niedziela, 15 października 2017

NIEWOLNIK

Niewolnik

   Pewnego dnia Jezus powiedział do Żydów: "Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie, i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". I chociaż w tym samym czasie oczekiwali Mesjasza, który uwolni ich spod panowania Rzymu i doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że stracili swoją niepodległość i stali się poddanymi pogańskiego cesarza, to w rozmowie z Jezusem ich duma kazała im odpowiedzieć: "Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli". Powiedzieli to tak, jakby to nie oni przez siedemdziesiąt lat znajdowali się w niewoli w Babilonie, a obecnie byli niepodległym państwem. Ciekawe jest to, że z pełnym przekonaniem mówili rzeczy, które były niezgodne z prawdą. Obecność Rzymian była widocznym dla każdego dowodem utraty niepodległości przez Żydów, a mimo to chcieli przekonać Jezusa, że nigdy nie byli u nikogo w niewoli. I chociaż Jezus mówił im o innym rodzaju zniewolenia, to ich niezrozumienie słów Chrystusa w niczym nie ich usprawiedliwia. Prawdziwym powodem ich zaślepienia było odrzucenie Jezusa jako ich Zbawcy i Mesjasza. Z powodu swojej dumy i egoizmu nie chcieli zaakceptować Jezusa, który nie odpowiadał ich wyobrażeniom o Mesjaszu. Coraz bardziej oczywiste dowody wskazujące, że Jezus jest Synem Bożym, były przez nich odrzucane, co powodowało coraz większą ślepotę i uzależnienie od szatana. Nie pamiętali o słowach Izajasza, który powiedział: "Wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy" (Iz 59,2). 

   Kiedy człowiek za wszelką cenę, wbrew oczywistym faktom, nie chce przyznać się do błędów, kiedy z powodu dumy woli raczej brnąć coraz dalej w kłamstwa, niż ukorzyć się i przyznać do swoich błędów, znajduje się coraz dalej od Boga i coraz bliżej szatana. Zrywa w ten sposób to, co łączy go z Bogiem, uzależniając się coraz bardziej od zła. Szatan tak wpływa na charakter i myśli człowieka, że jest on przekonany o tym, że postępuje słusznie. Nawet świadomość tego, że nie wszystko to, co robi, jest dobre, nie jest w stanie zatrzymać tego procesu. Człowiek woli bowiem w takiej sytuacji wierzyć w to, że zło popełnione w słusznej sprawie jest akceptowane przez Boga. 

  Kiedy Jezus wskrzesił Łazarza, dał tym samym niepodważalny dowód swojej boskości. "Ten potężny cud stanowił koronny dowód, jakiego Bóg udzielił ludziom na to, że posłał swojego Syna na świat dla ich zbawienia. Była to demonstracja boskiej mocy wystarczającej, aby przekonać każdy umysł, który pozostawał pod kontrolą rozsądku i oświeconego sumienia. Wzbudzenie Łazarza z martwych doprowadziło wielu tych, którzy byli jego świadkami, do uwierzenia w Jezusa" (EW, PW, s.537). Niestety większość żydowskich przywódców nie była już pod kontrolą rozsądku i oświeconego sumienia. Ich myśli były już pod kontrolą szatana. Z tego powodu nie potrafili nawet dostrzec tego, jak bardzo nielogiczne są ich myśli i wypowiedzi, nie potrafili też zrozumieć tego, co mówił do nich Jezus. Ale nawet w takim stanie nie mogli pozbyć się wszystkich wątpliwości. "Pod wpływem Ducha Świętego kapłani i przywódcy nie byli w stanie pozbyć się przekonania, że walczą przeciwko Bogu" (EW, PW, s.539). 

   Historia ta pokazuje w jaki sposób, rozpoczynając od małych błędów wynikających z dumy i egoizmu, człowiek potrafi tak bardzo uzależnić się od szatana, że nie jest nawet w stanie dostrzec tego, że już dawno odszedł od Boga, i nadal uważa się nie tylko za głęboko wierzącego, ale także posłusznego Bogu. Czytając Biblię nie potrafi właściwie jej zrozumieć, a wszystkie ostrzeżenia traktuje wprawdzie jako słuszne, ale nie skierowane do niego. Uważa, że Bóg ostrzega wszystkich dookoła, ale nie jego samego, ponieważ on sam jest Bogu posłuszny i te ostrzeżenia go nie dotyczą.  

   Najbardziej tragiczny będzie los tych ludzi, którzy do końca nie będą chcieli zaakceptować prawdy. Będą wśród nich tacy, którzy doczekają przyjścia naszego Pana. Kiedy na ich oczach wypełnią się wszystkie proroctwa zapowiadające to wielkie wydarzenie, dopiero wtedy zdadzą sobie sprawę z tego, co naprawdę zrobili. "Duchowni i ludzie zdają sobie sprawę, że nie żyli we właściwym stosunku do Boga. Rozumieją, że sprzeciwiali się Twórcy doskonałego i sprawiedliwego prawa. Lekceważenie boskich przepisów spowodowało tysiące czynów zła, nienawiści i niesprawiedliwości, aż ziemia stała się ogromnym polem walki i zepsucia. To wszystko widzą ci, którzy odrzucili prawdę i pielęgnowali fałsz. Żaden język nie potrafi wyrazić pragnienia, jakie opanuje nieposłusznych i niewiernych, pragnienia tego, co na zawsze utracili — życia wiecznego. 
   Ludzie, których świat cenił za ich zdolności, widzą teraz siebie we właściwym świetle. Rozumieją, co stracili i rzucają się do nóg tym, których wyśmiewali z powodu ich wierności i przyznają, że Bóg ich umiłował. Ludzie zdają sobie sprawę z tego, że zostali oszukani. Oskarżają się teraz nawzajem o sprowadzenie do upadku, ale wszyscy najbardziej potępiają duszpasterzy. Niewierni duchowni mówili o rzeczach przyjemnych, przyczyniając się w ten sposób do tego, że ich słuchacze zlekceważyli przykazania Boże i prześladowali tych, którzy prawa przestrzegali. Teraz w rozpaczy przyznają się przed światem do swego zwodniczego dzieła. To wyznanie napełnia ludzi ogromnym gniewem: „Jesteśmy zgubieni, a wy jesteście powodem naszego nieszczęścia” — wołają, rzucając się na fałszywych duszpasterzy. Ci, którzy ich najbardziej podziwiali, teraz najgorszymi słowami ich przeklinają. Te same ręce, które kiedyś wieńczyły ich wawrzynami, podnoszą się teraz ku ich zgubie. Miecze, których niegdyś używano do zgładzenia ludu Bożego, teraz są skierowane przeciw najgorszym wrogom wiernych Bogu. Ziemia pogrążona jest w walce i krwi: „Wrzawa dochodzi aż do krańców ziemi, gdyż Pan ma spór z narodami, spiera się z wszelkim ciałem, bezbożnych podda pod miecz”. Jeremiasza 25,31. Przez sześć tysięcy lat trwa wielki bój. Syn Boży i Jego niebiańscy posłowie walczą z szatanem, aby ostrzec, oświecić i wyratować ludzi. Wszyscy podjęli już decyzję, niezbożni połączyli się z szatanem w walce przeciwko Bogu. Nadszedł czas, by Pan wywyższył swoje prawo, tak długo deptane przez grzeszników. Walka toczy się teraz nie tylko z szatanem, lecz także z ludźmi: „Gdyż ma spór z narodami (...) bezbożnych podda pod miecz”. {EW, WB, s.348} 

  Teraz jest jeszcze czas na to, aby pozwolić Bogu na usunięcie z nas tych wszystkich wad naszego charakteru, które wykorzystuje szatan aby powstrzymać nas od przyjęcia Prawdy. Teraz jest jeszcze czas na skruchę i żal za grzechy, teraz jest czas na otwarcie oczu i szczere przyznanie się przed Bogiem do tego kim jesteśmy. Teraz możemy jeszcze prosić Go o pomoc, a On nie odmówi jej nam. "Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz" (J 6,37). "Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych  ( Hebr 4,7) Każdy kto grzeszy  jest niewolnikiem grzechu Jan 8,34
Autor Lech Kujawa

niedziela, 2 lipca 2017

TROCHĘ WIADOMOŚCI Z FB CIEKAWE

Noti
PRZYPIĘTY POST
Pragnę poinformować że dzięki Panu Bogu i darczyńcom została zebrana potrzebna kwota do wydrukowania kolejnej edycji broszurek 500 lat po Lutrze. druk broszurek rozpoczęty, przewidywana dostawa do mnie 10 lipiec, po tym terminie można składać zamówienia,koszt wysłania jednej paczki zawierającej 280 szt broszurek to 20 zł. płatnych na moje konto. Zebraliśmy kwotę 6886,61 zł. przewidywany koszt druku ,pakowania i transportu to 6882,00 zł , pozostało 4,61 zł
Dla wpłacają...
Zobacz więcej

Aktualności

OSTATNIA AKTYWNOŚĆ


Zbigniew Gieroń udostępnił link.
Niedługo tegoroczny Camp z Zatoniu, ale kto by chciał "przenieść się w czasie" do słynnego Campu 1992, gdzie mówcą był pastor Morris Venden, to... proszę bardzo: seria jego kazań z tego zjazdu:

Lubię to!Zobacz więcej reakcji
Komentarze
Komentarze


Piotr Woronin udostępnił post użytkownika Piotr Adamczak.
Piotr Adamczak
Na temat napisu i ciekawego ładunku na Titanicu, minęło ponad sto lat od tego wydarzenia.Nie mówię że katastrofy bo wszystko wskazuje że to w myśl
przysłowia……Pan Bóg nie ruchliwy ale Sprawiedliwy…..nie przeszkodził w budowie ale i nie Pozwolił aby się z tym obnoszono ani chwili dłużej niż tyle aby ludziom udowodnić że ……Bóg nie pozwoli z siebie szydzić (Ga 6, 7–8)
…posąg baphometa, symbol współczesnego satanizmu, był przewożony na nieszczęsnym Titanicu w 1912 r. z Londynu do świątyni satanistów w Chicago. Nowoorleański dziennik Morning Star donosił, że budowniczy Titanica był bezbożnikiem i na spodniej części statku wypisał hasło OLONOGON, które było widoczne, gdy okręt przechylił się i szedł na dno wraz ze swoim konstruktorem i budowniczym (OLONOGON to akrostych NOGONOLO: No God No Lord: nie istnieje żaden Bóg, ni żaden Pan)…..
….nie istnieje żaden Bóg, ni żaden Pan)…..
Bluźnierstwa przebiły się przez farbę
Nie znajdziemy w dziejach świata katastrofy, której przyczyny, przebieg i skutki zostałyby poddane dogłębniejszej analizie. Sprawę zatonięcia Titanica przenicowano na wylot, przy użyciu wszelkich dostępnych środków zbadała ją rzesza ekspertów, orzekały sądy, wylano morze atramentu, zapisano kilometry taśmy filmowej. Wydaje się, że wszystko już zostało na ten temat powiedziane. A może jednak nie…
W maju 1914 roku na łamach amerykańskiego miesięcznika „Franciscan Herald”, wydawanego w położonej nieopodal Chicago miejscowości Teutopolis w stanie Illinois, ukazał się ciekawy artykuł – na tyle krótki, iż warto go zacytować w całości.
Bóg nie pozwoli z siebie szydzić (Ga 6, 7–8)
Rocznica okropnej katastrofy Titanica skłania do przypomnienia dziwnej historii, zasługującej na coś więcej niż jedynie przelotna uwaga. Kiedy budowano tego parowego potwora w dokach Belfastu, panowało powszechne mniemanie, iż całkowicie bezpiecznie przetrwa on największy nawet sztorm. Pośród setek zatrudnionych przy budowie statku znalazło się wielu ludzi pozbawionych wszelkiej religijności. Niektórzy z nich zabawiali się wypisywaniem okropnych bluźnierstw na jego burtach. Posuwali się wręcz do rzucania wyzwań Bogu, aby posłał statek na dno, jeśli tylko potrafi. Pisali: „Sam Chrystus nie zdoła go zatopić”. Podczas malowania statku bluźniercze napisy pokryto warstwą farby, ale przebiły one przez nią, znów stając się widocznymi i czytelnymi.
Pewien katolicki oficer z załogi Titanica ujrzawszy je, napisał w liście do rodziców: „Jestem przekonany, że ten statek nigdy nie dopłynie do Ameryki z powodu szokujących bluźnierstw wypisanych na jego kadłubie”. Rodzice owi, mieszkający w Dublinie, wciąż przechowują ten list jako pamiątkę po synu. Dziś wiemy, jak ziściła się przepowiednia tego oficera. Szydercy sądzili, że ich bluźnierstwa będą przemierzać ocean rok po roku, jako jawna obraza Wszechmogącego. I co? Kiedy oczekiwali wiadomości z drugiej strony Atlantyku o bezpiecznym dotarciu Titanica do miejsca przeznaczenia, doszła ich druzgocąca wieść, iż oceaniczny kolos zatonął. Do posłania na dno dumnego statku z bluźnierczymi hasłami wystarczyło zderzenie ze zwykłą górą lodową.
Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on Bogiem (Oz 8, 6)
Do dziś nie wiadomo, kto rozpowszechnił opinię o niezatapialności Titanica. I trudno się temu dziwić – któż po tak spektakularnej katastrofie przyzna się, iż podobne sformułowanie mogło zagościć na jego ustach bądź spłynąć z jego pióra?
Stocznia Harland & Wolff, w której statek został zbudowany, uporczywie zaprzeczała, jakoby kiedykolwiek użyła w jego opisie terminu niezatapialny, zrzucając całą winę na nadinterpretację ze strony prasy. Faktycznie, zarówno w popularnych dziennikach („Irish News” i „Belfast Morning News”), jak i w poważnym magazynie branżowym „Shipbuilder”, pojawiły się sformułowania, z których niezbicie wynikało, że dzięki zastosowanym w konstrukcji kadłuba wodoszczelnym grodziom statek, podobnie jak jego bliźniak Olympic, staje się praktycznie niezatapialny. Czyż jednak można się dziwić nadinterpretacjom medialnym, skoro sam armator – oceaniczna kompania żeglugowa White Star Line – informował w reklamowej broszurze, iż jego dwie najnowsze, wspaniałe jednostki zostały zaprojektowane jako niezatapialne. Być może opinia ta zrodziła się pod wpływem producenta grodzi wodoszczelnych – firmy Stone & Lloyd, która ogłosiła, iż grodzie owe czynią statek praktycznie niezatapialnym.
Kto by się jednak przejmował przysłówkami? Praktycznie, niepraktycznie, niezatapialny to niezatapialny! Opinia błyskawicznie stała się legendą, legenda stała się mitem…
Kiedy do nowojorskiego oddziału White Star Line dotarła wieść, iż należący doń transatlantyk znalazł się w poważnych opałach, jego wiceprezes Philip A. S. Franklin orzekł: Pokładamy absolutne zaufanie w Titanicu. Jesteśmy przekonani, że ten statek jest niezatapialny. W chwili gdy wypowiadał te słowa, „niezatapialny” spoczywał już na dnie oceanu.
Nie tylko jednak armator żywił niezłomną pewność co do absolutnego bezpieczeństwa korzystających z jego usług podróżnych. Oni sami byli o tym nie mniej przekonani. Jedna z pasażerek, Margaret Devaney wyznała: Wybrałam Titanica, bo słyszałam o nim, że jest niezatapialny. Inny pasażer, Thomson Beattie tak pisał w liście do domu: Zmieniliśmy statek i przypłyniemy innym – nowym i niezatapialnym.
Komuż bardziej ufa człowiek wchodzący na pokład każdej jednostki – czy to naziemnej, nawodnej czy latającej – jak nie jej kapitanowi? A dowodzący Titanikiem najwyższej klasy specjalista w swej dziedzinie, kapitan Edward J. Smith nie pozostawiał w tej materii miejsca na najmniejsze wątpliwości: Nie potrafię sobie wyobrazić warunków, które mogłyby spowodować zatonięcie tego statku ani żadnego rzeczywiście poważnego wypadku, jaki mógłby mu się przytrafić. Współczesne budownictwo okrętowe ma już tego rodzaju problemy daleko za sobą.
Jak Bóg będziecie (Rdz 3, 5)
Trudno dzisiaj uwierzyć, by ktoś naprawdę mógł sądzić, iż siedemdziesiąt tysięcy ton stali może być niezatapialne, jednakże był to rok 1912 – próg Nowego Wspaniałego Świata – kulminacyjny moment trwających od stulecia gwałtownych przemian cywilizacyjnych, owocujących radykalną metamorfozą mentalności społeczeństw Zachodu. Świat osiągnął wówczas nienotowany nigdy wcześniej stopień zamożności, bezpieczeństwa i stabilizacji, nie wspominając nawet o wygodzie życia codziennego. Od kilkudziesięciu wszak lat człowiek Zachodu korzysta z urządzeń, o jakich wcześniejszym pokoleniom nawet się nie śniło. Ma w domu kanalizację i bieżącą wodę, wnętrza oświetla mu elektryczna żarówka, rozmawia przez telefon, słucha muzyki z płyt, chodzi do kina, fotografuje niedużym przenośnym aparatem, buduje drapacze chmur…
I podróżuje – nieporównanie częściej i dalej niż jego przodkowie. A nade wszystko – bezpieczniej (w ciągu czterdziestu lat poprzedzających rejs Titanica na transoceanicznych liniowcach pasażerskich przemierzających szlaki północnego Atlantyku zginęły zaledwie cztery osoby).
Pierwsza dekada XX stulecia przyniosła gwałtowne przyspieszenie tego i tak dotychczas bezprecedensowego skoku technologicznego. W roku 1912 średnia prędkość pociągu ekspresowego zbliżała się do stu dziesięciu kilometrów na godzinę, podróż przez Atlantyk statkiem napędzanym turbiną parową trwała najwyżej tydzień, samochód dawno już przestał być luksusowym gadżetem stając się powszechnym narzędziem pracy (gdy wodowano Titanica, ich liczba w samych Stanach Zjednoczonych sięgała pół miliona). W roku 1903 człowiek po raz pierwszy oderwał się od ziemi na pokładzie maszyny cięższej od powietrza, by sześć lat później przelecieć nad kanałem La Manche…
Ówczesny człowiek Zachodu pokłada niezachwianą wiarę w nauce i postępie, sądząc, że rozwiązanie wszystkich problemów dręczących ludzkość od samego jej zarania to tylko kwestia czasu. Przecież z globusa zniknęły już białe plamy, coraz precyzyjniejsza staje się też mapa ludzkiego organizmu. Nauka zaczyna penetrować świat wirusów, hormonów, a nawet genów. Poznano już promieniowanie X i teorię względności Einsteina. A gazety co chwilę donoszą o kolejnym niebywałym odkryciu czy wynalazku…
Lud nierozumny dąży ku swej zgubie (Oz 4, 14)
Człowiek Zachodu pierwszej dekady XX wieku – niezłomnie przekonany, iż przekroczył już wszelkie możliwe granice – religię traktuje jak zabobon, który powinno się jak najszybciej wrzucić w otchłań zapomnienia. W zasadzie logiczne – skoro sam potrafi stwarzać rzeczy dotychczas niepojęte, po co mu Stwórca? Skoro sam potrafi kierować własnym losem, po co mu Opatrzność? Skoro sam potrafi stworzyć sobie raj, po co mu Zbawiciel? Po co mu Bóg? Zresztą, filozof już trzy dekady wcześniej ogłosił Jego śmierć…
Dlaczego zatem – skoro Boga nie ma – człowiek rzuca Mu wyzwanie?
Z niezwykle prostej przyczyny: ponieważ istotą ateizmu wcale nie jest niewiara w Boga, lecz walka z Nim. Stąd nie powinno specjalnie dziwić wypisywanie przez robotniczą gawiedź w dokach Belfastu bluźnierczych haseł na burtach statku, o którego tytanicznej potędze była dogłębnie przekonana, informacje wszak czerpała z pierwszej ręki – od gazeciarskiej gawiedzi sprzedającej najnowsze wieści na rogach ulic. A trudno o grupę społeczną, która miałaby się za nowocześniejszą, lepiej poinformowaną i bardziej światową od wielkomiejskiej gawiedzi. Ma wszak smartfony, fejsbuki, twittery…
Postawę tę musiał z pewnością podzielać chłopiec okrętowy z Titanica zapytany 10 kwietnia 1912 roku w porcie Southampton przez Albertową Caldwell, czy statek jest rzeczywiście niezatapialny, gdyż z niezmąconą pewnością odparł: Tak jest, prosze pani nawet sam Bóg nie potrafi go zatopić. Rzeczywistość okazała się  inna 

czwartek, 29 czerwca 2017

RELIGIE- EWOLUCJA CZY STWORZENIE

Religie - Ewolucja czy Stworzenie
TEORIA EWOLUCJI A JUDAIZM
Judaizm tak jak i inne religie ma dzis rozne teorie na temat powstania swiata i ludzi
"Bog stworzyl swiat i zycie na ziemi w szesc dni. Ponadto z Tory wynika, ze swiat istnieje 5767 ( 2017 to 5778 ) lat
"To jest stanowisko, ktore - podtrzymywane jeszcze czasami przez zwolennikow doslownego traktowania tekstu Tory ale tez mamy i inne poglady i opinie na ten temat i to juz w czasach, gdy nauka w sensie wspolczesnym nie istniala ...

ISLAM .....
Koran sura 41 Wyjasnione .... 8. Nie bedzieciez wierzyc w Tego, ktory stworzyl niebo i ziemie w dwoch dniach, bedzieciez przypisywac rownego Stworzycielowi swiata? 9. Na powierzchni ziemi On powznosil pagorki i poblogoslawil dzielo swoje; w czterech dniach stworzyl to wszystko, co sluzy za pokarm istotom zyjacym..... tlumaczenie Koranu wedlug Jana Murzy Tarak Buczackiego
Islam stworzenie swiata ... Po stworzeniu niebios, ziemi, aniolow, dzinnow, drzew, ptakow i innych zwierzat, Allah stworzyl Adama z ziemi..... Muzulmanscy teolodzy twierdzili, ze pierwsze 2 dni to te w ktorych mialy byc stworzone niebo i ziemia a w 4 dniach, mialy byc stworzone wszystkie inne rzeczy a wiec i tu mamy 6 dni stworzenia ... Dzis Islam raczej odrzuca ewolucje jak nieprawdziwe nauki zachodu ....
Stworzenie swiata i pierwsi ludzie w Islamie
W Turcji nie bedzie sie uczyc teorii ewolucji.
Chrzescijanstwo ....
Koscioly sa dzis bardzo podzielone w temacie stworzenie czy ewolucja nawet w tym samym kosciele mamy skrajnie rozne opinie na ten temat dobry przyklad to KRK
Jan Pawel II a ewolucja czlowieka ze zwierzecia
W Kosciele Rzymskokatolickim odradza sie biblijny kreacjonizm.
Papiez Franciszek ....Teorie ewolucji i Wielkiego Wybuchu sa zgodnie z prawda, a Bog nie jest czarodziejem z magiczna rozdzka - powiedzial papiez Franciszek podczas przemowienia w Papieskiej Akademii Nauk.
Protestanci tez sa podzieleni w temacie ewolucja czy stworzenie ale np K ADS broni biblijnego kreacjonizmu .
Kreacjonisci tez maja mozgi i uzywaja ich do badan naukowych - oczywiscie mozesz sie dziwic ze w XXI w sa jeszcze ludzie ktorzy wierza Biblii ( w doslownosc opisu stworzenia i potopu), ale czy znasz ich poglady naukowe .... Przyjacielu moge Cie odeslac do filmu Czarna skrzynka Darwina ... Warto ostatnie stwierdzenia papieza Franciszka, ze teoria ewolucji nie przeczyla stworzeniu, skonfrontowac z interesujacym wykladem dr Dwighta Nelsona
Spokojnej Soboty pozdrawiam ! Tomasz G
ps :
K ADS Stworzenie

__._,_.___

Posted by: "TomekG" <Tomasz.Grzesikowski@interia.pl>











.
 

__,_._,___

poniedziałek, 12 czerwca 2017

ŚWIĘTO BOŻEGO CIAŁA A BIBLIA

Swieto Bozego Ciala, a Biblia oraz wiedza Polakow ...
Boze cialo
Przez okres prawie trzynastu wiekow chrzescijanstwa nie bylo w Kosciele zachodnim ani tabernakulum, ani monstrancji, ani procesji eucharystycznej, nie bylo zadnej innej formy czci oddawanej hostii, nie bylo swieta Bozego Ciala. Skad wiec to swieto – nie majace wyraznego biblijnego uzasadnienia – sie wzielo?

Oto co pisza na ten temat sami katolicy (”Tygodnik Powszechny” nr 26):

 “Powstanie uroczystosci Bozego Ciala nalezy laczyc z rodzacym sie w wieku Xl nowym nurtem poboznosci eucharystycznej, akcentujacej obecnosc Chrystusa w Najswietszym Sakramencie. Bezposrednim powodem wprowadzenia nowego swieta staly sie objawienia blogoslawionej Julianny (1193-1258), augustianki z klasztoru Mont – Cornillion, w poblizu Li駥. Tresc objawien przedlozono miejscowym teologom (wsrod nich znajdowal sie archidiakon Jakub, pozniejszy papiez Urban IV) i otrzymawszy ich orzeczenie, w 1246 roku wprowadzono swieto Bozego Ciala w diecezji Li駥, w czwartek oktawy Trojcy sw. Papiez Urban IV rozciagnie swieto na caly Kosciol bulla z 11 VII 1264 roku, ale jego smierc w dwa miesiace pozniej nie pozwolila na ogloszenie dokumentu. Swieto nie bylo wiec obchodzone w Rzymie, a przyjelo sie tylko w niektorych zakonach oraz diecezjach, zwlaszcza niemieckich. Dopiero po opublikowaniu bulli przez papieza Jana XXll w 1317 roku swieto to rozpowszechnilo sie na calym swiecie (…) W krajach niemieckich procesje Bozego Ciala na poczatku XV wieku polaczono z procesja blagalna o pogode i urodzaje. (…) Pod wplywem reformacji procesja nabiera innego charakteru – staje sie manifestacja wiary w rzeczywista obecnosc Chrystusa w Najswietszym Sakramencie.
 

 


__._,_.___

Posted by: "TomekG" <Tomasz.Grzesikowski@interia.pl>











.
 

__,_._,___