Dziedzice obietnic, więźniowie nadziei
Felieton do Szkoły Sobotniej na 29 listopada 2025
W tym tygodniu zwróciliśmy uwagę na znaczenie idei Ziemi Obiecanej. W Edenie Bóg umieścił Adama i Ewę w doskonałym, obfitującym w dobra środowisku, które miało zaspokajać ich potrzeby fizyczne i pogłębiać ich zrozumienie charakteru Boga. Ogród był ich domem, świątynią i centrum nauki. Autor lekcji zwrócił uwagę, że kiedy pierwsi rodzice stracili zaufanie do Boga, ich stosunek do ziemi również uległ zmianie. Wygnanie z Edenu stało się symbolem zerwanych relacji oraz utraty terytorium, które Bóg im hojnie podarował. Ogród stał się symbolem obfitego życia, które utracili – i zapowiedzią Ziemi Obiecanej, której motyw pojawia się w różnych miejscach Biblii.
Dla patriarchów obietnica ziemi miała podobne znaczenie. Abraham, Izaak i Jakub nigdy nie posiedli Kanaanu; żyli przez wiarę, jako dziedzice obietnicy, której spełnienie miało nastąpić w przyszłości. W różnych miejscach Biblii przewija się myśl, że Izraelici niczego nie uczynili, aby zasłużyć na tę ziemię – podobnie jak Adam i Ewa nie uczynili nic, aby zasłużyć na Eden. Ziemia była darem Bożym, danym z łaski, a nie przez zasługi. Jako chrześcijanie żyjemy dzisiaj z przekonaniem, że jesteśmy dziedzicami jeszcze większych obietnic w Chrystusie (Hbr 8:6), którzy zostali powołani do naśladowania wiary i cierpliwości tych, którzy czekali na zrealizowanie tej obietnicy przed nami (Hbr 6:12).
Lektura księgi Jozuego pomaga nam zauważyć, jak wielu z nas nosi w sobie swój własny obraz „Ziemi Obiecanej” – pracy, którą chcemy wykonywać, relacji, o których marzymy, pokoju, za którym tęsknimy. Często, podobnie jak Izrael, zakładamy, że droga do naszej „ziemi Obiecanej” będzie gładka i będzie miała duchowy charakter. Historie biblijne burzą jednak takie oczekiwania. Dary Boże mogą pojawić się w naszym życiu wskutek naszych chaotycznych i niedoskonałych wyborów. Być może Ziemia Obiecana oznacza zaufanie Bogu pośród ludzkiej niedoskonałości, a nie stworzenie idealnych okoliczności.
Chociaż autor lekcji przedstawił Ziemię Obiecaną jako symbol określający dar łaski, to jednak w tym porównaniu pojawia się napięcie, ponieważ ów „dar” wydaje się być związany z wysiedlaniem innych. Określenie Kanaanu jako symbolu łaski jest kontrowersyjne, ponieważ historia przejęcie tej ziemi obejmuje podbój. To napięcie przypomina nam, że autor biblijny opisał to, z czym działał Bóg, a nie zawsze to, czego Bóg chce. Łaska nie jest okazywana przy pomocy przemocy – ale raczej ujawnia się w tym, że Bóg nie opuszcza ludzi, nawet wtedy gdy znajdują się oni w samym środku przemocy. To napięcie jakie obserwujemy w historii podboju Kannanu zachęca nad do zmiany metafory. Być może najprawdziwszą Ziemią Obiecaną nie jest terytorium zdobyte przemocą, ale raczej sposób życia zakorzeniony w Bożej obecności, uzdrowieniu i sprawiedliwości. Jest to tego rodzaju doświadczenie, które uosabiał Jezus.
Kiedy rozmyślamy o pięknie Bożych darów i o chaosie, w jakim ludzie otrzymują te dary, oraz o napięciu między łaską a podbojem, warto uświadomić sobie, że Biblia często odzwierciedla nasze duchowe podróże. Tęsknimy za naszymi „Ziemiami Obiecanymi”, a jednak ścieżki, którymi do nich podążamy, rzadko są czyste i proste. Mimo to Bóg spotyka nas właśnie w tej złożoności, a nie wtedy, gdy wszystko uporządkujemy. Prawdziwym darem nie jest idealny cel, ale Bóg, który pozostaje z nami w naszych niedoskonałych historiach i prowadzi nas w stronę pełni. W jaki sposób to napięcie kształtuje sposób w jaki rozumiemy dzisiaj Boże obietnice? Jak może wyglądać dzisiaj życie „dziedziców obietnicy”?
Pod wieloma względami wszyscy tęsknimy za tym, co jeszcze się nie wydarzyło. Pwt 2:7 rzuca ciekawe światło na historię wędrówki Izraelitów po pustyni: Gdyż Pan, twój Bóg, błogosławił cię w każdym dziele rąk twoich. Wiedział o twojej wędrówce po tej wielkiej pustyni. Przez czterdzieści lat był Pan, twój Bóg, z tobą, a niczego ci nie brakowało. Izraelici zostali tutaj opisani jako błogosławieni podczas wędrówki po pustyni. Ten wers zmusza nas do ponownego przeanalizowania na czym polega błogosławieństwo, pustynia oraz sama Ziemia Obiecana.
Znaczenie Ziemi Obiecanej nie tkwi w samej ziemi. Darem jest obecność Boga w każdym obszarze naszego życia. Ziemia Obiecana oferowała większą obfitość, jednak większa obfitość dóbr nie neguje pełni obecności Boga na pustyni. W kontekście Ziemi Obiecanej, napięcie powstaje wtedy, gdy zaczynamy postrzegać Ziemię Obiecaną jako przybycie, a nie jako całą podróż z Bogiem. Możemy zatem powiedzieć, że Ziemią Obiecaną faktycznie był Kanaan, ale Izraelici doświadczyli Bożej obietnicy na długo przed przekroczeniem Jordanu.
W pewnym sensie ciągłe oczekiwanie na „ziemię obiecaną” ukształtowało naszą obojętność w walce o to, co dzieje się teraz, łącznie z tym, jak dbamy o nasze środowisko naturalne. Idea, że „ten świat nie jest naszym domem”, jest głęboko zakorzeniona w adwentystycznej myśli teologicznej. Jeżeli sformułujemy ideę, że świat, w którym żyjemy „to tylko pustynia przed ziemią obiecaną”, to takie myślenie może nas unieruchomić w obliczu niesprawiedliwości i zniechęcić do troski o Ziemię, na której żyjemy. Wierzę, że Bóg obiecał nam coś pięknego, jednocześnie uznaję i podkreślam, jak wielka jest nasza odpowiedzialność za teraźniejszość, w której żyjemy.
Temat, którym zajmowaliśmy się w poniedziałek jest bardzo drażliwy. Autor rozpoczął od stwierdzenia, że „na najbardziej podstawowym poziomie, ziemia daje narodowi fizyczną tożsamość… i określa styl życia narodu.” Jednak kolejne zdanie jest bardzo niepokojące: „Niewolnicy nie mieli korzeni i nie należeli do żadnego miejsca.” Jest to niezwykle krzywdzący język, który przypomina retorykę kolonizatorów. To nie jest prawda, że niewolnicy nie posiadali korzeni. Zostali siłą wykorzenieni lub ukradzeni. Mieli swoje miejsce, a gdy nie mogli zapuścić korzeni na nowej ziemi, nosili je w swoich sercach.
Nawet stwierdzenie, że „ziemia kształtuje tożsamość”, jest niepokojące, ponieważ odzwierciedla światopogląd ukształtowany przez osoby, które historycznie nie miały własnej tożsamości kulturowej. Taki język poniża tożsamość ludzi, którzy migrowali lub zostali przesiedleni. Kultura nie znika, gdy ktoś przenosi się w inne miejsce. Jeżeli zgodnie z myślą autora ziemia kształtuje tożsamość, co mówi nam to o ludziach, którzy przeżyli swoje życie, zabierając ziemię innym? Jaką tożsamość kształtuje ten fakt zarówno w nich jak również w kolejnych pokoleniach?
Umieszczenie takich sformułowań w historii o wybranym narodzie Bożym, który otrzymuje ziemię obiecaną, świadczy o tym, że autor zignorował fakt, że dar ten wymagał wysiedlenia ludzi, którzy już tam mieszkali. Historia, którą celebrują chrześcijanie, jest zbudowana na podboju. W takim kontekście warto pomyśleć na temat rasizmu środowiskowego, który polega na nierównym dostępie marginalizowanych społeczności do bezpiecznego i zdrowego środowiska. Takie nierówności można na przykład zaobserwować w schematach rozmieszczania np. stacji benzynowych, sklepów monopolowych i restauracji fast food w społecznościach o niskich dochodach, co przyczynia się do złych wyników zdrowotnych. Podobne trendy można również zaobserwować w umieszczaniu energochłonnych zakładów produkujących sztuczną inteligencję w obszarach o niższych dochodach. Czy są to zbiegi okoliczności? Nie sądzę. Odzwierciedlają one decyzje systemowe zakorzenione w nierównościach.
Nie ma usprawiedliwienia dla tego typu języka. Odzwierciedla on brak troski o społeczności, którym takie oświadczenia szkodzą. Ignoruje on długą historię potężnych grup odbierających innym ziemię, zasoby i kulturę. Od kradzieży ziemi rdzennych Amerykanów i Aborygenów, przez wydobycie zasobów takich jak krwawe diamenty czy quinoa, po wydobywanie soli himalajskiej, historia pokazała, że ziemia zawsze była kwestią władzy. Ci, którzy mają zasoby, depczą tych, którzy ich nie mają. Odbierają im ziemię, kulturę i źródło utrzymania, miażdżąc ich w ten sposób.
Kiedy mówimy o Ziemi Obiecanej, nie biorąc pod uwagę, że inni ludzie już tam mieszkali, powtarzamy tę samą szkodliwą logikę, która przez całą historię usprawiedliwiała przejmowanie ziemi i władzy. Tego typu sformułowania odzwierciedlają perspektywę ukształtowaną głównie przez ludzi, którzy nigdy nie doświadczyli traumy wykorzenienia. Dlatego teologia, która uwzględnia kontekst kulturowy oraz traumę ma ogromne znaczenie.
Pod koniec części na poniedziałek autor lekcji zwrócił uwagę, że Jahwe jako Właściciel całej Ziemi, ma prawo przydzielić ziemię lub ją odebrać, dlatego można powiedzieć, że wszyscy ludzie są obcymi przybyszami lub długoterminowymi gośćmi Boga na ziemi. Takie stwierdzenie wzmacnia przekonanie, że ziemia może być traktowana jako Boży dar. Ideą, że dbanie o ziemię przynosi chwałę Bogu jest prawdziwa. Jednak w naszej adwentystycznej kulturze bardzo rzadko słychać głos, który zwraca uwagę na znaczenie szafarstwa samą ziemią. W naszej refleksji teologicznej ziemia jest najczęściej wspominana w kontekście przesłania o zdrowiu jako wezwanie ludzi do spożywania żywności „z ziemi”, lub w dyskusjach o czasach ostatecznych, w których demonizowano miasta i zalecano wierzącym kupowanie nieruchomości na wsi i uciekanie z przestrzeni miejskich. Nic z tego nie dotyczy ochrony ani szanowania ziemi. Te odniesienia dotyczyły wykorzystania ziemi jedynie do podtrzymywania tradycji.
Tak jak eksploatujemy ziemię, tak samo eksploatujemy ludzi. Nie jesteśmy uczeni, aby chronić ludzi tylko dlatego, że są tego godni. Jesteśmy uczeni, aby angażować się w ich sprawy, aby ich nawracać i zmieniać ich życie zgodnie z naszymi przekonaniami. Podbijamy ich terytoria, rościmy sobie do nich prawa, uprawiamy ziemię „ich tożsamości”, przekształcamy ich terytorium, zasiewamy w nich nasze własne idee, a następnie świętujemy żniwa. Kolonizujemy ludzi w ten sam sposób, w jaki kolonizujemy ziemię.
W części na wtorek, autor lekcji zauważył: „Nawet Egipcjanie, ich (Izraelitów) niedawni panowie, z całą swoją doskonale uzbrojoną armią nie byli w stanie trwale opanować Kanaan.” Jednak już bardzo prosta kwerenda w materiale archeologicznym pokazuje, że Kanaan przez wiele lat (1550 – 1125 p.n.e.) w epoce Późnego Brązu był kontrolowany przez Egipcjan o czym świadczą wojskowe garnizony rozlokowane w wielu kananejskich miastach. Zniszczenie egipskich ośrodków administracyjnych, takich jak Jaffa, w 1125 p.n.e., jest kluczowym wskaźnikiem końca dominacji Egiptu, który prawdopodobnie był częścią szerszego procesu rozpadu egipskiej kontroli.
Autor lekcji łączy podział Kanaanu z ideą zbawienia, które jest darem. Porównanie procesu uświęcenia z zagospodarowaniem Kanaanu jest moim zdaniem analogią bardzo odległą, żeby nie powiedzieć naciąganą. Słusznie jednak zauważył, że ziemia nie jest nasza. Wszystko, co posiadamy, należy ostatecznie do Boga. Sens życia nie polega na gromadzeniu. Zostaliśmy powołani, aby zarządzać wszystkimi naszymi darami i zasobami. Warto pamiętać, że zarządzanie nie dotyczy tylko tego, co oddajemy Bogu. Dotyczy również tego, co oddajemy człowiekowi.
Autor zwrócił również uwagę, że ziemia była centralnym elementem tożsamości Izraela, dlatego była dzielona między plemiona, klany i rodziny, aby zapobiec jej przejęciu przez potężne elity. Księga Kapłańska 25 pokazuje, w jaki sposób sprawiedliwość i miłosierdzie było wbudowane w prawo dotyczące ziemi: co siódmy rok (rok szabatowy) ziemia miała odpoczywać i swobodnie zaopatrywać biednych, a co pięćdziesiąty rok (Rok Jubileuszowy) ziemia wracała do pierwotnych rodzin. W przeciwieństwie do Egiptu – gdzie ludzie regularnie tracili swoją ziemię i stawali się sługami – Bóg zadbał o to, aby żaden Izraelita nie został trwale wysiedlony ani uwięziony w ubóstwie. Rok Jubileuszowy oferował każdemu Izraelicie nowy początek, odzwierciedlając cel Ewangelii, jakim jest zniesienie hierarchii społecznych i przypomnienie nam, że wszyscy w równym stopniu potrzebujmy Bożej łaski. W jaki sposób zasady szabatu i jubileuszu wzywają nas dzisiaj do odrzucenia wyzysku, przeciwstawienia się konsumpcjonizmowi i przyjęcia etyki równości i wspólnej godności?
Idea Roku Jubileuszowego w teologii Starego Testamentu zawiera niezwykle ważne przesłanie. Ludzie często wskazują na obecność niewolnictwa w Piśmie Świętym i używają go do usprawiedliwiania rasizmu oraz wspierania idei, które usprawiedliwiają traktowanie ludzi przedmiotowo. Jednak Rok Jubileuszowy ukazuje zupełnie inną rzeczywistość, w której zawsze istniał limit czasowy. Zawsze istniała rotacja. Wolność była wbudowana w strukturę tej instytucji, która stoi w całkowitym kontraście do współczesnego niewolnictwa, które nigdy nie było tymczasowe i było zbudowane na przekonaniu, że niektórzy ludzie są z natury gorsi. Instytucja Roku Jubileuszowego podważa ideę, że niewola jest naturalna lub trwała i zamiast tego maluje obraz sprawiedliwości i redystrybucji. Rok Jubileuszowy jest bardzo dobrym kontrargumentem, w dyskusji na temat niewolnictwa w Biblii.
Uprowadzenie Izraelitów do Babilonu oznaczało utratę wpływów. Kanaan leżał na głównych szlakach handlowych. Kupcy, żołnierze, dyplomaci regularnie przez nie przechodzili. Ziemia Obiecana była więc nie tylko miejscem obfitości, ale także miejscem dostępu. Kiedy Izraelici ją utracili, utracili możliwość kształtowania i wpływania na otaczający ich świat. Ich niewierność wobec Boga była świadectwem, że nie można było im ufać w kwestii wierności wobec sąsiadów. Jeśli nie mogli zachować najbardziej podstawowych zasad sprawiedliwości i współczucia, to nie mogli również traktować z godnością ludzi którzy przemieszczali się przez ich terytorium. Utrata ziemi była również ograniczeniem możliwości wyrządzania krzywdy innym ludziom.
Powołanie Izraela zawsze oznaczało błogosławieństwo dla innych. Jednak obfitość często staje się niebezpieczna, gdy jej źródło jest opanowane przez stagnację lub jest zatrute. Kiedy serce jest chore, wszystko, co wypływa z człowieka, wyrządza krzywdę. Dlatego ci, którzy sprawują władzę lub mają wpływ, ponoszą odpowiedzialność za pielęgnowanie zdrowej relacji z samym sobą, z Bogiem i z otaczającymi ich ludźmi.
Podczas niewoli babilońskiej Izraelici utracili ziemię, która symbolizowała Bożą obietnicę, a jednak prorocy zapewnili ich, że Bóg nie opuścił swojego ludu. Jeśli Izraelici zwrócą się do Boga całym sercem, On ich przyjmie i sprowadzi do domu. Jednocześnie autorzy Starego Testamentu jasno wskazywali, że zarówno utrata ziemi, jak i jej przywrócenie były uzależnione od wierności Izraela i wskazywali jednocześnie na głębszą nadzieję, która wykracza poza fizyczne granice - na przyszłego króla z dynastii Dawida, który przyniesie trwały pokój i odnowę. Chrześcijanie widzą spełnienie tej obietnicy w Jezusie, który wypełnia wszystkie obietnice złożone starożytnemu Izraelowi. W Nowym Testamencie Ziemia Obiecana stała się symbolem duchowych błogosławieństw, które już teraz otrzymujemy w Chrystusie, oraz przyszłej nowej ziemi, gdzie Bóg ostatecznie spełni swoją obietnicę przywrócenia ludzkiego życia do pierwotnego stanu, odpoczynku i obfitości na wieki.
To wszystko stawia przed nami dzisiaj ważne pytanie: jeśli Ziemia Obiecana ostatecznie wskazuje na odbudowanie relacji, a nie na nieruchomości, w jaki sposób może ona zmienić sposób, w jaki pojmujemy błogosławieństwa Boże, nasze obowiązki wobec siebie nawzajem i nadzieję, jaką mamy dla świata?
Dzisiaj możemy spotkać wielu ludzi, którzy znajdują się w sytuacjach podobnych do tych które były w starożytnym Kanaanie. Posiadają oni platformy i dostępy, mają wpływ na otaczający ich świat. Jednak ich serca nie zostały przemienione. Rezultatem jest powszechne rozczarowanie chrześcijaństwem. Ludzie nie odrzucają Boga. Odrzucają szkodliwe sposoby, jakie są wykorzystywane, aby przedstawić Boga. Wywłaszczenie ziemi przypomina, że Bóg mniej troszczy się o majątek, a bardziej o charakter. Bóg jest zainteresowany wpływem, jaki wywieramy na innych. Dlatego nie interpretujmy Ziemi Obiecanej w kategoriach zwykłej obfitości, jak sugeruje lekcja, lecz pomyślmy o niej jako o wpływie, zarządzaniu, wezwaniu do sprawiedliwości i odpowiedzialności wobec każdego kto znajduje się w naszym otoczeniu.
DO PRZEMYŚLENIA
Jaką rolę odgrywa ziemia w historii o Edenie oraz w świecie po Upadku a także w obietnicach złożonych Abrahamowi (Rdz 2,15; 3,17-24; 12,1-3; 17,1-8)?
Pwt 12:9-10; Joz 21:43-45. Ziemia jest darem dla ludzkości podobnie jak Ogród Eden był darem dla Adama i Ewy. Ponieważ Izrael otrzymał ziemię jako dar od Boga, to w ostatecznym wymiarze, sam Bóg pozostał jej właścicielem. Ziemia symbolizuje odpoczynek od tułaczki, niewoli i ucisku, bezpieczny dom, w którym ludzie rozkwitają pod boską opieką.
Joz 13:1-7. Chociaż ziemia Kanaan była darem od Boga, jakie wyzwania wiązały się z jej posiadaniem? Co miało pomóc Izraelitom postrzegać siebie jako dzierżawców ziemi będącej własnością Boga?
Kpł 25:1–5.8–13; Pwt 8. Zasady Roku Jubileuszowego wskazywały, że posiadanie ziemi łączyło się ze sferą etycznej odpowiedzialności oraz opieki. Obecność Izraelitów w Kanaanie miała charakter warunkowy i wymagała posłuszeństwa, sprawiedliwości i wierności. Etyczne życie i sprawiedliwość społeczna (troska o ubogich, wdowy, sieroty i cudzoziemców) decydowały o trwałym prawie Izraelitów do zajmowania tej ziemi.
Ziemia służyła również jako święta przestrzeń do boskich objawień, kultu oraz życia wspólnotowego. Przybytek, a później świątynia, symbolizowały zamieszkanie Boga pośród Jego ludu (Wj 25,8). Dlaczego ważne jest, aby pamiętać, że ziemia pełni funkcję barometru duchowego i etycznego zdrowia? Jakie jest zastosowanie tego w Nowym Testamencie?
Wygnanie do Babilony zostało przedstawione jako utrata ziemi, sąd, zerwane relacje oraz duchowe wyobcowanie. Analogicznie, powrót do ziemi oznaczał przywrócenie, odnowę, przebaczenie oraz boskie pojednanie.
W jaki sposób Nowy Testament przekształci i poszerzy starotestamentową koncepcję Ziemi Obiecanej? Zamiast postrzegać ją przede wszystkim jako rzeczywistość geograficzną czy polityczną, obietnica ziemi zostaje zreinterpretowana w kategoriach duchowych, chrystologicznych, eklezjologicznych i eschatologicznych.
2 Kor 1:20; Mt 11:28-30. Podczas gdy Stary Testament wskazuje na fizyczną ziemię jako błogosławieństwo Boże, Nowy Testament postrzega samego Chrystusa jako wypełnienie i centrum obietnic Bożych. Podczas gdy koncepcja Ziemi Obiecanej w ST była głównie terytorialna i narodowa (Izrael i Kanaan), w Nowym Testamencie obietnica rozszerza się i posiada wymiar duchowy i uniwersalny (Rz 4,13; Gal 2,28-29).
W jaki sposób Nowy Testament na nowo definiuje relację pomiędzy osobą wierzącą i światem? Osoby wierzące są przedstawione w NT jako pielgrzymi i imigranci, którzy żyją w oczekiwaniu na ostateczną Ziemię Obiecaną. Czym jest to ostateczne dziedzictwo, „lepsza ojczyzna” (1 P 2:11; Hbr 11:13-16; Ap 21:1-4)? Czym różni się ta koncepcja od klasycznej idei chrześcijaństwa oraz XIX-wiecznego eskapizmu od tego świata?
Dlaczego istotne jest, że Nowy Testament nie odrzuca obietnicy ziemi, ale ją przekształca, rozszerza i wypełnia przez Jezusa Chrystusa, otwierając ją powszechnie i duchowo dla wszystkich wierzących?
Przygotował Jan Pollok
