości do szerokości 6:1 umożliwiał również oparcie się działaniom wirów, na które przypadkowo mogła się natknąć. Tak więc proporcje, jakie Bóg podał Noemu do budowy arki, są najlepszymi proporcjami dla stabil­ności, a także kołysania się wzdłużnego i bocznego.
Arka miała pojemność wystarczającą do pomieszczenia wszystkich „pa­sażerów”, których Bóg kazał Noemu do niej zabrać, zachowując jeszcze wolne miejsce. Przeliczając miarę łokci na metry, arka miałaby wymiary 133 na 22 na 13,5 metra (300 na 50 na 30 łokci). Jej pojemność wyniosłaby 39,5 tys. metrów sześciennych, co odpowiada 522 standardowym amerykańskim ciężarówkom do przewozu trzody, które przewożą około 200 owiec na dwóch pokładach. Inaczej mówiąc, arka wystarczyłaby do przewiezienia ponad 125 tys. zwierząt o rozmia­rach owcy.
Obecnie żyje około 18 tys. gatunków zwierząt lądowych. Jeśli uwzględnimy wszystkie gatunki wymarłe, a także wszystkie, które przeoczono w tym wyliczeniu, i weźmiemy po parze z każdego gatunku, a także po siedem niektórych (tzw. czystych), jak Bóg nakazał Noemu, całość nie przekroczy 50 tys. sztuk. Zostaje jeszcze mnóstwo miejsca na żywność i być może cały trzeci pokład dla Noego i jego rodziny.

Wody potopu i góry

Dwa najczęściej zadawane pytania brzmią: Skąd się wzięła woda? Gdzie się podziała woda przykrywająca góry?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta: była to woda znajdująca się w sklepieniu niebieskim od drugiego dnia stwo­rzenia. Bóg umieścił ją tam, by chronić swoje stworzenie i dać doskonałą atmosferę dla rozwoju i zdrowia ludzi. Kiedy jednak ludzkie nieposłuszeń­stwo w stosunku do Boga przekroczyło swoją granicę, to samo sklepienie stało się źródłem wody wystarczającej, by spowodować straszliwy potop.
Odpowiedź na drugie pytanie również moż­na znaleźć w Biblii, a dowody na to są wokół nas. Biblia mówi nam, że wo­dy przykryły wszystkie istniejące w tym czasie góry na wysokość 15 łokci, czyli około siedmiu metrów3. Należy pamiętać, że ziemia przed potopem była inna. Biblia mówi, że nigdy wcześniej nie było deszczu4. Przed potopem góry nie były zbyt wysokie, nie było wichrów czy śniegu. Na całym świecie był jednakowy, umiarkowany klimat, czego do­wodzi zapis kopalny. Gdy topografia terenu została wyrównana przez niszczące wo­dy potopu i świat został całkowicie zalany, wtedy zaczęły się wypiętrzać wielkie góry, czego opis znajdujemy nawet w psalmach5.
A co nauka na fakt, że obecne góry rozciągające się na całym świecie zostały ukształtowane podczas potopu lub po nim? Geologowie dochodzą do wniosku, że większość wielkich terenów gór­skich wypiętrzyła się, gdy człowiek był już na ziemi. To, że te obszary były pod wodą, wynika z tego, że w okolicy szczytów zostały uformowane rozległe warstwy morskie często zawierające świeże skamieliny morskiego pocho­dzenia. Chociaż mechanizm formowania się gór wciąż jest przedmiotem kontrowersji wśród geofizyków, ogromna energia towarzysząca erupcjom i erozjom spowodowanym przez wielki potop umożliwia stworzenie naj­bardziej logicznego modelu, w którym odnajdujemy prawdziwą odpo­wiedź. Wypiętrzeniu wielkich gór i odpowiadającemu mu obniżeniu dna oceanów towarzyszyły z pewnością inne aktywności tektoniczne jak uskoki, pofałdowania, spiętrzenia i różnego rodzaju ruchy ziemi. Obec­ny pas występowania trzęsień ziemi i utrzymującą się aktywność wokół kuli ziemskiej można wytłumaczyć jako efekt resztkowy wielkiego wypiętrzenia popotopowego. To samo dotyczy znacznej aktywności wulkanicznej ziemi6. Ruchy wyrównujące ciśnienie wewnątrz skorupy ziemskiej, szczególnie wypiętrzenia gór, z pewnością uwolniły dodatkowe wylewy magmy. Znajduje to odzwierciedlenie w ogromnej ilości świeżych płaszczy magmy na całym świecie, w dużej liczbie niedawno wygasłych wulkanów, nie wspominając o sporej liczbie wciąż czynnych.
Innym aspektem jest głębokość wody przykrywającej góry. Biblia mówi nam, że wody potopu podniosły się na wysokość 15 łokci (siedmiu metrów) po­nad ziemię. Zadziwiające jest to, że gdy obliczy się zanurzenie arki Noego po jej załadowaniu, to wynik wyniesie 15 łokci. Bóg dopilnował, by arka unosiła się bezpiecznie ponad najwyższymi górami bez zadraśnięcia dna.
Biblia mówi nam, że arka wylądowała w górach Ararat. Klimat wkrótce się zmienił i zaczął padać śnieg. Osta­tecznie góry zaczęły pokrywać się wieczną czapą lodu i arka prawdopodob­nie zachowała się w lodzie przez tysiące lat jako milczący pomnik Bożego sądu nad bezbożnym światem.

Coraz więcej
dowodów

Skamieliny. Powstają, kiedy żywe stworzenie zostaje unieruchomione i szybko pogrzebane opadającymi osadami bez możliwości naturalnego rozkładu, pożarcia padliny czy też zniszczenia. A zatem samo istnienie skamielin jest dowodem katastrofalnej śmierci spowodowanej przez wodę. Wynika z tego, że istnienie cmentarzysk ska­mielin na całym świecie jest dowodem katastrofy na skalę opisaną w Biblii.
I. Velikkovsky w swojej książce Earth In Upheaval (Przewrót na ziemi) pisze: „Kiedy ryba ginie, jej ciało wypływa na powierzchnię lub opada na dno i zostaje bardzo szybko, zazwyczaj w ciągu kilku godzin, pożarte przez inne ryby. Jednak skamieniałe ryby odnalezione w skałach osadowych często są zachowane z nienaruszonymi ośćmi. Znajdujemy całe ławice ryb na wielkich obszarach, obejmujące miliardy sztuk, w stanie agonii bez żad­nych śladów działania padlinożerców”. Inny naukowiec N. Heribert-Nilsson zauważa w Syntthetische Artbildung: „W ka­wałkach bursztynu, które mogą ważyć pięć kilogramów lub więcej, znajdu­ją się zachowane owady i fragmenty kwiatów, nawet najdelikatniejsze struk­tury (...) zdumiewające jest odkrycie, że pochodzą one ze wszystkich regio­nów ziemi”.
Przykłady takich odkryć znajdujemy na całym świecie, co udokumentowali J.C. Whitcomb i H.M. Morris w książce The Genesis Flood. Na przykład cmentarzyska skamielin w Nebrasce zawierają tysiące kości skamie­niałych ssaków w warstwie, która biegnie horyzontalnie w wapiennym wzgórzu, wyraźnie uformowanym przez wodę. Skamieliny nosorożców, wielbłądów, wielkich dzików i wielu innych egzotycznych zwierząt leżą pomieszane ze sobą. Ponad miliard skamieniałych śledzi długości od 15 do 20 centymetrów zajmuje obszar 10 kilometrów kwadratowych w Kalifornii. Doły smolne w La Brea koło Los Angeles zawierają dziesiątki tysięcy sztuk wszelkich gatunków zwierząt. Sycylijskie cmentarzyska hipopotamów, wielkie cmentarzyska ssaków w Rockies (Góry Skaliste), cmentarzyska dinozaurów w Black Hills, Rockies i na pustyni Gobi — to tylko kilka przykładów tego ogólnoświatowego cmentarza; dowód Bożego sądu nad ziemią dokonanego przez potop w czasach Noego.
Skały osadowe. Prawie wszystkie skały osadowe na ziemi — właśnie w nich znajdują się skamieliny — zostały utworzone przez ruch wody. Skały osadowe z definicji to takie, które zostały odłożone jako osady. Oczywiście te wiel­kie masy osadu musiały zostać najpierw wypłukane ze swojego pierwotne­go miejsca, przetransportowane, a następnie osadzone. Te procesy odbywają się podczas każdej powodzi i musiały również wystąpić na niespotykaną skalę podczas wielkiego potopu z Księgi Rodzaju.
Skamieliny wielowarstwowe. To skamieliny przecinające kilka warstw — zwierząt i roślin, szcze­gólnie pni drzew przenikających przez kilka warstw, często sześciometro­wych lub nawet grubszych. Według ewolucji na osadzanie się tych warstw potrzeba było milionów lat. A jednak przez trzy czy cztery warstwy przenikają skamieliny drzew stojących pionowo lub odwróconych korzeniami do góry! Bez wąt­pienia tego typu skamieliny musiały powstać przez błyskawiczne pogrzeba­nie. Inaczej nie mogłyby się zachować w całości, dopóki wokół nich nie odłożyłyby się warstwy osadów w ciągu domniemanych milionów lat. Jedy­nym sposobem wyjaśnienia takich skamielin przenikających przez kilka warstw jest działanie wielkiego potopu.
Błędy geologiczne. Przekrój geologiczny, opisywany przez geologów jako regularny układ warstw skalnych, gdzie najstarsze leżą na dole, a najmłodsze na górze, nie został nigdzie odkryty zgodnie z takimi założeniami. Wielkie obszary star­szych skał znajdują się na wierzchu młodszych skał pokrywających setki, tysiące kilometrów kwadratowych, tak ogromne i położone tak równo, że nie można tego wyjaśniać uskokami geologicznymi.
Odciski człowieka i dinozaura. W słynnej dolinie Paluxy River w Teksasie znaleziono odciski stóp człowieka i dinozaura. Najnowsze wykopaliska zostały udokumentowane w obecności środków masowego przekazu i niezależnych wykwalifikowanych obserwa­torów, by uniknąć powtarzających się zarzutów o sfabrykowanie do­wodów. Wykopano ponad 50 odcisków stóp człowieka i znacznie więcej stóp di­nozaura. Wyraźna jest równomierność kroków lewych i prawych. W tej samej warstwie znaleziono ludzki ząb, skamieniały ludzki palec i wiele skamielin stworzeń, które według ewolucji żyły oddzielone od siebie setkami milionów lat.
Rosyjscy naukowcy donieśli o odkryciu półtora tysiąca śladów dinozaurów w Turkmenii i pomiędzy nimi odcisków ludzkiej stopy. To kolejny dowód, że dinozaury i ludzie żyli razem, stworzeni szós­tego dnia, a ich odciski w różnych miejscach świata są dowodem desperackiej ucieczki przed gniewem Bożym podczas potopu.
Zmiany klimatyczne. Noe i jego rodzina wyszli z arki do nowego świata. Po raz pierwszy po deszczu pojawiła się tęcza, znak od Boga, że już nigdy więcej nie zatopi ca­łej ziemi wodami potopu. Usunięta została osłona przed szkodliwym pro­mieniowaniem, obniżyło się ciśnienie atmosferyczne, spadła zawartość tle­nu. Skończył się światowy klimat umiarkowany, którego istnienia dowodzą rozrzucone po całym świecie skamieliny roślin i zwierząt. Pojawiły się ekstremalne temperatury. Bez ostrzeżenia spadł śnieg i lód.
Fred Hoyle, wybitny meteorolog i astronom, uznał, że temperatury ekstremalne pojawiłyby się jako rezultat redukcji pary wodnej w atmosfe­rze. W swojej książce Frontiers of Astronomy (Granice astronomii) pisze: „Gdyby został zniszczony efekt cieplarniany naszej atmosfery, z pew­nością pojawiłoby się zlodowacenie. Stałoby się tak, gdyby została zredu­kowana zawartość tych gazów w atmosferze, które są odpowiedzialne za zatrzymanie promieniowania podczerwonego. Najbardziej istotnym w tej kwestii gazem jest para wodna. Powstaje zatem pytanie, jak ilość pary wod­nej w atmosferze może systematycznie maleć, szczególnie na wysokości ponad sześciu tysięcy metrów. W tym może tkwić odpowiedź pochodzenia epoki zlodowacenia”.
Jednym z fascynujących dowodów tego są dziesiątki tysięcy martwych i zamarzniętych mamutów na Syberii. Niektóre z nich zostały odkryte zamrożone i całkowicie nienaruszone, a w ich żołądkach odkryto resztki pożywienia, co wskazuje na nagłą śmierć przez zamarznięcie. Dwóch rosyj­skich naukowców, którzy odkryli pozostałości grupy mamutów na wyspie leżącej w pobliżu północno-wschodniej Syberii, twierdzi, że zginęły one cztery tysiące lat temu, a nie dziesięć tysięcy, jak pierwotnie zakładano. Dr Adrian Lister z London University przyznał niedawno, że wcześniejsze oceny były błędne. Pośpieszne przeredagowanie historii mamutów zostało określone jako jedna z najgorętszych historii w paleontologii.
Kolejnym fascynującym dowodem jest odkrycie w 1991 roku w Alpach zamar­zniętego człowieka. „Jego odkrycie obaliło niektóre ugruntowane poglądy na temat późnej epoki kamiennej” — pisał magazyn „Time”. Człowiek ten był ubrany, ostrzyżony i wytatuowany. Niósł zaawansowany technicznie ekwipunek, znał się na wyprawianiu skór, miał strzały z pierzastymi lotkami o wymyślnym kształcie, łuk długi na metr osiemdzie­siąt i siekierę wykonaną z 99-procentowej miedzi! W swoim worku miał grzyby uży­wane jako antybiotyki.
Zaskoczyło to naukowców, którzy nie podejrzewali, że ludzie z tej epo­ki byli aż tak zaawansowani cywilizacyjnie. Ale Biblia tak właśnie opisuje ludzi sprzed potopu: Jabal mieszkał w namiotach i hodował bydło, Jubal grał na cytrze i flecie, a Tubal Kain „wykuwał wszelkie narzędzia z miedzi i żela­za”7.

Milczące świadectwo

W skałach na całej ziemi odkrywamy milczące świadectwo. Nowoczesna spekulacja pod zwodniczym parasolem nauki wypaczyła świadectwo tego cmentarzyska do fikcyjnego zapisu powolnego rozwoju ewolucyjnego przez miliony lat. Jednak milczące świadectwo w głębi ziemi mówi o śmierci i o znisz­czeniu, a nie o rozwoju; o wymieraniu, a nie o ewolucji! Prawidłowo interpretowane dowody ­świadczą o mocy Stwórcy, który panuje nad swoim stworzeniem i sądzi je. Kiedy Bóg zdecydował o zesłaniu straszliwego potopu, nie zapomniał o człowieku i przygotował ratunek dla tych, któ­rzy  uwierzyli Jego słowu. A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego 8 — przepowiadał Jezus, wskazując na siebie jako arkę, w której każdy, kto uwierzy, może się schronić przed ostatecznym kataklizmem, gdy „niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją”9.         
Oprac. Katarzyna Lewkowicz-Siejka

1 Rdz 1,6-7. 2 Rdz 6,14-16. 3 Rdz 7,19-20. 4 Rdz 2,5-6. 5 Ps 104,6-9. 6 Rdz 7,11. 7 Rdz 4,21-22. 8 Mt 24,37-39. 9 2 P 3,10.

[Opracowano na podstawie: Dr Farid Abou-
-Rahme, I rzekł Bóg... Nauka potwierdza autorytet Biblii, Piekary Śląskie 2003].
Znaki Czasu marzec 2014 r. 
Zachęcam do odwiedzenia bloga " tajemnicebiblii.blogspot.com"



PRAWO WOLNOŚCI (3) PRZYKAZANIA O MIŁOŚCI DO BLIŹNIEGO

Kolejne przykazania dotyczą relacji międzyludzkich
i uczą nas, jak mamy traktować drugiego człowieka. Jezus streścił te zasady w słowach:
„Będziesz miłował bliźniego swego
jak siebie samego”.
V. Czcij twego ojca i twoją matkę, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje 1

Według żydowskiej tradycji przykazanie piąte znajdowało się na pierwszej tablicy razem z tymi, które dotyczą stosunków między człowiekiem a Bogiem. Jednym z powodów jest to, że zawiera imię Boże, którego nie ma w kolejnych pięciu przykazaniach wymieniających ludzkie nikczemności.
W przykazaniu tym występuje czasownik hebrajski kabed tłumaczony jako „czcić”, który w języku hebrajskim znaczy także „chwalić” i „doceniać”2. Prawo to nakazuje więc szacunek do rodziców, który obejmuje troskę i dbałość o nich.
Nagrodą za dopełnienie tego nakazu jest obietnica nagrody, jedyna w całym dekalogu: „Czcij ojca twego i matkę — jest to pierwsze przykazanie z obietnicą — aby ci było dobrze i abyś długo żył na ziemi”3. Ze słów apostoła Pawła wynika, że zdrowe więzi z rodzicami stanowią podstawę poprawnych relacji międzyludzkich, które z kolei są sekretem powodzenia w życiu 4.
Dlaczego przykazanie piąte zwraca się do dzieci, a nie do rodziców? W stosunkach z Bogiem nie można oprzeć się na zasługach rodziców. Bóg nie ma wnuków, tylko dzieci. Każde pokolenie musi zadbać o swoje własne relacje z Nim. Dzieci nie mogą obwiniać rodziców o niewiarę, złe nawyki czy charakter. Niemniej rodzice zaniedbujący duchowość swoją i swoich dzieci poniosą za to odpowiedzialność.
Dzieci z kolei nie odpowiadają za winy rodziców, a tak było w niektórych starożytnych kulturach na Bliskim Wschodzie. Na przykład Kodeks Hammurabiego stanowił: „Jeśli ktoś uderzy córkę swego bliźniego, a ona przez to umrze, wówczas śmierć poniesie córka sprawcy”5, a także kiedy źle zbudowany dom się zawalił i zginął syn właściciela, to śmierć ponosił syn budowniczego 6. Biblia jest bardziej sprawiedliwa, gdyż tylko winowajca ponosił śmierć 7. Boże prawo zabraniało karać dzieci za grzechy rodziców: „Ojcowie nie ponoszą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”8.
Życie mamy dzięki rodzicom, jakimi by nie byli. Rodzice zastępują im Boga, zwłaszcza w pierwszych latach. Należy im się szacunek, nawet jeśli nie są dobrymi rodzicami. Dlatego przykazanie nie nakazuje kochać matki i ojca, lecz szanować. Lekceważąc czy odrzucając rodziców, dzieci lekceważą i odrzucają Boga, a złorzecząc im, złorzeczą Bogu. Sumeryjskie prawo zezwalało sprzedać do niewoli dziecko, które wyrzekło się rodziców 9, a Jezus przestrzegł: „Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”10.
Dziecko nie może podnieść ręki na ojca i matkę. Taki akt godziłby w stabilność rodziny, a od niej zależy przyszłość narodu i struktur społecznych. Starożytni to rozumieli, dlatego Kodeks Hammurabiego nakazywał: „Jeśli dziecko uderzy ojca, jego ręka zostanie odcięta”11, a w prawie mojżeszowym czytamy: „Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią”12. Biblijne prawo było surowsze od babilońskiego jedynie w kwestiach moralnych i religijnych, tak jak w tym przypadku. Stosunek dzieci do rodziców wiąże się z Bogiem i przyszłością społeczeństwa. Oba te aspekty widać w przykazaniu piątym.
Słowo Boże apeluje do dzieci: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu”13. Tego przykazania nie należy jednak rozumieć jako automatycznego wypełniania wszystkich poleceń rodziców. Chodzi o inteligentną postawę, która wyraża szacunek i miłość, a nie oznacza automatycznego ulegania autorytetowi rodziców, kiedy są w błędzie lub w sprzeczności ze Słowem Bożym. Jezus powiedział: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”14.
Szacunek do rodziców nie jest wrodzoną cechą, lecz owocem osobistej kultury i duchowości, dlatego apostoł Paweł apelował: „Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe”15. Zgodnie z przykazaniem Bożym, dzieci mają dbać o rodziców, a więc nawet gdyby nic innego nie było możliwe, modlić się o nich i przyczyniać im swoim postępowaniem powodów do chluby.
Biblijnym modelem córki jest Rut, synowa Naomi. Po śmierci męża i synów Naomi postanowiła wrócić z Moabu do swej ojczyzny. Rut, która była Moabitką, postanowiła pójść z nią, choć nic ją do tego nie obligowało,
a w Judei czekało ją życie w obcym otoczeniu. Jej późniejszy mąż  Boaz  zaświadczył o szlachetności i lojalności Rut: „Oznajmiono mi dokładnie to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”16.
Boaz  wiedział, że Rut pozostawiła swój ojczysty dom, aby okazać dbałość wobec Naomi, dlatego wspomagał obie kobiety, pozwalając Rut zbierać na jego polach zboże w czasie żniw na potrzeby swoje i teściowej 17. Naomi nazywała ją córką18. Stosunek Rut do Naomi wyrażają jej słowa w odpowiedzi na dobre rady teściowej: „Wszystko, co mi powiedziałaś, wykonam”19. Naomi straciła męża i synów, ale zachowała rodzinę i godność dzięki Rut, która jest biblijnym wzorem stosunku do rodziców, o jakim mowa w przykazaniu piątym.

VI. Nie będziesz
zabijał 20

W języku hebrajskim występuje siedem różnych czasowników oznaczających zabijanie 21. Hebrajski czasownik racach użyty w tym przykazaniu dotyczy morderstwa nieusprawiedliwionego i popełnionego z premedytacją 22, targnięcia się na swoje życie oraz współudziału w zbrodni 23.
Zabicie człowieka było dopuszczalne, ale tylko nieumyślne 24, w obronie własnej, podczas wojny oraz chroniąc mienie przed złodziejem 25. Można też było zabić zwierzę na pokarm lub ofiarę 26. Taki rytualny ubój (hebr. szechita) oszczędzał zwierzęciu cierpienia, gdyż szybko traciło przytomność. Nie można tego zawsze powiedzieć o uboju przemysłowym z użyciem prądu, którym zwierzęta czasem są tylko ogłuszone, a nie zabite, dlatego cierpią, kiedy są ćwiartowane.
Przykazanie szóste zabraniało mordować, a zatem wymierzać sprawiedliwość samemu 27. W starożytnym Izraelu była instytucja miast ucieczki, do których zabójca mógł się schronić przed mścicielem z rodziny zmarłego, ale pod warunkiem że zabił nieumyślnie 28. Człowiek, który zabił z premedytacją, ponosił śmierć: „Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego”29. Zbrodni nie można było okupić: „Nie możecie przyjmować żadnego okupu za życie zabójcy, który winien jest śmierci. Musi zostać zabity”30.
Przykazanie szóste nie ogranicza się do odebrania życia. Obejmuje każdy akt przyczyniający się do jego skrócenia, a więc także sposób, w jaki traktujemy nasze ciała. Palenie tytoniu, picie alkoholu, stosowanie używek i narkotyków są przekroczeniami tego przykazania, gdyż stanowi formę powolnego samobójstwa. Palenie i picie zabija także otoczenie, gdyż bierne palenie zatruwa niepalących, a picie alkoholu przyczynia się do wypadków i nieszczęść, które dotykają nie tylko pijaka.
Faryzeusze próbowali ograniczyć to przykazanie do samego aktu zbrodni, ale Jezus wyjaśnił, że obejmuje ono również inne zachowania, takie jak gniew bez powodu, nienawiść, deprawację niewinnych, wyzwiska, obelgi, oszczerstwa, plotki i przytyki. Słowa też mogą zabijać, gdyż „życie i śmierć są w mocy języka”31. Szkodliwe słowa pomniejszają wartość człowieka i zabijają cząstkę jego godności: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi”32.
Zła nie da się zwyciężyć złem, a przemocy przemocą, dlatego apostoł Paweł napisał: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym”33. Przebaczenie wobec tych, którzy nas skrzywdzili jest możliwe tylko wtedy, kiedy sami dostępujemy odpuszczenia grzechów u Boga. Dopiero wielkoduszny akt przebaczenia przerywa spiralę zazdrości i nienawiści.

VII. Nie będziesz
cudzołożył 34

Hebrajski czasownik na’ap — „cudzołożyć” może się odnosić do kobiety i mężczyzny. Cudzołóstwo ma poważne reperkusje. Powoduje cierpienie, gniew, konflikt i rozbija rodziny 35. Godząc w rodzinę, godzi w społeczeństwo 36. Dlatego starożytne prawodawstwo, takie jak Kodeks Hammurabiego czy prawo mojżeszowe, karało za nie śmiercią 37. Tak surowa kara chroniła integralność rodzin i społeczeństwa, które się na nich opiera.
Bóg podarował ludzkości instytucję małżeńską jeszcze w raju, dlatego cieszyła się świętym statusem. W starożytności postrzegano ją jako stan idealny, który chroni przed pokusami i przynosi dobre owoce. Związek małżeński ilustruje też doskonałą jedność, jaka istnieje w Bogu, który jest jeden w trzech osobach — Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Adam był otoczony zwierzętami oraz roślinnością, ale czuł się samotny. Bóg powiedział: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”38. W tym zdaniu występuje zagadkowy zwrot ezer kenegdo, często tłumaczony jako „pomoc”, ale chodzi o coś więcej. W innych miejscach Biblii słowo ezer oznacza nadzieję na Bożą pomoc i wybawienie 39, a zatem żona ma być dla męża pomocą, partnerem, źródłem nadziei i inspiracji.
Bóg stworzył Ewę z żebra Adama 40. Nie z jego głowy, aby nim rządziła, ani ze stopy, aby mu służyła, lecz z boku, co samo w sobie wskazuje, że miała być jego dopełnieniem i wsparciem. W związku mieli być równorzędni, mimo inności kobiety i mężczyzny. Stwórca dał małżonkom miłość fizyczną, aby zwiększyć ich intymność oraz dać im udział w dziele stworzenia: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”41.
Seks jest mocnym spoiwem. Podczas aktu seksualnego organizm uwalnia substancje chemiczne, które intensywnie wiążą z partnerem: „Hormon, zwany oksytocyną, działa bezpośrednio na mózg, zwiększając poczucie więzi i utożsamienia, a jego wydzielanie jest szczególnie intensywne podczas stosunku płciowego. Oznacza to, że Bóg zaplanował fizyczny aspekt aktu płciowego jako część najgłębszej więzi serc i umysłów w małżeństwie”42.
Czy seks odgrywa pozytywną rolę także poza małżeństwem? Statystycznie, im bardziej para jest aktywna seksualnie przed ślubem, tym większe prawdopodobieństwo, że jedno z nich lub oboje dopuszczą się zdrady po ślubie43. Plaga chorób przenoszonych drogą płciową jest przestrogą przed pozamałżeńskim seksem. Co roku ludzie umierają z powodu HIV, a miliony zarażają się chorobami wenerycznymi.
Małżeństwo to wybór na całe życie, który łączy męża i żonę w „jedno ciało”44. Dopiero śmierć lub cudzołóstwo rozwiązują ten ślub, choć to ostatnie nie zmusza do nowego związku. Jezus powiedział: „A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę — chyba że w wypadku nierządu — a bierze inną, popełnia cudzołóstwo”45. Z Jego słów wynika, że cudzołóstwo to jedyna okoliczność, jaka pozwala na ponowny związek po rozwodzie.
Słowo „cudzołożyć” (hebr. niuf) odnosi się w tym przykazaniu do różnych form nierządu, w tym do związku seksualnego między osobami, które nie są małżeństwem 46, do związku między osobami tej samej płci47 czy też do świadczenia usług seksualnych w celach zarobkowych  48.
Tak jak seks małżeński zacieśnia więzi między mężem i żoną, tak nierząd, pornografia, prostytucja czy zdrada również narzucają więzi, ale nieczyste, które mogą dać przyczółek demonom. Pewnego razu usługiwałem zdemonizowanej kobiecie w kościele w Pasadenie pod okiem  misjologa Charlesa Krafta. Demony, zanim ją opuściły, powiedziały, że weszły w nią za sprawą intymnego związku z mężczyzną z ruchu New Age. Podały jego imię, nazwę plaży i okoliczności, w jakich rozpoczął się ich romans 49. Apostoł Paweł przestrzega nas przed takimi nieczystymi więziami: „Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem — jak jest powiedziane — dwoje jednym ciałem”50.
Posłuszeństwo wobec przykazania siódmego chroni rodzinę przed rozbiciem, a człowieka przed chorobami i zdemonizowaniem. Obejmuje ono także nierząd w myślach 51. Ludzki mózg nie robi większej różnicy między przeżyciem faktycznym a wyobrażonym, dlatego to, co rozgrywa się w głowie, może szkodzić moralności i duchowości, tak jak rzeczywiste przeżycia. Oglądanie materiałów pornograficznych może stać się nałogiem, a ich obecność w domu wciągnąć dzieci w uprawianie seksu i masturbacji.
W naszych czasach niełatwo zachować abstynencję, gdyż jesteśmy zewsząd bombardowani erotycznymi przesłaniami. Czy jest sposób ochrony przed tymi pokusami? Hiob posiadł wypróbowany sekret w tej sprawie. Napisał: „Zawarłem umowę ze swoimi oczyma, że nie spojrzę pożądliwie na pannę”52. Więcej na ten temat mówią książki Niewidzialna wojna o Twoje życie oraz Bitwa każdego mężczyzny.          
Alfred J. Palla
www.sklep.znakiczasu.pl   e-mail kontakt@znakiczasu.pl  Zapraszam 
Zachęcam do odwiedzenia bloga" tajemnicebiblii.blogspot.com"

1 Wj 20,12. 2 A. Pronzato, Powrót do Dekalogu, t. 1, s. 276. 3 Ef 6,2-3. 4 Zob. L. Wade, Dekalog na dzisiaj, s. 60. 5 Kodeks Hammurabiego, 209-210. 6 Zob. tamże, 230.
7
 Zob. Wj 21,23. 8 Pwt 24,16. 9 Zob. J.H. Walton, V.H. Matthews, M.W. Chavalas, Komentarz historyczno-kulturowy do Biblii Hebrajskiej, s. 89. 10 Mt 15:4. 11 Kodeks Hammurabiego, 195. 12 Wj 21,15. 13 Kol 3,20. 14 Mt 10,37. 15 Ef 6,1 16 Rt 2,11-12. 17 Zob. Rt 2,14.18. 18 Zob. Rt 2,23. 19 Rt 3,5.
20
 Wj 20,13. 21 Zob. W.C. Kaiser, Exodus [w:] The Expositor’s Bible Commentary, red. F.E. Gaebelein, s. 424. 22 Zob. Ps 94,6; Prz 22,13; Iz 1,21; Jr 7,9; Oz 4,2; 6,9. 
Znaki Czasu marzec 2014 r.