Felieton do Szkoły Sobotniej na 17 stycznia 2026
Być może jednym z najbardziej zagadkowych stwierdzeń Pawła na temat duchowego rozwoju w naśladowaniu Jezusa jest tekst z Flp 1:21 „Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem.”. W tym tygodniu stanęliśmy w obliczu tego paradoksu życia duchowego: jak „żyć”, skoro jesteśmy „umarli”?
Autor podręcznika rozpoczyna lekcję w tym tygodniu od filozoficznego stwierdzenia, że śmierć jest wrogiem życia. Jednak takie ujęcie wydaje się płytkie. Śmierć jest z pewnością częścią życia. W rzeczywistości jest nieodłącznym aspektem życia w świecie ukształtowanym przez grzech. Śmierć jest częścią ludzkiej historii, nawet jeśli stanowi zakończenie przeżytego życia. Przez takie stwierdzenie autor chciał pokazać gotowość Pawła do życia i śmierci dla Chrystusa oraz zwrócił uwagę na uwięzienie i cierpienie Pawła, który mimo tortur, fałszywych oskarżeń i trudności troszczył się o Kościół. Opisał Apostoła jako tego, który podobnie jak Jezus był gotowy, aby poświęcić się dla innych.
Warto zastanowić się dlaczego w teologicznej refleksji autora naszej lekcji, cierpienie Pawła jest uświęcone, podczas gdy cierpienia zniewolonych i uciskanych ludzi na przestrzeni dziejów jest minimalizowane lub całkowicie pominięte. Miliony ludzi doświadczyły bicia, uwięzienia i odczłowieczenia, a ich ból nie został zdefiniowany jako święty ani odkupieńczy. Jednak cierpienie Pawła jest wywyższane jako wyjątkowo znaczące. Ponadto nasza lekcja wzmacnia ideę, że życie człowieka zyskuje na wartości dzięki poświęceniu i wytrwałości, a nie dzięki temu, że życie każdego człowieka samo w sobie jest wartością wrodzoną. Porównywanie Pawła do Jezusa w takim kontekście, niesie w sobie sugestię, że poświęcenie się dla innych jest największą miarą wierności. Taką narrację wielu z nas poznaje dopiero teraz i uczy się w jaki sposób zdystansować się do niej.
Autor podkreślił, że cierpliwość i radość Pawła podczas niesprawiedliwego uwięzienia były formą kazania. Taka teza stawia nam poważne pytania etyczne. Co to oznacza w odniesieniu do milionów ludzi niesłusznie uwięzionych, zwłaszcza w systemie więziennictwa ukształtowanym przez rasizm i marginalizację? Czy cierpienie tych ludzi jest również kazaniem? Czy bicie ich jest szlachetne? Czy prześladowanie jest okazją do celebracji tylko wtedy, gdy jesteśmy prześladowani z powodu Chrystusa? Jak zinterpretować cierpienia tych, którzy byli maltretowani ze względu na kolor skóry, płeć czy poglądy? Co z niewolnikami, którzy śpiewali pieśni religijne – negro spirituals - gdy odbierano im dzieci i byli torturowani? Dlaczego cierpienie Pawła jest wyolbrzymione, a cierpienia tamtych ludzi są pomijane?
Ten kontrast ukazuje, jak łatwo można romantyzować prześladowanie, gdy dotyczy kogoś, kogo uważamy za godnego. Właśnie tutaj mentalność prześladowcza staje się szczególnie niebezpieczna: kiedy zaczynamy zakładać, że wszelkie cierpienie jest dowodem wierności lub boskiej łaski, samo cierpienie staje się swego rodzaju duchową walutą. Ból jest mylony z dowodem świętości, a wytrwałość staje się substytutem sprawiedliwości.
Czy powinniśmy gloryfikować prześladowania Pawła? Jego wiara i wytrwałość posiadają wielkie znaczenie, jednak same prześladowania nie robią wrażenia ani nie są z natury chrześcijańskie. Wierności nie mierzy się cierpieniem, którego się doświadcza. Gdyby cierpienie było dowodem świętości, historia wyglądałaby zupełnie inaczej. Idea męczeństwa i kultu męczeństwa w kościele chrześcijańskim posiada głębokie korzenie i doprowadziła do powstania kultu męczenników. Kiedy postawimy cierpienie na piedestale, ryzykujemy, że ochrzcimy krzywdę i stracimy z oczu Chrystusa, który nigdy nie utożsamiał bólu ze świętością i nigdy nie mierzył wartości tym, ile ktoś potrafi „wytrzymać”.
Autor lekcji zwrócił uwagę, że wszyscy wierzący żyją w rzeczywistości wielkiego boju, który dotyczy umysłu, gdzie walka nie toczy się zbrojnie, przy pomocy siły, ale związana jest ze słowami, ideami, wartościami i charakterem. Podczas gdy zło posługuje się strachem, presją, krytyką i manipulacją, chrześcijanie są wezwani do walki w inny sposób, posługując się miłością, cierpliwością, wiernością, uprzejmością, dobrocią, łagodnością, samokontrolą, a przede wszystkim Słowem Bożym, kierowanym przez Ducha Świętego. Słowa Pawła w Liście do Filipian pokazują, że ponieważ Chrystus odniósł już decydujące zwycięstwo na krzyżu, wierzący mogą żyć bez lęku, nawet w cierpieniu czy śmierci.
Jednak język, którym posługuje się autor lekcji gdy mówi o poddaniu się woli Bożej wydaje się niejasny, bez pytania o to, kto definiuje tę wolę ani w jaki sposób ten język był historycznie używany do uciszania głosów ludzi, którzy byli marginalizowani i często służył do ochrony niesprawiedliwych struktur. Cierpienia Pawła zostały wyidealizowane bez zwrócenia wystarczającej uwagi na to, jak wezwania do wytrwałości mogą być zrozumiane przez tych, którzy już znoszą nieproporcjonalne cierpienie. Zwycięstwo Chrystusa na krzyżu zostało w naszej lekcji podkreślane w sposób, który grozi minimalizowaniem trwającej krzywdy lub zniechęceniem do protestu i rozliczania krzywd. Postępując w ten sposób, możemy stracić okazję, by zaangażować się w wielkim boju w taki sposób, który nie tylko wymaga wierności i zaufania, ale także rozeznania, oporu i zwalczania zła wszędzie tam, gdzie się ono zakorzeni, w tym także w instytucjach religijnych.
Kiedy Paweł mówi, że „rozstanie się z życiem i bycie z Chrystusem” jest „o wiele lepsze”, nie naucza, że wierzące osoby po śmierci idą natychmiast do nieba. Paweł rozumie śmierć jako sen, bez świadomości, aż do zmartwychwstania przy powrocie Chrystusa. Autor lekcji zwraca uwagę, że z perspektywy Pawła umieranie oznacza odpoczynek w grobie, po którym nastąpi spotkanie z Jezusem w czasie zmartwychwstania – właśnie na tym polega znaczenie wyrażenia, że „bycie z Chrystusem jest o wiele lepsze”, ponieważ cierpienie i walka się kończą. Jednocześnie Paweł uznaje, że pozostanie przy życiu jest bardziej korzystne dla Filipian, ponieważ pozwala mu nadal ich zachęcać i umacniać. Jego pewność w obu przypadkach jest zbudowana na przynależności do Chrystusa: życie oznacza owocną służbę, a umieranie oznacza spokojny odpoczynek aż do powrotu Chrystusa.
Autor lekcji świadomie wyeksponował adwentystyczną doktrynę na temat śmierci, wykorzystując metodę dowodzenia wersetami biblijnymi przy jednoczesnym, prawdopodobnie nieumyślnym, pominięciu miejsca, w którym moglibyśmy być świadkami niektórych emocji Pawła wyrażonych w formie pisemnej. Czujemy w tym miejscu brak emocjonalnego ciężaru słów Pawła. Autor wyjaśnia, w co Paweł wierzył, ale bardzo szybko pomija to, jak Paweł się czuł. Paweł nie pisze jako systematyczny teolog, spokojnie rozważający doktryny dotyczące śmierci i zmartwychwstania; pisze jak znużony, uwięziony człowiek, który głęboko kocha tę wspólnotę i odczuwa rozdarcie spowodowane z jednej strony tęsknotą za odpoczynkiem a z drugiej, pragnieniem pozostania razem ze wspólnotą wiernych. Gdy skupimy się jedynie na „poprawnym” wyeksponowaniu teologicznej idei, ryzykujemy, że ludzkie pragnienie/emocje, stają się jedynie abstrakcyjnym ćwiczeniem. Właśnie często w takim momencie popełniamy błąd, gdyż stajemy się zbyt „teologiczni”. W naszym wysiłku, by prawidłowo wyeksponować biblijną prawdę, pomijamy element człowieczeństwa Pawła. Nie widzimy jego wyczerpania, czułości, bólu miłości, który sprawia, że przeżywa dylemat wyboru. Właśnie w tym miejscu Paweł mówi o ofiarnej miłości, emocjonalnym zmęczeniu i kosztownej wierności. Czytając Pawła wyłącznie przez pryzmat doktryny, spłaszczamy go. Dopuszczenie jego człowieczeństwa do głosu nie osłabia wiary; wręcz przeciwnie, pogłębia ją, ponieważ przypomina nam, że wiara jest przeżywana w prawdziwym życiu, prawdziwych relacjach i prawdziwym cierpieniu, a nie tylko w poprawnych wyjaśnieniach.
Kolejnym tematem, którym zajmowaliśmy się w tym tygodniu była koncepcję jedności. Autor lekcji zestawił dwa fragmenty z Flp 1:27 oraz z Jn 17:17-19. Jednak promowanej przez niego koncepcji jedności, nie można nazwać jednością, lecz konformizmem. Jest to jedność w wierzeniach i stylu życia, ale nie jedność, która dopuszcza różnice. Tak zinterpretowana jedność nie jest jednością w Chrystusie, która zaprasza ludzi do Chrystusa, ale jednością definiowaną przez przestrzeganie określonych zasad, praktyk i interpretacji.
Nasza lekcja wzmacnia również przekonanie, że bycie dobrym człowiekiem prowadzi czasami do negatywnych reakcji i nienawiści. Z pewnością jest w tym stwierdzeniu ziarno prawdy, warto jednak głębiej je przeanalizować. Według wszelkich logicznych kryteriów Jezus był dobrym człowiekiem i wiemy, że był znienawidzony. Jednak nie tyle był on znienawidzony przez „świat”, ile przez wierzących. Jego odrzucenie nie było spowodowane cechami jego charakteru. Przyczyną nienawiści był fakt, że zburzył on istniejące wcześniej systemy, które zbudowane były na ucisku, wykluczaniu i krzywdzie.
Autentyczna „dobroć” nieuchronnie prowadzi do oporu wobec systemów, które dehumanizują ludzi. Prawdziwe dążenie do dobra niesie ze sobą odwagę kwestionowania szkodliwych wzorców, podważania odziedziczonych przekonań oraz demaskowania praktyk powodujących cierpienie. Ten rodzaj oporu jest często definiowany jako przynoszący podziały lub niebezpieczny, zwłaszcza przez osoby uwikłane w systemy, którym się sprzeciwia. W tym sensie dobroć, która walczy o ludzi, zawsze będzie odrzucana przez tych, którzy czerpią korzyści z utrzymywania władzy, tradycji i kontroli.
Dobroć nie odrzuca ludzi. Odrzuca ich okrucieństwo, które podszywa się pod cnotę. Przedstawianie prześladowań jako nieuniknionego skutku dobroci subtelnie indoktrynuje wierzących, prowadząc ich do pomylenia odpowiedzialności z uciskiem/prześladowaniem. Powstaje w ten sposób narracja, w której bycie kwestionowanym, korygowanym lub wzywanym do krytycznej samooceny jest błędnie interpretowane jako prześladowanie, a nie jako zaproszenie do okazania uczciwości. Jezus został odrzucony nie dlatego, że był dobry, ale dlatego, że sprzeciwiał się systemom, które dehumanizowały innych. Ci, którzy Go odrzucili, bronili swojego autorytetu i wąskiej definicji sprawiedliwości.
Czwartkowa lekcja dodatkowo wzmacnia przesłanie dotyczące jedności. Autor stwierdza, że brak jedności jest zgubny, i powołuje się na słowa Jezusa z Mk 3:25 „Jeśliby dom sam w sobie był rozdwojony, to taki dom nie będzie mógł się ostać.” (BW). Po raz kolejny mowa tu nie o jedności, lecz o konformizmie. Niebezpieczeństwo tego języka jest subtelne i właśnie dlatego tak dobrze prosperują różnego rodzaju bańki informacyjne. Uczą one ludzi, że kwestionowanie, podważanie lub wątpienie uwłacza Bogu, zamiast uznawać te praktyki jako niezbędne do budowania wiary na uczciwym gruncie.
Zawsze zachowuję ostrożność, gdy środowiska religijne używają języka, którym próbują zdefiniować, czym jest jedność. Taki język bardzo często służy do definiowania doktryny i udzielania odpowiedzi na pytania, a nie do pogłębiania wiary. Religijne instytucje często manipulowały programami, definiując pewne priorytety jako istotne dla zachowania „jedności”, zwłaszcza wtedy, gdy pojawiały się obawy, żale lub trudne pytania dotyczące szkodliwych praktyk lub niesprawiedliwych decyzji. Taki język był czasami używany, aby usprawiedliwić duchową przemoc oraz tworzenie niezdrowego środowiska. W takich sytuacjach język jedności może zmienić się na przymusowy, a ludzie, którzy go używają kładą nacisk na milczenie, zniechęcają do badania i określają różnicę zdań jako nielojalność, a nawet jako coś, co jest duchowo niebezpieczne. Ci którzy są na tyle odważni, że potrafią zadać trudne pytania są unikani, a teza o zagrożeniu jedności jest pretekstem do pozbycia się czarnej owcy, która powoduje „podział”. Kiedy koncepcja jedności, przekazywane poselstwo oraz misja są tak ściśle ze sobą splecione, że kwestionowanie któregokolwiek z nich jest traktowane jako podział, jedność staje się nieodróżnialna od konformizmu. Nacisk na prześladowania i cierpienie dodatkowo komplikuje tę dynamikę, ponieważ może spowodować, że osoby wierzące będą interpretować stawianie oporu, rozliczanie lub korektę jako ataki na wiarę, a nie jako zachętę do uczciwości i zdrowia wspólnoty.
Kiedy krytykę, opór lub odpowiedzialność określa się jako „podział”, a nie jako niezbędny wyraz wspólnego człowieczeństwa, rany pozostają otwarte, a cierpienie staje się niewidoczne. Dzieje się tak zarówno świecie polityki jak i w naszych instytucjach religijnych. Kiedy ludzie zadają trudne pytania, nie odrzucają w ten sposób ani jedności ani miłości. W ten sposób wzywają ludzkość do bycia lepszą – wzywają do prawdziwej jedności w naszej różnorodności. Dotyczy to nie tylko życia obywatelskiego, ale także kościołów. Prawdziwa jedność odrzuca konformizm wobec systemów, które powodują powtarzające się szkody. Autorzy biblijni konsekwentnie ujmują jedność jako coś zakorzenionego w miłości, prawdzie i wzajemnej godności, a nie w milczeniu czy przymusie (Jn 17,21–23; Ef 4,1–3). Ten rodzaj jedności nie chroni władzy dla niej samej, ale dąży do wierności Chrystusowi poprzez odmowę zagłuszania prawdy w imię stabilności i odmowę poświęcenia ludzkiej godności dla pozoru pokoju.
Wezwanie do jedności w Kościele nigdy nie oznaczało uniformizacji i nigdy nie było proste. Ellen White ujęła to w następujący sposób: „Chrześcijaństwo nigdy nie było podzielone na różne wyznania, tak jak obecnie. Skoro dary duchowe [apostołowie, prorocy, ewangeliści, pastorzy i nauczyciele (Ef 4:11-13)] były niezbędne do zachowania jedności Kościoła wczesnochrześcijańskiego o ileż bardziej są konieczne, by przywrócić jedność dzisiaj! (Early Writings, 140). Jest to bardzo mocne przypomnienie, że aby jedność miała sens, musi akceptować pełną różnorodność Ciała Chrystusa. Ta różnorodność może na pierwszy rzut oka wydawać się przyczyną podziałów, ale różnice są kluczowe. Sam Chrystus jest głową, my jesteśmy ciałem, a wszystkie części ciała wyglądają i funkcjonują inaczej. Jak przypomina nam Paweł w 1 Koryntian 12, gdybyśmy wszyscy byli jedną częścią ciała, ciało nie byłoby ani kompletne, ani funkcjonalne.
DO PRZEMYŚLENIA
Co Paweł mógł mieć na myśli, wypowiadając stwierdzenie Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem” (1:21)? Czego dowiadujemy się z takiej koncepcji na temat „jedności” między niebem a ziemią? Dlaczego Paweł zdecydował się, aby przedstawić ten paradoks w swoim liście do wierzących w Filippi? Jakie znaczenie posiadają te słowa w kontekście kosmicznego konfliktu? Jak pogodzić stwierdzenie Pawła dotyczące bycia z Chrystusem w chwili śmierci z adwentystycznym poglądem na śmierć? Jakie praktyczne znaczenie posiada adwentystyczny pogląd na śmierć?
Wydaje się, że Paweł mniej przejmował się wynikiem swojego procesu przed sądem rzymskim, a bardziej tym, co w razie jego śmierci stanie się z jego kościołem. Czy taka teza ma uzasadnienie? Czy taka koncepcja mogła dodać otuchy, czy zniechęcała członków kościoła w Filippi? Dlaczego tak lub dlaczego nie? Dlaczego Pawłowi zależy na wywyższaniu Chrystusa, a nie Ojca? Jak „wywyższać Chrystusa” w dzisiejszym świecie?
W jaki sposób śmierć Pawła z powodu głoszenie zmartwychwstania Jezusa miałaby pomóc w wyjaśnieniu „jedności” między ziemią a niebem do której dąży Bóg? Innymi słowy, w jaki sposób paradoks, który Paweł opisał w Flp 1:21, wzmacnia ideę „jedności” między niebem a ziemią?
Autor lekcje podkreślał, że „prawda” jest niezbędna do zachowania jedności w Kościele. W jaki sposób „prawda” wpływa na jednostki i społeczności, które są zjednoczone w wierze? Czy sama prawda przygotowuje wierzących na powrót Jezusa?
2 Kor 11:23-28. Uwięzienie w Filippi nie było pierwszym w życiu Pawła? Dlaczego Paweł wspomina o swoim cierpieniu? Paweł jest przykładem ważności tezy, że „wszyscy, którzy żyją pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą” (2 Tm 3:12). W jaki sposób Mt 5:43-48 pomaga wyjaśnić ideę o pozytywny nastawieniu do tych, którzy prześladują wierzących?
2 Kor 10:3-5. W jaki sposób ten fragment pomaga wyjaśnić szersze tło związane z konfliktem kosmicznym? Czy posiadasz osobiste doświadczenia związane z konfliktem kosmicznym?
Flp 1:25-27. Jakie jest znaczenie wezwania Pawła do bycia „godnymi Ewangelii”? Jakie cechy posiadają obywatele Bożego królestwa przedstawiony przez Jezusa w Mt 5:3-10? W jaki sposób takie cechy sprzyjają jedności Kościoła (Ef 1:9-10)? Dlaczego czasami czujemy urazę do ludzi, którzy wydają się „zbyt dobrzy”?
Flp 1:28-30. W jaki sposób brak lęku w życiu wierzącej osoby jest znakiem jej zbawienia i znakiem zniszczenia jej przeciwników?
W jaki sposób wyjaśnić biblijną naukę o śmierci komuś, kto wierzy, że Paweł i inni zmarli chrześcijanie są już teraz „z Chrystusem” w niebie?
Paweł oddaje zarówno swoje życie, jak i śmierć pod panowanie Chrystusa. Życie nabiera sensu przez wierną służbę, podczas gdy śmierć traci swoją przerażającą moc, ponieważ prowadzi do obecności Chrystusa. Ta chrystocentryczna wizja jednoczy niebo i ziemię, i zakotwicza nadzieję ponad okolicznościami w danej chwili. Wierzący, którzy podzielają tę perspektywę, są wolni, by żyć razem odważnie i ofiarnie.
Przygotował Jan Pollok
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz