piątek, 24 lipca 2026

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

Grzech w Kościele

Felieton do Szkoły Sobotniej na 25 lipca 2026

Co powinniśmy zrobić, gdy w kościele odkryjemy rażący grzech? Jak reagować w sytuacjach, w których istnieje różnica między tym, co się deklaruje, a tym, co okazuje się praktyką?

Przedmiotem naszych studiów w tym tygodniu były rozdziały 5-7 pierwszego listu do Koryntian. Nawet pobieżna lektura listów Pawła do Koryntian pokazuje, że wczesny kościół borykał się z wieloma problemami. Jednym z nich był rażący przypadek niemoralności seksualnej: mężczyzna współżyjący z żoną swojego ojca. Zdaniem Pawła ten związek był tak niemoralny seksualnie, że nawet poganie uważali go za niedopuszczalny. W starożytności kazirodztwo było zakazane, tak jak obecnie. Problemem nie była tylko sama relacja, ale także fakt, że to, co się działo, było najwyraźniej akceptowane przez kościół i jego członków. Kiedy Paweł usłyszał o tej sytuacji, nie szczędził słów, nakazując kościołowi nie tylko usunięcie mężczyzny ze wspólnoty, ale oddanie go Szatanowi, a następnie nawet zakazał spożywania z nim posiłków!

Autor lekcji opisuje to jako kazirodztwo i w świetle ówczesnych ram prawnych i moralnych określenie to jest właściwe. Warto jednak dodać drobne wyjaśnienie. Tekst niekoniecznie sugeruje, że mężczyzna sypiał ze swoją biologiczną matką. Określenie „żona jego ojca” bardziej naturalnie wskazuje, że chodziło tutaj o jego macochę, co jest zgodne z językiem użytym w Kpł 18:8 i 20:11. Niezależnie od tego, czy była to jego matka, czy macocha, związek ten uznawano za seksualnie niemoralny.

Bardziej interesujące wydaje się jednak to, w jaki sposób Kościół zmaga się często z dyskusją nad sprawami związanymi z seksualnością lub niemoralnością seksualną. Wyjaśnienie, które zostało umieszczone w naszym podręczniku, dlaczego ten akt był niepokojący skupia się niemal wyłącznie na identyfikacji samego aktu seksualnego, co wydaje się być redukcyjne. Dyskusję dotyczącą niemoralności seksualnej trzeba rozwinąć poza wskazanie jedynie zabronionego czynu. Niestety w kościele dyskusja na temat niemoralności seksualnej najczęściej redukowana jest do seksu pozamałżeńskiego. Formy wykorzystywania seksualnego, gwałt, napaść lub przymus są często marginalizowane a nawet niezauważane.

W naszej kulturze religijnej często obawiamy się rozmów na temat seksu i seksualności. Rzadko nauczamy na ten temat w zdrowy, holistyczny sposób. Zamiast tego, religijne przesłanie zazwyczaj sprowadza się do jednego nakazu: nie można współżyć seksualnie przed ślubem. Byłoby dobrze, gdyby nasz język dotyczący seksualności i niemoralności seksualnej wykraczał poza sam akt. Seks nie jest z natury dobry ani zły w oderwaniu od jego kontekstu. To właśnie kontekst i relacje, które wynikają z tego aktu decydują o tym, czy stanie się on życiodajny, czy destrukcyjny.

Język niemoralności seksualnej niezmiennie koncentruje się na seksie pozamałżeńskim za obopólną zgodą, ale już nie na gwałcie pozamałżeńskim, gwałcie w małżeństwie, napaści w małżeństwie, czy wykorzystywaniu małżeństwa do usprawiedliwiania uprawnień seksualnych albo prób kontrolowania ciała innej osoby, zwłaszcza ciała kobiety. Dyskusja często jest ograniczana do bardzo wąskiej



2


definicji. Niestety często nie przygotowujemy młodych ludzi do realiów, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Rzadko rozmawiamy na temat znaczenia zgody, mimo że jej brak ma brutalne i głęboko destrukcyjne konsekwencje. Często nieświadomie sugerujemy, że wartość człowieka jest związana z jego dziewictwem lub oddaniem się po raz pierwszy małżonkowi. Czy naprawdę wartość człowieka zależy od tego, czy uprawiał seks, czy nie?

Niestety często zapominamy, że tak jak nasze dusze pragną intymności, tak samo pragną jej nasze ciała. Pragnienie intymności nie jest czymś, czego należy się wstydzić. Funkcji naszego umysłu i ciała nie należy się wstydzić; należy je zrozumieć. Seks jest aspektem naszego człowieczeństwa, którym można zarządzać w sposób, który szanuje nasze człowieczeństwo. Intymność nigdy nie powinna stać się czymś, o co się targujemy, aby zdobyć miłość lub przynależność. W zależności od naszego podejścia, intymność seksualna może stać się wyrazem wzajemnej miłości i troski albo aktem zdrady innej osoby, a nawet zdrady samego siebie. Wstyd, który obecnie wiąże się z seksem, nie powstrzymuje ludzi przed seksem. Wręcz przeciwnie, zasiewa głęboko w sercach ludzi dezinformację na temat Bożego planu wobec relacji międzyludzkich.

Wracając do problemu opisanego przez Pawła dotyczącego sypiania mężczyzny z żoną ojca, najbardziej uderzającym faktem jest zdrada wspólnoty. Niezależnie od tego, czy ojciec żył, czy nie, relacja ta jest wyrażeniem głębokiego braku szacunku wobec więzi między ojcem a synem. Narusza ona relacje, które powinny być chronione. Biorąc pod uwagę szeroki kontekst troski Pawła o zdrowie i odnowę wspólnoty chrześcijańskiej w Koryncie, podejrzewam, że odnosił się on do czegoś więcej niż tylko do samego aktu seksualnego. Mówił o tym, jak nasze wybory oddziałują na zewnątrz, kształtując życie wszystkich osób z nami związanych. Grzech rzadko występuje w izolacji. Jego skutki rozprzestrzeniają się przez rodziny, przyjaźnie, kościoły i społeczności. Bliskość jest wpleciona w tkankę wspólnoty, a wspólnota leży u podstaw ewangelii. Wyzwanie jakie stawia Paweł pozostaje aktualne do dziś. Kondycja danej społeczności jest mierzona tym, jak chroni ona swoich najsłabszych członków i reaguje na nadużycia zaufania. Szkoda, że nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego temu człowiekowi pozwolono trwać w tak rażącej niemoralności seksualnej. Sugestia, że być może jego bogactwo, wpływy lub pozycja społeczna mogły przyczynić się do milczenia Kościoła, wydaje się trafna.

Niestety wciąż jesteśmy świadkami wykorzystywania seksualnego innych osób. Seksualni drapieżnicy unikają odpowiedzialności z powodu posiadanej władzy, czy to w kościołach, rządach, korporacjach, czy innych instytucjach. Kiedy wpływy stają się ważniejsze niż ochrona ludzi, sama społeczność zostaje zraniona. Niemoralność seksualna nigdy nie powinna być jedynie rozumiana jako zaangażowanie się w zabroniony czyn. Należy ją również oceniać przez pryzmat szkód jakie wyrządza, zaufania, które narusza, społeczności, które rozbija, i ludzi, którzy posiadają rany na długo po zakończeniu czynu.

Paweł wzywa Kościół do zastosowania dyscypliny wobec człowieka który dopuścił się niemoralnego czynu. Nakazywał Koryntianom, aby usunęli mężczyznę ze wspólnoty, uznając, że taki grzech szkodzi zarówno jednostce, jak i społeczności. Autor lekcji zauważył, że wyrażenie „oddajcie takiego Szatanowi” można rozumieć jako „niech poniesie konsekwencje swoich decyzji.” Jednak dyscyplina musi mieć charakter resocjalizacyjny, a nie jedynie karzący. Jej celem nie jest wykluczenie dla



3


samego wykluczenia, ale skrucha, uzdrowienie i ostateczne ponowne włączenie do społeczności Kościoła. Paweł miał nadzieję, że ta osoba zostanie przywrócona do społeczności Kościoła. Niektórzy badacze sugerują, że skruszony człowiek wspomniany w 2 Kor 2:5-10 może być tym samym człowiekiem, który został ukarany w 1 Kor 5. Warto zastanowić się również, jak przedstawiona historia mogłaby wyglądać, gdybyśmy spojrzeli na nią przez pryzmat władzy i bezbronności. Paweł mówi o niemoralnym związku seksualnym, ale tekst niewiele nam mówi o kobiecie, która była w niego zaangażowana. Nie znamy jej historii ani tego, czy dobrowolnie weszła w ten związek. Biorąc pod uwagę ograniczoną pozycję społeczną, prawną i ekonomiczną wielu kobiet w świecie antyku, te pytania nie są bezpodstawne.

Jaką odpowiedzialność ponosi Kościół, gdy ujawniona zostaje krzywda seksualna, nadużycie lub wykorzystywanie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi osoba wpływowa lub posiadająca autorytet? Najostrzejsze napomnienie Pawła skierowane jest nie tylko do mężczyzny, ale także do Kościoła, który tolerował to, co się działo. We współczesnym kontekście, czy nie należałoby zastosować zasady, że Kościół nigdy nie powinien milczeć, gdy zagrożone są osoby bezbronne. Kościół często chronił reputację, stanowiska lub instytucje, podczas gdy ci, którzy zostali skrzywdzeni, ponosili ciężar konsekwencji. Być może troska Pawła o zdrowie ciała wzywa nas do czegoś innego: wspólnoty, która ma odwagę mówić prawdę, chronić osoby bezbronne, pociągać ludzi do odpowiedzialności i dążyć do naprawy, obejmującej wszystkich dotkniętych krzywdą, a nie tylko tego, kto ją wyrządził. „Trochę zakwasu zakwasza cały zaczyn”. Tolerowana krzywda rozprzestrzenia się, podczas gdy osoby sprawujące władzę nie ponoszą odpowiedzialności.

Kolejna sprawa którą zajmował się Paweł w liście do Koryntian dotyczyła sporów miedzy wierzącymi. Zamiast pozywać się nawzajem przed sądy świeckie w sprawach wewnętrznych, Paweł wzywa Koryntian do rozwiązywania konfliktów wewnątrz wspólnoty chrześcijańskiej. Autor lekcji wyjaśnia, że Paweł mógł odnosić się do sporów cywilnych, a nie karnych i nie negował prawowitej roli władzy w sprawach dotyczących sprawiedliwości (Rz 13:1–5). Paweł prawdopodobnie nie chciał, aby chrześcijanie pozwalali, aby ich konflikty były przedmiotem publicznego widowiska i były rozstrzygane przez systemy prawne, które często faworyzowały bogatych i tych, którzy mieli polityczne powiązania. Zamiast tego Paweł wzywa kościół do ucieleśniania wartości Chrystusa poprzez mądre, uczciwe i sprawiedliwe rozwiązywanie sporów w sposób odzwierciedlający ich tożsamość jako Ciała Chrystusa. Język, który zwraca uwagę na ochronę tożsamości Kościoła może sprzyjać milczeniu. Tworzy to atmosferę, w której ludzie pozostają w domach, w których dochodzi do przemocy, ponieważ uważają, że nie powinni kierować spraw do sądu ani „prać brudów” na zewnątrz domu. Pozwala to osobom, które wyrządziły krzywdę, zachować władzę, ponieważ ich działania pozostają ukryte w Kościele. Mówiąc wprost, język wtorkowej lekcji może być niebezpieczny.

Dlaczego Paweł przechodzi bezpośrednio od przypadku niemoralności seksualnej w rozdziale 5 do pozwów sądowych w rozdziale 6. Czy był to po prostu kolejny temat na liście problemów do rozwiązania, czy też istnieje jakiś związek z historią opisaną w rozdziale 5? Autor lekcji stwierdził, że Paweł odnosił się tutaj do sporów cywilnych, a nie karnych, co jest istotne. Zdarzają się jednak sytuacje, w których członkowie Kościoła mogli przedstawiać swoje spory i skargi władzom cywilnym. Wiele osób zwraca się najpierw ze swoimi problemami do Kościoła, jednak często są one



4


bagatelizowane lub po cichu zamiatane pod dywan. W takich sytuacjach angażowanie władz cywilnych nie jest oznaką braku wiary, lecz koniecznym krokiem w kierunku ochrony osób bezbronnych i dążenia do sprawiedliwości. W Prawie Zborowym znajduje się bardzo ciekawa rada. Czytamy tam:

„Jeśli Kościół nie zareaguje na prośbę o pomoc w rozwiązywaniu sporu lub też uzna, że sprawa wykracza poza granice jego kompetencji, należy przyjąć, że dany wyznawca wyczerpał wszystkie środki pojednawcze oparte na Biblii. W takiej sytuacji cokolwiek wyznawca uczyni, jest już sprawą jego własnego sumienia.” (s.70).

Jest to bardzo mocny cytat, który niestety jest nieznany wielu osobom. W rzeczywistości ludzie pracujący w strukturach hierarchii kościelnej często zniechęcali osoby, które nie miały innego wyjścia, jak tylko skierować swoje skargi do sądu. Niestety, normą wydaje się być uciszanie skarg. Wielu członków nie zdaje sobie sprawy, że wniesienie sprawy do sądu cywilnego jest możliwe, ponieważ Podręcznik Prawa Zborowego stanowi: „wyznawca wyczerpał wszystkie środki pojednawcze oparte na Biblii. W takiej sytuacji cokolwiek wyznawca uczyni, jest już sprawą jego własnego sumienia.”

Jeśli odnowa jest prawdziwym celem w Kościele, milczenie nigdy nie będzie drogą do uzdrowienia. Odnowa wymaga prawdy, odpowiedzialności, ochrony dla skrzywdzonych oraz społeczności, które są gotowe stawić czoła trudnej rzeczywistości, zamiast ją ukrywać. Czasami najbardziej odpowiednią rzeczą, jaką może zrobić Kościół, jest współpraca z wymiarem sprawiedliwości, kontynuując jednocześnie duchowe dzieło opieki, pokuty i uzdrowienia. Te dwie powinności nie muszą się ze sobą kłócić; razem mogą stać się częścią Bożego dzieła odnowy tego, co zostało złamane.

Jako „antidotum na niemoralność seksualną” (taki jest tytuł oryginalny) autor lekcji przedstawia kilka fragmentów Biblii. Czy można jednak nazwać kilka cytatów Biblii antidotum na niemoralność seksualną. Czy „antidotum” jest właściwym słowem? Pismo Święte z pewnością oferuje mądrość i wskazówki, ale jego głównym celem jest zaproszenie nas do przemienionych relacji z Bogiem, z samym sobą i ze sobą nawzajem. Jeśli głębszym problemem jest nieuporządkowana miłość lub niespełnione tęsknoty, to odpowiedzią jest powolny proces uzdrawiania, odnowy i uczenia się, jak naprawdę wygląda zdrowa intymność. Ludzie potrzebują zrozumienia tego, co napędza ich seksualne pragnienia. Zamiast sprowadzać wszystko do moralności, może powinniśmy najpierw szukać zrozumienia.

Lekcja kończy się refleksją nad seksem, małżeństwem i stanem wolnym. Wiele osób, które głęboko wstydzą się seksualności, zaczyna postrzegać małżeństwo jako rozwiązanie. Nigdy nie nauczyli się rozumieć ani kierować swoimi pragnieniami. Po prostu zaakceptowali, że seks stanie się akceptowalny, gdy tylko zawrą związek małżeński. Gdy pojawiło się małżeństwo, nic wewnętrznie się nie zmieniło. Pragnienia pozostały. Brak samoświadomości pozostał. Jedyną różnicą jest to, że teraz w małżeństwie oczekuje się, że inna osoba, zazwyczaj żona, stanie się rozwiązaniem na pragnienia, które nigdy wcześniej nie były zrozumiane. Ta retoryka zamienia seks w obowiązek. Zamienia intymność w obowiązek. Przekształca coś, co miało być wzajemne i życiodajne, w transakcję. W takiej perspektywie seks staje formą relacyjnego i społecznego legalizmu. Obiecuje nagrodę za robienie tego, co



5


słuszne, za przestrzeganie określonych zasad dokładnie tak, jak są one zdefiniowane. Podobnie jak legalizm osłabia naszą zdolność do nawiązywania relacji z Bogiem poprzez intymność i autentyczną więź, tak relacyjny legalizm czyni to samo w naszych relacjach międzyludzkich. Zamiast kultywować wolność i wzajemną wrażliwość, rodzi strach i zobowiązanie.

Często zdajemy pytanie: „Jak powstrzymać niemoralność seksualną?” Może warto jednak zanim odpowiemy na to pytania zadać inne: „Co ją napędza?”. To przejście od osądu do ciekawości przypomina nam, jak często Jezus angażował ludzi. Nie ignorował grzechu, ale zaglądał pod spód zachowania, na rany, tęsknoty, izolację i złamanie, które je ukształtowały. Zrozumienie „dlaczego” stojące za naszymi wyborami nie usprawiedliwia krzywdy, ale może stworzyć warunki do prawdziwego uzdrowienia, a nie tylko do zmiany zachowania.

Na koniec autor zwrócił uwagę że Paweł łączy niemoralność seksualną z bałwochwalstwem, pijaństwem i obżarstwem, ponieważ zachowania te zazwyczaj wynikają z tego samego, podstawowego problemu: niewłaściwego kultu i nieuporządkowanych pragnień. W Koryncie bałwochwalcze uczty często wiązały się z nadmiernym jedzeniem, piciem i niemoralnością seksualną, co ilustruje, jak jedna forma samouwielbienia może prowadzić do kolejnej. Ellen White argumentuje, że prawdziwa przemiana polega na wyzbyciu się fałszywych bogów, aby Duch Chrystusa mógł nas napełnić, przekształcić nasze pragnienia i przywrócić nam pełnię zamierzoną przez Boga. Być może wspólnym mianownikiem nie jest sama seksualność, ale kwestia ostatecznej przynależności. Wszyscy szukamy tożsamości, bezpieczeństwa, komfortu i przynależności. Dla niektórych może to być seks; dla innych osiągnięcia, służba, produktywność lub potrzeba bycia niezastąpionym. Nawet we wspólnotach chrześcijańskich możemy stać się pracoholikami „dla Jezusa”, wierząc, że nieustanna służba dowodzi naszej wierności, jednocześnie zaniedbując relacje, zdrowie lub własne dusze. Być może jest to dla nas zaproszenie do zadania sobie głębszego pytania: Co chciałbym, aby dała mi dana osoba, relacja, służba lub osiągnięcie, a co ostatecznie może zapewnić tylko Bóg?


DO PRZEMYŚLENIA

1 Kor 5:1-5. Dlaczego Kościół przynajmniej milcząco akceptował nieodpowiednie relacje w swoim gronie? Dlaczego nikt wcześniej nie zareagował? Dlaczego Kościół „wzbił się w pychę” z tego powodu? Co Paweł mógł mieć na myśli, gdy polecił, aby wydać takiego człowieka Szatanowi? Jaką rolę powinna odgrywać w takich sytuacjach zewnętrzna opinia publiczna? Dlaczego kazirodztwo jest niemal powszechnie potępiane?

W tym przypadku musimy zmierzyć si z problemem tolerancji który łatwo możemy tutaj zauważyć. Co można tolerować, a czego nie wolno tolerować? Istnieje stare powiedzenie, że „tolerancja to coś, co propagują ci, którzy nie mają zasad moralnych!” Jakie jest twoje zdanie?

W jaki sposób zinterpretować komentarz Pawła, że nasze ciała są świątynią Ducha Świętego?

Obecnie niewiele mówi się na temat kościelnej dyscypliny. Bardzo rzadko o ile w ogóle ją stosujemy. Często mówi się o dyscyplinie, że jest formą osądzania i dlatego



6


jest potępiana. Jakie są niektóre „słuszne i niesłuszne” aspekty dyscypliny kościelnej?

W jaki sposób możemy okazać działanie odkupieńcze, gdy w kościele stajemy w obliczu grzechu? Pomyśl o spustoszeniu, jakie w relacjach międzyludzkich wyrządziły niekontrolowane pragnienia seksualne.

Dlaczego grzechy seksualne są tak konsekwentnie piętnowane w Biblii? Dlaczego grzechy seksualne są gorsze od innych grzechów? A może jednak nie?

Jedną z rzeczy, o które troszczy się Paweł jest ochrona reputacji kościelnej wspólnoty. Czy jest to konieczne? Jeśli tak, to jaki jest najlepszy sposób na ochronę reputacji kościoła?

Nasze mózgi są jak gąbki: wszystko, co dociera do nich poprzez zmysły, pozostaje w nich. Całe nasze przeszłe doświadczenia są w nich obecne i w pewnym stopniu, wpływają na wszystko, co czujemy, myślimy i robimy. Dlatego chrześcijanie muszą się liczyć z myślą, że są pod wpływem zła, które ich otacza. Z czasem wspólnota chrześcijańska może zacząć dryfować. W jaki sposób ma to wpływ na to, co jest akceptowalne we wspólnocie religijnej, a co nie. Jak zapobiegać tego rodzaju negatywnemu dryfowi?

Paweł proponuje antidotum na niemoralność. Chodzi o to, by być napełnionym Duchem. Kiedy człowiek zostaje obmyty i usprawiedliwiony, wchodząc tym samym do rodziny Bożej, Duch, jeśli mu na to pozwoli, wypędza niektóre stare nawyki i idee. Kluczem jest pozwalanie, aby ten proces trwał.

1 Kor 6:1-11. Jaką sprawę sądową mógł mieć na myśli Paweł? Czy mogła to być sprawa karna czy cywilna? Na czym polega różnica między tymi dwoma typami procesu sądowego? Jeśli Koryntianie posiadali dar rozeznania i osądu, dlaczego z niego nie skorzystali? Dlaczego ludzie, którzy praktykują zwyczaje wymienione w wersetach 9–10, mają być wykluczeni z kościoła?

1 Kor 6:12-20. Kiedy autor biblijny mówi o wolności, wydaje się, że chodzi o wolność w pewnych granicach. Dlaczego prawdziwa wolność wymaga ograniczeń? Jakie szkody pozostawiają po sobie grzechy seksualne?

1 Kor 7:1-9. W tym fragmencie Paweł wprowadza temat dotyczący życia w małżeństwie oraz w stanie wolnym. W jaki sposób Paweł rozwija swoje napomnienie, dotyczące „uciekania przed wszeteczeństwem” (6:18)? Dlaczego autorzy biblijni ograniczają ludzi do jednego partnera w kontekście seksualności?

1 Kor 7:17-20. Co Paweł mógł mieć na myśli, gdy napisał: „Niech każdy żyje tak jak mu wyznaczył Pan”?

W czasach, gdy wiele osób uważa że małżeństwo jest związkiem staroświeckim, w jaki sposób możemy pokazać światu, że małżeństwo jest naprawdę darem od Boga?








7








Przygotował Jan Pollok

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz