piątek, 12 grudnia 2025

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Życie w Ziemi Obiecanej

Felieton do Szkoły Sobotniej na 13 grudnia 2025

W tym tygodniu autor naszego podręcznika poruszył temat konfliktów społecznych i zwrócił uwagę, że życie oraz wspólna praca – zwłaszcza w zróżnicowanym kościele, złożonym z osób o różnym pochodzeniu i kulturze – może w naturalny sposób prowadzić do nieporozumień. Joz 22 przedstawia historię takiego nieporozumienia: po zakończeniu podboju Kanaanu plemiona wschodnie zostały zwolnione i mogły wrócić do swoich domów. Po drodze zbudowali ołtarz, co zaniepokoiło plemiona zachodnie, które obawiały się, że był to wyraz buntu przeciwko Bogu. Ta historia stawia czytelnikom wyzwanie: dlaczego podejrzewanie innych jest szkodliwe? Jak możemy pielęgnować jedność w kościele?

Jozue pochwalił wschodnie plemiona za wierne wypełnienie misji powierzonej im przez Mojżesza – służbę u boku swoich towarzyszy broni przez około 6-7 lat, gdy ich własne rodziny pozostały w tym czasie bezbronne w swoich domach. Ich współpraca pokazuje jedność narodu i stawia pytanie, czy Izrael pozostanie zjednoczony pomimo rozdzielenia przez rzekę Jordan. Jozue przypomniał im, że ich lojalność była dowodem służby Bogu, a nie tylko współwyznawcom. Autor lekcji połączył ten ideę z nowotestamentową koncepcją służby „tak jak dla Pana”, podkreślając, że pamiętanie o naszym wyższym celu pomaga nam wytrwać w czasie zniechęcenia i trudności.

Historia opisana w Joz 22 jest również okazją do rozmowy o tym, jak współczesne wspólnoty religijne mogą sobie radzić z konfliktami. Napięcie między plemionami które osiedliły się po wschodniej i zachodniej stronie Jordanu pokazuje, że konflikt nie jest oznaką porażki – jest raczej normalną częścią życia w każdej zróżnicowanej społeczności. Liczy się to, jak radzimy sobie z tym napięciem. Wyzwanie przed jakim stanęli Izraelici dotyczyło zachowania jedności pomimo różnic. Przed podobnym wyzwaniem stają dzisiaj nasze kościoły. Niestety bardzo często mylimy koncepcję jedności z ideą uniformizmu, oczekując, że wszyscy będą myśleć, mówić i czcić Boga w ten sam sposób. Jednak jedność według pisarzy biblijnych to wspólny cel, a nie identyczność. Kiedy stosujemy poprawne zasady rozwiązywania konfliktów takie jak: słuchanie, zadawanie pytań w celu wyjaśnienia problemu, zrozumienie przeciwnej strony – możemy uniknąć wyciągania pochopnych, szkodliwych wniosków, tak jak uczyniły to plemiona Izraelitów mieszkające po zachodniej stronie Jordanu. Komunikacja bez stosowania przemocy stwarza przestrzeń potrzebną do rozwijania zainteresowań, empatii i współpracy zamiast polaryzacji. Gdyby Kościół świadomie rozwijał te umiejętności, wtedy w konfliktach okazywalibyśmy sobie większą życzliwość i stalibyśmy się wspólnotami ucieleśniającymi pojednawczy charakter Boga.

Zdumiewające jest to jak często wierzymy, że wszyscy w adwentyzmie powinni rozumieć wiarę w taki sam sposób. Kiedy spotykamy kogoś, kto identyfikuje się jako adwentysta, zakładany, że podziela te same przekonania. W tej wyimaginowanej identyczności kryje się poczucie bezpieczeństwa. Jednak takie przekonanie narzuca ograniczenia i jest dziwne, ponieważ sugeruje, że przynależność do religijnej wspólnoty wymaga identyczności, gdzie wszyscy muszą podzielać tę samą perspektywę. Taka koncepcja wskazuje na szerszy problem. Ludzie, którzy posiadają przywilej kształtowania kultury oraz doktryny adwentystycznej, zakładają, że ich perspektywa jest uniwersalna i że odzwierciedlają rzeczywistość innych ludzi należących do wspólnoty. Ten przywilej pozwala im zakładać, że ich punkt widzenia jest standardem. Oczekiwanie, że ich przekonania będą wiarygodne lub możliwe do przyjęcia przez wszystkich, jest przedłużeniem ich supremacji i dowodzi, że nie należą do marginalizowanej grupy.

Kiedy system domaga się uniformizacji, to zazwyczaj zmarginalizowane osoby muszą amputować część siebie, aby inni mogli czuć się komfortowo. To jest przeciwieństwem ewangelii. Jezus nigdy nie wymagał identyczności zanim zaoferował przynależność. Akceptował ludzi takimi jakimi byli w danym momencie.

Ostatnio w czasie moich podróży sporo czasu przeznaczyłem na słuchanie Adventist History Podcast. Zwróciłem uwagę na problem rasizmu z którym zmagał się nasz kościół w Stanach Zjednoczonych w latach 50-70. Uświadomiłem sobie jak odmiennie postrzegamy świat, ponieważ pod wieloma względami nie zamieszkujemy tego samego świata. Trudno mi zrozumieć jak można było jeszcze w latach 60 powiedzieć w odniesieniu do ciemnoskórych wierzących: „My was kochamy, ale w kościele nie możemy siedzieć obok siebie!” Każdy, kto żył w etnicznej mniejszości, wie, że jego doświadczenia są specyficzne dla jego społeczności i nie można ich zastosować uniwersalnie. Świat ludzi którzy dominują rzadko robi miejsce dla świata ludzi, którzy tworzą mniejszości narodowe. To było bolesne doświadczenie dla ciemnoskórych wierzących, którzy finansowali kościół, ale nie mogli korzystać z adwentystycznych szkół i szpitali w Stanach Zjednoczonych. Podobnie rzecz miała się w Australii w tamtych czasach. W takim kontekście uniformizm traci sens.

Ilekroć system wymaga, aby wszyscy wierzyli w to samo lub prowadzili ten sam styl życia, ujawnia jak bardzo dominujące głosy w danej społeczności są oderwane od doświadczeń innych. Prawdziwa jedność obejmuje różnorodność i akceptuje wiele głosów. Uniformizm zawsze posiada odgórny charakter. Grupa uprzywilejowana lub ta, która tworzy większość domaga się, aby inni dostosowywali swoje życie do ich warunków. Biblia nie nakazuje, aby w kościele chrześcijańskim panowała zasada uniformizacji. Za każdym razem, kiedy narzucana jest uniformizacja, pochodzi ona albo z kręgu ludzi uprzywilejowanych, którzy ignorują doświadczenia ludzi zmarginalizowanych, albo od osób z grup zmarginalizowanych, które tłumią swoje niezależne myślenie po to, by dopasować się do dominującej narracji. W obu przypadkach gubi się coś bardzo ważnego. Jedność uwzględnia bogactwo ludzkiego doświadczenia i buduje przestrzeń dla każdego głosu.

Nawet nasze oczy postrzegają świat inaczej. Nie patrzą z tej samej perspektywy. Jeśli zamkniemy jedno oko, nasze pole widzenia i percepcja zmieniają się. Jeśli zamkniemy drugie oko, pole widzenia zmieni się ponownie. To ciekawe, że nasze oczy nie posiadają tej samej perspektywy. Bez tej różnicy tracimy głębię. Podobnie ciało Chrystusa nie może widzieć jasno, jeśli pozwala mu się patrzeć tylko jednym kulturowym lub teologicznym „okiem”. Nasze widzenie staje się płaskie i zniekształcone. Różnorodność nie zagraża jedności – jest warunkiem koniecznym jasności.

Jak bardzo ograniczające staje się żądanie, aby wszyscy którzy tworzą ciało Chrystusa lub tworzą adwentystyczną wspólnotę wiary (lub jakąkolwiek inną!), postrzegali chrześcijaństwo przez pryzmat ludzi uprzywilejowanych społecznie.

Plemiona, które osiedliły się na zachodnim brzegu Jordanu zaczęły oskarżać tych, którzy mieszkali po wschodniej stronie. To jest dziwne, gdy ktoś czuje, że ma prawo dyktować innym, jak mają czcić Boga. Skąd bierze się ta pewność siebie? Dlaczego ktoś czuje potrzebę nalegania, aby inni praktykowali taki sam format nabożeństwa, stosowali taką samą muzykę, czy ubierali się w taki sam sposób? Czy jest możliwe, że może to wskazywać na wewnętrzne lęki. Kiedy ktoś domaga się jednolitości, może to odzwierciedlać niepewność co do własnej pozycji przed Bogiem. Może to również ujawniać frustrację z powodu narzuconych sobie ograniczeń, które – jak uważa – musi znosić, aby zasłużyć na Bożą miłość.

Ludzie, którzy decydują się aby zaakceptować wierzenia innych, są tymi, którzy najbardziej pragną poznać Boga. Ich wiara jest zbudowana na więzi, a nie na przestrzeganiu przepisów. Kiedy żądamy, aby inni czcili Boga tak jak my, ograniczamy Boga. W ten sposób twierdzimy, że Boga można poznać tylko poprzez nasze własne ramy i w ten sposób pomniejszamy Jego wielkość, aby pasowała do naszego światopoglądu.

Autor lekcji przywołał historię Pinechasa, syna Eleazara, który kiedyś okazał się porywczym aktywistą, który powstrzymał zarazę w Izraelu, zabijając mężczyznę i kobietę, których uważał za niemoralnych. Bóg pochwalił go jednak za impulsywną reakcję na rażący grzech. Wydaje się, że autor lekcji chciał zasugerować, że w czasie swojej nowej misji Pinechas prawdopodobnie korzystał z doświadczeń z przeszłości. To jest ciekawa koncepcja, ponieważ wiele konfliktów, które przeżywamy obecnie nie dotyczy teraźniejszości. Wynik tego co przeżywamy obecnie bardzo często jest ukształtowany przez doświadczenia nierozwiązanych konfliktów w przeszłości, które nas ukształtowały.

Izraelici jako naród funkcjonowali w systemie zbudowanym na surowych karach i przepisach. Wiele czynów pociągało za sobą poważne konsekwencje. Kiedy religijne wychowanie jest zbudowane na poczuciu strachu przed karą, a nie na relacjach, wtedy dane osoby stają się surowymi strażnikami Boga, wierząc, że ich obowiązkiem jest dyscyplinować innych w taki sam sposób, w jaki oni byli dyscyplinowani. Obserwacja według której Pinechas przeniósł swoją przeszłość do teraźniejszości, jest bardzo ludzka. Jego czyny zachęcają nas do zadawania głębszych pytań w obliczu konfliktów o podłożu religijnym. Pytanie nie dotyczy tylko tego, co zrobiła druga osoba. Ważniejsze jest pytanie w jaki sposób moja przeszłość sprawia, że obecna chwila wydaje się groźna lub destabilizująca? Rozwiązywanie konfliktów wymaga łagodności wobec innych i uczciwości wobec siebie. Duża część tej pracy ma charakter introspekcyjny i polega na rozpoznaniu źródeł lęków oraz źródeł naszych hipotez, które mają wpływ na nasze obecne reakcje.

Bardzo ciekawa jest reakcja oskarżonych plemion na stawiane im zarzuty. Odpowiedzi jakich udzieliły oskarżone plemiona stają punktem zwrotnym w historii. Mimo zarzutów, które zostały skierowane przeciwko nim potrafili słuchać bez reakcji obronnej, ucieleśniając mądrość zawartą w Prz 15:1. Kiedy w końcu udzielili odpowiedzi na stawiane im zarzuty, przywołali imiona Boga El, Elohim i Jahwe, aby podkreślić swoją szczerość i odpowiedzialność przed Bogiem. Ich wyjaśnienie ujawniło, że zbudowany ołtarz nie był aktem buntu, lecz zabezpieczeniem – celowym świadectwem mającym zapewnić przyszłą jedność między plemionami podzielonymi przez rzekę Jordan. Plemiona które pozostały na wschodnim brzegu rzeki obawiały się, że to odległość, a nie nielojalność, może pewnego dnia złamać duchową tożsamość Izraelitów.

Gdy plemiona mieszkające na zachodnim brzegu usłyszały to wyjaśnienie, ich gniew przerodził się w autentyczną ulgę i radość. Zamiast kurczowo trzymać się dumy, radośnie powitali prawdę i cieszyli się, że ich podejrzenia były bezpodstawne. Dzięki cierpliwemu słuchaniu, szczerym wyjaśnieniom i chęci zrozumienia intencji drugiej strony, wojna domowa została zażegnana, a jedność narodu zachowana.

Autor lekcji przedstawił kilka praktycznych zasad rozwiązywania konfliktów i utrzymywania jedności we wspólnocie wiary. Po pierwsze, gdy coś wydaje się że jest błędne, niezbędna jest otwarta komunikacja – problemy należy wyraźnie zidentyfikować, a nie ignorować lub pozwalać im się pogłębiać. Po drugie, nie warto stawiać pochopnych wniosków, jak to zrobiły plemiona mieszkające po zachodniej stronie rzeki, które podjęły decyzje na podstawie plotek a nie faktów. Szczery dialog wykazał, że ołtarz wcale nie był aktem buntu.

Z kolei plemiona mieszkające po wschodniej stronie Jordanu zareagowały na oskarżenia łagodnie i z szacunkiem. Wreszcie, trzecia nauka która wynika z tej historii jest taka, że jedności nigdy nie może osiągać kosztem prawdy, a dyscyplina powinna być zawsze ostatecznością – po którą sięga się dopiero po wyczerpaniu szczerych wysiłków na rzecz zrozumienia, współczucia i pojednania.

Historia opisana w Joz 22 przypomina nam, jak łatwo nieporozumienia mogą się zaostrzyć – i jak szybko przypuszczenia mogą przerodzić się w oskarżenia, jeśli nie zatrzymamy się, aby posłuchać i wyjaśnić. Warto zauważyć, że obie strony były gotowe zwolnić tempo, komunikować się i były gotowe uznać, że mogą się mylić. Pokora i cierpliwość zapobiegły wojnie domowej.

W naszych kościołach, rodzinach, miejscach pracy, a nawet w przestrzeni internetowej, te same zasady mają dziś równie wielkie znaczenie. Żyjemy w świecie, w którym nieporozumienia rozprzestrzeniają się błyskawicznie, a obraza często rozprzestrzenia się szybciej niż prawda. Joz 22 zachęca nas do wyboru innej drogi – do zadawania pytań zanim sformułuje się przypuszczenia, do mówienia łagodnie, gdy czujemy, że musimy się bronić i do świętowania pojednania zamiast kurczowego trzymania się dumy. Gdybyśmy stosowali te zasady wiele konfliktów można by złagodzić, skrócić, a nawet całkowicie uniknąć. W społeczeństwie spragnionym współczucia i wyczerpanym podziałami, ta starożytna historia staje się niezwykle aktualna: jedność rodzi się z rozwijania zainteresowań a nie wydawania osądów oraz z budowania więzi a nie rozwijania podejrzeń.

Warto pamiętać o tych zasadach ponieważ zauważam, jak łatwo moje serce twardnieje w obliczu historii i doświadczeń ludzi, z którymi się nie zgadzam lub którzy moim zdaniem wyrządzają krzywdę. Warto uświadomić sobie, że twardość naszego serca nie jest czymś naturalnym. Została ukształtowana przez medialne treści, którymi karmimy nasz umysł. W obliczu braku sprawiedliwości w otaczającym nas świecie, czasami czerpiemy przyjemność z tego, co wydaje się mikroaktem sprawiedliwości, który mogę wykonać w mediach społecznościowych, które w rzeczywistości mogą być formą zemsty. Trudno to wyrazić słowami, bo jest to bardzo subtelne uczucie. Jak łatwo jest obejrzeć film, na którym ktoś świętuje upadek innej osoby i po cichu się z nią zgodzić, zwłaszcza gdy osoba, z której się naśmiewa lub którą karze, zrobiła coś, z czym szczerze się nie zgadzamy. Skąd bierze się taki światopogląd i co spowodowało, że stajemy się tak bezduszni?

Wydaje mi się, że wynika to z przeżywania bólu. Ból staje się kodem, który kształtuje naszą percepcję. Ten schemat powtarza się w świecie, w nas samych i w systemach, które kształtują chrześcijaństwo. Znaczna część osądu, jaki wydajemy na innych, odzwierciedla osąd, rozczarowania, traumy i zranienia, których doświadczyliśmy i które zinternalizowaliśmy. Następnie dokonujemy projekcji rzeczywistości, której doświadczamy w sobie na innych ludzi. Dlatego rozwiązywanie konfliktów to ciężka praca, ponieważ pokazuje ona tę część w nas, której być może nie jesteśmy świadomi i która przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Rozwiązywanie konfliktów w największej części odbywa się wewnętrznie kiedy poruszamy się w naszym bieżącym politycznym, społecznym i religijnym klimacie. Radykalnym aktem sprawiedliwości może być nauczenie się, jak radzić sobie z konfliktami.



DO PRZEMYŚLENIA

Nie tylko Pan dotrzymał obietnicy danej Izraelowi, dotyczącej odziedziczenia Ziemi Obiecanej, ale także plemiona Rubena, Gada i połowa plemienia Manassesa (Lb 32,25-32) dotrzymały swojej obietnicy. Jozue pochwalił ich za wierną służbę. Nakazał im również, aby byli posłuszni Panu i ostrzegł aby nie byli egoistyczni. Czego możemy się nauczyć z ich zobowiązania?

Joz 22:9–20. Jakie oskarżenie wysuwały plemiona, które osiedliły się ma zachodnim brzegu Jordanu przeciwko plemionom, które osiedliły się po wschodniej stronie rzeki?

Joz 22:13–15 W jaki sposób delegacja wysłana w celu rozpatrzenia oskarżenia wciąż pamiętała i była obciążona przez wydarzenia z przeszłości, które zostały opisane w księdze Liczb 25?

Joz 22:21–29; Prz 15:1 Czego możemy się nauczyć z łagodnej odpowiedzi plemion, które osiedliły się na wschodnim brzegu Jordanu?

Joz 22:30–34 Jakie wnioski na temat rozwiązywania konfliktów i sposobów zapewniania jedności Kościoła możemy wyciągnąć z tej historii? Jakie wskazówki możemy wyciągnąć z tej historii na temat sposobu rozwiązywania konfliktów i zapewniania jedności w Kościele?

Jaka jest rola dyscypliny kościelnej? W jaki sposób odzwierciedla ona nasze modele zbawienia? W jaki sposób model zbawienia może stanowić model dyscypliny kościelnej? Czego możemy się nauczyć z tej historii o tym, co jest istotne, a co jest marginalne w naszej wspólnocie wiary?

Joz 22:20. Jaki model postępowania Boga z Izraelitami zawiera ta historia? Dlaczego Bóg zareagował w taki sposób w przypadku Achana (Joz 7:24-25) lub Ananiasza i Safiry (Dz 5:1-11)? Czy częste stosowanie tej metody przyniosłoby większą jedność i świętość?

Joz 22:28: „Jeżeliby mieli kiedyś w przyszłości tak mówić do nas i do naszych potomków, to my możemy odpowiedzieć: Spójrzcie na budowę (kopię/replikę) tego ołtarza Pańskiego, który wznieśli nasi ojcowie nie do składania ofiar całopalnych i zwykłych, ale aby był świadkiem między nami a wami.” Jednak plemiona, które osiedliły się na wschodnim brzegu powiedziały: „Nie martwcie się, to tylko „kopia””. W jaki sposób wyrazić ideę, że coś wskazuje na większą rzeczywistość, ale jej nie zastępuje, tak jak „kopia” która znajdowała się na wschodnim brzegu rzeki Jordan nie zastąpiła prawdziwego ołtarza i kultu w Szilo (na zachód od Jordanu)?

Joz 22:31-34 Pokolenie Jozuego potwierdzało, że lojalność wobec Boga nie była definiowana na podstawie fizycznej lokalizacji ołtarza, ale na podstawie wewnętrznego zaangażowania. W jaki sposób prorocy wielokrotnie przypominali Izraelowi, że Bóg pragnął miłosierdzia, sprawiedliwości i szczerego uwielbienia, a nie jedynie przestrzegania rytuału (Iż 1:11-17; Mich 6:6-8)?

Bycie wiernym wymaga nieustannego negocjowania między ustalonymi ideałami a praktycznymi realiami. Jak możemy zapewnić elastyczność niezbędną we współczesnym świecie, zarówno lokalnie, jak i globalnie, zachowując jednocześnie integralność naszych podstawowych wartości?

Co można zrobić w obliczu wyzwań współczesnego świata, aby stać się wzorem autentycznej jedności zakorzenionej w posłuszeństwie Bogu i wzajemnym szacunku, a nie jedynie w jednolitości struktur lub form kultu? Czy dopuszczalne są jakiekolwiek różnice ze względu na geografię, kulturę, tradycję, czy też formy kultu muszą być takie same na całym świecie?

Jak powinien zareagować lud Boży, gdy zostanie fałszywie oskarżony?

Czy któraś ze stron w konflikcie mogłaby postąpić inaczej, stosując pokojowe metody, które zapobiegłyby konfliktowi lub przynajmniej zmniejszyłyby ryzyko konfliktu? Jakie to mogłyby być metody?

Strony konfliktu spoglądają na sprawy z różnych punktów widzenia i obie strony mogą mieć trochę racji. Kto potrafi dokładnie ocenić całość?





























Przygotował Jan Pollok

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz