Felieton do Szkoły Sobotniej na 20 grudnia 2025
Wersety z Joz 21:43-45 stanowią punkt kulminacyjny całej księgi. Podkreślają one centralną prawdę, która została wyeksponowana w narracji tej księgi, mianowicie: Bóg jest niezawodnie wierny swoim obietnicom. Nie zawiodło żadne słowo żadnej z tych dobrych obietnic, które PAN złożył domowi Izraela — spełniło się wszystko. Każda obietnica Boga – nadanie Izraelitom ziemi, zapewnienie bezpieczeństwa oraz wyzwolenia od wrogów – została w pełni zrealizowana. Autor lekcji na podstawie tych wersetów zbudował paralelę, która nawiązuje do naszego zbawienia: tak jak Izraelici nie mogli przypisać sobie zasługi za otrzymanie ziemi, tak i my nie możemy przypisać sobie zasługi za otrzymanie zbawienia, które otrzymaliśmy jedynie z Bożej inicjatywy (Ef 2:8–9). Nawet wtedy, gdy słabniemy w wierze i mamy wątpliwości, Boża wierność pozostaje niezachwiana. Jego niezawodność w przeszłości jest dla nas zapewnieniem, że żadna z Jego obietnic dotyczących przyszłości – prowadzenie, przebaczenie, odrodzenie i życie wieczne – nigdy nie zawiedzie.
O tej porze roku przywołujemy ten obraz Bożej wierności, który przypomina nam, że Bóg spotyka nas w ludzkiej postaci. Słowa Jozuego - „Spełniło się wszystko” zachęcają nas do przyjęcia w tym czasie innej postawy: zaufania zamiast defensywy, otwartości zamiast cynizmu. Niezachwiana wierność Boga staje się fundamentem, który pozwala nam złagodzić nasze koncepcje, okazać zainteresowanie zamiast agresji i zachować otwarte serce, nawet gdy wydaje się, że jest to ryzykowne.
Jeżeli Bóg pozostaje wierny, nawet gdy my jesteśmy niewierni, nie musimy reagować na świat, który nas otacza podejrzliwością ani twardością. Jego niezawodność pozwala nam wybierać współczucie zamiast pogardy, łagodność zamiast agresji i odwagę zamiast strachu. Kiedy pojawiają się stare napięcia, które komplikują nasz emocjonalny krajobraz, słowa Jozuego stanowią solidny fundament, na którym możemy bezpiecznie stanąć: Bóg, którego obietnice nigdy nie zawiodły i którego wierność uzdalnia nas aby prowadzić styl życia który jest nacechowany współczuciem i łaską.
Autor naszego podręcznika zauważył, że sukcesu czy powodzenia nigdy nie należy traktować jako czegoś oczywistego, ponieważ zawsze wiąże się z posłuszeństwem Słowu Bożemu. Twierdzenie, że sukcesu nie należy brać za pewnik, bardzo często sygnalizuje mentalność „niedoboru”, która jest wpisana w tożsamość wielu wierzących. Kiedy czytamy stwierdzenia takie jak „traktować coś jako oczywiste” lub „brany coś za pewnik”, często mamy na myśli - „nie należy się tego spodziewać”. Takie sformułowanie zdaje się sugerować, że błogosławieństwa należy postrzegać jako coś rzadkiego, nieprawdopodobnego lub warunkowego. Czy jest możliwe, że Boże błogosławieństwa oznaczają coś przeciwnego? Biblia konsekwentnie przedstawia Boga jako hojnego, zaangażowanego i obecnego. Spodziewanie się Bożej dobroci nie jest oznaką arogancji. To, co wymaga doprecyzowania, to nasza definicja błogosławieństwa. Błogosławieństwo często definiuje się jako coś, co przynosi pocieszenie lub pozytywne emocje. Jednak, jak zauważyliśmy wcześniej wędrówka po pustyni również może być błogosławieństwem. Zamknięte drzwi możliwości także mogą być błogosławieństwem. Możemy ufać, że będziemy błogosławieni, ponieważ taka jest obietnica Boga, ale powinniśmy być bardzo elastyczni co do naszych założeń, jak powinno wyglądać błogosławieństwo.
Drugie stwierdzenie, że sukces zawsze zależy od posłuszeństwa, budzi szereg wątpliwości. Sformułowanie to wzmacnia głęboko zakorzenione przekonanie, że podążanie za Bogiem powinno prowadzić do zwycięstw lub rezultatów, które dają poczucie satysfakcji w danej chwili. To przekonanie ogranicza naszą zdolność do dostrzegania obecności Boga w pełnym spektrum okoliczności.
Jeśli błogosławieństwo jest zawsze związane z posłuszeństwem Słowu Bożemu, to wynika z tego, że tylko chrześcijanie, a zwłaszcza adwentyści, są błogosławieni lub prawdziwie szczęśliwi. W takim założeniu ukryte jest przekonanie, że każdy kto nie należy do adwentystycznej wspólnoty wiary, a ma się dobrze i prosperuje, musi oszukiwać sam siebie, ponieważ tylko ci, którzy zachowują wszystkie przykazania mogą liczyć na Boże błogosławieństwo. Taki sposób myślenia prowadził do cichego rozczarowania, zwłaszcza ze strony tych, którzy przestrzegali litery prawa, a mimo to napotykali trudności. Kiedy ktoś spoza wspólnoty wiary wydawał się radosny lub spełniony, reakcja na taką postawę była taka, aby w jakiś sposób pomniejszyć radość tej osoby, wyobrażając sobie, że w ostatecznym rozrachunku dana osoba będzie potępiona. Próbowano cytować różne wersety, zwłaszcza z Psalmów lub księgi Przysłów, aby w jakiś sposób wyjaśnić i podać przyczyny szczęścia tej osoby, jednocześnie kurczowo trzymając się koncepcji wieczności jako nagrody, której w przyszłości nigdy nie będzie mógł otrzymać.
Dlatego trzeba zastanowić się, czy rzeczywiście sukces pojawia się wskutek posłuszeństwa Słowu Bożemu. Jest to bardzo szerokie stwierdzenie, które nie odzwierciedla rzeczywistości, którą obserwujemy w życiu. Wielu ludzi czci Boga i przeżywa głębokie okresy cierpienia. Wielu, którzy w ogóle nie wierzą w Boga, doświadcza stabilizacji, radości lub obfitości. Łączenie sukcesu z posłuszeństwem jest pułapką w którą wpadło wiele osób z naszego środowiska, ponieważ taki sposób myślenia umieszcza wiarę w moralnym równaniu, które rozpada się w obliczu realnego życia. Sukces polega na zażyłości z Bogiem, a nie na zwycięstwie. Taka teza posiada uzasadnienie w teologii biblijnej.
Autor naszego podręcznika napisał również, że „zwycięstw Izraelitów nie można przypisywać ich sile i strategii.” Zwycięstwa były rezultatem stałego polegania na wiernej pomocy Boga. To jest poprawna definicja sukcesu. Sukces nie jest zakorzeniony w zwycięstwie. Jest zakorzeniony w bliskości z Bogiem. Bliskość jest miarą, która pozostaje niezmienna niezależnie od okoliczności.
Część na wtorek zawiera niepokojące stwierdzenie, że „niebezpieczeństwo zagrażające Izraelitom nie polegało na wrogości narodów, które pozostały w Kanaanie, ale raczej na zaprzyjaźnieniu się z nimi. Takie stwierdzenie nawiązuje do wcześniejszej tezy, że tylko naśladowcy Boga mogą osiągnąć prawdziwy sukces. Dla mnie stwierdzenie, że przyjaźń z osobami spoza wspólnoty wiary stanowi zagrożenie jest niebezpieczne, ponieważ promuje postawę izolacji i separacji. Chrześcijaństwo polega na dzieleniu się miłością Boga ze światem, dlaczego zatem przedstawiać świat jako niebezpieczny. Albo spoglądamy na świat z współczuciem i nadzieją, że będziemy potrafili okazać mu Boża miłość, albo spoglądamy na niego jako na coś, co zagraża naszemu dobru. Taka postawa jest świadectwem kruchości. Kiedy jesteśmy umocnieni w wierze, nie jesteśmy zagrożeni poglądami innych. Zasada, która jest zawarta w ostrzeżeniu jakie Jozue skierował do Izraelitów nie dotyczyła przyjaźni. Faktycznie dotyczyła wyrzeczenia się prawdy, którą znali Izraelici. Jozue wzywał ich, aby nie zapomnieli lekcji, których się nauczyli. Izraelici spotkali Boga, który z biegiem czasu dokonywał przemiany ich charakterów. Prośba Jozuego była zaproszeniem, by nie zapomnieli o historii, która ich ukształtowała, ani o Bogu, którego poznali.
Jozue w podeszłym wieku wygłosił swoje ostatnie orędzie do Izraelitów i powiedział im, że jeśli nie będą posłuszni Bogu, Jego gniew zapłonie przeciwko nim i ich zniszczy. Tekst wskazuje, że status Izraela jako ludu wybranego przez Boga nie gwarantował immunitetu ani szczególnych zasług; ich przyszłość zależała od ich wierności i podejmowania decyzji, aby pozostać w przymierzu z Bogiem.
Gniew Boga nie jest nieprzewidywalną lub mściwą emocją. Jest raczej wyrazem Jego świętości oraz zaangażowania w sprawiedliwość w świecie zniszczonym przez grzech. Autorzy biblijni konsekwentnie przedstawiają Boga jako kochającego, cierpliwego i chętnego do przebaczania, a jednocześnie niechętnego do ignorowania zła. W Nowym Testamencie napięcie to zostało rozwiązane przez Chrystusa, który wziął na siebie grzech ludzkości, aby dla tych którzy w Niego wierzą pojednanie mogło zastąpić gniew.
Jozue nie przedstawiał oderwanego od rzeczywistości teologicznego stanowiska. Jego mowa jest gorliwą prośbą do ludu, który kochał, jest syntezą wielu dekad przywództwa, zmagań i strat. Lektura tego fragmentu przez pryzmat Nowego Testamentu nie pokazuje Boga, który rozkoszuje się zniszczeniem, ale który troszczy się o wspólnotę i pragnie nadać sens zarówno wierze jak i lękowi w obliczu niepewności. Jozue troszczy się o przyszłe pokolenia, by pozostały zakorzenione w miłości, zaufaniu i przymierzu i nie zapomniały o Bogu, który aż dotąd ich prowadził.
Warto również pamiętać, że Jozue posłużył się językiem przymierza, który był powszechny w starożytnym świecie. Był to język, który miał na celu opisanie krytycznej sytuacji oraz konsekwencji nieposłuszeństwa, a nie przedstawienie pełnego obrazu Bożego charakteru. Autorzy biblijni będą później rozszerzać i pogłębiać rozumienie sprawiedliwości, zwłaszcza poprzez proroków, a ostatecznie przez Jezusa, który konsekwentnie na nowo definiował sąd, miłosierdzie i znaczenie przemiany. Wielu uczonych uważa, że Stary Testament pokazuje w jakiś sposób starożytne społeczności rozumiały i mówiły o Bogu przeżywając zbiorową traumę. Autorzy biblijni stopniowo pokazywali coraz pełniejsze objawienie charakteru Boga, które znalazło swój punkt kulminacyjny w Chrystusie. Joz 23:15 reprezentuje światopogląd ukształtowany przez lata walki o przetrwanie, strach i lojalność wobec przymierza, gdzie błogosławieństwa i nieszczęścia były postrzegane jako dwa aspekty żywej relacji z Bogiem.
Wierność Izraelitów nie była określana przez skupianie się na zasadach czy zakazach, ale na pielęgnowaniu trwałej wierności wobec Pana. Aby opisać tę rzeczywistość Jozue posłużył się pojęciami „przywiązania” lub „przylgnięcia” i odwołał się do obrazów małżeństwa i lojalności przymierza – aby pokazać, że oddanie Bogu ma charakter relacyjny. Jozue wezwał Izraelitów do miłowania Pana i wyjaśnił, że chociaż miłości nie da się jej wymusić, to można ją zalecić, jeśli jest rozumiana jako świadome zobowiązanie zakorzenione we wdzięczności za to, co Bóg już uczynił. Posłuszeństwo powinno w naturalny sposób wypływać z miłości, a nie ze strachu. Miłość Boża zawsze inicjuje relację, a ludzka miłość jest po prostu dobrowolną odpowiedzią na tę łaskę. Taka wizja miłości przymierza antycypuje nakaz Jezusa, by miłować się wzajemnie – nakaz, który jest zarówno stary, jak i nowy, zakorzeniony w trwałym pragnieniu Boga do wzajemnej, relacyjnej wierności, a nie tylko uległości.
W jaki sposób zrozumieć Boga, gdy życie wydaje się kruche, niepewne lub ciężkie? Ostrzeżenia Jozuego dotyczące gniewu Bożego pochodzą ze świata, który został ukształtowany przez traumę, podbój oraz walkę o przetrwanie. W tym kontekście starożytni ludzie mówili o błogosławieństwach i nieszczęściach posługując się twardymi pojęciami dotyczącymi przymierza, ponieważ był to jedyny język, jakim dysponowali, próbując zrozumieć, dlaczego życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Autorzy biblijni nie poprzestają jednak na tym. Historia dalej się rozwijała – przez proroków, zmagania Izraelitów w epoce królestwa, podzielonego królestwa, niewoli, a ostatecznie przez Jezusa – w kierunku pokazania pełniejszego obrazu Boga, który uzdrawia, przywraca i pochłania gniew. Lektura tych tekstów przez pryzmat Chrystusa zachęca nas do zaufania Bożemu zaangażowaniu w sprawiedliwość, uzdrowienie i ochronę bezbronnych.
Antidotum na strach nie polega na ściślejszym przestrzeganiu zasad, ale na pogłębieniu relacji. Wezwanie Jozuego do „przylgnięcia” przywołuje intymność małżeństwa, lojalność Rut wobec Noemi, jest to rodzaj miłości, którą musimy ciągle wybierać. Często błędnie postrzegamy Boga jako kogoś, kogo trzeba udobruchać, zaimponować mu lub być Mu posłusznym w sposób doskonały. Jednak biblijne zaproszenie zawsze dotyczyło relacji. Posłuszeństwo wynika z przynależności, a nie z presji.
Warto pamiętać, że gdy studiujemy Biblię musimy wziąć pod uwagę ludzki charakter bohaterów. Natchnione teksty wciąż były pisane przez ludzi, którzy kierowali się własnymi perspektywami. Rozumowanie Jozuego zostało ukształtowane przez życie na polu bitwy. Na pewno był w nim element strachu, który wynikał z tego czego był świadkiem. Jeśli na chwilę „zhumanizujemy” naszego bohatera i spojrzymy na niego przez pryzmat tego czym się zajmował, to zobaczymy człowieka, który przeżył życie naznaczone traumą, rozlewem krwi i śmiercią. Obejmowało ono płacz dzieci które widziały jak zabijane są ich matki.
Kiedy czytamy historię Jozuego być może pojawia się w nas ciekawość, kim był Jozue jako człowiek? Żaden z pisarzy nie był doskonały. Byli złamanymi ludźmi, którzy postrzegali Boga przez pryzmat swojego życia. Bóg może pomóc nam uporać się z naszym złamaniem, ale to złamanie wciąż przenika naszą pracę i nasz światopogląd. Jak poradzić sobie z życiem przeżytym na które polegało na zabijaniu ludzi, którzy traktowani byli raczej jak przedmioty a nie jak ludzie. To musiało mieć wpływ na sposób mówienia i myślenia. W jaki sposób autorzy biblijni opowiadali historie ludzi? W jaki sposób przedstawiali Boga? Wszyscy powiedzieli coś prawdziwego o Bogu, ale żaden z nich nie powiedział wszystkiego. Biblia jest pełna ludzi, którzy rozumieli Boga inaczej ze względu na swoje życie. Jozuego ukształtowała wojna. Dawida – królowanie. Esterę – niewola. Mojżesza ukształtowała podróż, podczas której wyzwolił grupę ludzi. Ich doświadczenia i osobowość odegrały rolę w tym, jak rozumieli i opisywali Boga. Mimo to spotkali Boga i zostali natchnieni.
Nasze rozumienie Boga zmieniłoby się, gdybyśmy studiowali Biblię z zamiarem odnalezienia motywów które powtarzały się w życiu różnych ludzi. Jest to ważne, ponieważ nasze własne doświadczenia kształtują również nasze rozumienie Boga. To, co nas zmienia, kruszy lub kształtuje, może dać nam wgląd w serce Boga. Wszyscy możemy być w relacji z Bogiem, nawet jeśli nasze ścieżki, zasoby i perspektywy różnią się.
DO PRZEMYŚLENIA
W jaki sposób można zmierzyć lub ocenić wierność Boga? Czy można powiedzieć, że odpowiedź na to pytanie zależy od tego, na jakim etapie wiary się znajdujemy? W jaki sposób ludzie na różnych etapach wiary oceniają wierność Boga? Co jest dla ciebie największym dowodem wierności Boga w tej chwili?
Jozue 21:44 Po zakończeniu podziału ziemi Izraelici odpoczywają po trudach wojny. Lewici zostali rozproszeni po całym Izraelu i umieszczeni w 48 miastach, wliczając w to miasta ucieczki. Jakie to mogło mieć znaczenie? Jozue podsumowując kampanię stwierdził: Bóg dotrzymuje swoich obietnic (21:45).
Jak można zrozumieć te słowa w świetle starożytnej obietnicy Boga danej Abrahamowi, że jego potomkowie odziedziczą tę ziemię (Rdz 12,6-7; 13,14-17; 17,8)? Jakie znaczenie posiada stwierdzenie: „…wszystkich ich nieprzyjaciół wydał Pan w ich ręce. Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił Pan domowi izraelskiemu. Spełniły się wszystkie.”? Co powyższe stwierdzenie mówi nam na temat znaczenia kwantyfikatorów w Biblii (por. Wj 9:6,20,26; Mt 1,17)?
Czy lepiej byłoby skupić się na tych trzech pięknych i dodających otuchy wersetach? A może lepiej byłoby przeczytać i przemyśleć całą tę brutalną i zagmatwaną księgę?
Z księgi Jozuego dowiadujemy się, że Ziemia Obiecana została podbita i podzielona między 12 plemion, grupa kapłanów otrzymała wyznaczoną liczbę miast, a także zostały ustanowione prawa. Jednak w tej samej księdze czytamy, że część ziemi wciąż pozostawała do zdobycia (13:1-7; 15:63; 16:10; 17:12). W jaki sposób historia opisana w Sdz 2:1-3,20-23 koryguje historię opisaną w Joz 21:44-45? Jaka jest zależność między Boską suwerennością a ludzką odpowiedzialnością?
Czy dla Izraelitów korzystne byłoby nawiązanie kontaktów z ludźmi takimi jak Rachab i jej rodzina, a być może także z Gibeonitami? Jeśli nie, to w jaki sposób Kananejczycy stali się na setki lat wartościową częścią historii Izraela? Jeśli tak, to czy mogli istnieć inni Kananejczycy, których z którymi przyjaźń byłaby korzystna dla Izraelitów?
W Pwt 7 został przedstawiony pierwotny rozkaz Boga, według którego Izraelici mieli „wypędzić” Kananejczyków, jak również „doszczętnie ich zniszczyć”. Następnie zostały opisane nakazy, aby nie zawierać z nimi małżeństw ani nie dokonywać umów handlowych. Jak można poślubić lub prowadzić interesy z ludźmi, których według Pwt 7 należało zniszczyć? Prawdopodobnie Mojżesz posługuje się hiperbolą, czyli przesadnym wyrażeniem, aby zilustrować swoje stanowisko.
Taka sama figura retoryczna została zastosowana również w innych historiach opisanych w księdze Jozuego. Na przykład, w Joz 10:36-39 czytamy, że Izraelici „nie pozostawili nikogo przy życiu” ani w Hebronie, ani w Debirze. Jednak później, w Joz 15:13-15, w miastach tych nadal zamieszkują Kananejczycy. W ten sposób historie przedstawione w księdze Jozuego są podobne do innych starożytnych narracji opisujące sceny bitew wykorzystując w nich hiperbolę jako element stylu narracji.
Czy nasza Biblia, natchnione Słowo Boże, może zawierać poetycką hiperbolę? Jeśli tak, to w jaki sposób można ją rozpoznać?
Joz 23,1–5 Jakie główne problemy zostały wyartykułowane w przemówieniu Jozuego do przywódców narodu?
Joz 23:6-13 Jakie wyraźne granice wyznacza Jozue w swoim przemówieniu? Czego dowiadujemy się z tego fragmentu na temat stanu wiary Izraelitów? O czym może świadczyć wypowiedź Jozuego: będziecie się cieszyć dobrobytem i radością, jeśli będziecie wierni, ale spotka was nędza, jeśli nie będziecie wierni (Kpł 26:1–46; Pwt 28:1–68)?
Joz 23:15,16 W jaki sposób należy interpretować gniew Boga oraz opisy sprawiedliwości retrybutywnej przedstawione w księdze Jozuego oraz w innych miejscach Biblii (Lb 11:33; 2 Krn 36:16; Ap 14:10,19; 15:1)?
Joz 23:11 Pilnujcie się usilnie ze względu na wasze życie, aby miłować Pana, Boga waszego. Jozue wzywa naród, aby przylgnął do Boga i Go kochał. Czy miłość można nakazać? Dlaczego tak, a dlaczego nie? Jaka relacja istnieje między tym wezwaniem a „nowym przykazaniem”, które Jezus dał swoim naśladowcom (J 13:34; 15:17)?
Czasami zmagamy się ze zrozumieniem surowego traktowania Kananejczyków przez najeżdżających Izraelitów. Ciekawy jest fakt, że zarówno Mojżesz, jak i Jozue ostrzegali, że jeśli Izraelici okażą się niewierni, to ściągną na siebie taki sam Boży wyrok, którego doświadczyli Kananejczycy i zostaną zmuszeni do opuszczenia Ziemi Obiecanej i będą musieli pójść na wygnanie (co nastąpiło później w historii).
W jaki sposób wierność Boga wyraża się w przypadku osoby, która jest na początkowym etapie swojej wędrówki wiary? Jak jest artykułowana wierność Boga w przypadku osoby, której wiara jest na dojrzałym etapie? Jak jest w przypadku osoby, która znajduje się u kresu życia i spogląda poza ten świat? W jaki sposób wierność Boga objawia się w Jego obecności i łasce nie poprzez ucieczkę od bólu, ale przez Jego niezachwiane towarzyszenie w bólu? Jak możemy przejść od pytania „Co Bóg dla mnie ostatnio uczynił?” do pytania „Kim Bóg zawsze był?”
Przygotował Jan Pollok