piątek, 13 sierpnia 2021

Dlaczego Jezus Chrystus zmarł na krzyżu

 

W książce „Pragnienie Wieków” Ellen White w taki sposób opisała ostatnie godziny Jezusa Chrystusa przed śmiercią na krzyżu.

Zamierzeniem Chrystusa jest, aby Jego kościół na ziemi przedstawiał niebiański porządek, niebiański plan panowania, niebiańską Bożą harmonię. Dzięki niemu Słońce Sprawiedliwości będzie świeciło pełnym blaskiem. Chrystus udzielił swojemu kościołowi wystarczających udogodnień, aby odbierać od swej odkupionej, nabytej własności wielką chwałę. Obdarzył swój lud możliwościami i błogosławieństwami uzdalniającymi ich do objawiania Jego zupełnej skuteczności. Kościół wyposażony w sprawiedliwość Chrystusa jest Jego depozytariuszem i to w nim mają się objawić w sposób pełny i ostateczny bogactwa Jego miłosierdzia, Jego łaska i miłość. Chrystus patrzy na swój lud w jego czystości i doskonałości jako na nagrodę za swoje poniżenie oraz jako na dopełnienie Jego chwały – Chrystusa, wielkiego Centrum, z którego promieniuje wszelka chwała.

Zbawiciel zakończył swoje pouczenia słowami pełnymi mocy i nadziei. Potem wylał ciężar swojego serca w modlitwie za uczniów. Wznosząc oczy ku niebu, powiedział: „Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa”.

Chrystus zakończył dzieło, które dano Mu do wykonania. Uwielbił Boga na ziemi. Objawił imię Ojca. Zgromadził tych, którzy mieli kontynuować Jego dzieło wśród ludzi. Powiedział: „W nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno”. „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, (…) Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś”.

W ten sposób, w słowach Tego, który ma boski autorytet, Chrystus oddaje swój wybrany kościół w ramiona Ojca. Jako namaszczony najwyższy kapłan wstawia się za swoim ludem. Jako wierny pasterz gromadzi swoje stado pod silną i pewną ochroną, w cieniu Wszechmogącego. Czeka Go ostatnia bitwa z szatanem, a On wychodzi jej naprzeciw.

W towarzystwie uczniów Zbawiciel powoli szedł drogą do ogrodu Getsemane. Księżyc Paschy, wielki i pełny, świecił z bezchmurnego nieba. Miasto, pełne namiotów pielgrzymów, pogrążyło się w ciszy.

Jezus prowadził z uczniami ożywioną rozmowę i pouczał ich; kiedy jednak zbliżył się do Getsemane, stał się dziwnie milczący. Często odwiedzał to miejsce, aby rozmyślać i modlić się; nigdy jednak z sercem tak przepełnionym smutkiem, jak tej nocy swojej ostatniej męki. Od początku swojego życia na ziemi chodził w świetle obecności Boga. Kiedy spierali się z Nim ludzie, pobudzani duchem samego szatana, mógł powiedzieć: „Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” (J 8,29). Teraz jednak zdawał się być odcięty od światła podtrzymującej obecności Boga. Teraz był zaliczony do przestępców. Musiał ponieść winę upadłej ludzkości. Na Tego, który nie znał grzechu, musiały zostać złożone grzechy nas wszystkich. Grzech wydaje Mu się czymś tak potwornym, tak wielki jest ciężar winy, który musi ponieść, że obawia się, iż na zawsze odetnie Go od miłości Ojca. Czując jak straszny jest gniew Boga przeciw grzechowi, woła: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci”.

Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego (2 Tesaloniczan 1:9)

Odszedł od nich na kilka kroków – nie na tyle jednak, by nie mogli Go widzieć i słyszeć – i upadł twarzą ku ziemi. Czuł, że z powodu grzechu oddzielany jest od Ojca. Przepaść była tak szeroka, tak czarna, tak głęboka, że Jego duch wzdragał się przed nią. Nie mógł posłużyć się swoją boską mocą, aby tego uniknąć. Jako człowiek musiał ponieść konsekwencje grzechu człowieka. Jako człowiek musiał znieść Boży gniew przeciw przestępstwu.

Kiedy Chrystus czuł, że jedność z Ojcem się urywa, obawiał się, że w swojej ludzkiej naturze nie będzie w stanie wytrwać w nadchodzącym starciu z siłami ciemności. Na pustyni pokuszenia w grę wchodziło przeznaczenie rodzaju ludzkiego. Wówczas Chrystus był zwycięzcą. Teraz kusiciel przybył na ostatnie straszliwe starcie. Przygotowywał się do tego przez trzy lata służby Chrystusa. Postawił na szali wszystko. Gdyby tutaj przegrał, jego nadzieja na panowanie byłaby stracona; królowanie nad światem ostatecznie przypadłoby Chrystusowi; on sam zostałby obalony i wygnany. Gdyby jednak można było zwyciężyć Chrystusa, ziemia stałaby się królestwem szatana, a rodzaj ludzki na zawsze pozostałby w jego władaniu. Na myśl o zbliżającym się starciu serce Chrystusa napełniło się przerażeniem z powodu oddzielenia się od Boga. Szatan powiedział Mu, że jeśli stanie się poręczeniem za grzeszny świat, będzie to oddzielenie na wieki. Zostanie zaliczony do królestwa szatana i już nigdy nie będzie jedno z Bogiem.

Spójrz na Niego, jak rozważa cenę, którą ma zapłacić za człowieka. W swojej męce przywiera do zimnej ziemi, jakby pragnął uchronić się przed dalszym odciągnięciem Go od Ojca. Zimna nocna rosa spada na Jego rozpostarte ciało, ale On nie zwraca na to uwagi. Z Jego pobladłych ust wydobywa się pełne goryczy wołanie: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich”. Jednak nawet teraz dodaje: „Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się stanie]!”.

Odwracając się, Jezus znowu szukał swojego ustronia i upadł twarzą ku ziemi, przeżywając potworność wielkiej ciemności. Człowieczeństwo Syna Bożego drżało w tej godzinie próby. Nie modlił się teraz, aby wiara uczniów nie upadła, ale modlił się za swoją kuszoną, umęczoną duszę. Nadeszła straszna chwila – chwila, w której decydowały się losy świata. Przeznaczenie ludzkości wisiało na włosku. Nawet teraz Chrystus mógł odmówić wypicia kielicha przygotowanego dla winnego człowieka. Mógł obetrzeć krwawy pot ze swojego czoła i zostawić człowieka, aby zginął w swoim grzechu. Mógł powiedzieć: niechaj przestępca otrzyma karę za swój grzech, a Ja wrócę do Ojca. Czy Syn Boży wypije gorzki kielich poniżenia i męki? Czy niewinny poniesie konsekwencje przekleństwa grzechu, aby ocalić winnych? Z pobladłych i drżących ust Jezusa padły słowa: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ‹ten kielich› i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”.

Kiedy podjął decyzję, upadł zemdlony na ziemię, skąd wcześniej próbował się podnieść. Gdzie teraz byli Jego uczniowie, którzy z czułością podtrzymaliby głowę omdlałego Mistrza i otarliby czoło, naprawdę zeszpecone bardziej, niż czoło któregokolwiek z ludzi? Zbawiciel sam zmagał się z problemami i nie było przy Nim nikogo z ludzi.

Jednak Bóg cierpiał wraz ze swoim Synem. Aniołowie przyglądali się męce Zbawiciela. Widzieli swojego Pana otoczonego przez siły szatańskie, przytłoczonego wstrząsającym, tajemniczym lękiem. W niebie zapadła cisza. Nie drgnęła żadna harfa. Gdyby śmiertelnicy byli w stanie ujrzeć zdumienie anielskich zastępów, kiedy w cichym smutku przyglądały się, jak Ojciec oddziela promienie swojego światła, miłości i chwały od ukochanego Syna, mogliby lepiej pojąć jak odrażający jest grzech w Jego oczach.

Nieupadłe światy i niebiańscy aniołowie z napiętą uwagą przyglądali się, jak zmaganie zmierzało ku zakończeniu. Szatan i jego konfederacja zła, odstępcze legiony, bacznie śledziły przebieg tego wielkiego kryzysu w dziele odkupienia. Moce dobra i zła czekały, aby zobaczyć, jaka będzie odpowiedź na trzykrotną modlitwę Chrystusa. Aniołowie pragnęli przynieść ulgę boskiemu męczennikowi, nie było to jednak możliwe. Dla Syna Bożego nie było żadnej drogi odwrotu. W tym straszliwym kryzysie, kiedy wszystko zostało położone na szali, kiedy niezwykły kielich drżał w dłoni cierpiącego, otworzyło się niebo i pośród burzy ciemności w tej decydującej godzinie zalśniło światło, a potężny anioł, stojący w obecności Boga i zajmujący miejsce, z którego spadł szatan, stanął u boku Chrystusa. Nie przyszedł zabrać z Jego rąk kielicha, ale poprzez zapewnienie o miłości Ojca wesprzeć Go, aby go wypił. Przyszedł, aby dodać siły Temu, który prosił, który był zarazem Bogiem i człowiekiem. Wskazał Mu otwarte niebiosa, mówiąc o tych, którzy zostaną ocaleni w wyniku Jego cierpień. Zapewnił Go, że Ojciec jest większy i silniejszy niż szatan, że śmierć Chrystusa spowoduje jego całkowitą klęskę, a panowanie nad tym światem zostanie oddane świętym Najwyższego. Powiedział Mu, że zobaczy zbawione na zawsze tłumy ocalonego rodzaju ludzkiego.

Męka Chrystusa nie ustała, opuściło Go jednak przygnębienie i zniechęcenie. Burza bynajmniej nie osłabła, jednak Ten, który był jej celem, został wzmocniony, aby stawić czoła jej wściekłości. Wyszedł jej naprzeciw cichy i spokojny. Niebiański spokój spoczął na Jego poplamionej krwią twarzy. Zniósł to, czego nie zniosłaby żadna ludzka istota, bowiem skosztował cierpień śmierci za każdego człowieka.

Dlaczego Jezus był przygnębiony? Czego Jezus obawiał się najbardziej? W jaki sposób został pocieszony? Czy odczuwał później to przygnębienie?

Jezus wiedział o tym, że zostanie zabity. Wiedział też o tym, że zanim straci życie, będzie musiał poradzić sobie z brakiem obecności Ojca. Jezus wiedział o tym zanim pojawił się wśród nas w ciele człowieka. Jezus wiedział o tym zanim stworzył świat. Plan zbawienia powstał przed stworzeniem świata.

1 Piotra 1:18-20 „Nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was

Co dokładnie zostało objawione w osobie Chrystusa? Jakie dzieło zostało zakończone przez Chrystusa? Jaki był cel pobytu Chrystusa na ziemi?

„Nazwą Go imieniem EMMANUEL (…) Bóg z nami”. „Światło znajomości chwały Boga” widoczne jest „na obliczu Jezusa Chrystusa”. Już od wieczności Pan, Jezus Chrystus, był jedno z Ojcem; był „odzwierciedleniem Boga”, ucieleśnieniem Jego wielkości i majestatu, „odblaskiem Jego chwały”. To właśnie po to, aby ukazać tę chwałę, pojawił się na świecie.

Przebywając i mieszkając wśród nas, Jezus miał objawić Boga zarówno ludziom, jak i aniołom. Był Słowem Bożym – myślą Bożą, która stała się słyszalna. W modlitwie za swoich uczniów mówi: „ogłosiłem im Twoje imię” – „miłosierne i chwalebne, cierpliwe, i bogate w dobroć i prawdę” – „aby miłość, którą Mnie umiłowałeś, była w nich, i Ja w nich”. Objawienie to zostało jednak dane nie tylko Jego ziemskim dzieciom. Nasz mały świat jest podręcznikiem dla wszechświata. Wspaniałość Bożej łaski i misterium odkupieńczej miłości stanowią temat, w który „chcą wejrzeć aniołowie”. Będą one przedmiotem ich studiów przez nieskończone wieki. Zarówno odkupieni, jak i nieupadłe istoty odnajdą w krzyżu Chrystusa swą mądrość i swoją pieśń. Zobaczą, że chwała lśniąca na obliczu Jezusa, to chwała miłości, która ofiaruje samą siebie. W świetle bijącym z Golgoty dostrzegą, że prawo pełnej samowyrzeczenia miłości jest prawem życia dla ziemi i dla nieba; że miłość, która „nie szuka swego”, ma swoje źródło w sercu Boga; i że w Cichym i Pokornym objawia się charakter Tego, który mieszka w światłości, do której nie ma dostępu żaden człowiek.

Na ziemi panowała ciemność, ponieważ ludzie nie rozumieli Boga. Aby ponure cienie mogły zostać rozświetlone, a świat mógł powrócić do Boga, zwodzicielska moc szatana musiała zostać złamana. Nie można jednak było zrobić tego siłą, gdyż jest to sprzeczne z zasadami Bożego panowania; On pragnie służby jedynie z miłości: miłości nie da się nakazać, nie można jej zdobyć siłą czy autorytetem. Tylko miłość budzi miłość. Znać Boga to kochać Go; Jego charakter musi zostać ukazany w kontraście wobec charakteru szatana. Tego dzieła mogła dokonać tylko jedna Istota we wszechświecie. Jedynie Ten, który zna wysokość i głębokość miłości Bożej, jest w stanie to uczynić. Ponad ciemną noc świata musi wznieść się Słońce Sprawiedliwości „z uzdrowieniem w Jego skrzydłach” 1. (Ml 4,2)

Na ziemi panowała ciemność, ponieważ ludzie nie rozumieli Boga – dzieło Chrystusa polegało na objawieniu Prawdy o Bogu, jedynej Prawdy, która może uwolnić ludzi z niewoli grzechu, jedynej Prawdy, która może zmienić miłość do grzechu w miłość do Boga, dając tym samym ludziom moc potrzebną do całkowitego odrzucenia grzechu.

Szatan od samego początku swojego bunty robił wszystko, aby tę Prawdę ukryć. Szatan nadal to robi. Niektórzy chrześcijanie uważają, że wiedzą już tak dużo o Bogu i szatanie, że nie można ich oszukać. Jednak Biblia wyraźnie pokazuje, że nie mają racji. Dzisiaj, w czasach końca, większość chrześcijan nie zna Boga, jedynie wydaje im się, że Go znają.

“Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie (Mateusza 7:21‑23)

Ellen White napisała {Pragnienie Wieków}:

Lucyfer (…) przedstawił Boga w złym świetle, przypisując Mu pragnienie samowywyższenia. Swoje złe cechy próbował przypisać kochającemu Stworzycielowi. W ten sposób zwiódł aniołów. W ten sam sposób zwiódł także ludzi. Doprowadził ich do zwątpienia w Słowo Boga i nieufności wobec Jego dobroci. Ponieważ Bóg jest Bogiem sprawiedliwości i przeogromnego majestatu, szatan sprawił, że spoglądali na Niego jak na kogoś bezwzględnego i nieprzejednanego. W ten sposób doprowadził do tego, że ludzie przyłączyli się do rebelii przeciw Bogu, a nad światem zapanowała noc nieszczęść.

Szatan przedstawia Boże prawo miłości jako prawo samolubstwa i egoizmu. Twierdzi, że niemożliwe jest, aby ludzie byli posłuszni Jego zasadom. Winą za upadek naszych pierwszych rodziców oraz całe nieszczęście, jakie za sobą pociągnął, oskarżył on Stwórcę, prowadząc ludzi do spoglądania na Boga jako autora grzechu, cierpienia i śmierci. Jezus miał zdemaskować to zwiedzenie. Jako jeden z nas miał dać przykład posłuszeństwa. Dlatego przyjął na siebie naszą naturę i przeszedł przez nasze doświadczenia. „Pod każdym względem upodobnił się do braci” (Hbr 2,17)

Gdybyśmy mieli zmagać się z czymkolwiek, czego Jezus nie doświadczył, wówczas szatan przedstawiłby moc Bożą jako niewystarczającą dla nas. Tak więc Chrystus był doświadczony „we wszystkim, podobnie jak my” 2 (Hbr 4,15 BW)

Przetrwał każdą próbę, przez jaką musimy przechodzić. Nie korzystał na swój własny użytek z żadnej mocy, która i nam nie byłaby dana w obfitości. Jako człowiek stykał się z pokusą i przezwyciężał ją w mocy udzielanej Mu przez Boga. Mówi: „Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę, a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu” (Ps 40,9)

Czyniąc dobro i uzdrawiając wszystkich dotkniętych przez szatana, Jezus jasno przedstawił prawdziwy charakter Bożego prawa i naturę swojej służby. Jego życie świadczy o tym, że my także możemy być mu posłuszni.

[Jezus] wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Filipian 2:7-8)

Gdyby Jezus cierpiał z powodu grzechów, które dosłownie zostały na Niego złożone, to cierpienie to trwało by cały czas, aż do śmierci na krzyżu. Jednak Ellen White, zgodnie z tym, co mówi Biblia, napisała, że gdy w ogrodzie Getsemane anioł wysłany z nieba pocieszył Chrystusa zapewnieniem miłości Ojca, „męka Chrystusa nie ustała, opuściło Go jednak przygnębienie i zniechęcenie”.

To tam Jezus przeżył największe męki duchowe, tak duże, że pocił się krwią. Po aresztowaniu nadal otaczały Go ciemności i szatan nadal robił wszystko, aby przekonać Chrystusa o tym, że jeżeli nie zrezygnuje ze swojej misji, to zostanie na zawsze oddzielony od Swojego Ojca. Jednak w ogrodzie Getsemane wiara Chrystusa została wzmocniona i do samego końca był posłuszny Bogu. Był posłuszny „aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej”.

Jego życie świadczy o tym, że my także możemy być mu [Bogu] posłuszni.

Chrystus całe swoje życie spędził w obecności Ojca. Nie możemy tego samego powiedzieć o sobie, jednak biblijne przykłady grzesznych ludzi, którzy dzięki pomocy Chrystusa zostali uznani za sprawiedliwych, powinny być dla nas najlepszym dowodem na to, że jest to możliwe. Przykład Chrystusa pokazuje nam, że człowiek może zachować posłuszeństwo Bogu nawet w najgorszych okolicznościach, kiedy człowiekowi wydaje się, że Bóg go porzucił. Dokładnie to Jezus czuł na krzyżu, kiedy powiedział:

Eli, Eli, lama sabachtani! Co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mateusza 27:46)

Jednak zaraz potem powiedział coś, co pokazuje, że nadal ufał Ojcu:

A Jezus, zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to, skonał (Łukasza 23:46)

To nie grzechy były przyczyną cierpienia Jezusa, ale to, że wszystko dookoła Niego starało się Go przekonać, że Ojciec się od Niego odwrócił. Jezus znalazł się w takim położeniu, jakby naprawdę był największym grzesznikiem, jednak On nigdy nie zgrzeszył, ponieważ nie ciążył na nim żaden grzech. Grzech nie jest czymś, co można zdjąć z jednego człowieka i położyć na kimś innym. Kiedy Biblia lub Ellen White mówią coś o obciążeniu Jezusa naszymi grzechami, to nie chodzi o dosłowne, literalne przeniesienie na Jezusa wszystkich grzechów, ale o postawienie Go na miejscu największego grzesznika, aby odczuwał wszystkie konsekwencje grzechów, jednak bez popełniania tych grzechów. Chrystus był w takim położeniu, ponieważ Bóg Ojciec w świadomy sposób ukrył przed Swoim Synem swoją obecność. Tylko w taki sposób Bóg mógł dać najlepszy dowód na to, że miłość do Boga pozwala zachować posłuszeństwo Bogu nawet w obliczu groźby śmierci, i to drugiej śmierci, trwałego oddzielenia od Boga.

Jezus nigdy nie zgrzeszył, więc nie było powodu, dla którego mógłby zostać potraktowany tak, jak grzesznik.

I ten, kto uwalnia winnego, i ten, kto skazuje niewinnego, obaj są ohydą dla Pana (Księga Przysłów 17:15)

Czy Bóg może zrobić coś, co jest dla Niego ohydą?

Już nawet wymierzyć grzywnę niewinnemu nie jest rzeczą dobrą, a chłostać szlachetnych jest wbrew prawu (Księga Przysłów 17:26)

Czy Bóg może zrobić coś, co według Niego nie jest dobre, co jest wbrew prawu? Czy Bóg Ojciec mógł ukarać własnego Syna za grzechy, których Syn nie popełnił?

Popełniony grzech jest niejako przypisany do człowieka na zawsze, nic nie może zmienić faktu, że ten człowiek popełnił grzech. Nie ma takiej możliwości, aby można było powiedzieć, że taki człowiek nigdy nie popełnił grzechu.

1 Jana 1:10 „Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego

Człowiek może za to odwrócić się od wszystkich swoich grzechów i zacząć żyć w doskonałej harmonii z Bożym Prawem, a Bóg może mu wybaczyć jego wszystkie wcześniej popełnione grzechy. Tym właśnie różni się ludzka sprawiedliwość od Bożej sprawiedliwości. Bóg uznaje za sprawiedliwych tych ludzi, którzy wprawdzie kiedyś grzeszyli, ale nastąpiła w nich zmiana, bardzo radykalna zmiana, i całkowicie odwrócili się od swoich grzechów. Ludzie uznają za sprawiedliwych tych, którzy nigdy nie złamali prawa. Ludzkie systemy sprawiedliwości nastawione są na karanie tych, którzy złamali prawo. Bóg nie jest zainteresowany karaniem i rozliczaniem naszej przeszłości, ale tym, abyśmy porzucili grzeszne życie. Śmierć z powodu grzechów nie jest karą, ale nieuchronną konsekwencją grzechów, o ile grzesznik nie przestanie grzeszyć.

Ile razy Jezus mówił do różnych ludzi: „Idź i nie grzesz więcej”?

Jana 5:14 „Później spotkał go Jezus w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś; już nigdy nie grzesz, aby ci się coś gorszego nie stało

Jana 8:11 „Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz

Jezus nie tylko mówi nam „Idź i nie grzesz więcej”. On daje nam przykład, że takie życie bez grzechu jest możliwe. On daje nam też moc do takiego życia.

Jako Syn Człowieczy dał nam przykład posłuszeństwa, jako Syn Boży daje nam moc do posłuszeństwa” (EGW, Pragnienie Wieków)

Co według Boga jest ważne, aby ukarać grzesznika lub ewentualnie kogoś w zastępstwie grzesznika, czy też raczej to, aby grzesznik stał się nowym człowiekiem, który nigdy więcej nie będzie chciał grzeszyć?

Ezechiela 18:23 „Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie raczej w tym, by się odwrócił od swoich dróg i żył?

Jezus od początku wiedział co się z nim stanie, wiedział też o tym jako człowiek. Trzy razy mówił swoim uczniom o swojej śmierci i zmartwychwstaniu. Jednak dopiero w ogrodzie Getsemane zaczął czuć czym są konsekwencje grzechu. Jezus przestał czuć obecność Ojca, i co więcej, nie widział nawet najmniejszego znaku wskazującego na obecności Boga. Jedyne co Mu mówiło o tym że Ojciec Go nie porzucił, była Jego wiara, zbudowana na miłości do Ojca. Ogarnęła Go taka ciemność, którą w przyszłości odczuje 144 tysiące wiernych Bogu. Oni także nie będą czuć obecności Boga. Im także pozostanie tylko wiara w to, że Bóg ich nie odrzucił.

W ludzkich systemach sprawiedliwości za sprawiedliwych uważani są ci, którzy nigdy nie złamali prawa. Ludzkie systemy sprawiedliwości nastawione są na karanie tych, którzy złamali prawo. Ludzkie systemy sprawiedliwości stosują różne kary dla tych, którzy nie przestrzegają prawa. Najbardziej surową karą jest kara śmierci.

Ciekawe jest to, że w wielu krajach uznano karę śmierci za zbyt surową i obowiązujące w tych krajach prawo nie daje możliwości ukarania kogoś śmiercią. Jednak Bóg mówi coś innego. Po pierwsze śmierć z powodu grzechów nie jest przedstawiona w Biblii jako kara za grzechy, ale jako konsekwencja grzechów.

Rzymian 6:23 „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć

Po drugie, śmierć jest jedyna konsekwencją jaka spotyka człowieka z powodu popełnionych przez niego grzechów.

Jest to przeciwieństwo tego, co mówią ludzkie systemy sprawiedliwości. We wszystkich ludzkich systemach używane są różnego rodzaju kary, jednak coraz częściej potępia się karanie śmiercią. Bóg mówi o śmierci jako jedynej konsekwencji grzechów, ale nie nazywa tej śmierci karą.

To co stało się z karą śmierci jest przykładem tego, w jaki sposób szatan oszukuje ludzi. Pogląd o surowości kary śmierci powoduje, że wielu ludzi patrzy na Boga jako surowego sędziego, który za grzechy karze ludzi śmiercią, nie uznając lżejszych kar. Tymczasem prawda jest taka, że śmierć nie jest karą, a zapłatą za grzechy, a po drugie, śmierć jest jedyną drogą prowadzącą do wiecznego życia. Możliwość wiecznego życia dostępna jest tylko dla tych, którzy narodzili się na nowo.

Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego (…) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego (Jana 3:3.5)

Aby narodzić się na nowo człowiek musi umrzeć dla poprzedniego życia.

Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu (Galacjan 2:19)

A w co wierzy dzisiaj wielu chrześcijan? W to, że Chrystus zmarł za nich i w związku z tym nie muszą już umierać. Ten pogląd umacnia tylko naszą niechęć do śmierci, w tym także do tej śmierci, która jest dla nas jedynym sposobem na odzyskanie prawdziwej wolności, wolności od grzechu.

Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie  i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi (Jana 8:31-32)

Prawdą jest to, że Chrystus zmarł po to, abyśmy my mogli żyć. Jednak możliwość życia wiecznego nie została nam dana, ponieważ Chrystus został ukarany za nasze grzechy. Swoją śmiercią Chrystus dał największy możliwy dowód tego, jak bardzo kocha wszystkich ludzi. Kocha nas tak bardzo, że gotów był umrzeć drugą śmiercią, aby tylko dać nam szansę na zbawienie. Moc przywiązania człowieka do grzechu może zostać złamana tylko mocą miłości do Boga. Aby człowiek pokochał Boga, musi poznać Go tak, aby powstało w nim pragnienie życia z Bogiem. Takie pragnienie, jakie czasem rodzi się w mężczyźnie, kiedy poznaje kobietę i nie wyobraża sobie życia bez niej.

A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś (Jana 17:3).

Dla takiej miłości nie ma rzeczy niemożliwych. Człowiek, który kocha taką miłością, jest gotów poświęcić wszystko dla tej miłości, nawet swoje życie. Dokładnie tak, jak Chrystus zrobił to na krzyżu.

 

_______

Wszystkie nieopisane cytaty pochodzą z książki Ellen White "Pragnienie Wieków"

sobota, 3 lipca 2021

BIBLIA- PISMO ŚWIĘTE WCIĄŻ AKTUALNĄ STARĄ KSIĘGĄ

 

BIBLIA – PISMO ŚWIĘTE - JEST BARDZO STARĄ KSIĘGĄ, A WCIĄŻ AKTUALNĄ I NIEZMIENNĄ / cz. IV
„Największym wrogiem Świadków Jehowy są ich dawne publikacje” - Leonard Chretien, były nadzorca „Świadków Jehowy”.
Zwrócono się do mnie z prośbą żebym odniósł się do treści listu wyznawcy Towarzystwa Strażnica. W obronie prawd Biblii wypunktowuję błędne poglądy tzw. „Świadka Jehowy”, który waży się uderzać w serce Dekalogu, a tym w Boga Prawodawcę.
Uzasadniam bezpodstawność dwóch zapisanych stron formatu A4 wspomnianego listu w… dwudziestu trzech punktach(!).
Dziś przedstawiam pkt. 4
4. „Z 1 Tymoteusza 2:3-4 wynika, że kluczowe jest dojście do dokładnego poznania prawdy.”
Pozorny niuans, ale słowo „dokładnego” zostało dodane w „Piśmie Świętym w Przekładzie Nowego Świata” („Świadków Jehowy”). Przekład ten wyjątkowo zuchwale ingeruje w tekst Słowa Bożego. Szczególnie charakterystyczne jest to w ujmowaniu godnościom Jezusa Chrystusa. Podaję zaledwie kilka dowodów: Ewangelia Mateusza 18:11 (usunięto tekst); Ewangelia Jana 8:1-11 (usunięto tekst); Ewangelia Jana 8:58 („JA JESTEM” zmieniono na „ja już byłem”); Dzieje Apostolskie 3:15 (zmieniono „Dawcę życia” na „Naczelnego Pełnomocnika”); Dzieje Apostolskie 8:37 (usunięto tekst); Pierwszy List Pawła do Koryntian 10:4 (zmieniono słowo „był” na „oznaczał”); List Pawła do Filipian 2:9 (dodano słowo „inne”); List Pawła do Kolosan 1:16-17 (dodano czterokrotnie słowo „inne”); itd. W Apokalipsie 22:18-19 zawarte jest bardzo poważne ostrzeżenie odnośnie manipulacji na tekście świętej Bożej Księgi! W religii Towarzystwa Strażnica daje się zauważyć poleganie na ludzkim intelekcie. Głównym problemem błędnej tożsamości jest to, że człowiek nie zna swojej duchowej zależności. Myślę, że to może być główną przyczyną zapędów „Ciała Kierowniczego” do protekcjonalnego „poprawiania Boga”.
Podany przez wyznawcą Towarzystwa Strażnica tekst wygląda następująco w Biblii: „Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy." (Pierwszy List Pawła do Tymoteusza 2:3-4). Kluczowym słowem w tym fragmencie jest ZBAWIENIE, które uwydatnia poprzedzające wskazanie na ZBAWICIELA. Natomiast fraza: „i doszli do poznania prawdy”, to następstwo przyjęcia ZBAWIENIA, a dokładniej ZBAWICIELA, w którym mamy ZBAWIENIE.
W innym paralelnym tekście Biblii, czytamy: „Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas…” (List Pawła do Tytusa 2:11-12). Łaska Boża to niezasłużony dar życzliwości Bożej, który otrzymujemy niezależnie od jakichkolwiek naszych wysiłków (również intelektualnych!). Bóg w Swej łaskawości niesie nam ZBAWIENIE [po pierwsze]… i… poucza nas [po drugie]. Dla jasności, synonimy słowa „pouczać” to: nauczać, szkolić, instruować, edukować, wyjaśniać.
Następne przykłady: „Ja jestem Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził (…) Nie będziesz…” (Druga Księga Mojżeszowa 20:2.3). Zwróćmy uwagę na kolejność: najpierw BOŻE WYZWOLENIE… a potem… pouczenie; „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w Egipcie i wybawił cię stamtąd Pan, Bóg twój; dlatego nakazuję ci zachować to prawo.” (Piąta Księga Mojżeszowa 24:18). BOŻE WYBAWIENIE… i… „dlatego nakazuję ci…”; Kolejny wzorzec: „Co mam czynić, abym został zbawiony? Odpowiedzieli mu: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony ty i twój dom.”… i… „Następnie jemu i wszystkim jego domownikom opowiedzieli naukę Pana.” (Dzieje Apostolskie 16:30-31.32). Tutaj także poprzedzające jest BOŻE ZBAWIENIE… i… „następnie (…) opowiedzieli naukę Pana”.
Zbawienie nas (podobnie jak usprawiedliwienie) ma swoje źródło poza nami. To dobroć Boża prowadzi nas do opamiętania. Czytamy w Nowym Testamencie: „On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami.” (Drugi List Pawła do Tymoteusza 1:9). Bóg wybawił nas w Swej łaskawości; „nie na podstawie naszych czynów”, ani nie na podstawie jakichkolwiek naszych zdolności bądź przymiotów.
Zbawiająca sprawiedliwość jest w całości zaplanowana i spełniona przez Boga, dlatego nie może się objawić przez wysiłek umysłu człowieka. Bóg wyraźnie odrzuca wszelkie próby połączenia wysiłków człowieka z Jego pracą – dla otrzymania zbawienia; Jest ono obok stworzenia nas wyłącznie Bożym dziełem i darem, stanowiącym przejaw Jego nieskończonej miłości.
Pomyślmy: Czy cokolwiek wnieśliśmy do stworzenia nas? Oczywiście, że nie! A czy myślimy, że możemy cokolwiek wnieść do naszego zbawienia? Jeżeli mamy takie zapędy spekulatywne, to znaczy że gardzimy doskonałą ofiarą naszego Zbawiciela, którą złożył za nas raz na zawsze na krzyżu Golgoty.
Pamiętajmy, że to Bóg podejmuje działania w zakresie stworzenia, odkupienia i objawienia. „Albowiem w Tobie jest źródło życia i w Twej światłości oglądamy światłość." (Psalm 36:10). Bóg, który stwarza niebo i ziemię, jest Bogiem, który objawia Swoją wolę wobec duszy człowieka.
„Wy widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak nosiłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Siebie.” (Druga Księga Mojżeszowa 19:4). Doświadczenie objawienia jest świadectwem tego, iż Bóg zwraca się ku człowiekowi. Człowiek nie poznałby Boga, gdyby On się do niego nie zbliżył. Odniesienie Boga do człowieka poprzedza odniesienie człowieka do Boga. To Bóg przyciąga nas ku Sobie, a droga do Boga jest drogą Boga. Dlatego mówimy o nie podążaniu własnymi ścieżkami, ale wstępowaniu w ślady Zbawiciela.
Powszechność grzesznej natury ludzkiej jest dowodem, że z natury lgniemy raczej do zła niż do dobra. W swych modlitwach Dawid powiedział: „Pan spogląda z nieba na synów ludzkich, badając, czy jest wśród nich rozumny, który szukałby Boga. Wszyscy zbłądzili, stali się nikczemni, nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego." (Psalm 14:2-3). Salomon pyta: „Kto powie: Oczyściłem swe serce, jestem wolny od swego grzechu?" (Przypowieści Salomona 20:9). Zepsucie serca ludzkiego wywiera wpływ na całą osobę. Dlatego Job wołał: „Jak może czysty pochodzić od nieczystego? Nie ma ani jednego." (Księga Joba 14:4). Również Nowy Testament wyraźnie stwierdza: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy." (Pierwszy List Jana 1:8). Apostoł Paweł napisał: „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej" (List Pawła do Rzymian 3:23); „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli" (List Pawła do Rzymian 5:12). Ta przepaść pomiędzy Bogiem i człowiekiem to nie złudzenia ani mit, z którego można się wyzwolić przez właściwe myślenie albo wzorowe życie.
Bagno grzechu wciąga, systematycznie wciąga w głąb niezależnie od podejmowanych wysiłków człowieka. Pomoc musi przyjść z zewnątrz. Nikt nie może zbawić się sam. To absurdalna koncepcja, której chwytają się ludzie zbyt dumni, by przyjąć darmową ofertę Jezusa Chrystusa. Biblia mówi, że każdy kto grzeszy, jest „niewolnikiem grzechu” (Ewangelia Jana 8:34). Jedynie Boska siła może nas wyswobodzić z tej niewoli. Pan Jezus zapewnia: „Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni." (Ewangelia Jana 8:36).
Psalmista napisał: „Wybaw mnie, a będę przestrzegał Twych napomnień.” (Psalm 119:146). Musimy najpierw przyjąć dar Bożej oferty zbawienia i dopiero po tym możemy spełniać warunki zbawienia; Nie w naszej bezradności, lecz w sprawczej łasce i mocy Pana i Boga. „Ponieważ dążność ciała jest wroga Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna.” (List Pawła do Rzymian 8:7).
Musimy mocno oprzeć się na Bogu i Jego łasce, nasze wysiłki nie mogą nas zaprowadzić do nieba: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.” (List Pawła do Efezjan 2:8-9); „A jeśli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską.” (List Pawła do Rzymian 11:6).
Dzięki łaskawemu BOŻEMU ocaleniu i BOŻEMU objawieniu, jakie zawdzięczamy BOGU, doświadczamy zbawienia BOŻEGO. I jest to wszystko BOŻĄ inicjatywą; Ale… ludzka odpowiedź jest konieczna!
Skoro zbawienie jest darem, musi być akt przyjęcia. Zbawienie staje się naszym udziałem, gdy wiarą osobiście przyjmujemy ofiarę złożoną za nas przez Jezusa Chrystusa.
Biblijna wiara, to wiara w Boże dzieło odkupienia, a nie pokładanie ufności w samym sobie. Biblijna wiara to wiara płynąca z zaufania Bogu, polegania na Nim i budowania swojego życia w oparciu o Boże prowadzenie. Tak więc: „Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie. Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.” (List Pawła do Filipian 2:12-13); „Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.” (List do Hebrajczyków 12:2). Jak długo masz Jezusa Chrystusa - wierzysz Mu - kroczysz z Nim w zaufaniu - strzeżesz wiary Jezusa - tak długo jesteś zbawiony.
Niezwykle ważnym jest pamiętać o PIERWSZEŃSTWIE WIARY NAD WIEDZĄ.
Choć droga do prawdy jest aktem rozumu, to jednak miłość prawdy jest aktem ducha, a rozum więdnie pozbawiony ducha. Rozpoznanie prawdy nie tyle zależy od naszej siły pojmowania, ile od czystości naszych zamysłów, od prostej, poważnej, na Bogu polegającej wiary.
Poszukiwanie Boga przez człowieka oznacza coś więcej niż poszukiwanie informacji. Nie potrzebujemy wiary w to, co możliwe; potrzebujemy wiary w to, co niemożliwe. Wiara nie jest równoznaczna z uznawaniem czegoś za prawdziwe. „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.” (List Jakuba 2:19). Wiara obejmuje wierność. „Panie, Boże nasz, inni panowie niż Ty nas opanowali, ale my Ciebie tylko, Twoje imię wysławiamy." (Księga Izajasza 26:13). Kwestią wiary nie jest wierzyć w Boga, ale wierzyć Bogu, w którego się wierzy.
Rozróżniamy trzy aspekty wiary: zaufanie, akceptację i poznanie. Bez zaufania i akceptacji teologia jest tylko dyscypliną umysłową. „Tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli.” (List do Hebrajczyków 4:2). Bez poznania uczucia będą wysuwać się na czoło, a człowiek będzie ulegał każdemu kaprysowi. Zmysły nie są wystarczającym kryterium. „Nie dzięki widzeniu postępujemy.” (Drugi List Pawła do Koryntian 5:7).
Jezus Chrystus naucza, że poznanie i ocena prawdy bardziej zależą od serca niż od umysłu: „Jeśli kto chce pełnić wolę Jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od Siebie.” (Ewangelia Jana 7:17). Co to znaczy, że poznanie prawdy bardziej zależy od serca niż od umysłu? Wszak czytamy w Biblii: „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute” (Księga Jeremiasza 17:9).
Odpowiedź jest następująca: Jeżeli pozostajemy w stanie nieodrodzonym duchowo (nienawrócenie), wówczas niższe rządze - „uczynki ciała” (List Pawła do Galacjan 5:19) - dominują nad wyższymi rządzami - „owoc Ducha” (w. 22). Bóg mówi do każdego z nas: „Synu mój, daj Mi swoje serce, a twoje oczy niechaj strzegą Moich dróg!” (Przypowieści Salomona 23:26). Każdy z nas w swojej bezradności może otworzyć serce przed Bogiem: „Pozwól mi się nawrócić, bo Ty jesteś Panem, moim Bogiem!” (Księga Jeremiasza 31:18). Kiedy już w swej bezradności i poddaniu powierzymy Ojcu Niebiańskiemu nasze serca, wówczas obietnica WSZECHMOGĄCEGO urzeczywistni się w nas – „Moje wnętrze wzrusza się nad nim; zaiste muszę się nad nim zlitować - mówi Pan.” (w. 20) – i dokona On duchowej transplantacji serca: „I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego Ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według Moich przykazań, Moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je.” (Księga Ezechiela 36:26-27).
Konflikt lojalności w ramach wielkiego boju pomiędzy dobrem a złem bezpośrednio wpływa na postrzeganie prawdy przez ludzi. Wszelkie właściwe poznanie prawdy rodzi się z posłuszeństwa Bogu, które jest owocem wiary. Prawda musi być przyjęta przez duszę, ponieważ jej podlega wola. Gdyby prawda miała być podporządkowana samemu tylko rozsądkowi, pycha nie stanowiłaby przeszkody na drodze jej przyjęcia. Prawda jest przyjmowana do serca przez Boże dzieło łaski. Chociaż możliwości poznawcze człowieka są duże, pozostaną jednak dla niego bezużyteczne, jeżeli serce jego nie otworzy się na przyjęcie prawdy.
Przy całym poszanowaniu rozumu i naszej za niego wdzięczności Bogu, myśl chrześcijańska nigdy nie traktowała ludzkiej inteligencji jako samowystarczalnej. „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie!” (Przypowieści Salomona 3:5).
Pan Jezus przedstawił prawdę jako skarb ukryty w ziemi. Nie leży ona na powierzchni, trzeba kopać, aby dostać się do niej. Jednak nasze powodzenie w znalezieniu jej nie zależy tak bardzo od naszych zdolności umysłowych, jak od pokory serca i wiary, która pozwala polegać na Boskiej pomocy.
Apostoł Paweł napisał: „I o to modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie; Abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy” (List Pawła do Filipian 1:9-10).
„Bóg jest Miłością” (Pierwszy List Jana 4:8). Miłości nie sposób uzasadnić: Jeśli kogoś kochasz za jego urodę, to nie jest miłość, ale pożądanie. Jeśli kochasz kogoś za jego inteligencję, to nie jest miłość, lecz podziw. Jeśli kochasz kogoś dla jego majątku, to nie jest miłość, ale zainteresowanie. Jeśli kogoś kochasz i nie wiesz dlaczego - to jest prawdziwa miłość.
Nie zamkniesz Władcy Wszechświata w „szufladkach” swojego umysłu. Toteż gdyby nawet zawiodły wszelkie inne, racjonalne powody wiary, wystarczy spojrzeć na ślady miłości naszego Pana i Boga. Nosi je nadal na Swym ciele, a wraz z nimi i nasze imiona: „Wspaniałość Jego podobna do światła, promienie z rąk Jego tryskają, w nich to ukryta moc Jego.” (Księga Habakuka 3:4); „Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną." (Księga Izajasza 49:16). Czyż nie jest to wystarczający argument, by zaufać Bożemu Słowu? „Daj tu palec swój i oglądaj ręce Moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok Mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz. Odpowiedział Tomasz i rzekł Mu: Pan mój i Bóg mój. Rzekł mu Jezus: Że Mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.” (Ewangelia Jana 20:27-29).
Rozumienie prawdy zależy nie tyle od zdolności pojmowania, ile od szczerości zamiaru i gorliwego szukania sprawiedliwości, a tą – jak pamiętamy – jest JEZUS CHRUSTUS, „który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem. Aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił” (Pierwszy List Pawła do Koryntian 1:30); „Pan naszą sprawiedliwością.” (Księga Jeremiasza 33:16).
Nigdy nie dojdziemy do poznania prawdy , jeżeli przed tym nie przyjmiemy zbawienia, a Boże wyzwolenie nadchodzi dokładnie wtedy, gdy znajdujemy się w stanie zupełnego ubóstwa duchowego. „Pan strzeże ludzi pełnych prostoty; byłem bezsilny, a On mnie wybawił. Powróć, moja duszo, do swego spokoju, bo Pan ci dobro wyświadczył.” (Psalm 116:6-7); „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.” (Ewangelia Mateusza 5:3).
Prawda zostanie objawiona tym wszystkim, którzy z wiarą, w pokorze serca proszą o Boskie przewodnictwo i poddadzą się Bogu w szczerym pragnieniu poznania Go i czynienia Jego woli. W tym procesie nadzwyczajną rolę pełni Duch Święty - ZASTĘPCA Syna Bożego na ziemi.
Jezus Chrystus powiedział: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić.” (Ewangelia Jana 15:5) i to On przez Swego Ducha „oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma” (Ewangelia Łukasza 24:45). Oświecić dziś może i nasze! Bezsprzecznie więc poznanie prawdy nie pochodzi z nas, lecz jest dziełem Ducha Chrystusowego w nas; oczywiście za naszym w pokorności serca przyzwoleniem. „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony. Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże. Zechciej w łasce Swej dobrze czynić” (Psalm 51:19-20).
Aby szukającym Boga objawić skarby prawdy, będzie im dany Duch Święty. Nehemiasz napisał: „Dałeś im Swego dobrego Ducha, aby ich pouczał” (Księga Nehemiasza 9:20). Pan Jezus powiedział: „Duch Święty, którego Ojciec pośle w Moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” (Ewangelia Jana 14:26).
W nauczaniu Jezusa Chrystusa prawda o Duchu Świętym była najważniejszą nauką (zob. Ewangelia Jana 14-16 rozdz.). W doktrynie „Świadków Jehowy” uwłacza się godnościom Ducha Świętego! W Polsce dnia 15 lipca 1994 roku, Towarzystwo Strażnica ogłosiło, że od tej pory polscy „Świadkowie Jehowy” mają Ducha Świętego nazywać „aktywną siłą Bożą”, a nie „aktywną mocą Bożą”, jak Go zwali przez ostatnie ponad 100 lat! Specjalny artykuł na tę okazję zatytułowano: „Czym jest duch Boży?”. Zauważmy: „CZYM”. W jednej z ich publikacji można przeczytać: „Można go poniekąd przyrównać do elektryczności” („Czy wierzyć w Trójcę?”, s. 20). Zauważmy: „GO”.
W jakiż to sposób „Ciało Kierownicze” sili się buńczucznie dokonywać porównań BOSKIEJ OSOBY do elektryczności??(??). To szaleństwo! Ponadto matactwa narażone są na „potknięcia”– zaimek osobowy „go” wobec „mocy” bądź „siły”? Tak więc „CZYM” czy „GO”?... Cóż za „niedopatrzenie” [uśmiech politowania].
W czasopiśmie „Przebudźcie się”, wydanym przez Organizację „Świadków Jehowy”, zamieszczono 8 sierpnia 1990 na str. 18 artykuł pt. „ Co należy wiedzieć o aniołach”; w podtytule pytanie: „Czy są osobami?”. Do jakiego wniosku doszli autorzy artykułu? Aniołowie są bytami osobowymi gdyż: są obdarzeni uczuciami, posiadają imiona, posiadają wolną wolę, obdarzeni są intelektem. Liderzy Towarzystwa Strażnica wspaniale potrafią wykazać osobowość aniołów, szkoda, że nie potrafią tej samej prawdy dostrzec w przypadku Ducha Świętego, który mimo, że potrafi smucić się, kochać, nauczać, przypominać, nakazywać, decydować i posiada imię (zob. List Pawła do Efezjan 4:30; List Pawła do Rzymian 15:30; Ewangelia Jana 14:26; 16:13; Dzieje Apostolskie 8:29; 10:19-20; 13:2-4; Pierwszy List Pawła do Koryntian 12:11; Ewangelia Mateusza 28:19), ciągle pozostaje w ich pojęciu bezosobową aktywną siłą Boga.
Tekst Biblii oczywiście rozwiewa wszelkie wątpliwości: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki Mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów.” (Księga Zachariasza 4:6). Czy zatem Duch Święty to moc lub siła? Ależ oczywiście, że nie! Duch Święty to nie coś lecz KTOŚ. I to KTOŚ NIEZWYKLE WAŻNY! Już Mojżesz spisał słowa jednej z Osób Bóstwa: „Uczyńmy człowieka na obraz Nasz, podobnego do Nas” (Pierwsza Księga Mojżeszowa 1:26); a także - wypowiedziane pod natchnieniem Ducha Świętego - słowa Elihu: „Duch Boży stworzył mnie” (Księga Joba 33:4). Nie można, bazując na nauce Biblii, zaprzeczać prawdzie, że Duch Święty to nie tylko OSOBA, ale to BOSKA OSOBA - to STWORZYCIEL! Czytamy w Piśmie Świętym: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.” (Ewangelia Mateusza 28:19). Jedno imię JHWH jest wspólnym imieniem Trzech Osób - Ojca, Syna i Ducha Świętego – które stanowią JEDNO BÓSTWO!
Jezus Chrystus, wskazując na pełną jedność i harmonię w BOSKIEJ naturze TRZECH OSÓB JHWH, powiedział niezwykłe słowa, że obecność Ducha Świętego jest równoznaczna z Jego obecnością pośród nas i w nas: „Ja prosić będę Ojca i da wam Innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki - Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo Go nie widzi i nie zna; wy Go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was.” (Ewangelia Jana 14:16-18).
Przez Ducha Świętego Jezus Chrystus zamieszkuje w wierzących, a Duch Boży przyjęty do serca z wiarą tworzy początek wiecznego życia.
W innym miejscu Syn Boży złożył wspaniałą uwarunkowaną obietnicę zamieszkania w nas wraz ze Swoim Ojcem: „Jeśli kto Mnie miłuje, słowa Mojego przestrzegać będzie, i Ojciec Mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy.” (Ewangelia Jana 14:23).
Obecność Ducha Świętego jest jednocześnie obecnością Syna i Ojca. Inaczej mówiąc, pełnia Bóstwa jest obecna i działa w świecie przez Ducha Świętego.
Jezus Chrystus powiedział: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie. Gdybyście byli Mnie poznali i Ojca Mego byście znali; odtąd Go znacie i widzieliście Go. Rzekł Mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś Mnie, Filipie? Kto Mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?” (Ewangelia Jana 14:6-9).
Apostoł Paweł napisał, że przez Syna mamy dostęp do Ojca, wszyscy w jednym Duchu: „Albowiem przez Niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu." (List Pawła do Efezjan 2:18). Niezwykle ważne jest zapamiętać tę bardzo ważną prawdę, że dostęp do Ojca mamy przez Syna JEDYNIE W DUCHU ŚWIĘTYM.
Bez Bożego działania, człowiek nie mógłby uczynić nic dobrego. Bóstwo JHWH wzywa każdego człowieka do opamiętania, ale człowiek nie mógłby nawet opamiętać się, jeśli Duch Święty nie działałby na jego serce.
Każde pragnienie prawdy i czystości, przekonanie o naszej własnej grzeszności jest dowodem działania Ducha Bożego, a przyjęcie prawdy jest uzależnione od wyrzeczenia się wszelkich grzechów, które objawia Duch Boży.
Każdy impuls w kierunku prawdy i sprawiedliwości, każde szlachetne postanowienie, każdy krok ku Jezusowi Chrystusowi – wszystko to zawdzięczamy wpływowi Ducha Świętego. Nie potrafilibyśmy nawet zacząć być chrześcijanami bez działania Ducha Chrystusowego w nas, a od pierwszej chwili naszego duchowego życia aż do naszego ostatniego tchnienia jesteśmy całkowicie zależni od Niego.
Nic nam nie da znajomość Słowa Bożego bez obecności Ducha Świętego. Teoria prawdy pozbawiona Ducha nie ożywi duszy, nie uświęci serca. Można znać przykazania i obietnice, ale prawda sama nie zmieni charakteru. Bez światła Ducha Świętego człowiek nie jest w stanie odróżnić błędu od prawdy i ulega mistrzowskim pokusom szatana.
Rozum człowieka nigdy nie może sprawować funkcji kierowniczej, ale musi być poddany Duchowi Świętemu w kontekście autorytetu Słowa Bożego. Osoby studiujące Biblię powinny rozpoczynać i kończyć modlitwą czytanie Słowa. Przez modlitwę łączą się oni z Duchem Bożym, prawdziwym Autorem Księgi ksiąg. Jedynie ci, którzy idą za otrzymanym do tej pory światłem, mogą mieć nadzieję na otrzymanie dalszego oświecenia przez Ducha Chrystusowego.
Aby w pełni korzystać z oświecenia przez Ducha Świętego, interpretator musi być gotowy podporządkować się naukom Biblii. Bóg przez psalmistę przedstawia nam wzorcową modlitwę ilustrującą właściwą postawę, jaka powinna towarzyszyć czytelnikowi Pisma Świętego: „Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał, a zachowywał je całym sercem." (Psalm 119:34).
Poznać prawdę może człowiek uduchowiony, a więc człowiek napełniony Duchem Świętym. Czy kiedykolwiek prosiłeś Boga o Ducha Świętego? Czy kiedykolwiek prosiłeś o napełnienie Duchem Świętym? Otrzymanie Ducha Bożego jest równoznaczne z ponownym narodzeniem człowieka. Jedynie Boska Osoba może dać życie i jedynie Boska Osoba może dać nowe życie (zob. Pierwsza Księga Samuela 10:6). Napełniony Duchem Chrystusowym człowiek to człowiek ZBAWIONY.
Napełnienie Duchem Świętym przynosi trzy wyjątkowe rzeczy: OBECNOŚĆ Jezusa Chrystusa, PODOBIEŃSTWO do Jezusa Chrystusa i MOC Jezusa Chrystusa. Mając Ducha Bożego, jesteś Bożym człowiekiem w Bożym miejscu wykonującym Boże dzieło w Boży sposób.
Przypomnę słowa Chrystusa Pana przed Jego wniebowstąpieniem: „Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym Ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę Go do was. (…) Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od Siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On Mnie uwielbi, gdyż z Mego weźmie i wam oznajmi.” (Ewangelia Jana 16:8.13-14); To Jego – Ducha Świętego - prowadzenie skutkuje narodzinami zbawiającej wiary. I to Duch Boży, nie ludzki, prowadzi ZBAWIONEGO do pełni prawdy.
Zanim „dojdziemy do poznania prawdy”, musimy doświadczyć Bożej potężnej zbawczej mocy. A to jest dzieło Ducha Bożego, nie nasze. Dokonać w nas zmian według Swej woli może jedynie On - „Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich.” (Pierwszy List Pawła do Koryntian 12:6).
Boży apostoł modlił się: „Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu Jego” (List Pawła do Efezjan 1:17).
„Świadek Jehowy” napisał, że „kluczowe jest dojście do dokładnego poznania prawdy”, ale apostoł Paweł napisał, że bez pomocy Ducha Świętego nikt nie może dojść do poznania prawdy: „Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże. Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży. A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.” (Pierwszy List Pawła do Koryntian 2:10-14).
Jeśli kiedykolwiek podejmujemy wysiłki zmierzające do poprawy i wspinania się po szczeblach poznania, ze szczerej chęci wdrażania w życie wiedzy w celach czynienia dobra, dzieje się to TYLKO ZA SPRAWĄ BOŻEGO DUCHA!
„Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały Swojej, żebyście byli przez Ducha Jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku; Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą.” (List Pawła do Efezjan 3:14-19).