piątek, 17 listopada 2023

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Misja wśród moich sąsiadów

Felieton do Szkoły Sobotniej na 18 listopada 2023

Główna myśl: Według apostoła Pawła całe prawo streszcza się w jednym przykazaniu dotyczącym miłości bliźniego. Kto jest naszym bliźnim? Naszym bliźnim jest każdy, kto jest w potrzebie. Musimy kochać tych, którzy nie są tacy jak my, a przez to tych, których nie lubimy.

Co człowiek musi zrobić lub w co musi wierzyć, aby otrzymać życie wieczne?

Historia, którą opisał Łukasz w rozdziale 10 rozpoczyna się od powyższego pytania. Łk 10,25 „Pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego?” Jaki był powód, dla którego prawnik chciał wystawić Jezusa na próbę? Uczony w zakonie, którego tradycyjnie nazywamy „prawnikiem” chciał sprawdzić mądrość i nauczanie Jezusa, jego zdolności jako nauczyciela, jego ortodoksję oraz wiedzę teologiczną. Uczony w zakonie był autorytetem w zakresie interpretacji prawa i testował nieoficjalnego nauczyciela, czy będzie udzielał poprawnych odpowiedzi. Niektórzy komentatorzy uważają, że testowanie Jezusa przez uczonego w zakonie niekoniecznie zakładało, że miał on złowrogie motywy i chciał, aby on usidlić Jezusa (Henry Alford, Alfred Plummer). Inni z kolei uważają, że prawnik był nastawiony wrogo i próbował złapać Jezusa w pułapkę (Joel Green, Robert Stein). Prawnik mógł mieć nadzieję, że Jezus nie poradzi sobie z tym pytaniem lub udzieli złej odpowiedzi i dlatego on będzie mógł go pouczyć i przy okazji zawstydzić. Chciał pokonać Jezusa w dyskusji teologicznej. Oczekiwał odpowiedzi, którą będzie mógł kwestionować.

Jednak uczony w zakonie został zmuszony, aby udzielić odpowiedzi na swoje własne pytanie. Dlatego zadał kolejne pytanie, „Kto jest moim bliźnim?” aby pokazać, że jego pierwsze pytanie miało jakiś sens i że zadał je z dobrego powodu. Prawnik chciał usprawiedliwić swój brak miłości do niektórych osób. Uważał, że on sam ma prawo decydować, kto jest jego bliźnim i w związku z tym kogo ma kochać. Ponieważ zdał sobie sprawę, że z jego własnych słów wynika, że nie przestrzegał prawa, zaczął spierać się o definicję bliźniego. Szukał wymówki, aby nie traktować wszystkich ludzi jednakowo z miłością i chciał udowodnić, że nie wszyscy ludzie są jego sąsiadami i dlatego prawo nie wymagało, aby kochał wszystkich ludzi. Chciał utwierdzić się w swoim stanowisku, łagodząc żądanie prawa. Chciał uspokoić swoje sumienie, a także zawstydzić Jezusa.

Mimo, że pierwsze pytanie Co mam czynić aby dostąpić żywota wiecznego? jest bardzo ważne i ilustracja miłosiernego Samarytanina bezpośrednio łączy się z odpowiedzią właśnie na to pytanie, to jednak autorzy naszej lekcji wybrali tę historię, aby przeczytać ją w kontekście osobistej misji wśród sąsiadów. Warto pamiętać, że temat misji który jest przedmiotem naszych studiów w tym kwartale jest w tym fragmencie poboczny.

Uczony w zakonie zapytał, Kto jest moim bliźnim? Chciał w ten sposób poznać granice obowiązku okazywania miłości innym. Samarytanin byłby ostatnią osobą, po której prawnik by się spodziewał, że zilustruje właściwe postępowanie bliźniego. Jezus opowiedział przypowieść o dobrym Samarytaninie, aby pokazać, co to znaczy kochać bliźniego i zakończył swoją ilustrację pytaniem, „Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce zbójców?

W jaki sposób to pytanie łączy się z pytaniem uczonego w zakonie „Kto jest moim bliźnim?” z 10,29?

Pytanie prawnika zostało odwrócone w taki sposób, że zamiast szukać odpowiedzi na pytanie, kim jest jego sąsiad, musiał zastanowić się, kto zachował się jak sąsiad. Dlatego prawdziwe pytanie brzmi: „Dla kogo ty musisz stać się sąsiadem/bliźnim?” Jezus pokazał, że nie ma ograniczeń co do określenia zakresu słowa „sąsiad”. Każdy jest bliźnim, każdy jest sąsiadem, nawet ten nieznajomy, który został zaatakowany przez zbójców. Na pytanie uczonego w zakonie została udzielana pośrednia odpowiedź: „Twoim bliźnim jest każdy, kto jest w potrzebie, każdy z kim w danym momencie masz kontakt. W takiej interpretacji ilustracja o Miłosiernym Samarytaninie odnosi się do znaczenia miłości, a nie do znaczenia słowa „bliźni”.

Kiedy Jezus opowiedział tę przypowieść, jego słuchaczom trudno było zaakceptować zawarte w przypowieści przesłanie z powodu ich wrogości wobec Samarytan. Uczniowie Jezusa – Jakub i Jan już wcześniej zaproponowali, że sprowadzą ogień z nieba i zniszczą całą wioskę samarytańską, która nie zapewniła im gościny. Jak sprawy wyglądają dzisiaj? Kim są dla nas dzisiaj odpowiednicy „Samarytan”?

Samarytanie różnili się pod względem religijnym, etnicznym i kulturowym od Żydów. Jezus przedstawił przykład Samarytanina, aby pokazać jak żyć. Czy powinniśmy naśladować cechy osób, które nie należą do naszej społeczności wiary? Czy możemy nauczyć się czegoś od ludzi, którzy nie wierzą tak jak my? Jeżeli „Tak”, czy istnieją jakieś niebezpieczeństwa, których powinniśmy być świadomi, naśladując pewne aspekty zachowania osób, które nie są chrześcijanami?

Prawnik prawdopodobnie chciał uniknąć używania pogardzanego imienia „Samarytanin”, dlatego użył określenia „ten, który okazał mu miłosierdzie”. Chociaż zrozumiał sens pytania, to jednak nie mógł się zdobyć na powiedzenie „Samarytanin”. Posługując się opisowym określeniem jeszcze bardziej zwiększył uznanie tego co zrobił Samarytanin niż gdyby nadał mu jedynie imię. Opisanie, kto udzielił napadniętemu podróżnikowi pomocy jeszcze lepszą odpowiedzią niż samo stwierdzenie „Samarytanin”. Odpowiedź wskazywała zarówno na to kto był sąsiadem, jak i dlaczego należy go uważać za sąsiada.

Przez większą część historii chrześcijańskiej egzegezy przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie była interpretowana alegorycznie w taki sposób, że Samarytanin był Jezusem. Pogląd taki ma zwolenników również w niektórych współczesnych badaniach. Rozpowszechniony był również pogląd, według którego ranny mężczyzna reprezentował Jezusa. Obecnie najbardziej rozpowszechniony jest pogląd, według którego Samarytanin jest przykładem okazywania troski i współczucia nieograniczonego przez bariery narodowościowe, rasowe czy religijne. Z pewnością jest to lepsza interpretacja niż alegoryczna, chociaż ostatecznie nie jest całkiem poprawna. Warto pamiętać, że historia została opowiedziana z perspektywy rannego, a nie Samarytanina! Dotyczy to całej narracji a zwłaszcza ostatniego dialogu, z którego dowiadujemy się, że to ranny został otoczony opieką sąsiada, a nie Samarytanin. Ta historia stanowi wyzwanie, aby zinterpretować ją z perspektywy ofiary.

Uczony w zakonie wyraźnie zrozumiał, że Samarytanin, okazując miłosierdzie potrzebującemu, stał się bliźnim rannego. Pomimo ogromnej przepaści, jaka dzieliła Samarytanina od wspólnoty przymierza ludu Bożego, z perspektywy zdesperowanego rannego człowieka to właśnie Samarytanin był bliźnim. Uczony znawca zakonu stanął przed wyzwaniem jakie stawiało mu przyjęcie „perspektywy ofiary”, ponieważ to on został powołany, aby kochał bliźniego jak siebie samego.

Jeśli zmagamy się z wrogością lub uprzedzeniami wobec niektórych grup ludzi, w jaki sposób możem możemy je przezwyciężyć? Jaki jest najlepszy sposób na wzrastanie w miłości do innych?

Czy można kogoś kochać (w sensie, o którym mówi Jezus w Mt 22,37-40) i jednocześnie go nienawidzić?



DO PRZEMYŚLENIA

Czy można mieć głębszą relację z Bogiem niż z innymi ludźmi?

Łk 10,25. Jaki związek istnieje między pragnieniem prawnika, aby „wystawić Jezusa na próbę” a osobistym pytaniem, które zdecydował się zadać?

Łk 10,26. Jeśli Jezus jest żywym Słowem Bożym, dlaczego tak często kierował ludzi, którzy zadawali mu pytania do Biblii – pisanego Słowa Bożego? Jaki pogląd na Biblię zademonstrował tutaj Jezus? Jak powinniśmy reagować na pytania dotyczące naszej wiary, które pochodzą z potencjalnie wrogiego źródła? W jaki sposób prowadzisz rozmowy na tematy duchowe z ludźmi, którzy nie traktują Biblii poważnie?

Łk 10,27-29. W jaki sposób prawnik odpowiedział na swoje własne pytanie? Dlaczego prawnik powtórnie zadał pytanie Jezusowi? Czy jest jakiś sposób, aby nauczyć się bardziej troszczyć o innych?

Łk 10,30-37 Jeśli prawnik chciał wystawić Jezusa na próbę, dlaczego zadał takie pytanie? Na czym polegały jego wrogie zamiary? Co leży u podstaw wrogości między Żydami a Samarytanami?

Mt 22,37-40. Czym różni się ta wypowiedź Jezusa na temat zasady miłości z Pwt 6,5 od wypowiedzi prawnika? Jaką zasadę interpretacyjną zdefiniował Jezus w Ewangelii Mateusza? Jak Paweł w Ga 5,14 wyraził tę zasadę?

Pomyśl o trzech nazwiskach swoich znajomych spoza kręgu twojej wiary. Jakie są ich emocjonalne, fizyczne i społeczne potrzeby? Jak możesz zaspokoić te potrzeby?

W jaki sposób możemy nauczyć się odróżniać czyny, które są wykonywane, aby „zapracować” na zbawienie, od czynów, które wykonujemy jako wynik zbawienia, które już mamy w Jezusie?









Przygotował Jan Pollok

piątek, 10 listopada 2023

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Motywacja i przygotowanie do misji

Felieton do Szkoły Sobotniej na 11 listopada 2023

Główna myśl: Trudno jest stworzyć listę „właściwych motywów” do misji. Bóg może użyć nas do dobrych celów, nawet jeśli mamy mieszane motywy.

Jaką wielką rolę odgrywają w misji nasze motywy? Czy można mieć złe motywy i nadal wykonywać dobrą pracę dla Jezusa?

Chociaż Bóg może sprawić, że wiele dobrych rzeczy może wyniknąć ze złych to jednak prawidłowo zmotywowana osoba może być znacznie skuteczniejsza. Motywy rzeczywiście odgrywają ogromną rolę. Motywy w misji wywodzą się w dużej mierze ze zrozumienia chrześcijańskiej doktryny. Nasza etyka jest kształtowana przez motywy wychodzące z chrześcijańskiego serca. Misja staje się zdecydowanie mniej skuteczna, gdy jest inspirowana przez złe motywy. Robię to, co robię, ponieważ działam z pobudek serca, które wypełnione jest miłością. Osoba, która wykonuje misyjną pracę będzie o wiele szczęśliwsza, jeśli będzie miała dobre motywy. Ludzie, którzy wykonują pracę, ale są inspirowani złymi motywami, będą to robić w sposób zrzędliwy.

Czy znamy jakieś przykłady, które odbiegają od idealnych motywów dzielenia się wiarą? Czy wszystko co robimy wynika jedynie z całkowicie „czystych” motywów? Czy jest możliwe, że u podstaw naszego działania zawsze leży jakiś interes własny? Może wyrażenie „interes własny” nie jest do końca właściwe.

Wiem, że są takie sytuacje, w których ludzie zachowują się bezinteresownie. Wydaje mi się jednak, że jest to stosunkowo niewielka liczba. W większości przypadków patrzymy na coś i myślimy, ‘Jeśli to zrobię, jaką przyniesie mi to korzyść? Jeśli nie będę miał z tego żadnej korzyści to znacznie mniej prawdopodobne jest to, że to zrobię.’ Czasami taki motyw jest głęboko ukryty. Motywy mogą z czasem ulec zmianie pod wpływem samego działania. Jest to jedna z podstawowych zasad w Judaizmie. Tzw. micwa czyli wykonanie danego przepisu zgodnie z prawem, którego można w danej chwili nie rozumieć, może przynieść korzyść dopiero wtedy gdy ją wykonasz. Wykonanie micwy przynosi przekonanie, dlaczego należy ją wykonać.

Jakie są najlepsze motywy dzielenia się naszą wiarą z bliźnimi?

Apostoł Paweł wspomina w liście do Filipian, że głoszenie o Chrystusie było czasami powodowane zazdrością, rywalizacją, samolubnymi ambicjami, a nawet chęcią „przysporzenia kłopotów”, gdy przebywał w więzieniu. Zamiast jednak ubolewać, Paweł stwierdza: „Ale jakie to ma znaczenie? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję.(Flp 1,15-18).

Jeśli tak jest, to czy nasze motywy do misji w ogóle mają znaczenie?

Czy Paweł sugeruje w ten sposób, że nie powinniśmy próbować powstrzymywać kogoś od opowiadania o Chrystusie, nawet jeśli wiemy, że jego motywy nie są czyste?

Czy powinniśmy raczej pozwolić, aby ktoś spowodował kłopot dla kogoś innego?

Argumentacja Pawła jest interesująca, ponieważ wiemy, że w tym momencie Apostoł znajdował się w więzieniu. Był przykuty do strażnika, który nie miał wyboru. Strażnik myślał, że to Paweł jest więźniem, choć tak naprawdę to właśnie strażnik był więźniem, który teraz musiał usłyszeć ewangelię. Strażnik nie zdawał sobie sprawy, jaką korzyść przynosi obecność Pawła. Dlatego Paweł powiedział: „więzy moje za sprawę Chrystusową stały się znane w całym zamku i wszystkim innym,” ‘Teraz wszyscy w całym zamku wiedzą, kim jest Chrystus. Miałem okazję głosić wszystkim tutaj i cóż to była za szansa! Wiem, że są tacy, którzy chcieli mi utrudnić życie, ale w końcu więcej ludzi usłyszało o Jezusie.’ Paweł nie mówi tutaj, że właśnie w taki sposób powinna być głoszona ewangelia. ‘Idź i głoś Chrystusa ze złą motywacją!’ Chce raczej powiedzieć, że nawet w takim przypadku jest wdzięczny, że Chrystus został ogłoszony. Nie przedstawia tego jednak jako modelu do naśladowania.

Podobnie było w przypadku Jonasza, który chociaż inspirowany złymi motywami wykonał pożyteczne dzieło. Ewangelista, który wykonuje swoją misję dla pieniędzy lub który robi to dla sławy, może wykonać pożyteczną pracę będąc niedoskonałym narzędziem.

W Łk 24 oraz w Dz 1 spotykamy ludzi, którzy mieli zostać wysłani na misję. Jezus powiedział im, aby zaczekali, zanim wyjdą. W obu przypadkach wiązało się to z oczekiwaniem na Ducha Świętego.

Osobiście waham się, aby wykorzystywać ten fragment jako receptę na to jak należy postępować w przypadku misji. Wydaje mi się, że koniecznie musimy wziąć pod uwagę historyczny kontekst tego wydarzenia. Uczniowie mieli czekać, ponieważ Jezus miał zostać przyjęty w niebie i usiąść jako zwycięski król po prawej stronie Ojca. Kiedy to się stało i Jezus został namaszczony coś szczególnego wydarzyło się na ziemi. Uczniowie przeżyli doświadczenie Pięćdziesiątnicy, właśnie wtedy Bóg ustanowił nowy lud. To wydarzenie korespondowało z datą, która była głęboko osadzona w hebrajskiej kulturze. Obchody Pięćdziesiątnicy nie wydarzyły się w przypadkowy dzień. Stało się to w konkretnym dniu, który wypełnił proroczą zapowiedź z góry Synaj. Wierzę, że Duch Święty powinien być wylany na każdego z nas, a nawet więcej powinniśmy zostać ochrzczeni Duchem Świętym, to jednak wydarzenie w czasie Pięćdziesiątnicy miało szczególny historyczny i teologiczny kontekst.

Co mieli uczniowie robić w czasie oczekiwania? Czego powinniśmy się z tego nauczyć? Na co oczekiwali?

Co jest większym niebezpieczeństwem —zbyt długie czekanie, zanim wyjdziemy do świata, czy też zbyt szybkie wyjście, aby świadczyć, zanim przygotujemy się duchowo? Niestety, ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy bardziej niechętni, aby wyjść niż aby pozostać i czekać.

Jakiego rodzaju duchowe przygotowanie jest potrzebne, aby móc świadczyć? Czy musimy zostać ochrzczeni Duchem Świętym? Co to znaczy? Czy kiedykolwiek doświadczyliśmy „napełnienia” /„przyobleczenia się mocą z wysokości” czyli Duchem Świętym, jak zostało to opisane w ewangelii Łukasza oraz Dziejach? Jak można opisać takie doświadczenie?

Idea chrztu Duchem Świętym jest przedmiotem wielu dyskusji w kręgach chrześcijańskich. W niektórych wspólnotach często słyszymy to wyrażenie, a w innych rzadziej. Nie jestem pewny czy każdy adwentysta dnia siódmego rozumie co oznacza wyrażenie być ochrzczonym Duchem Świętym. W tej dyskusji musimy przede wszystkim poprawnie zdefiniować słowo chrzest. Greckie słowo oznaczające chrzest (baptizo) – oznacza zanurzyć. Zanurzyć się w Duchu Świętym, oznacza być pod powierzchnią, być zanurzonym, być pokonanym i przytłoczonym – właśnie taki obraz wyłania się ze słowa baptizo. Myślę, że wielu chrześcijan po prostu boi się takiej metafory. Inni z kolei często źle aplikują ten obraz. Jest wielu ludzi, którzy doświadczyli i doświadczają tego wydarzenia. Duch Święty ma dzieło do wykonania. Ważne jest, abyśmy uczestniczyli w tym wydarzeniu, pozwalając, aby miało ono miejsce w naszym własnym życiu. Nie chodzi tutaj o spektakularną eksplozję, ale o stałe przekształcanie życia. Prorok Joel, wspomina, że to wydarzenie będzie dotyczyło przyszłości i stanie się to tuż przed końcem świata.

Na czym polega najważniejsze przygotowanie do misji?

Kim byli pierwsi świadkowie zmartwychwstania Jezusa? Jakie ma to znaczenie w misji?

Jakie wydarzenie stanowiło główną motywację dla Apostołów do świadczenia? Co było głównym przedmiotem apostolskiego świadectwa? W jaki sposób powinno to mieć wpływ na nasze świadczenie?

Autor naszej lekcji stwierdził: „To prawda, że potrzebujemy osobistego doświadczenia z Bogiem, zanim będziemy mogli podzielić się nim z innymi … Nie możemy dzielić się tym, czego sami nie przeżyliśmy?” Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?



DO PRZEMYŚLENIA



Co oznaczało „głoszenie Chrystusa” w I wieku? Jaki byłby dziś odpowiednik?



Łk 24,1-12. Jaka była reakcja ludzi, którzy jako pierwsi usłyszeli, że Jezus zmartwychwstał? Dlaczego taka była ich reakcja? Kobiety, które przyniosły tę wiadomość, były podekscytowane, ponieważ opowiadały o swoich osobistych doświadczeniach. Jakie jest Twoje osobiste doświadczenie z Jezusem?



Łk 24,36-49. Dlaczego ukazanie się Jezusa uczniom miało tak kluczowe znaczenie dla apostołów? Jeśli Jezus miał po zmartwychwstaniu nadprzyrodzone ciało, dlaczego prosił uczniów o jedzenie? Proroctwa odegrały główną rolę w odkryciu przez uczniów, kim jest Jezus. Jaka jest rola proroctwa biblijnych w XXI wieku?



Dz 1,12-26. Co robili uczniowie Jezusa (120 mężczyzn i kobiet) którzy czekali na obietnicę Ducha Świętego? Skąd mamy wiedzieć, kiedy należy czekać, a kiedy iść? Dlaczego uczniowie chcieli zastąpić Judasza, dlaczego nie chcieli po prostu zostać w grupie 11? Kim byli „uczniowie”, którzy nie są wspomniani w ewangeliach?



Dz 2,1-41. Co stało się z uczniami po otrzymaniu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy? Co to znaczy stwierdzenie, że uczniowie mówili „innymi językami”? Dlaczego wyjaśnienia Piotra koncentrowały się na proroctwie Joela 2,28-32? W jaki sposób Piotr interpretuje Stary Testament? Jakie dowody przedstawił Piotr, poświadczając, że Jezus zmartwychwstał? Jakie dowody przedstawione w tekście potwierdzają, że ewangelia jest dla każdego?

Dz 2,41-47. Co wczesny kościół robił z nowo ochrzczonymi wierzącymi? Jakie metody stosowano, aby kształcić nowych wierzących?



Co można powiedzieć innym ludziom o dobroci i miłości Boga, na podstawie własnych doświadczeń życiowych?





























































Przygotował Jan Pollok

piątek, 3 listopada 2023

KOmentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Wymówki, aby uniknąć misji

Felieton do Szkoły Sobotniej na 4 listopada 2023

Główna myśl: Bóg posyła nas do tych, których nienawidzimy … i okazuje im niezasłużone współczucie.

Jakie są najczęstsze wymówki, których używamy, aby uniknąć czynienia tego, do czego Bóg nas powołał?

Wydaje mi się, że bardzo często niektórzy po prostu wkładają palce do uszu i udają, że nie słyszą wezwania. Być może nie jest to wymówka, jednak ludzie, którzy tak czynią po prostu stwierdzają, że nas nie słyszeli. Wielu ludzi w kontekście misji ogarnia lęk. Lęk przed nieznanym, lęk przed zachwianiem status quo, w które w danej chwili są zaangażowani. Lęk przed trudnym i niewdzięcznym zadaniem, utrata komfortu, zmiana kultury, zmiana języka. Poczucie niedostatecznego przygotowania lub brak daru wymowy.

Warto pomyśleć jakie były reakcje proroków, gdy zostali powołani: jestem za młody, nie mam daru wymowy, jestem tylko pasterzem. „Panie poślij kogoś innego!” Czasami przypominamy Bogu, że jesteśmy zajęci wieloma innymi dobrymi rzeczami, które wykonujemy dla Niego.

W tym tygodniu nasza uwaga został skierowana na księgę Jonasza.

Warto rozpocząć od nakreślenia tła historycznego. Niniwa była stolicą imperium asyryjskiego w okresie dominacji asyryjskiej na całym starożytnym Bliskim Wschodzie (ok. 703–612 p.n.e.). Z tego powodu zajmuje ważne miejsce w literaturze biblijnej. Od IX wieku aż do upadku Asyrii pod panowaniem Babilończyków w 612 roku p.n.e. Niniwa była ważnym miastem asyryjskim.

W Biblii Niniwa została przedstawiona jako miasto całkowicie złe i wrogie wobec Izraela. W księdze proroka Nahuma zostało szczegółowo opisane zniszczenie Niniwy z rąk Babilończyków. Zarówno Jonasz jak i Nahum wierzyli, że Niniwa była zła i zasługiwała na karę, jaka w końcu ją spotkała. Stanowisko takie wynikało z faktu asyryjskiej dominacji w Mezopotamii i Palestynie. Zarówno Izrael (królestwo północne), jak i Juda (królestwo południowe) podlegały rządom asyryjskim i doświadczyły surowego traktowania, ze strony Asyrii. Przyjmuje się, że przesłanie Jonasza zostało przekazane za panowania Jeroboama, a służbę proroka datuje się na połowę VIII wieku p.n.e.

Bóg powołał Jonasza, aby poszedł do Niniwy, głównego miasta Asyrii, które w tamtych czasach budziło postrach i było znienawidzonym wrogiem Izraela. Asyryjczycy byli znani w starożytnym świecie ze swego okrucieństwa. Prorok Nahum sporządził listę grzechów Niniwy: planowanie zła, okrucieństwo w czasie wojny (na przykład prowadzili jeńców wojennych za pomocą haków i wbijali swoje ofiary na pal), niemoralność seksualną, czary oraz handlowe oszustwa i eksploatację.

Adwentyści często zwracali uwagę na wycofanie się z miejskich aglomeracji i zachęcali do prowadzenia prostego życia na wsi. Obecnie ponad 50% ludności świata żyje na obszarach miejskich. W jaki sposób pogodzić wezwanie, aby dotrzeć do ludzi tam, gdzie się znajdują, z koncepcją opuszczenia grzesznych miast?

Aby być skutecznym w misji trzeba mieszkać tam, gdzie mieszkają ludzie, do których chcemy dotrzeć. Strategia pracy misyjnej w mieście powinna pochodzić od mieszkańców miast, a nie mieszkańców wsi.

Dlaczego Jonasz nie chciał iść do Niniwy? Czy stało się tak z powodu strachu przed mieszkańcami Niniwy? A może z powodu nienawiści do mieszkańców Niniwy? Co mogło być dla Jonasza większą przeszkodą — strach, czy nienawiść oraz pragnienie aby miasto zostało zniszczone?

Co jest dzisiaj większą przeszkodą — strach przed „obcym” lub „innym” czy nienawiść wobec „innych” lub „obcych”?

Księga Jonasza ukazuje kontrast pomiędzy „poganami” a prorokiem Pana. W każdym przypadku „poganie” wydają się bardziej pobożni i otwarci duchowo niż prorok. Żeglarze na statku modlą się do swoich bogów, podczas gdy Jonasz śpi. Prorok mówi, ‘Wrzućcie mnie do morza!’, podczas gdy żeglarze chcą ratować jego życie. Mieszkańcy Niniwy zarówno ludzie jaki i zwierzęta poszczą. Nawet wielka ryba i winorośl wykonały polecenie Boga — tylko Jonasz sprzeciwił się Bożemu poleceniu! W tej historii poganie prezentują się lepiej niż prorok Jahwe.

Jakie wnioski można z tego wyciągnąć? Czy chrześcijanie są bliżej Boga niż ludzie z innych religii?

Czy są inne historie biblijne które pokazują, że „lud Boży” może się czegoś nauczyć od „pogan”?

Jonasz głosił, że Niniwa zostanie zniszczona w ciągu 40 dni. Tak się jednak nie stało. Czy Jonasz był fałszywym prorokiem? Jaki jest cel proroctw, które dotyczy przyszłości? Czy proroctwa czasowe są warunkowe?

Na końcu księgi Jonasz wyraża swoją frustrację z powodu łaskawości i współczucia Boga. Przyznaje, że to był powód, dla którego od początku nie chciał pójść do Niniwy. Wiedział, że Bóg jest „Bogiem łaskawym i miłosiernym, cierpliwym i pełnym łaski, który żałuje nieszczęścia” (Jo 4:2).

Czy Bóg jest zbyt współczujący? Czy długa lista okrucieństw, czarów, prostytucji, przemocy i niesprawiedliwości może być tak po prostu po kilku dniach postu wybaczona?

Czy jest ktoś nad kim nie chciałbyś, żeby Bóg się litował – ktoś, kogo chciałbyś, aby spotkało to, na co zasłużył?

Jako teolog chciałbym, aby wszyscy zostali zbawieni. Dlatego trudno mi zaakceptować karę śmierci.

Kto zmienił się w tej historii najbardziej – Jonasz czy mieszkańcy Niniwy? Jedynym dowodem na to, że Jonasz się zmienił, jest księga Jonasza. Nie jest do końca jasne, czy Jonasz się zmienił. Stopień zmian w przypadku ludzi w Niniwie był znacznie większy. Jonasz musiał zmienić twoje serce. Z kolei mieszkańcy Niniwy musieli zmieńcie swoje życie.

Jonasz w końcu poszedł do Niniwy, ale nadal był wojowniczy. Doświadczenie z rybą nie zmieniło jego postawy.

Jakich lekcji powinniśmy się nauczyć z Księgi Jonasza, gdy zastanawiamy się nad przemocą, niemoralnością seksualną, spirytyzmem i niesprawiedliwością w dzisiejszym świecie?

Przy okazji omawiania Wielkiego Misyjnego Zlecenia, które Jezus przekazał swoim uczniom po Zmartwychwstaniu, zwróciliśmy uwagę, że uczniowie wciąż wątpili, a jednak Jezus zlecił im wykonanie zadania. Teraz mamy proroka, który nie jest chętny, aby wykonać powierzone mu zadanie. Ma negatywne nastawienie, a jednak Bóg działa przez niego, aby doprowadzić do zbawienia całe miasto. Bóg jest miłosierny i łaskawy, to pewne.

DO PRZEMYŚLENIA

Autor lekcji w tym tygodniu skupił uwagę na biblijnym przykładzie osoby uchylającej się od misji - na historii Jonasza. Ponieważ Niniwa była stolicą imperium asyryjskiego, historia Jonasza osadzona jest w kontekście relacji tego narodu ze starotestamentowym Izraelem. Poniższe wersety dostarczają tła do historii Jonasza: Na 1,1; 3,1-3; 2 Krl 17,5-6; 19,32-37).

Jon 1,1-12. Jaki obraz Boga mieli żeglarze z którymi podróżował Jonasz?

Jon 1,17 – 2,10. Czego nauczył się Jonasz o Bogu ze swojego doświadczenia z rybą? Jakiego rodzaju ofiary złożyli Jonasz i żeglarze (2,9; 1,14-16)?

Jon 1,14-16. Co zrobił Jonasz, aby nawrócić żeglarzy? Co spowodowało, że Jonasz zmienił się z człowieka niechętnego na chętnego?

Jon 3,1-3. Co miało wpływ na przekształcenie niechęci Jonasza w gotowość wykonania Bożego polecenia?

Jon 3,4-5. Jaka jest różnica między reakcją mieszkańców Niniwy a reakcją żeglarzy z rozdziału 1,14-16? W jaki sposób ta różnica kształtuje nasze podejście do ludzi, którzy posiadają niewielką wiedzę o Bogu?

Jon 4,1-4 Jaką wymówka miał Jonasz, aby nie pójść od razu do Niniwy? Dlaczego łaskawy charakter Boga tak bardzo go niepokoił? Co kryje się za pytaniem, które Bóg zadał Jonaszowi w wersecie 4? Według tej historii Bóg miłosiernie dostarcza roślinę Jonaszowi, a następnie powoduje jej zniszczenie. Jak to rozumieć? W którym momencie Boży charakter został najwyraźniej przedstawiony? Czy pokuta ludzi w Niniwie była szczera? Na jakiej podstawie Bóg przyjął ich skruchę, skoro nie byli świadomi ani Jego imienia i ani Jego zasad?

Jon 4,10-11 Jak powinniśmy reagować na Bożą troskę okazywaną prześladowcom, sprawcom przemocy i zabójcom? Jakie konsekwencje dla misji posiada Boży sposób postępowania z ludźmi?

Jeśli Duch Święty jest wszędzie, dlaczego misjonarze muszą wyruszać w świat, aby ogłosić Ewangelię?

Niniwa była jedną z pierwszych wielkich metropolii, o którą Bóg się troszczył. W pierwszej połowie XX wieku na świecie były trzy wielkie metropolie: Nowy Jork, Londyn i Tokio. Każda z tych trzech metropolii liczyła około ośmiu milionów ludzi. Obecnie na świecie jest 48 miast, w które mają ponad osiem milionów mieszkańców. Jakie ma to konsekwencje dla misji?

Jakie inne historie na temat powołań do misji można wskazać w Biblii? Które z postaci biblijnych akceptowały powołanie do misji, a które protestowały. Która z wielu wymówek, jakimi posługują się ludzie, aby uniknąć misji, wydaje się być uzasadniona?

Jak radzisz sobie ze strachem jako wymówką, aby nie wykonywać misji?

piątek, 27 października 2023

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Boże powołanie do misji

Felieton do Szkoły Sobotniej na 28 października 2023

Główna myśl: Pomimo swoich błędów, Abraham jest wzorem trzech misyjnych wartości: gościnności, miłości i modlitwy wstawienniczej.

Gdyby Bóg przyszedł dzisiaj do twojego domu na posiłek, co podałbyś do zjedzenia? Czy byłby to dobry wegetariański posiłek? A może dobra “edeniczna” dieta, składająca się z ziaren, owoców i warzyw? Jaką historię biblijną można powiązać z tym pytaniem?

W ubiegłym tygodniu zwróciliśmy uwagę, że w momencie powołania Abrahama, Bóg oznajmił mu, że ma być kanałem, przez który Bóg będzie błogosławił wszystkie narody. W Rdz 18 widzimy Abrahama, który podejmuje inicjatywę, aby zapewnić gościnę trzem nieznajomym. Przynosi jedzenie, myje im nogi i daje schronienie, aby mogli odpocząć, W tym epizodzie interesujący jest fakt, że kiedy Abraham okazywał gościnność, nie zdawał sobie sprawy, że obcy to Pan i dwaj aniołowie! Naszą uwagę skupia posiłek, który podał gościom Abraham. Nie była to dieta „edeniczna”, nie był to nawet posiłek wegetariański. Według Rdz 18,8 Bóg zjadł to jedzenie! Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej historii? Czy Bóg jest wegetarianinem? Czy możemy z tej narracji wyciągnąć jakąś misyjną lekcję? Wiele międzykulturowych projektów misyjnych wiąże się z pytaniami i wyzwaniami dotyczącymi żywności.

Czy jest możliwe, że przy pomocy tych prostych czynności Abraham spełnił swoją misję jako kanał, przez który Bóg mógł błogosławić świat? Czy można w ten sposób zinterpretować ten epizod? Czy troszczenie się o fizyczne potrzeby innych jest wypełnieniem misji, czy też praca misjonarska wymaga od misjonarza otwartego mówienia o Bogu?

To co zrobił Abraham może wydawać się drobnostką: przygotowanie posiłku dla Pana i Jego dwóch aniołów, który składał się z cielęciny, sera, mleka i chleba. Jak powinniśmy reagować na różne rodzaje pożywienia, które są przed nami stawiane, gdy próbujemy nawiązać kontakty z innymi ludźmi?

Myślę, że jest coś głęboko religijnego w spożywaniu posiłku z innymi ludźmi, nawet wtedy, gdy w czasie jego spożywania nie są prowadzone religijne dyskusje. Od początku 2022 roku prowadzę w małej miejscowości Mannum w Południowej Australii projekt misyjny, który polega na dzieleniu się żywnością z ludźmi, którzy są w potrzebie. Raz w tygodniu dostarczam dzieciom i młodzieży w lokalnej szkole owoce i małe bułeczki. Zapraszam ludzi, którzy przychodzą do naszej „społecznej spiżarki” aby usiedli do stołu i spożyli skromny posiłek. Czasami muszę dosłownie podzielić małą porcję na dwie lub trzy części. Nigdy nie przypuszczałem jak wielkie może to mieć znaczenie misyjne. W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie specjalnej grupy Mannum Progress, która zajmuje się rozwojem tego miasteczka. Zostałem poproszony, aby przedstawić mały raport na temat naszej działalności i wyjaśnić na czym polega praca instytucji o nazwie ADRA. Na spotkaniu obecna była pani burmistrz. Była to znakomita okazja, aby powiedzieć jak spożywanie wspólnych posiłków z ludźmi którzy są w potrzebie zmienia atmosferę w lokalnej społeczności. Muszę dodać, że gdy w 2021 roku rozpocząłem pracę w tym miasteczku, zastałem tam jedynie mały kościółek pomalowany na różowo i obok niego równie mały hall z dużym muralem na frontowej ścianie: Jezus przychodzi, czy jesteś gotowy? Bardzo szybko zrozumiałem, że tego rodzaju „misyjne” pytanie nie ma żadnego sensu dla lokalnej ludności. W kościele nie mam ani jednego członka zboru. Od początku ubiegłego roku obsłużyliśmy z grupą 5 woluntariuszy (ludzie spoza naszego kościoła!) grupę ok. 300 osób.

Czy można dotrzeć do serc innych ludzi, jeśli nigdy nie spożywamy z nimi posiłku? Jak ważną funkcję w misji spełnia wspólne spożywanie posiłków?

Tuczne cielę, w kontekście biblijnym, jest przynajmniej zwierzęciem czystym. Co by było, gdyby Abraham zaoferował Panu kawałek szynki? Czy zostałoby to zaakceptowane przez Pana? Na gruncie misyjnym stanowi to wyzwanie i jest ciekawym tematem do dyskusji jak daleko można się posunąć, aby nawiązać kontakty z lokalnym społeczeństwem. W niektórych kulturach nie potrafimy zbliżyć się do ludzi, jeśli odmówimy spożywania z nimi posiłków. W niektórych kulturach o wiele bardziej niż w kulturze zachodniej, którą znamy najlepiej, wspólne jedzenie posiada głębokie niemal religijne znaczenie. Jedzenie łączy ludzi razem i zawiera przesłanie. Dzielenie się jedzeniem nie jest więc drobnostką czy marginalnym elementem. Fakt, iż Bóg jadł razem z Abrahamem cielęcinę, twaróg chleb i mleko jest piękną ilustracją która zawiera głębokie przesłanie.


A jednak spożywanie posiłków może być czynnikiem dzielącym. Dobry przykładem jest tutaj Dz 10 gdzie został opisany dylemat Piotra w kontekście historii Korneliusza. W Dz 15 zostały sformułowane tzw. klauzule Jakuba, dotyczące relacji pomiędzy Żydami i poganami, które zawierały przepisy związane między innymi z jedzeniem.

Możemy zauważyć napięcie jakie pojawia się w naszym środowisku kościelny w sprawach dotyczących jedzenia. Nie ma wątpliwości jak wartościowe są przepisy dotyczące zdrowia, które pielęgnujemy w naszej tradycji religijnej. Z drugiej strony, jeśli nasze przesłanie zdrowotne stanie się czymś, co oddziela nas od społeczności z innymi ludźmi, to myślę, że musimy głębiej przemyśleć naszą strategię. Musimy przemyśleć i przedyskutować nasze metody. trochę więcej przemyśleć więcej mówić.

Co można powiedzieć ludziom, którzy twierdzą, że nie spożywając pewnych pokarmów jesteśmy lepszymi świadkami przesłania dotyczącego promocji zdrowia.

Kiedy Bóg w końcu wyjaśnił powód swojej misji - osądzenie Sodomy i Gomory, Abraham wstawił się z ludźmi żyjącymi w Sodomie. Abraham najwyraźniej troszczył się o nich i kochał ich pomimo ich niegodziwości.

Czym różni się prośba Abrahama o miłosierdzie dla Sodomy od naszych reakcji w stosunku do niegodziwych i agresywnych ludzi? Czy kiedykolwiek prosiliśmy Boga, aby zniszczył złych ludzi?

Warto zauważyć, że Abraham nie tylko chciał, aby oszczędzono sprawiedliwych, ale pragnął, aby wszystkim mieszkańcom miasta zostało okazane miłosierdzie. W jaki sposób postawa Abrahama różni się od naszej?

Jeśli naprawdę kochamy tych, którzy różnią się od nas, czy kiedykolwiek będziemy chcieli, aby zostali zniszczeni?

Autor naszego podręcznika przedstawia rozmowę Boga z Abrahamem jako przykład modlitwy wstawienniczej.

Czego z tej historii dowiadujemy się na temat modlitwy wstawienniczej? Czy wstawiennicza modlitwa Abrahama za mieszkańcami miasta była skuteczna? Czy wstawiennicza modlitwa Abrahama zmieniła Boga?

Być może Abraham nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo zależało Bogu na zbawieniu ludzi w Sodomie. Bóg dokładnie wiedział jaki jest prawdziwy obraz Sodomy. Jednak wstawiennictwo Abrahama w pewnym sensie pokazuje współpracę Abrahama z Bogiem w realizowaniu Bożej woli wobec miasta. Bóg jest „osaczony”, nie chce zniszczyć tych miast, chce je ocalić, a jednak wie, że w tym momencie surowe osądzenie tych miast jest jedyną opcją, jaka mu pozostała. Jednak Abraham jeszcze tego nie wie, być może dowie się tego dopiero później. Wstawiennictwo pokazuje nam jedynie perspektywę Abrahama.

W jaki sposób rozpocząć rozmowę z Bogiem na temat tego co jest najlepsze dla świata w danym momencie? W jaki sposób poruszyć Jego serce, aby okazał współczucie? „Panie, Boże, jeżeli będzie tam 50, 40, 30? Przecież Ty w ogóle nie chcesz ich zniszczyć! A jeżeli jest ich tam tylko 10.?” „Nie!, Jeśli będzie tam tylko 10., nie zniszczę tego miasta!” Dzięki wstawiennictwu, w tym dialogu z Bogiem Abraham uzyskuje lepszy i dokładniejszy obraz Boga. Zaczyna lepiej Go rozumieć.

Czy dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z agresywnymi i niegodziwymi ludźmi, należy się im przeciwstawić i pracować na rzecz reform i sprawiedliwości? Czy modlitwa wstawiennicza i proszenie Boga, aby ich oszczędził jest najlepszą metodą?

Jaką rolę odgrywa modlitwa wstawiennicza we współczesnej misji? Jeżeli modlitwa za innych jest tak skuteczna, dlaczego musimy również fizycznie wychodzić do świata?

Modlitwa to bardzo trudny temat. Nie jest to próba przekonania Boga o czymś. Ogólnie istnieje wiele aspektów modlitwy, które są trudne do zrozumienia. Dlaczego się modlimy? Komu potrzebna jest modlitwa? Jaka jest jej funkcja? Zwłaszcza modlitwa wstawiennicza jest intrygująca. Wydaje mi się, że kiedy ludzie modlą się, prosząc o innych, Bóg ma bardziej znaczącą podstawę, na której może działać. Właśnie wtedy Bóg posiada większe, okazjonalne uzasadnienie swojego działania. Czasami zastanawiam się, czy modlitwa nie jest przede wszystkim dla naszego dobra i jest nam potrzebna, a nie Bogu. To prawda, modlitwa jest tajemnicą. Jezus powiedział abyśmy się modlili. Wiemy, że modlitwa ma znaczenie i może zmienić bieg rzeczy.

DO PRZEMYŚLENIA


Rdz 18,1-15. Z pierwszego wersetu dowiadujemy się, że Jahwe ukazał się Abrahamowi. Kim jest ten „Jahwe”? Jak Abraham reaguje na trzech gości, którzy przechodzą obok jego namiotu? Czego Lot nauczył się od Abrahama podczas ich wspólnego pobytu? Jaki związek możemy dostrzec pomiędzy gościnnością okazywaną przez Abrahama a misją? Jaki ton głosu mógł mieć Jahwe gdy powiedział do Sary: „Dlaczego się roześmiałaś”? Czy śmiech Sary mógł być wyrazem wątpliwości?


Ellen White napisała: „Gdziekolwiek (Abraham) szedł, znaczył drogę ołtarzami ofiarnymi. Odchodząc zwijał namioty, a pozostawiał ołtarze. Wielu wędrownych Kananejczyków, których Abraham, sługa Boży, nauczył poznawać Pana, zatrzymywało się w swych wędrówkach przy tych ołtarzach, by złożyć ofiarę Jahwe. (Wychowanie, 131). Jaki mógłby być współczesny odpowiednik ołtarza Abrahama?


Rdz 18,16-33. Dlaczego Jahwe nawiązał kontakt z Abrahamem przed pójściem do Sodomy (w.17-19)? Na czym właściwie polegał „grzech Sodomy”? Na jakiej podstawie Abraham nalegał, aby Pan oszczędził Sodomę (w.23-25)? Aby zachować czystość swojej rodziny, Abraham żył z dala od Sodomy. Przynajmniej w dwóch przypadkach podjął jednak działania, aby ocalić Sodomę przed konsekwencjami decyzji, które podejmowali mieszkańcy tego miasta. W jaki sposób można zachować równowagę pomiędzy zachowaniem wiary (metafora twierdzy) a misją (metafora soli)?


Autor podręcznika sugeruje, że forma interakcji pomiędzy Abrahamem i Panem w drodze do Sodomy, była formą modlitwy wstawienniczej. Jaka jest funkcja modlitwy wstawienniczej w kontekście ostatecznych planów Boga? W jaki sposób modlitwa za kogoś kto mieszka bardzo daleko lub nawet za osobę, która znajduje się w sąsiedztwie, może coś zmienić? Jeśli wstawiennictwo Jezusa nie jest w pewnym momencie potrzebne (Jn 16,25-27), jaką rolę może odegrać modlitwa wstawiennicza w kosmicznym konflikcie? Jak znaleźć równowagę pomiędzy wytrwałością w modlitwie (przykład Abrahama, modlitwa w „noc i dzień”) a „pustymi powtórzeniami” (Mt 6,7).


Rdz 19,1-4. Na początku tego rozdziału Lot zachowywał się podobnie jak Abraham. Rdz 19,18-22. W jaki sposób ta część historii przypomina wstawiennictwo Abrahama za Sodomą?

Rdz 19,22-24. Dlaczego aniołowie tak bardzo się spieszyli?

Rdz 19,29 Czy wstawiennictwo Abrahama za Sodomą zakończyło się niepowodzeniem?


Autor podręcznika sugeruje, że współczesne miasta mogą być szczególnie trudnym miejscem do dzielenia się ewangelią. Skuteczna praca na rzecz miast wymaga wielu modlitw wstawienniczych. Jakie jest twoja opinia na temat na powyższych stwierdzeń?


Rdz 19,30-36. Co ta historia mówi na temat charakteru Lota i jego rodziny? W czym tkwi przyczyna takiego postępowania?





Przygotował Jan Pollok

piątek, 20 października 2023

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Boże powołanie do misji

Felieton do Szkoły Sobotniej na 21 października 2023

Główna myśl: Bóg tak bardzo troszczy się o świat, że chce wyprowadzić nas z naszej bezpiecznej przestrzeni, aby dotrzeć do innych, którzy Go nie znają.

W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy na temat Wielkiego Zlecenia Misyjnego jakie Jezus dał swoim uczniom, aby czynili uczniów. Co się stanie, jeżeli nie weźmiemy udziału w tym Zleceniu? Co zrobi Bóg, jeśli odrzucimy Jego polecenie pójścia do świata i czynienia innych uczniami?

W Biblii możemy znaleźć kilka przykładów ludzi, którzy nie chcieli odpowiedzieć pozytywnie na Boże powołanie. Mam na myśli dwa imiona. Jednym z nich jest Jonasz, a drugim Piotr. Nawet Paweł był przez pewien czas oporny. W odpowiedzi na Boże powołanie Jonasz postanowił pójść w odwrotnym kierunku. Piotr z kolei potrzebował trochę czasu, zanim zorientował się, że jego misja wykracza poza granice jego własnego ludu oraz dotychczasowe metody. Bóg musiał dokształcić Swojego apostoła, aby ten mógł, poradzić sobie z rasową bigoterią.

Ralph D. Winter był amerykańskim misjologiem i misjonarzem prezbiteriańskim, który wywołał debatę w środowiskach ewangelikalnych na temat roli kościoła i struktur misyjnych. Winter był gorliwym propagatorem wychodzenia z ewangelią do grup, do których nie udało się wcześniej dotrzeć. Uważał, że najlepiej byłoby, gdyby lud Boży odpowiedział na Boże Wielkie Zlecenie i wyszedł do świata dobrowolnie. Druga możliwość zdaniem Ralpha Winter’a jest jednak taka, że gdy Boży lud nie głosi ewangelii światu, Bóg „wymusza” nawiązanie kontaktów między Swoim ludem i innymi narodami. Może to nastąpić w wyniku prześladowań i wynikającego z nich rozproszenia, wygnania lub niewoli wśród innych narodów lub podboju i osadnictwa innych narodów na własnym terytorium. W artykule z 2009 roku „The Kingdom Strikes Back” (Foundations of the World Christian Movement: Course Reader, Institute of International Studies, 7-24): zastanawia się nad wstrząsającymi doświadczeniami chrześcijan w Europie, którzy byli atakowani przez Wikingów i inne narody z północy:

Nic dziwnego, że anglikański modlitewnik zawiera modlitwę: „Od gniewu ludzi Północy, wybaw nas, Panie”. Po raz kolejny, gdy chrześcijanie nie zwrócili się w ich stronę, ludy pogańskie zaatakowały to, co posiadali chrześcijanie. Po raz kolejny została pokazana fenomenalna moc chrześcijaństwa: zwycięzcy zostali pokonani przez wiarę swoich jeńców. Najczęściej mnisi byli sprzedawani jako niewolnicy. Chrześcijańskie dziewczęta były zmuszane, aby były ich żonami i kochankami i w ten sposób ostatecznie zdobywali pogan z północy. W Bożej opatrzności odkupienie tych ludzi było ważniejsze niż wstrząsająca tragedia tej nowej inwazji barbarzyńskiej przemocy i zła, która spadła na Boży lud, który był przez Niego umiłowany. On nie oszczędził własnego Syna, aby nas odkupić! Dlatego po raz kolejny zło, które Szatan zaplanował, Bóg wykorzystał w dobrym celu (Winter, 17).

Czy zgadzasz się z przedstawioną powyżej koncepcją, że Bóg posługuje się prześladowaniami i ekspansją militarną do celów misyjnych? Czy szerzenie ewangelii Jezusa jest tak ważne, że warto dla tej sprawy poświęcić niewinne życie?

Być może warto przy tej okazji spojrzeć na historię Namana, pogańskiego żołnierza, który skorzystał z uzdrowienia przez Boga Izraelitów. Informacja o możliwości uzdrowienia została przekazana przez izraelską dziewczynę, która została pojmana do niewoli przez syryjskie wojsko. Czy Bóg wysłał ją do niewoli specjalnie, aby służyła i była misjonarką? Czy taka była Boża wola? Czy Bóg posłużył się wojną, aby zrealizować swój „misyjny” plan?

Muszę przyznać, że nie podoba mi się teza, że Bóg może „wymusić” misyjną działalność Swojego ludu. To prawda, że Bóg może wykorzystać tragedię człowieka i wykonać przez nią coś pożytecznego. Bóg wykorzystał postawę Daniela i jego przyjaciół, którzy trafili do niewoli, aby przez nich mieć pozytywny wpływ na babilońskie elity. Możemy zobaczyć fragmenty w pismach proroków, którzy modlą się za Babilon i za tych którzy prześladowali Boży lud. Ponieważ gdy oni będą prosperować, to prosperować będzie również Boży lud. Bóg nie rezygnuje z prowadzenia swoich dzieci nawet w ekstremalnych warunkach. Wykorzystuje je, aby wychować i zbawić swój lud.

Nie sądzę, że Bóg stwarza niekorzystne okoliczności, ale potrafi je wykorzystać, aby przez nie wykonać coś dobrego. Przypominają mi się słynne słowa Józefa: „Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro.” Bóg potrafi skomponować symfonię z kakofonii i chaosu ludzkiego losu.

Nie chodzi tu o to, że czasy dobrobytu w kulturze lub czasy przeciwności dla kościoła, ale czasy przeciwności w kulturze lub czasy dobrobytu kościoła, ponieważ wasza religia musi błyszczeć, w przeciwnym razie jest to bezużyteczne.

Znane jest stare powiedzenie, że czasy prosperity kulturowej, są dla kościoła czasami przeciwności, natomiast czasy przeciwności w kulturze są dla kościoła czasem prosperity. Właśnie wtedy religia musi błyszczeć gdyż w przeciwnym przypadku jest bezużyteczna.

Czy istnieją jakieś biblijne przykłady dobrowolnej i mimowolnej misji? Czy przeżyliśmy osobiście jakieś doświadczenia w których Bóg „zmusił” nas do świadczenia o Nim i z perspektywy czasu widzimy, że miało one zbawczy cel?

W Dz 1,1-4 Jezus powiedział swoim uczniom, aby czekali w Jerozolimie, aż zostaną „ochrzczeni Duchem Świętym”. Jezus wyjaśnił dalej, że „weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.”

Co to znaczy być „ochrzczonym Duchem Świętym”?

W ubiegłym tygodniu zwróciliśmy uwagę, że Jezus posłał do służby wątpiących uczniów. W kilku przypadkach w Biblii, widzimy, że Bóg posługuje się i wysyła do służby ludzi, którzy mają wady. Skąd możemy wiedzieć, czy powinniśmy „oczekiwać na moc w Jerozolimie”, czy też powinniśmy po prostu świadczyć takimi, jakimi jesteśmy, ze wszystkimi naszymi wadami i wątpliwościami?

Co jest łatwiejsze: świadczenie własnej rodzinie, sąsiadom i przyjaciołom czy wyjazd za granicę, do zupełnie innej kultury? Co jest dziś najbardziej potrzebne?





DO PRZEMYŚLENIA

Rdz 12,1-3 często nosi tytuł „Powołanie Abrahama”. Bóg powołał Abrama, aby opuścił swój dom i rodzinę i udał się w odległe miejsce, którego nie znał. Wielu misjologów uważa, że jest to pierwsze powołanie do misji. Jednak aby w pełni zrozumieć to „powołanie”, musimy wziąć pod uwagę jego kontekst. Bezpośrednim kontekstem powołania Abrahama jest historia Wieży Babel opisana w Rdz 11,1-9. W jakim sensie Rdz 1,26-27 stanowi szerszy kontekst Rdz 12,1-3? Dlaczego Bóg tak bardzo chciał zaludnić całą ziemię?



Rdz 12,1-3 W tym fragmencie możemy zauważyć, że Boże powołanie do misji miało na celu umieszczenie właściwej osoby na właściwym miejscu. Gdyby Bóg powołał ciebie, aby iść, nie wiedząc, dokąd, jak byś zareagował? Dlaczego?



Rdz 12,10 – 13,1. Co przydarzyło się Abramowi, gdy tylko przybył do ziemi, którą wskazał mu Bóg? Czy wędrówka do Egiptu była błędem? Co by się stało, gdyby Abram nie poszedł do Egiptu? W książce Patriarchowie i Prorocy (94), Ellen White napisała: „Ukrywając fakt, że Sara jest jego żoną, okazał brak zaufania w Bożą opiekę.” Kiedy dbanie o siebie jest „brakiem zaufania wobec Bożej opieki”?



Dz 8,1-4. Co, we wczesnym Kościele spowodowało rozproszenie wierzących poza strefę bezpiecznej przestrzeni? Dlaczego apostołowie pozostali w mieście, kiedy większa część gminy jerozolimskiej była rozproszona po Judei i Samarii? Dz 11,19 „Tymczasem ci, którzy zostali rozproszeni na skutek prześladowania, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, nikomu nie głosząc słowa, tylko samym Żydom.” W jaki sposób ten fragment poszerza naszą interpretację rozproszenia uczniów? Ga 2,11-12 „A gdy przyszedł Kefas do Antiochii, przeciwstawiłem mu się otwarcie, bo też okazał się winnym. Zanim bowiem przyszli niektórzy od Jakuba, jadał razem z poganami; a gdy przyszli, usunął się i odłączył z obawy przed tymi, którzy byli obrzezani.” Jaki był stosunek jednego z najbardziej znany apostołów do działalności ewangelizacyjnej wśród pogan? Dz 10,15 „A głos znowu po raz wtóry do niego: Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane.” Jaką lekcję Bóg przekazał Piotrowi? Jakie znaczenie ma to samo przesłanie dla naszej współczesnej misji w świecie?



Dz 1,8 „Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.” Jaką zasadę przedstawił Jezus, tym, którzy mają być Jego świadkami dla świata?



Zidentyfikuj grupę ludzi w swojej społeczności, do której Kościół nie próbował dotrzeć. W książce Działalność Apostołów (79), Ellen White napisała: „W naszym świecie jest wielu takich, którzy są bliżej Królestwa Bożego, niż przypuszczamy.” W jaki sposób możemy zidentyfikować osoby należące do tej kategorii?



W jaki sposób zdefiniowalibyście słowo „misja” w kontekście swojego życia?





Przygotował Jan Pollok

piątek, 13 października 2023

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Boża misja wśród nas (Część 2)

Felieton do Szkoły Sobotniej na 14 października 2023

Główna myśl: Bożym błogosławieństwem należy dzielić się ze światem. Uczeń jest powołany, aby czynił uczniami innych ludzi.

Czy „chrześcijańska komuna” to rzecz dobra, lub czy jest to oksymoron? Komuna to życie w odizolowaniu. Czy jest to możliwe w kontekście chrześcijańskiej teologii? Czy w ogóle można mówić o „chrześcijańskiej komunie”?

Osobiście cenię i przeżywam radość z życia we wspólnocie z ludźmi o podobnych poglądach, którzy zachęcają, mobilizują i równocześnie pociągają do odpowiedzialności. Z całą pewnością taka wspólnota ma dużą wartość. Możemy obserwować taką wspólnotę we wczesnym kościele w gminie jerozolimskiej lub nawet dzisiaj – gdy razem przeżywamy na przykład dzień Szabatu. Jednak stwierdzenie „życie w odizolowaniu” kryje w sobie niebezpieczeństwo. Bycie razem we wspólnocie, aby robić coś ekskluzywnego nie jest dla mnie pociągające.

Słowo „komuna” z czasem zyskało złą sławę. Niestety kościół często przybiera formę komuny, zarówno, społecznie, ekonomicznie i teologicznie. Jeśli pozostaniemy zamknięci w sobie, poniesiemy porażkę w misji chrześcijańskiej. W historii kościoła chrześcijańskiego możemy wskazać wiele przykładów, kiedy ludzie wychodzili do lasów, na pustynię, zamykali się w klasztorach, aby żyć samotnie lub w małych grupach, ponieważ świat, ich zdaniem był tak niegodziwy, że zagrażał czystości ich myśli i czynów. Niestety nieco później dokonywali przerażającego odkrycia, że grzech pojawiał się również tam, gdzie byli. To oni przynosili go ze sobą i to było przygnębiające.

Wróćmy jednak do materiału biblijnego którym zajmowaliśmy się w tym tygodniu.

Rdz 12,1-3 opisuje powołanie Abrahama. W ubiegłym tygodniu mówiliśmy już na temat powołania Abrama. Bóg powołał Abrama i obiecał, że będzie błogosławił jego potomstwu. Powód tego błogosławieństwa został wyraźnie określony. Bóg chciał błogosławić rodzinę Abrama, aby przez nią były „błogosławione wszystkie plemiona ziemi”.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że błogosławieństwo, którym Bóg obdarował Abrahama, nie było błogosławieństwem, które Abraham mógł kiedykolwiek przypisać sobie. Był to dar, którym miał dzielić się z innymi. Bóg powiedział Abrahamowi, że będzie miał potomstwo i to potomstwo będzie błogosławieństwem dla narodów. Dopiero w Nowym Testamencie Paweł rozwija tę myśl i zwraca uwagę, że słowo „potomstwo” w Septuagincie (jedno z pierwszych tłumaczeń tekstu hebrajskiego na język grecki) jest w liczbie pojedynczej i oznacza jedno nasienie, jedno potomstwo - Jezusa Chrystusa. To przez Jezusa wszystkie narody będą błogosławione. Teologia Pawła ukształtowała nasz pogląd na misję. Dzięki teologii Pawła możemy zobaczyć czego dokonał Bóg wysyłając Swojego Syna do świata, który nie chciał Go przyjąć ani nie chciał zaakceptować poselstwa, które koniecznie musiało być ogłoszone.

Kiedy spoglądamy na życie Abrahama przez pryzmat setek lat historii, nabiera ono szczególnego znaczenie dopiero w kontekście Jezusa. Abraham nigdy nie zbudował nowego miasta ani nie założył ośrodka, który koordynowałby misyjną działalność. Abraham po prostu żył w tamtych czasach, uwierzył Bogu, ale to Bóg wypełnił obietnicę, którą pierwotnie przekazał Abrahamowi.

W jaki sposób zrozumienie Bożego planu nadaje zarówno znaczenie naszej misji jak również chroni nas przed zarozumiałością z powodu pojęcia „wybrany lud Boży”?

Podkreślanie, że jesteśmy kimś wyjątkowym i posiadamy szczególny rodowód mija się z celem. Przykładem tego może być powoływanie się na rodowód Abrahama, czy na sukcesję apostolską. Tytuł lub tradycja nie wnosi niczego szczególnego do misji. Wiele razy w historii chrześcijaństwa pojawiały się różne grupy twierdziły, że Bóg traktuje je wyjątkowo a następnie zaczynały się zamykać i koncentrować uwagę nie na przekazywaniu poselstwa, ale na ochronie swojej tradycji. Jest to ludzka wada, którą często możemy również zidentyfikować w naszym życiu.

W Jn 20,21-22 Jezus powiedział swoim uczniom, że wysyła ich na świat, tak jak Jego Ojciec wysłał Go na świat. Tchnął na nich i powiedział: „Weźmiecie Ducha Świętego”. Autor naszego podręcznika napisał, że misja „nie pochodzi od nas. Należy ona do Trójjedynego Boga a jako taka na pewno zostanie spełniona.” Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Czy istnieje coś takiego jak „porażka” w misji?

Z całą pewnością człowiek ma wpływ na misję i głoszenie Ewangelii. Możemy zarówno pomóc jak i przeszkodzić w prowadzeniu Bożego dzieła. W ostatecznym sensie Boża misja zwycięży, jednak doraźnie człowiek posiada zdolność do zepsucia rzeczy.

Fragment z Mt 28,16-20 nazywany często „Wielkim Zleceniem Misyjnym” jest prawdopodobnie najbardziej znanym fragmentem Nowego Testamentu na temat „misji”. W kontekście tego fragmentu warto zwrócić uwagę na kilka elementów.

Dlaczego niektórzy uczniowie, którzy byli z Jezusem po Zmartwychwstaniu wątpili, mimo że wcześniej byli świadkami wielu cudów? Czy można równocześnie wielbić i wątpić? Jak dużą wiarę i wiedzę trzeba mieć zanim będzie można wyjść do świata i czynić uczniów? Czy wątpliwości dyskwalifikują nas jako misjonarzy?

Wątpliwości odgrywają ważną rolę w procesie poznawania. Absolutna pewność nie jest dostępna dla człowieka. Wielu ludzi nie czuje się wygodnie, gdy wypowiadamy takie słowa, jednak rzeczywistość jest taka, że nasza wiedza jest ograniczona. Nie wszystko jest dla nas dostępne. Uczniowie dali się w końcu przekonać, że Jezus znów żyje. Dlatego poszli i opowiedzieli historię Jezusa i wywrócili antyczny świat do góry nogami.

Możemy zauważyć dwie skrajności w podejściu do misji. Niektórzy ludzie mówią, nie mogę się zaangażować w misję, ponieważ muszę być lepiej przygotowany, potrzebuję więcej wiedzy ponieważ mam wiele wątpliwości. Mam pytania, na które nie potrafię udzielić odpowiedzi dlatego nie mogę zaangażować się w misję. Druga skrajność polega na ignorancji: nie ma znaczenia, ile wiem, nie muszę się przygotowywać. Duch Święty powie mi co mam mówić. Istniej napięcie pomiędzy takimi postawami. Warto zauważyć, że mimo naszej niedoskonałości, Bóg może się nami posługiwać.

Jezus powiedział, że podstawą Jego misyjnego zlecenia jest fakt, że dana Mu została wszelka moc i władza. Jak zmienia to naszą postawę, gdy idziemy do świata?

Wielkie Zlecenie Misyjne zaczyna się od słowa „iść” w formie imiesłowu – „idąc” (BG). Czy odnosi się to do wszystkich naśladowców Jezusa, czy do wybranej grupy, która została specjalnie wybrana do wykonania misji? Czy „iść” oznacza wyjazd za granicę?

Warto zwrócić uwagę, że tryb rozkazujący w Wielkim Zleceniu nie jest związany z czynnością chodzenia, ale raczej z „czynieniem uczniów” – „czyńcie uczniami”. W jaki sposób pozyskiwanie uczniów, nauczanie oraz chrzczenie łączą się ze sobą? Czy czynności te występują sekwencyjnie?

Jezus powiedział do uczniów: „ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.” Jaka jest różnica między nauczaniem ludzi po to, aby wiedzieli, a nauczaniem ludzi aby byli posłuszni? Jezus powiedział, że mamy uczyć ludzi „wszystkiego co przykazał”. Jakie przykazania Jezus przekazał swoim uczniom? Jak zmieniłoby się nasze misyjne poselstwo, gdybyśmy ograniczyli się do dzielenia się przykazaniami Jezusa?

Jezus kończy Wielkie Zlecenie obietnicą: „oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata [do końca wieku]”. Wiele osób chce odczuć obecność Jezusa. Najprawdopodobniej odczujemy obecność Jezusa wtedy, gdy będziemy posłuszni Jego poleceniom. Tylko w posłuszeństwie możemy odczuć, że Jezus jest rzeczywiście z nami.

Jeśli chcemy być z Jezusem, musimy wykonywać to, co robił Jezus. Nie można siedzieć i czekać aż pojawi się poczucie Bożej obecności. Uczeń powołany jest do czynienia uczniów i właśnie w tym procesie odnajdujemy obecność Jezusa.



DO PRZEMYŚLENIA

Jn 20,21-22 I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam. A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego. Jak działanie Ducha Świętego wpływa na naszą misję?



Mt 28,18-20. W tym fragmencie Jezus dokonał trzech rzeczy: 1) ogłosił swoją władzę, 2) dał uczniom uprawnienia oraz 3) obiecał, że będzie z nimi zawsze i aż do końca wieku. Jaki rodzaj misji został przedstawiony w tym fragmencie?



Ap 14,6-7. Co znaczy słowo ewangelia w sensie ogólnym? Co mógł mieć na myśli Jan, gdy napisał „ewangelia wieczna”? Czy ewangelia została opisana w wersecie 7, czy też powinniśmy szukać definicji w innym miejscu Apokalipsy? W jaki sposób można zrozumieć koncepcję, w której słowo „sąd” jest odpowiednikiem ewangelii? Ap 13,8 oraz Ap 1,5-6 mogą pomóc odpowiedzieć na to pytanie.



Wpływ Kościoła na lokalną społeczność zależy od stopnia, w jakim relacje Kościoła z lokalną społecznością odzwierciedlają prawdziwą naturę i charakter Boga. Gdyby cała wiedza na temat Boga jaką posiadają ludzie w lokalnej społeczności pochodziła z kontaktów z lokalnym kościołem oraz jego członkami, jaki byłby to obraz?

Jakie trzy elementy wymienione w Ap 14,7 ma wykonać świat?



Przygotował Jan Pollok