piątek, 19 grudnia 2025

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Pollka

 

Bóg jest wierny

Felieton do Szkoły Sobotniej na 20 grudnia 2025

Wersety z Joz 21:43-45 stanowią punkt kulminacyjny całej księgi. Podkreślają one centralną prawdę, która została wyeksponowana w narracji tej księgi, mianowicie: Bóg jest niezawodnie wierny swoim obietnicom. Nie zawiodło żadne słowo żadnej z tych dobrych obietnic, które PAN złożył domowi Izraela — spełniło się wszystko. Każda obietnica Boga – nadanie Izraelitom ziemi, zapewnienie bezpieczeństwa oraz wyzwolenia od wrogów – została w pełni zrealizowana. Autor lekcji na podstawie tych wersetów zbudował paralelę, która nawiązuje do naszego zbawienia: tak jak Izraelici nie mogli przypisać sobie zasługi za otrzymanie ziemi, tak i my nie możemy przypisać sobie zasługi za otrzymanie zbawienia, które otrzymaliśmy jedynie z Bożej inicjatywy (Ef 2:8–9). Nawet wtedy, gdy słabniemy w wierze i mamy wątpliwości, Boża wierność pozostaje niezachwiana. Jego niezawodność w przeszłości jest dla nas zapewnieniem, że żadna z Jego obietnic dotyczących przyszłości – prowadzenie, przebaczenie, odrodzenie i życie wieczne – nigdy nie zawiedzie.

O tej porze roku przywołujemy ten obraz Bożej wierności, który przypomina nam, że Bóg spotyka nas w ludzkiej postaci. Słowa Jozuego - „Spełniło się wszystko” zachęcają nas do przyjęcia w tym czasie innej postawy: zaufania zamiast defensywy, otwartości zamiast cynizmu. Niezachwiana wierność Boga staje się fundamentem, który pozwala nam złagodzić nasze koncepcje, okazać zainteresowanie zamiast agresji i zachować otwarte serce, nawet gdy wydaje się, że jest to ryzykowne.

Jeżeli Bóg pozostaje wierny, nawet gdy my jesteśmy niewierni, nie musimy reagować na świat, który nas otacza podejrzliwością ani twardością. Jego niezawodność pozwala nam wybierać współczucie zamiast pogardy, łagodność zamiast agresji i odwagę zamiast strachu. Kiedy pojawiają się stare napięcia, które komplikują nasz emocjonalny krajobraz, słowa Jozuego stanowią solidny fundament, na którym możemy bezpiecznie stanąć: Bóg, którego obietnice nigdy nie zawiodły i którego wierność uzdalnia nas aby prowadzić styl życia który jest nacechowany współczuciem i łaską.

Autor naszego podręcznika zauważył, że sukcesu czy powodzenia nigdy nie należy traktować jako czegoś oczywistego, ponieważ zawsze wiąże się z posłuszeństwem Słowu Bożemu. Twierdzenie, że sukcesu nie należy brać za pewnik, bardzo często sygnalizuje mentalność „niedoboru”, która jest wpisana w tożsamość wielu wierzących. Kiedy czytamy stwierdzenia takie jak „traktować coś jako oczywiste” lub „brany coś za pewnik”, często mamy na myśli - „nie należy się tego spodziewać”. Takie sformułowanie zdaje się sugerować, że błogosławieństwa należy postrzegać jako coś rzadkiego, nieprawdopodobnego lub warunkowego. Czy jest możliwe, że Boże błogosławieństwa oznaczają coś przeciwnego? Biblia konsekwentnie przedstawia Boga jako hojnego, zaangażowanego i obecnego. Spodziewanie się Bożej dobroci nie jest oznaką arogancji. To, co wymaga doprecyzowania, to nasza definicja błogosławieństwa. Błogosławieństwo często definiuje się jako coś, co przynosi pocieszenie lub pozytywne emocje. Jednak, jak zauważyliśmy wcześniej wędrówka po pustyni również może być błogosławieństwem. Zamknięte drzwi możliwości także mogą być błogosławieństwem. Możemy ufać, że będziemy błogosławieni, ponieważ taka jest obietnica Boga, ale powinniśmy być bardzo elastyczni co do naszych założeń, jak powinno wyglądać błogosławieństwo.

Drugie stwierdzenie, że sukces zawsze zależy od posłuszeństwa, budzi szereg wątpliwości. Sformułowanie to wzmacnia głęboko zakorzenione przekonanie, że podążanie za Bogiem powinno prowadzić do zwycięstw lub rezultatów, które dają poczucie satysfakcji w danej chwili. To przekonanie ogranicza naszą zdolność do dostrzegania obecności Boga w pełnym spektrum okoliczności.

Jeśli błogosławieństwo jest zawsze związane z posłuszeństwem Słowu Bożemu, to wynika z tego, że tylko chrześcijanie, a zwłaszcza adwentyści, są błogosławieni lub prawdziwie szczęśliwi. W takim założeniu ukryte jest przekonanie, że każdy kto nie należy do adwentystycznej wspólnoty wiary, a ma się dobrze i prosperuje, musi oszukiwać sam siebie, ponieważ tylko ci, którzy zachowują wszystkie przykazania mogą liczyć na Boże błogosławieństwo. Taki sposób myślenia prowadził do cichego rozczarowania, zwłaszcza ze strony tych, którzy przestrzegali litery prawa, a mimo to napotykali trudności. Kiedy ktoś spoza wspólnoty wiary wydawał się radosny lub spełniony, reakcja na taką postawę była taka, aby w jakiś sposób pomniejszyć radość tej osoby, wyobrażając sobie, że w ostatecznym rozrachunku dana osoba będzie potępiona. Próbowano cytować różne wersety, zwłaszcza z Psalmów lub księgi Przysłów, aby w jakiś sposób wyjaśnić i podać przyczyny szczęścia tej osoby, jednocześnie kurczowo trzymając się koncepcji wieczności jako nagrody, której w przyszłości nigdy nie będzie mógł otrzymać.

Dlatego trzeba zastanowić się, czy rzeczywiście sukces pojawia się wskutek posłuszeństwa Słowu Bożemu. Jest to bardzo szerokie stwierdzenie, które nie odzwierciedla rzeczywistości, którą obserwujemy w życiu. Wielu ludzi czci Boga i przeżywa głębokie okresy cierpienia. Wielu, którzy w ogóle nie wierzą w Boga, doświadcza stabilizacji, radości lub obfitości. Łączenie sukcesu z posłuszeństwem jest pułapką w którą wpadło wiele osób z naszego środowiska, ponieważ taki sposób myślenia umieszcza wiarę w moralnym równaniu, które rozpada się w obliczu realnego życia. Sukces polega na zażyłości z Bogiem, a nie na zwycięstwie. Taka teza posiada uzasadnienie w teologii biblijnej.

Autor naszego podręcznika napisał również, że „zwycięstw Izraelitów nie można przypisywać ich sile i strategii.” Zwycięstwa były rezultatem stałego polegania na wiernej pomocy Boga. To jest poprawna definicja sukcesu. Sukces nie jest zakorzeniony w zwycięstwie. Jest zakorzeniony w bliskości z Bogiem. Bliskość jest miarą, która pozostaje niezmienna niezależnie od okoliczności.

Część na wtorek zawiera niepokojące stwierdzenie, że „niebezpieczeństwo zagrażające Izraelitom nie polegało na wrogości narodów, które pozostały w Kanaanie, ale raczej na zaprzyjaźnieniu się z nimi. Takie stwierdzenie nawiązuje do wcześniejszej tezy, że tylko naśladowcy Boga mogą osiągnąć prawdziwy sukces. Dla mnie stwierdzenie, że przyjaźń z osobami spoza wspólnoty wiary stanowi zagrożenie jest niebezpieczne, ponieważ promuje postawę izolacji i separacji. Chrześcijaństwo polega na dzieleniu się miłością Boga ze światem, dlaczego zatem przedstawiać świat jako niebezpieczny. Albo spoglądamy na świat z współczuciem i nadzieją, że będziemy potrafili okazać mu Boża miłość, albo spoglądamy na niego jako na coś, co zagraża naszemu dobru. Taka postawa jest świadectwem kruchości. Kiedy jesteśmy umocnieni w wierze, nie jesteśmy zagrożeni poglądami innych. Zasada, która jest zawarta w ostrzeżeniu jakie Jozue skierował do Izraelitów nie dotyczyła przyjaźni. Faktycznie dotyczyła wyrzeczenia się prawdy, którą znali Izraelici. Jozue wzywał ich, aby nie zapomnieli lekcji, których się nauczyli. Izraelici spotkali Boga, który z biegiem czasu dokonywał przemiany ich charakterów. Prośba Jozuego była zaproszeniem, by nie zapomnieli o historii, która ich ukształtowała, ani o Bogu, którego poznali.

Jozue w podeszłym wieku wygłosił swoje ostatnie orędzie do Izraelitów i powiedział im, że jeśli nie będą posłuszni Bogu, Jego gniew zapłonie przeciwko nim i ich zniszczy. Tekst wskazuje, że status Izraela jako ludu wybranego przez Boga nie gwarantował immunitetu ani szczególnych zasług; ich przyszłość zależała od ich wierności i podejmowania decyzji, aby pozostać w przymierzu z Bogiem.

Gniew Boga nie jest nieprzewidywalną lub mściwą emocją. Jest raczej wyrazem Jego świętości oraz zaangażowania w sprawiedliwość w świecie zniszczonym przez grzech. Autorzy biblijni konsekwentnie przedstawiają Boga jako kochającego, cierpliwego i chętnego do przebaczania, a jednocześnie niechętnego do ignorowania zła. W Nowym Testamencie napięcie to zostało rozwiązane przez Chrystusa, który wziął na siebie grzech ludzkości, aby dla tych którzy w Niego wierzą pojednanie mogło zastąpić gniew.

Jozue nie przedstawiał oderwanego od rzeczywistości teologicznego stanowiska. Jego mowa jest gorliwą prośbą do ludu, który kochał, jest syntezą wielu dekad przywództwa, zmagań i strat. Lektura tego fragmentu przez pryzmat Nowego Testamentu nie pokazuje Boga, który rozkoszuje się zniszczeniem, ale który troszczy się o wspólnotę i pragnie nadać sens zarówno wierze jak i lękowi w obliczu niepewności. Jozue troszczy się o przyszłe pokolenia, by pozostały zakorzenione w miłości, zaufaniu i przymierzu i nie zapomniały o Bogu, który aż dotąd ich prowadził.

Warto również pamiętać, że Jozue posłużył się językiem przymierza, który był powszechny w starożytnym świecie. Był to język, który miał na celu opisanie krytycznej sytuacji oraz konsekwencji nieposłuszeństwa, a nie przedstawienie pełnego obrazu Bożego charakteru. Autorzy biblijni będą później rozszerzać i pogłębiać rozumienie sprawiedliwości, zwłaszcza poprzez proroków, a ostatecznie przez Jezusa, który konsekwentnie na nowo definiował sąd, miłosierdzie i znaczenie przemiany. Wielu uczonych uważa, że Stary Testament pokazuje w jakiś sposób starożytne społeczności rozumiały i mówiły o Bogu przeżywając zbiorową traumę. Autorzy biblijni stopniowo pokazywali coraz pełniejsze objawienie charakteru Boga, które znalazło swój punkt kulminacyjny w Chrystusie. Joz 23:15 reprezentuje światopogląd ukształtowany przez lata walki o przetrwanie, strach i lojalność wobec przymierza, gdzie błogosławieństwa i nieszczęścia były postrzegane jako dwa aspekty żywej relacji z Bogiem.

Wierność Izraelitów nie była określana przez skupianie się na zasadach czy zakazach, ale na pielęgnowaniu trwałej wierności wobec Pana. Aby opisać tę rzeczywistość Jozue posłużył się pojęciami „przywiązania” lub „przylgnięcia” i odwołał się do obrazów małżeństwa i lojalności przymierza – aby pokazać, że oddanie Bogu ma charakter relacyjny. Jozue wezwał Izraelitów do miłowania Pana i wyjaśnił, że chociaż miłości nie da się jej wymusić, to można ją zalecić, jeśli jest rozumiana jako świadome zobowiązanie zakorzenione we wdzięczności za to, co Bóg już uczynił. Posłuszeństwo powinno w naturalny sposób wypływać z miłości, a nie ze strachu. Miłość Boża zawsze inicjuje relację, a ludzka miłość jest po prostu dobrowolną odpowiedzią na tę łaskę. Taka wizja miłości przymierza antycypuje nakaz Jezusa, by miłować się wzajemnie – nakaz, który jest zarówno stary, jak i nowy, zakorzeniony w trwałym pragnieniu Boga do wzajemnej, relacyjnej wierności, a nie tylko uległości.

W jaki sposób zrozumieć Boga, gdy życie wydaje się kruche, niepewne lub ciężkie? Ostrzeżenia Jozuego dotyczące gniewu Bożego pochodzą ze świata, który został ukształtowany przez traumę, podbój oraz walkę o przetrwanie. W tym kontekście starożytni ludzie mówili o błogosławieństwach i nieszczęściach posługując się twardymi pojęciami dotyczącymi przymierza, ponieważ był to jedyny język, jakim dysponowali, próbując zrozumieć, dlaczego życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Autorzy biblijni nie poprzestają jednak na tym. Historia dalej się rozwijała – przez proroków, zmagania Izraelitów w epoce królestwa, podzielonego królestwa, niewoli, a ostatecznie przez Jezusa – w kierunku pokazania pełniejszego obrazu Boga, który uzdrawia, przywraca i pochłania gniew. Lektura tych tekstów przez pryzmat Chrystusa zachęca nas do zaufania Bożemu zaangażowaniu w sprawiedliwość, uzdrowienie i ochronę bezbronnych.

Antidotum na strach nie polega na ściślejszym przestrzeganiu zasad, ale na pogłębieniu relacji. Wezwanie Jozuego do „przylgnięcia” przywołuje intymność małżeństwa, lojalność Rut wobec Noemi, jest to rodzaj miłości, którą musimy ciągle wybierać. Często błędnie postrzegamy Boga jako kogoś, kogo trzeba udobruchać, zaimponować mu lub być Mu posłusznym w sposób doskonały. Jednak biblijne zaproszenie zawsze dotyczyło relacji. Posłuszeństwo wynika z przynależności, a nie z presji.

Warto pamiętać, że gdy studiujemy Biblię musimy wziąć pod uwagę ludzki charakter bohaterów. Natchnione teksty wciąż były pisane przez ludzi, którzy kierowali się własnymi perspektywami. Rozumowanie Jozuego zostało ukształtowane przez życie na polu bitwy. Na pewno był w nim element strachu, który wynikał z tego czego był świadkiem. Jeśli na chwilę „zhumanizujemy” naszego bohatera i spojrzymy na niego przez pryzmat tego czym się zajmował, to zobaczymy człowieka, który przeżył życie naznaczone traumą, rozlewem krwi i śmiercią. Obejmowało ono płacz dzieci które widziały jak zabijane są ich matki.

Kiedy czytamy historię Jozuego być może pojawia się w nas ciekawość, kim był Jozue jako człowiek? Żaden z pisarzy nie był doskonały. Byli złamanymi ludźmi, którzy postrzegali Boga przez pryzmat swojego życia. Bóg może pomóc nam uporać się z naszym złamaniem, ale to złamanie wciąż przenika naszą pracę i nasz światopogląd. Jak poradzić sobie z życiem przeżytym na które polegało na zabijaniu ludzi, którzy traktowani byli raczej jak przedmioty a nie jak ludzie. To musiało mieć wpływ na sposób mówienia i myślenia. W jaki sposób autorzy biblijni opowiadali historie ludzi? W jaki sposób przedstawiali Boga? Wszyscy powiedzieli coś prawdziwego o Bogu, ale żaden z nich nie powiedział wszystkiego. Biblia jest pełna ludzi, którzy rozumieli Boga inaczej ze względu na swoje życie. Jozuego ukształtowała wojna. Dawida – królowanie. Esterę – niewola. Mojżesza ukształtowała podróż, podczas której wyzwolił grupę ludzi. Ich doświadczenia i osobowość odegrały rolę w tym, jak rozumieli i opisywali Boga. Mimo to spotkali Boga i zostali natchnieni.

Nasze rozumienie Boga zmieniłoby się, gdybyśmy studiowali Biblię z zamiarem odnalezienia motywów które powtarzały się w życiu różnych ludzi. Jest to ważne, ponieważ nasze własne doświadczenia kształtują również nasze rozumienie Boga. To, co nas zmienia, kruszy lub kształtuje, może dać nam wgląd w serce Boga. Wszyscy możemy być w relacji z Bogiem, nawet jeśli nasze ścieżki, zasoby i perspektywy różnią się.



DO PRZEMYŚLENIA

W jaki sposób można zmierzyć lub ocenić wierność Boga? Czy można powiedzieć, że odpowiedź na to pytanie zależy od tego, na jakim etapie wiary się znajdujemy? W jaki sposób ludzie na różnych etapach wiary oceniają wierność Boga? Co jest dla ciebie największym dowodem wierności Boga w tej chwili?

Jozue 21:44 Po zakończeniu podziału ziemi Izraelici odpoczywają po trudach wojny. Lewici zostali rozproszeni po całym Izraelu i umieszczeni w 48 miastach, wliczając w to miasta ucieczki. Jakie to mogło mieć znaczenie? Jozue podsumowując kampanię stwierdził: Bóg dotrzymuje swoich obietnic (21:45).

Jak można zrozumieć te słowa w świetle starożytnej obietnicy Boga danej Abrahamowi, że jego potomkowie odziedziczą tę ziemię (Rdz 12,6-7; 13,14-17; 17,8)? Jakie znaczenie posiada stwierdzenie: …wszystkich ich nieprzyjaciół wydał Pan w ich ręce. Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił Pan domowi izraelskiemu. Spełniły się wszystkie.? Co powyższe stwierdzenie mówi nam na temat znaczenia kwantyfikatorów w Biblii (por. Wj 9:6,20,26; Mt 1,17)?

Czy lepiej byłoby skupić się na tych trzech pięknych i dodających otuchy wersetach? A może lepiej byłoby przeczytać i przemyśleć całą tę brutalną i zagmatwaną księgę?

Z księgi Jozuego dowiadujemy się, że Ziemia Obiecana została podbita i podzielona między 12 plemion, grupa kapłanów otrzymała wyznaczoną liczbę miast, a także zostały ustanowione prawa. Jednak w tej samej księdze czytamy, że część ziemi wciąż pozostawała do zdobycia (13:1-7; 15:63; 16:10; 17:12). W jaki sposób historia opisana w Sdz 2:1-3,20-23 koryguje historię opisaną w Joz 21:44-45? Jaka jest zależność między Boską suwerennością a ludzką odpowiedzialnością?

Czy dla Izraelitów korzystne byłoby nawiązanie kontaktów z ludźmi takimi jak Rachab i jej rodzina, a być może także z Gibeonitami? Jeśli nie, to w jaki sposób Kananejczycy stali się na setki lat wartościową częścią historii Izraela? Jeśli tak, to czy mogli istnieć inni Kananejczycy, których z którymi przyjaźń byłaby korzystna dla Izraelitów?

W Pwt 7 został przedstawiony pierwotny rozkaz Boga, według którego Izraelici mieli „wypędzić” Kananejczyków, jak również „doszczętnie ich zniszczyć”. Następnie zostały opisane nakazy, aby nie zawierać z nimi małżeństw ani nie dokonywać umów handlowych. Jak można poślubić lub prowadzić interesy z ludźmi, których według Pwt 7 należało zniszczyć? Prawdopodobnie Mojżesz posługuje się hiperbolą, czyli przesadnym wyrażeniem, aby zilustrować swoje stanowisko.

Taka sama figura retoryczna została zastosowana również w innych historiach opisanych w księdze Jozuego. Na przykład, w Joz 10:36-39 czytamy, że Izraelici „nie pozostawili nikogo przy życiu” ani w Hebronie, ani w Debirze. Jednak później, w Joz 15:13-15, w miastach tych nadal zamieszkują Kananejczycy. W ten sposób historie przedstawione w księdze Jozuego są podobne do innych starożytnych narracji opisujące sceny bitew wykorzystując w nich hiperbolę jako element stylu narracji.

Czy nasza Biblia, natchnione Słowo Boże, może zawierać poetycką hiperbolę? Jeśli tak, to w jaki sposób można ją rozpoznać?

Joz 23,1–5 Jakie główne problemy zostały wyartykułowane w przemówieniu Jozuego do przywódców narodu?

Joz 23:6-13 Jakie wyraźne granice wyznacza Jozue w swoim przemówieniu? Czego dowiadujemy się z tego fragmentu na temat stanu wiary Izraelitów? O czym może świadczyć wypowiedź Jozuego: będziecie się cieszyć dobrobytem i radością, jeśli będziecie wierni, ale spotka was nędza, jeśli nie będziecie wierni (Kpł 26:1–46; Pwt 28:1–68)?

Joz 23:15,16 W jaki sposób należy interpretować gniew Boga oraz opisy sprawiedliwości retrybutywnej przedstawione w księdze Jozuego oraz w innych miejscach Biblii (Lb 11:33; 2 Krn 36:16; Ap 14:10,19; 15:1)?



Joz 23:11 Pilnujcie się usilnie ze względu na wasze życie, aby miłować Pana, Boga waszego. Jozue wzywa naród, aby przylgnął do Boga i Go kochał. Czy miłość można nakazać? Dlaczego tak, a dlaczego nie? Jaka relacja istnieje między tym wezwaniem a „nowym przykazaniem”, które Jezus dał swoim naśladowcom (J 13:34; 15:17)?

Czasami zmagamy się ze zrozumieniem surowego traktowania Kananejczyków przez najeżdżających Izraelitów. Ciekawy jest fakt, że zarówno Mojżesz, jak i Jozue ostrzegali, że jeśli Izraelici okażą się niewierni, to ściągną na siebie taki sam Boży wyrok, którego doświadczyli Kananejczycy i zostaną zmuszeni do opuszczenia Ziemi Obiecanej i będą musieli pójść na wygnanie (co nastąpiło później w historii).

W jaki sposób wierność Boga wyraża się w przypadku osoby, która jest na początkowym etapie swojej wędrówki wiary? Jak jest artykułowana wierność Boga w przypadku osoby, której wiara jest na dojrzałym etapie? Jak jest w przypadku osoby, która znajduje się u kresu życia i spogląda poza ten świat? W jaki sposób wierność Boga objawia się w Jego obecności i łasce nie poprzez ucieczkę od bólu, ale przez Jego niezachwiane towarzyszenie w bólu? Jak możemy przejść od pytania „Co Bóg dla mnie ostatnio uczynił?” do pytania „Kim Bóg zawsze był?”











Przygotował Jan Pollok

piątek, 12 grudnia 2025

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Życie w Ziemi Obiecanej

Felieton do Szkoły Sobotniej na 13 grudnia 2025

W tym tygodniu autor naszego podręcznika poruszył temat konfliktów społecznych i zwrócił uwagę, że życie oraz wspólna praca – zwłaszcza w zróżnicowanym kościele, złożonym z osób o różnym pochodzeniu i kulturze – może w naturalny sposób prowadzić do nieporozumień. Joz 22 przedstawia historię takiego nieporozumienia: po zakończeniu podboju Kanaanu plemiona wschodnie zostały zwolnione i mogły wrócić do swoich domów. Po drodze zbudowali ołtarz, co zaniepokoiło plemiona zachodnie, które obawiały się, że był to wyraz buntu przeciwko Bogu. Ta historia stawia czytelnikom wyzwanie: dlaczego podejrzewanie innych jest szkodliwe? Jak możemy pielęgnować jedność w kościele?

Jozue pochwalił wschodnie plemiona za wierne wypełnienie misji powierzonej im przez Mojżesza – służbę u boku swoich towarzyszy broni przez około 6-7 lat, gdy ich własne rodziny pozostały w tym czasie bezbronne w swoich domach. Ich współpraca pokazuje jedność narodu i stawia pytanie, czy Izrael pozostanie zjednoczony pomimo rozdzielenia przez rzekę Jordan. Jozue przypomniał im, że ich lojalność była dowodem służby Bogu, a nie tylko współwyznawcom. Autor lekcji połączył ten ideę z nowotestamentową koncepcją służby „tak jak dla Pana”, podkreślając, że pamiętanie o naszym wyższym celu pomaga nam wytrwać w czasie zniechęcenia i trudności.

Historia opisana w Joz 22 jest również okazją do rozmowy o tym, jak współczesne wspólnoty religijne mogą sobie radzić z konfliktami. Napięcie między plemionami które osiedliły się po wschodniej i zachodniej stronie Jordanu pokazuje, że konflikt nie jest oznaką porażki – jest raczej normalną częścią życia w każdej zróżnicowanej społeczności. Liczy się to, jak radzimy sobie z tym napięciem. Wyzwanie przed jakim stanęli Izraelici dotyczyło zachowania jedności pomimo różnic. Przed podobnym wyzwaniem stają dzisiaj nasze kościoły. Niestety bardzo często mylimy koncepcję jedności z ideą uniformizmu, oczekując, że wszyscy będą myśleć, mówić i czcić Boga w ten sam sposób. Jednak jedność według pisarzy biblijnych to wspólny cel, a nie identyczność. Kiedy stosujemy poprawne zasady rozwiązywania konfliktów takie jak: słuchanie, zadawanie pytań w celu wyjaśnienia problemu, zrozumienie przeciwnej strony – możemy uniknąć wyciągania pochopnych, szkodliwych wniosków, tak jak uczyniły to plemiona Izraelitów mieszkające po zachodniej stronie Jordanu. Komunikacja bez stosowania przemocy stwarza przestrzeń potrzebną do rozwijania zainteresowań, empatii i współpracy zamiast polaryzacji. Gdyby Kościół świadomie rozwijał te umiejętności, wtedy w konfliktach okazywalibyśmy sobie większą życzliwość i stalibyśmy się wspólnotami ucieleśniającymi pojednawczy charakter Boga.

Zdumiewające jest to jak często wierzymy, że wszyscy w adwentyzmie powinni rozumieć wiarę w taki sam sposób. Kiedy spotykamy kogoś, kto identyfikuje się jako adwentysta, zakładany, że podziela te same przekonania. W tej wyimaginowanej identyczności kryje się poczucie bezpieczeństwa. Jednak takie przekonanie narzuca ograniczenia i jest dziwne, ponieważ sugeruje, że przynależność do religijnej wspólnoty wymaga identyczności, gdzie wszyscy muszą podzielać tę samą perspektywę. Taka koncepcja wskazuje na szerszy problem. Ludzie, którzy posiadają przywilej kształtowania kultury oraz doktryny adwentystycznej, zakładają, że ich perspektywa jest uniwersalna i że odzwierciedlają rzeczywistość innych ludzi należących do wspólnoty. Ten przywilej pozwala im zakładać, że ich punkt widzenia jest standardem. Oczekiwanie, że ich przekonania będą wiarygodne lub możliwe do przyjęcia przez wszystkich, jest przedłużeniem ich supremacji i dowodzi, że nie należą do marginalizowanej grupy.

Kiedy system domaga się uniformizacji, to zazwyczaj zmarginalizowane osoby muszą amputować część siebie, aby inni mogli czuć się komfortowo. To jest przeciwieństwem ewangelii. Jezus nigdy nie wymagał identyczności zanim zaoferował przynależność. Akceptował ludzi takimi jakimi byli w danym momencie.

Ostatnio w czasie moich podróży sporo czasu przeznaczyłem na słuchanie Adventist History Podcast. Zwróciłem uwagę na problem rasizmu z którym zmagał się nasz kościół w Stanach Zjednoczonych w latach 50-70. Uświadomiłem sobie jak odmiennie postrzegamy świat, ponieważ pod wieloma względami nie zamieszkujemy tego samego świata. Trudno mi zrozumieć jak można było jeszcze w latach 60 powiedzieć w odniesieniu do ciemnoskórych wierzących: „My was kochamy, ale w kościele nie możemy siedzieć obok siebie!” Każdy, kto żył w etnicznej mniejszości, wie, że jego doświadczenia są specyficzne dla jego społeczności i nie można ich zastosować uniwersalnie. Świat ludzi którzy dominują rzadko robi miejsce dla świata ludzi, którzy tworzą mniejszości narodowe. To było bolesne doświadczenie dla ciemnoskórych wierzących, którzy finansowali kościół, ale nie mogli korzystać z adwentystycznych szkół i szpitali w Stanach Zjednoczonych. Podobnie rzecz miała się w Australii w tamtych czasach. W takim kontekście uniformizm traci sens.

Ilekroć system wymaga, aby wszyscy wierzyli w to samo lub prowadzili ten sam styl życia, ujawnia jak bardzo dominujące głosy w danej społeczności są oderwane od doświadczeń innych. Prawdziwa jedność obejmuje różnorodność i akceptuje wiele głosów. Uniformizm zawsze posiada odgórny charakter. Grupa uprzywilejowana lub ta, która tworzy większość domaga się, aby inni dostosowywali swoje życie do ich warunków. Biblia nie nakazuje, aby w kościele chrześcijańskim panowała zasada uniformizacji. Za każdym razem, kiedy narzucana jest uniformizacja, pochodzi ona albo z kręgu ludzi uprzywilejowanych, którzy ignorują doświadczenia ludzi zmarginalizowanych, albo od osób z grup zmarginalizowanych, które tłumią swoje niezależne myślenie po to, by dopasować się do dominującej narracji. W obu przypadkach gubi się coś bardzo ważnego. Jedność uwzględnia bogactwo ludzkiego doświadczenia i buduje przestrzeń dla każdego głosu.

Nawet nasze oczy postrzegają świat inaczej. Nie patrzą z tej samej perspektywy. Jeśli zamkniemy jedno oko, nasze pole widzenia i percepcja zmieniają się. Jeśli zamkniemy drugie oko, pole widzenia zmieni się ponownie. To ciekawe, że nasze oczy nie posiadają tej samej perspektywy. Bez tej różnicy tracimy głębię. Podobnie ciało Chrystusa nie może widzieć jasno, jeśli pozwala mu się patrzeć tylko jednym kulturowym lub teologicznym „okiem”. Nasze widzenie staje się płaskie i zniekształcone. Różnorodność nie zagraża jedności – jest warunkiem koniecznym jasności.

Jak bardzo ograniczające staje się żądanie, aby wszyscy którzy tworzą ciało Chrystusa lub tworzą adwentystyczną wspólnotę wiary (lub jakąkolwiek inną!), postrzegali chrześcijaństwo przez pryzmat ludzi uprzywilejowanych społecznie.

Plemiona, które osiedliły się na zachodnim brzegu Jordanu zaczęły oskarżać tych, którzy mieszkali po wschodniej stronie. To jest dziwne, gdy ktoś czuje, że ma prawo dyktować innym, jak mają czcić Boga. Skąd bierze się ta pewność siebie? Dlaczego ktoś czuje potrzebę nalegania, aby inni praktykowali taki sam format nabożeństwa, stosowali taką samą muzykę, czy ubierali się w taki sam sposób? Czy jest możliwe, że może to wskazywać na wewnętrzne lęki. Kiedy ktoś domaga się jednolitości, może to odzwierciedlać niepewność co do własnej pozycji przed Bogiem. Może to również ujawniać frustrację z powodu narzuconych sobie ograniczeń, które – jak uważa – musi znosić, aby zasłużyć na Bożą miłość.

Ludzie, którzy decydują się aby zaakceptować wierzenia innych, są tymi, którzy najbardziej pragną poznać Boga. Ich wiara jest zbudowana na więzi, a nie na przestrzeganiu przepisów. Kiedy żądamy, aby inni czcili Boga tak jak my, ograniczamy Boga. W ten sposób twierdzimy, że Boga można poznać tylko poprzez nasze własne ramy i w ten sposób pomniejszamy Jego wielkość, aby pasowała do naszego światopoglądu.

Autor lekcji przywołał historię Pinechasa, syna Eleazara, który kiedyś okazał się porywczym aktywistą, który powstrzymał zarazę w Izraelu, zabijając mężczyznę i kobietę, których uważał za niemoralnych. Bóg pochwalił go jednak za impulsywną reakcję na rażący grzech. Wydaje się, że autor lekcji chciał zasugerować, że w czasie swojej nowej misji Pinechas prawdopodobnie korzystał z doświadczeń z przeszłości. To jest ciekawa koncepcja, ponieważ wiele konfliktów, które przeżywamy obecnie nie dotyczy teraźniejszości. Wynik tego co przeżywamy obecnie bardzo często jest ukształtowany przez doświadczenia nierozwiązanych konfliktów w przeszłości, które nas ukształtowały.

Izraelici jako naród funkcjonowali w systemie zbudowanym na surowych karach i przepisach. Wiele czynów pociągało za sobą poważne konsekwencje. Kiedy religijne wychowanie jest zbudowane na poczuciu strachu przed karą, a nie na relacjach, wtedy dane osoby stają się surowymi strażnikami Boga, wierząc, że ich obowiązkiem jest dyscyplinować innych w taki sam sposób, w jaki oni byli dyscyplinowani. Obserwacja według której Pinechas przeniósł swoją przeszłość do teraźniejszości, jest bardzo ludzka. Jego czyny zachęcają nas do zadawania głębszych pytań w obliczu konfliktów o podłożu religijnym. Pytanie nie dotyczy tylko tego, co zrobiła druga osoba. Ważniejsze jest pytanie w jaki sposób moja przeszłość sprawia, że obecna chwila wydaje się groźna lub destabilizująca? Rozwiązywanie konfliktów wymaga łagodności wobec innych i uczciwości wobec siebie. Duża część tej pracy ma charakter introspekcyjny i polega na rozpoznaniu źródeł lęków oraz źródeł naszych hipotez, które mają wpływ na nasze obecne reakcje.

Bardzo ciekawa jest reakcja oskarżonych plemion na stawiane im zarzuty. Odpowiedzi jakich udzieliły oskarżone plemiona stają punktem zwrotnym w historii. Mimo zarzutów, które zostały skierowane przeciwko nim potrafili słuchać bez reakcji obronnej, ucieleśniając mądrość zawartą w Prz 15:1. Kiedy w końcu udzielili odpowiedzi na stawiane im zarzuty, przywołali imiona Boga El, Elohim i Jahwe, aby podkreślić swoją szczerość i odpowiedzialność przed Bogiem. Ich wyjaśnienie ujawniło, że zbudowany ołtarz nie był aktem buntu, lecz zabezpieczeniem – celowym świadectwem mającym zapewnić przyszłą jedność między plemionami podzielonymi przez rzekę Jordan. Plemiona które pozostały na wschodnim brzegu rzeki obawiały się, że to odległość, a nie nielojalność, może pewnego dnia złamać duchową tożsamość Izraelitów.

Gdy plemiona mieszkające na zachodnim brzegu usłyszały to wyjaśnienie, ich gniew przerodził się w autentyczną ulgę i radość. Zamiast kurczowo trzymać się dumy, radośnie powitali prawdę i cieszyli się, że ich podejrzenia były bezpodstawne. Dzięki cierpliwemu słuchaniu, szczerym wyjaśnieniom i chęci zrozumienia intencji drugiej strony, wojna domowa została zażegnana, a jedność narodu zachowana.

Autor lekcji przedstawił kilka praktycznych zasad rozwiązywania konfliktów i utrzymywania jedności we wspólnocie wiary. Po pierwsze, gdy coś wydaje się że jest błędne, niezbędna jest otwarta komunikacja – problemy należy wyraźnie zidentyfikować, a nie ignorować lub pozwalać im się pogłębiać. Po drugie, nie warto stawiać pochopnych wniosków, jak to zrobiły plemiona mieszkające po zachodniej stronie rzeki, które podjęły decyzje na podstawie plotek a nie faktów. Szczery dialog wykazał, że ołtarz wcale nie był aktem buntu.

Z kolei plemiona mieszkające po wschodniej stronie Jordanu zareagowały na oskarżenia łagodnie i z szacunkiem. Wreszcie, trzecia nauka która wynika z tej historii jest taka, że jedności nigdy nie może osiągać kosztem prawdy, a dyscyplina powinna być zawsze ostatecznością – po którą sięga się dopiero po wyczerpaniu szczerych wysiłków na rzecz zrozumienia, współczucia i pojednania.

Historia opisana w Joz 22 przypomina nam, jak łatwo nieporozumienia mogą się zaostrzyć – i jak szybko przypuszczenia mogą przerodzić się w oskarżenia, jeśli nie zatrzymamy się, aby posłuchać i wyjaśnić. Warto zauważyć, że obie strony były gotowe zwolnić tempo, komunikować się i były gotowe uznać, że mogą się mylić. Pokora i cierpliwość zapobiegły wojnie domowej.

W naszych kościołach, rodzinach, miejscach pracy, a nawet w przestrzeni internetowej, te same zasady mają dziś równie wielkie znaczenie. Żyjemy w świecie, w którym nieporozumienia rozprzestrzeniają się błyskawicznie, a obraza często rozprzestrzenia się szybciej niż prawda. Joz 22 zachęca nas do wyboru innej drogi – do zadawania pytań zanim sformułuje się przypuszczenia, do mówienia łagodnie, gdy czujemy, że musimy się bronić i do świętowania pojednania zamiast kurczowego trzymania się dumy. Gdybyśmy stosowali te zasady wiele konfliktów można by złagodzić, skrócić, a nawet całkowicie uniknąć. W społeczeństwie spragnionym współczucia i wyczerpanym podziałami, ta starożytna historia staje się niezwykle aktualna: jedność rodzi się z rozwijania zainteresowań a nie wydawania osądów oraz z budowania więzi a nie rozwijania podejrzeń.

Warto pamiętać o tych zasadach ponieważ zauważam, jak łatwo moje serce twardnieje w obliczu historii i doświadczeń ludzi, z którymi się nie zgadzam lub którzy moim zdaniem wyrządzają krzywdę. Warto uświadomić sobie, że twardość naszego serca nie jest czymś naturalnym. Została ukształtowana przez medialne treści, którymi karmimy nasz umysł. W obliczu braku sprawiedliwości w otaczającym nas świecie, czasami czerpiemy przyjemność z tego, co wydaje się mikroaktem sprawiedliwości, który mogę wykonać w mediach społecznościowych, które w rzeczywistości mogą być formą zemsty. Trudno to wyrazić słowami, bo jest to bardzo subtelne uczucie. Jak łatwo jest obejrzeć film, na którym ktoś świętuje upadek innej osoby i po cichu się z nią zgodzić, zwłaszcza gdy osoba, z której się naśmiewa lub którą karze, zrobiła coś, z czym szczerze się nie zgadzamy. Skąd bierze się taki światopogląd i co spowodowało, że stajemy się tak bezduszni?

Wydaje mi się, że wynika to z przeżywania bólu. Ból staje się kodem, który kształtuje naszą percepcję. Ten schemat powtarza się w świecie, w nas samych i w systemach, które kształtują chrześcijaństwo. Znaczna część osądu, jaki wydajemy na innych, odzwierciedla osąd, rozczarowania, traumy i zranienia, których doświadczyliśmy i które zinternalizowaliśmy. Następnie dokonujemy projekcji rzeczywistości, której doświadczamy w sobie na innych ludzi. Dlatego rozwiązywanie konfliktów to ciężka praca, ponieważ pokazuje ona tę część w nas, której być może nie jesteśmy świadomi i która przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Rozwiązywanie konfliktów w największej części odbywa się wewnętrznie kiedy poruszamy się w naszym bieżącym politycznym, społecznym i religijnym klimacie. Radykalnym aktem sprawiedliwości może być nauczenie się, jak radzić sobie z konfliktami.



DO PRZEMYŚLENIA

Nie tylko Pan dotrzymał obietnicy danej Izraelowi, dotyczącej odziedziczenia Ziemi Obiecanej, ale także plemiona Rubena, Gada i połowa plemienia Manassesa (Lb 32,25-32) dotrzymały swojej obietnicy. Jozue pochwalił ich za wierną służbę. Nakazał im również, aby byli posłuszni Panu i ostrzegł aby nie byli egoistyczni. Czego możemy się nauczyć z ich zobowiązania?

Joz 22:9–20. Jakie oskarżenie wysuwały plemiona, które osiedliły się ma zachodnim brzegu Jordanu przeciwko plemionom, które osiedliły się po wschodniej stronie rzeki?

Joz 22:13–15 W jaki sposób delegacja wysłana w celu rozpatrzenia oskarżenia wciąż pamiętała i była obciążona przez wydarzenia z przeszłości, które zostały opisane w księdze Liczb 25?

Joz 22:21–29; Prz 15:1 Czego możemy się nauczyć z łagodnej odpowiedzi plemion, które osiedliły się na wschodnim brzegu Jordanu?

Joz 22:30–34 Jakie wnioski na temat rozwiązywania konfliktów i sposobów zapewniania jedności Kościoła możemy wyciągnąć z tej historii? Jakie wskazówki możemy wyciągnąć z tej historii na temat sposobu rozwiązywania konfliktów i zapewniania jedności w Kościele?

Jaka jest rola dyscypliny kościelnej? W jaki sposób odzwierciedla ona nasze modele zbawienia? W jaki sposób model zbawienia może stanowić model dyscypliny kościelnej? Czego możemy się nauczyć z tej historii o tym, co jest istotne, a co jest marginalne w naszej wspólnocie wiary?

Joz 22:20. Jaki model postępowania Boga z Izraelitami zawiera ta historia? Dlaczego Bóg zareagował w taki sposób w przypadku Achana (Joz 7:24-25) lub Ananiasza i Safiry (Dz 5:1-11)? Czy częste stosowanie tej metody przyniosłoby większą jedność i świętość?

Joz 22:28: „Jeżeliby mieli kiedyś w przyszłości tak mówić do nas i do naszych potomków, to my możemy odpowiedzieć: Spójrzcie na budowę (kopię/replikę) tego ołtarza Pańskiego, który wznieśli nasi ojcowie nie do składania ofiar całopalnych i zwykłych, ale aby był świadkiem między nami a wami.” Jednak plemiona, które osiedliły się na wschodnim brzegu powiedziały: „Nie martwcie się, to tylko „kopia””. W jaki sposób wyrazić ideę, że coś wskazuje na większą rzeczywistość, ale jej nie zastępuje, tak jak „kopia” która znajdowała się na wschodnim brzegu rzeki Jordan nie zastąpiła prawdziwego ołtarza i kultu w Szilo (na zachód od Jordanu)?

Joz 22:31-34 Pokolenie Jozuego potwierdzało, że lojalność wobec Boga nie była definiowana na podstawie fizycznej lokalizacji ołtarza, ale na podstawie wewnętrznego zaangażowania. W jaki sposób prorocy wielokrotnie przypominali Izraelowi, że Bóg pragnął miłosierdzia, sprawiedliwości i szczerego uwielbienia, a nie jedynie przestrzegania rytuału (Iż 1:11-17; Mich 6:6-8)?

Bycie wiernym wymaga nieustannego negocjowania między ustalonymi ideałami a praktycznymi realiami. Jak możemy zapewnić elastyczność niezbędną we współczesnym świecie, zarówno lokalnie, jak i globalnie, zachowując jednocześnie integralność naszych podstawowych wartości?

Co można zrobić w obliczu wyzwań współczesnego świata, aby stać się wzorem autentycznej jedności zakorzenionej w posłuszeństwie Bogu i wzajemnym szacunku, a nie jedynie w jednolitości struktur lub form kultu? Czy dopuszczalne są jakiekolwiek różnice ze względu na geografię, kulturę, tradycję, czy też formy kultu muszą być takie same na całym świecie?

Jak powinien zareagować lud Boży, gdy zostanie fałszywie oskarżony?

Czy któraś ze stron w konflikcie mogłaby postąpić inaczej, stosując pokojowe metody, które zapobiegłyby konfliktowi lub przynajmniej zmniejszyłyby ryzyko konfliktu? Jakie to mogłyby być metody?

Strony konfliktu spoglądają na sprawy z różnych punktów widzenia i obie strony mogą mieć trochę racji. Kto potrafi dokładnie ocenić całość?





























Przygotował Jan Pollok

piątek, 5 grudnia 2025

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Prawdziwy Jozue

Felieton do Szkoły Sobotniej na 6 grudnia 2025

Autor lekcji w tym tygodniu zaproponował, aby jeszcze inaczej spojrzeć na księgę Jozuego. Historia Jozuego zawiera w sobie coś więcej – wskazuje na coś większego, na coś, co wykracza poza ramy samej księgi. Tak jak Kanaan symbolizował nadzieję na odnowioną ziemię, a ziemska świątynia wskazywała na niebiańską służbę Chrystusa, tak życie Jozuego zostało przedstawione jako typ Mesjasza oraz typ dzieła, które Bóg dokona w przyszłości. Autor zwrócił uwagę, że postać Jozuego można analizować w kontekście szerszej historii biblijnej która sięga Nowego Testamentu.

Komentatorzy biblijni używają słów typ i antytyp, aby opisać, jak niektóre starotestamentowe postacie, wydarzenia lub instytucje wskazują na pełniejszą rzeczywistość objawioną w Nowym Testamencie. Taka metoda interpretacji Biblii jest nazywana typologią. Czym jest typologia? Najlepiej porównać ją z proroctwem. Proroctwo postrzegamy jako coś, co znajduje się w księgach Starego Testamentu. To wypowiedź ustna, która zostaje spisana, a następnie spełnia się. Typologia to proroctwo niewerbalne. Nie jest to stwierdzenie, które ma swoje spełnienie; to wydarzenie, osoba lub jakaś instytucja, która ma swój przyszły odpowiednik w Nowym Testamencie.

Pisarze nowotestamentowi w sposób typologiczny odczytywali wzorce stworzone przez pisarzy Starego Testamentu w celu przedstawienia tematów teologicznych. Autorzy biblijni czerpią ze starotestamentowych typów, aby przekazać prawdę – szczególnie dotyczącą Jezusa i jego służby. Autorzy biblijni wykorzystywali typologiczną interpretację postaci i figur na trzech odrębnych poziomach: (1) poziom pierwotny – historyczny; (2) spełnienie na poziomie Jezusa i Kościoła; (3) spełnienie na poziomie dotyczącym czasów końca (spełnienie eschatologiczne).

Starotestamentowy typ lub figura muszą być potwierdzone przez nowotestamentowego autora, aby nabyć cech antytypicznego spełnienia. W przeciwnym razie jest to po prostu spirytualistyczna i spekulatywna alegoryczna interpretacja, która nie posiada wyraźnego uzasadnienia biblijnego. W historii interpretacji tekstów starotestamentowych typologiczna interpretacja była bardzo często nadużywana co nie oznacza, że nie powinna być używana. Trzeba jednak wyraźnie zdefiniować kryteria jej stosowania.

Zrozumienie typologii biblijnej przypomina nam, że Bóg zawsze zna szerszą historię – taką, w której przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są powiązane z celem historii. Tak jak historie Starego Testamentu wskazywały na Chrystusa, nasze dzisiejsze życie jest częścią rozwijającego się dzieła Boga w świecie. Typologiczna interpretacja Biblii pozwala nam zobaczyć i zrozumieć procesy, które zachodzą pod powierzchnią tekstu biblijnego i pozwala nam widzieć Boga, który jest konsekwentny, cierpliwy i intencjonalny. Taka interpretacja pomaga nam również zobaczyć głębię naszego własnego życia: wyzwań, przed którymi stoimy, podejmowanych przez nas odważnych działań. Wspólnoty, które tworzymy, mogą stać się „typami” Bożej łaski i sprawiedliwości dla tych, którzy przyjdą po nas. Kiedy żyjemy według zasad prawości, współczucia i wierności, jesteśmy zapowiedzią królestwa, do którego ucieleśnienia już teraz wzywa nas Jezus, nawet jeśli nie robimy tego idealnie. W tym sensie stajemy się żywymi symbolami nadziei, wskazującymi naszym rodzinom, kościołom i społecznościom pełniejszą przyszłość, ukształtowaną na wzór Chrystusa.

Teraz, gdy zbliża się okres świąteczny, warto zatrzymać się i zastanowić, za co jesteśmy wdzięczni. W tym czasie warto zauważyć, jak uporządkowana została nasza droga i jak nasze kroki zostały wplecione w większą historię. W ten sam sposób, w jaki Bóg nigdy nie opuścił Izraelitów, możemy prześledzić naszą własną historię i zobaczyć w jaki sposób Jego obecność i cel rozwinęły się w naszym życiu na przestrzeni czasu.

Autor naszej lekcji zacytował Handbook of Seventh-day Adventist Theology gdzie jest napisane, że wszystkie doktryny Pisma Świętego muszą ze sobą harmonizować. Wykształciłem się w kulturze teologicznej która podtrzymywała taki pogląd i nadal w to wierzę. Jednak często, gdy zastanawiam się nad niektórymi fragmentami naszej doktryny, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę możliwość różnych interpretacji tekstu biblijnego niepokoi mnie to, że upieranie się, że każda interpretacja pasuje do jednej, harmonijnej całości, może zniechęcić do stawiania trudnych, uczciwych pytań. Takie założenie usprawiedliwia unikanie badań nad tym w jaki sposób ludzkie uprzedzenia kształtują doktrynę, zwłaszcza gdy wiele osób nie ma dostępu do głębszych badań – lingwistycznych, literackich, historycznych, antropologicznych, geologicznych etc. – (listę można mnożyć w nieskończoność), które ujawniłyby słabe punkty lub niespójności w przyjętej przez nas doktrynie.

Jeśli naprawdę wierzymy, że Biblia nie jest wewnętrznie sprzeczna, wówczas nasza postawa oraz wzorce badawcze powinny odzwierciedlać priorytety, jakie Chrystus pokazał w czasie swojej służby. Konsekwentnie skupiał swoją uwagę na biednych, owdowiałych, niepełnosprawnych, kobietach, imigrantach, tych którzy byli ciekawi życia i pokorni. Być może są takie obszary, w których może zaistnieć potrzeba ponownego przeglądu utartych interpretacji. Nie chcę przywoływać tutaj różnych dyskusji i trudnych pytań. Mam jednak świadomość, że teolodzy, którzy na przykład ponownie badają tradycyjne interpretacje proroctw i zastanawiają się, czy jest możliwe, że badania, które miały na celu potwierdzenie przyjętych wcześniej założeń, mogą być nacechowane błędem, ponieważ są determinowane celem apologetycznym. Wiele osób, które posiada zaawansowane wykształcenie teologiczne wyraża takie obawy. Istnieje ryzyko, że możemy czasami narzucać wnioski tak aby pasowały do znanych nam definicji. Dane które pochodzą z biblijnego źródła są nam znane, problem jednak tkwi w tym jak je zinterpretować.

Istnieje realne niebezpieczeństwo, gdy dążenie do „harmonizowania” doktryny staje się regułą, a nie zaproszeniem. Harmonia w Biblii nie oznacza jednolitości; oznacza spójność wokół charakteru Boga. Jednak, gdy zasada „wszystko musi idealnie pasować” staje się doktrynalnym nakazem, działa jak tarcza, która chroni przed odpowiedzialnością. W imię „harmonizowania” można uciszyć pytania, które desperacko trzeba zadać, zwłaszcza w sprawach, w których doświadczenie życiowe obnaża to, co czasami argumenty akademickie ukrywają – głosy które zostały zepchnięte na margines.

Jak inna mogłaby być nasza rzeczywistość teologiczna, gdyby więcej ludzi miało odwagę powiedzieć na głos to, co czują wiedząc że prawdy nie trzeba bronić. Jeśli nasze interpretacje nie są w stanie oprzeć się pytaniom, to problem nie tkwi w pytaniach, lecz w naszych interpretacjach. Taka teza idealnie wpisuje się w lekcję ze środy i czwartku.

Niektórzy uważają, że osoby wierzące nie powinny kwestionować utrwalonych interpretacji. Czy prawda wytrzymuje krytykę? Prawda nie słabnie pod wpływem głębokich i szczerych pytań. Pytań nie należy się bać ani ich demonizować. Prawda nie pomniejsza się wskutek dociekania.

Ale wróćmy do naszego kluczowego tematu czyli typologii. Autor lekcji przedstawił Jozuego jako typ Mojżesza, jako „nowego Mojżesza”. Możemy prześledzić kilka paraleli. Obaj zostali powołani do spełnienia misji w czasie osobistego spotkania z Bogiem. Mojżesz przewodził w czasie przejścia przez Morze Czerwone, a Jozue przewodził w czasie przejścia przez Jordan. W ich życiu pojawiają się podobne wydarzenia, które dają poczucie ciągłości. Jozue wypełnił część proroctwa, o którym mówił Mojżesz w Pwt 18:15 - Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.

Te paralele są faktycznie fascynujące. Zastanawiam się jednak czy istnieją one, ponieważ wydarzenia potoczyły się w taki sposób, czy też autorzy, którzy pisali te teksty ukształtowali narrację, w taki sposób, aby podkreślić takie powiązania? Nie stawiam tego pytania cynicznie, ale po to, aby zrozumieć, jak funkcjonuje boska inspiracja i w jaki sposób ludzka narracja wpływa na sposób w jaki powstały księgi biblijne i w jaki sposób Biblia przemawia dzisiaj do nas.

Podobnie jak typologiczna metoda interpretacji śledzi wzorce w Biblii, tak samo my możemy śledzić przejawy łaski, przetrwania, uzdrowienia i nieoczekiwanego ratunku w naszym własnym życiu. Czasami najświętszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest zatrzymanie się na chwilę, by zobaczyć gobelin, który Bóg i nasze decyzje w życiu splotły razem.

Autor lekcji stwierdza, że historię Jozuego należy interpretować typologicznie – postrzegając wydarzenia historyczne jako symbole wskazujące na głębsze prawdy duchowe. Kampanie militarne Jozuego były fundamentem historii Izraela. Wskutek tych militarnych działań Izraelici zdobyli zimię, na której lud Boży miał zbudować sprawiedliwe społeczeństwo. Później, pisarze, tacy jak Izajasz, wykorzystywali język „dziedzictwa” z księgi Jozuego do opisu dzieła Mesjasza, pokazując, że sam Jozue wskazywał na Chrystusa.

Autorzy nowotestamentowi potwierdzają tę typologię: tak jak Jozue zastąpił Mojżesza i poprowadził Izraelitów do Ziemi Obiecanej, tak Jezus jest przedstawiony jako nowy i większy Jozue, który prowadzi lud Boży do duchowego odpoczynku i dziedzictwa. Paralele pomiędzy tymi postaciami są bardzo widoczne – Jozue wszedł do Kanaanu po 40 latach na pustyni, a Jezus rozpoczął swoją ziemską misję po 40 dniach na pustyni. Jego niebiańska misja rozpoczęła się 40 dni po zmartwychwstaniu. Autor lekcji wyjaśnia dalej, że chrzest Jezusa w Jordanie jest Jego własnym „przejściem przez Jordan”, które czyni Go boskim wojownikiem, który toczy wojny Jahwe z siłami zła i który w końcu pokona Szatana, zło i zapewni wieczne dziedzictwo swojemu ludowi.

W typologicznej interpretacji, historia Jozuego nie wskazuje tylko na Jezusa – wskazuje również na życie Kościoła. Bitwy Jozuego zapowiadają duchowe zmagania, z którymi mierzą się wierzący, nie z ludzkimi wrogami, ale ze złem, niesprawiedliwością i mocami opisanymi w liście do Efezjan 6 czy w 2 liście do Koryntian 10. W przeciwieństwie do fizycznej walki Izraela, walka Kościoła toczy się przez wiarę, prawdę, miłość i wytrwałość. Jednocześnie Kościół cieszy się łaską Boga oraz duchowym dziedzictwem, które Chrystus mu zapewnił.

Historia Jozuego ma również swoje ostateczne wypełnienie w czasie Powtórnego Przyjścia. Tak jak życie Jozuego jest ilustracją misji Mesjasza, tak wierzący są powołani, aby dzisiaj odzwierciedlać charakter Chrystusa. Kiedy przez tekst Biblii rozmyślamy o życiu Chrystusa, zostajemy przemienieni i stajemy się do Niego podobni. Na tym polega sedno chrześcijańskiego uczniostwa: spoglądanie na Jezusa i przemiana na Jego podobieństwo.

Kiedy typologicznie studiujemy historię Jozuego, widzimy w niej nasze codzienne bitwy z którymi mierzymy się zarówno w sobie jak i wokół nas. Tak jak życie Jozuego wskazywało na Jezusa, tak nasze życie również ma wskazywać na Niego. Nowy Testament jasno stwierdza, że „walki”, które toczymy mają duchowy charakter. Duchowe bitwy mogą wydawać się „zwyczajne”: wybieranie dobroci, gdy łatwiej jest być surowym, wybieranie sprawiedliwości, gdy prościej byłoby odwrócić wzrok, wybieranie prawdy, gdy milczenie kosztowałoby nas mniej.

To właśnie na płaszczyźnie duchowej walki analogie do historii Jozuego są najbardziej trafne. Jezus prosi nas, abyśmy kochali. Chce, abyśmy wkroczyli w miejsca, w których ludzie cierpią, są celowo pomijani lub po prostu przeoczeni i wnieśli tam Jego obecność. Bycie Jego rękami i nogami to drobne, zwyczajne rzeczy: nakarmienie kogoś, kto jest głodny, wsparcie przyjaciela, który jest przytłoczony, stanie w obronie kogoś, kto jest źle traktowany, pomoc komuś, kto dźwiga to, co wydaje się zbyt ciężkie dla niego samego. To są okazje, które mamy każdego dnia, aby pozwolić Bożej dobroci objawić się przez nas.

Historia Jozuego kończy się wskazaniem na Jezusa. Nasze historie również mogą zakończyć się podobnie. Każdy akt współczucia, każda chwila odwagi, każdy krok ku uzdrowieniu i pełni, pomaga komuś innemu dostrzec nadzieję, którą oferuje Jezus.

Cytat z książki "Przypowieści Chrystusa" zwraca uwagę, że misja Chrystusa nie była zrozumiana przez ludzi Jemu współczesnych. Kiedy przyszedł, odrzucili Go i ostatecznie zabili. Narracje przedstawione w Torze którą Żydzi tak bardzo cenili czy w księdze Jozuego, zawierały bardzo wyraźne przebłyski kim jest Bóg i wskazywały na to, kim miał być Chrystus. Ponieważ jednak Chrystus nie spełnił ich oczekiwań jakie mieli w stosunku do politycznego przywódcy ani Boga, który zaakceptowałby ich styl życia, nie rozpoznali Go. Chrystus stał przed nimi, a oni Go nie widzieli. Ta świadomość każe nam zastanowić się w jaki sposób my również możemy przeoczyć to, co jest oczywiste w naszym życiu. Czy dostrzegam drobne oznaki obecności Boga w moim codziennym życiu, chwile dobroci i łaski, które pomijam, ponieważ mam utarte wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać życie lub kim powinien być Bóg? Myślę o tym zarówno na poziomie indywidualnym, jak również na poziomie wspólnoty mojego Kościoła. Jako adwentyści wierzymy, że jesteśmy resztką i że posiadamy prawdę. Jednak ta wiara w nasze „wybranie” może odzwierciedlać to, w co wierzyli Izraelici w czasach Jezusa, a mimo to nie dostrzegli Mesjasza, który był wśród nich. Jesteśmy równie podatni na ten sam rodzaj ślepoty i powinniśmy stale badać, czego nam, jako adwentystom, może brakować, ponieważ jesteśmy przekonani, że posiadamy pełne spectrum wiedzy i poznania. Czy nasza „pewność” może być blokadą, która odgradza nas od zobaczenia tego, co Bóg czyni na naszych oczach?

Piątkowa lekcja zawiera również cytat z książki Testimonies t. 4 o tym, jak świat i nasze kościoły cierpią z powodu braku robotników. Bardzo często przez robotników rozumiemy ludzi Kościoła: ewangelistów, pracowników biblijnych, pastorów i misjonarzy. Czy jest możliwe, że robotnicy, których nam brakuje to ludzie z empatią, inteligencją emocjonalną i otwartym umysłem? Ludzie, którzy potrafią przeciwstawić się szkodliwym systemom i świadomie kwestionować tradycje, które już nam nie służą oraz budować atmosferę, która zapewnia wszystkim bezpieczeństwo. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią podejść do innych i okazać im autentyczny szacunek z powodu ich człowieczeństwa. Powołanie nie polega na wypełnianiu ulic zadrukowanymi stronicami, czy wygłaszaniu wykładów. Powołanie to zaproszenie do szczerego ofiarowywania miłości Boga i szanowania wolnej woli tych, którzy ją przyjmują lub odrzucają. Świat rozpaczliwie potrzebuje życzliwości, troski, współczucia i ludzi, którzy słuchają bez osądzania. To jest praca, za którą tęsknią nasze kościoły i społeczności. To jest praca, bez której nasz zmęczony świat nie może się obejść.



DO PRZEMYŚLENIA

Wyobraź sobie, że rodzina i przyjaciele zebrali się, aby wspominać twoje życie. Czy chciałbyś, aby powiedzieli: „To było życie, które przypominało nam Jozuego ze starożytnego Izraela?” lub „To było życie, które przypominało nam Jezusa z Nazaretu”?

Jaki jest kontekst tekstu pamięciowego z 1 Kor 10? W jaki sposób „rzeczy” Starego Testamentu stały się wzorcami (typos) i są przestrogą dla nas „żyjących u kresu wieków”?

Na czym polega typologia biblijna? Porównaj Mt 2:15 z Oz 11:1. Co zrobił Mateusz w swojej ewangelii? Typologia biblijna to metoda interpretacji Pisma Świętego, w której wydarzenia, osoby, miejsca lub instytucje Starego Testamentu (typ) są postrzegane jako wzorce lub zapowiedzi wydarzeń, osób, miejsc lub instytucji objawionych w Nowym Testamencie (antytyp).

Autor naszego podręcznika napisał: "Interpretatorzy Biblii nie mogą dowolnie decydować o tym, co jest biblijnym typem ani jak określony typ wypełnił się w Nowym Testamencie i później. Biblia sama dostarcza sposobów i zasad w jaki sposób stosować typologię biblijną.” Niestety autor nie podaje jakie są to zasady!

W jaki sposób Nowy Testament potwierdza ideę, że Jozue, jest typem Jezusa Chrystusa, który łączy w sobie cechy zarówno Jozuego jak i Mojżesza? W jaki sposób typologiczne spełnienie postaci Jozuego w osobie Jezusa powiększa teologiczne znaczenie tej postaci?

W jaki sposób można interpretować postać Jozuego na poziomie Kościoła oraz na poziomie wydarzeń czasów końca? W jaki sposób pomaga nam to dostrzec szerszy kontekst tego, co dokona się na końcu wieków? (1 Pi 1:4; Kol 3:24; Ap 20:9; 21:3)

Antytyp jest zawsze większy i bardziej uniwersalny niż typ. W jaki sposób typologia biblijna pomaga nam lepiej zrozumieć służbę Jezusa Chrystusa i rolę Kościoła? W jaki sposób spełnienie typów na poziomie eschatologicznym daje nam pewność, że Bóg dokona obiecanego zbawienia? W jaki sposób możemy być bardziej otwarci na to, co Bóg nadal chce zrobić w naszych czasach, a co wykracza poza to, czego doświadczyły i rozumiały poprzednie pokolenia?



Przygotował Jan Pollok