piątek, 7 listopada 2025

Komentarz do lekcji szkoły sobotniej pastora Janka Polloka

 

Bóg walczy za ciebie

Felieton do Szkoły Sobotniej na 8 listopada 2025

Teologia adwentystyczna w dużym stopniu została ukształtowana przez skupianie uwagi na prześladowaniach. Taka perspektywa miała wpływ na sposób, w jaki postrzegamy inne wyznania oraz ludzi niewierzących. Patrzymy na nich z lękiem i przyjmujemy obronną postawę. Nawet w teologii dotyczącej Powtórnego Przyjścia Chrystusa często kładziemy nacisk na kryzys czasu końca i związany z nich wielki ucisk, a nie na odbudowę relacji zerwanych przez grzech. Przynależność do „resztki” i zagrożenie „prześladowaniami” podtrzymuje spolaryzowane myślenie „my” - „oni”. Jeśli jesteśmy wybrani, to inni są odrzuceni. Jeśli my jesteśmy ofiarami prześladowań, to inni są wrogami.

Nasze spolaryzowane myślenie gloryfikuje wojnę jako boską konieczność. Teologia adwentystyczna kładzie naciska na stan ciągłego przygotowania do walki i poszukiwania wroga wokoło siebie. Obserwacja współczesnego życia politycznego przekonuje mnie, że taki sposób myślenia nie jest tylko cechą charakterystyczną adwentyzmu, ale jest obecny w dużej części chrześcijaństwa. Wiara skupiła się na idei bycia atakowanym, zapominając, że historycznie chrześcijanie częściej byli inicjatorami ucisku niż jego ofiarami. We współczesnym świecie, gdzie prawdziwe prześladowania z powodów religijnych są w dużej mierze nieobecne, wielu chrześcijan zaczyna je tworzyć. To, co dzisiaj często jest określane jako „prześladowania”, to nic innego jak kwestionowanie przez niektórych ludzi systemów supremacji i dążenie do równości. Wydaje się, że takie reakcje rozkwitają w różnych przestrzeniach chrześcijańskich, gdzie władza czuje się zagrożona i w rezultacie wypacza ewangelię, przekształcając ją w narrację obronną, a nie w narrację miłości.

Co więcej, wydaje się, że wielu chrześcijan wykorzystuje ideę prześladowań jako sposób na odczuwanie zgodności z wolą Bożą, a nawet identyfikacji z postaciami biblijnymi. Chrześcijanie chowają się za tarczą moralną i kurczowo trzymają się swojego poczucia niewinności. Jeśli należysz do grupy, która jest atakowana i potrzebuje ochrony, wtedy nie odczuwasz potrzeby transformacji. Nie odczuwasz potrzeby zadawania sobie trudnych pytań, takich jak: „W jaki sposób my przyczyniamy się do niesprawiedliwości lub podziałów?”. Taka postawa wytwarza w nas poczucie bycia atakowanym, a wierzący postrzegają siebie jako wiecznie zagrożonych. Nawet jeśli w danym momencie nie są uciskani, spodziewają się prześladowań, żyjąc w ciągłym strachu i postawie obronnej, która nie pozostawia miejsca na pokój ani rozwój.

Nie sądzę, aby autorzy lekcji Szkoły Sobotniej w tym tygodniu zamierzali odzwierciedlać tę samą retorykę, która pojawia się dzisiaj i która podsyca tak wiele podziałów i polaryzuje społeczeństwo. Wątpię, by ich język miał odzwierciedlać te same nacjonalistyczne i oparte na strachu tony, które dominują w naszym obecnym dyskursie politycznym. A jednak podobieństwa są uderzające. Nasz podręcznik został napisany i zatwierdzony na długo przed jego publikacją w 2025, co oznacza, że nasza lekcja została skomponowana na długo przed politycznymi wstrząsami chwili obecnej. Mimo to język brzmi niepokojąco znajomo. Sposób w jaki zostało przedstawione połączenie między boską wojną i czystością moralną odzwierciedla tę samą logikę, której wielu chrześcijan używa do usprawiedliwiania nienawiści i wykluczania. Przypomina to atmosferę polityczną i intelektualną lat 30 XX wieku zwłaszcza w środowisku niemieckim i reakcję kościoła na narastającą polaryzację społeczeństwa. Niepokojąca prawda jest taka, że adwentyzm nie jest jedynie ofiarą tego klimatu podziałów; nasz światopogląd, ukształtowany przez narracje o prześladowaniach i ideologię resztki, po cichu przyczynił się do jego kształtowania i podtrzymania.

Musimy wciąż zadawać sobie pytania, czy nie zamknęliśmy się na możliwość, że niektóre z prawd, które uważamy za najświętsze, mogą być niekompletne – a nawet źle rozumiane? Kiedy wiara jest podtrzymywana przez istnienie wokół nas wrogów, zaczyna stymulować podziały, a nie w współczucie. Taka postawa uczy wierzących postrzegać nieporozumienia jako zagrożenie, a nie jako możliwość dialogu; sprawiedliwość jako wykluczanie, a nie odnawianie.

Być może pomyślałeś, jak ten przydługi wstęp ma się do tematu naszej lekcji? Zacznijmy od tytułu – „Wróg wewnętrzny”. Określenie „wróg wewnętrzny” ma długą i mroczną historię. Było ono ulubionym wyrażeniem systemów totalitarnych takich jak hitleryzm czy stalinizm. Niestety zaczęło ono powracać we współczesnym dyskursie politycznym. Odczuwam niepokój z powodu wybrania tak politycznie obciążonego tytułu. Czy religia może być narzędziem podsycania kultury podziałów?

Nasza lekcja została napisana jako wprowadzenie do zrozumienia przyczyn klęski pod Aj. Do przegranej bitwy przyczyniło się zarówno nieposłuszeństwa Achana, jak i całego Izraela. Jednak język użyty w kontekście tej historii jest niepokojący. W rozdziale 7. została opisana historia Achana, który przywłaszczył sobie kilka rzeczy które były objęte przysięgą herem. Ponadto Izrael jako całość zaczął oddalać się od przymierza z Bogiem. Możemy zobaczyć jak akt nieposłuszeństwa jednej osoby doprowadził do zbiorowego cierpienia całego narodu.

Historia bitwy pod Aj, często jest przedstawiana przez pryzmat grzechu Achana. Powszechnym wnioskiem jest to, że przewinienie jednej osoby sprowadziło katastrofę na całą społeczność. Przekonanie, że nasze wybory mogą mieć wpływ na całą zbiorowość, może być trafną obserwacją, ale może też stać się źródłem presji i wstydu. W większości przypadków słyszymy jak historia ta jest opowiadana przez pryzmat właśnie tej drugiej opcji – jako ostrzeżenie, że każdy błąd, który popełniamy, może mieć szkodliwy wpływ na naszą społeczność. W ten sposób historia na temat Achana staje się opowiadaniem na temat Boga, który wykorzystuje błąd jednej osoby jako przykład publiczny. Jestem przekonany, że Bóg nie działa w taki sposób.

Faktycznie Biblia sugeruje, że Achan nie był jedynym, który złamał przymierze. Izraelici jako całość zaczęli się oddalać od zasad przymierza. Warto zapamiętać ten szczegół, ponieważ zmienia on optykę patrzenia na historię i przenosi ciężar z indywidualnej winy na wspólnotową odpowiedzialność. Z tej perspektywy, historia ta przypomina nam, że nasze wybory są ważne, ponieważ mają wpływ na innych – zarówno na tych najbliższych, jak również na tych, których być może nigdy nie spotkamy.

Kiedy odczytujemy klęskę pod Aj jako rezultat odstępstwa całej wspólnoty, uwaga zostaje przekierowana z refleksji nad wstydem na temat wspólnotowej odpowiedzialności. Przypomina nam to, że celem naszej tożsamość nigdy nie miało być oddzielenie nas od innych, lecz połączenie nas z Bogiem i ze sobą nawzajem w pokorze, wdzięczności i trosce.

Wydaje się, że w świecie zachodniej kultury gdzie indywidualizm jest bardzo głęboko zakorzeniony, zagubiliśmy gdzieś poczucie współodpowiedzialności. Dlatego warto wyciągnąć poprawne wnioski z historii Achana, nie czyniąc z niej narzędzia wstydu. Celem tej historii nie jest przedstawianie siebie jako sprawiedliwej jednostki, lecz pielęgnowanie wewnętrznego poczucia wzajemnej odpowiedzialności.

Na uwagę zasługuje jeszcze jedna warstwa tej historii. W jaki sposób Izraelici – a nawet Jozue – interpretowali swoje poprzednie zwycięstwa? Triumfy które odnosili w czasie podboju potwierdzały ich tożsamość jako ludu wybranego przez Boga, ale jednocześnie prowadziły do niebezpiecznego założenia: że każda przyszła bitwa automatycznie zakończy się zwycięstwem. Stali się pewni swojego statusu, a nie swojej zależności od Boga. Sam Jozue zademonstrował to nastawienie, gdy postanowił nie wysyłać całej armii do bitwy pod Aj, wierząc, że wynik jest już z góry przesądzony. W ten sposób utracili świadomość, że zwycięstwo nigdy się im nie należało z mocy prawa ponieważ zawsze należało od Boga. Ich tożsamość jako „ludu wybranego” nie czyniła ich z natury lepszymi. To Bóg był odpowiedzialny za ich zwycięstwa.

Jest to bardzo ważna lekcja dla adwentystów, ponieważ jako wyznawcy, którzy często koncentrują poczucie swojej tożsamości na teologii „resztki”, ryzykujemy założenie, że wybranie gwarantuje nam boską łaskę. Tak jak klęska Izraelitów pod Aj przypomniała im, że zwycięstwo nigdy nie było wynikiem ich działania, tak my również musimy pamiętać, że nasza wartość, nasza misja i nasza tożsamość nigdy nie były i nie są nasze bez Boga. Ani adwentyści, ani chrześcijanie jako całość nie są bardziej wyjątkowi bez Tego, który nadaje sens zarówno tożsamości, jak i zwycięstwu.

Autor lekcji przedstawił Boże postępowanie wobec grzechu Achana jako równowagę sprawiedliwości i miłosierdzia. Zamiast natychmiastowego obnażenia Achana, Bóg inicjuje powolny i szczegółowy proces – przechodząc od plemienia, przez rodzinę, do jednostki – w ten sposób daje przestrzeń do refleksji, skruchy i wyznania. To staranne dochodzenie oczyszcza niewinnych, pokazując, że Boży sąd ma na celu przywrócenie, a nie masową karę. Milczenie Achana pod koniec podkreśla ludzką negację i daremność ukrywania się przed Bogiem, który widzi to, co ukryte w każdym sercu. Reakcja Jozuego, który nazwał Achana „swoim synem”, ujawnia współczucie w poczuciu odpowiedzialności i odzwierciedla charakter samego Boga - stanowczego w sprawiedliwości, ale czułego w sercu.

Warto jednak postawić hipotetyczne pytanie: Jak mogłoby wyglądać wyznanie grzechu oraz odpowiedzialność, gdyby naszym celem była odnowa, a nie zemsta? Co by było, gdyby nasze społeczności praktykowały sprawiedliwość, dążąc do odkrycia prawdy nie po to, by zniszczyć, lecz by pojednać i uzdrowić?

Jozue wezwał Achana do oddania czci Bogu poprzez wyznanie grzechów i powiedzenie prawdy. Wyznanie Achana miało być zarówno przyznaniem się do winy, jak i aktem czci – przywróceniem prawdy tam, gdzie niegdyś panowało oszustwo. Jednak wyznanie Achana pojawiło się za późno; brakowało w nim skruchy i prawdopodobnie motywowane było raczej chęcią zaprezentowania siebie niż przemianą. Autor lekcji stwierdził, że „…tekst biblijny ani słowem nie wskazuje, by Achan okazał choćby cień autentycznej skruchy.” Czy mogła mieć miejsce również odwrotna sytuacja, w której Achan być może rzeczywiście pokutował, skoro powiedział Jozuemu, gdzie zostały zakopane skradzione przedmioty.

Jozue zabrał Achana, jego rodzinę i cały dobytek do doliny Achor, „i ukamienował go cały Izrael”. Tekst biblijny, nie zawiera polecenia, aby Jozue zabił Achana i jego rodzinę. Natomiast werset 15 zawiera ciekawą informację: „Kto zaś zostanie przychwycony na tym, że posiada to, co jest obłożone klątwą, ten zostanie spalony ogniem ze wszystkim, co do niego należy, ponieważ naruszył przymierze Pana.” (Joz 7:15). W tym świetle zwrot „zniszczony ogniem” mógł odnosić się do spalenia ofiary zwierzęcej w ramach rytualnego aktu oczyszczenia – symbolicznego usunięcia grzechu, przywrócenia przymierza danej osobie lub społeczności. To, co nastąpiło później, może odzwierciedlać ludzką interpretację Bożej sprawiedliwości tak jak wyobrażał ją sobie Jozue, - sprawiedliwości ukształtowanej przez panujące w tamtej kulturze przekonanie, że czystość wymaga przemocy, a nie aktu oczyszczenia, który był prawdziwym zamiarem Boga.

W Joz 7:10–15 Bóg mówi Jozuemu, że Izrael złamał przymierze, zabierając przedmioty, które miały być oddzielone. W tekście nie jest jednak napisane, że Bóg bezpośrednio nakazał zabić Achana, jego rodzinę i cały żywy dobytek. Wyrażenie „zniszczycie wszystko, co jest wśród was obłożone klątwą/przeznaczone na zagładę” pochodzi ze starożytnej idei (herem), która może oznaczać coś co jest zarówno przeklęte jak i poświęcone, czyli wyłączone z powszechnego użytku a niekoniecznie całkowicie zniszczone. Ukamienowanie i spalenie, które pojawiają się w tej historii jako wykonanie Bożej woli, wydają się być interpretacją Jozuego i społeczności Izraelitów. Taka interpretacja ukształtowana była przez ich kulturowe przekonanie, że czystość można przywrócić jedynie przemocą. Być może zakończenie tej historii jest raczej historycznym zapisem tragicznej interpretacji słów Boga i wprowadzenia ich w życie na podstawie ludzkiej interpretacji.

Historia Achana pokazuje, jak religia może czasem przybierać imperialną formę, która przy pomocy kary i kontroli próbuje utrzymać władzę i czystość. Dlatego analizując ten tekst warto postawić pytanie: „Czyjego głosu tak naprawdę słuchamy?” i dostrzec Boga, który smuci się z powodu tego, co ludzie czynią w Jego imię. Kiedy dana społeczność przyjmuje światopogląd, w którym „wróg wewnętrzny” jest rzutowany na innych, tak jak dzieje się to w przypadku Achana, nieuchronnie ten sam język jest również stosowany wewnętrznie. W takiej rzeczywistości łaska jest odmawiana nie tylko innym, ale także nam samym. Kiedy definiujemy naszą wiarę poprzez wojny toczące się w naszych duszach, zamiast poprzez zwycięstwo, które Chrystus już osiągnął, nieuchronnie odtwarzamy cykle strachu i kontroli. Sposób, w jaki postrzegamy świat w szerszej perspektywie, nieuchronnie kształtuje sposób, w jaki traktujemy jednostki. Wiara, która sankcjonuje zniszczenie w imię czystości, ostatecznie znajdzie odzwierciedlenie tej logiki w osobistych relacjach.

Tragedia przywództwa Jozuego jest przestrogą dla wszystkich przywódców. Jego metody odzwierciedlały światopogląd, według którego wykorzenianie było ważniejsze niż odbudowa i łączenie. Gdyby Jozue poszukiwał rady u Boga, wynik mógłby być inny. Konsultacja z Bogiem chroni nas przed pomyleniem gorliwości ze sprawiedliwością i chęci kontrolowania z posłuszeństwem.

Księga Joz 8:1-29 pokazuje w jaki sposób Bóg przemienił klęskę Izraela w zwycięstwo, przypominając Jozuemu, że triumf nie polega na strategii, ale na umiejętności poddania się Jemu. W tym zawarte jest sedno całej narracji. W takim kontekście historia Achana i Aj nie tyle jest opowieścią o nieposłuszeństwie, ile raczej historią na temat beznadziejności samowystarczalności. Bardzo często chrześcijanie działają wskutek duchowego nawyku, a nie wskutek boskiej rady, kierując się tym, co wydaje się znajome, a nie tym, co wynika z wiary. Zwycięstwo nigdy nie tkwi w broni, czy to w doktrynie, tradycji, czy praktykach religijnych. Znajduje się ono jedynie w naszej gotowości do słuchania i zjednoczenia się z Bogiem.

Podobnie jak Jozue nie zwyciężył przy pomocy miecza, być może i my jesteśmy zachęcani do ponownego przeanalizowania naszych metod. Dopóki nie uznamy, że samowystarczalność jest naszym największym wrogiem, będziemy nadal przeceniać swoją siłę i mylić nasz osąd z Bożym. Aby działać tak jak Bóg trzeba nieustannie się z Nim konsultować, szukać Go, słuchać i kochać. Bez tego stajemy się Jozuem dla Achana, realizując własną wersję sprawiedliwości, zamiast odzwierciedlać Boże miłosierdzie.

Pokuta nie polega na udowodnieniu czystości, ale na dążeniu do uzdrowienia. Jak można przedstawić boską sprawiedliwość, gdyby jej celem było odbudowanie, a nie odpłata? W części na piątek autor zacytował fragment książki Patriarchowie i Prorocy, w której Ellen White podkreślała, że upadek Achana rozpoczął się od chciwości i podkreślała, że wyznanie Achana nastąpiło „za późno”, by okazać prawdziwą skruchę. Ten cytat pokazuje kontrast między przyznaniem się do winy wskutek zdemaskowania, a wyznaniem grzechu wskutek autentycznej skruchy przed Bogiem, ostrzegając, że opóźniona lub samolubna skrucha nie przynosi odnowy.

Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na duchowy rozwój i świadomość Ellen White, gdy pisała książkę „Patriarchowie i prorocy” w 1890. Jej interpretacja historii Achana może odzwierciedlać moralny i kulturowy kontekst, w którym tworzyła swoje dzieło. Pisząc pod koniec XIX wieku, w okresie wpływu wiktoriańskiego moralizmu i amerykańskich idei purytańskich, najprawdopodobniej kładła nacisk na dyscyplinę, reformę moralną i zewnętrzną pobożność jako dowód duchowej szczerości. Jej pogląd, że późne wyznanie Achana było dowodem, że nie żałował on prawdziwie, odzwierciedla mentalność tamtych czasów, kiedy ludzie zwracali szczególną uwagę na moralną kontrolę i osobistą czystość. Po wojnie secesyjnej zarówno ruchy religijne, jak i społeczne podkreślały, że surowe zachowanie oraz widoczna i okazywana dobroć są oznakami wiary. W tym kontekście jej skupienie się na szybkiej pokucie i publicznym posłuszeństwie w książce „Patriarchowie i prorocy” nie świadczy o hipokryzji – ale raczej pokazuje, że autorka posługiwała się językiem moralnym stosowanym przez ludzi wśród których żyła.

Lektura, która uwzględnia taki aspekt interpretacyjny zarówno księgi Jozuego jak i pism i Ellen White przypomina nam, że kontekst posiada ogromne znaczenie w zrozumieniu przesłania, zarówno wtedy, jak i teraz. Podobnie jak teologia Ellen White która rozwijała w kierunku łaski i wiary kosztem jej relacji z przywódcami Kościoła (co spowodowało, że musiała wyjechać do Australii!), my również jesteśmy wezwani do pozostania otwartymi na nowe światło, które się pojawia. Wiara, która jest świadoma kontekstu nie trzyma się kurczowo ani władzy ani po ludzku zdefiniowanej „czystości”. Jeśli, jak ostrzega George Knight w swojej książce z 2015 roku Angry Saints (Rozgniewani Święci), przerażająca jest możliwość bycia adwentystą bez bycia chrześcijaninem, to naszym zadaniem dzisiaj jest ucieleśnianie ewangelii, która wyzwala ludzi – ewangelii, która polega na studiowaniu pokoju, praktykowaniu sprawiedliwości zakorzenionej w miłości i pozwoleniu, aby łaska, a nie strach, była miarą naszej wiary.


DO PRZEMYŚLENIA

Sukces militarny Izraela nie zależał od liczebności, strategii czy sprytnej taktyki, ale od obecności Boga. Wydarzenia szybko pokazały, że największy wróg Izraelitów nie znajdował się poza obozem, lecz wśród nich samych. Jak możemy dziś przyjąć tę prawdę, nie podejrzewając i nie osądzając naszych braci i sióstr w wierze?


Autor lekcji zaproponował, aby interpretować podbój Kanaanu jako typ ostatnich dni na tej ziemi. Jesteśmy na granicy „Ziemi Obiecanej”, nasza wiara wkrótce zostanie wystawiona na próbę, a zwycięstwo możemy odnieść tylko poprzez całkowite poddanie się Jezusowi Chrystusowi. Czy twoim zdaniem taka analogia jest właściwa? Dlaczego tak lub dlaczego nie?


Joz 7:1-13 W czasie zdobywania Jerycha wszystko i wszyscy w mieście zostali objęci przysięgą herem (przeznaczone lub poświęcone na całkowite zniszczenie). Nie dotyczyło to jedynie metalowych przedmiotów. Jaki mógł być powód, dla którego uczyniono ten wyjątek (Joz 6:24)? Wymień trzy przyczyny klęski Izraela w starciu z mieszkańcami Aj? Kto cierpiał z powodu grzechu Achana?


Joz 7:13-19. Procedura wykrycia sprawcy była jasno określona. Dlaczego Bóg czekał 24 godziny, zanim został wykonany sąd? Jakie wnioski można wyciągnąć na temat Boga i Achana na podstawie tej procedury? Czy Achan mógł w tym czasie okazać skruchę? W jaki sposób świadomość, że Bóg wie o nas wszystko, nawet to, co jest ukryte, powinna wpływać na to, jak myślimy i żyjemy?


Joz 7:19-21. O co Jozue prosił Achana? Na czym polegał błąd w „wyznaniu” Achana? Gdyby jego skrucha była szczera, czy Bóg by go przyjął? Ciekawa jest paralela między odpowiedzią Achana a odpowiedzią Ewy w ogrodzie Eden (Rdz 3:6). W jaki sposób ta paralela pomaga nam zrozumieć wyznanie Achana?


Joz 8:1-29. Upadek Aj. Czego ta historia uczy nas na temat Boga? Jakie znaczenie może mieć oszczep trzymany przez Jozuego (8:18)?


Joz 7:6-9. Jakie ważne zasady teologiczne dostrzegasz w tym fragmencie? Pwt 4:5-9. Jakie ryzyko podjął Bóg, powierzając swoją misję Izraelitom?


Kol 3:5. Jaki jest związek między chciwością a bałwochwalstwem? Jakie znaczenie posiada dziesiąte przykazanie (Wj 20:17) w świecie zdominowanym przez reklamy i konsumpcjonizm? Jak w praktyce odróżnić zachciankę od potrzeby?















Przygotował Jan Pollok

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz