czwartek, 6 marca 2014

NAUKA A BIBLIJNY POTOP

Księga Rodzaju opisuje przedpotopowy świat, w którym ludzie żyli kilkaset lat,
byli wśród nich olbrzymi, ziemia
była płodna,
nie znano chorób. Potop objął cały
glob, a potem
warunki życia
uległy zmianie
i ludzkie życie
zostało
skrócone.
Co na to
nauka? 
Rozważmy biblijny opis świata przed potopem, przebieg kataklizmu, budowę arki milczące świadectwo geologii.. Porównajmy to z naukowymi ustaleniami i wyciągnijmy wnioski.

Tajemnica sklepienia

W drugim dniu stwarzania Bóg „uczynił sklepienie i oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepie­niem”1. W oryginale słowo sklepienie (lub firmament) oznacza cienką, sprasowaną lub rozciągniętą warstwę. Sklepienie zawierające parę wodną, jako firmament kilka czy kilkanaś­cie kilometrów nad ziemią, dobrze pasuje do opisu ziemi przed potopem. Ta konfiguracja niesie bowiem pewne konsekwencje dla życia.
Po pierwsze, przenikanie światła przez takie sklepienie oznaczałoby głębszą penetrację światła o różowym ko­lorze. Badania dowiodły, że takie światło optymalnie po­budza wzrost komórek roślinnych, co wyjaśnia obecność w zapisie kopalnym gigantycznych widłaków, zwanych lepidodendronami, sięgających 30 metrów, podczas gdy obecne odmiany rosną na wysokość 40 centymetrów.
Po drugie, naukowcy oszacowali wpływ takiego sklepienia na ciśnienie atmosferyczne. Ocenili, że przed potopem ciśnienie atmosferyczne było prawie dwukrotnie większe niż dzisiaj, ponieważ wszystkie gazy były skompresowane pod sklepieniem. Także procentowa zawartość tlenu w atmosferze była wyższa — bańki powietrza zamknięte w burszty­nach w zapisie kopalnym sprzed potopu wykazują 30-procentową zawartość tlenu w porównaniu do obecnych 21 proc. Są to optymalne warunki do życia. Medyczne komory hiperbaryczne o wyższym ciśnieniu niż atmosfe­ryczne i z podwyższoną zawartością tlenu stały się obecnie użytecznym narzędziem medycznym. Umieszczeni w nich ludzie z otwartymi ranami zdrowieją z dnia na dzień zamiast w ciągu kilku tygodni. Takie leczenie przywraca utraconą pamięć, cofa zmiany starcze, pomaga ofiarom wylewów. Niezwykłość warunków przedpotopowych potwierdziły też doświadczenia z roślinami. Krzak pomidora rosnący przez dwa lata w takiej komorze osiągnął wysokość ponad pięciu metrów, miał 930 pomidorów i nadal rósł! Zapis kopalny mówi nam, że wśród roślin sprzed potopu gigantyzm był powszechny.
Po trzecie, efektem takiego firmamentu była filtracja przez wody sklepienia szkodliwego promieniowania, co zapewniało ograniczenie szkodliwych mutacji.

Arka — zdumiewająca
konstrukcja

Bóg powiedział Noemu, jak ma zbudować arkę2. Jej rozmiary zostały przeanalizowane przez ekspertów inżynierii wod­nej. Dr Henry Morris, który kierował wydziałami inżynierii wodnej w naj­lepszych amerykańskich uniwersytetach, po dokładnej analizie tych wy­miarów doszedł do wniosku, że arka praktycznie nie miała prawa przewró­cić się do góry dnem. Przeprowadzono analizę stabilności arki, badając jej przekrój, siły i mo­menty działające na nią, gdy była miotana przez szalejące burze. Okazało się, że siła wyporu zmierzająca do jej wyprostowania zawsze działała po­wyżej siły ciężkości, która mogłaby ją wywrócić. W rezultacie arka zawsze powracała do swojej normalnej pozycji pływania. Ponadto stosunek długości do szerokości 6:1 (300 łokci na 50 łokci) chro­nił ją przed poddawaniem się siłom fal o jednakowej wysokości na całej długości, gdyż pola tych fal zazwyczaj występują w różnorodnych i przełamanych wzorach, a nie w seriach długich jednorodnych sekwencji. Stosunek długości do szerokości 6:1 umożliwiał również oparcie się działaniom wirów, na które przypadkowo mogła się natknąć. Tak więc proporcje, jakie Bóg podał Noemu do budowy arki, są najlepszymi proporcjami dla stabil­ności, a także kołysania się wzdłużnego i bocznego.
Arka miała pojemność wystarczającą do pomieszczenia wszystkich „pa­sażerów”, których Bóg kazał Noemu do niej zabrać, zachowując jeszcze wolne miejsce. Przeliczając miarę łokci na metry, arka miałaby wymiary 133 na 22 na 13,5 metra (300 na 50 na 30 łokci). Jej pojemność wyniosłaby 39,5 tys. metrów sześciennych, co odpowiada 522 standardowym amerykańskim ciężarówkom do przewozu trzody, które przewożą około 200 owiec na dwóch pokładach. Inaczej mówiąc, arka wystarczyłaby do przewiezienia ponad 125 tys. zwierząt o rozmia­rach owcy.
Obecnie żyje około 18 tys. gatunków zwierząt lądowych. Jeśli uwzględnimy wszystkie gatunki wymarłe, a także wszystkie, które przeoczono w tym wyliczeniu, i weźmiemy po parze z każdego gatunku, a także po siedem niektórych (tzw. czystych), jak Bóg nakazał Noemu, całość nie przekroczy 50 tys. sztuk. Zostaje jeszcze mnóstwo miejsca na żywność i być może cały trzeci pokład dla Noego i jego rodziny.

Wody potopu i góry

Dwa najczęściej zadawane pytania brzmią: Skąd się wzięła woda? Gdzie się podziała woda przykrywająca góry?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta: była to woda znajdująca się w sklepieniu niebieskim od drugiego dnia stwo­rzenia. Bóg umieścił ją tam, by chronić swoje stworzenie i dać doskonałą atmosferę dla rozwoju i zdrowia ludzi. Kiedy jednak ludzkie nieposłuszeń­stwo w stosunku do Boga przekroczyło swoją granicę, to samo sklepienie stało się źródłem wody wystarczającej, by spowodować straszliwy potop.
Odpowiedź na drugie pytanie również moż­na znaleźć w Biblii, a dowody na to są wokół nas. Biblia mówi nam, że wo­dy przykryły wszystkie istniejące w tym czasie góry na wysokość 15 łokci, czyli około siedmiu metrów3. Należy pamiętać, że ziemia przed potopem była inna. Biblia mówi, że nigdy wcześniej nie było deszczu4. Przed potopem góry nie były zbyt wysokie, nie było wichrów czy śniegu. Na całym świecie był jednakowy, umiarkowany klimat, czego do­wodzi zapis kopalny. Gdy topografia terenu została wyrównana przez niszczące wo­dy potopu i świat został całkowicie zalany, wtedy zaczęły się wypiętrzać wielkie góry, czego opis znajdujemy nawet w psalmach5.
A co nauka na fakt, że obecne góry rozciągające się na całym świecie zostały ukształtowane podczas potopu lub po nim? Geologowie dochodzą do wniosku, że większość wielkich terenów gór­skich wypiętrzyła się, gdy człowiek był już na ziemi. To, że te obszary były pod wodą, wynika z tego, że w okolicy szczytów zostały uformowane rozległe warstwy morskie często zawierające świeże skamieliny morskiego pocho­dzenia. Chociaż mechanizm formowania się gór wciąż jest przedmiotem kontrowersji wśród geofizyków, ogromna energia towarzysząca erupcjom i erozjom spowodowanym przez wielki potop umożliwia stworzenie naj­bardziej logicznego modelu, w którym odnajdujemy prawdziwą odpo­wiedź. Wypiętrzeniu wielkich gór i odpowiadającemu mu obniżeniu dna oceanów towarzyszyły z pewnością inne aktywności tektoniczne jak uskoki, pofałdowania, spiętrzenia i różnego rodzaju ruchy ziemi. Obec­ny pas występowania trzęsień ziemi i utrzymującą się aktywność wokół kuli ziemskiej można wytłumaczyć jako efekt resztkowy wielkiego wypiętrzenia popotopowego. To samo dotyczy znacznej aktywności wulkanicznej ziemi6. Ruchy wyrównujące ciśnienie wewnątrz skorupy ziemskiej, szczególnie wypiętrzenia gór, z pewnością uwolniły dodatkowe wylewy magmy. Znajduje to odzwierciedlenie w ogromnej ilości świeżych płaszczy magmy na całym świecie, w dużej liczbie niedawno wygasłych wulkanów, nie wspominając o sporej liczbie wciąż czynnych.
Innym aspektem jest głębokość wody przykrywającej góry. Biblia mówi nam, że wody potopu podniosły się na wysokość 15 łokci (siedmiu metrów) po­nad ziemię. Zadziwiające jest to, że gdy obliczy się zanurzenie arki Noego po jej załadowaniu, to wynik wyniesie 15 łokci. Bóg dopilnował, by arka unosiła się bezpiecznie ponad najwyższymi górami bez zadraśnięcia dna.
Biblia mówi nam, że arka wylądowała w górach Ararat. Klimat wkrótce się zmienił i zaczął padać śnieg. Osta­tecznie góry zaczęły pokrywać się wieczną czapą lodu i arka prawdopodob­nie zachowała się w lodzie przez tysiące lat jako milczący pomnik Bożego sądu nad bezbożnym światem.

Coraz więcej
dowodów

Skamieliny. Powstają, kiedy żywe stworzenie zostaje unieruchomione i szybko pogrzebane opadającymi osadami bez możliwości naturalnego rozkładu, pożarcia padliny czy też zniszczenia. A zatem samo istnienie skamielin jest dowodem katastrofalnej śmierci spowodowanej przez wodę. Wynika z tego, że istnienie cmentarzysk ska­mielin na całym świecie jest dowodem katastrofy na skalę opisaną w Biblii.
I. Velikkovsky w swojej książce Earth In Upheaval (Przewrót na ziemi) pisze: „Kiedy ryba ginie, jej ciało wypływa na powierzchnię lub opada na dno i zostaje bardzo szybko, zazwyczaj w ciągu kilku godzin, pożarte przez inne ryby. Jednak skamieniałe ryby odnalezione w skałach osadowych często są zachowane z nienaruszonymi ośćmi. Znajdujemy całe ławice ryb na wielkich obszarach, obejmujące miliardy sztuk, w stanie agonii bez żad­nych śladów działania padlinożerców”. Inny naukowiec N. Heribert-Nilsson zauważa w Syntthetische Artbildung: „W ka­wałkach bursztynu, które mogą ważyć pięć kilogramów lub więcej, znajdu­ją się zachowane owady i fragmenty kwiatów, nawet najdelikatniejsze struk­tury (...) zdumiewające jest odkrycie, że pochodzą one ze wszystkich regio­nów ziemi”.
Przykłady takich odkryć znajdujemy na całym świecie, co udokumentowali J.C. Whitcomb i H.M. Morris w książce The Genesis Flood. Na przykład cmentarzyska skamielin w Nebrasce zawierają tysiące kości skamie­niałych ssaków w warstwie, która biegnie horyzontalnie w wapiennym wzgórzu, wyraźnie uformowanym przez wodę. Skamieliny nosorożców, wielbłądów, wielkich dzików i wielu innych egzotycznych zwierząt leżą pomieszane ze sobą. Ponad miliard skamieniałych śledzi długości od 15 do 20 centymetrów zajmuje obszar 10 kilometrów kwadratowych w Kalifornii. Doły smolne w La Brea koło Los Angeles zawierają dziesiątki tysięcy sztuk wszelkich gatunków zwierząt. Sycylijskie cmentarzyska hipopotamów, wielkie cmentarzyska ssaków w Rockies (Góry Skaliste), cmentarzyska dinozaurów w Black Hills, Rockies i na pustyni Gobi — to tylko kilka przykładów tego ogólnoświatowego cmentarza; dowód Bożego sądu nad ziemią dokonanego przez potop w czasach Noego.
Skały osadowe. Prawie wszystkie skały osadowe na ziemi — właśnie w nich znajdują się skamieliny — zostały utworzone przez ruch wody. Skały osadowe z definicji to takie, które zostały odłożone jako osady. Oczywiście te wiel­kie masy osadu musiały zostać najpierw wypłukane ze swojego pierwotne­go miejsca, przetransportowane, a następnie osadzone. Te procesy odbywają się podczas każdej powodzi i musiały również wystąpić na niespotykaną skalę podczas wielkiego potopu z Księgi Rodzaju.
Skamieliny wielowarstwowe. To skamieliny przecinające kilka warstw — zwierząt i roślin, szcze­gólnie pni drzew przenikających przez kilka warstw, często sześciometro­wych lub nawet grubszych. Według ewolucji na osadzanie się tych warstw potrzeba było milionów lat. A jednak przez trzy czy cztery warstwy przenikają skamieliny drzew stojących pionowo lub odwróconych korzeniami do góry! Bez wąt­pienia tego typu skamieliny musiały powstać przez błyskawiczne pogrzeba­nie. Inaczej nie mogłyby się zachować w całości, dopóki wokół nich nie odłożyłyby się warstwy osadów w ciągu domniemanych milionów lat. Jedy­nym sposobem wyjaśnienia takich skamielin przenikających przez kilka warstw jest działanie wielkiego potopu.
Błędy geologiczne. Przekrój geologiczny, opisywany przez geologów jako regularny układ warstw skalnych, gdzie najstarsze leżą na dole, a najmłodsze na górze, nie został nigdzie odkryty zgodnie z takimi założeniami. Wielkie obszary star­szych skał znajdują się na wierzchu młodszych skał pokrywających setki, tysiące kilometrów kwadratowych, tak ogromne i położone tak równo, że nie można tego wyjaśniać uskokami geologicznymi.
Odciski człowieka i dinozaura. W słynnej dolinie Paluxy River w Teksasie znaleziono odciski stóp człowieka i dinozaura. Najnowsze wykopaliska zostały udokumentowane w obecności środków masowego przekazu i niezależnych wykwalifikowanych obserwa­torów, by uniknąć powtarzających się zarzutów o sfabrykowanie do­wodów. Wykopano ponad 50 odcisków stóp człowieka i znacznie więcej stóp di­nozaura. Wyraźna jest równomierność kroków lewych i prawych. W tej samej warstwie znaleziono ludzki ząb, skamieniały ludzki palec i wiele skamielin stworzeń, które według ewolucji żyły oddzielone od siebie setkami milionów lat.
Rosyjscy naukowcy donieśli o odkryciu półtora tysiąca śladów dinozaurów w Turkmenii i pomiędzy nimi odcisków ludzkiej stopy. To kolejny dowód, że dinozaury i ludzie żyli razem, stworzeni szós­tego dnia, a ich odciski w różnych miejscach świata są dowodem desperackiej ucieczki przed gniewem Bożym podczas potopu.
Zmiany klimatyczne. Noe i jego rodzina wyszli z arki do nowego świata. Po raz pierwszy po deszczu pojawiła się tęcza, znak od Boga, że już nigdy więcej nie zatopi ca­łej ziemi wodami potopu. Usunięta została osłona przed szkodliwym pro­mieniowaniem, obniżyło się ciśnienie atmosferyczne, spadła zawartość tle­nu. Skończył się światowy klimat umiarkowany, którego istnienia dowodzą rozrzucone po całym świecie skamieliny roślin i zwierząt. Pojawiły się ekstremalne temperatury. Bez ostrzeżenia spadł śnieg i lód.
Fred Hoyle, wybitny meteorolog i astronom, uznał, że temperatury ekstremalne pojawiłyby się jako rezultat redukcji pary wodnej w atmosfe­rze. W swojej książce Frontiers of Astronomy (Granice astronomii) pisze: „Gdyby został zniszczony efekt cieplarniany naszej atmosfery, z pew­nością pojawiłoby się zlodowacenie. Stałoby się tak, gdyby została zredu­kowana zawartość tych gazów w atmosferze, które są odpowiedzialne za zatrzymanie promieniowania podczerwonego. Najbardziej istotnym w tej kwestii gazem jest para wodna. Powstaje zatem pytanie, jak ilość pary wod­nej w atmosferze może systematycznie maleć, szczególnie na wysokości ponad sześciu tysięcy metrów. W tym może tkwić odpowiedź pochodzenia epoki zlodowacenia”.
Jednym z fascynujących dowodów tego są dziesiątki tysięcy martwych i zamarzniętych mamutów na Syberii. Niektóre z nich zostały odkryte zamrożone i całkowicie nienaruszone, a w ich żołądkach odkryto resztki pożywienia, co wskazuje na nagłą śmierć przez zamarznięcie. Dwóch rosyj­skich naukowców, którzy odkryli pozostałości grupy mamutów na wyspie leżącej w pobliżu północno-wschodniej Syberii, twierdzi, że zginęły one cztery tysiące lat temu, a nie dziesięć tysięcy, jak pierwotnie zakładano. Dr Adrian Lister z London University przyznał niedawno, że wcześniejsze oceny były błędne. Pośpieszne przeredagowanie historii mamutów zostało określone jako jedna z najgorętszych historii w paleontologii.
Kolejnym fascynującym dowodem jest odkrycie w 1991 roku w Alpach zamar­zniętego człowieka. „Jego odkrycie obaliło niektóre ugruntowane poglądy na temat późnej epoki kamiennej” — pisał magazyn „Time”. Człowiek ten był ubrany, ostrzyżony i wytatuowany. Niósł zaawansowany technicznie ekwipunek, znał się na wyprawianiu skór, miał strzały z pierzastymi lotkami o wymyślnym kształcie, łuk długi na metr osiemdzie­siąt i siekierę wykonaną z 99-procentowej miedzi! W swoim worku miał grzyby uży­wane jako antybiotyki.
Zaskoczyło to naukowców, którzy nie podejrzewali, że ludzie z tej epo­ki byli aż tak zaawansowani cywilizacyjnie. Ale Biblia tak właśnie opisuje ludzi sprzed potopu: Jabal mieszkał w namiotach i hodował bydło, Jubal grał na cytrze i flecie, a Tubal Kain „wykuwał wszelkie narzędzia z miedzi i żela­za”7.

Milczące świadectwo

W skałach na całej ziemi odkrywamy milczące świadectwo. Nowoczesna spekulacja pod zwodniczym parasolem nauki wypaczyła świadectwo tego cmentarzyska do fikcyjnego zapisu powolnego rozwoju ewolucyjnego przez miliony lat. Jednak milczące świadectwo w głębi ziemi mówi o śmierci i o znisz­czeniu, a nie o rozwoju; o wymieraniu, a nie o ewolucji! Prawidłowo interpretowane dowody ­świadczą o mocy Stwórcy, który panuje nad swoim stworzeniem i sądzi je. Kiedy Bóg zdecydował o zesłaniu straszliwego potopu, nie zapomniał o człowieku i przygotował ratunek dla tych, któ­rzy  uwierzyli Jego słowu. A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego 8 — przepowiadał Jezus, wskazując na siebie jako arkę, w której każdy, kto uwierzy, może się schronić przed ostatecznym kataklizmem, gdy „niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją”9.         
Oprac. Katarzyna Lewkowicz-Siejka

1 Rdz 1,6-7. 2 Rdz 6,14-16. 3 Rdz 7,19-20. 4 Rdz 2,5-6. 5 Ps 104,6-9. 6 Rdz 7,11. 7 Rdz 4,21-22. 8 Mt 24,37-39. 9 2 P 3,10.

[Opracowano na podstawie: Dr Farid Abou-
-Rahme, I rzekł Bóg... Nauka potwierdza autorytet Biblii, Piekary Śląskie 2003].
Znaki Czasu marzec 2014 r. 
Zachęcam do odwiedzenia bloga " tajemnicebiblii.blogspot.com"



PRAWO WOLNOŚCI (3) PRZYKAZANIA O MIŁOŚCI DO BLIŹNIEGO

Kolejne przykazania dotyczą relacji międzyludzkich
i uczą nas, jak mamy traktować drugiego człowieka. Jezus streścił te zasady w słowach:
„Będziesz miłował bliźniego swego
jak siebie samego”.
V. Czcij twego ojca i twoją matkę, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje 1

Według żydowskiej tradycji przykazanie piąte znajdowało się na pierwszej tablicy razem z tymi, które dotyczą stosunków między człowiekiem a Bogiem. Jednym z powodów jest to, że zawiera imię Boże, którego nie ma w kolejnych pięciu przykazaniach wymieniających ludzkie nikczemności.
W przykazaniu tym występuje czasownik hebrajski kabed tłumaczony jako „czcić”, który w języku hebrajskim znaczy także „chwalić” i „doceniać”2. Prawo to nakazuje więc szacunek do rodziców, który obejmuje troskę i dbałość o nich.
Nagrodą za dopełnienie tego nakazu jest obietnica nagrody, jedyna w całym dekalogu: „Czcij ojca twego i matkę — jest to pierwsze przykazanie z obietnicą — aby ci było dobrze i abyś długo żył na ziemi”3. Ze słów apostoła Pawła wynika, że zdrowe więzi z rodzicami stanowią podstawę poprawnych relacji międzyludzkich, które z kolei są sekretem powodzenia w życiu 4.
Dlaczego przykazanie piąte zwraca się do dzieci, a nie do rodziców? W stosunkach z Bogiem nie można oprzeć się na zasługach rodziców. Bóg nie ma wnuków, tylko dzieci. Każde pokolenie musi zadbać o swoje własne relacje z Nim. Dzieci nie mogą obwiniać rodziców o niewiarę, złe nawyki czy charakter. Niemniej rodzice zaniedbujący duchowość swoją i swoich dzieci poniosą za to odpowiedzialność.
Dzieci z kolei nie odpowiadają za winy rodziców, a tak było w niektórych starożytnych kulturach na Bliskim Wschodzie. Na przykład Kodeks Hammurabiego stanowił: „Jeśli ktoś uderzy córkę swego bliźniego, a ona przez to umrze, wówczas śmierć poniesie córka sprawcy”5, a także kiedy źle zbudowany dom się zawalił i zginął syn właściciela, to śmierć ponosił syn budowniczego 6. Biblia jest bardziej sprawiedliwa, gdyż tylko winowajca ponosił śmierć 7. Boże prawo zabraniało karać dzieci za grzechy rodziców: „Ojcowie nie ponoszą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”8.
Życie mamy dzięki rodzicom, jakimi by nie byli. Rodzice zastępują im Boga, zwłaszcza w pierwszych latach. Należy im się szacunek, nawet jeśli nie są dobrymi rodzicami. Dlatego przykazanie nie nakazuje kochać matki i ojca, lecz szanować. Lekceważąc czy odrzucając rodziców, dzieci lekceważą i odrzucają Boga, a złorzecząc im, złorzeczą Bogu. Sumeryjskie prawo zezwalało sprzedać do niewoli dziecko, które wyrzekło się rodziców 9, a Jezus przestrzegł: „Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”10.
Dziecko nie może podnieść ręki na ojca i matkę. Taki akt godziłby w stabilność rodziny, a od niej zależy przyszłość narodu i struktur społecznych. Starożytni to rozumieli, dlatego Kodeks Hammurabiego nakazywał: „Jeśli dziecko uderzy ojca, jego ręka zostanie odcięta”11, a w prawie mojżeszowym czytamy: „Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią”12. Biblijne prawo było surowsze od babilońskiego jedynie w kwestiach moralnych i religijnych, tak jak w tym przypadku. Stosunek dzieci do rodziców wiąże się z Bogiem i przyszłością społeczeństwa. Oba te aspekty widać w przykazaniu piątym.
Słowo Boże apeluje do dzieci: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu”13. Tego przykazania nie należy jednak rozumieć jako automatycznego wypełniania wszystkich poleceń rodziców. Chodzi o inteligentną postawę, która wyraża szacunek i miłość, a nie oznacza automatycznego ulegania autorytetowi rodziców, kiedy są w błędzie lub w sprzeczności ze Słowem Bożym. Jezus powiedział: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”14.
Szacunek do rodziców nie jest wrodzoną cechą, lecz owocem osobistej kultury i duchowości, dlatego apostoł Paweł apelował: „Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe”15. Zgodnie z przykazaniem Bożym, dzieci mają dbać o rodziców, a więc nawet gdyby nic innego nie było możliwe, modlić się o nich i przyczyniać im swoim postępowaniem powodów do chluby.
Biblijnym modelem córki jest Rut, synowa Naomi. Po śmierci męża i synów Naomi postanowiła wrócić z Moabu do swej ojczyzny. Rut, która była Moabitką, postanowiła pójść z nią, choć nic ją do tego nie obligowało,
a w Judei czekało ją życie w obcym otoczeniu. Jej późniejszy mąż  Boaz  zaświadczył o szlachetności i lojalności Rut: „Oznajmiono mi dokładnie to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”16.
Boaz  wiedział, że Rut pozostawiła swój ojczysty dom, aby okazać dbałość wobec Naomi, dlatego wspomagał obie kobiety, pozwalając Rut zbierać na jego polach zboże w czasie żniw na potrzeby swoje i teściowej 17. Naomi nazywała ją córką18. Stosunek Rut do Naomi wyrażają jej słowa w odpowiedzi na dobre rady teściowej: „Wszystko, co mi powiedziałaś, wykonam”19. Naomi straciła męża i synów, ale zachowała rodzinę i godność dzięki Rut, która jest biblijnym wzorem stosunku do rodziców, o jakim mowa w przykazaniu piątym.

VI. Nie będziesz
zabijał 20

W języku hebrajskim występuje siedem różnych czasowników oznaczających zabijanie 21. Hebrajski czasownik racach użyty w tym przykazaniu dotyczy morderstwa nieusprawiedliwionego i popełnionego z premedytacją 22, targnięcia się na swoje życie oraz współudziału w zbrodni 23.
Zabicie człowieka było dopuszczalne, ale tylko nieumyślne 24, w obronie własnej, podczas wojny oraz chroniąc mienie przed złodziejem 25. Można też było zabić zwierzę na pokarm lub ofiarę 26. Taki rytualny ubój (hebr. szechita) oszczędzał zwierzęciu cierpienia, gdyż szybko traciło przytomność. Nie można tego zawsze powiedzieć o uboju przemysłowym z użyciem prądu, którym zwierzęta czasem są tylko ogłuszone, a nie zabite, dlatego cierpią, kiedy są ćwiartowane.
Przykazanie szóste zabraniało mordować, a zatem wymierzać sprawiedliwość samemu 27. W starożytnym Izraelu była instytucja miast ucieczki, do których zabójca mógł się schronić przed mścicielem z rodziny zmarłego, ale pod warunkiem że zabił nieumyślnie 28. Człowiek, który zabił z premedytacją, ponosił śmierć: „Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego”29. Zbrodni nie można było okupić: „Nie możecie przyjmować żadnego okupu za życie zabójcy, który winien jest śmierci. Musi zostać zabity”30.
Przykazanie szóste nie ogranicza się do odebrania życia. Obejmuje każdy akt przyczyniający się do jego skrócenia, a więc także sposób, w jaki traktujemy nasze ciała. Palenie tytoniu, picie alkoholu, stosowanie używek i narkotyków są przekroczeniami tego przykazania, gdyż stanowi formę powolnego samobójstwa. Palenie i picie zabija także otoczenie, gdyż bierne palenie zatruwa niepalących, a picie alkoholu przyczynia się do wypadków i nieszczęść, które dotykają nie tylko pijaka.
Faryzeusze próbowali ograniczyć to przykazanie do samego aktu zbrodni, ale Jezus wyjaśnił, że obejmuje ono również inne zachowania, takie jak gniew bez powodu, nienawiść, deprawację niewinnych, wyzwiska, obelgi, oszczerstwa, plotki i przytyki. Słowa też mogą zabijać, gdyż „życie i śmierć są w mocy języka”31. Szkodliwe słowa pomniejszają wartość człowieka i zabijają cząstkę jego godności: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi”32.
Zła nie da się zwyciężyć złem, a przemocy przemocą, dlatego apostoł Paweł napisał: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym”33. Przebaczenie wobec tych, którzy nas skrzywdzili jest możliwe tylko wtedy, kiedy sami dostępujemy odpuszczenia grzechów u Boga. Dopiero wielkoduszny akt przebaczenia przerywa spiralę zazdrości i nienawiści.

VII. Nie będziesz
cudzołożył 34

Hebrajski czasownik na’ap — „cudzołożyć” może się odnosić do kobiety i mężczyzny. Cudzołóstwo ma poważne reperkusje. Powoduje cierpienie, gniew, konflikt i rozbija rodziny 35. Godząc w rodzinę, godzi w społeczeństwo 36. Dlatego starożytne prawodawstwo, takie jak Kodeks Hammurabiego czy prawo mojżeszowe, karało za nie śmiercią 37. Tak surowa kara chroniła integralność rodzin i społeczeństwa, które się na nich opiera.
Bóg podarował ludzkości instytucję małżeńską jeszcze w raju, dlatego cieszyła się świętym statusem. W starożytności postrzegano ją jako stan idealny, który chroni przed pokusami i przynosi dobre owoce. Związek małżeński ilustruje też doskonałą jedność, jaka istnieje w Bogu, który jest jeden w trzech osobach — Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Adam był otoczony zwierzętami oraz roślinnością, ale czuł się samotny. Bóg powiedział: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”38. W tym zdaniu występuje zagadkowy zwrot ezer kenegdo, często tłumaczony jako „pomoc”, ale chodzi o coś więcej. W innych miejscach Biblii słowo ezer oznacza nadzieję na Bożą pomoc i wybawienie 39, a zatem żona ma być dla męża pomocą, partnerem, źródłem nadziei i inspiracji.
Bóg stworzył Ewę z żebra Adama 40. Nie z jego głowy, aby nim rządziła, ani ze stopy, aby mu służyła, lecz z boku, co samo w sobie wskazuje, że miała być jego dopełnieniem i wsparciem. W związku mieli być równorzędni, mimo inności kobiety i mężczyzny. Stwórca dał małżonkom miłość fizyczną, aby zwiększyć ich intymność oraz dać im udział w dziele stworzenia: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”41.
Seks jest mocnym spoiwem. Podczas aktu seksualnego organizm uwalnia substancje chemiczne, które intensywnie wiążą z partnerem: „Hormon, zwany oksytocyną, działa bezpośrednio na mózg, zwiększając poczucie więzi i utożsamienia, a jego wydzielanie jest szczególnie intensywne podczas stosunku płciowego. Oznacza to, że Bóg zaplanował fizyczny aspekt aktu płciowego jako część najgłębszej więzi serc i umysłów w małżeństwie”42.
Czy seks odgrywa pozytywną rolę także poza małżeństwem? Statystycznie, im bardziej para jest aktywna seksualnie przed ślubem, tym większe prawdopodobieństwo, że jedno z nich lub oboje dopuszczą się zdrady po ślubie43. Plaga chorób przenoszonych drogą płciową jest przestrogą przed pozamałżeńskim seksem. Co roku ludzie umierają z powodu HIV, a miliony zarażają się chorobami wenerycznymi.
Małżeństwo to wybór na całe życie, który łączy męża i żonę w „jedno ciało”44. Dopiero śmierć lub cudzołóstwo rozwiązują ten ślub, choć to ostatnie nie zmusza do nowego związku. Jezus powiedział: „A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę — chyba że w wypadku nierządu — a bierze inną, popełnia cudzołóstwo”45. Z Jego słów wynika, że cudzołóstwo to jedyna okoliczność, jaka pozwala na ponowny związek po rozwodzie.
Słowo „cudzołożyć” (hebr. niuf) odnosi się w tym przykazaniu do różnych form nierządu, w tym do związku seksualnego między osobami, które nie są małżeństwem 46, do związku między osobami tej samej płci47 czy też do świadczenia usług seksualnych w celach zarobkowych  48.
Tak jak seks małżeński zacieśnia więzi między mężem i żoną, tak nierząd, pornografia, prostytucja czy zdrada również narzucają więzi, ale nieczyste, które mogą dać przyczółek demonom. Pewnego razu usługiwałem zdemonizowanej kobiecie w kościele w Pasadenie pod okiem  misjologa Charlesa Krafta. Demony, zanim ją opuściły, powiedziały, że weszły w nią za sprawą intymnego związku z mężczyzną z ruchu New Age. Podały jego imię, nazwę plaży i okoliczności, w jakich rozpoczął się ich romans 49. Apostoł Paweł przestrzega nas przed takimi nieczystymi więziami: „Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem — jak jest powiedziane — dwoje jednym ciałem”50.
Posłuszeństwo wobec przykazania siódmego chroni rodzinę przed rozbiciem, a człowieka przed chorobami i zdemonizowaniem. Obejmuje ono także nierząd w myślach 51. Ludzki mózg nie robi większej różnicy między przeżyciem faktycznym a wyobrażonym, dlatego to, co rozgrywa się w głowie, może szkodzić moralności i duchowości, tak jak rzeczywiste przeżycia. Oglądanie materiałów pornograficznych może stać się nałogiem, a ich obecność w domu wciągnąć dzieci w uprawianie seksu i masturbacji.
W naszych czasach niełatwo zachować abstynencję, gdyż jesteśmy zewsząd bombardowani erotycznymi przesłaniami. Czy jest sposób ochrony przed tymi pokusami? Hiob posiadł wypróbowany sekret w tej sprawie. Napisał: „Zawarłem umowę ze swoimi oczyma, że nie spojrzę pożądliwie na pannę”52. Więcej na ten temat mówią książki Niewidzialna wojna o Twoje życie oraz Bitwa każdego mężczyzny.          
Alfred J. Palla
www.sklep.znakiczasu.pl   e-mail kontakt@znakiczasu.pl  Zapraszam 
Zachęcam do odwiedzenia bloga" tajemnicebiblii.blogspot.com"

1 Wj 20,12. 2 A. Pronzato, Powrót do Dekalogu, t. 1, s. 276. 3 Ef 6,2-3. 4 Zob. L. Wade, Dekalog na dzisiaj, s. 60. 5 Kodeks Hammurabiego, 209-210. 6 Zob. tamże, 230.
7
 Zob. Wj 21,23. 8 Pwt 24,16. 9 Zob. J.H. Walton, V.H. Matthews, M.W. Chavalas, Komentarz historyczno-kulturowy do Biblii Hebrajskiej, s. 89. 10 Mt 15:4. 11 Kodeks Hammurabiego, 195. 12 Wj 21,15. 13 Kol 3,20. 14 Mt 10,37. 15 Ef 6,1 16 Rt 2,11-12. 17 Zob. Rt 2,14.18. 18 Zob. Rt 2,23. 19 Rt 3,5.
20
 Wj 20,13. 21 Zob. W.C. Kaiser, Exodus [w:] The Expositor’s Bible Commentary, red. F.E. Gaebelein, s. 424. 22 Zob. Ps 94,6; Prz 22,13; Iz 1,21; Jr 7,9; Oz 4,2; 6,9. 
Znaki Czasu marzec 2014 r. 

czwartek, 20 lutego 2014

SKANDALICZNA PRZEMOC

Chrystus został ukrzyżowany, choć miał do dyspozycji legiony aniołów. Mówił, że jest Królem królestwa nie z tego świata, wskazując, że używanie siły jest Mu obce. Wieki później Jego rzekomi naśladowcy dokonywali w Jego imieniu zbrodni. Chrześcijaństwo w sposób skandaliczny zostało skażone przemocą.
Nieprzypadkowo aresztowanie Jezusa nastąpiło o północy. Ci, którzy Go pojmali spieszyli się. Chcieli
Go skazać, zanim miasto się zbudzi i ktokolwiek zdąży zaprotestować. Choć jak mówią źródła rabiniczne, „Sanhedrynowi nie wolno było sądzić w sprawach karnych nocą”1, to Jezusa osądzono podczas kilku nocnych godzin. Skazano, choć w przypadku zagrożonym śmiercią nie można było wydać wyroku w dniu rozprawy. Nie wolno też było skazać człowieka na podstawie jego własnego świadectwa, a w przypadku Jezusa tak właśnie się stało2. Najwyższa rada żydowska zawiesiła ustaloną procedurę w celu uniknięcia rozgłosu i publicznego procesu.
Po nocnym procesie wczesnym rankiem zaprowadzono Jezusa do rzymskiego namiestnika Poncjusza Piłata, by zaakceptował wyrok rady. Sprawozdanie z tego procesu znajduje się w 18. rozdziale Ewangelii Jana. Piłat podejrzewał, że coś jest nie tak i nie był chętny do zapoznania się ze sprawą. Od razu uświadomił oskarżycielom, że zajmie się tym przypadkiem w oparciu o własne rozeznanie. Zażądał uzasadnienia oskarżeń. „Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” — zapytał.
Żydowscy przywódcy nie potrafili dać prostej odpowiedzi. Woleli uciec się do ogólników, dlatego stwierdzili: „Gdyby ten nie był złoczyńcą, nie wydalibyśmy go tobie”.
Skoro faryzeusze obawiali się ujawnić powody uzasadniające przyspieszony proces, Piłat postanowił ustalić, skąd brały się ich obawy. Ignorując protesty Żydów, zwrócił się do Jezusa: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?”. Jezus nie odpowiedział prostym tak albo nie. Nie potwierdził, bo zostałby źle zrozumiany. Dominacja Rzymu nad podbitymi narodami była wówczas tak ogromna, że trudno byłoby sobie wyobrazić jakiekolwiek realne zagrożenie dla imperium ze strony Jezusa i Jego uczniów. Jezus z pewnością nie aspirował do roli króla w rzymskim rozumieniu tego słowa. Ale też nie zaprzeczył, że jest królem. Aby odpowiedzieć na to pytanie, musiał wniknąć nieco głębiej w jego sens. Jezusowi zależało też na tym, by Piłat wykazał więcej osobistego zainteresowania Jego sprawą. Dlatego odpowiedział pytaniem: „Czy sam od siebie to mówisz, czy inni powiedzieli ci o mnie?”.
Pytanie to zbiło Piłata z tropu. Oskarżony rozmawiał ze swoim sędzią jak z równym sobie, jakby zupełnie nie obchodziły Go oskarżenia wysuwane przeciwko Niemu. Dlaczego Jezus chciał wiedzieć, co on, rzymski prokurator, o Nim myślał? Piłat postanowi odzyskać kontrolę nad sytuacją. Zamiast wyrazić swój pogląd, postanowił odwołać się do oskarżeń wniesionych przez żydowskich przywódców religijnych. Pokrywając zmieszanie tonem wyższości, zapytał: „Czy ja jestem Żydem?”. Chciał w ten sposób wskazać, że Jezus oczekuje od niego czegoś, co pozostaje poza zakresem jego kompetencji, a więc musi pozostać bez odpowiedzi. „Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie; co uczyniłeś?” — zapytał Piłat.

Królestwo
nie z tego świata

Jezus zaczął mówić o duchowych i osobistych aspektach swojej misji. „Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd”. Istotną cechą Jego królowania był Jego stosunek do poddanych. Imperium Rzymskie stosowało rządy siły. Rzym dysponował najpotężniejszą siłą zbrojną w ówczesnym świecie. Natomiast Chrystus nie miał żołnierzy. Nie zasiadał na tronie. Nie żądał, by Mu służono. Jego twierdzenie o odmienności Jego królestwa nie odnosiło się do czasu czy miejsca panowania. Mówił raczej o naturze swojego królestwa — jego apolityczności, nieuciekaniu się do środków używanych przez królestwa świata, do przemocy. Jeśli Piłat wyobrażał sobie Jezusa jako ewentualnego przywódcę militarnego powstania Żydów przeciwko rzymskim okupantom, to bardzo się mylił.
Słowa Jezusa wywarły wrażenie na Piłacie, który już łagodniej zapytał: „A więc jesteś królem?”, na co Jezus odpowiedział mu: „Sam mówisz, że jestem królem. Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego”. To jest sedno Jego misji — mówić o prawdzie, a nie służyć czyimkolwiek politycznym interesom. Nie miał żadnej armii ani wywiadu. Nie stanowił ziemskich praw. Jedynym warunkiem przynależności do Jego królestwa była gotowość słuchania i dobrowolnego przyjęcia prawdy, którą głosił. Bez żadnej przemocy, żadnego przymusu.
Nikt w starożytnym świecie nie mówił tak jak Jezus. W znakomitym eseju o związku między wolnością i siłą Lord Acton napisał, że „starożytni rozumieli lepiej język siły niż język wolności. (...) ówczesną cechą państwa było jego scalenie z religią”3. Połączenie władzy religijnej z państwową, często w rękach tej samej osoby, było normą. W czasach Chrystusa cesarz Rzymu był politycznym przywódcą imperium i jednocześnie najwyższym kapłanem. Religię narzucano dla celów politycznych, a wolę władcy traktowano jako boskie zarządzenie. Z drugiej strony władza religijna wspierała machinę państwową w przypadku zagrożenia pozycji władzy politycznej.
Królestwo, o którym mówił Jezus, oznaczało przełamanie tej starożytnej tradycji. Kiedy Romus i Romulus zakładali nad Tybrem podwaliny pod przyszłe Imperium Rzymskie, prorok Izajasz zapowiadał pojawienie się w Izraelu Sługi Pana, Mesjasza, który „nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu. Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo”4. Pokojowe, perswazyjne środki miały lepiej służyć wypełnieniu Jego misji niż arbitralne użycie siły, na jakim królestwa świata opierają swoje panowanie. Prorok zapowiedział również męczeńską śmierć Mesjasza: „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust”5. Izajasz pisał także o ostatecznym zwycięstwie Chrystusa i Jego królestwa: „Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci”6.
Niestety nie rozumieli Go nawet Jego naśladowcy, którzy podobnie jak Jego przeciwnicy myśleli, że demonstracja siły byłaby najpewniejszym znakiem Jego majestatu. Trudno im było zaakceptować fakt, że ktoś, kto posiada tak wielką moc, nie posługuje się nią w celu realizowania swojej woli7. Jego przeciwnicy byli również zaskoczeni.
Rozmowa Jezusa z Piłatem utknęła w martwym punkcie. Zaniepokojony milczeniem Jezusa wobec ciężkich zarzutów wytaczanych przez żydowskich przywódców Piłat zapytał: „Czy nie słyszysz, jak wiele świadczą przeciwko tobie? Lecz On nie odpowiedział mu na żadne słowo, tak iż namiestnik bardzo się dziwił”8. Jezus nie miał nic więcej do powiedzenia. Jego milczenie wydawało się Piłatowi skandaliczne i niezrozumiałe.
Jezus poddał się Rzymianom, by ukazać zasady swojego królestwa. Kiedy został aresztowany, potwierdził, że ma moc wezwać dwanaście legionów aniołów, aby Go chronili — siłę znacząco przewyższającą liczbę rzymskich żołnierzy w Judei — ale nie wezwał9. Anioł pojawił się dopiero w dniu Jego zmartwychwstania. Wystarczył jeden, by rzymscy żołnierze strzegących grobu „stali się jak nieżywi” 10 z przerażenia. Jezus miał do dyspozycji niewyobrażalną moc, ale posłużenie się nią byłoby sprzeczne z Jego zasadami, z boskim sposobem panowania.

„Chrześcijańskie”
odstępstwo

Czy tym, którzy nie chcieli Go słuchać, Jezus groził? Zmuszał do słuchania? Czy kiedykolwiek zasugerował, że dopuszcza użycie machiny państwowej w celu narzucenia ludziom wiary? Jeśli będąc Królem duchowego królestwa, nie wezwał legionów anielskich do walki w swojej obronie, to czy Jego historyczni naśladowcy mieli prawo stosować przymus i tortury wobec tych, którzy nie poddali się „prawdziwej” wierze?
Co począć z Augustynem, wielkim biskupem Kościoła powszechnego, który jako pierwszy uzasadniał stosowanie przymusu wobec pogan, przez co uznano go potem za duchowego ojca inkwizycji?11.
W 1527 roku rada miejska Zurychu pod przewodnictwem reformatora religijnego Ulricha Zwingliego przegłosowała karę śmierci dla Feliksa Manza za propagowanie chrztu dorosłych przez zanurzenie12. Theodore Beza, przyjaciel innego reformatora — Jana Kalwina, uważał wolność sumienia za „najbardziej diabelski dogmat, bowiem oznacza on, że każdy ma prawo iść do piekła swoją drogą”13. Głosił, że „obowiązkiem państwa jest karać” heretyków i dysydentów, „jako że cały kościelny porządek opiera się na sile politycznej”14. Luter także daleko odszedł od pierwotnej tolerancji i poparcia dla wolności sumienia, kiedy ostrzegał elektora Saksonii: „Wielce tym obciążysz sumienie swoje, jeśli przyzwolisz na odprawianie katolickich nabożeństw, bowiem żaden świecki książę nie może dopuścić, by jego poddani zostali podzieleni przez głoszenie przeciwnych doktryn”15.
Chrześcijańskie społeczeństwa okresu średniowiecza, ukształtowane przez Kościół powszechny, wyobrażały sobie Jezusa jako ziemskiego władcę niewiele różniącego się od starożytnych tyranów. Wiara w to, że Królestwo Boże musi mieć polityczne podstawy w świecie, stała się tak powszechna, iż nie sposób było ją wykorzenić z umysłów ludzi żadnymi argumentami — nawet tym, że Chrystus wprost odrzucił taki pogląd.
Kat wieszający ludzi za ich przekonania był w porządku tak długo, jak dugo wierzył w Trójcę. Członkowie rady miejskiej Zurychu, którzy nadzorowali uśmiercenie Feliksa Manza przez utopienie, wierzyli nawet w usprawiedliwienie z łaski przez wiarę. Jednak żadne nawet najprawdziwsze poglądy religijne nie wystarczyły, by zapobiec prześladowaniom, torturom i okrucieństwu. Wolność sumienia znajdowała się na szarym końcu ówczesnych chrześcijańskich priorytetów.
Potworne zbrodnie popełniane w imieniu Chrystusa dowodzą, że samo powoływanie się na Niego nie gwarantuje zachowania prawdy. To zaparcie się prawdziwego Chrystusa. Prawdziwy Chrystus nie uciekał się do użycia politycznej siły ani nie zmuszał nikogo do zmiany przekonań.
Podczas rozprawy Jezus wykazał, że miłości nie można nakazać ani wymusić siłą czy władzą. Polityczne nakazy, prawodawstwo i aparat przymusu są przeciwne Jego miłości i mogą stanowić jedynie jej nędzne namiastki. Jego metodą jest przyciąganie i przekonywanie, a nie sprawowanie władzy. O miłości objawionej przez Chrystusa apostoł Paweł napisał: „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa (...) nie zazdrości”16, co oznacza, że nie dąży do uzależnienia kogoś ani nie ucieka się do przymusu. Miłość daje wolność, nawet jeśli ta wolność ma oznaczać utratę ukochanej osoby.
Piłat odczuł tę moc miłości Chrystusa, choć się jej nie poddał. Dlatego wydał dziwne i nietypowe oświadczenie o Jezusie. Po wszystkich wybiegach mających na celu ocalenie Jezusa uświadomił sobie, „że to nic nie pomaga, przeciwnie, że zgiełk się wzmaga, wziął wodę, umył ręce przed ludem i rzekł: Nie jestem winien krwi tego sprawiedliwego, wasza to rzecz”17. Wykazał jednocześnie dezaprobatę dla oskarżycieli i chęć uchylenia się od odpowiedzialności za wydany ostatecznie przez siebie wyrok skazujący.
Wkrótce po tym Jezus został przybity do krzyża i konał w męce. Wtedy Piłat, mimo sprzeciwu Żydów, „sporządził też napis i umieścił go nad krzyżem; a było napisane: Jezus Nazareński, król żydowski. (...) A było napisane po hebrajsku, po łacinie i po grecku”18. Ten napis miał wyrażać jak najszersze uznanie królewskiej godności Jezusa. Imperium opierające swoją władzę na użyciu siły spotkało Króla, który postępował zupełnie inaczej. Była to ostatnia przysługa, na jaką Piłat zdobył się wobec Jezusa. Nie spodobało się to Żydom. Chcieli usunięcia napisu. Ale tym razem Piłat postanowił, że nie ustąpi. Sfrustrowany swoją wcześniejszą słabością odpowiedział: „Com napisał, tom napisał”19.
Potomni zapamiętali rzymskiego namiestnika jako człowieka, któremu zabrakło odwagi, by postąpić zgodnie ze swym przekonaniem i nie zgodzić się na skazanie Jezusa. Niech sąd historii zadecyduje, jak odnieść się do wydarzeń kolejnych wieków, kiedy ludzie twierdzący, że szczerze wierzą w Jezusa, torturowali, palili na stosach i w inny sposób mordowali w Jego imieniu innowierców.              
Oprac. A.S.

1 L.H. Feldman, „Palestinian and Diaspora Judaism in the First Century”, Christianity and Rabbinic Judaism, red. H. Shanks, Waszyngton 1992, s. 8. 2 Zob. Mt 26,64-65. 3 L. Acton, Essays on Freedom and Power, Gloucester 1972, s. 68. 4 Iz 42,2-3. 5 Iz 53,7. 6 Iz 53,11. 7 Zob. Łk 9,54. 8 Mt 27,13-14. 9 Mt 26,53. 10 Mt 28,4. 11 Zob. P. Brown, Augustine of Hippo, Londyn 1967, s. 235. 12 Zob. W.R. Estep, The Anabaptist Story, Grand Rapids 1996, s. 46. 13 R. Bainton, The Reformation of the Sixteenth Century, s. 211. 14 L. Acton, dz. cyt., s. 138.
15
 Tamże, s. 123. 16 1 Kor 13,4. 17 Mt 27,24. 18 J 19,19-20. 19 J 19,21-22.

[Opracowano na podstawie książki Sigve Tonstada pt. Skandale w Biblii, Warszawa 2006. Śródtytuły 
pochodzą od redakcji].
Znaki Czasu luty 2014 r.www.sklep.znakiczasu.pl e-mail kontakt@znakiczsu.pl Zapraszam.  Zachęcam do odwiedzenia bloga www.tajemnicebiblii.blogspot.com.

JAK NIC STAŁO SIĘ CZYMŚ

Ze smutkiem stwierdzam, że wybierając w grudniu tytuł okładkowy i temat przewodni numeru styczniowego
 „Znaków Czasu” — Jak pić, to do dna — wstrzeliliśmy się w dziesiątkę. Normalnie by nas to cieszyło — że wybraliśmy z wyprzedzeniem temat, o którym zaraz potem mówiła cała Polska. Ale jak tu się cieszyć, skoro powodem tego zainteresowania była śmierć tylu niewinnych ofiar spowodowana piciem alkoholu. Życie tragicznie zaktualizowało na początku stycznia ten przekorny tytuł. Wielu z tych, którzy witali rok, pijąc do dna, znalazło się na dnie; a niektórzy, w pewnym sensie, pociągnęli nawet za sobą innych, odbierając im w pijanym widzie życie swoimi samochodami. Styczniowa okładka okazała się prorocza aż za bardzo.
A jaka będzie lutowa? Też prorocza? Bardzo bym chciał. Oznaczałoby to, że z czeluści zapomnienia wydobyto na światło dzienne coś niezwykle istotnego — sprawę prawdziwego Bożego dnia odpoczynku dla człowieka. Sprawę jedynego spośród dziesięciu Bożych przykazań, które rozpoczyna się od słowa „pamiętaj”. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że Bóg przewidział, iż zapomnimy.
No i zapomnieliśmy.
Zapomnieliśmy, że jedynym biblijnym cotygodniowym dniem świętym jest sobota, a nie niedziela. Zapomnieliśmy, że według słów Jezusa jest to dzień odpoczynku nie tylko dla Żydów — jak wielu dotąd myśli — ale „dla człowieka”, dla wszystkich ludzi. Bóg uczynił ją świętym dniem odpoczynku na zakończenie tygodnia stworzenia, gdy jeszcze nie było narodowości, ale już byli pierwsi ludzie. Nie pamiętamy o tym, prawda? Zapomnieliśmy, że sobota, szabat, szabas, sabat — jak zwał, tak zwał, na jedno wychodzi — jest pamiątka stworzenia. A dokładniej pamiątką tego, że stworzył nas Bóg, nas i wszystko wokół nas. Ale kto chce dziś o tym pamiętać? Dużo łatwiej jest przyjąć, że wszystko stało się samo. Uwierzyć — bo nie ma na to żadnego naukowego dowodu — że na początku było NIC i że to NIC w pewnym momencie wybuchło CZYMŚ (co nie wiadomo, skąd się wzięło) i dlatego NIC nikomu nie jesteśmy winni. A już na pewno nie jesteśmy winni posłuszeństwa przykazaniom jakiegoś Boga, którego nie ma. Oto wyznanie wiary wielu współczesnych ludzi uważających się za nowoczesnych. Zapomnieliśmy, że obchodzenie soboty to wyraz uznania dla Boga i oddawania Mu czci; że to znak przymierza z Nim i świętości. Zapomnieliśmy, że prędzej przeminie kropka z nad i, niż miałoby się zmienić prawo Boże. W końcu zapomnieliśmy, że mając wybór, czy w kwestiach moralnych słuchać Boga, czy ludzi — chrześcijanin zawsze winien wybrać posłuszeństwo Bogu.
Zapomnieliśmy, bo nie czytamy już Biblii. Bo nie myślimy samodzielnie. Bo pozwoliliśmy prowadzić się przewodnikom, którzy niekoniecznie prowadzą nas tam, gdzie powinni. W takim stanie pozwalamy sobie wmawiać niedorzeczności nawet, nie dostrzegając, jak bardzo są niedorzeczne.
Przykłady? Bardzo proszę. Trzy cytaty z trzech różnych książek. Łączy je to, że wszystkie zostały napisane przez uczonych katolickich duchownych oraz że są stare. Najstarsza została wydana w 1897, kolejna w 1906, a ostatnia w 1940. Ma to ten walor, że wtedy pisano nie owijając w bawełnę, bez obawy, że ktokolwiek ośmieli się kwestionować uczoność „uczonych”.
I oto pierwszy, ks. dr M. Godlewski, jezuita, w książce pt. Dobry katolik między protestantami wyśmiewał się z niekonsekwencji protestantów, wypominając im właśnie stosunek do soboty. Czytamy: „Protestanci, którzy odrzucają Tradycyę [katolicką — dop. A.S.] i trzymają się jedynie słowa pisanego, w wiecznej sprzeczności zostają z sobą samymi. (...) Dlaczego Niedziele święcą, a nie Soboty? To wszakże opiera się na Tradycyi; odrzucając zaś Tradycyę, logiczniej byłoby odrzucić wszystkie praktyki, które nie są oparte na Biblii”1. I tu akurat uczony ksiądz napisał najprawdziwszą prawdę — że sobota ma oparcie w Biblii, a niedziela tylko w tradycji. Ale jak do tego doszło?
Tu czas na cytat drugi, z Katolickiego katechizmu ludowego ks. prof. F. Spirago: „Dekalog żydowski obejmował następujące przykazania: 1) Przykazanie oddawania czci tylko prawdziwemu Bogu. 2) Zakaz czczenia obrazów i posągów. 3) Zakaz znieważania imienia Bożego. 4) Nakaz święcenia sabatu. 5) Nakaz czci rodziców. 6) Zakaz zabijania, 7) cudzołóstwa, 8) kradzieży, 9) fałszywego świadectwa. 10) Zakaz pożądania rzeczy cudzych (2 Moj. 20,1-17). — Nie naruszając istoty przykazań, poczynił w nich Kościół następujące zmiany formalne. Drugie przykazanie, dotyczące czci obrazów, złączył z pierwszym, natomiast dziesiąte przykazanie Boże rozdzielił na dwa osobne przykazania (…) Nakaz święcenia sabatu przemienił Kościół na nakaz święcenia niedzieli2.
Jak już się przełknęło i zaakceptowało dwie pierwsze nauki, to trzecia już nie powinna sprawić problemu. Biskup Tihamér Tóth w książce pt. Dekalog I — II. pisał, że to Pan Bóg „dał Przykazanie święcenia niedzieli, jako dnia wypoczynku”. I żeby nie być gołosłownym, postanowił je zacytować: „Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił (...)”. Po czym radośnie, z wykrzyknikiem, podsumował tę oczywistą oczywistość słowami: „Oto, Bracia, trzecie Przykazanie: Przykazanie święcenie niedzieli!”3.
Bez komentarza.           
Andrzej Siciński

1 Warszawa 1897, s. 75-75. 2 Mikołów — Warszawa 1906, t. II, s. 79, kursywa A.S. 3 Kraków 1940, s. 116.
Znaki Czasu luty 2014 r. www.sklep.znakiczasu.pl  e-mail kontakt@znakiczasu.pl  zapraszam .   Zachęcam do odwiedzenia bloga www.tajemnicebiblii.blogspot.com.


NIEDZIELA ZNOWU W SEJMIE

Zaledwie w maju zeszłego roku do laski marszałkowskiej wpłynął ponadpartyjny projekt ustawy o zakazie pracy w placówkach handlowych w niedziele, a już w styczniu bieżącego roku wpłynął kolejny — tym razem obywatelski. Projekt nowy, ale retoryka ta sama. Wątpliwości też te same.
Zeszłoroczna inicjatywa poselska przewidywała dodanie do Kodeksu pracy zaledwie kilka wyrazów.
Do obowiązującego zakazu pracy w placówkach handlowych w święta proponowano dodać zakaz pracy także w niedziele, a do przepisu o wyjątkach od zakazu pracy w niedziele — dodać kolejny wyjątek: pracę na stacjach benzynowych. W uzasadnieniu odwoływano się wtedy do szczególnego przeznaczenia niedzieli w europejskiej kulturze i chrześcijańskich tradycji naszego kontynentu. Podnoszono, że zmiana poprawi jakość funkcjonowania rodzin osób zatrudnionych w handlu, jak i pozostałych, zapędzonych w sza­leńczą chęć niedzielnego kupowania.
Choć projektodawcy nie przewidywali, by skutki gospodarcze i finansowe rozszerzenia zakazu handlu w niedzielę miały mieć większy wpływ na gospodarkę, to jednak ówczesny projekt spotkał się z krytyką ekonomistów. Straszono utratą pracy przez 30-40 tysięcy ludzi, wzrostem kosztów pustych w niedzielę centrów handlowych, które odbiją to sobie na klientach, oraz znacznym spadkiem sprzedaży detalicznej, co miałoby zmniejszyć wpływy z VAT-u.
Do krytyki gospodarczej doszła też krytyka światopoglądowa. Projektodawcy nie ukrywali, że ich projekt był odzewem na apel metropolity katowickiego bpa Wiktora Skworca do katolickich parlamentarzystek oraz nawiązaniem do znanego papieskiego listu Dies Domini z 1998 roku poświęconego świętowaniu niedzieli. Szydło wyszło z worka. Zeszłoroczny projekt był próbą przywrócenia rękami parlamentarzystów i przy pomocy świeckiego prawa religijnego znaczenia świętowania niedzieli. Chodziło o prawne narzucenie wszystkim, również niekatolikom, określonego sposobu spędzania czy niespędzania wolnego czasu w nadziei, że przynajmniej część Polaków niejako zmuszonych do odpoczynku od zakupów wróci do swoich kościołów na niedzielne msze. Projekt miał się nijak do konstytucyjnej zasady wzajemnej niezależności od siebie państwa oraz Kościołów i innych związków wyznaniowych. A gotowość katolickich posłów do politycznego urzeczywistniania „duchowych” życzeń swoich hierarchów okazała się porażająca, jak na standardy państwa świeckiego będącego dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
Tak było przed rokiem. Tym razem o „wolną” niedzielę postanowił zawalczyć Obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela”. Faktycznie komitet ten zawiązał się już w lutym zeszłego roku. Do Sylwestra zebrał pod swoim projektem ok. 114 000 podpisów i skierował go do sejmu. 17 stycznia Marszałek Ewa Kopacz skierowała projekt obywatelski do pierwszego czytania, które powinno nastąpić do 17 kwietnia.
Co do istoty projekt ten nie różni się od zeszłorocznego poselskiego — też zabrania pracy w placówkach handlowych „w niedziele i święta”. Uzasadnienie też jest niemal identyczne — mówi się o zmuszaniu kobiet do pracy w handlu w niedzielę, na czym mają cierpieć ich rodziny; o tradycji polskiej, wedle której niedziela jest dniem świętym i rodzinnym; o nowej jakości życia rodzin i zacieśnieniu więzów; o szaleńczej chęci kupowania bez szacunku dla pracujących w handlu w niedziele i dla najbliższych; o nowej szansie dla kultury, ożywieniu centrów miast, parków, deptaków i skwerów. Obywatelscy projektodawcy próbują też od razu rozprawić się z ewentualnymi zarzutami gospodarczymi, twierdząc, że projektowana zmiana nie zmniejszy wpływów z podatków i nie zwiększy bezrobocia, a wręcz je zmniejszy, przez pojawienie się dodatkowych miejsc pracy w jednostkach związanych z kulturą i wypoczynkiem.
Głosy krytyczne też są podobne, a i im bliżej będzie pierwszego czytania, będzie ich więcej. Znów pojawiają się poważne wątpliwości co do wpływu projektowanych zmian na gospodarkę oraz wątpliwości światopoglądowe. Może już nikt się nie chwali, że obywatelski projekt to prezent dla jakiegoś biskupa, ale na stronie internetowej Obywatelskiego Komitetu można znaleźć zdjęcia jego członków w towarzystwie katolickich hierarchów wraz z wyrazami ich poparcia i zapewnieniami pomocy w zbieraniu podpisów poprzez struktury kościelne. W akcję włączyło się aż czternaście diecezji. Stąd wątpliwości — czy rzeczywiście chodzi o dobro kobiet i rodzin, czy też o zapełnienie kościołów i przywrócenie z pomocą świeckiego prawa autorytetu niedzieli — pozostają ciągle aktualne.
Zaangażowanie kościelnych autorytetów w te projektowane zmiany prawa może sugerować, że święcenie niedzieli to przykazanie Boże szczególnie przez Boga wywyższone. Tymczasem z Pisma Świętego nic takiego nie wynika. Nie ma w Biblii ani jednego fragmentu nakazującego święcenie niedzieli. Czyżby oznaczało to, że Bóg nie chce, aby ludzie odpoczywali? Przeciwnie, chce. Nawet wyznaczył na to specjalny dzień, tyle że nie niedzielę. W chronologii biblijnego tygodnia niedziela jest dniem pierwszym — dniem pracy. Dniem odpoczynku zaś jest dzień siódmy — sobota.
Bardzo wyraźnie potwierdza to jedno z najstarszych katolickich tłumaczeń Biblii na język polski Biblia ks. Jakuba Wujka, która tak oddaje przykazanie dekalogu o Bożym dniu świętym: „Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale dnia siódmego sabat Pana, Boga twego, jest: nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydle twoje i gość, który jest między bramami twymi. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego błogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go”1.
W tym samym dekalogu znajdują się też przykazania, w których Bóg bierze w opiekę również rodzinę — o czci dla rodziców, zakazie cudzołóstwa, a nawet pożądania cudzych żon. Ten Bóg, który dba o instytucję rodziny, dba też, by te rodziny odpoczywały w dniu, który On sam przeznaczył dla nich na odpoczynek, w sobotę. Trudno uwierzyć, by był dziś zadowolony z inicjatyw, które z dobrem rodziny na ustach, chcą doprowadzić do prawnego wywyższenia dnia, którego Bóg ani nie pobłogosławił, ani nigdzie nie uczynił świętym.          
Olgierd Danielewicz

 Znaki Czasu luty 2014 r. www.sklep.znakiczasu.pl  e-mail kontakt@znakiczasu.pl Zapraszam do odwiedzenia.  Zachecam do odwiedzenia bloga www.tajemnicebiblii.blogspot.com.